Arcy ciekawy materiał z konferencji prasowej z nadchodzącej gali Moosin, która odbyła się ostatnio w Bostonie. W środku wypowiedzi Tima Sylvi, który jest pewny siebie i uważa, że pokona Mariusza Pudzianowskiego szybciej, niż ten pokonał Marcina Najmana.

Zapraszam do lektury !

 

“W środku oszalałego na punkcie bejsbola Bostonu, przy jednym z legendarnych stadionów, Fenway Park spotkali się na pierwszej konferencji prasowej były dwukrotny mistrz świata UFC, Tim “Maniac” Sylvia (25-6) i mający za sobą tylko jeden pojedynek w mieszanych sztukach walki (MMA), ale za to pięć tytułów najsilniejszego człowieka świata, Polak Mariusz Pudzianowski (1-0).

 

- Znokautuję go - zapowiada Sylvia. -
Jak go dostanę w swoje ręce, to już nie wstanie - mówi Pudzian.

 

Oto krótkie rozmowy z głównymi bohaterami wieczoru, który 21 maja do hali DCU w Worcester ściągnie tłumy…

 

Pudzianowski: “Jestem jak głodny wilk”

 

- Jakie wrażenie zrobił na tobie Tim Sylvia?
Pudzianowski: - Wielki jest, ale tacy łatwo i szybko padają. Jest cięższy od mnie, ale takich to ja się nie boję, są zbyt wolni, obiegnę go dwa razy dookoła zanim zrobi choćby jeden ruch. Widzę, że już brakuje mu tego, co ja mam teraz myśląc o MMA - głodu walki. Sylvia już swoje powalczył, a teraz pewnie myśli, że może na mnie zarobić. Ja jestem głodny tego sportu. Już sobie dałem spokój ze Strongmanem czyli podnoszeniem żelastwa, wygrałem tam wszystko, co było do wygrania. Nie chcę się powtarzać. Teraz czas wygrywać z najlepszymi w MMA, to mnie ekscytuje. Bo co mam robić w Polsce - siedzieć i liczyć pieniądze? Starczyłoby dla mnie i dla moich bliskich na bardzo wygodne życie, ale ja taki nie jestem. Zaczynam w USA od Sylvii, czas zawalczyć z kimś poważnym…

 

- Zaczynasz w Stanach od dwukrotnego mistrza świata UFC? Co prawda ostatni tytuł zdobył cztery lata temu, ale on ma nokautów o 16 więcej… niż ty masz walk.
- I to jest piękno tego sportu. Nie wyszedłbym do walki z mistrzem świata w boksie, nie biłbym się w K-1, ale tutaj to coś zupełnie innego. Jestem bardzo silny i szybszy, jak go tylko powalę na matę to go zatłukę, nie ma siły, nie wstanie. Jak podawaliśmy sobie ręce to czułem, że nie jest nabity, jest wielki i miękki, będzie w co uderzać. Lubię takich wielkich, wielcy fajnie padają. Muszę tylko uważać, żeby od niego nie zarobić na początek jakiegoś silnego uderzenia. To potrafi, widziałem jego walki .
- Jak przygotowujesz się na Sylvię wiedząc, że najpierw masz walkę 7 maja w Polsce?
- To też część przygotowań, wszystko jest bardzo ładnie poukładane. Z moim japońskim rywalem będę mógł walczyć w parterze albo w “stójce” - wszystko jedno, będzie dobre przetarcie. Trenuje też bardzo dużo z zapaśnikami, mistrzami Polski, potężnymi facetami. Wiadomo czego chcę - będę chciał skrócić dystans, walnąć go jednym czy drugim uderzeniem i przenieść walkę do parteru, tam będę miał olbrzymią przewagę. Ja się mogę przygotować do tej walki, bo jego gdzieś można oglądać. A co on będzie oglądał - te 43 sekundy z Najmanem? Nic się z tego nie nauczy, a ja nie jestem samobójcą, żeby stać i się bić na dystans z kimś, kto ma ponad dwa metry wzrostu. On będzie miał podczas walki około 145 kilogramów, ja nie będę miał więcej niż 120-125 kilogramów. Mógłbym mieć więcej, ale po co?
- Sylvia jest zdecydowanym faworytem bukmacherów. Tobie nie daje się wielkich szans, choć są tacy specjaliści, którzy uważają, że Sylvia nie zdaje sobie sprawy, na kogo się porywa.
- Chyba trzeba będzie na siebie postawić. Chyba pozwolą. Za półtora roku, może za dwa lata chcę być mistrzem świata, powalczyć nawet z Fedorem. Na razie by mi urwał łeb, ale za dwa lata możemy wejść do klatki. Zobaczymy na kogo wtedy będą stawiali.

