W nocy z piątku na sobotę polskiego czasu podczas gali Moosin w amerykańskim Worcester Mariusz Pudzianowski zmierzy się z Timem Sylvią w swojej trzeciej walce w MMA. Rywal "Pudziana" na konferencji prasowej śmiał się z kondycji siłacza.

- Ludzie pytają mnie, czy udało mi się znaleźć sparingpartnerów, takich jak mój przeciwnik, którzy ważą 280 funtów (127 kg - przyp. red), mają 4 procent tkanki tłuszczowej i tracą siły po 45 sekundach. Cóż, moi partnerzy z reguły nie padają ze zmęczenia po tak krótkim czasie - wypalił Sylvia nawiązując do ostatniej walki "Pudziana".

Podczas ostatniej gali Konfrontacji Szutk Walki w katowickim Spodku Mariusz co prawda pokonał Yusuke Kawaguchiego, ale z każdą kolejną minutą pojedynku gasł w oczach i gdyby walka została zakontraktowana nie na dwie, ale trzy rundy, to Japończyk najpewniej odprawiłby z kwitkiem pięciokrotnego mistrza świata strongman.

Sylvia nie zamierza jednak lekceważyć naszego zawodnika. - To będzie dobra walka. Pudzianowski jest dużym, silnym przeciwnikiem. Trochę się w piątkowy wieczór zabawimy - dodał Tim.

Bardziej oszczędny w słowach był "Pudzian". - Wiem, że na tle mojego rywala jestem tylko debiutantem, ale obiecuję, że to będzie świetna walka. Niech zwycięży lepszy - przyznał ze stoickim spokojem Mariusz.

Trzeci występ "Pudziana" w ringu nie będzie jedynym polskim akcentem gali w Worcester. Swoją walkę stoczy na niej również Łukasz Jurkowski, który zmierzy się z Ho Jin Kimem. - To twardziel, ale przygotowywałem się do tej walki prawie dwa miesiące, więc lepiej, żeby był dobrze przygotowany - podkreślił pewny swego Jurkowski.

Transmisję z gali Moosin (a na pewno z walki Mariusza), która w USA emitowana będzie w formule pay-per-view przeprowadzi Polsat. Początek relacji o godzinie 2.15 w nocy z piątku na sobotę.

Zestawienie walk gali Moosin

Tim Sylvia (25-6-0) - Mariusz Pudzianowski (2-0) - walka wieczoru

Travis Wiuff (60-14-0) - Josh Barnes (7-3-0)

Travis Lutter (10-5-0) - Rafael Natal (11-2-0)

Yves Edwards (37-15-1) - Mike Campbell (8-2-0)

Tara LaRosa (18-1-0) - Roxy Modaferi (14-5-0)

Ho Jin Kim (7-6-0) - Łukasz Jurkowski (14-9-0)

Ralph Johnson (4-0-0) - Forrest Petz (17-7-0)

Matt Lee (11-9-1) - Brett Oteri (5-0-0)

Fred Belleton (6-2-0) - Anthony Lapsley (17-4-0)

Paul Barry (3-0-0) - Stipe Miocic (1-0-0)

źródło:interia.pl

Kategoria: News

Mariusz Pudzianowski w nocy stanie oko w oko z Amerykaninem Timem Sylvią. "Super Express" ujawnia, ile siłacz zarobi, wchodząc do klatki. 100 tysięcy dolarów - oto stawka polskiego strongmena.

Pudzianowski jest przekonany, że zwycięży. - Mówi, że mnie znokautuje, ale złoży się jak młoda brzózka na wietrze - ostrzega rywala.

Amerykanin mówi dokładnie to samo - że szybko i bez problemów pokona Polaka. - Amerykanie już tacy są, że kłapią gębami bez sensu - lekceważy słowa przeciwnika "Pudzian".

Czy "Pudzian" ma jakiś plan taktyczny? - Na pewno nie pójdę z nim na wymianę ciosów, bo w stójce jest groźny. Trzeba go będzie sprowadzić do parteru i myślę, że mi się to uda, bo facet jest ciężki i powolny. A w parterze? Tu już Sylvia nie będzie taki mocny - ocenia Pudzianowski.

