"Pudzian" poświęci się karierze naukowej?
Był najsilniejszym człowiekiem świata, aktualnie próbuje swoich sił w MMA, a także śpiewa i tańczy w telewizyjnych programach rozrywkowych. Mariusz Pudzianowski myśli o kolejnym wyzwaniu - chce się poświęcić karierze naukowej. Marzy o tytule doktora.

W programie "Dzień Dobry TVN" Pudzianowski opowiedział o wyzwaniach, która zamierza podjąć w przyszłości. Już w środę czeka go ważny dzień - obrona pracy magisterskiej w Wyższej Szkole Przedsiębiorczości i Zarządzania w Łodzi.

Zawodnik MMA pisał na temat "Zastosowanie marketingu w sporcie". "Pudzian" zdradził, że pisanie pracy zajęło mu dwa lata.

W programie telewizyjnym przyznał, że to dopiero początek jego przygody naukowej. Pudzianowski zamierza zostać doktorem.

- Niektórzy pomyślą, że to zwariowane, ale chciałbym iść krok dalej i poważnie o tym myślę - zdradził.

źródło:wp.pl

Kategoria: News
niedziela, 16 maj 2010 23:59

Polsat pokaże walkę "Pudziana" w USA

Jak się nieoficjalnie dowiedzieliśmy, telewizja Polsat pokaże walkę Mariusza Pudzianowskiego z Timem Sylvią podczas gali, która odbędzie się 21 maja na gali God of Martial Arts w Worchester pod Bostonem.

Pojedynek z byłym dwukrotnym mistrzem świata federacji UFC będzie trzecim pojedynkiem Mariusza Pudzianowskiego i drugim w odstępie dwóch tygodni. Przypomnijmy, że 7 maja "Pudzian" na gali KSW XIII Kumite pokonał Japończyka Yusuke Kawaguchiego.

Źródło: wp.pl

Kategoria: News

We wtorek rano informowaliśmy o braku transmisji z walki Pudzianowskiego z Sylvią 21 maja w USA. Przed chwilą pojawiła się najświeższa informacja ze strony Polsatu. - Będziemy negocjować w tej sprawie.

We wtorek rano cytowaliśmy blog Wojciecha Krzyżaniaka, który informował, że pomimo sukcesu piątkowej gali MMA, którą w kulminacyjnym momencie oglądało 5,3 mln widzów, Polsat nie będzie pokazywał pojedynku Pudzianowskiego z byłym mistrzem wagi ciężkiej UFC, Timem Sylvią, zaplanowanego na 21 maja w USA.

Polsat ma prawa tylko do pojedynków Polaka organizowanych w Polsce, a wykupienie praw do transmisji zagranicznej walki miało być nierentowne.

Jednak najświeższe informacje z Polsatu donoszą, że telewizja będzie się starała wykupić transmisję gali z 21 maja. Polsat nawiązał kontakt z agencją posiadającą owe prawa i w najbliższym czasie rozpocznie negocjacje.

Wygląda więc na to, że są szanse, by telewidzowie w Polsce zobaczyli trzeci pojedynek Pudzianowskiego w MMA na żywo, a nie tylko w formie powtórek.

Źródło: gazeta.pl

Kategoria: News

Mariusz Pudzianowski (33 l.) obronił swoją prace dyplomową i tym samym zdobył tytuł magistra. Pudzian zapowiada, że to nie koniec jego edukacji - teraz pora na tytuł doktora!

Pudzian obronił pracę za którą dostał ocenę dobrą. Polski sportowiec tytuł zdobył na kierunku zarządzania zarządzania w Społecznej Wyższej Szkoły Przedsiębiorczości i Zarządzania w Łodzi.

- A dyplom postawię w bibliotece, obok innych trofeów - stwierdził Pudzian.

- Chciałem, żeby po moich doświadczeniach coś zostało. Sam zaczynałem od zera i się wypromowałem. Niech inni o tym wiedzą - dodał Pudzianowski.

