Przed walką Mariusza Pudzianowskiego z Timem Sylvią, Amerykanie zdawali sobie sprawę, że "Pudzian" jest w Polsce bardzo popularny, ale to co zobaczyli podczas gali w Bostonie przerosło ich najśmielsze oczekiwania.

Chociaż to Sylvia walczył u siebie, to zdecydowana większość kibiców była za "Pudzianem". "Gala rozpoczęła się o 2 w nocy polskiego czasu. Pudzianowski przed telewizory przyciąga 6 milionów widzów. Sektor dla mediów był wypełniony przez polskich dziennikarzy, a na trybunach tłumy polskich kibiców z wymalowanymi twarzami dopingowało swoich zawodników" - czytamy na sherdog.com.

Biało-czerwoni fani, jak zwykle nie zawiedli. Byli zdecydowani głośniejsi od amerykańskich kibiców i wspierali zarówno Łukasza Jurkowskiego jak i Mariusza Pudzianowskiego. Komentator Polsatu, Andrzej Janisz przyznał, że obaj mogli się czuć jakby walczyli w Polsce.

Zaskoczony, tak dużym zainteresowaniem ze strony polskich kibiców i ich głośnym dopingiem był sam Silvia. - Uważam siebie za jedną z legend MMA, a tu nagle wychodzę na walkę i ... widzę polskich kibiców wrzeszczących na mnie i wykrzykujących imię Pudzianowskiego - mówił zaraz po walce.

Wsparcie biało-czerwonych fanów uskrzydliło Jurkowskiego, który w efektowny sposób pokonał Koreańczyka Ho Jin Kima. Gorzej poszło "Pudzianowi". Najsilniejszy człowiek świata nie dał rady Silvii.

źródło:wp.pl

Kategoria: News
czwartek, 20 maj 2010 23:59

Sylvia pewny wygranej nad "Pudzianem"

Już w piątek w nocy trzeci występ Mariusza Pudzianowskiego (2-0) na arenach MMA. Tym razem jednak to Polak stoi teoretycznie na straconej pozycji, bo niemal wszyscy specjaliści upatrują Tima Sylvię (25-6) w roli faworyta. Pewny swego jest również sam Amerykanin, który dwa tygodnie temu obchodził 34. urodziny. Sylvia ma na koncie tyle tytułów mistrza najpoważniejszej organizacji UFC, co "Pudzian" walk i jak twierdzi, właśnie doświadczenie stawia go w roli faworyta.

- On chyba wierzy, że jest lepszy niż jest w rzeczywistości. Wielu jest takich ludzi jak on, którzy oglądają sport w telewizji i mówią sobie "Jestem twardzielem, mogę to zrobić". W jego przypadku pewnie wyglądało to tak: "Jestem najsilniejszym człowiekiem świata. Mogę ich pobić". Ludzie nie zdają sobie sprawy, jak ciężka i trudna jest ta dyscyplina. Wszystko się zmienia dopiero kiedy zostają trafieni - przekonuje dwumetrowy kolos, ważący ostatnio w granicach 135 kilogramów.

Tim w ogóle nie bierze pod uwagę porażki i chce udowodnić ludziom, że Mariusz nie ma póki co czego szukać w MMA - Wszystkim tym, którzy mają go za objawienie MMA chcę pokazać w piątek jego prawdziwą wartość. Chcę by po naszej walce powiedzieli "Wow, to jednak nie ten sam poziom co Sylvia". Jedynym dobrym przypadkiem przejścia takiego wielkoluda do MMA jest Brock Lesnar, ale on był wcześniej doskonałym zapaśnikiem. Pudzianowski natomiast nie jest zapaśnikiem i nie wie jak kontrolować swojego rywala. To po prostu duży, bardzo silny koleś, który nie wie jak to wykorzystać i zrobić z tej siły użytek. Mam przewagę w "stójce", jestem lepszy w parterze, tak więc jestem w stu procentach przekonany o swoim zwycięstwie. Dzięki tej walce chcę powrócić do czołówki i pokonać jeszcze kilku liczących się zawodników - zakończył Sylvia.