źródło:wp.pl

Kategoria: News
piątek, 21 maj 2010 20:41

"Pudzian" będzie walczył w klatce

Mariusz Pudzianowski na swoim koncie ma już dwa pojedynki na zasadach MMA. W nocy z piątku na sobotę zmierzy się z Amerykaninem Timem Sylvią, a pojedynek odbędzie się w tzw. klatce - donosi "Super Express".

Najważniejszą różnicą między MMA w wydaniu europejskim a amerykańskim jest właśnie arena zmagań. Podczas kiedy w Europie preferuje się głównie bokserskie ringi, w Stanach Zjednoczonych walczy się w metalowych klatkach.

- Nigdy w czymś takim nie walczyłem, ale szczerze mówiąc, nie robi to na mnie żadnego wrażenia - bagatelizuje Pudzianowski. - Czy to ring czy klatka trzeba po prostu wyjść i zrobić swoje - dodaje. Różnice pomiędzy arenami walki niby nie są istotne, ale są. I to duże.

 

Czym się różni bokserski ring od klatki?

1. Kształt (kwadrat - ośmiokąt)
2. Rozmiary (klatka jest większa)
3. Ogrodzenie (liny - rozpięta na słupach metalowa siatka)
4. Bezpieczeństwo zawodników (nie ma możliwości zaplątania się w liny i wypadnięcia z ringu).

źródło:onet.pl

Kategoria: News
piątek, 21 maj 2010 20:40

"Pudzian" o wiele lżejszy od Sylvii

Mariusz Pudzianowski po raz pierwszy zmierzył się z Timem Sylvią. Podczas oficjalnego ważenia okazało się, że Sylvia ma miażdżącą przewagę masy, zaś "Pudzian" w ciągu dwóch tygodni zrzucił niespełna 5 kilogramów!

W czwartek wieczorem obydwaj zawodnicy zjawili się na oficjalnym ważeniu przed piątkową walką. Jak podaje serwis "mmafighting.com", pierwszy na wadze zameldował się "Pudzian", a licznik wskazał 273 funty. W przeliczeniu daje to 123,8 kilograma. Przypomnijmy, że przed walką z Kawaguchim Pudzianowski ważył niewiele ponad 128 kilogramów. Po ważeniu Polak przyznał, że w ciągu ostatnich dwóch tygodni pracował nad formą i to odbiło się na jego masie.

Później na wadze zameldował się Sylvia. Okazało się, że rywal Polaka waży aż 305 funtów, co daje 138,3 kilograma. Przewaga masy Sylvii nad Pudzianem wynosi zatem aż 15 kilogramów. Nie jest to zaskoczenie gdyż Sylvia jest wyższy od Pudziana.

Paradoksalnie może na tym skorzystać... Pudzianowski, który przed walką zdawał sobie sprawę, że będzie lżejszy od rywala i zaznaczał, że Sylvia będzie musiał "dotlenić więcej mięsa". Jeśli walka nie zakończy się nokautem, to Pudzianowski może zachować więcej sił.

źródło:wp.pl

Kategoria: News
piątek, 21 maj 2010 20:39

Dominator w klatce

Debiut w osławionej klatce, były mistrz świata naprzeciwko, a na trybunach wrogo reagująca publiczność - to wszystko czeka Mariusza Pudzianowskiego w jego trzeciej walce w MMA. W nocy w amerykańskim Worcester polski siłacz zmierzy się z Timem Sylvią. - Wygram - zapewnia "Dominator"

