Nasz zawodnik nie wahał się wyłożyć ciężkiej forsy na swoją wygraną. Ciekawe, czy obstawił także w tym nietypowym zakładzie...

Pisaliśmy Wam przed kilkoma dniami, że Pudzian zamierza przy okazji walki z Yusuke Kawaguchim (na gali KSW 13 w katowickim Spodku) co nieco sobie dorobić. Siłacz pochwalił się, że postawił 20 tysięcy złotych na swoje zwycięstwo, co - przy kursie 1,2 - może mu dać zarobek w wysokości 4 tys. złotych.

Kurs na Pudzianowskiego jest niski, bo Polak jest zdecydowanym faworytem walki z Japończykiem. Ale... bukmacherzy nie byliby sobą, gdyby nie wymyślili czegoś oryginalnego. Jedna z firm proponuje zakład tak oryginalny, że aż szokujący!

Przeglądając kursy różnych buków trafiliśmy na stronę wspomnianej firmy. Ten zakład dosłownie zwalił nas z nóg!

O co się można założyć? Przeczytajcie uważnie.

Jaką część ciała Pudzianowski złamie Kawaguchiemu?

Możliwości jest siedem. Najmniej zarobić można na tym, że Japończyk przetrwa do końca walki bez żadnych złamań (kurs 1,07).

Ale już rozkwaszony nos Kawaguchiego może przynieść niezły zarobek tym, którzy na to postawią. Siedem złotych za każdą wniesioną złotówkę.

Dalej mamy poważniejsze urazy. Lewa noga (11,00), żebra (15,00), prawa noga (15,00), lewa ręka (19,00), prawa ręka (19,00)...

Pewnie zastanawia Was, dlaczego ręce Japończyka są „wycenione” po równo, a nogi nie. Naszym zdaniem ma to związek z poprzednią walką Pudziana, w której zniszczył Marcina Najmana potwornymi low kickami. Kopał go właśnie w lewą nogę.

Ciekawe, jakie będą wyniki tego nietypowego zakładu. Ciekawe też, czy Pudzian postawił na któryś wariant...

Nam za to nasunęła się jedna refleksja. Polak w wielu wywiadach - m.in. w dzisiejszym dla „Super Expressu” - zapowiada, że urwie łeb Japończykowi. Że też bukmacherzy nie uwzględnili tego w ofercie ...

Kawaguchi zakończy dzisiejszą walkę z poważnymi obrażeniami? Pudzian może zrobić mu krzywdę? Czekamy na Wasze prognozy!

PS. Polsat pokaże galę KSW z Katowic od godz. 22.00 (transmisja w Polsacie Sport już od 20.30).

źródło: sportfan.pl

Kategoria: News
czwartek, 06 maj 2010 23:59

Najman krytykuje za słowa o "Pudzianie"

- Ja sobie nie wyobrażam, aby pracować z jakimś trenerem, a ten trener przed walką publicznie opowiada o minusach swojego zawodnika. Uważam, że to jest nieprofesjonalne. Ja się nigdy z czymś takim nie spotkałem - mówi przed walką Mariusza Pudzianowskiego z Japończykiem Yusuke Kawaguchim poprzedni rywal "Dominatora" Marcin Najman.

Jak oceniasz najbliższego rywala Mariusza Pudzianowskiego? Kto według twojej oceny jest faworytem w tej walce?

Marcin Najman: Faworytem na papierze wydaje się być Kawaguchi, natomiast Ja powiem, że mocno trzymam kciuki za Mariuszem. Pomimo tego, że w ringu byliśmy oponentami, to prywatnie nie ma między nami żadnej animozji. Wydaje mi się, że wzajemnie darzymy się szacunkiem. Ostatnio nawet byłem obecny podczas programu "Tylko nas Dwoje”, w którym udział bierze Mariusz i też sympatycznie to nasze spotkanie wyglądało. Ja mu bardzo kibicuje, ale mnie się wydaje, że na papierze faworytem jest Kawaguchi. On jest bardziej doświadczony od Mariusza. Podczas naszej walki ja byłem debiutantem i Mariusz też był debiutantem. Kawaguchi będzie miał o tyle łatwiej, że on Mariusza widział i wie czego się po nim spodziewać. Wie jakiej szybkości, jakiego dynamitu może się po Pudzianowskim spodziewać. Ja tego przed walką nie wiedziałem, dlatego myślę, że może to być ciężka walka dla Mariusza, ale jeżeli da z siebie wszystko to na pewno zwycięży.