Jednak to nie wszystko. Jak zapowiada najsilniejszy człowiek świata, że na tytule magistra nie poprzestanie.

- Jeżeli dam radę, będę otwierał przewód doktorski - zakończył Pudzian.

źródło:se.pl

Kategoria: News

Na piątkowej gali KSW XIII w katowickim "Spodku" Mariusz Pudzianowski pokonał Yusuke Kawaguchiego decyzją, zgodnie ze słowami konferansjera, "większościową". To wskazywałoby, że nie było całkowitej zgodności arbitrów i jeden z nich nie dał zwycięstwa "Pudzianowi". Tymczasem wszyscy trzej sędziowie punktowali na korzyść Polaka.

Konferansjer gali KSW XIII podał, że "Dominator" wygrał decyzją większości ("majority decision"), a więc nie jednogłośną ("unanimous"). Niektóre media podawały, że nie wszyscy sędziowie przyznali Pudzianowskiemu zwycięstwo. Karty punktowe temu zaprzeczają.

U sędziego Roberta Łysiaka "Pudzian" wygrał obie rundy (punktacja 20-18), podobnie i Leszka Pawlęgi. Tylko Sławomir Szamota uznał, że druga runda była remisowa i jego zdaniem było 20-19. Tak czy inaczej u każdego z nich "Dominator" zwyciężył, powinno więc zostać ogłoszone, że wygrał jednogłośną decyzją sędziów.

Źródło: wp.pl

Kategoria: News

Kilka miesięcy opowiadał na lewo i prawo, jak załatwi "Dominatora"! Kiedy przyszło mu stoczyć pierwszy pojedynek w MMA... zrezygnował.

Pudzian to tchórz, gej i pseudowojownik - to tylko, niektóre z epitetów, którymi Kamil Bazelak prowokował pięciokrotnego mistrza świata strongmanów. 35-letni siłacz pod koniec lipca miał zadebiutować w walkach MMA, co było przepustką do walki z "Dominatorem". Miał... Bo niespodziewanie się wycofał!

Czyżby stchórzył? Bazelak tłumaczy się kontuzją i niezadowalającymi warunkami finansowymi, które mu zaproponowano (tak od razu dwie wymówki jednocześnie?). Organizatorzy gali Hussars' Fight Night 1, na której zawodnik miał wystąpić, przyznają, że są zaskoczeni.

Powody decyzji Kamila Bazelaka nie są dla mnie do końca jasne. Do wczoraj byłem przekonany, że doszliśmy do porozumienia - mówi na łamach serwisu sporty-walki.org Marcin Orłowski, organizator gali.

Dla kibiców Hussars' Fight Night 1 to ogromna ulga, bo podobno nie podobał im się pomysł z walką 35-latka na zawodach, których celem jest promowanie młodych wojowników.

Niepocieszony z takiego obrotu sprawy będzie natomiast Mariusz Pudzianowski, bo to oznacza, że na walkę z Bazelakiem będzie musiał jeszcze trochę poczekać. A szkoda, bo wszyscy chętnie by się przekonali, czy jest on tak mocny w ringu, jak w gębie!

Jak myślicie, Bazelak wystraszył się Pudziana, a te wszystkie tłumaczenia to bujda? I czy kiedykolwiek zmierzy się z "Dominatorem"?

źródło:wp.pl

Kategoria: News

Pojawiają się pierwsze nieoficjalne informacje dotyczące transmisji trzeciej walki Mariusza Pudzianowskiego w MMA. Jak się nieoficjalnie dowiedzieliśmy wzrosły szanse na to, że walkę, która odbędzie się 22 maja zobaczymy w polskiej telewizji.

Rano wydawało się, że nie ma większych szans na to, by polscy fani MMA mogli ujrzeć "Dominatora" podczas gali w Stanach Zjednoczonych. - Z tego, co mi wiadomo Polsat nie pokaże walki Mariusza Pudzianowskiego z Timem Sylvią - mówił w rozmowie z Wirtualną Polską Andrzej Janisz, znany polski dziennikarz komentujący w telewizji Polsat walki MMA.

