Były mistrz świata federacji UFC jest bardzo pewny siebie, swoich umiejętności, wreszcie wygranej nad "Dominatorem". Słusznie?

Mariusz Pudzianowski już od poniedziałku przebywa w USA, gdzie w piątek (w nocy z piątku na sobotę polskiego czasu) czeka go kosmicznie trudne zadanie. Zaledwie dwa tygodnie po walce z Yusuke Kawaguchim, były strongman zmierzy się z Timem Sylvią.

Polak nie jest na tym samym poziomie, co ja. Myślę, że w parterze będę miał ogromną przewagę - twierdzi Sylvia w amerykańskich mediach.

Amerykanin niby z jednej strony podkreśla, że nie lekceważy Pudziana, ale z drugiej - nie ma o nim najlepszego zdania. Uważa się po prostu za zbyt trudnego rywala dla Polaka, na tym etapie ich karier.

Większość ludzi uważa, że jeśli jest się twardym facetem, to wystarczy żeby walczyć w MMA. Pudzianowski jest najsilniejszym człowiekiem na świecie i również wierzy w swoje możliwości. Jednak wszystko się weryfikuje, kiedy mocno się oberwie - dodaje Sylvia.
Nie będziemy się martwić, jak pycha Amerykanina go zgubi... A Wy?

info: sportfan.pl

Kategoria: News
środa, 19 maj 2010 23:59

Tim Sylvia to!!!

Tim "Maniac" Sylvia to 34-letni dziś były mistrz świata UFC w wadze ciężkiej. Wielu ekspertów oraz kibiców twierdzi iż Amerykanin już się "wypalił" i walczy jedynie dla pieniędzy, lecz walka z ex-mistrzem będzie dla "Pudziana" sporym wyzwaniem. Sylvia to znane nazwisko za oceanem, więc potencjalna wygrana może otworzyć Mariuszowi drzwi do pojedynków o duże pieniądze i prestiż.

Jednakże o zwycięstwo może nie być łatwo, Tim Sylvia to dwukrotny mistrz amerykańskiej organizacji UFC. Po raz pierwszy mistrzostwo świata zdobył na UFC 41 w 2003 roku przeciwko Ricco Rodriguezowi, druga szansa na wywalczenie pasa miała miejsce na UFC 59, gdzie Amerykanin pokonał Andreia Arlovskiego. Rywal "Pudziana" walczył także z Feodorem Emilianienką, lecz tak jak wszyscy inni jego rywale, bez powodzenia.

Kłopotem Mariusza Pudzianowskiego może być krótki odstęp czasu między jego ostatnią walką z Yosuke Kawaguchim, a pojedynkiem z Timem Sylvią który wynosi jedynie dwa tygodnie. Po stronie Amerykanina stoi doświadczenie, którego Polak prawie nie posiada. Pudzian będzie musiał sobie poradzić także z kondycją, ponieważ jego mięśnie potrzebują dużo tlenu, co mieliśmy okazje zaobserwować w pojedynku z Japończykiem. Potencjalna wygrana z Sylvią dała by popularnemu "Pudzianowi" więcej niż jego dwie poprzednie walki. Pojedynek pokaże telewizja Polsat.

Michał Capała
Źródło: interia.pl

Kategoria: News

Mariusz Pudzianowski nie podbił Stanów Zjednoczonych. W sobotnią noc został pokonany przez Tima Sylvię i nie zrobił na Amerykanach większego wrażenia. "Polak popełniał szkolne błędy, nie umiał sprowadzić przeciwnika do parteru. Jest silny, ale brakuje mu techniki" - ocenia magazyn "Fighters Only".

Amerykańskie media pochwaliły Pudzianowskiego wyłącznie za sposób, w jaki walczył na samym początku pojedynku. "Wszyscy myśleli, że Sylvia zniszczy go w ciągu pierwszej minuty, ale Pudzian zastosował swoje słynne low-kicki i przez chwilę wydawało się, że może wygrać. Okazało się jednak, że stać go tylko na 90 sekund, potem zaczął słabnąć" - twierdzi "Fighters Only".

