Większość obserwatorów spodziewała się, że Mariusz Pudzianowski gładko rozprawi się z Yusuke Kawaguchim. Tymczasem w piątkowy wieczór podczas 13 KSW dzielny Japończyk pokazał "Pudzianowi", jak wiele mu jeszcze brakuje, by niszczyć rywali tak, jak zrobił to z Marcinem Najmanem. Ale rzeczony "Pudzian" to łebski facet, bo przesłanie zrozumiał w lot. I wnioski pewnie, jak zwykle, wyciągnie.

"Jestem żółtodziobem" - przyznał z rozbrajającą szczerością tuż po walce, gdy tylko udało mu się złapać oddech. Taka deklaracja świadczy o tym, że "Dominator" swoje miejsce w szeregu zna i realnie ocenia swoje możliwości. Co nie znaczy, że nie ma planów, jak taki stan rzeczy zmienić, bo po chwili dodał, że zrobi wszystko, by zostać mistrzem świata.
Przed walką Najman - Pudzianowski ten pierwszy mówił, że nie wystarczy przerzucać worków ziemniaków i ciągnąć tirów, by być dobrym w ringu. Ten drugi z kolei spokojnie odpowiadał w stylu "on dużo gada, a mało robi, ja zupełnie na odwrót, poczekajmy, niech przemówią pięści". I przemówiły.
Przed walką z Kawaguchim "Pudzian" mówił o sporym doświadczeniu rywala. I dodawał, że to będzie ciężka walka, ale ma nadzieję, że dla niego zwycięska. I taka była.
Teraz "Pudzian" mówi, że na razie jest żółtodziobem, ale dąży do tego, by zostać mistrzem świata. Cóż, chyba wypada mu wierzyć...
Dla mnie osobiście "Pudzian" jest fenomenem. Facet znakomicie potrafi się sprzedać, w pozytywnym tych słów znaczeniu, w mediach. Chyba żaden sportowiec (nawet Adam Małysz wysiada) nie porywa takich i w taki sposób tłumów - od "dresa z osiedla" po emerytkę wgapioną w weekendowy wieczór w telewizor. Ba, takiego przekroju społecznego wielbicieli nie ma chyba nawet fenomen w tej jakże trudnej sztuce zdobywania popularności, jej królewska mość wśród, oj nie lubię tego słowa, celebrytów - "Doda".
"Pudzian" wszystko, czego się nie dotknie, zamienia w złoto. Nie umie tańczyć, a był w finale "Tańca z Gwiazdami" (nie oglądałem, ale śledziłem wyniki tej edycji). Nie umie śpiewać, a pewnie zajdzie wysoko w tym drugim programie (nie oglądam, widziałem tylko jeden jego występ). Bo ludzie go lubią. I wysyłają SMS-y, by się dalej starał. A tego właśnie odmówić mu nie można. "Pudzian" na każdym kroku powtarza, że jeżeli już się za coś bierze, to robi to na sto procent.
Na sto procent ciągał te swoje tiry, pakował kule na podesty, spacerował z diablo ciężkimi walizami. I miał sukcesy. Na sto procent zaangażował się w te tańce i śpiewy. Wreszcie na sto procent zaangażował się w MMA.
O "Pudzianie" słyszał pewnie każdy w Polsce. I pewnie większość go lubi, dopinguje, czy to w tańcach, czy w ringu.

Nie bez znaczenia pozostaje fakt, że ta popularność przekłada się na stan konta. Przecież za jego działalność na każdym polu jest sowicie opłacany. Wokół niego powstało już całe przedsiębiorstwo. Ba, podejrzewam, że gdyby chciał sprzedawać... dajmy na to - lakier do paznokci marki "Pudzian", to niejedna niewiasta zaczęłaby z takowego korzystać.

"Pudzian" to łebski facet. Wie czego chce. Ale zna odpowiedź na ważniejsze pytanie - jak to osiągnąć? Na każdym polu. Nie należy zatem między bajki wrzucać słów o mistrzostwie świata w formule MMA...