Mariusz nie wdaje się w takie potyczki słowne i jak twierdzi, nie robią one na nim żadnego wrażenia. Wszystko jak zwykle zweryfikuje ring, choć w tym wypadku "klatka", bo w niej właśnie będą rywalizować Sylvia z Pudzianowskim. Polscy kibice będą mogli obejrzeć na żywo galę w Worcester w stanie Massachusetts za pośrednictwem Polsatu i Polsatu Sport. Początek transmisji w nocy z piątku na sobotę od godziny 2:15.

Źródło: Sporty-walki.org

Kategoria: News

Mariusz Pudzianowski po przegranej walce z Amerykaninem Timem Sylvią trafił do szpitala. Taką informację podał na facebooku Łukasz Jurkowski, który również walczył na gali w Bostonie.

"Pudzian" przegrał pojedynek w drugiej rundzie. Polak był bardzo zmęczony i po tym, jak osunął się na matę Sylvia doskoczył do niego i dokończył dzieła. Najsilniejszy człowiek świata poddał walkę.

Pudzianowski jednak o własnych siłach wyszedł z klatki, a później pojawił się na konferencji prasowej więc nic nie zapowiadało, że doznał jakiejś kontuzji.

Niestety Łukasz Jurkowski, który w efektowny sposób pokonał przez nokaut Koreańczyka Ho Jin Kima napisał na facebooku, że "Pudzian" po pojedynku z Sylvią trafił do szpitala. "Wielkie dzięki dla wszystkich za wiarę i doping! Mariusz niestety w szpitalu. Chyba śródstopie połamał" - napisał popularny "Juras".

źródło:wp.pl

Kategoria: News

Chyba ktoś zapomniał, że między Polską i Stanami Zjednoczonymi jest spora różnica czasu. Jak zareagują fani Pudzianowskiego?

Jak do tej pory Polsat się nie zawiódł na kibicach MMA. Pojedynek Pudziana z Marcinem Najmanem oglądało ponad 5,75 mln widzów, niedawną walkę z Japończykiem Kawaguchim - ponad 5 mln.

W sobotę telewizja liczy na równie dużą publiczność przed telewizorami? Na pewno liczą... Amerykanie. Organizatorzy gali MMA, w której Mariusz Pudzianowski spotka się z Timem Sylvią, chcą sprzedać co najmniej 30 tys. kart upoważniających do oglądania walki na zasadzie pay-per-view, po 29,95 dolarów za sztukę. To w USA.

W Polsce walkę ponownie pokaże „otwarty” Polsat. Eric "Butterbean" Esch zapowiada, że będzie to gala MMA z największą oglądalnością w historii. Do tej pory rekordem jest pojedynek z 2008 roku, kiedy starcie Kimbo Slice’a i Jamesa Thompsona oglądało ponad 7,2 mln widzów.

Dlatego w USA wszyscy liczą przede wszystkim na Polaków. Tych ma być przed telewizorami 5 mln. Założenie do spełnienia, ale... czy na pewno o tej porze? Gala zaczyna się o 2:30, Pudzian rozpocznie walkę około 3.00 w nocy.

Trzeba więc założyć, że Polacy masowo zerwą się w nocy z łóżek i będą dopingować "Dominatora". Walka zapowiada się jako najtrudniejsza w karierze strongmana, a ewentualna wygrana będzie stanowić solidny krok Polaka w kierunku kolejnych starć o dużą stawkę i pieniądze.

Czy dla Was noc z piątku na sobotę będzie nieprzespana? Czy rzeczywiście tylu kibiców w Polsce zerwie się o 3.00, żeby zobaczyć Pudziana na żywo?

info: sportfan.pl

Kategoria: News
sobota, 22 maj 2010 20:19

Pudzianowski nie odpuszcza

Mariusz Pudzianowski przegrał walkę z Timem Sylvią na gali w Bostonie i musi odłożyć realizację swojego marzenia jakim jest - co sam często powtarza - zdobycie mistrzostwa świata w MMA. - Ci co mnie znają wiedzą, że ja nie odpuszczam i ze zdwojona siłą wrócę niebawem - zapowiada "Pudzian" na swojej oficjalnej stronie internetowej.

