niedziela, 25 maj 2014 18:58

Strongman Mariusz Pudzianowski

Compilation to remember Mariusz - 5 times WSM. Mariusz is a Polish former strongman and current mixed martial artist. His nickname in Poland is "Pudzian".

Kategoria: Filmy Pudziana
niedziela, 18 maj 2014 23:57

Pudzian A Dredfunn Original

Drawing of Mariusz "Pudzian" Pudzianowski. Mariusz is a Polish former strongman and current mixed martial artist. His nickname in Poland is "Pudzian".

Kategoria: Filmy Pudziana

Mariusz Pudzianowski - World's Strongest Man. Mariusz is a Polish former strongman and current mixed martial artist. His nickname in Poland is "Pudzian".

Kategoria: Filmy Pudziana
niedziela, 18 maj 2014 23:50

Superhuman by Johan Lofgren

Polish MMA fighter and 5x World's Strongest Man. Mariusz Pudzianowski is a Polish former strongman and current mixed martial artist. His nickname in Poland is "Pudzian".

Kategoria: Filmy Pudziana

Były zawodnik organizacji UFC i pogromca jednego z najlepszych zawodników wagi ciężkiej tejże federacji będzie najbliższym rywalem Mariusza Pudzianowskiego na gali KSW23, która już 8 czerwca odbędzie się w Ergo Arenie Gdańsk/Sopot. Któż to tak? Jest nim pochodzący z Mineapolis Sean McCorkle znany również jako "Big Sexy"!

Mający trzydzieści sześć lat McCorkle karierę w MMA rozpoczął w 2005 roku. Po pięciu latach od debiutu dostał angaż w największej organizacji MMA, czyli w UFC dla której stoczył trzy pojedynki. W swojej karierze krzyżował rękawice z takimi wojownikami jak Stefan Struve czy Mark Hunt. Ten ostatni nie najlepiej do tej pory wspomina pojedynku z "Big Sexy", bo już po niespełna minucie został przez niego zmuszony do poddania.


Mający background w jiu jitsu Amerykanin legitymuje się rekordem szesnastu zwycięstw i pięciu porażek. Mierzy równe dwa metry i waży sto trzydzieści kilogramów. Na co dzień ćwiczy i reprezentuje klub Team X-Treme.

Pojedynek z dwumetrowcem z USA będzie dla Mariusza Pudzianowskiego dziewiątą zawodową walką w formule MMA i ósmym startem na galach KSW. "Pudzian" do pojedynku przygotowuje się bardzo ciężko i wszechstronnie. Dużo czasu poświęca treningom bokserskim, zapasom i jiu jitsu. Jak sam twierdzi widzi progres i udowodni to w ringu podczas gali KSW23

Kategoria: News

W czwartek okazało się, że rywalem Mariusza Pudzianowskiego na gali KSW 23 będzie Sean McCorkle (bilans MMA: 16 zwycięstw, 5 porażek). Amerykanin to z pewnością bardziej wymagający przeciwnik niż chociażby Bob Sapp czy Christos Piliafas, z którymi "Pudzian" mierzył się w ostatnich walkach. Polak jest jednak pełen wiary w swoje umiejętności i przed występem w trójmiejskiej Ergo Arenie zapowiada, że nie obawia się nawet... walki w parterze.

- Sean McCorkle to wielki, dwumetrowy chłop. Ma dobre jiu-jitsu, ale nie robi ono na mnie wrażenia i mogę z nim walczyć w parterze - powiedział odważnie Pudzianowski w rozmowie z serwisem "konfrontacja.com". Takie słowa mogą dziwić! Powód? To właśnie parter wydaje się "piętą Achillesową" u byłego strongmana. W 7 walkach Pudzianowski zaliczył 2 porażki i to właśnie w tej płaszczyźnie. Tim Sylvia zmusił go do poddania po ciosach, zaś James Thompson (w 1. walce) poddał go trójkątem rękami.