Gdy dowiedziałem się, że "Pudzian" wystartuje w "Tańcu z Gwiazdami" powiedziałem mojej żonie, że ma spore szanse na wygraną. Odparła, że to niemożliwe, bo nie umie tańczyć. I co z tego, kochana żono? Ludzie na niego i tak zagłosują - stałem przy swoim. W końcu się opamiętają - łudziła się co tydzień. No dobrze, opamiętali się. W finale../

Biada tym politykom, którzy kiedyś musieliby stawać z nim w wyborcze szranki, bo byliby na z góry straconej pozycji. A temat wcale nie jest wykluczony. Arnold Scharzenegger już przetarł szlaki... Też łebski facet.

Stawiam śmiałą tezę, że "Pudzian" w wyborach na Prezydenta RP nie byłby na straconej pozycji. Odpowiednie zaplecze partyjne i siup - do Pałacu. Byłby najbardziej roztańczoną i rozśpiewaną głową państwa. I najważniejsze - wreszcie przywódcy innych krajów i dalej - cały świat - wszyscy liczyliby się z nami. Ba, wreszcie wręcz by się nas bali :)

Źródło: www.bednarek.blog.onet.pl
Autor: Daniel Bednarek

Kategoria: News

Piątkową walkę Mariusz Pudzian Pudzianowski kontra Yusuke Kawaguchi będzie można na żywo obejrzeć w telewizji Polsat oraz w internecie, z użyciem programu ipla. Najważniejsze walki odbędą się po godzinie 22:00 - na ringu stanie wtedy Pudzian i Kawaguchi oraz Mamed Chalidow i Ryuta Sakurai.

Transmisja Gali KSW rozpocznie się o godzinie 20:30. Walka Pudziana i Chalidowa będzie miała miejsce po godzinie 22:00. Aby obejrzeć walki online, konieczne będzie uiszczenie opłaty.

Koszt jednorazowego dostępu do transmisji to 7 zł (przelew, płatność kartą) lub 10,98 zł (SMS z VAT-em). Możliwe jest też wykorzystanie konta VIP i wykupienie dostępu na 30 dni. Kosztuje on 14 zł (płatność kartą lub przelewem) albo 23,18 zł (płatność SMS-em, z VAT-em).

Kategoria: News
Choć bilans walk w MMA Japończyka Yusuke Kawaguchiego jest bardzo dobry, dziesięć zwycięstw i jedna porażka, to zdaniem dziennika "Polska The Times" Mariusz Pudzianowski nie powinien mieć kłopotów ze swoim najbliższym rywalem. "Jeśli przegra, skompromituje się" - uważa "Polska".

Kawaguchi za wyjście między liny bierze około 15-20 tysięcy euro. Musi jednak opłacić sporą rzeszę pośredników, bo poza niewielką organizacją DEEP jest niemal anonimowy". "Yusuke w życiu walczył tylko raz z dobrym zawodnikiem - Robem Broughtonem. Przegrał" - pisze polski dziennik.

"Polska The Times" bardzo krytycznie ocenia umiejętności Japończyka. "Młóci pięściami jak rozochocony mistrz pierwszego kroku bokserskiego okładający worek w gminnym TKKF-ie. Choć pochodzi z Japonii, która słynie z doskonale wyszkolonych zawodników, uwielbiających walkę na ziemi, dysponujących arsenałem duszeń, dźwigni, to Yusuke stawia na chaotyczną bójkę na pięści i jest w tym skuteczny".

"Polska" twierdzi, że porażka Pudzianowskiego z Kawaguchim jest praktycznie niemożliwa a gdyby tak się stało, kariera pięciokrotnego mistrza świata siłaczy poważnie by się zachwiała. "Pudzian" sam przecież wybrał Japończyka, mając świadomość, że potrzebuje rywala, który nie sprawi mu wielkich kłopotów.

Znacznie poważniejszy test czeka "Dominatora" za dwa tygodnie - wtedy stanie do ringu z byłym mistrzem świata federacji UFC Timem Sylvią.

WP.PL/Polska The Times

Kategoria: News

Mariusz Pudzianowski musiał się sporo napocić żeby wygrać swój drugi pojedynek w MMA. Po 10 minutach ciężkiej walki pokonał Japończyka Yusuke Kawaguchiego. W drugiej walce wieczoru Mamed Khalidow w niezwykle efektownym pojedynku zremisował z Ryutą Sakuraiem i zachował mistrzowski pas.

Pudzianowski jak można się było spodziewać ruszył z furią na Japończyka. Na Kawaguchiego spadł grad ciosów, ale doświadczony zawodnik przetrwał zmasowany atak. Po jednym z ciosów mistrz federacji Deep zaczął mocno krwawić, ale po krótkiej przerwie wrócił do walki.