Jak oceniasz to co powiedział Krzysztof Kosedowski, który trenuje z Mariuszem Pudzianowskim. Trener boksu stwierdził, że daje w tej walce 50% szans na zwycięstwo Mariuszowi Pudzianowskiemu, co zaskoczyło wielu kibiców. Ty uważasz podobnie, bo mówiłeś, że faworytem w pewnym sensie jest Kawaguchi?

Nie chciałbym komentować wywiadu jakiego udzielił Krzysztof Kosedowski. Powiem tak zupełnie w oderwaniu do tego wywiadu, że ja sobie nie wyobrażam, aby pracować z jakimś trenerem, a ten trener przed walką publicznie opowiada o minusach swojego zawodnika. Uważam, że to jest nieprofesjonalne. Ja się nigdy z czymś takim nie spotkałem. Wręcz przeciwnie trener powinien motywować zawodnika po to, aby zawodnik uwierzył w siebie i był bardzo zmotywowany. Przeciwnik o brakach, czy niedociągnięciach Mariusza nie powinien nic wiedzieć przed walką. Jestem zdumiony tym, co przeczytałem, ale nie mnie to oceniać. Ani to nie jest mój trener, ani to nie jest moja walka. Ja sobie takiej sytuacji nie wyobrażam żeby ktoś, kto trenuje ze mną, przed tak ważnym pojedynkiem wypowiadał się w ten sposób.

Walka Mariusza Pudzianowskiego z tobą trwała 45 sekund. Wygląda na to, że stawiasz Kawaguchiego w roli faworyta. Myślisz wobec tego, że ta walka potrwa o wiele dłużej?

Przede wszystkim Japończyk ma duże doświadczenie. Po drugie Kawaguchi wie, czego się po Mariuszu spodziewać. On wie, że Mariusz może go frontalnie zaatakować i to nawet nie zejściami do kolan, czyli tego czego ja się spodziewałem, tylko bardzo szybkimi kopnieciami może rozstrzygnąć walkę. Kawaguchi to już wie i z pewnością będzie starał się przed nim uciekać. To już nie jest tajemnicą, że klucz do pokonania Mariusza Pudzianowskiego, to wytrzymać pierwsze kilka minut. Myślę, że od trzeciej minuty walki można wchodzić z nim w rywalizację na bardzo wyrównanym poziomie. Natomiast pierwsza faza walki jest w starciu z Mariuszem bardzo ryzykowna i straszliwie ciężka. Ja uważam, że to może być dobra walka. Głęboko trzymam kciuki za Mariusza i mam nadzieję , że sobie poradzi.

Kiedy kibice mogą spodziewać się twojej kolejnej walki w ringu?

To zależy od dwóch kwestii. Przede wszystkim od tego, czy wraz z Jerzym Kulejem uda nam się zorganizować galę boksu w Częstochowie. Jesteśmy w trakcie rozmów z urzędem miasta i jeżeli dopięlibyśmy wszystko, to wystąpiłbym na gali bokserskiej we wrześniu. W takim wypadku powrót do MMA odbyłby się w grudniu na 15 gali KSW. Jeżeli do gali w Częstochowie by nie doszło, to wtedy zawalczę na 14 gali KSW we wrześniu. Wiem, że odbywają się intensywne starania o to, abym po powrocie do MMA stanął w ringu z bardzo atrakcyjnym rywalem. Nie czas, aby o tym mówić, ale powiem tylko, że właściciele KSW mają głowę na karku.

Mariusz Pudzianowski 14 dni po KSW 13 stanie w ringu naprzeciw Tima Sylvia. Jak oceniasz tego rywala i szanse "Pudziana" w starciu z nim?

Tutaj pojawi się pewien problem, bo Sylvia nie ustępuje gabarytami Mariuszowi, a nawet jest od niego większy. Nie można zapominać także, że to były mistrz UFC. Mariusz ma coś, czego nie ma żaden inny zawodnik na świecie. Mariusz ma piekielną siłę i dynamikę. Pierwsze minuty, kto by z nim nie stał w ringu będzie w piekielnym niebezpieczeństwie. Będę Mariuszowi kibicował, ale nie jestem w stanie wskazać w tej walce faworyta.

Bierzesz się z organizację gali boksu. Oznacza to, że właśnie tym, a nie czynnym sportem będziesz chciał się zajmować?

Nie. Ja już jedną galę boksu zorganizowałem dla moich kibiców w Częstochowie. Czas, aby ponownie boks zawodowy pojawił się w moim mieście. Ja jeszcze nie skończyłem z czynnym uprawianiem sportów walki. Jak skończę to być może wtedy pomyślę o czymś takim, teraz traktuję to raczej w ramach powiedzmy pewnego epizodu.

www.boxingnews.pl
Źródło: wp.pl

Kategoria: News
czwartek, 06 maj 2010 23:59

Pudzian cięższy od Japończyka.

