Od jakiegoś czasu polscy kibice byli "straszeni", że - podobnie jak fani MMA zza oceanu - nie zobaczą strongmana za darmo.Początkowo sprawa wyglądała tak: Amerykanie 21 maja pokażą walkę Mariusza Pudzianowskiego i Tima Sylvii w systemie płatnej telewizji. Fani z USA będą musieli zapłacić prawie 30 dolarów.

W Polsce telewizja Polsat szykowała się do pokazania Pudziana, jednak również w pay-per-view. Wiadomo było w każdym razie, że bez opłat się nie obejdzie.

W weekend usłyszeliśmy coś innego - w czasie polsatowskiego show "Tylko Nas Dwoje" dowiedzieliśmy się, że walka Pudzianowskiego będzie pokazywana w otwartym kanale.

Telewizja wycofała się więc z pomysłu pobierania pieniędzy od fanów MMA. Nie wiadomo, ile osób byłoby gotowych zapłacić za możliwość obejrzenia walki polskiego zawodnika.

Na oficjalnej stronie Pudzianowskiego można wyczytać już potwierdzenie tej informacji . Walkę z Sylvią, podczas gali God of Martial Arts w Worchester pod Bostonem, jednak zobaczymy w otwartym kanale.

Teraz, wszystko na to wskazuje, zakończy się jeszcze bez płacenia. Jak będzie z kolejnymi walkami Pudziana, kiedy, być może, zostanie gwiazdą MMA?

Źródło: sportfan.pl

Kategoria: News

Mariusz Pudzianowski poważnie myśli o wyjeździe za granicę - informuje dziennik "Polska The Times". Najsilniejszy człowiek świata chce poznawać tajniki sportów walki u najlepszych na świecie i dlatego rozważa dłuższy pobyt w Stanach Zjednoczonych.

"Dominator" zdaniem "Polski" rozmawiał już wstępnie z trenerami z dwóch grup - American Top Team i Sityodtong. Obie stajnie mają w swoich szeregach zawodników walczących dla największych federacji na świecie.

W American Top Team są m.in. niedawny rywal Mameda Khalidova, Brazylijczyk Jorge Santiago, mistrz świata wagi średniej federacji Sengoku, uliczny zabijaka Kimbo Slice i weteran UFC Thiago Silva.

Sityodtong specjalizuje się w Muay Thai. Wielu jej zawodników walczy na galach UFC, m.in. Stephan Bonnar i Jorge Rivera.

- Muszę ćwiczyć z elitą, jeśli chcę z nią potem konkurować. Moim celem jest światowy szczyt i zrobię wszystko, by na niego wejść - zapewnia Pudzianowski, a jego trener Mirosław Okniński dodaje: - Trzy, cztery miesiące w dobrym klubie w USA mogłyby okazać się decydujące.

Wyjechać za granicę planuje także Paweł Nastula. Jeśli zostanie podpisany kontrakt na walkę mistrza olimpijskiego w judo z Atlanty (1996 rok) z Pudzianowskim, Nastula chce wyjechać na zgrupowanie do Starego Oskołu, by trenować u najlepszego zawodnika w historii MMA Fiodora Emelianenki.

WP.PL/Polska The Times

 

Kategoria: News

Autor: Maciej Brylski

Szanowni Państwo, mam wielką przyjemność zaprosić Was do współtworzenia bezprecedensowego wydarzenia na polskiej scenie sportów walki. FCA – Full Contact Arena – zawodowa gala MMA to największy spektakl dynamiki i siły w naszym kraju, zestawienie potęgi ludzkich mięśni z niezawodną techniką walki.

Na gali FCA odbędzie się 12 pojedynków MMA a w tym walka o Pas Mistrza Polski MW pomiędzy Marcinem Krzysztofiakiem posiadającym pas Quest Arena Champion a pretendentem do tytułu Marcinem Bandelem. Ponadto w klatce spotkają się Jędrzej Kubski – poznański trener i zawodnik MMA versus zawodowy bokser z Czech Roman Vanicki oraz czołowi poznańscy zawodnicy MMA: Raczyński, Kondraciuk, Grabarek.