Z kolejnymi sekundami Pudzianowski tracił impet, zaczął walczyć bardziej pasywnie. Wyglądał na coraz bardziej zmęczonego. Stracił pewność siebie, a jego główny atut - niesamowita siła - przestał stanowić zagrożenie.

Można było się obawiać czy Pudzianowski wytrzyma kondycyjnie ten pojedynek. Kawaguchi - dużo bardziej doświadczony fighter - mógł stworzyć sobie warunki, by przejąć inicjatywę. Zaczął agresywniej atakować, m.in. serią low kicków. Polak momentami oddychał naprawdę ciężko. Potrafił jednak przetrwać trudny moment. Odpoczywał kiedy się dało, klinczował i próbował kontrować.

W drugiej rundzie pięciokrotny mistrz strongmenów po raz kolejny zadziwił. Pokazał, że potrafi prowadzić walkę w parterze, nie pozwalał rywalowi na przeprowadzenie groźnych akcji. Znakomicie wytrzymał walkę kondycyjnie, choć momentami wyglądał na nieludzko zmęczonego. - W drugiej rundzie stawały mi oczy - mówił po walce. Do ostatniego gongu dotrwał przypierając Japończyka do maty.

Pudzianowski w swoją drugą walkę w MMA włożył niesamowity wysiłek, ale opłaciło się. Wygrał obie rundy i pokazał, że w tej dyscyplinie, choć wciąż musi się dużo uczyć, ma do zaoferowania więcej niż niezwykłą siłę fizyczną. W następnym pojedynku "Pudzian" już za kilkanaście dni zmierzy się z dużo lepszym rywalem - byłym mistrzem UFC Timem Sylvią. Do tej walki musi popracować nad taktyką i lepiej przygotować się do starcia z niezwykle wymagającym rywalem. Zawodnik KSW zdaje sobie z tego sprawę. - Wciąż jestem żółtodziobem i muszę się dużo, dużo uczyć, ale obiecuję, że was nie zawiodę - powiedział po walce.

Źródło: gazeta.pl

Kategoria: News

Mariusz Pudzianowski po dwóch rundach ciężkiej walki pokonał Japończyka Yusuke Kawaguchiego podczas gali Konfrontacji Sztuk Walki w katowickim Spodku.

Ważący 128,3 kg Pudzianowski, najsilniejszy człowiek świata, walczący bardzo ambitnie, choć nieco chaotycznie, pokonał dużo lżejszego (111,5 kg) przeciwnika z kraju Kwitnącej Wiśni.

W swojej drugiej walce w MMA "Pudzian" jak zwykle ruszył z furią na rywala okładając go pięściami - tak jak to miało miejsce podczas walki z Najmanem. Japończyk wytrzymał atak Polaka i za wszelką cenę starał się go sprowadzić do parteru. Próba przewrócenia Pudzianowskiego nie udała się - wprost przeciwnie, to Polak przewrócił Kawaguchiego.

W końcówce I rundy walka przeniosła się do "stójki", choć obydwaj zawodnicy zaczęli łapać drugi oddech. Japończyk dążył do klinczu, bardzo mocno krwawiąc z rozbitej głowy. Pierwsza runda zakończyła się zdecydowanym zwycięstwem Polaka.

Drugą rundę aktywniej rozpoczął Japończyk, który zadawał precyzyjne ciosy pięściami i "low-kickami" Pudzianowskiemu. Chwilę później Polak obalił rywala na deski ringu. Ponieważ żaden z zawodników nie przejawiał inicjatywy, obydwaj po prostu leżeli w klinczu, sędzia postanowił wznowić walkę w "stójce". Po wymianie kilku ciosów Pudzianowski ponownie zaatakował nogi przeciwnika i sprowadził go do parteru. Polak do końca drugiej rundy "wytrzymał" rywala.

Chwilę później zabrzmiał werdykt - zwyciężył Mariusz Pudzianowski. Walcząc bardzo ambitnie Polak wytrzymał dwie ciężkie rundy zadając kłam twierdzeniom, że nie jest w stanie stoczyć dłuższego pojedynku, choć przyszło mu to z ogromnym trudem.