Z naszych informacji wynika, że szanse na pokazanie walki "Pudziana" w Bostonie wzrosły. Jak udało się nam dowiedzieć, do czwartku zostanie podjęta ostateczna decyzja w sprawie transmisji. W tej chwili trwają negocjacje między Polsatem, a organizatorami walki z USA.

Zainteresowanie walką naszego zawodnika jest ogromne. Warto przypomnieć, że ostatnią galę KSW obejrzało blisko pięć milionów osób. Zainteresowanie Pudzianowskim w Polsce jest tak duże, że na pewno rzesza fanów zdecyduje się zarwać noc, by obejrzeć starcie z Sylvią.

Źródło: wp.pl

Kategoria: News

„El Testosteron” chyba postradał zmysły! A może zapomniał, jak Pudzian zmasakrował go w zaledwie 44 sekundy? Jedno jest pewne - opowiada bzdury, jakich mało...

18 września oczy wszystkich kibiców sportów walki będą zwrócone na galę KSW 14. Dojdzie na niej do arcyciekawego (ale na pewno nie pod względem sportowym!) pojedynku pomiędzy Przemysławem Saletą, a Marcinem Najmanem.

Obaj panowie już od kilku tygodni prowadzą „medialną wojnę” i żaden z nich nie zamierza odpuścić. Tym razem do ataku przeszedł Najman, który na łamach boxingnews.pl stwierdził, że jeśli przegra, nie pozostanie mu nic innego, jak „wziąć wędkę i pójść na ryby”.

Nie wyobrażam sobie, jak po porażce mógłbym dalej kontynuować sportowa karierę. No nie oszukujmy się, Mike'm Tysonem to Saleta nie jest - mówi ironicznie o swoim rywalu „El Testosteron”.

A co jeśli walka zakończy się jego triumfem? I tu Najman rozłożył nas na łopatki! Posłuchajcie!

Jeżeli pokonam Saletę to będę chciał rewanżu z Mariuszem Pudzianowskim - zapowiada.

Bokserowi chyba rzeczywiście życie niemiłe! Czyżby zapomniał, jakie lanie dostał w zeszłym roku od pięciokrotnego mistrza świata strongmanów? Najwyraźniej tak... Chyba, że to kolejna z zagrywek Najmana, aby zrobić trochę szumu wokół siebie.

źródło:sportfan.pl

Kategoria: News

Nie mamy jeszcze podpisanego kontraktu, ale daleko już zabrnęliśmy i chcemy dotrzymać słowa. Chcemy obejrzeć we wrześniu pierwszą walkę Pawła Nastuli na KSW z Mariuszem Pudzianowskim - podkreśla w rozmowie z INTERIA.PL współwłaściciel Konfrontacji Sztuk Walki, Martin Lewandowski.

INTERIA.PL: Trzynasta już gala KSW za nami. Jak ją pan ocenia?

Martin Lewandowski (współwłaściciel KSW): - Zarówno ja, jak i mój wspólnik, Maciek Kawulski, możemy być tylko i wyłącznie zadowoleni i to z kilku powodów. Pierwszym są rekordy oglądalności; od dwóch lat żadna impreza w Polsce nie miała takiej oglądalności. W najlepszym momencie 60 procent wszystkich Polaków siedzących przed telewizorami oglądało właśnie Polsat i walki "Pudziana" i Mameda. Cała gala również miała najlepszą oglądalność w historii, co jest kolejnym powodem do zadowolenia. Ja jestem bardzo zadowolony z kibicowania i z klasy, jaką zaprezentowali Polacy w Spodku, bo to nie byli tylko i wyłącznie kibice z Górnego Śląska, ale przekrojowo z całego kraju. Pokazali, że rozumieją ten sport i doceniają widowisko i zawodników, zarówno tych wygranych, jak i przegranych. Nie było pseudokibicowania, co również cieszy. Warto też wspomnieć o honorowym patronacie prezydenta Katowic, pana Piotra Uszoka. Prezydent dokonuje selekcji imprez, pod którymi się podpisuje, dlatego to ma dla nas spore znaczenie i stanowi wyróżnienie. Podsumowując poziom sportowy gali był na wysokim poziomie, walki były ciekawe, publiczność miała okazję zobaczyć, czym jest MMA.