Kiedy dwa tygodnie temu Pudzianowski pokonał Yusuke Kawaguchiego na gali w Katowicach, amerykańskie media piszące o mieszanych sztukach walki radziły Polakowi, by wymyślił sobie kontuzję i z jej powodu zrezygnował ze starcia z Sylvią. Doświadczony wojownik, który w przeszłości był mistrzem świata wagi ciężkiej, ma w opinii ekspertów zza wielkiej wody zmiażdżyć naszego pięciokrotnego mistrza świata siłaczy. - Ta genetyczna anomalia z bulwiastą szyją nie ma z Sylvią żadnych szans - twierdzi serwis Sherdog.com. 34-letni Amerykanin też jest pewny swego. - Znokautuję Polaka - mówi zawodnik, który w swej karierze wygrał aż 25 z 31 walk. Tyle że najlepsze czasy "Maniak" ma już chyba za sobą. W czerwcu ubiegłego roku w starciu z Rayem Mercerem wytrwał tylko dziewięć sekund. Były mistrz świata w boksie powalił mocnym ciosem w szczękę kolosa mierzącego 203 cm wzrostu i ważącego 130 kg. Rok wcześniej Sylvia przegrał ze słynnym Fiodorem Jemieljanienko, poddając się już po 36 sekundach. Ostatnie zwycięstwo Amerykanin odniósł prawie trzy lata temu - w październiku 2007 roku.

Rok młodszy od rywala Pudzianowski zapewnia, że w dwa tygodnie, jakie minęły od jego walki z Kawaguchim, zdążył odpocząć i opracować nową taktykę. Siłacz, który rzucił się szaleńczo na Japończyka w pierwszych minutach pojedynku, teraz ma zachować na całą walkę więcej rozwagi i energii. Ta będzie szczególnie potrzebna, bo bitwa odbędzie się w osławionej klatce.

Ten, kto widział pojedynki MMA toczone w okręgu określonym metalową siatką, z politowaniem spogląda na walki w tradycyjnym ringu, który najmocniej kojarzy się z boksem. Klatka o średnicy dziewięciu metrów jest od ringu znacznie większa, zmusi więc Polaka do jeszcze większego wysiłku. - Nie ma problemu, będę szybszy i zwinniejszy, bo po walce z Kawaguchim dzięki bieganiu zrzuciłem 8 kg - mówi ważący obecnie 121 kg Pudzianowski.

Ale szybszy i zwinniejszy to za mało. W Worcester wygra ten, kto będzie bardziej brutalny. Zasady UFC, które będą obowiązywały w tym starciu, pozwalają okładać leżącego przeciwnika po twarzy i korpusie nawet łokciami. - Mam nadzieję, że Mariusz zdołał się na to wszystko dobrze przygotować, że nie zabrakło mu czasu. Nie znam zawodnika MMA, który walczyłby dwa razy w tak krótkim odstępie czasu, jak on teraz. Ale życzę mu zwycięstwa - mówi Paweł Nastula, który we wrześniu ma być kolejnym rywalem "Dominatora".

W Worcester będzie walczył także Łukasz Jurkowski (14 zwycięstw, 9 porażek), który zmierzy się z Koreańczykiem Ho Jin Kimem (6-7). Transmisja gali w Polsacie, od godz. 2.15, walka Pudzianowskiego powinna rozpocząć się ok. godz. 3.00.

Źródło: sport.pl (Łukasz Jachimiak)

Kategoria: News

Czy Mariusz Pudzianowski jest tylko "cyrkową atrakcją" jak napisał dziennikarz ESPN, czy nową siłą w mieszanych sztukach walki MMA? O tym przekonamy się być może już za kilkadziesiąt godzin podczas piątkowej walki w DCU Center w odległym o 40 mil od Bostonu miasteczku Worcester. Na razie obaj zawodnicy zaprezentowali się podczas oficjalnego ważenia. Polak waży 273 funty (122,8 kg). Walka, poza tym, że będzie miała polskiego Pudzianowskiego, będzie także miała inny polski aspekt - jej głównym sponsorem w USA została polska wódka - "Sobieski".

- Piszę "wygrał", choć nikt nie przyznaje punktów za dobry wygląd. W każdym razie, jeszcze 24 godziny przed ważeniem, Sylvia zapewniał mnie, że waży nie więcej niż 270 funtów, a na wagę wniósł... 33 funty więcej (137,2 kg). Wszystko wskazuje więc na to, że albo nie wiedział ile naprawdę waży, albo kolację w Worcester są naprawdę obfite. - Dobrze, że tyle waży, jeszcze lepiej, że to ukrywa - mówił Mariusz Pudzianowski, który po spędzeniu ponad godziny na ważeniu i czekaniu na badania lekarskie, ciągle miał perfekcyjne ciśnienie 120 na 80. Lekarz zawodów z uznaniem pokiwał głową, Mariusz spokojnie podpisał dokument i za chwilę był porwany przez specjalistów od przekazów "pay-per-view" do zrobienia odpowiednich, promujących walkę fotografii.