Serwis "MMA Fighting" nazywa Polaka "neofitą sportów walki" i twierdzi, że Pudzianowskiemu zabrakło chłodnej oceny sytuacji. "W drugiej rundzie Sylvia sprowadził Pudzianowskiego do parteru i zrzucił na niego grad ciosów. To wtedy Pudzian pokazał, że jest niedoświadczony. Spanikował zamiast pomyśleć nad wyjściem z sytuacji i poddał walkę".

Komentator "MMA Fighting", Mike'a Chiappetta, pyta z kolei o przyszłość Polaka. - Jego filozofia jest od dawna taka sama: cokolwiek przed tobą leży, podnieś to, rzuć na bok i idź przed siebie. Pudzian zawsze przestawiał swoje przeszkody. Teraz jednak natrafił na coś, czego przestawić nie może. Kimś takim okazał się Tim Sylvia - mówi. - Najważniejsze pytanie brzmi, co dalej z jego karierą w MMA? Pudzianowski nie jest głupcem. Wiedział, że podejmuje ryzyko, które okazało się dla niego zabójcze.

- Pudzianowski wciąż jest w cenie dzięki swojemu nazwisku. Jego dwie pierwsze walki miały miejsce w Polsce na galach KSW i chyba powinien tam wrócić, bo z pewnością dadzą mu zarobić. Tam jest teraz jego miejsce, nie jest gotów na większe wyzwania. Na razie - twierdzi Chiappetta.

Amerykański ekspert nie sądzi, że Polak ośmieszył się w walce z Sylvią. - Nie dał nikomu powodów do żartów, ale pokazał wiele luk w swoich umiejętnościach. Póki co ciężko wyobrazić sobie, by ktoś chciał zobaczyć jego walkę ze względu na technikę, którą prezentuje. Pudzianowski opiera się wyłącznie na nazwisku, choć po tak krótkim okresie treningowym ciężko spodziewać się czegoś innego - tłumaczy. - Polak nie powinien się wstydzić. MMA to jego najnowsza pasja, próbował pokonać kilka schodków na raz i to był jego błąd. Ma serce do walki, pasję i chęć, aby dojść na szczyt, ale wciąż jest za słaby.

- Takie jest życie. Nawet jeśli jesteś najsilniejszym człowiekiem świata, na twojej drodze mogą pojawić się rzeczy, których nie będziesz potrafił przejść - puentuje komentator serwisu.

źródło:sport.pl

Kategoria: News

Sylvia mówi, że mnie znokautuje, ale złoży się jak młoda brzózka na wietrze - odpowiada rywalowi Mariusz Pudzianowski (33 l.). My wiemy, ile polski siłacz dostanie od Amerykanów za piątkową walkę pod Bostonem. Zarobi 100 tysięcy dolarów, czyli 300 tysięcy złotych.

"Super Express": - Zdążyłeś przez te 2 tygodnie po walce z Kawaguchim zregenerować siły?

Mariusz Pudzianowski: - Tak, bez obaw. Starczyło mi czasu, żeby wylizać rany i odpocząć. Czuję, że jestem w formie. Po pojedynku z Kawaguchim narzuciłem sobie ostry trening biegowy. Dzięki temu pozbyłem się 8 kilogramów mięśni i teraz ważę 121 kg. Będę miał sporo mięcha mniej do dotlenienia w czasie walki (śmiech). Poza tym będę szybszy i zwinniejszy.

- No właśnie. Tim Sylvia nabija się z twojej kondycji i szybkości. Twierdzi, że bez problemu cię znokautuje.

- Amerykanie już tacy są, że kłapią gębami bez sensu. Takie same teksty słyszałem od nich przed zawodami strongmanów. OK, przyznaję, że z Kawaguchim popełniłem błąd taktyczny i źle rozłożyłem siły. Ale jestem bogatszy o to doświadczenie i drugi raz tego błędu nie popełnię. Sylvia spodziewa się z mojej strony powtórki z walk z Najmanem i Japończykiem, ale się mocno zdziwi.

- Masz jakiś zaskakujący plan taktyczny?

- Na pewno nie pójdę z nim na wymianę ciosów, bo w stójce jest groźny. Trzeba go będzie sprowadzić do parteru i myślę, że mi się to uda, bo facet jest ciężki (203 cm, 130 kg - red.) i powolny, dużo wolniejszy niż Kawaguchi. A w parterze? Tu już Sylvia nie będzie taki mocny.