Co pana zaskoczyło w wynikach walk? Kogo można wyróżnić?

- Jeśli chodzi o turniej, to liczyłem, że Daniel Tabera i Jan Błachowicz spotkają się w finale. Uważam, że ta gala należała do Krzyśka Kułaka. Pokazał, że jest "fighterem" z krwi i kości, potrafił udźwignąć promocyjny charakter; wyjść z tego opancerzonego wozu, pomachać do ludzi, zrobić na wstępie show, a potem dać kapitalny popis MMA i taktycznie elegancko rozegrać walkę. To była jego gala. Wrócił na ring w wielkim stylu.

Nie może zabraknąć pytania o ocenę "Pudziana" i Mameda Khalidova

- Spodziewałem się, że Mariusz Pudzianowski wygra z Yusuke Kawaguchim i że będzie to dla niego bardzo ciężki i poważny bój. Największe pozytywne zaskoczenie to Ryuta Sakurai. Wszyscy zawodnicy z Japonii słyną z twardości i z tego, że nie "odklepują" (poddają się podczas walki - przyp.red). Miał trzy razy pięknie zapiętą gilotynę, dostał cios kolanem, o którym Mamed mówił, że widział, że Sakurai jest zamroczony, ale nie pękł. Zaskoczył mnie swoją postawą. Nie sądziłem, że walka zakończy się remisem. Myślałem, że Mamed wygra, ale podobnie jak "Pudzian", po trudnej walce.

Wiele dobrego powiedział pan na temat Krzysztofa Kułaka. Sporo na jego temat mówił również Marcin Najman. Czy to jest możliwe, żeby mistrz KSW wagi średniej bronił pasa w walce z zawodnikiem, który na ten moment waży kilkanaście kilogramów więcej od niego i ma za sobą tylko jedną walkę w MMA?

- Wszystko jest możliwe. Nie ma w tej kwestii żadnych obostrzeń, to jest kwestia dogadania się między nami, a zawodnikami. Jeżeli dojdziemy do porozumienia, to możemy zrobić pojedynek w kategorii open i wtedy waga nie będzie miała znaczenia. Z reguły tej korzystamy przy okazji występów Mariusza Pudzianowskiego.

Czyli to by nie była obrona pasa, tylko extrafight?


- Tak, bo walka o pas to jest wyróżnienie dla zawodnika, nie każdy może dostać szansę stoczenia walki o tytuł. Nie chcę nic umniejszać Marcinowi, ale tak jak pan zauważył on ma jedną i to szybko przegraną walkę w MMA, dlatego jeszcze trochę musi powalczyć, zanim dostanie tego typu szansę. Czy dojdzie do tej walki? Ciężko powiedzieć, ale wiem, że chłopcy są zainteresowani, musimy się zastanowić, czy to pasowałoby nam do naszej koncepcji KSW. Na razie emocjami jesteśmy jeszcze przy piątkowej gali, za wcześnie żeby mówić o konkretach na kolejne.

Ale wstępne plany na pewno może pan zdradzić...

- Najbliższa gala planowana jest na wrzesień. Dokładny termin zostanie ustalony z Polsatem, ale najpewniej będzie to druga połowa września. Na pewno wystąpi na niej Mariusz Pudzianowski, będzie kilka innych znakomitych nazwisk, ale nie chcę jeszcze o nich mówić. Niektóre z nich będą nowe, będzie też powrót starych gwiazd. Będzie "Pudzian", będzie finał Tabera - Błachowicz, będzie turniej do 75 kg z Maćkiem Górskim, zawodnikiem KSW Team w roli głównej. Oczywiście to może ulec zmianie, ale na ten moment takie są postanowienia.