Są już po ważeniu przed jutrzejszą walką. Zgodnie z przewidywaniami więcej na wagę wniósł „Dominator”. Jak zamierza pokonać Japończyka? Przeczytaj.Dziś odbyło się ważenie i konferencja prasowa. Jutro w Spodku czeka nas trzynasta gala Konfrontacji Sztuk Walk, na której wystąpi m.in. Mariusz Pudzianowski.

O godz. 18.00 na katowickim rynku pojawili się pierwsi uczestnicy gali. Najpierw ci, którzy stoczą walki turniejowe, a następnie główni bohaterowie piątkowego wieczoru. Zabrakło jedynie Brazylijczyka Vitora Nobregi, który... czekał na bagaże.

Większość kibiców, która przyszła na ważenie, czekała zaś na Mariusza Pudzianowskiego. „Dominator” wszedł na scenę w białych spodniach i białej koszulce oraz ciemnych okularach. Był rozluźniony, co rusz dowcipkował.

Nie jedliście obiadu? Pokażcie, że jestem w Katowicach! Słabo, słabo - zwrócił się na początek do kibiców.

Prowadzący galę Paweł Wójcik z Polsatu zapytał Pudziana, czy zamierza w sobotni wieczór wziąć udział w show „Tylko nas dwoje”.

Mam zamiar śpiewać, ale czy będę, tego nie wiem. Jeżeli kolega zleje mnie mocno, może nie dotrę o własnych siłach - stwierdził Pudzian.
Co mówił Kawaguchi? Był bardzo oszczędny w słowa.

Przyjechałem z Tokio. Bardzo mi się podoba w Polsce i w Katowicach. Liczę jutro na wspaniałą walkę - powiedział.
Potem zaś obaj fighterzy stanęli na wadze. Jak można się było domyślić, więcej wniósł na nią strongman. Oto wyniki:

Pudzianowski - 128,3 kg
Kawaguchi - 111,5 kg

Pudzian waży więc o 2,5 kg więcej niż podczas grudniowej walki z Marcinem Najmanem. Obiecał także, że w piątek emocje w ringu też będą większe.
Jestem jeszcze żółtodziobem w tym sporcie, ale przyjechałem tu wygrać. Oczywiście, że chciałbym jak najszybciej, ale jestem przygotowany na pełne dwie rundy, a jak będzie trzeba, to nawet na dogrywkę. Od razu Wam obiecuję, że będzie ostro! - zakończył.
Piątkową galę pokaże Polsat (od 22.00), transmisja w Polsacie Sport już od 20.30.

Jaki przebieg będzie mieć - Waszym zdaniem - druga walka Pudzianowskiego w MMA? "Spacerek" jak z Najmanem czy dużo trudniejsza przeprawa? Piszcie!

Kategoria: News

Są już po ważeniu przed jutrzejszą walką. Zgodnie z przewidywaniami więcej na wagę wniósł „Dominator”. Jak zamierza pokonać Japończyka? Przeczytaj.Dziś odbyło się ważenie i konferencja prasowa. Jutro w Spodku czeka nas trzynasta gala Konfrontacji Sztuk Walk, na której wystąpi m.in. Mariusz Pudzianowski.

O godz. 18.00 na katowickim rynku pojawili się pierwsi uczestnicy gali. Najpierw ci, którzy stoczą walki turniejowe, a następnie główni bohaterowie piątkowego wieczoru. Zabrakło jedynie Brazylijczyka Vitora Nobregi, który... czekał na bagaże.

Większość kibiców, która przyszła na ważenie, czekała zaś na Mariusza Pudzianowskiego. „Dominator” wszedł na scenę w białych spodniach i białej koszulce oraz ciemnych okularach. Był rozluźniony, co rusz dowcipkował.

Nie jedliście obiadu? Pokażcie, że jestem w Katowicach! Słabo, słabo - zwrócił się na początek do kibiców.

Prowadzący galę Paweł Wójcik z Polsatu zapytał Pudziana, czy zamierza w sobotni wieczór wziąć udział w show „Tylko nas dwoje”.

Mam zamiar śpiewać, ale czy będę, tego nie wiem. Jeżeli kolega zleje mnie mocno, może nie dotrę o własnych siłach - stwierdził Pudzian.
Co mówił Kawaguchi? Był bardzo oszczędny w słowa.

