Dominator w klatce

Debiut w osławionej klatce, były mistrz świata naprzeciwko, a na trybunach wrogo reagująca publiczność - to wszystko czeka Mariusza Pudzianowskiego w jego trzeciej walce w MMA. W nocy w amerykańskim Worcester polski siłacz zmierzy się z Timem Sylvią. - Wygram - zapewnia "Dominator"

Kiedy dwa tygodnie temu Pudzianowski pokonał Yusuke Kawaguchiego na gali w Katowicach, amerykańskie media piszące o mieszanych sztukach walki radziły Polakowi, by wymyślił sobie kontuzję i z jej powodu zrezygnował ze starcia z Sylvią. Doświadczony wojownik, który w przeszłości był mistrzem świata wagi ciężkiej, ma w opinii ekspertów zza wielkiej wody zmiażdżyć naszego pięciokrotnego mistrza świata siłaczy. - Ta genetyczna anomalia z bulwiastą szyją nie ma z Sylvią żadnych szans - twierdzi serwis Sherdog.com. 34-letni Amerykanin też jest pewny swego. - Znokautuję Polaka - mówi zawodnik, który w swej karierze wygrał aż 25 z 31 walk. Tyle że najlepsze czasy "Maniak" ma już chyba za sobą. W czerwcu ubiegłego roku w starciu z Rayem Mercerem wytrwał tylko dziewięć sekund. Były mistrz świata w boksie powalił mocnym ciosem w szczękę kolosa mierzącego 203 cm wzrostu i ważącego 130 kg. Rok wcześniej Sylvia przegrał ze słynnym Fiodorem Jemieljanienko, poddając się już po 36 sekundach. Ostatnie zwycięstwo Amerykanin odniósł prawie trzy lata temu - w październiku 2007 roku.

Rok młodszy od rywala Pudzianowski zapewnia, że w dwa tygodnie, jakie minęły od jego walki z Kawaguchim, zdążył odpocząć i opracować nową taktykę. Siłacz, który rzucił się szaleńczo na Japończyka w pierwszych minutach pojedynku, teraz ma zachować na całą walkę więcej rozwagi i energii. Ta będzie szczególnie potrzebna, bo bitwa odbędzie się w osławionej klatce.

Ten, kto widział pojedynki MMA toczone w okręgu określonym metalową siatką, z politowaniem spogląda na walki w tradycyjnym ringu, który najmocniej kojarzy się z boksem. Klatka o średnicy dziewięciu metrów jest od ringu znacznie większa, zmusi więc Polaka do jeszcze większego wysiłku. - Nie ma problemu, będę szybszy i zwinniejszy, bo po walce z Kawaguchim dzięki bieganiu zrzuciłem 8 kg - mówi ważący obecnie 121 kg Pudzianowski.

Ale szybszy i zwinniejszy to za mało. W Worcester wygra ten, kto będzie bardziej brutalny. Zasady UFC, które będą obowiązywały w tym starciu, pozwalają okładać leżącego przeciwnika po twarzy i korpusie nawet łokciami. - Mam nadzieję, że Mariusz zdołał się na to wszystko dobrze przygotować, że nie zabrakło mu czasu. Nie znam zawodnika MMA, który walczyłby dwa razy w tak krótkim odstępie czasu, jak on teraz. Ale życzę mu zwycięstwa - mówi Paweł Nastula, który we wrześniu ma być kolejnym rywalem "Dominatora".

W Worcester będzie walczył także Łukasz Jurkowski (14 zwycięstw, 9 porażek), który zmierzy się z Koreańczykiem Ho Jin Kimem (6-7). Transmisja gali w Polsacie, od godz. 2.15, walka Pudzianowskiego powinna rozpocząć się ok. godz. 3.00.

Źródło: sport.pl (Łukasz Jachimiak)

Oceń wpis: 
(0 głosów)