- To faktycznie interesujące słowa - mówi nam o deklaracji "Pudziana" współwłaściciel Federacji KSW Martin Lewandowski. - Sam jestem ciekaw, jak ta walka będzie wyglądała, jeśli w ogóle przeniesie się do parteru. Jedyne, czego od Mariusza oczekuję, to walki na pełnej mocy przez 2 rundy. Liczę, że zobaczę "Pudziana" zadającego mnóstwo ciosów. Oby ta walka była pełna emocji! Dla mnie to nawet ważniejsze niż końcowe rozstrzygnięcie - dodaje Lewandowski.

Pudzianowski jest pełen wiary w zwycięstwo i przekonuje, że przed walką - jak zwykle - bardzo ciężko pracował.

- Wiem, że McCorkle walczył w UFC, ale nie zawojował zbyt wiele. Pokonał za to bardzo dobrego zawodnika Marka Hunta. Co by się nie działo jestem przygotowany do tej walki bardzo dobrze. Będzie się działo! Będzie na pewno na co popatrzeć, bo to nie jest już "Pudzian" sprzed czterech lat! - zapowiedział były strongman.

Przypomnijmy, że do walki dojdzie 8 czerwca. Oprócz Pudzianowskiego w białym ringu Federacji KSW wystąpią między innymi Mamed Chalidow, Melvin Manhoef, Michał Materla, Kendall Grove, Aslambek Saidov czy Karolina Kowalkiewicz. Transmisję będzie można śledzić w systemie pay-per-view

źródło: wp.pl
(fot. PAP/KSW/Piotr Pędziszewski)

Kategoria: News
piątek, 21 maj 2010 20:48

Tim Sylvia kpi i obraża

Mariusz Pudzianowski (33 l.) relaksuje się, pływając w hotelowym basenie, wygrzewa się w saunie i zajada stekami przed dzisiejszą walką z Timem Sylvią (34 l., 25 zwycięstw, 6 porażek).

Na konferencji prasowej Sylvia żartował z Pudziana i go obrażał. - Ten wielki skur... chce ze mną walczyć? Proszę bardzo - obraził Polaka. - Trudno było znaleźć sparingpartnerów, którzy tak jak Pudzianowski mieliby jedynie 4 procent tkanki tłuszczowej i tracili energię po 45 sekundach - dowcipkował.Mariusz zaś nie odpowiadał na zaczepki. Nam wyznał, że odkąd przyjechał do Stanów, zajada się... stekami. - Mięso daje mi energię. Nie trzymam diety, zbędne kalorie spalam na treningach. Nie boję się Sylvii. Jestem determinatorem, czyli zdeterminowanym, aby wygrać!

źródło:se.pl

Kategoria: News

„10 metrów piekła”

„W wywiadach pytano się mnie, dlaczego nie znalazłem sobie za rywala kogoś, kto wytrzymuje bez padania ze zmęczenia przez dłużej niż 45 sekund. Nie wiedziałem co odpowiedzieć” – mówił z lekką dozą ironii o swoim rywalu, siedzącym obok na środowej konferencji prasowej w Worcester,  Mariuszu Pudzianowskim były dwukrotny mistrz świata UFC, Tim Sylvia.

„Szkoda, że on to mówił przede mną, nie zdążyłem z ripostą. Zaraz bym mu powiedział, że 45 sekund to dla niego i tak zbyt dużo, bo jego walka z Ray’em Mercerem trwała niecałe 10 sekund” – odpowiadał Mariusz Pudzianowski, przypominając potyczkę Sylvii z byłym bokserskim mistrzem świata.

„Pudzian” przyjechał do malowniczego, położonego 40 mil od Bostonu Worchester we wtorek w nocy, rejsowym samolotem z Frankfurtu. „Jakby nas atakowały pyły wulkaniczne, to też byliśmy przygotowani” – mówił Pudzianowski, który od ostatniej, kwietniowej wizyty w Stanach promującej walkę z Sylvią, stracił 10 kilogramów.