- Pierwsze dwie walki stoczyłeś w ringu. Teraz będziesz się bił w metalowej klatce...

- Tak, ale na mnie to nie robi żadnego znaczenia. Wszystko jedno gdzie się bijesz, po prostu trzeba wejść i zrobić swoje.

- Sylvia twierdzi, że kluczowe będzie jego ogromne doświadczenie...

- Tak, słyszałem. Facet jest tak doświadczony, że ostatnio wszedł do klatki, po czym dostał jednego gonga w 9. sekundzie i złożył się jak młoda brzózka na wietrze (słynna walka z Ra- yem Mercerem). Teraz też się pewnie złoży.

- Bukmacherzy dużo większe szanse dają jednak Sylvii. Za jego zwycięstwo płacą w stosunku 1,4:1. Za twoje więcej - aż 2,7:1. Może teraz też postawisz na siebie 20 tysięcy złotych, tak jak przed walką z Kawaguchim. Dużo możesz zarobić.

- Postawiłbym z chęcią na siebie znowu, ale zraziłem się do bukmacherów. Jak chciałem po walce z Japończykiem odebrać kasę, to ciągle słyszałem, że nie mają tyle pieniędzy w kasie.

- Obaj zapowiadacie szybki nokaut. Ale co będzie, jak ta walka też się przedłuży? Starczy ci sił?

- Starczy. Zrobiłem sobie ciekawe badania. Dzięki specjalnej aparaturze zmierzyłem, ile wytrzymuję maksymalnego wysiłku. Teraz wiem, że po 40 sekundach nawalanki na całego muszę zwolnić i trochę odpocząć. Odsapnę, a potem znowu jazda!

INFO: SE.PL

Kategoria: News
sobota, 22 maj 2010 20:15

Pudzianowski nie ma złamania

Przed dwunastą informowaliśmy o tym, że Mariusz Pudzianowski po dzisiejszej walce w USA trafił do szpitala z podejrzeniem złamania śródstopia. Jak udało się na dowiedzieć, "Pudzian" na szczęście nie ma żadnego złamania.

- Jesteśmy już po prześwietleniu. Na szczęście nie wykazało ono złamania u Mariusza. Jego noga jest mocno potłuczona, ale z całą pewnością nie jest złamana - zapewniła nas menadżerka, Barbara Demczuk.

Przypomnijmy, że w nocy z piątku na sobotę Mariusz Pudzianowski poniósł pierwszą porażkę w swojej krótkiej karierze MMA. Polski siłacz poddał walkę w drugiej rundzie. Tim Sylvia okazał się zbyt groźnym przeciwnikiem dla Polaka i nie miał większych problemów z wygraniem pojedynku.

Na tej samej gali swoje bardzo efektowne zwycięstwo odniósł drugi z naszych reprezentantów - Łukasz Jurkowski. Popularny "Juras" znokautował Koreańczyka Ho Jin Kima.

źródło:sport.pl

Kategoria: News

Tim Sylvia, najbliższy rywal Mariusza Pudzianowskiego jest tak pewny zwycięstwa nad Polakiem, że pozwala sobie na nabijanie się z "Pudziana". W jednym z wywiadów Sylvia przekroczył jednak granice i w chamski sposób wypowiedział się o strongmanie. - Ten wielki skur... chce ze mną walczyć? Nie ma problemu! - mówił pewny siebie Amerykanin.

Sylvia na każdym kroku powtarza, że nie robi na nim najmniejszego wrażenia, iż przyjdzie mu się zmierzyć z najsilniejszym człowiekiem świata. Popularny "The Maine-iac" traktuje Pudzianowskiego jako amatora w MMA, który jeszcze się nie przekonał, jak twardy i wymagający jest to sport.

- Uważam, że on może uważać się za lepszego niż jest w rzeczywistości. Wielu ludzi jest amatorami. Obserwują ten sport i mówią "jestem twardym gościem. Mogę to zrobić". W jego przykładu: "jestem najsilniejszym człowiekiem na świecie. Mogę to zrobić". Dopóki nie dostaną ciosu, nie zdają sobie sprawy, jak twardy jest ten sport. Pudzianowski nie jest na tym samym poziomie, co ja - stwierdził Sylvia.