FCA – to niezwykle prestiżowe wydarzenie, które mamy zaszczyt organizować dla poznańskiej publiczności. Gala MMA odbędzie się 28 maja w Hali Arena o godzinie 17:00. Osobą prowadzącą oraz mistrzem ceremonii będzie wspomniany wcześniej 5-cio krotny najsilniejszy człowiek świataMariusz Pudzianowski. Po raz pierwszy w swojej karierze „Pudzian” poprowadzi całą imprezę wzmacniając swój wizerunek jako czołowego polskiego a w przyszłości światowego zawodnika MMA.

Gościem honorowym gali FCA będzie jeden z najlepszych zawodników MMA na świecie. Wielokrotny zwycięzca najlepszych turniejów w Japonii i Rosji, gwiazda światowego formatu – Aleksander Emelianenko. Jest to jego pierwsza oficjalna wizyta w naszym kraju, która zarówno dla prasy Rosyjskiej jak i światowej stała się sensacją. Sam Emelianenko będzie w Poznaniu przez 5 dni aby wziąć udział w Gali, spotkać się z zawodnikami oraz poprowadzić seminarium MMA. Jego przyjazd do naszego kraju jest wydarzeniem niezwykle ważnym pod względem sportowym i społecznym.

Z poważaniem
Maciej Brylski
Rzecznik Prasowy FCA


 

Kategoria: News
poniedziałek, 17 maj 2010 23:59

"Pudzian" skazany na walkę z Nastulą

Już za daleko zabrnęliśmy, jeżeli chodzi o rozmowy z menedżerami Pawła. On sam cały czas trenuje i czeka na wyznaczenie konkretnego terminu. Pierwszą walkę jaką stoczy Nastula na gali KSW, będzie starcie z Mariuszem Pudzianowskim - zapowiada w wywiadzie udzielonym dla "Wirtualnej Polski" Martin Lewandowski. Współwłaściciel federacji KSW opowiedział nam o najbliższych planach i kolejnej gali Konfrontacji Sztuk Walki.

Artur Mazur: medialny sukces KSW jest wymierny. W jakich liczbach się zawiera?

Martin Lewandowski: samą walkę "Pudziana" oglądało średnio 5 milionów 30 tysięcy widzów, przy udziale ponad 62 procent wśród wszystkich widzów oglądających telewizję! Średnio w każdej minucie przez cały czas trwania gala przyciągnęła przed telewizory ponad 4,3 miliona widzów. Pod względem udziału w rynku przebiliśmy galę, na której zmierzył się Tomasz Adamek z Andrzejem Gołotą, którą nota bene również produkowaliśmy i to chyba jest najlepszym dowodem sukcesu 13. edycji KSW. Od 2 lat żadna impreza nie miała takich wyników oglądalności.  
 
KSW 13 pobiła również rekord pod względem ilości widzów w hali?

Niecałe 12 tysięcy i jest to zdecydowanie najwyższy wynik w historii KSW. Poza tym nigdy nie organizowaliśmy imprezy w tak pojemnej hali jak Spodek.

Jesteście rozpoznawalni, a kibice dyskutowali o gali jak o dobrym meczu piłkarskim.

Już przy okazji 12. edycji ludzie prawie każdego zawodu i wieku rzeczywiście rozmawiali o KSW. Spodziewaliśmy się, że zainteresowanie Pudzianowskim przeciągnie się na 13. edycję. Spotkaliśmy się z sytuacją, że państwo w średnim wieku, którzy potencjalnie nie są naszymi klientami, rozmawiali o Pudzianowskim i znali nawet Mameda Khalidova. To świadczy, że zakorzeniliśmy się w świadomości ludzi.
 