Sylvia ciągle twierdzi, że wygranie z Mariuszem "to jego obowiązek", dodając coś o tym, że tacy muskularani tylko "dobrze prezentują się na plaży", ale jak zauważył natychmiast jeden z dziennikarzy "za dobre wyglądanie na plaży nikt nie dał Pudzianowskiemu pięciu tytułów najsilniejszego człowieka świata". - Pudzian będzie szybszy od światła. Widziałem jak patrzył na szczupłe nogi Sylvii podczas ważenia. Wiem, że będzie mu chciał je połamać - stwierdził bardzo poważnie amerykański szef głównego organizatora, koreańskiego "Moosina" - Corey Fischer.

Jak będzie w piątek? Tego nikt nie wie i pewnie dlatego, to samo krytykujące szanse Pudzianowskiego ESPN przyznało pojedynkowi Polaka miano "walki, której nie można przegapić".

źródło: ASInfo / onet.pl

Kategoria: News
piątek, 21 maj 2010 20:36

Pudzianowski szykuje niespodziankę

Mariusz Pudzianowski zapowiada niespodziankę w walce z Timem Sylvią. - Tym razem będą to pełne trzy rundy i jestem na to przygotowany. I nie ma, że wyjdę, powalczę minutę czy dwie i skończę. Ta walka będzie zupełnie inna niż dwie poprzednie. Będzie niespodzianka - zapowiada polski strongmen w rozmowie z GOMA-TV.

Jak przebiegły przygotowania do walki?

Jestem dobrze przygotowany, teraz trzeba przede wszystkim odpowiednio rozegrać tę walkę taktycznie. Tym razem będą to pełne trzy rundy i jestem na to przygotowany. I nie ma, że wyjdę, powalczę minutę czy dwie i skończę. Ta walka będzie zupełnie inna niż dwie poprzednie. Będzie niespodzianka.

Ile ważysz, jak się czujesz?

W tej chwili ważę jakieś 121-122, może 123 kilogramy. Przez ostatnie dwa tygodnie zbiłem jakieś 8 kg po to, żeby szybciej się ruszać, a przy tej wadze moja siła jest odpowiednia.

Czego spodziewasz się po rywalu?

Oglądałem wszystkie jego walki, prowadził je w stójce i do tego na pewno nie będę zmierzał - można powiedzieć, że tak jakbym rąk nie miał, a co będzie dalej, zobaczycie.

Znalazłeś odpowiednich sparingpartnerów?

Sparowałem z zawodnikami sumo o wzroście ponad 1.90 i wadze 160 kg. Chciałem sprawdzić, czy dam sobie z nimi radę, czy ich wywrócę. I tak było. Z nimi sobie radziłem, poradzę sobie i z Sylvią.

Zamierzasz zostać w Stanach i trenować tam także po walce?

Teraz nie zostanę, ale niebawem wrócę do Los Angeles, żeby troszkę potrenować. Nie mam żadnej wiążącej mnie umowy, więc skąd dostanę dobrą, przyzwoitą propozycję, tam się będę bił.

mmablog.pl / GOMA-TV

źródło:wp.pl

Kategoria: News
piątek, 21 maj 2010 20:35

Kim jest przeciwnik "Pudziana"?

Tim Sylvia jest dwukrotnym mistrzem świata wagi ciężkiej UFC. "The Maine'iac" Wygrał dwadzieścia pięć walk, przegrał sześć. Amerykanin lata świetności ma jednak już za sobą. W ostatnich sześciu pojedynkach doznał aż czterech porażek.