 

Tim Sylvia: Kto to jest Pudzianowski?

 

- Kiedy po raz pierwszy usłyszałeś o Mariuszu Pudzianowskim?
Tim Sylvia: Kiedy dowiedziałem się, że on ma ze mną walczyć, jakiś miesiąc temu. Kto to jest Pudzianowski? Coś tam słyszałem o zawodach Strongmana, wiem, że są tam silni faceci, ale co to ma wspólnego z MMA?
- Dla Mariusza będziesz okazją do pokazania się Ameryce, pokonania kogoś, kto był dwukrotnym mistrzem świata. To dla ciebie presja, bo nie chcesz przegrać z nowicjuszem, bez względu na to ile ma tytułów Strongmana.
- Pewnie, że nie, to nie wchodzi w rachubę. Za to go cenię - za jaja. Trzeba mieć straszną pewność siebie, żeby wierzyć w to, że bycie nawet bardzo silnym wystarczy, by walczyć w MMA. Na pewno jest wybitny, bez tego nie byłby mistrzem świata, do tego trzeba mieć psychikę. Dla mnie wygranie z Pudzianowskim przez nokaut to pokazanie, że ciągle jestem w światowej elicie MMA. Bo uważam, że do niej należę, że jestem lepszy albo przynajmniej równy wszystkim tym, którzy są w czołówce.
- Widziałeś walkę Pudzianowskiego z Najmanem?
- Co tu było oglądać? Jak tak ma się ze mną bić, to będzie szybszy nokaut niż on zafundował temu frajerowi z którym walczył. Nie ma takiej możliwości, żeby moja walka z Pudzianowskim trwała pełne 15 minut. Ja tego nie chcę, bo każda minuta więcej to dla niego więcej szans, żeby mnie dopadł w swoje wielkie ręce, a tego nikt z mojego obozu nie będzie chciał
- Ostatnie kilka dni spędziłeś strzelając z weteranami wojennymi do kaczek w Południowej Karolinie. A Pudzianowski trenuje od ośmiu miesięcy.
- Niech trenuje po 24 godziny dziennie, nie nadrobi doświadczenia, nie ma takiej możliwości, żeby był w stanie symulować całe moje doświadczenie zebrane na ringach MMA.
- Jesteś faworytem bukmacherów. I to zdecydowanym, 8-2, ale wielu fachowców twierdzi, że nie można dobrze ocenić waszej walki, bo nikt nie wie, na co na prawdę stać Pudzianowskiego.
- Bukmacherzy znają się na rzeczy. To są ich pieniądze, chyba wiedzą, co robią.”

 

Przemek Garczarczyk, Boston (ASInfo)

Kategoria: News

Mariusz Pudzianowski w ciągu zaledwie dwóch tygodni stoczy dwie walki w MMA. Najpierw, 7 maja w Katowicach, zmierzy się z Japończykiem Yusuke Kawaguchim, a już 21 maja na gali organizowanej przed federację Moosin będzie bił się z byłym mistrzem świata Timem Sylvią. "Pudzian" nie ukrywa, że wiele ryzykuje. - Lubię ryzyko - do odważnych świat należy. Raz się żyje! - mówi w rozmowie z Wirtualną Polską.

Śmiertelne ryzyko Pudziana. "Raz się żyje"

Dwie walki w dwa tygodnie, to chyba śmiertelne ryzyko?

Zgadzam się z tobą. Na początku trochę to do mnie nie docierało, ale ryzyko jest. A nóż, stłukę nogę na walce 7 maja. Z drugiej strony, lubię ryzyko - do odważnych świat należy. Raz się żyje!

A kontrakty na walkę z Timem Sylvią są już podpisane?

Kontrakty są podpisane, wszystko jest dograne na sto procent. Na razie nie skupiam się na walce z Timem Sylvią. Zachowuję się tak jakby tej walki w ogóle nie było. Chociaż kontrakty są podpisane, to na razie moje myśli są skupione na 7 maja. A kiedy już skończę walkę 7 maja to powiem sobie wprost: "dobra Mariusz, reset. Teraz skupiamy się na 21 maja".