Nieziemska siła Pudzianowskiego nie wystarczyła, aby przeciwstawić się byłemu mistrzowi świata wagi ciężkiej UFC. Sylvia przerwał sen "Dominatora", aby zdominować MMA. Polak przegrał swoją pierwszą walkę, ale zapowiada, że pomimo porażki wróci na ring i będzie dalej dążył do zaistnienia w mieszanych sztukach walki.

"Ciężko było fakt, ale i tak nie zostawię MMA. Ci co myślą, że wybiją mi walki z głowy to się grubo mylą. Był lepszy tym razem, ale ja wrócę. Ci co mnie znają wiedzą, że ja nie odpuszczam i ze zdwojona siłą wrócę niebawem. Aby zostać mistrzem świata w Strong Man potrzebowałem czterech lat, MMA trenuje siedem miesięcy. Dajcie mi trochę czasu, a jeszcze pokaże wam na co mnie stać!!!" - napisał Pudzianowski na pudzianfight.pl.

Kolejnym rywalem "Pudziana" najprawdopodobniej będzie Paweł Nastula.

źródło:wp.pl

Kategoria: News

Były mistrz świata federacji UFC jest bardzo pewny siebie, swoich umiejętności, wreszcie wygranej nad "Dominatorem". Słusznie?

Mariusz Pudzianowski już od poniedziałku przebywa w USA, gdzie w piątek (w nocy z piątku na sobotę polskiego czasu) czeka go kosmicznie trudne zadanie. Zaledwie dwa tygodnie po walce z Yusuke Kawaguchim, były strongman zmierzy się z Timem Sylvią.

Polak nie jest na tym samym poziomie, co ja. Myślę, że w parterze będę miał ogromną przewagę - twierdzi Sylvia w amerykańskich mediach.

Amerykanin niby z jednej strony podkreśla, że nie lekceważy Pudziana, ale z drugiej - nie ma o nim najlepszego zdania. Uważa się po prostu za zbyt trudnego rywala dla Polaka, na tym etapie ich karier.

Większość ludzi uważa, że jeśli jest się twardym facetem, to wystarczy żeby walczyć w MMA. Pudzianowski jest najsilniejszym człowiekiem na świecie i również wierzy w swoje możliwości. Jednak wszystko się weryfikuje, kiedy mocno się oberwie - dodaje Sylvia.
Nie będziemy się martwić, jak pycha Amerykanina go zgubi... A Wy?

info: sportfan.pl

Kategoria: News
środa, 19 maj 2010 23:59

Tim Sylvia to!!!

Tim "Maniac" Sylvia to 34-letni dziś były mistrz świata UFC w wadze ciężkiej. Wielu ekspertów oraz kibiców twierdzi iż Amerykanin już się "wypalił" i walczy jedynie dla pieniędzy, lecz walka z ex-mistrzem będzie dla "Pudziana" sporym wyzwaniem. Sylvia to znane nazwisko za oceanem, więc potencjalna wygrana może otworzyć Mariuszowi drzwi do pojedynków o duże pieniądze i prestiż.

Jednakże o zwycięstwo może nie być łatwo, Tim Sylvia to dwukrotny mistrz amerykańskiej organizacji UFC. Po raz pierwszy mistrzostwo świata zdobył na UFC 41 w 2003 roku przeciwko Ricco Rodriguezowi, druga szansa na wywalczenie pasa miała miejsce na UFC 59, gdzie Amerykanin pokonał Andreia Arlovskiego. Rywal "Pudziana" walczył także z Feodorem Emilianienką, lecz tak jak wszyscy inni jego rywale, bez powodzenia.

Kłopotem Mariusza Pudzianowskiego może być krótki odstęp czasu między jego ostatnią walką z Yosuke Kawaguchim, a pojedynkiem z Timem Sylvią który wynosi jedynie dwa tygodnie. Po stronie Amerykanina stoi doświadczenie, którego Polak prawie nie posiada. Pudzian będzie musiał sobie poradzić także z kondycją, ponieważ jego mięśnie potrzebują dużo tlenu, co mieliśmy okazje zaobserwować w pojedynku z Japończykiem. Potencjalna wygrana z Sylvią dała by popularnemu "Pudzianowi" więcej niż jego dwie poprzednie walki. Pojedynek pokaże telewizja Polsat.