Źródło: Onet.pl

Kategoria: News

Dzień przed walką z Japończykiem Yusuke Kawaguchim (30 l.) Mariusz Pudzianowski (33 l.) jest gotowy na twardy bój, z drugiem po Marcinie Najmanie (31 l.) przeciwnikiem w KSW.

- To będzie rzeź. Będę jak rozwścieczony byk, którego właśnie wypuszczono z klatki. - Dlatego piątkowy pojedynek chcę szybko rozegrać, żeby być jak najmniej obity. Rzucę się na rywala jak wygłodniałe zwierzę, a jeśli sprowadzę go do parteru, to będzie po walce - powiedział Pudzianowski w rozmowie z portalem Sportfan.

"Pudzian" nie chciał się odnieść do krytycznych słów trenera Krzysztofa Kosedowskiego. - Zostawiam to bez komentarza - stwierdził ucinając dyskusję.

żródło:se.pl

Kategoria: News

To ma być największa i najbardziej spektakularna gala w historii polskiego MMA. Już w ten piątek odbędzie się trzynasta edycja Konfrontacji Sztuk Walki. Jedną z największych atrakcji wieczoru będzie starcie Mariusza Pudzianowskiego z Yusuke Kawaguchim.

Organizatorzy postarali się o bardzo mocną obsadę gali. Fani zgromadzeni na trybunach katowickiego Spodku i przed telewizorami (Polsat, Polsat Sport) obejrzą aż trzy walki o pas, arcyciekawie zapowiadający się turniej w kategorii wagowej do 95 kilogramów i oczekiwaną przez wszystkich fanów sportów walki potyczkę "Pudziana" z Kawaguchim.

W turnieju zaprezentuje się ósemka zawodników: Daniel Tabera, Grigor Aschugbabjan, Łukasz Skibski, Attila Vegh, Antonio Mendes, Wojciech Orłowski, Jan Błachowicz i Julio Brutus. Natomiast o zaszczytne tytuły powalczą: David Olivia i Konstantin Gluhov (finał turnieju do 105 kg z KSW 12), Krzysztof Kułak i Vitor Nobrega (o tytuł międzynarodowego mistrza KSW w wadze średniej) oraz Mamed Khalidov i Ryuta Sakurai (o tytuł międzynarodowego mistrza KSW w wadze półciężkiej).

Pierwszy rywal Mariusza Pudzianowskiego w MMA, Marcin Najman zdradził nam niedawno, że będzie ze szczególną uwagą przyglądać się walce Kułaka z Nobregą. Ten pierwszy chętnie bowiem rzuciłby wyzwanie "El Testosteronowi". Najman przystanie na walkę (odbyłaby się we wrześniu lub w grudniu), o ile Kułak zwycięży w piątek w Spodku.

Poniżej prezentujemy kolejność walk KSW 13:

Turniej do 95 kg: 1/4 finału
Daniel Tabera - Grigor Aschugbabjan
Łukasz Skibski - Attila Vegh
Antonio Mendes - Wojciech Orłowski
Jan Błachowicz - Julio Brutus

Finał turnieju do 105 kg z KSW 12
David Olivia - Konstantin Gluhov

Walka o tytuł międzynarodowego mistrza KSW w wadze średniej
Krzysztof Kułak - Vitor Nobrega

Turniej do 95 kg: 1/2 finału
Tabera/Aschugbabjan - Skibski/Vegh
Mendes/Orłowski - Błachowicz/Brutus

Extrafight
Mariusz Pudzianowski - Yusuke Kawaguchi

Walka o tytuł międzynarodowego mistrza KSW w wadze półciężkiej
Mamed Khalidov - Ryuta Sakurai

Źródło: interia.pl

Kategoria: News

Przed walką Mariusza Pudzianowskiego z Yusuke Kawaguchim trener Krzysztof Kosedowski jest pełen obaw o polskiego zawodnika. - Słaby lewy prosty, słabe nogi, słaba obrona, słaby atak. Myślę, że nie jest do końca przygotowany na ból. Mariusz tak naprawdę nie wie, w co się wpakował - mówi dla serwisu boxingnews.pl.

- Ciężko jest nauczyć strongmana boksować?

Krzysztof Kosedowski: - Bardzo ciężko.

- Dlaczego?

- To nie są te ruchy, to nie jest ta siła, nie ta koordynacja. Wszystko jest inne. Myślę, że łatwiej jest zrobić z boksera strongmana niż odwrotnie.