Przyjechałem z Tokio. Bardzo mi się podoba w Polsce i w Katowicach. Liczę jutro na wspaniałą walkę - powiedział.
Potem zaś obaj fighterzy stanęli na wadze. Jak można się było domyślić, więcej wniósł na nią strongman. Oto wyniki:

Pudzianowski - 128,3 kg
Kawaguchi - 111,5 kg

Pudzian waży więc o 2,5 kg więcej niż podczas grudniowej walki z Marcinem Najmanem. Obiecał także, że w piątek emocje w ringu też będą większe.
Jestem jeszcze żółtodziobem w tym sporcie, ale przyjechałem tu wygrać. Oczywiście, że chciałbym jak najszybciej, ale jestem przygotowany na pełne dwie rundy, a jak będzie trzeba, to nawet na dogrywkę. Od razu Wam obiecuję, że będzie ostro! - zakończył.
Piątkową galę pokaże Polsat (od 22.00), transmisja w Polsacie Sport już od 20.30.

Jaki przebieg będzie mieć - Waszym zdaniem - druga walka Pudzianowskiego w MMA? "Spacerek" jak z Najmanem czy dużo trudniejsza przeprawa? Piszcie!

Kategoria: News
środa, 05 maj 2010 23:59

Yusuke Kawaguchi i jego atuty

Chyba najwyższy czas podgrzać lekko atmosferę przed piątkową galą Konfrontacji Sztuk Walki w Katowicach. Główną atrakcją wieczoru będzie drugie starcie Mariusza Pudzianowskiego w MMA.

Sportowo bardzo liczę na turniej do 95 kilogramów, a także - a może przede wszystkim - na finał turnieju do 105 kg z KSW 12 w którym David Olivia zmierzy się z Konstantinem Gluhovem. Obydwaj świetnie zaprezentowali się przed paroma miesiącami na Torwarze i na pewno dadzą dobrą walkę w Katowicach.

W Spodku zobaczymy ponadto trzy walki o pas, w tym starcie Mameda Khalidova z Ryutą Sakuraiem o tytuł międzynarodowego mistrza KSW w wadze półciężkiej, ale rekordową publikę, zarówno w hali Spodka, jak i przed telewizorami zbudować mają nie Khalidov, Błachowicz, Olivia czy Nobrega, ale pięciokrotny mistrz świata strongman - Mariusz Pudzianowski.
 
W piątkowy wieczór "Pudzian" rozpocznie bardzo ambitną, chociaż od samego początku upieram się, że i mało rozsądną misję. Mariusz założył sobie, że w ciągu dwóch tygodni, mając zaledwie 44 sekundowe doświadczenie w MMA, pokona dwóch rywali. Najpierw Yusuke Kawaguchiego, a następnie 21 maja pod Bostonem Tima Sylvię (byłego mistrza UFC, który najlepsze lata ma za sobą, ale doświadczeniem i ringowym obyciem bije Pudzianowskiego na głowę).

O pierwszym z najbliższych rywali "Pudziana" wiadomo, że stoczył dwanaście zawodowych walk, z których wygrał aż jedenaście. Jedynym pogromcą Japończyka pozostaje Rob Broughton, który pokonał go w kwietniu ubiegłego roku. - Kawaguchi nie jest w Polsce doceniany, bo ludzie go tutaj nie znają. Ale to jest naprawdę kozak. Stoczył dwanaście walk, z których jedenaście wygrał. Uważam, że Mariusz wcale nie jest faworytem tej konfrontacji i czeka go bardzo ciężki bój - podkreśla Marcin Najman.

Spróbowałem prześledzić w sieci walki Japończyka, żeby dowiedzieć się czegoś więcej, zwłaszcza na temat sposobu w jaki walczy. Obejrzałem trzy z nich, czyli jedną czwartą kariery Kawaguchiego na zawodowym ringu. Wnioski?

Wiemy jak "Pudzian" pokonał Najmana. Seria low-kicków, przejście do parteru "ręka-młot" i po wszystkim. Całość trwała 44 sekundy, a sam atak Mariusza znacznie krócej. Podobnego rozpoczęcia walki ze strony siłacza spodziewam się i tym razem. Kawaguchi ma jednak coś, o czym "El Testosteron" mógł tylko pomarzyć. Zapis video z pierwszej walki rywala. Tu element zaskoczenia nie wchodzi w grę (tak łatwo), chyba, że "Pudzian" faktycznie kopie jak koń, wtedy jak trafi, to efekt będzie ten sam. Oby tylko Mariusz poprawił od tamtego czasu technikę, bo nie spotkałem jeszcze fachowca, który powiedziałby jedno dobre słowo na temat poprawności wykonania tych kopnięć.