Amerykański zawodnik otwarcie przyznał, że nawet nie specjalnie przykładał się aby przeanalizować walki "Pudziana" w MMA. Widział tylko pierwszą walką "Pudziana" z Najmanem. Pojedynek z Kawaguchim obejrzał tylko fragmentarycznie w internecie. To jednak wystarczyło, aby Sylvia wyrobił sobie nie najlepszą opinię o umiejętnościach Pudzianowskiego.

- To była jedna z najnudniejszych rzeczy jaką kiedykolwiek widziałem. Jest agresywny, ale widać wiele luk w jego stylu. Nie wie jak kontrolować rywali używając bioder. On jest dużym i silnym gościem, który nie wie jak z tego skorzystać. Mam nad nim olbrzymią przewagę zarówno w stójce jak i w parterze - powiedział "The Maine-iac".

Były mistrz świata UFC w kategorii ciężkiej marzy, aby ponownie znaleźć się na szczycie MMA. Zwycięstwo nad "Pudzianem" ma mu w tym pomóc. - Ponownie chcę być na szczycie i pokonać kilku gości z czołówki. Chcę walczyć jeszcze przez cztery, pięć lat. Uwielbiam rywalizację. Nadal kocham ten sport - zakończył Amerykanin.

Źródło: wp.pl

Kategoria: News
poniedziałek, 24 maj 2010 20:14

Nastula: czekam na Mariusza

Paweł Nastula ma być kolejnym rywalem Mariusza Pudzianowskiego. Mistrz olimpijski w judo z Atlanty z 1996 roku zmierzy się z najsilniejszym człowiekiem świata we wrześniu na kolejnej gali federacji KSW. - Do omówienia zostały już drobiazgi - zdradza Nastula.

- Ja czekam na Mariusza - zapewnia dziennik "Polska The Times" Nastula, który w MMA jest znacznie bardziej doświadczony, niż "Pudzian". Jego bilans jest kiepski - jedno zwycięstwo i cztery porażki, ale trzeba dodać, że mierzył się z bardzo silnymi rywalami.

Nastula w 2005 i 2006 roku stoczył cztery walki na galach legendarnej japońskiej federacji PRIDE. Przegrał z Antonio Nogueirą, Aleksandrem Jemielianienką i Joshem Barnettem, pokonał Edsona Drago. Potem na gali Sengoku bił się jeszcze z Koreańczykiem Yangiem Dongiem Yi. Był lepszy, ale został skrzywdzony przez sędziów. Rywal kopał Polaka w krocze, a mimo to nie został zdyskwalifikowany.

Dla Pudzianowskiego Nastula z pewnością będzie niezwykle wymagającym rywalem. Jak ocenia jego walkę z Timem Sylvią? - Przede wszystkim zabrakło siły, bo taktykę miał niezłą. Szkoda, że gdy pierwszy raz przewróci Tima, nie przeszedł do dosiadu, bo mógłby go trochę poobijać - uważa mistrz olimpijski z Atlanty.

WP.PL/Polska The Times

Kategoria: News

W nocy z piątku na sobotę polskiego czasu Mariusz Pudzianowski stoczy swoją trzecią walkę w formule MMA. Konfrontacja "Pudziana" z Timem Sylvią będzie głównym wydarzeniem gali Moosin: God of Martial Arts, która odbędzie się w amerykańskim Worcester.

Faworytem jest były dwukrotny mistrz wagi ciężkiej prestiżowej organizacji UFC, który z 31 stoczonych walk wygrał aż 25. Bukmacherzy za złotówkę postawioną na triumf Sylvii płacą ok 1,45 - 1,50 zł, a sukces "Pudziana" nagradzają stawką rzędu 2,40 - 2,50 zł.

- Sylvia ma doświadczenie, którego oczywiście mi brakuje - podkreśla Mariusz, który w MMA walczył do tej pory dwukrotnie odnosząc komplet zwycięstw. - Potrafi uderzyć, jest wysoki i ma długi zasięg ramion. Postaram się wykorzystać jego słabe strony, ale nie chcę za dużo o tym mówić. Żadnych wskazówek ode mnie nie dostanie - dodaje.