Można powiedzieć, że MMA już nie jest sportem niszowym.

Do tego właśnie dążyliśmy. Chcieliśmy wyjść z takiego "podziemia", bo to automatycznie daje nam nową tożsamość. Nie chcemy być kojarzeni z jakimś undergroundem, czymś nielegalnym, niebezpiecznym. Ten sport na całym świecie jest dyscypliną ucywilizowaną. W Japonii i w USA, czyli na dwóch największych rynkach MMA, zawodnicy są bohaterami jak każdy inny sportowiec. Chcemy, żeby w Polsce było podobnie i ten proces już się zaczął, a na tym zyska całe środowisko MMA, począwszy od małych klubów, trenerów, zawodników. Bardzo często nawet środowisko MMA krytykując nas, nie zdaje sobie sprawy, że to my nakręcamy im koniunkturę. Teraz widzę, że przychodzi powoli moda na walki wszechstylowe, świadczy o tym fakt pojawiającej się konkurencji.
 
Sukces KSW, to przede wszystkim zasługa Mariusza Pudzianowskiego - zgodzi się pan z takim stwierdzeniem?

Po części tak - doceniamy wielki wkład "Pudziana" w rozpropagowanie MMA. Kosztowny Pudzianowski był wykalkulowanym ruchem promocyjno-marketingowo-sportowym. Sportowy wymiar Mariusza jest jeszcze niewielki, ale to się w przyszłości zmieni. Pamiętajmy, że to Federacja KSW, jako pierwsza dała Pudzianowskiemu nową tożsamość i przedstawiła światu "Pudziana", jako zawodnika MMA.
 
Z jednej strony sceny KSW stoi Pudzianowski, zaś z drugiej Mamed Khalidov. Wielu kibiców mówiło mi, że dla nich to właśnie Khalidov jest prawdziwym bohaterem.

W taki sposób jest podzielony nasz rynek. Jedni przychodzą oglądać zmagania celebrytów inni śledzą pojedynki zawodników MMA. Nasza gala nie opiera się na jednym nazwisku, co niejednokrotnie podkreślaliśmy. Na każdej gali jest kilku bohaterów. Teraz rosną nam kolejni jak chociażby Krzysiek Kułak czy Janek Błachowicz.  
 
Występu Janka nie powstydziliby się nawet organizatorzy UFC. Z pewnością dostałby tam nagrodę za nokaut, a może nawet walkę wieczoru.

My też wprowadziliśmy takie nagrody i Janek otrzymał gratyfikację finansową za nokaut wieczoru.
 
Kiedy kibice będą mogli obejrzeć kolejną odsłonę Konfrontacji Sztuk Walki?

We wrześniu. W tym momencie dopinamy terminy z telewizją Polsat i do końca bieżącego miesiąca powinniśmy poznać konkretną datę.
 
A miejsce?

Mamy trzy lokalizacje do dyspozycji - Łódź, Sopot i Wrocław. Kolejność w jakiej wymieniłem miasta nie jest przypadkowa.

Obsada po części jest już znana.

Janek Błachowicz zmierzy się z Danielem Taberą w finale kategorii do 95 kg. Zostanie również rozegrany nowy turniej w kategorii do 70 kg w roli głównej z Maćkiem Górskim, który jest posiadaczem pasa w kategorii do 75 kg. Łącznie obejrzymy dziewięć lub dziesięć walk, w tym oczywiście starcie Pudzianowskiego.

Jego rywalem ma być Paweł Nastula. Uda się go namówić do udziału w KSW?

Tak. Już za daleko zabrnęliśmy, jeżeli chodzi o rozmowy z menedżerami Pawła. On sam cały czas trenuje i czeka na wyznaczenie konkretnego terminu. Pierwszą walkę jaką stoczy Nastula na gali KSW, będzie starcie z Pudzianowskim. Nie mamy jeszcze dopiętych kontraktów, ale myślę, że już wkrótce uroczyście ogłosimy ich podpisanie.

