Właściciel KSW przerażony rywalem Pudzianowskiego

Najbliższa sobota to wielki dzień dla federacji KSW. Będzie to już 20. "Konfrontacja", po raz pierwszy w systemie pay-per-view. Współwłaściciel KSW Martin Lewandowski w rozmowie z eurosport.onet.pl wyjawił kilka tajemnic związanych z samą galą m.in. rozwiał wątpliwości dotyczące walki wieczoru.

Eurosport.onet.pl: Kto walczy w main evencie KSW 20: Janek Błachowicz czy Mariusz Pudzianowski?

Martin Lewandowski: Main event to Mariusz Pudzianowski, ostatnia walka. Natomiast "fight of the night" to Błachowicz. Janek to kategoria sportowa

Błachowicz nie wiedział, czy walczy jako ostatni, czy jednak wcześniej. To dla niego ważne przede wszystkim ze względu na sponsorów.

- Dziwne, że tego nie wie... Po co jemu ta wiedza? Nie tym powinien sobie zawracać głowę na trzy dni przed galą. Jednak mówiąc poważnie, mamy system pay-per-view i z całym szacunkiem dla Janka, nawet gdyby na gali mieli walczyć Mamed Chalidow lub Michał Materla, to oni również nie wyszliby w main evencie. Mariusz Pudzianowski jest lokomotywą, która ciągnie najbliższą galę. Poza tym jest to także lekka wytyczna telewizji Polsat.

Czym KSW sugeruje się dobierając rywali dla Mariusza Pudzianowskiego. James Thompson to "freak", ale z dużym doświadczeniem i przyzwoitym rekordem. Z kolei Bob Sapp to nazwisko, ale od przegrywania walk. Teraz zakontraktowaliście Christosa Piliafasa, którego nie znają nawet najwięksi fani MMA w Polsce. Oficjalnie ma pięć stoczonych walk na koncie, ale nieoficjalnie zdecydowanie więcej. Wiedzieliście o tym?

- Wiedzieliśmy, że ma dużo walk amatorskich. Nie wiedzieliśmy, że ma aż 40! Muszę przyznać, że to mnie trochę przeraziło. Oznacza to, że ma duże doświadczenie i to, że jest dłużej w gazie niż świadczy o tym jego zawodowy rekord. Natomiast klucz doboru rywali dla Mariusza jest następujący: stwierdziliśmy, że nie będziemy mu załatwiać żadnych gwiazd. Dlaczego? Albo mają one coś z głową jak Thompson. Albo mają coś z głową jak Sapp. Albo są na tyle doświadczeni i świetnie wytrenowani, że np. jak Tim Sylvia potrafią pić piwo na dzień przed galą, a później leją Mariusza w trochę szkolny sposób... Gwiazdy są bardzo doświadczone, mają zbyt dużo walk. Dlatego teraz Mariusz dostał rywala z mniejszym rekordem zawodowym, o mniej głośnym nazwisku. I tak od tej pory będzie.

Pudzianowski poradzi sobie z Piliafasem?

- Nie mam pojęcia. Zawsze jest tak, że jeden zawodnik jest mocniejszy np. w parterze, a drugi w stójce, lub w jeszcze innych elementach. Patrząc na Piliafasa, oglądając dostępne materiały uznaliśmy, że jest to idealny przeciwnika dla Mariusza. "Pudzian" po prostu będzie się z nim lał, a tego w ostatnich walkach Mariusza brakowało. On ma pokazać, na co go stać. To już inny zawodnik, bardziej doświadczony, który rozwinął się w MMA.

Dlaczego zakontraktowaliście Jacka Wiśniewskiego? Kamil Waluś nie uchodzi za "freaka". Jego trener Łukasz "Juras" Jurkowski powiedział, że kompletnie nie rozumie tego zestawienia i nic nie daje ono Walusiowi.

- Bardzo dużo daje. Trenerzy i inne osoby ze środowiska patrzą tylko na kwestię sportową. My jesteśmy po drugiej stronie, my płacimy zawodnikom, my ich promujemy i my wiemy, co się sprzedaje najlepiej. Nie chodzi o to, że Waluś ma nam zapełnić jakąś "dziwolągową" lukę. Ma za sobą dopiero trzy walki, a Jacek Wiśniewski ma nieoficjalnie 200 walk stoczonych...

Ale raczej nie w MMA...

- No prawie w MMA... Ale walki. Jest to człowiek z bitnym charakterem, pięć lat trenował boks, osiem miesięcy trenuje MMA. To nie jest słaby przeciwnik dla Walusia. Jeden może jest silniejszy, drugi szybszy... Ciężko jest wskazać faworyta.

Jaka przyszłość czeka Marcina Różalskiego w przypadku porażki z Jeromem Le Bannerem? Do tej pory w MMA nie szło mu najlepiej, choć w swojej ostatniej walce z Valentijnem Overeemem pokazał się z niezłej strony. Jest kontrowersyjny, barwny, ludzie chcą go słuchać i oglądać, ale jednak w ringu KSW raczej zawodzi. Dalej będzie jedną z flagowych postaci KSW jeśli przegra?

- Ważne jest jak się przegrywa. Wtedy będziemy mądrzejsi. To nie jest boks. "Różal" i Le Banner mogą dać najpiękniejszą walkę i zdobędą wszystkie możliwe bonusy. Dlatego nikogo bym nie przekreślał po jednej walce. Poza tym "Różal" jest nośną postacią niczym "Pudzian". Nawet gdyby przegrywali swoje pojedynki, to i tak przez dwa-trzy lata będą wzbudzali ogromne emocje. A przecież o to chodzi. Wtedy pojedynek jest ciekawy.

Po raz pierwszy robicie galę w systemie pay-per-view. Jaki wynik sprzedaży będzie satysfakcjonował KSW?

- Między 60-80 tysięcy. Wtedy będzie dobrze. 200-300 tysięcy kupiło walkę Tomka Adamka z Witalijem Kliczką. Inne gale bokserskie sprzedają się na poziomie 30-40 tysięcy i jeśli uda nam się podwoić ten wynik, to będzie bardzo dobrze. MMA to młoda dyscyplina, a boks od lat był "testowany" w pay-per-view na świecie. Człowiek mentalnie przywykł do tego, że trzeba pay-per-view z wielką walką bokserską wykupić. Wcześniej KSW było za darmo, a teraz my to ludziom zabieramy i jest bunt. A przecież to nie jest kasa, którą zainwestujemy w nowe zamki, tylko w rozwój tej dyscypliny.

20 numerowanych gal KSW za wami. Gdy zaczynaliście to sądziliście, że znajdziecie się tu, gdzie jesteście?

- Przy okazji KSW 1 na pewno nie myśleliśmy... Przed debiutem Salety zaczęliśmy zajmować się tym w pełni profesjonalnie. Zrezygnowałem z pracy, Maciej również pozamykał swoje interesy. Stwierdziliśmy, że idziemy do przodu i na całego wchodzimy w MMA. Fajnie, że tak to się poukładało. Teraz czas jeszcze bardziej przyspieszyć.

Piotr Onami

Oceń wpis: 
(0 głosów)