W szkole podstawowej Sylvia trenował karate, w szkole średniej rozpoczął swoją przygodę z wrestlingiem. Po maturze uprawianie sportu na jakiś czas musiało ustąpić "zwykłej" pracy. Tim, a właściwie Timothy Deane, pracował na budowie, zajmował się ogrodnictwem, a także malował domy. Nie była to jednak praca, w której widział swoją przyszłość.

Jego pasją były sztuki walki. Spróbował swoich sił w boksie, zainteresował się MMA. Swoją pierwszą walkę w mieszanych sztukach walki stoczył 19 stycznia 2001 roku, pokonał przez nokaut techniczny Randy'ego Duranta.

W kolejnych występach pokonał przez nokaut m. in. Gino De La Cruza, Mike'a Whiteheada, Wesley'a Correirę. Podczas UFC 41 wygrał z Ricco Rodriguezem, zdobywając swój pierwszy tytuł UFC wagi ciężkiej. Wkrótce potem zwyciężył nad Ganem McGee. Mimo wygranej walki Sylvia stracił tytuł, ponieważ w jego organizmie wykryto Stanazolol, który jest substancją zakazaną. Oprócz utraty tytułu został przez Nevada State Athletic Commission (NSAC) ukarany sześciomiesięcznym zawieszeniem, musiał także zapłacić 10 tysięcy dolarów.

Zawodnik tłumaczył się, że przyjmował sterydy, aby zrzucić nadwagę. Później przeprosił za zamieszanie ze swoim udziałem.

Powrócił 19 czerwca 2004 roku i podczas swojego siedemnastego pojedynku doznał pierwszej porażki. Doszło do niej w przykrych okolicznościach. W walce z Frankiem Mirem Sylvia doznał poważnej kontuzji prawej ręki. Arbiter natychmiast przerwał ten pojedynek. Tim Sylvia chciał kontynuować walkę, tłumacząc, że nic mu nie jest. Prezydent UFC Dana White po zasięgnięciu opinii lekarza oficjalnie zakończył walkę, tytuł przyznano Mirowi.

Sylvia był niepocieszony decyzją o przerwaniu walki. Po tym pojedynku zawodnik został przewieziony do szpitala. Prześwietlenie wykazało, że ręka rzeczywiście była złamana. Później Sylvia przyznał, że decyzja sędziów była słuszna, uchroniła go przed poważniejszymi uszkodzeniami ręki.

Po powrocie z kontuzji Amerykanin pokonał Wesa Simsa, ale w kolejnej walce doznał swojej drugiej porażki. W lutym 2005 roku przegrał z Andreiem "Pitbullem" Arlovskim. Do rewanżu doszło podczas UFC 59, tym razem "Maine'iac" był górą, dzięki czemu odzyskał tytuł mistrza świata. W międzyczasie pokonał Mike'a Blocka, Trę Telligmana i Assuerio Silvę.

8 lipca 2006 roku doszło do trzeciego pojedynku Arlovskiego z Sylvią. Po raz kolejny górą był "Maine'iac". W tym samym roku pokonał jeszcze Jeffa Monsona.

3 marca 2007 roku Sylvia przegrał z Randym Couturem i ponownie stracił tytuł. Później wygrał z Brandonem Verą, ale na początku 2008 roku musiał uznać wyższość Antonio Rodrigo Nogueiry. 18 lipca doszło do walki ze słynnym Fiodorem Emelianenką. Pojedynek skończył się wygraną Emelianenki. Przed rokiem doszło do walki, którą Sylvia chciałby wymazać ze swojego CV. "The Maine'iac" został znokautowany przez Raya Mercera już w dziewiątej sekundzie walki.

Ostatni pojedynek Tim Sylvia stoczył 18 września 2009 roku, pokonał w pierwszej rundzie Jasona Rileya. Mimo tego zwycięstwa nikt nie ma wątpliwości, że czas świetności Sylvii już przeminął.

- Na Tima Sylvię nie możemy już patrzeć przez pryzmat dwukrotnego mistrzostwa świata w UFC. Sylvia jest przereklamowanym emerytowanym zawodnikiem, który nękany był licznymi kontuzjami. Ma zniszczone kolana i Pudzianowski doskonale zdaje sobie z tego sprawę - mówi nam Maciej Kawulski, współwłaściciel federacji KSW.