Dlaczego o tym wspomniałem? Bo Kawaguchi nie rozpoczyna walk tak asekuracyjnie jak Najman. Ok, żaden z jego rywali nie wyglądał równie groźnie co Pudzianowski, ale Yusuke "na dzień dobry" rzuca się na rywala z pięściami i - jak dotąd - często i czysto trafia prostymi, którym jednak daleko do bokserskiej techniki i precyzji. Ale ilość robi swoje, o czym przekonali się m.in. Iro Zeki i Nobuyoshi Takahara.

Pierwszy z nich praktycznie robił za worek treningowy, przyjmując wiele silnych ciosów, a także kopnięć kolanem, drugi błyskawicznie został odesłany do parteru (znów te proste, plus obalenie) a tam finisz był podobny do walki Pudzianowski - Najman. Te pojedynki zakończyły się w pierwszej rundzie. Więcej obiecywałem sobie po trwającej trzy rundy konfrontacji z Seigo Mizuguchim, ale ten błysnął przede wszystkim odpornością na ciosy Kawaguchiego. Liczę jednak na dobrą walkę. "Pudzian" trenuje o kilka dobrych miesięcy dłużej, niż przed debiutem z Najmanem, więc na pewno ma więcej do zaoferowania w ringu, a doświadczony Kawaguchi tanio skóry w Spodku nie sprzeda.

Źródło: interia.pl
Autor informacji: Dariusz Jaroń

Kategoria: News

Już w piątek Mariusz Pudzianowski zmierzy się w katowickim Spodku z Yusuke Kawaguchim. Trener uważa, że zawodnik jest w doskonałej formie. - Mariusz po prostu niszczy uderzeniami najtwardszych ludzi - mówi Mirosław Okniński.

Forma Pudzianowskiego przeraża nawet jego sparingpartnerów. Walką z byłym strongmanem nie jest zainteresowany nawet jego trener. - Nie chcę, żeby mi złamał kręgosłup. Noga już mi raz pękła od jego kopnięcia, a ostatnio, jak mnie złamał na ziemi... zacząłem się bać - mówi dziennikowi "Polska The Times" Okniński.

- Kawaguchi też powinien się zastanowić, czy na pewno chce podtrzymywać słowa, że zniszczy Pudzianowskiego - dodaje. Trener podkreśla znakomitą formę swojego zawodnika. - Mariusz po prostu niszczy uderzeniami najtwardszych ludzi, gdy rozciągnie ich na ziemi.

Bardziej sceptyczny jest jeden z najlepszych trenerów w Polsce, u którego Pudzianowski był na konsultacjach, Krzysztof Kosedowski. Według niego, polski zawodnik nie jest przyzwyczajony do bólu.

- W każdym elemencie sztuki pięściarskiej u Mariusza są braki. Słaby lewy prosty, słabe nogi, słaba obrona, słaby atak. Myślę, że nie jest do końca przygotowany na ból - powiedział w rozmowie z boxingnews.pl.

- Mariusz wyjdzie i będzie walczył. Ale przyjdzie taki moment, że Japończyk go złapie założy dźwignię i będzie musiał odpukać, bo mu rękę wyrwie albo go udusi. Ja na sportach walki w parterze się nie znam, wiec trudno mi na ten temat powiedzieć cokolwiek. Mariusz skóry tanio na pewno nie sprzeda. Przyjdzie taki strzał jeden czy drugi i nie wytrzyma - dodał Kosedowski.

Mirosław Okniński w rozmowie z "Polską The Times" jest przeciwnego zdania. - Zupełnie co innego sądzą chłopcy, których ściągamy na treningi dla "Pudziana". Byki po sto kilogramów mają nadzieję, że zrobią krzywdę najsilniejszemu człowiekowi świata, jeszcze jakoś nie sprawiły, by Mariusz cierpiał.

Trener Okniński uważa, że Pudzianowski jest dużo bardziej zdeterminowany niż przed walką z Marcinem Najmanem. - On rozniesie tego Japończyka - dodaje.

Gala, podczas której Mariusz Pudzianowski zmierzy się z Yusuke Kawaguchim, rozpocznie się w piątek o godzinie 20:00.

Źródło: wp.pl

Kategoria: News

W swojej drugiej walce w formule MMA zapowiada rzeź na ringu. Chce szybko skończyć z przeciwnikiem, aby odpocząć przed kolejnym pojedynkiem.To będzie rzeź. Będę jak rozwścieczony byk, którego właśnie wypuszczono z klatki - tak w rozmowie z naszym serwisem zapowiada walkę z Japończykiem Yusuke Kawaguchim, Mariusz Pudzianowski.

Przypomnijmy, że do ich pojedynku dojdzie w piątek w katowickim Spodku.