A co się stanie jeśli, w walce z Kawaguchim doznasz kontuzji, albo przegrasz?

Nie dopuszczam do siebie nawet takiej myśli. Oczywiście jeśli dostanę na brodę, to będzie jakieś limo pod okiem, jakiś siniak. No przecież mnie nie połamie, no sorry! Powiedzmy sobie szczerze, to nie jest mistrz świata.

Ale Tim Sylvia już nim był. I to w UFC!

Powiem tak: nie po to mi mama jeść dawała, żeby ktoś mi nogi łamał.

Czyli Tim Sylvia może czuć zagrożony?

Nie obawiam się walki z nim. Niech on się boi mnie, a nie ja jego. Może brzmi to nieskromnie, ale nie boję się.

Wyłania się zatem taki scenariusz: 7 maja leży Yusuke Kawaguchi, dwa tygodnie później pada Tim Sylvia, a we wrześniu kolejny przeciwnik. Jest szansa, że będzie nim Paweł Nastula?

Nikogo nie lekceważę - czy to będzie Japończyk, Tim Sylvia, czy Paweł Nastula. Podchodzę z respektem, choćby to był zawodnik z małym rankingiem. Prosty przykład podam: Mamed Khalidov walczył z Jorgem Santiago. W pierwszej walce Brazylijczyk Mameda po prostu zlekceważył. Śmiał mu się w oczy, a Mamed to wykorzystał, ale gdy potem Brazylijczyk skupił się i Mamed miał bardzo dużo roboty. To jest właśnie ten błąd i nie chcę, żeby zgubił również mnie.

Jakie jest prawdopodobieństwo, że staniesz do walki z Nastulą?

Na 90 procent wszystko jest dograne. Przypuszczalnie organizatorzy będą musieli znaleźć największą halę w Polsce dlatego, że ja łatwo się nie poddam. Paweł Nastula również. Będzie wtedy naprawdę ostra rzeź i nie wiadomo, kto z tego wyjdzie. Albo ja, albo Paweł.

Paweł też chce tej walki?

Jest zdecydowany. Widzieliśmy się ostatnio i się śmialiśmy, że teraz sobie pijemy piwko, a za kilka miesięcy będziemy się po pysku okładać. Powiedziałem mu: "Ty mi rękę skręcisz, ja tobie nogę i będzie się razem podpierać".(śmiech)

Nie obawiasz się doświadczenia Pawła?

Jeśli wyjdziemy do ringu, to będzie ostra rzeź. Paweł jest dobrym zawodnikiem, a ja lubię ryzyko - jestem kamikadze, lubię wyzwania! Ja się nie obawiam. Trudno, skręci mi nogę, to ja mu skręcę kark. (śmiech)

rozmawiał Artur Mazur, Wirtualna Polska

Kategoria: News
wtorek, 30 marzec 2010 23:59

Pudzianowski: przejedzie po nim pociąg

Mariusz Pudzianowski szykuje się już do kolejnego pojedynku na zasadach MMA, w którym zmierzy się z Yusuke Kawaguchim z Japonii. Przed walką, która odbędzie się 7 maja podczas XIII Konfrontacji Sztuk Walki w katowickim spodku, "Pudzian" jest pewny swego i zapowiada zwycięstwo.

Polski strongman docenia klasę Japończyka, uważa jednak, że nie jest to przeciwnik z najwyższej półki i nie będzie większych problemów ze zwycięstwem.

- Wiadomo, że wszyscy oczekiwali, żeby nie dawać mi kelnerów. Powiedziałem więc - "Chłopaki znajdźcie mi lepszego rywala" - może nie takiego z górnej półki, ale dosyć mocnego zawodnika. No i znaleziona Japończyka, z dobrym bilansem walk i ciekawym rankingiem. A ja lubię wyzwania, więc zgodziłem się na pojedynek - powiedział Pudzianowski.

- Może walka nie będzie trwać tak szybko jak ta z Najmanem, bo Japończyk to doświadczony zawodnik, ale przypuszczam, że potrwa ze dwie rundy i w końcu "przejedzie po nim pociąg".

"Dominator" liczy na wsparcie polskich kibiców, którym zamierza się odwdzięczyć ciekawą walką. - Sądzę, że kibiców będzie bardzo dużo, w końcu katowicki "Spodek" może pomieścić sporą liczbą fanów i na pewno będą dopingować Polakowi. Z mojej strony na pewno mogą liczyć na "ostrą jazdę" - zakończył zawodnik.