Michał Capała
Źródło: interia.pl

Kategoria: News

Mariusz Pudzianowski nie podbił Stanów Zjednoczonych. W sobotnią noc został pokonany przez Tima Sylvię i nie zrobił na Amerykanach większego wrażenia. "Polak popełniał szkolne błędy, nie umiał sprowadzić przeciwnika do parteru. Jest silny, ale brakuje mu techniki" - ocenia magazyn "Fighters Only".

Amerykańskie media pochwaliły Pudzianowskiego wyłącznie za sposób, w jaki walczył na samym początku pojedynku. "Wszyscy myśleli, że Sylvia zniszczy go w ciągu pierwszej minuty, ale Pudzian zastosował swoje słynne low-kicki i przez chwilę wydawało się, że może wygrać. Okazało się jednak, że stać go tylko na 90 sekund, potem zaczął słabnąć" - twierdzi "Fighters Only".

Serwis "MMA Fighting" nazywa Polaka "neofitą sportów walki" i twierdzi, że Pudzianowskiemu zabrakło chłodnej oceny sytuacji. "W drugiej rundzie Sylvia sprowadził Pudzianowskiego do parteru i zrzucił na niego grad ciosów. To wtedy Pudzian pokazał, że jest niedoświadczony. Spanikował zamiast pomyśleć nad wyjściem z sytuacji i poddał walkę".

Komentator "MMA Fighting", Mike'a Chiappetta, pyta z kolei o przyszłość Polaka. - Jego filozofia jest od dawna taka sama: cokolwiek przed tobą leży, podnieś to, rzuć na bok i idź przed siebie. Pudzian zawsze przestawiał swoje przeszkody. Teraz jednak natrafił na coś, czego przestawić nie może. Kimś takim okazał się Tim Sylvia - mówi. - Najważniejsze pytanie brzmi, co dalej z jego karierą w MMA? Pudzianowski nie jest głupcem. Wiedział, że podejmuje ryzyko, które okazało się dla niego zabójcze.

- Pudzianowski wciąż jest w cenie dzięki swojemu nazwisku. Jego dwie pierwsze walki miały miejsce w Polsce na galach KSW i chyba powinien tam wrócić, bo z pewnością dadzą mu zarobić. Tam jest teraz jego miejsce, nie jest gotów na większe wyzwania. Na razie - twierdzi Chiappetta.

Amerykański ekspert nie sądzi, że Polak ośmieszył się w walce z Sylvią. - Nie dał nikomu powodów do żartów, ale pokazał wiele luk w swoich umiejętnościach. Póki co ciężko wyobrazić sobie, by ktoś chciał zobaczyć jego walkę ze względu na technikę, którą prezentuje. Pudzianowski opiera się wyłącznie na nazwisku, choć po tak krótkim okresie treningowym ciężko spodziewać się czegoś innego - tłumaczy. - Polak nie powinien się wstydzić. MMA to jego najnowsza pasja, próbował pokonać kilka schodków na raz i to był jego błąd. Ma serce do walki, pasję i chęć, aby dojść na szczyt, ale wciąż jest za słaby.

- Takie jest życie. Nawet jeśli jesteś najsilniejszym człowiekiem świata, na twojej drodze mogą pojawić się rzeczy, których nie będziesz potrafił przejść - puentuje komentator serwisu.

źródło:sport.pl

Kategoria: News

Sylvia mówi, że mnie znokautuje, ale złoży się jak młoda brzózka na wietrze - odpowiada rywalowi Mariusz Pudzianowski (33 l.). My wiemy, ile polski siłacz dostanie od Amerykanów za piątkową walkę pod Bostonem. Zarobi 100 tysięcy dolarów, czyli 300 tysięcy złotych.

"Super Express": - Zdążyłeś przez te 2 tygodnie po walce z Kawaguchim zregenerować siły?

Mariusz Pudzianowski: - Tak, bez obaw. Starczyło mi czasu, żeby wylizać rany i odpocząć. Czuję, że jestem w formie. Po pojedynku z Kawaguchim narzuciłem sobie ostry trening biegowy. Dzięki temu pozbyłem się 8 kilogramów mięśni i teraz ważę 121 kg. Będę miał sporo mięcha mniej do dotlenienia w czasie walki (śmiech). Poza tym będę szybszy i zwinniejszy.