Pierwszą walkę w formule MMA Pudzianowski stoczył z Marcinem Najmanem i bez większych problemów wygrał ją przed czasem. Teraz może być jednak o wiele trudniej. Kawaguchi wywodzi się z judo, a w MMA ma za sobą 11 zwycięstw i tylko jedną porażkę. Poza tym Pudzianowski dwa tygodnie później stoczy walkę w USA z byłem mistrzem prestiżowej federacji UFC, Timem Sylvią.

Zawsze byłem ryzykantem, choć przyznam, że dopiero teraz to do mnie dociera. Szanuję każdego rywala, ale wychodząc do ringu, nie zamierzam przegrać - twierdzi „Pudzian”. - Dlatego piątkowy pojedynek chcę szybko rozegrać, żeby być jak najmniej obity. Rzucę się na rywala jak wygłodniałe zwierzę, a jeśli sprowadzę go do parteru, to będzie po walce.

Siłacz będzie miał jednak bardzo mało czasu na regenerację przed następnym pojedynkiem.

    Wiem, że wielu ludzi mówi już o mnie, że odbiła mi „sodówka” i czuję się już bardzo mocny. To nieprawda, nadal pozostaję tym samym Mariuszem i doskonale zdaję sobie sprawę, że w MMA jestem jeszcze żółtodziobem. Po prostu wiem jak ciężko pracowałem na treningach, dlatego jestem pewny swego. A kibicom mogę obiecać, że będzie bardzo ostro - zadeklarował były strongman.

    Pod kątem bokserskim Pudzianowskiego przygotowywał Krzysztof Kosedowski. Brązowy medalista olimpijski z Moskwy w boksie w wadze piórkowej, ostatnio skrytykował na łamach prasy umiejętności pięściarskie „Pudziana”. Według niego brakuje mu szybkości , odpowiedniej koordynacji ruchowej i przede wszystkim podstaw boksu. Poza tym według Kosedowskiego, Pudzianowski nie zainkasował jeszcze silnego ciosu, więc nie wiadomo, jak się po nim zachowa.

    Jeżeli trener w ten sposób wypowiada się o swoim podopiecznym, to świadczy to tylko o samym trenerze - odparł Pudzianowski, który nie chciał odpowiedzieć czy oznacza to zakończenie współpracy z Kosedowskim.  - Zostawiam to bez komentarza.

Kategoria: News

- Jestem jeszcze żółtodziobem w MMA. Dużo, dużo muszę się nauczyć, ale idę do przodu i was nie zawiodę. Dojdę do mistrzostwa świata - powiedział Mariusz Pudzianowski po zwycięskiej walce z Yusuke Kawaguchim.

- Liczyłem, że walka potrwa maksymalnie 2-3 minuty. Oczy postawiłem, jak była druga runda. W momentach zwątpienia w drugiej rundzie słyszałem kibiców, krzyczących "Pudzian, dawaj!" i to mnie bardzo motywowało - dodał słynny strongman.

- Za dwa tygodnie walczę z dwukrotnym mistrzem świata wagi ciężkiej federacji UFC, Timem Sylvią. Nie wiem, jak to będzie, ale będę walczył do końca - obiecał Mariusz Pudzianowski.

Pokonany Kawaguchi szybko pogodził się z porażką, choć był dla Polaka wymagającym rywalem.

- To była walka z najsilniejszym człowiekiem świata. Zdecydowałem się na nią po długim namyśle. Uważam, że była bardzo dobra. Pragnę tu jeszcze wrócić - wyznał Japończyk.

Źródło: wp.pl

Kategoria: News

Yusuke Kawaguchi okazał się wymagającym przeciwnikiem dla Mariusza Pudzianowskiego w pierwszej walce wieczoru gali KSW 13. "Pudzian" wygrał z Japończykiem po dwóch zaciętych rundach.

Początek walki był zgodny z tym, czego oczekiwano od Mariusza. Pięciokrotny mistrz świata strongman od pierwszych sekund rzucił się na rywala, ale tym razem zamiast skutecznych w rywalizacji z Marcinem Najmanem low-kicków "Pudzian" zastosował wymianę ciosów pięściami w stójce.

 Kawaguchi nie przestraszył się jednak rosłego rywala. Przyjął warunki Polaka, a następnie chronił się przed siłą ciosów Mariusza skutecznie klinczując, a kiedy walka przeniosła się do parteru Yusuke umiejętnie przytrzymywał "Pudziana", żeby ten nie mógł zadać mocnego ciosu.