- Jak ocenia Pan szybkość Mariusza Pudzianowskiego ?

- Na dzień dzisiejszy, powiedzmy, że nie jest najgorsza. Po zmianie rękawic na tak zwane piąstkówki, po tygodniu odpoczynku myślę, że jego szybkość wzrośnie o 30- 40 procent.

- A technika?

- Słaba.

To znaczy? Jakie ma braki?

- Dużo braków. Słaba obrona, mieliśmy mało czasu na naukę boksu. W każdym elemencie sztuki pięściarskiej u Mariusza są braki. Słaby lewy prosty, słabe nogi, słaba obrona, słaby atak. Myślę, że nie jest do końca przygotowany na ból.

- Obawia się Pan jego starcia w stójce z Japończykiem?

- Oczywiście. To nie jest tak, że Mariusz jest silny, przepycha samoloty i da sobie z każdym radę. Obawiam się bardzo. Nie powiedziane, że wygra, nie powiedziane, że przegra, myślę, że szanse wynoszą 50 na 50. Jeśli Japończyk okaże się cwaniakiem i nie da się złapać w przeciągu dwóch minut wtedy szanse Mariusza są mniejsze.

- Szanse Mariusza z Timem Sylvią?

- Nie wybiegajmy tak daleko w przyszłość. Mariusz jest ambitny, chce się uczyć. Na razie skoncentrujmy się na najbliższej walce.

- Mówił Pan, że walka z Kawaguchim jest dla Pudziana za wcześnie, dlaczego?

- Nadal uważam, że jest za wcześnie. Mariusz powinien stoczyć przynajmniej 3-4 walki ze średniakami. Japończyk nie jest zawodnikiem wysokiej klasy. Stoczył 12 walk, z czego 11 wygranych. To też robi wrażenie. Bije dużo seriami ciosów prostych. Moim zdaniem dobrze by było zrobić 2-3 walki z rywalami mniejszego kalibru. Mariusz tak naprawdę nie wie, w co się wpakował.

- Czy konsultował się Pan z pozostałymi trenerami Mariusza, próbowaliście złożyć w jedną całość przygotowania Mariusza?

- Nie było na to czasu. Nie całe półtora miesiąca Mariusz przychodzi 3 razy w tygodniu na tyle mu czas pozwala. On tańczy, śpiewa, maluje, robi wszystko, jest jak orkiestra. Nie jestem oczywiście za tym, aby wszystko naraz robił. Myślę, że ta walka wypadnie dobrze a nawet ją przegra, bo wiadomo, że w sporcie wszystko jest możliwe to usiądziemy i pospinamy to wszystko z trenerami.

- Przygotowywał Pan Pawła Nastulę do startów w Pride pod kątem bokserskim. Przygotowuje Pan Mariusza. Kto jest lepszym uczniem?

- Trudne pytanie. Niektóre elementy znacznie łatwiej przychodziły Pawłowi Nastuli z racji, że jest lżejszy, szybszy, lepiej przygotowany ruchowo. Wiadomo, trenował wiele lat judo. Paweł na pewno przewyższa go po względem techniki bokserskiej.

- Tarczuje Pan z Mariuszem, obserwuje jego walkę z cieniem. Jest ambitny, w każdym wywiadzie podkreśla, że tanio skóry nie sprzeda. Wierzy Pan, że co by się nie działo złego dla Mariusza w walce z Japończykiem, tak będzie?

- Najman też tanio skóry nie sprzedał tylko dostał kopa i nie wytrzymał bólu. To jest to samo. Mariusz wyjdzie i będzie walczył. Ale przyjdzie taki moment, że Japończyk go złapie założy dźwignię i będzie musiał odpukać, bo mu rękę wyrwie albo go udusi. Ja na sportach walki w parterze się nie znam, wiec trudno mi na ten temat powiedzieć cokolwiek. Mariusz skóry tanio na pewno nie sprzeda. Przyjdzie taki strzał jeden czy drugi i nie wytrzyma.

- Mariusz powiedział, że rywal może mu zakładać dźwignię czymkolwiek, gdziekolwiek i na pewno nie odklepie. Jedyna możliwość przegrania przez niego walki to jest nokaut, czyli odłączenie od prądu. Zgadza się Pan z tym?