- No właśnie. Tim Sylvia nabija się z twojej kondycji i szybkości. Twierdzi, że bez problemu cię znokautuje.

- Amerykanie już tacy są, że kłapią gębami bez sensu. Takie same teksty słyszałem od nich przed zawodami strongmanów. OK, przyznaję, że z Kawaguchim popełniłem błąd taktyczny i źle rozłożyłem siły. Ale jestem bogatszy o to doświadczenie i drugi raz tego błędu nie popełnię. Sylvia spodziewa się z mojej strony powtórki z walk z Najmanem i Japończykiem, ale się mocno zdziwi.

- Masz jakiś zaskakujący plan taktyczny?

- Na pewno nie pójdę z nim na wymianę ciosów, bo w stójce jest groźny. Trzeba go będzie sprowadzić do parteru i myślę, że mi się to uda, bo facet jest ciężki (203 cm, 130 kg - red.) i powolny, dużo wolniejszy niż Kawaguchi. A w parterze? Tu już Sylvia nie będzie taki mocny.

- Pierwsze dwie walki stoczyłeś w ringu. Teraz będziesz się bił w metalowej klatce...

- Tak, ale na mnie to nie robi żadnego znaczenia. Wszystko jedno gdzie się bijesz, po prostu trzeba wejść i zrobić swoje.

- Sylvia twierdzi, że kluczowe będzie jego ogromne doświadczenie...

- Tak, słyszałem. Facet jest tak doświadczony, że ostatnio wszedł do klatki, po czym dostał jednego gonga w 9. sekundzie i złożył się jak młoda brzózka na wietrze (słynna walka z Ra- yem Mercerem). Teraz też się pewnie złoży.

- Bukmacherzy dużo większe szanse dają jednak Sylvii. Za jego zwycięstwo płacą w stosunku 1,4:1. Za twoje więcej - aż 2,7:1. Może teraz też postawisz na siebie 20 tysięcy złotych, tak jak przed walką z Kawaguchim. Dużo możesz zarobić.

- Postawiłbym z chęcią na siebie znowu, ale zraziłem się do bukmacherów. Jak chciałem po walce z Japończykiem odebrać kasę, to ciągle słyszałem, że nie mają tyle pieniędzy w kasie.

- Obaj zapowiadacie szybki nokaut. Ale co będzie, jak ta walka też się przedłuży? Starczy ci sił?

- Starczy. Zrobiłem sobie ciekawe badania. Dzięki specjalnej aparaturze zmierzyłem, ile wytrzymuję maksymalnego wysiłku. Teraz wiem, że po 40 sekundach nawalanki na całego muszę zwolnić i trochę odpocząć. Odsapnę, a potem znowu jazda!

INFO: SE.PL

Kategoria: News
sobota, 22 maj 2010 20:15

Pudzianowski nie ma złamania

Przed dwunastą informowaliśmy o tym, że Mariusz Pudzianowski po dzisiejszej walce w USA trafił do szpitala z podejrzeniem złamania śródstopia. Jak udało się na dowiedzieć, "Pudzian" na szczęście nie ma żadnego złamania.

- Jesteśmy już po prześwietleniu. Na szczęście nie wykazało ono złamania u Mariusza. Jego noga jest mocno potłuczona, ale z całą pewnością nie jest złamana - zapewniła nas menadżerka, Barbara Demczuk.

Przypomnijmy, że w nocy z piątku na sobotę Mariusz Pudzianowski poniósł pierwszą porażkę w swojej krótkiej karierze MMA. Polski siłacz poddał walkę w drugiej rundzie. Tim Sylvia okazał się zbyt groźnym przeciwnikiem dla Polaka i nie miał większych problemów z wygraniem pojedynku.

Na tej samej gali swoje bardzo efektowne zwycięstwo odniósł drugi z naszych reprezentantów - Łukasz Jurkowski. Popularny "Juras" znokautował Koreańczyka Ho Jin Kima.

źródło:sport.pl

Kategoria: News