Źródło: sporty-walki.org

Kategoria: News
wtorek, 30 marzec 2010 23:59

Pudzianowski o walce Kliczko - Sosnowski

Mariusz Pudzianowski szykuje się już do kolejnego pojedynku na zasadach MMA, w którym zmierzy się z Yusuke Kawaguchim z Japonii. Polski strongman wypowiedział się również na temat szans Alberta Sosnowskiego, który zmierzy się w bokserskim pojedynku o pas mistrza świata ze słynnym Ukraińcem, Witalijem Kliczką.

Polski strongman przyznaje, że za Kliczką przemawia doświadczenie, ale z drugiej strony Sosnowski to taki "młody wilk", głodny sukcesu. Pudzianowski twierdzi, że nie należy przekreślać szans polskiego pięściarza w starciu z mistrzem świata i na pewno stać go na sprawienie niespodzianki.

- Co by się nie działo, to ja jestem patriotą i stawiam na Sosnowskiego - powiedział "Pudzian".

Źródło: sporty-walki.org

Kategoria: News

21 maja w Bostonie zobaczymy nie jednego, a dwóch polskich zawodników. W walce wieczoru rękawice z Timem Sylvią (25-6) skrzyżuje Mariusz Pudzianowski (1-0). Oprócz pięciokrotnego mistrza świata strongmanów swój występ na tej gali potwierdził także Łukasz “Juras” Jurkowski (14-9), którego rywalem będzie reprezentant Korei Południowej, Jae Young Kim (12-8). Pozostałe walki to w większości typowe freakshows; wystarczy przytoczyć tu pojedynek pomiędzy graczem hokeja na lodzie, debiutantem Lyndonem Byersem (0-0) a Ericiem Echsem (12-6-1) szerzej znanym jako Butterbean. Ponadto w karcie walk znaleźli się tacy fajterzy jak Travis Lutter (10-5), jego imiennik, Travis Wiuff (59-14) czy Yves Edwards (37-15-1), czyli śmietanka światowego MMA sprzed lat.

Rozpiska majowego Moosin USA:

Walka wieczoru:
Mariusz Pudzianowski (1-0) vs. Tim Sylvia (25-6)

Główna karta:
Mu Bae Choi (9-4) vs. Travis Wiuff (59-14)
Travis Lutter (10-5) vs. Rafael Natal (11-2)
Yves Edwards (37-15-1) vs. Mike Campbell (6-2)
Lyndon Byers (0-0) vs. Eric “Butterbean” Echs (12-6-1)
Jae Young Kim (12-8) vs. Łukasz Jurkowski (14-9)
Matt Lee (11-8-1) vs. Brett Oteri (5-0)
Ralph Johnson (4-0) vs. Forrest Petz (17-7)
Dan Keefe (1-0) vs. Robert McDaniels (14-5)
Pat Bennett (1-0) vs. Stipe Miocic (1-0)

Kategoria: News
poniedziałek, 29 marzec 2010 23:59

Pudzianowski: będzie się z kim zabawić

Najbliższym rywalem Mariusza Pudzianowskiego w formule MMA, będzie Japończyk Yusuke Kawaguchi. Jego rodak Ryuta Sakurai zmierzy się z Mamiedem Chalidowem. Walki odbędą się 7 maja na XIII gali KSW w katowickim Spodku.

- Będzie się z kim zabawić. Nie lekceważę go, ale będę chciał zakończyć pojedynek jak najszybciej - zadeklarował na poniedziałkowej konferencji prasowej siłacz.

Pudzianowski ma za sobą tylko jedną walkę - wygraną przed czasem z Marcinem Najmanem w grudniu ubiegłego roku. - Do tamtej walki przygotowywałem się zaledwie dwa miesiące. Teraz trenuję niemal bez przerwy od października. Czuję się nawet przetrenowany. Jakiś czas temu trener wygonił mnie z sali i kazał odpoczywać przez dwa dni. Nie wiedziałem wtedy co mam ze sobą zrobić - powiedział pięciokrotny mistrz świata strongmanów.

Po tej walce "Pudzian" nie będzie miał dużo czasu na odpoczynek, bowiem dwa tygodnie później (21 maja) będzie walczył w USA z byłym mistrzem świata prestiżowej federacji UFC Timem Sylvią. We wrześniu natomiast do skutku może dojść pojedynek z Pawłem Nastulą. - Z tego co wiem, ta walka odbędzie się na 90 procent. Jeśli do niej dojdzie, to będzie rzeź - podsumował Pudzianowski.