Czy jest szansa, że na najbliższej gali obejrzymy dwie walki wieczoru - na przykład z udziałem Mameda Khalidova?

Trudno wyrokować, ponieważ Mamed ma przed sobą jeszcze jedną walkę w japońskiej federacji SRC (Sengoku, przyp. red.). Decyzję będziemy podejmować w zależności od tego jak ułożą się terminy. Ale możliwe, że zobaczymy walkę wieczoru z udziałem kogoś innego.

Marcina Najmana?

Kolejna walka wieczoru będzie miała przede wszystkim wymiar czysto sportowy. Jeżeli wspomina pan o Marcinie, to nie wiem tylko czy Marcin zdecyduje się na walkę we wrześniu, czy na kolejnej gali  
 
Czy federacja bierze pod uwagę walkę Najmana z Krzysztofem Kułakiem?

Bierzemy taką możliwość pod uwagę. Osobiście nie jestem zwolennikiem tej walki, ale jeżeli się uprą i będą w stanie sensownie nas do niej przekonać, to myślę, że nawet kategoria wagowa nie będzie problemem.  
 
Pomówmy jeszcze o Pudzianie. Ile walk stoczy na galach KSW?


Mamy podpisane kontrakty na dwie najbliższe walki, natomiast w kwestii dwóch kolejnych musimy się jeszcze porozumieć. Zgoda musi być obopólna. Poza tym nie wiemy jak Mariusz zaprezentuje się w najbliższych walkach. Może dostawać z kretesem i jego wartość jako zawodnika może spaść - tego nie wiemy. Może się również okazać, że przedłużymy kontrakty na tych samych warunkach.  
 
A czy w notesach federacji KSW obok nazwisk Nastuli i Pudzianowskiego są inne, które przyciągnęłyby tłumy?

Oczywiście. Na horyzoncie są nawet trzy takie nazwiska w kolejce. Chcemy, aby trzech zawodników przeszło do MMA, ale jest zbyt wcześnie, aby zdradzać personalia. Na koniec chciałbym serdecznie podziękować telewizji Polsat Sport i panu Marianowi Kmicie. Szef sportu w Polsacie zaufał nam i postawił na MMA, za co jesteśmy mu niezwykle wdzięczni. Sukces KSW, to również jego sukces.

rozmawiał Artur Mazur
Źródło: wp.pl

Kategoria: News
Mariusz Pudzianowski w parze z Agatą Biernat? Tak, to nie żart. Nie chodzi jednak o wielką miłość, ale o Akademickie Mistrzostwa Siłaczy, które strongman, a ostatnio wojownik MMA, poprowadzi wraz z I vice Miss Polonia 2010.

O wydarzeniu informuje serwis "perspektywy.pl". Już w piątek 4 czerwca w łódzkim centrum handlowym Manufaktura odbędą się Akademickie Mistrzostwa Siłaczy. Zawodnicy zmierzą się w pięciu konkurencjach, takich jak m.in. spacer farmera, czy uchwyt Heraklesa.

Jedną z atrakcji imprezy będzie z pewnością Mariusz Pudzianowski. Pięciokrotny mistrz świata Strongman pojawi się na niej w charakterze prowadzącego, a także sędziego. Jednak dla wielu jeszcze bardziej atrakcyjna będzie osoba Agaty Biernat - Miss Polonia Województwa Łódzkiego oraz I vice Miss Polonia 2010 - która wraz z Mariuszem poprowadzi mistrzostwa.

Przypomnijmy, że nie będzie to debiut Mariusza Pudzianowskiego w roli konferansjera. Pod koniec maja poprowadził on galę MMA "Full Contact" w Poznaniu.