W środku dalszy ciąg relacji, oraz wywiad z Mariuszem Pudzianowskim !

 

Tyle samo mówi, że stracił Sylvia trenując na obozach przygotowawczych w Ohio oraz Indianie, ale po nim widać to znacznie mniej niż po odchudzonym polskim najsilniejszym człowieku świata. Sylvia, już po konferencji, przyznał, że Pudzianowski zaskoczył go wytrzymując pełne dziesięć minut z Yosuke Kawaguchim. „Po dwóch minutach myślałem, że on tam zemdleje, ale się zebrał w sobie i przetrwał pełne dziesięć minut.Twardziel jest”. Kiedy zapytałem „Maniaca” dlaczego jego zdaniem  Pudzianowski decyduję się na tak drastyczny  przeskok w rywalach,  Tim na początku chciał mnie przekonać, że tylko dla pieniędzy. Kiedy wytłumaczyłem,  że Mariusz może znacznie łatwiej zarobić znacznie więcej i to nie narażając się na ciosy dwukrotnego mistrza świata,  Sylvia chyba uwierzył w sportową determinację rywala. „Masz rację, on jest przecież pięciokrotnym mistrzem Strongmanów, ma mentalność zwycięzcy i jest przekonany, że za co by się nie wziął,  to i tak  będzie najlepszy. Duma zaślepia mu rzeczywistość. Moim zadaniem jest udowodnić mu  w piątek jak bardzo się myli” – stwierdził Sylvia.

Na Pudzianowskim fakt, że Sylvia tyle razy miał tytuł mistrza świata, co on walk nie robił wrażenia kiedy podpisywał kontrakt. I nie robi dziś, kiedy do walki jest już tylko kilkadziesiąt godzin…

- Co powiesz amerykańskim  specjalistom, którzy twierdzą, że nie masz szans z Sylvią?

Mariusz Pudzianowski: Że mnie nie znają i nie mają pojęcia co we mnie siedzi. Nie szanują  też pewnie tego, co zrobiłem w Strongmanie. Tam nie wystarczyło wyskoczyć z siłowni, żeby wygrywać. Trzeba było mieć oprócz siły fizycznej coś znacznie ważniejszego – potworną siłę woli. Dzięki niej wygrywałem przez 10 lat jak chciałem i dzięki niej wygrywać będę w MMA.

-  Opiniami Silvy też  nie jesteś zainteresowany.
MP: Zupełnie nie jestem. Co to ma znaczenie co on ma do powiedzenia na mój temat? Nie zna mnie, z nikim takim jak ja nie walczył. Mówi, że lubi bić takich małych, muskularnych? A ja lubię walić takich wielkich. Zbędne gadanie.

- Jesteś szczuplejszy i będziesz szybszy.
MP: I to znacznie. Zrzuciłem w ciągu tych 10 dni po Kawaguchim osiem kilogramów. Dobrze wiem co robię i co będę  robił z nim w tej klatce. Ja może jestem i wariat, że chcę zdobyć ten tytuł mistrza świata, ale taki poukładany wariat. Dlatego po walce zabieram się za kilkumiesięczna naukę MMA – obozy, najlepsi trenerzy.

- Pierwsza twoja walka w klatce, bo do tej pory biłeś się tylko w ringu. Lepiej dla ciebie czy gorzej?
MP: Nie wiem, ale myślę,  że lepiej. W Łodzi mi się ten Japończyk  wciskał między liny, uciekał, a teraz w klatce Silva tego nie zrobi, bo nie ma gdzie uciekać. To będzie dla niego dziesięć  metrów piekła.

- Jak przygotowujesz się  teraz do walki? Rozmawiamy w twoim pokoju,  przeglądasz internet, oglądasz telewizję…
MP:… i odpoczywam, jak już dawno nie odpoczywałem. W Polsce mam zwariowanie głowy, programy, audycje, trzeba się uczyć wierszyków. A tutaj od dwóch dni odpoczywam, nikt mnie nie męczy, nie ma telefonów, jest czas na relaks, robię co chcę, śpię kiedy  chcę. Naprawdę czuję jak mój organizm się relaksuje. Niczego więcej przed walką nie potrzebuję.