- Zgadzam. Ale nie potwierdzam, że nie odklepie żadnej dźwigni czy tak zwanej "obalachy” bo tak naprawdę to nie wie, jaki to jest ból.

boxingnews.pl
Źródło: wp.pl

Kategoria: News

Brązowy medalista olimpijski w boksie Krzysztof Kosedowski (50 l.) przygotowujący Mariusza Pudzianowskiego (33 l.) do występu w Konfrontacji Sztuk Walki w piątek w Katowicach, jest pełen obaw.

- Strasznie trudno nauczyć "Pudziana" boksować. Mariusz jest bardzo silny, ale w boksie potrzebna jest inna siła, inne ruchy i koordynacja, inna szybkość. Technicznie "Pudzian" jest bardzo słaby. Jego lewy prosty, obrona, nogi i atak są kiepskie - wylicza Kosedowski.

Trener bardzo się obawia o wynik piątkowej walki Mariusza Pudzianowskiego z Yusuke Kawaguchim (30 l.) podczas Konfrontacji Sztuk Walki.

- Boję się o wynik starcia w stójce - mówi wprost. - To nic, że Mariusz przepycha samoloty i przeciąga ciężarówki. Ale on nie wie, co to jest ból, kiedy przyjmuje się cios. A Japończyk to wie i zrobi wszystko, żeby pokazać to "Pudzianowi". Jeśli Kawaguchi wytrzyma dwie minuty, Mariusz może mieć poważne kłopoty.

Zdaniem Kosedowskiego, Pudzianowski ma bardzo poważne braki w przygotowaniu bokserskim. Mimo to trenował tylko 2-3 razy w tygodniu. - Cóż, Mariusz śpiewa, tańczy i gotuje, to człowiek orkiestra. Trochę brakowało mu czasu na trening bokserski. Mam nadzieję, że to się na nim nie zemści w piątek - mówi Kosedowski, który wcześniej przygotowywał do pojedynków w MMA także Pawła Nastulę (40 l.).

- Paweł dużo łatwiej uczył się boksu, miał lepszą koordynację i technikę. Porównać ich można tylko pod względem ambicji, obaj chcą walczyć do upadłego. Różnica jest taka, że Nastula przez lata występował w sportach walki, jest przyzwyczajony do bólu - analizuje Kosedowski.

Ale "Pudzian" jest pewny, że odniesie kolejne zwycięstwo. - Nie ma takiego ciosu ani dźwigni, które mogą mnie złamać - mówi.

Kosedowski tylko się uśmiecha na te słowa. - Mariusz jest ambitny. Ale jak dostanie bombę albo odpowiednio założoną dźwignię, to nic nie poradzi i będzie po herbacie - podkreśla trener.

Autor: Jan Ciosek
Źródło: Super Express

Kategoria: News

Źródło: sportfan.pl

Czy polski siłacz w połowie 2012 roku zostanie mistrzem świata w MMA? Jeżeli pokona tych pięciu wojowników... Mariusz Pudzianowski ma jeden cel - wywalczyć tytuł mistrza świata w MMA. To realne? Wielu z Was pewnie znacząco puka się palcem w głowę. To niemożliwe, przecież on dopiero zaczyna - powiecie. Na początek Sylvia, a potem pięciu MEGAwojowników.

To prawda. Pudzianowski walką z Marcinem Najmanem rozpoczął długą i ciężką drogę na szczyt mieszanych sztuk walki. Sam to doskonale wie...
Mam do zdobycia 10-piętrowy wieżowiec - powtarza. - A jestem przecież jeszcze na parterze.

TOP 5: to oni będą rządzić w światowym MMA. Jest Pudzian!

Polski siłacz za niespełna trzy tygodnie zmierzy się z pierwszym poważnym rywalem - Timem Sylvią, byłym mistrzem świata federacji UFC. Jeżeli wygra, wejdzie na pierwsze piętro. Przed nim jeszcze dziewięć poziomów. To oczywiście symbolika. My uważamy, że aby zostać najlepszym wojownikiem świata musi pokonać pięciu przeciwników. I powinien tego dokonać w ciągu najbliższych dwóch lat.

ZOBACZ, co powinien robić do połowy 2012 roku. Oto jego droga na szczyt.