Źródło: onet.pl

Kategoria: News
poniedziałek, 29 marzec 2010 23:59

Pudzianowski dla WP: nie potrafię odpuścić

Mariusz Pudzianowski z pełnym obciążeniem przygotowuje się do walki z Yusuke Kawaguchim, z którym zmierzy się podczas XIII Konfrontacji Sztuk Walki. Strongman słynący z niezwykłej pracowitości ostatnio się jednak przetrenował i jego trener musiał wręcz wyganiać go z treningu! - Trener mnie po prostu wygnał. To była dla mnie największa kara, bo ja nie potrafię odpuścić - mówi Pudzianowski "Wirtualnej Polsce".

Nie przeraża cię rekord najbliższego rywala? Kawaguchi przegrał tylko raz.
 
Na mnie wrażenia akurat nie robi, ale na pewno tego przeciwnika nie lekceważę i trzeba będzie do niego troszeczkę z rozwagą podejść.
 
Opowiedz nam o przygotowaniach do walki?

Zasuwam już od września, jak tylko wróciłem z mistrzostw świata. Jedyne przerwy miałem, gdy byłem chory od razu po grudniowej gali KSW. Musiałem się położyć do łóżka na kilka dni. To były moje jedyne przerwy, no i czasami mam taką tendencję, że potrafię się przetrenować. Teraz jest taki momencik, że za dużo trenuję. Ostatnio zrobiłem ciągiem 7 dni pod rząd i okazało się za dużo tego wszystkiego. Trener mnie po prostu wygnał z treningu i powiedział: "Pudzian, weź ty sobie odpocznij troszeczkę i daj sobie na luz. Nie masz prawa wstępu przez dwa dni na salę". To była dla mnie największa kara, bo ja nie potrafię odpuścić. Musiałem sobie znaleźć inne zajęcie, przecież od pół roku jestem przyzwyczajony do treningu.
 
Jak wygląda sytuacja z Mirkiem Oknińskim, ostatnio mówiło się, że już razem nie trenujecie?

Okniński jest bardzo dobrym trenerem. Ktoś z boku wysłuchał naszą rozmowę i to rozdmuchał. Powiedzmy, że jacyś forumowicze...
 
Kiedy rozmawiałem z twoją menedżer mówiła jednak, że coś było na rzeczy. Przyznaj, jakieś drobne różnice zdań między tobą i Mirkiem były...

No takie małe spięcie... Ale cały czas trenowaliśmy i trenujemy razem z Mirkiem. Zapewniam, że wszystko jest w porządku.
 
Taktyka będzie identyczna jak na Najmana?

Nie. Mam kilka osób, które akurat pracują nad tą taktyką i nie da się samemu tego ustalić. Najbliższy przeciwnik nie ma jakiejś wiodącej techniki na przykład, że w stójce jest mocny, czy w parterze. Wiadomo trenuję stójkę, trenuję parter i trzeba będzie w walce wyłapać jego błąd. Oglądałem kilka walk Kawaguchiego i wiem, że rewelacyjnie nie boksuje, rewelacyjnego dołu nie ma, wszystkiego po trochu ma. Trzeba będzie wyłapać jego błąd i go sprowadzić do parteru. Przypuszczam, że większą przewagę będę miał w dole, a być przyłożę mu na brodę, bo bardzo dużo boksu trenuję ostatnio. Trudno powiedzieć jak się walka potoczy.
 
Czyli tym razem lawina ciosów rękami, a nie nogami jak to było z Najmanem?

Zapasy dobrze mi wychodzą, więc jeżeli ściągnę go do lin, to go na pewno wywrócę, a na dole, to rzeźnię z nim zrobię.
 
A sushi lubisz?

Nie, nie lubię (śmiech). Preferuję typowo polską kuchnię, schabowe. Sushi mi nie podchodzi i skoro w "żelastwie" pokazałem, że Polak potrafi, to i w MMA pokażę. Oczywiście liczę się z tym, że mogę dostać na brodę i przegrać. Wiadomo, jestem jeszcze żółtodziobem w tej dziedzinie, ale zobaczymy jak będzie.

rozmawiał Artur Mazur, Wirtualna Polska

Kategoria: News
niedziela, 25 październik 2009 17:30

Mariusz Pudzianowski trenuje przed walką w ringu

Niecałe dwa miesiące zostały do jego debiutu w MMA. Zdąży się przygotować? Dba o to odpowiednia osoba. Opiekun „Dominatora” jest pod wrażeniem.