Pański wspólnik wspomniał po gali w Katowicach, że jesteście blisko doprowadzenia do oczekiwanej walki Mariusza Pudzianowskiego z Pawłem Nastulą. Czy to możliwe, że zobaczymy ich w ringu już we wrześniu?

- Czekamy jeszcze na kontrakt z poprawkami menedżerów Pawła Nastuli. Jesteśmy po długich, trwających wiele tygodni negocjacjach. Potwierdzam, że pracujemy nad tym, żeby doszło do tej walki we wrześniu. Nie mamy jeszcze podpisanego kontraktu, ale daleko już zabrnęliśmy i chcemy dotrzymać słowa. Chcemy obejrzeć we wrześniu pierwszą walkę Pawła Nastuli na KSW z Mariuszem Pudzianowskim. Obydwaj zawodnicy powiedzieli "tak", teraz czekamy na decyzję menedżerów Pawła.

Na koniec chciałem zapytać o pana prognozę na temat walki "Pudziana" z Timem Sylvią. Co pan sądzi o tej konfrontacji?

- Od samego początku razem z Maćkiem Kawulskim głośno mówiliśmy, że to jest zły pomysł, żeby Mariusz startował do Tima. Na taki krok jest stanowczo za wcześnie. "Pudzian" buduje dopiero swoją pozycję, nie powinien już teraz atakować zawodnika z tak wysokiej półki. Tim jest weteranem, dwukrotnym mistrzem UFC. To, że ostatnio przegrywał to jedno, ale Mariusz stoczył dopiero dwie walki, w tym jedną na jakimś tam dystansie i dopiero teraz mógł poczuć, co to jest MMA. Według mnie popełnia błąd i przegra tą walkę i to zdecydowanie. Ale my mamy wyłączność na występy Mariusza tylko w Polsce, na świecie może walczyć gdzie tylko chce.

Rozmawiał: Dariusz Jaroń
Źródło: interia.pl

Kategoria: News
poniedziałek, 10 maj 2010 23:59

Pięć milionów dla Pudziana!

Ponad pięć milionów telewidzów Polsatu i Polsatu Sport oglądało piątkową walkę Mariusza Pudzianowskiego z Yusuke Kawaguchim podczas gali KSW 13 w katowickim Spodku.

Mariusz Pudzianowski kontra Yusuke Kawaguchi, Fot konfrontacja.com /Informacja prasowa
Obydwie stacje przyciągnęły przed telewizory 4,3 mln widzów. W szczytowym momencie - o godzinie 22.36 - galę oglądało aż 5,4 mln. Samą walkę "Pudziana" oglądało łącznie na obu kanałach średnio 5 mln i 30 tysięcy widzów.

Stacja Polsat Sport w trakcie trwania walki "Pudziana" z Kawaguchim osiągała wyższy udział w widowni niż jakakolwiek główna stacja poza Polsatem - zarówno TVN, jak i TVP1 i TVP2 miały mniejszą oglądalność w trakcie walki.

Liczba widzów w trakcie transmisji na antenie Polsat Sport momentami przekraczała nawet milion.

Walkę Mameda Khalidova z Ryutą Sakuraiem emitowana 30 minut po północy oglądało średnio prawie 3,4 mln widzów. W szczytowym momencie walki ok. 00.44 walkę oglądało nawet 3,6 mln widzów.

Przypomnijmy, że "Pudzian" po dwóch pięciominutowych rundach pokonał decyzją sędziów zawodnika z Japonii. To był jego drugi pojedynek w formule MMA. Wcześniej - przy okazji grudniowego debiutu - pokonał na KSW 12

Marcina Najmana. Już niebawem, 21 maja, stoczy trzecią walkę, tym razem z byłym mistrzem prestiżowej organizacji UFC, Timem Sylvią.

Kategoria: News