- Mówiłeś, że nigdy nie zaczynasz niczego nie wierząc w 100 procentach, że wygrasz. Ale to sport i nie jesteś faworytem.
MP: Pewnie, że mogę  przegrać, ale na to Silva będzie musiał zapracować najciężej w swoim życiu. Nie będzie żadnych “sekundówek”, nawet jak wygra, to okupi to strasznymi siniakami, będzie poobijany jak nigdy bo jak skóry tanio nie sprzedam. Mam swój honor, walczę do upadłego, dla moich kibiców.

źródło:fight24.pl

Kategoria: News

"Poszliśmy na całość"

Jak doszło do walki Mariusza Pudzianowskiego z Timem Sylvią? Co sprawiło, że korański miliarder, tajemniczy „Mr Oh”  zakochany w azjatyckich sztukach walki, zdecydował się postawić na Polaka? Czy organizatorzy gali „Moosin” zdają sobie sprawę z ryzyka jakim jest postawienie „Pudziana” przeciwko byłemu dwukrotnemu mistrzowi UFC? Przeczytajmy...

To, że Mariusz Pudzianowski  w piątkową noc 21 maja będzie walczył w DCU Center w Worcester z Timem Sylvią to zasługa dwóch ludzi: znanego promotora amerykańskiego Corey’a Fischera i... Polaka mieszkającego w Korei Południowej, Zbyszka Kruka, działającego w organizacji „Moosin” założonej przez tajemniczego miliardera i biznesmana wywodzącego się z teakwondo – Mr Oh.
-  Skąd pomysł by „twarzą”  organizacji Moosin był co prawda pięciokrotny mistrz świata Strongmanów, ale ciągle uczący się MMA Mariusz Pudzianowski? Corey Fischer: Bo nie ma bardziej polaryzującej postaci w świecie sportów siłowych. Pudzianowski to z naszej strony klasyczne pójście na całość – przyciąga uwagę, nikt nie wie na co go stać w MMA, jest potwornie silny. Nie było co czekać na fakt, aż stoczy kilka dodatkowych, niewiele znaczących walk. Gdybyśmy nie podpisali z nim kontraktu teraz, to za kilka miesięcy zrobiłby to ktoś inny. Mam kilkanaście e-maili od najważniejszych ludzi w UFC i Strikeforce (dwie dominujące organizacje MMA w USA – przyp. PG) pytających mnie jak nam się to udało i ile kosztowało by ktoś taki jak Pudzianowski zgodził się dla nas walczyć. Teraz wszyscy uważają, że to znakomity pomysł, że to doskonała promocja mieszanych sztuk walki. Zainteresowanie jest niesamowite, na piątkową walkę w Worcester akredytowało się ponad 70 dziennikarzy. Wszyscy chcą zobaczyć walkę Pudzianowski – Sylvia. - Powiesz ile kosztowało zaproszenie Pudzianowskiego do Stanów? Zbyszek Kruk: Nie zdradzamy takich tematów. Niech UFC i reszta świata się zastanawia. Powiem tylko, że kiedy pierwszy raz zgadaliśmy się na ten temat z Corey’em, w grudniu ubiegłego roku w Kanadzie tylko my we dwoje wierzyliśmy, że to się uda. Nie wierzył nawet sam Pudzian. Zaproponowaliśmy mu sumę, odrzucił ją, dając swoją kontrofertę. Nasza odpowiedź była prosta: „załatwione” i walka będzie. Mariusz przyznał potem, że sam się zdziwił, że się nie wystraszyliśmy jego ofertą i że nie bardzo wierzył, że ona przejdzie. Moosin chce pokazać MMA z innej strony – nie chce dzielić na rywalizujące ze sobą organizacje, chce stworzyć jednego uniwersalnego mistrza i nie będzie miał problemów z  pokazywaniem swoich najlepszych zawodników na innych galach. - Walka Pudzianowski – Sylvia to olbrzymie ryzyko dla Polaka. Olbrzymie również dla was jako organizatorów? CF: Absolutnie nie. Wszyscy wiemy, że szanse w walce Pudzianowski – Sylvia są dokładnie po 50 procent: albo „Pudzian” go złapie i  zdusi jak miękkie jabłko, albo Tim bo poczęstuje jedną ze swoich bomb i będzie po Mariuszu. To nie jest tajemnica, wszyscy wiemy, że Tim może ciągle pokonać wszystkich najlepszych zawodników MMA jednym uderzeniem pięści, bo tego się nie zapomina, ale z drugiej strony  Pudzian jest tak diabelsko silny, że może połamać Sylvii ręce i żebra. Nieprzewidywalność Polaka to jest największa zagadka tej walki, przyczyna dla której wszyscy się nią fascynują. Z naszego punktu widzenia, pokonanie Sylvii, byłego dwukrotnego mistrza UFC, natychmiastowo robi z Mariusza jedną  z najbardziej ekscytujących postaci tego sportu, zamieniając jego następne walki  wielkie wydarzenia tego sportu. Przegrana po twardej walce też niczego nie zmienia - następne zawody z jego udziałem, zarówno na terenie Europy jak Stanów Zjednoczonych, są już wstępnie zaplanowane. ZK: Wiemy o brakach taktycznych i technicznych Pudzianowskiego, ale mamy z jego strony zgodę na to, że po walce z Sylvią, w określonym przez niego terminie, spędzi kilka miesięcy w Stanach w jednym z najlepszych ośrodków  treningowych. Przy jego determinacji i już nabytej sile, te kilka miesięcy mogą z Mariusza  zrobić naprawdę elitarnego  zawodnika MMA. Aż trudno przewidzieć, jak dobrego i na to bardzo liczymy. 