źródło:wp.pl

Kategoria: News

Mariusz Pudzianowski po raz pierwszy wystąpił w piątek przed szerszą publicznością po porażce z Amerykaninem Timem Sylvią w formule MMA (mieszane sztuki walki).

W rozmowie z "Expressem" zapowiedział, że całkowicie rezygnuje z udziału w zawodach cyklu strongman i najbliższych 6 lat poświęca przede wszystkim ciężkiemu treningowi, walkom na ringu i w klatce. "Pudzian" ma już nowych trenerów, ale zanim zabierze się z nimi do pracy, czeka go zupełnie inny sprawdzian.

- Najważniejsza jest teraz dla mnie obrona pracy magisterskiej - już w najbliższą środę - mówi Mariusz Pudzianowski. - To jest teraz dla mnie priorytet (siłacz broni pracę z marketingu sportowego na świecie - przyp. red.).

Pudzianowski podkreślił, że nie zamierza wracać do dźwigania ciężarów.

- Ten etap sportowej kariery mam już za sobą - dodaje. - Przede mną ciężkie treningi, nauka technik walki i potwornie żmudna praca nad poprawieniem kondycji. Bo kondycja jest chyba teraz moją najsłabszą stroną. Wszedłem w MMA i zamierzam pokazać, że również w tej dziedzinie mogę wiele zdziałać.

W piątek Mariusz wystąpił w roli sędziego i zarazem prowadzącego podczas Akademickich Mistrzostw Siłaczy, które odbyły się na rynku Manufaktury. Z dużym luzem poprowadził imprezę, dzieląc się z zawodnikami oraz licznie zgromadzonymi kibicami swoim doświadczeniem z aren strongmanów.

Studenci startowali w standardowych konkurencjach dla zawodów cyklu strongman: spacer farmera, szkockiej belce, martwy ciąg, uchwycie Herkulesa i wadze płaczu. Emocje były ogromne, rywalizacja zacięta.

Źródło: Express Ilustrowany

Najsilniejszemu człowiekowi świata podczas prowadzenia zawodów towarzyszyła Agata Biernat - Miss Polonia Województwa Łódzkiego 2009. "Express Ilustrowany" był patronem medialnym imprezy, którą przygotowała Społeczna Wyższa Szkoła Przedsiębiorczości i Zarządzania.

 

Kategoria: News
czwartek, 13 maj 2010 23:59

"Pudzianowski popularniejszy od Kubicy"

"Mariusz Pudzianowski jest najprawdopodobniej najpopularniejszym polskim sportowcem. Ma gorętsze nazwisko nawet od boksera Tomasza Adamka, kierowcy F1 Roberta Kubicy, tenisistki Agnieszki Radwańskiej, pływaczki Otylii Jędrzejczak i koszykarza Marcina Gortata" - pisze amerykański serwis doghouseboxing.com.

"Mierzący 186 centymetrów i ważący 130 kilogramów Pudzianowski to pięciokrotny mistrz świata siłaczy, trenuje karate, boks, zajął nawet drugie miejsce w polskiej wersji "Tańca z Gwiazdami". Pojedynek z Timem Sylvią to dla tego dość niedoświadczonego zawodnika duże wyzwanie" - uważają Amerykanie.

"Sylvia (25 zwycięstw, 6 porażek w MMA) pokonał wielu czołowych ciężkich i super-ciężkich - Andrieja Arłowskiego, Brandona Verę, Jeffa Monsona, Wesa Simsa, Ricco Rodrigueza czy Jasona Lamberta. Sylvia wierzy, że skoro polski siłacz zgodził się na walkę z nim, musi uważać, że lata świetności "Main-iaca" w klatce już minęły".

Czemu "Pudzian" już w swojej trzeciej walce w MMA zdecydował się na tak niebezpiecznego przeciwnika? - Nie jestem coraz młodszy - powiedział 33-letni siłacz. - Jak najszybciej muszę się przekonać, jakie są moje silne strony, a jakie mam słabości. Dowiem się tego walcząc z uznanym wojownikiem, takim jak Sylvia - dodał "Dominator".