1. Mirko "Cro Cop" Filipović (26 wygranych, 7 porażek, 2 remisy 

36-letni Chorwat to były mistrz świata w kick-boxingu, były właściciel pasa Pride, a nawet... polityk. Jego przydomek - "Chorwacki Gliniarz" - wziął się stąd, że Filipović przez wiele lat pracował w policji - w oddziale antyterrorystycznym.

Przygodę z MMA rozpoczął prawie 9 lat temu. Po seryjnych zwycięstwach - w 2005 roku - otrzymał szansę walki z wielkim mistrzem - Fedorem Emielianienko. Nie dał się znokautować, ale sędziowie zdecydowali o jego porażce.

W 2006 roku przeszedł do UFC. W tej organizacji walczy w kratkę (3 wygrane - 3 porażki), ale nadal należy do światowej czołówki. Jak na początek drogi na szczyt, dla Pudziana to idealny rywal

2. Antonio "Minotauro" Rodrigo Nogueira (32 wygrane, 5 porażek, 1 remis).

Wszyscy, którzy interesują się sportami walki, znają doskonale tego Brazylijczyka. Pięć lat temu nie dał szans Pawłowi Nastuli w jego debiucie w Pride. "Minotauro" ma na swoim koncie tytuły mistrza świata - zarówno Pride, jak i UFC. Dokonał tego jako pierwszy zawodnik na świecie.

W lutym 2008 roku pokonał Tima Sylvię (tego samego, z którym w maju zmierzy się Pudzian) w walce o tymczasowy tytuł mistrzowski UFC. Nogueira to nadal ścisła, światowa czołówka. Co ciekawe, ma brata bliźniaka - Antonio Rogerio Noguerię - który również walczy w MMA. Ale w wadze półciężkiej.

3. Shane Carwin (12 wygranych, 0 porażek).

Od kilku tygodni to tymczasowy mistrz świata wagi ciężkiej UFC. 27 marca pokonał słynnego Franka Mira...

... i od tej pory jest najlepszym wojownikiem globu. Jak do tej pory nie znalazł zawodnika, który by go pokonał. Szkoda, że do tej pory nie doszło do walki z Brockiem Lesnarem (w tamtym roku przełożona z powodu choroby tego drugiego). Podobno do pojedynku ma dojść w końcu w lipcu tego roku. Pożyjemy, zobaczymy...

4. Brock Lesnar (4 wygrane, 1 porażka).

W USA to człowiek-legenda! Pozycję w show-biznesie wypracował podczas swojej przygody z wrestlingiem. Dopiero w 2007 roku zadebiutował w MMA - na początek rozprawił się z Koreańczykiem Min-Soo Kimem.

Już w drugiej walce zasmakował goryczy porażki - z Frankiem Mirem - ale w lipcu zeszłego roku zrewanżował się temu zawodnikowi . Od tamtego czasu pauzował - ze względu na poważną chorobę (mononukleoza). Na szczęście jest już na dobrej drodze do powrotu do klatki.

3 lipca na gali UFC 116 ma walczyć z tymczasowym mistrzem Carwinem - o tytuł niekwestionowanego czempiona wagi ciężkiej. 191 cm i 120 kg wagi - BESTIA może być idealnym rywalem dla Pudziana, który będzie już o krok od wejścia na szczyt. Czyli gdzieś na przełomie 2011 i 2012 roku.

5. Fedor Emelianenko (31 wygranych, 1 porażka)

Ostatni krok Pudziana to walka z wielkim Fedorem (co ciekawe, ostatnio Polaka wyzwał jego brat - Alexander Emelianenko). W połowie 2012 roku nasz siłacz powinien już być gotowy, aby stawić czoła temu zawodnikowi.

Emelianenko nie walczy w federacji UFC. Rozmowy były już wielokrotnie zrywane. Jak nie wiadomo, o co chodzi, to pewnie chodzi o pieniądze. W końcu Fedor jest wart każdych nakładów finansowych.

34-letni wojownik jest specjalistą w sambo. Przed rokiem wywalczył mistrzostwo Rosji, wygrywając trzy walki, a żadna nie trwała dłużej niż 30 sekund (14, 26 i 20 sekund!). Swoją jedyną porażkę poniósł osiem (!) lat temu - z Japończykiem Tsuyoshim Kohsaką (w kontrowersyjnych okolicznościach - przez rozcięcie po przypadkowym ciosie łokciem). Od tej pory jest niepokonany!

Kategoria: News