Już 11 grudnia pięciokrotny mistrz świata strongmanów stoczy swoją pierwszą walkę w życiu. Rywalem będzie pięściarz Marcin Najman. Kto wyjdzie z tego pojedynku zwycięsko? Trener Mariusza Pudzianowskiego nie ma najmniejszych wątpliwości.

Jako pierwsi rozmawiamy z Mirosławem Oknińskim, który od 25 lat zajmuje się sportami walki, w tym od 12 lat MMA.

Jakim uczniem jest Mariusz?
Słucha się, czy wręcz przeciwnie? Szczerze, to nie spodziewałem się, że będzie aż tak dobrze. Swego czasu trenowałem też Pawła Nastulę. On zawsze wszystko wiedział lepiej. Jak zapytałem go, co zrobi, gdy rywal będzie na nim siedział i go obijał, odpowiedział, że nie ma takiej opcji, bo on jest za silny, by ktoś go tak dopadł.

I co?
Pierwsza walka, Brazylijczyk na nim siedzi i go obija. Z Mariuszem takich problemów nie będzie. On wie, że musi się sporo nauczyć. Słucha się. Nie dlatego, że ja jestem taki super, po prostu zdaje sobie sprawę, jak dużo trzeba wysiłku, by potem wyjść na ring i wygrać.

Jakie ma pan rokowania dla Pudzianowskiego.Będą z niego ludzie?
Będą, będą! On ma wszystkie atuty, by być mistrzem. Nie mówię tego, by mu się przypodobać, tak jest w rzeczywistości! Jest dynamiczny, silny, rozciągnięty. Ma pojęcie o boksie, kopie mimo swojej postury na wysokości głowy! Do tego bardzo dobrze przewraca rywali, świetnie radzi sobie w parterze. Bardzo szybko się uczy. Choć mamy tylko dwa miesiące, zdążymy!

Jak zaczęła się wasza współpraca?
Ktoś mnie polecił Mariuszowi i tak zostało. Ja na pierwszym spotkaniu powiedziałem mu wprost - ja wszystkiego nie wiem, ale wiem, kto wie.

I kto wie?
By osiągać sukcesy w MMA trzeba uczyć się od najlepszych, posiłkować się ich wiedzą. I ja to robię. Na moje zaproszenie dwa dni z Mariuszem spędził brazylijski trener Mario Sukata - legenda MMA, ma w swoim teamie kilku mistrzów. A już niedługo przyjeżdża do nas świeżo upieczony mistrz świata w chwytach, kolejny Brazylijczyk Fabricio Werdum. Poza tym mamy znakomitego trenera od zapasów, byłego akademickiego mistrza z USA - Roberta Roszkiewicza oraz równie dobrego fachowca od boksu - Jacka Kucharczyka. Mariusz słucha uważnie i się uczy. Będzie mistrzem!

Co te zagraniczne gwiazdy mówią o Mariuszu?
Że ma potencjał i - broń Boże - nie można tego zmarnować. Ważne, by trenować z głową.

Kto wygra pojedynek 11 grudnia - Pudzianowski czy Najman?
Mariusz powinien z nim wygrać nawet bez treningu. Szanujemy rywala, ale Pudzianowski jest dużo lepszy. Oczywiście, może się przyplątać jakaś kontuzja, Mariusz się potknie i skręci kostkę, może się zdarzyć, że Najman trafi pojedynczym ciosem, ale to musiałby być pechowy zbieg okoliczności.

Kategoria: News
wtorek, 30 kwiecień 2013 16:14

Trening Pudziana na siłowni cz. 1

Krótki film przedstawiający trening Mariusza "Pudziana" Pudzianowskiego na siłowni. Sprawdź jak trenuje pięciokrotny mistrz świata Strongman i bierz z niego przykład!

Kategoria: Filmy Pudziana
wtorek, 30 kwiecień 2013 13:58

Trening Pudziana na siłowni cz. 2

Krótki film przedstawiający trening Mariusza "Pudziana" Pudzianowskiego na siłowni. Sprawdź jak trenuje pięciokrotny mistrz świata Strongman i bierz z niego przykład!

Kategoria: Filmy Pudziana
Strona 15 z 15