- Moja ostatnia walka z Yusuke Kawaguchim była warta każdego gorsza wydanego na nią, stanowiła ważny element mojej nauki MMA. Pojedynek z Sylvią jest logicznym wyborem i odpowiednim krokiem na mojej drodze do mistrzostwa świata. Wierzę w naukę przez praktykę - opowiada Pudzianowski.

- Sylvia ma doświadczenie, którego mi brakuje, i potrafi uderzać. Jest wysoki i ma duży zasięg. Postaram się wykorzystać jego słabości, ale nie chciałbym mówić o tym zbyt dużo. Nie zdradzę mojej taktyki, nie ma mowy, nigdy wam tego nie zdradzę - zapewnia "Pudzian".

- Jestem zawodnikiem, który nigdy nie rezygnuje - mówi słynny polski siłacz. - Sylvia będzie musiał mnie straszliwie zlać, aby wygrać. Innego wyjścia nie ma. Ja będę walczył w bardziej zdyscyplinowany sposób, niż w pojedynku z Kawaguchim, ale zapewniam, że mój pojedynek będzie się świetnie oglądało. Walczę dla kibiców, za ich pieniądze chcę im dać dobrą rozrywkę - opowiada polski gwiazdor przez walką z Timem Sylvią.

- Walka w Stanach Zjednoczonych, która jest sprzedawana w systemie pay-per-view, jest dla mnie bardzo znacząca. USA to miejsce narodzin prawdziwego MMA, gdzie całe to szaleństwo się zaczęło. Teraz, w dobie Internetu i telewizji satelitarnej, wszystko jest globalne. Mam wielu fanów w Stanach, nie tylko Polaków, którzy pojawiają się wszędzie, by wspierać swoich rodaków. Postanowiłem walczyć z Timem za Oceanem z jednego ważnego powodu - by stać się rozpoznawalnym - tłumaczy Pudzianowski.

"Dominator" zapewnia, że w starciu z byłym mistrzem świata prestiżowej federacji UFC to on będzie lepszy. - Nigdy nie podejmowałem się wyzwania nie myśląc o zwycięstwie. To nie leży w mojej naturze. Moja walka z Sylvią nie będzie wyjątkiem. Przegrana nie wchodzi w grę. Tym razem sędziowie nie będą potrzebni - odważnie zapowiada Mariusz Pudzianowski.

Źródło: wp.pl

Kategoria: News
sobota, 05 czerwiec 2010 20:00

Walka "Pudziana" z Nastulą przesunięta!

Jak się dowiedzieliśmy, termin walki Mariusza Pudzianowskiego z Pawłem Nastulą został przesunięty! Pierwotnie walka miała się odbyć we wrześniu, jednak Pudzianowski chce mieć więcej czasu na przygotowania do konfrontacji.

Negocjacje w sprawie walki - o czym niejednokrotnie informowaliśmy - zmierzały do szczęśliwego końca.

- Na temat tej walki rozmawiałem z panem wielokrotnie i jak pan pamięta nigdy nie powiedziałem, że jest ona pewna. Podkreślałem, że rozmowy wkraczają w finalną fazę - tłumaczy "Wirtualnej Polsce" Martin Lewandowski, współwłaściciel federacji KSW.

Sytuacja uległa diametralnej zmianie po porażce Mariusz Pudzianowskiego z Timem Sylvią. "Pudzian" uświadomił sobie, że do starcia z Nastulą musi się solidniej przygotować.

- Po powrocie ze Stanów Zjednoczonych Mariusz uświadomił sobie, że na walkę z tak doświadczonym rywalem jest po prostu zbyt wcześnie - wyjaśnia Lewandowski.