Po pierwszej rundzie ataki Mariusza wyraźnie osłabły. Kawaguchi mimo kilku ciosów, które doszły celu nie potrafił jednak skutecznie "naruszyć" Pudzianowskiego i ten - głosami sędziów - odniósł swoje drugie zwycięstwo na zawodowym ringu. Walka z Kawaguchim pokazała jednak braki zgłaszającego mistrzowskie aspiracje Polaka.

- Wciąż jestem żółtodziobem w tym sporcie, czeka mnie jeszcze wiele nauki, ale z każdym miesiącem treningów idę do przodu. Nie zawiodę was, będę mistrzem świata - zadeklarował pięciokrotny mistrz globu strongman, ku uciesze licznie zgromadzonej w katowickim Spodku publiczności.

Mariusz przyznał, że Kawaguchi zaskoczył go tak dobrą i nieustępliwą postawą. - Przyznam szczerze, że spodziewałem się, że walka potrwa dwie, może trzy minuty. Czy miałem moment zwątpienia? Tak, ale wtedy pomyślałem o moich rodzicach. Nie mogłem ich rozczarować - zaznaczył "Pudzian".

Już za dwa tygodnie Mariusza czekać będzie kolejny ciężki pojedynek w MMA. Tym razem jego rywalem podczas gali Moosin pod Bostonem będzie były mistrz wagi ciężkiej prestiżowej federacji UFC, Tim Sylvia. - Będzie ciężko, ale na pewno się nie poddam - zapowiedział "Pudzian".

Także drugi z reprezentantów Japonii bardzo dobrze zaprezentował się w Katowicach. Ryuta Sakurai po zaciętym boju zakończonym dogrywką zremisował z jedną największych gwiazd polskiego MMA, Mamedem Khalidovem.

Dariusz Jaroń, Spodek
Źródło: interia.pl

Kategoria: News

Mariusz Pudzianowski po dwóch rundach ciężkiej walki pokonał Japończyka Yusuke Kawaguchiego podczas gali Konfrontacji Sztuk Walki w katowickim Spodku.

Większość kibiców zgromadzonych w katowickim Spodku przyszła w piątkowy wieczór „na Pudziana”. KSW 13 dla mniej wtajemniczonych w MMA, czyli w mieszane sztuki walki, była galą, na której przede wszystkim Mariusz Pudzianowski miał udowodnić, że jego przygoda w ringu nie ograniczyła się li tylko do pokonania Marcina Najmana. Najsilniejszy człowiek świata stoczył zacięty bój z Japończykiem Yusuke Kawaguchim. Po morderczych 10 minutach jednogłośnie decyzją sędziów wygrał, ku uciesze licznie zgromadzonej publiczności, "Pudzian". Zwycięstwo nie przyszło mu jednak łatwo.

Walka, na którą wszyscy czekali, odbyła się jako dziewiąta, przedostatnia, jedna z dwóch walk wieczoru. Pudzianowski, który legitymował się przed walką z Kawaguchim, bilansem walk w formule MMA 1-0, rozpoczął podobnie jak pojedynek z Najmanem – od huraganowego ataku. Publiczność piała z zachwytu, gdy szybki jak błyskawica "Pudzian" zaatakował rywala. Ale Kawaguchi, który przed katowicką walką miał na koncie 12 walk i tylko jedną porażkę, nie zamierzał tanio sprzedać skóry. Nie dał się sprowadzić do parteru, przetrzymał początkowy atak Pudzianowskiego i rozpoczął z nim równorzędną walkę.

Pięciokrotny mistrz świata w rywalizacji strongmanów był zaskoczony tym, że rywal przetrzymał jego wściekły atak. Japończyk i Polak często klinczowali, zakładali klamry, z których w pierwszej rundzie zwycięsko wychodził ulubieniec publiczności. Miał jeszcze sporo siły i dlatego dwukrotnie bodaj rzucił Japończykiem o ziemię. Nie potrafił go jednak zbyt długo utrzymać w parterze. Kawaguchi swoją szansę widział w stójce, często kopał, a po chwili próbował zadawać mocne ciosy rękoma. Co najmniej jeden z nich, potężny lewy sierpowy, musiał zrobić na "Pudzianie" wrażenie.

W drugiej rundzie mocno zasapany "Dominator" gdy tylko sprowadził rywala do parteru, długo go w nim utrzymywał, zyskując cenne sekundy. Pudzianowski oddychał ciężko, widać było, że ta walka kosztuje go bardzo dużo sił. Nie pozwolił jednak ambitnemu Japończykowi na przejęcie inicjatywy i to on do końca kontrolował tę walkę. Po jej zakończeniu nie był jednak pewien wygranej. Cieszył się, ale nerwowo spoglądał na sędziego ringowego, który zbierał karteczki z werdyktem od swoich kolegów przy stolikach. Gdy został ogłoszony werdykt, "Pudzian" za pewno odetchnął głębiej i nie tylko dlatego, że jeszcze długo po walce oddychał ciężko… Była to dla niego zupełnie inna walka niż ta, którą odbył w ubiegłym roku na Torwarze z Najmanem. Dopiero po konfrontacji z Kawaguchim posmakował prawdziwego MMA.