W USA panuje przekonanie, że Sylvia powinien dać sobie już spokój z walką, a stając do ringu z Pudzianowskim ryzykuje tylko utratę zdrowia. Były mistrz się z tym nie zgadza. - Nie doceniają mnie, no i oczywiście uważają, że jestem skończony. A ja mam coś do zrobienia - mówi Sylvia.

- On jest duży, silny i atletycznie zbudowany, ale ja go znokautuję - mówi przed pojedynkiem z Pudzianowskim. - Mój ostatni przeciwnik Jason Riley myślał, że już po mnie, a znokautowałem go w pierwszej rundzie. Dorwałbym go nawet wcześniej, ale złamałem sobie rękę.

Amerykanin jest faworytem pojedynku z Mariuszem Pudzianowskim. 34-letni zawodnik waży 138,3 kg i jest cięższy od "Pudziana" aż o 15 kilogramów.

- Wielu ludzi to amatorzy. Obserwują ten sport i mówią "jestem twardym gościem. Mogę to zrobić". W jego przykładu: "jestem najsilniejszym człowiekiem na świecie. Mogę to zrobić". Dopóki nie dostaną ciosu, nie zdają sobie sprawy, jak twardy jest ten sport. Pudzianowski nie jest na tym samym poziomie, co ja - stwierdził Sylvia. - Ten wielki skur... chce ze mną walczyć? Nie ma problemu!

Były mistrz świata UFC w kategorii ciężkiej marzy, aby ponownie znaleźć się na szczycie MMA. Zwycięstwo nad "Pudzianem" ma mu w tym pomóc. - Ponownie chcę być na szczycie i pokonać kilku gości z czołówki. Chcę walczyć jeszcze przez cztery, pięć lat. Uwielbiam rywalizację. Nadal kocham ten sport - powiedział zawodnik uważany za legendę MMA.

Czy Tim Sylvia zdoła pokonać Mariusza Pudzianowskiego, a następnie ponownie znaleźć się na szczycie MMA? Czy może jednak ta walka stanie się początkiem drogi na szczyt dla Mariusza Pudzianowskiego? "Pudzian" ma szansę zakończyć wspaniałą karierę legendy MMA. Czy tak się stanie? Odpowiedź poznamy w nocy z piątku na sobotę. Początek gali o 2:15 w nocy.

Karol Borawski / Wirtualna Polska

Kategoria: News

Jeszcze kilka godzin i będziemy wszyscy mądrzejsi. Do tego czasu pozostaje nam tylko chłodna kalkulacja. Co z niej wychodzi? Polak czy Amerykanin?

 

Dziś w Worcester pod Bostonem w stanie Massachusetts (w Polsce będzie to już noc z piątku na sobotę, transmisja w Polsacie od 02:30) Mariusz „Dominator” Pudzianowski stanie przed prawdziwym egzaminem na kandydata na gwiazdę MMA. Polski wojownik stoczy trzecią i zarazem najważniejszą swoją walkę w formule MMA.

Rywalem Pudziana w gali "Moosin God of Martial Arts" w hali DCU Center będzie były mistrz świata UFC, Amerykanin Tim Sylvia. Historia występów najsilniejszego człowieka na ziemi w MMA jest krótka. 44 sekundy walki z Marcinem „El Testosteronem” Najmanem. Dwie rundy z Japończykiem Ysuke Kawagaczim i to... wszystko.

Sylvia natomiast ma się czym pochwalić w tej formule. Amerykanin stoczył ponad 30 walk w klatce i większość z nich wygrał. Jest byłym mistrzem i wielkim faworytem do zwycięstwa dzisiejszej nocy w Worcester. 


Jaki będzie wynik dzisiejszego starcia? Na kilka godzin przed walką pokusiliśmy się o zestawienie mocnych stron obu wojowników. Oto wynik tego „śledztwa”.