Nie oznacza to jednak, że Pudzianowski zrezygnował z walki. - Chcę żeby była jasność: Mariusz Pudzianowski chce walki z Pawłem Nastulą, ale jeszcze nie teraz. W związku z tym przekładamy tę walkę i to jest decyzja Mariusza - mówi Lewandowski.

Informacje potwierdziła nam również Barbara Demczuk, menedżer Mariusza Pudzianowskiego. - Na tę decyzję wpłynęło wiele czynników. Mariusz chce być w stu procentach gotowy do walki. Będziemy pracować nad kondycją i techniką. Wyjedziemy do USA, aby tam trenować i wierzymy, że przywieziemy nową formę - przekonuje Demczuk.

Do walki z Nastulą ma dojść w przyszłym roku. Wstępnie starcie jest planowane na marzec. Zanim jednak do niego dojdzie, Pudzianowski stoczy walkę z innym rywalem na wrześniowej gali KSW XIV.

- W związku z całym tym zamieszaniem jego rywal nie jest jeszcze znany. Na KSW XIV nie zobaczymy z kolei Pawła Nastuli - mówi Martin Lewandowski.

Sam sztab Pawła Nastuli w związku z decyzją o przesunięciu walki wystosował oficjalny komunikat.

"Deklarujemy kibicom, że Paweł Nastula jest gotowy do walki z Mariuszem Pudzianowskim we wrześniu i podejmie postawione mu wyzwanie. Ewentualne nieobycie się tej walki, będzie wynikało z nieprofesjonalnych działań organizatorów lub też bezpośrednio z rezygnacji samego Mariusza Pudzianowskiego" - brzmi oficjalne stanowisko Pawła Nastuli i jego sztabu.

- Jestem rozczarowany publikacją sztabu Pawła Nastuli, ponieważ właśnie czekałem na telefon od jego menedżera. Dziwię się, że team Nastuli nie uznał za stosowne przedstawić nam bezpośrednio swojego stanowiska w tej sprawie. Nikt od nas, ani z teamu Mariusza nie chciał zrzucać odpowiedzialności za tą decyzje na Pawła. Informację w tej sprawie mieliśmy opublikować na dniach, biorąc pod uwagę przede wszystkim decyzję Mariusza oraz stanowisko Pawła. Chciałbym również zwrócić uwagę na fakt, że to z Mariuszem mamy podpisany kontrakt i to on ma pierwszeństwo głosu. Od 2 lat próbujemy porozumieć się z menedżerami Pawła i zawsze napotykamy na jakieś przeszkody. Nie wiem jaki interes im przyświeca, bo z pewnością nie leży to w dobrze pojętym interesie Pawła Nastuli - odpowiada Martin Lewandowski.

źródło: Artur Mazur, Wirtualna Polska

Kategoria: News

Już w trzeciej profesjonalnej walce Mariusz Pudzianowski (2-0) stanie w ringu naprzeciw byłego mistrza UFC Tima Sylvii (24-6). Walka odbędzie się 21 maja w Worcester. Będzie pojedynkiem wieczoru podczas gali "Mosin: God of Martial Arts". Pudzianowski nie ukrywa, że walka z Sylvią ma być dla niego sprawdzianem, który da odpowiedź na kilka nurtujących go pytań.

- Nie jestem już najmłodszy. A tak bardziej serio to chcę przekonać się jak moja siła sprawdzi się na tle takiego zawodnika jak Sylvia. Moja ostatnia walka z Kawaguchim była cenną nauką w MMA. Walka z Sylvią jest kolejnym krokiem na drodze do wywalczenia przeze mnie tytułu mistrza świata. Wierzę, że dzięki zbieraniu doświadczenia w MMA uda mi to osiągnąć - mówi Pudzianowski.

Popularny "Pudzian" zdaje sobie sprawę, że Sylvia jest od niego bardziej doświadczonym zawodnikiem, ale wierzy w siebie i w to, że jest w stanie pokonać Amerykanina.