Kategoria: News

Areną dzisiejszej walki polskiego siłacza z Timem Sylvią będzie ośmiokąt

 

Mariusz Pudzianowski (33 l.) ma już na koncie dwie walki w MMA, ale dzisiejsze starcie z Timem Sylvią (34 l.) będzie dla niego pewnego rodzaju debiutem. Polak po raz pierwszy bić się będzie w metalowej klatce.

Najważniejszą różnicą między MMA w wydaniu europejskim a amerykańskim jest właśnie arena zmagań. Podczas kiedy w Europie preferuje się głównie bokserskie ringi, w USA walczą w metalowych klatkach.

- Nigdy w czymś takim nie walczyłem, ale szczerze mówiąc, nie robi to na mnie żadnego wrażenia - bagatelizuje problem Pudzianowski. - Czy to ring czy klatka trzeba po prostu wyjść i zrobić swoje - dodaje. Różnice pomiędzy arenami walki niby nie są istotne, ale są. I to duże.

Czym się różni klatka od bokserskiego ringu

1. Kształt

Bokserski ring ma kształt kwadratu, a klatka to ośmiokąt (tak jak np.

znak drogowy Stop).

2. Rozmiary

Bokserski ring to najczęściej kwadrat o boku 6,1 metra. Klatka jest sporo większa, ośmiokąt ma długość ok. 9-9,75 m (stosowane są różne rozmiary).

3. Ogrodzenie

Bokserski ring otoczony jest elastycznymi linami. Klatka jest ogrodzona rozpiętą na słupkach metalową siatką o wysokości ok. 175-180 cm.

4. Bezpieczeństwo

Wśród kibiców klatka wywołuje negatywne skojarzenia z brutalnymi, krwawymi walkami zwierząt. Prawda jest jednak taka, że pojedynki w klatkach są bezpieczniejsze. Siatka chroni zawodników przed wypadnięciem poza arenę. Nie ma też możliwości zaplątania się w liny podczas klinczów

źródło:se.pl

Kategoria: News