TIM SYLVIA
1)
 Amerykanin ma ogromne doświadczenie w mieszanych sztukach walki. Jego bilans w klatce to 31 walk, z tego 26 wygranych (17 nokautów) i 5 porażek. Jest byłym dwukrotnym mistrzem UFC.

2) Warunki fizyczne będą atutem Sylvii. „The Maine-iac” jest cięższy od Pudziana o 14,5 kg i wyższy o prawie 17 cm.

3) Technika bokserska to duży atut w tej walce Sylvii. Eksperci są przekonani, że Amerykanin będzie od początku walki trzymał Pudzianowskiego na dystans i zakończy walkę przez nokaut.



MARIUSZ PUDZIANOWSKI
1)
Ogromna - wręcz zwierzęca - siła i agresja w ringu to niepodważalne atuty Polaka. Pudzian wszak to najsilniejszy człowiek globu. Zdobywał ten tytuł aż pięciokrotnie.

2) Polski wojownik ma przed sobą jasny cel: mistrzostwo świata w mieszanych sztukach walki. Jak zapowiada, krok po kroku wspina się na 10 piętro tej „budowli”. Determinacja i upór w dążeniu do jasno wytyczonego celu mogą mieć tu duże znaczenie. A Pudzian zwykle udowadniał, że co sobie zaplanuje, to potrafi osiągnąć.

3) Poprzednia walka z Japończykiem Kawaguchim, za którą Pudzian otrzymał sporo krytycznych uwag, paradoksalnie może... pomóc polskiemu wojownikowi. Najlepiej uczyć się na własnych błędach. Jeśli Dominator odrobił tę „japońską” lekcję będzie dziś z pewnością wartościowszym zawodnikiem.

źródło:sportfan.pl

Kategoria: News

Bas Rutten to legenda MMA. Były mistrz świata UFC, obecnie uznawany za najlepszego trenera świata i czołowy komentator tego sportu, był jednym z gości podczas ważenia przed walką Mariusza Pudzianowskiego z Timem Sylvią. Oto jego opinie na temat tej walki i przyszłości "Dominatora" w obecnie jednym z najbardziej popularnych sportów świata. Już dziś w nocy polskiego czasu Pudzianowski stoczy najważniejszą w swojej dotychczasowej karierze walkę.

- Tim Sylvia: za wiele na tylko trzecią walkę w MMA dla Mariusza?

Bas Rutten: Nikt tego nie wie, ale Mariusz powtarza, że to dla niego nauka i to jest ważne. Nie wiem co potrafi walcząc w parterze. Jeśli będzie potrafił przewrócić Sylvię i użyć odpowiednią swoją siłę i kolana, unieruchomić rywala będzie praktycznie nie do zatrzymania. W jego przypadku wszystko musi być pod kontrolą. Ma niesamowitą dynamikę, eksplozję siły, ale to czego musi się nauczyć to jej kontrolowanie - atak, przerwa na doprowadzenie tlenu do tej góry mięśni i znowu atak. Musi też pamiętać, że czasami warto trochę pooddychać na ringu. Każdy z nas chciałby zobaczyć "Pudziana" w akcji przez pełne 10, nawet 15 minut. To nam bardzo wiele powie o jego drodze rozwoju. Na razie, po jego dotychczasowych walkach, tego jeszcze nie wiemy.


- Gdybyś za kilkadziesiąt godzin był jego trenerem...

BR: Powiedziałbym, żeby niczego nie wymyślał, nie próbował niczego, czego nie jest w 100 procentach pewny. Zwróciłbym też uwagę na sposób w jaki oddycha. Na razie robi to jak mistrz podnoszenia ciężarów, a nie zawodnik MMA. To niedobrze. Wiem, że stracił prawie 10 kilogramów od walki z Kawaguchim. To bardzo pozytywne, widać, że wie, czego potrzebował. Zwiększy tym samym swoją wytrzymałość. Na tym etapie jego rozwoju lepiej dla niego jeśli będzie rozstrzygał walki zanim ten element będzie decydował o tym kto wygra, a kto przegra. Fascynująca osobowość, każdy z nas chce się przekonać, jak sprawdzi się w pierwszym prawdziwym teście.

źródło:ASInfo

Kategoria: News