- Sylvia wniesie do ringu swoje wielkie doświadczenie, którego ja nie posiadam. Wiem także, że jest on dobrym puncherem. Jest wysoki i ma długi zasięg ramion. Chcę wykorzystać jego słabe strony, ale nie chcę za dużo o tym mówić. Jestem facetem, który nigdy się nie poddał. On będzie musiał mnie znokautować, aby mnie pokonać. Nie ma innego sposobu. Będę bardziej zdyscyplinowany niż podczas mojej ostatniej walki, tego jestem pewny, ale nadal będzie co oglądać. Walczę dla moich kibiców, którym chcę dać dobre show za pieniądze, które płacą przychodząc na moje walki. Walka w USA w systemie PPV wiele dla mnie znaczy. USA będzie miejsce, gdzie narodziło się prawdziwe MMA. Mam w USA wielu kibiców, nie tylko tych, którzy z pochodzenia są Polakami. Polscy kibice zawsze mnie wspierają i przychodzą na gale, aby wspierać swoich rodaków w czasie ich występów podczas wielkich wydarzeń sportowych - mówi Mariusz Pudzianowski.

"Pudzian" przyznaje, że nie lekceważy rywala, ale wierzy w to, że wygra ten pojedynek, a o jego wyniku nie będą musieli decydować sędziowie.

- Nigdy nie lekceważę żadnego rywala, nawet, gdy występuję w 'Tańcu z Gwiazdami'. Nigdy przed walką nie myślę, że już wygrałem. Walka z Sylvią nie będzie wyjątkiem od tej reguły. Nie biorę jednak pod uwagę porażki w walce z nim. Tym razem sędziowie nie będą potrzebni - powiedział Pudzianowski.

Źródło: wp.pl i boxingnews.pl

Kategoria: News

Polski siłacz przed prawdziwym sprawdzianem w MMA, do jakiego przystąpi za tydzień, jest pewny zwycięstwa. Rywal jest bardzo powściągliwy, ale...

Mariusz Pudzianowski zdaje sobie sprawę z klasy najbliższego rywala. Tim Sylvia to były mistrz świata UFC. Poza tym jest cięższy i wyższy od Polaka, więc dla „Pudziana” to kolejna nowość .

Nigdy przed walką nie myślę, że już wygrałem. Jednak teraz porażki w ogóle nie biorę pod uwagę. Sędziowie też nie będą potrzebni - Pudzianowski sugeruje zakończenie walki przez nokaut w rozmowie z serwisem „Boxingnews.pl”. - Sylvia, żeby mnie pokonać, też będzie musiał mnie znokautować. Nie ma innego sposobu.

Pojedynek z tak doświadczonym zawodnikiem ma dać odpowiedź siłaczowi, na co go stać w MMA. Nie ukrywa przecież, że jego celem jest mistrzostwo świata .

Natomiast ostatnia walka Polaka z Yusuke Kawaguchim, pozostawiła więcej pytań niż odpowiedzi. Po kilku minutach szaleńczego ataku Pudzianowskiemu zabrakło koncepcji na walkę, a co gorsza także kondycji. Teraz zapowiada większą dyscyplinę taktyczną w trakcie pojedynku i przede wszystkim nieustępliwość.

Bardziej powściągliwy w wypowiedziach jest Tim Sylvia. Amerykanin oglądał ostatni pojedynek Pudzianowskiego i widział duże braki w jego wyszkoleniu technicznym.

Jeśli „Pudzian” będzie tak walczył ze mną, to czeka go szybki nokaut - powiedział dla „Newsweeka” Sylvia.

Do walki dojdzie 21 maja w Worcester w stanie Massachusetts. Póki co nadal nie wiadomo, czy Polsat pokaże ten pojedynek. Negocjacje trwają.

Czy podzielacie zdanie Pudziana, że to starcie zakończy się przed czasem?

Źródło: sportfan.pl

Kategoria: News