- Długo zastanawiałem się, czy przyjąć propozycję walki z najsilniejszym człowiekiem świata – powiedział po walce Kawaguchi.

Z kolei Pudzianowski nie krył swojego zaskoczenia. – Spodziewałem się, że ta walka potrwa dwie, trzy minuty. Gdy rozpoczynała się druga runda, to aż oczy postawiłem – mówił tuż po drugim w karierze zwycięstwie na gali KSW. "Pudzian" dodał także, że w trudnych momentach pomagała mu publiczność. – Słyszałem Wasze "Pudzian, dawaj". Dzięki! – powiedział. Obiecał, że postara się zrobić wszystko by zostać mistrzem świata, ale do tego droga daleka, bo na razie – jak stwierdził – jest jeszcze "żółtodziobem".

Kolejną walkę Pudzianowski stoczy już niebawem, bo 21 maja, w Bostonie z byłym mistrzem świata wagi ciężkiej federacji UFC, Timem Sylvią (25-6).

W piątkowy wieczór na KSW 13 zaprezentował się także m.in. Mamed Chalidow (20-4-1). Pochodzący z Czeczenii reprezentant Polski obronił pas międzynarodowego mistrza Federacji KSW w wadze półciężkiej. Chalidow po zaciętej i wyrównanej walce zremisował z Japończykiem Ryutą Sakurai. Walka zaczęła się bardzo nietypowo – pierwsze kopnięcie Chalidowa było bardzo niefortunne, gdyż trafił rywala tuż poniżej pasa. Japończyk długo zwijał się z bólu i dopiero po kilku minutach był zdolny kontynuować walkę. Walkę prowadzoną w szybkim tempie, na wysokim poziomie technicznym i – co najważniejsze – bardzo wyrównaną. Po trzech rundach sędziowie nie wskazali zwycięzcy i zarządzili dogrywkę. Na jej początku Chalidow znów niefortunnie kopnął rywala w krocze i Sakurai ponownie zwijał się z bólu i długo dochodził do siebie. Dogrywkę sędziowie także ocenili na remis i takim też werdyktem zakończyła się cała walka. Chalidow zachował pas, który wywalczył na KSW 11.

Ciekawe były także dwa extrafighty. Najpierw na ring wyszli finaliści turnieju KSW 12, czyli Łotysz Kostia Głuchow i Amerykanin David Olivia. Wygrał ten drugi, zapaśnik, lubujący się w walce w parterze, w którym zdominował rywala. Natomiast w walce o pas międzynarodowego mistrza  federacji KSW w wadze średniej Krzysztof Kułak pokonał Brazylijczyka Vitora Nobregę. Polak miał najbardziej niekonwencjonalne wejście na halę. A właściwie wjazd, bo dosłownie do Spodka właśnie wjechał… Czołgiem. Nobredze z kolei towarzyszyły cztery dziewczyny tańczące sambę, które wzbudziły podziw wśród publiczności. Kułak, który nosi pseudonim "Model", będzie podczas KSW 14 rywalem… Marcina Najmana.

Podczas KSW 13 wyłoniono także finalistów turnieju w wadze do 95 kg. Podczas kolejnej gali w finale spotkają się Hiszpan Daniel Tabera i Polak Jan Błachowicz. Na słowa uznania zasłużył szczególnie ten drugi, który w pierwszej rundzie w znakomitym stylu rozprawił się z Brazylijczykiem Julio Cesarem Brutusem, którego znokautował kopnięciem w twarz, które spotęgował po chwili szalenie silny prosty.

KSW 13 było imprezą udaną. Dopisała publiczność, która cieszyła się z polskich sukcesów – Błachowicza, Pudzianowskiego i Chalidowa. Najwięcej z tej gali nauki wyniósł z pewnością "Pudzian", który nie spodziewał się tak ciężkiego i długiego boju. Ostatecznie jednak wygrał i pokazał po raz kolejny, że na laurach nie zamierza osiadać. W kolejnej walce, z Sylvią, nie będzie faworytem. Ale ewentualna wygrana może mu otworzyć drogę do kariery w MMA za Oceanem.

Z Katowic – Daniel Bednarek, sport.onet.pl

Autor: Daniel Bednarek
Źródła: Onet.pl

Kategoria: News