"Pudzian" nie przejmuje się tym, że eksperci i bukmacherzy stawiają na jego przeciwnika. - Jestem człowiekiem, który nigdy się nie poddaje. Sylvia będzie mnie musiał znokautować, żeby wygrać. Innego wyjścia nie ma. Na pewno więcej będzie w mojej walce taktyki, niż ostatnio. Zadbam o to, żeby fani dobrze się bawili. Walczę dla nich, chcę dać im dobrą rozrywkę za cenę, jaką zapłacili za bilety - zaznacza Mariusz.

Współwłaściciel federacji KSW Martin Lewandowski w niedawnej rozmowie z INTERIA.PL przyznał, że jego zdaniem "Pudzian" popełnia błąd i za wcześnie decyduje się na walkę z rywalem tej klasy, co Sylvia. Sam zainteresowany wyjaśnił powody podpisania kontraktu na walkę z byłym czempionem UFC.

- Walka w USA transmitowana w systemie pay-per-view ma swoje znaczenie. Stany to kolebka prawdziwego MMA. Mam wielu kibiców w USA, nie tylko Polaków, którzy zawsze wspierają swojego rodaka. Jednym z powodów, dla których podjąłem się tego wyzwania było zyskanie rozgłosu w USA - mówi Pudzianowski.

- Nigdy nie biorę udziału w jakimś przedsięwzięciu bez zakładania tego, że wygram. To nie leży w mojej naturze. Walka z Sylvią nie jest tu wyjątkiem. Porażka z nim nie wchodzi w grę. Sędziowie na pewno nie będą potrzebni - dodaje Mariusz nawiązując do swojej niedawnej walki z Yusuke Kawaguchim, którą wygrał na punkty.

Powyższa deklaracja "Pudziana" oznacza jedno. Fani mogą spodziewać się nokautu jednego z zawodników. Który z nich padnie na ring? Przekonać się będzie można oglądając transmisję na łamach Polsatu (początek relacji w nocy z piątku na sobotę o godzinie 2.15).

Źródło: interia.pl

Kategoria: News

Już tylko godziny pozostały do kolejnej walki Mariusza Pudzianowskiego na ringu MMA. W nocy z piątku na sobotę "Pudzian" zmierzy się w USA z byłym mistrzem świata najbardziej prestiżowej federacji UFC Timem Sylvią. Walkę jako wielkie wydarzenie zapowiadają nie tylko polskie media. "Musisz to zobaczyć!" - takim sloganem reklamuje ją "sherdog.com", jeden z największych serwisów o MMA.

"Nie jest to co prawda walka o pas UFC ani gala federacji Strikeforce, ale starcie Mariusza Pudzianowskiego z Timem Sylvią musi zobaczyć każdy fan MMA na świecie" - czytamy w amerykańskim serwisie.

"Pudzian" jest przedstawiany jako obiecujący zawodnik, który będzie w stanie w przyszłości walczyć o tytuł mistrza świata. Sherdog.com zastanawia się, czy "narodowy polski bohater" już teraz, w swojej trzeciej walce w MMA udowodni, że stać go na wygrywanie z najlepszymi. A do takich zalicza się z pewnością Tim Sylvia, były mistrz świata federacji UFC.

Amerykanin lata świetności ma co prawda za sobą, ale w starciu z "Pudzianem" to on niewątpliwie będzie faworytem. Na jego korzyść przemawia przede wszystkim doświadczenie, ale też chyba, na dzień dzisiejszy, większe ringowe umiejętności. Czy Mariusz Pudzianowski będzie w stanie się temu przeciwstawić?

Gala MMA z udziałem "Pudziana" w nocy z piątku na sobotę. "Musisz to zobaczyć"! - zachęca "sherdog.com".

Źródło: wp.pl

Kategoria: News
poniedziałek, 24 maj 2010 20:12

Dwa zwycięstwa "Pudziana" w USA

Mariusz Pudzianowski przegrał co prawda z Timem Sylvią na gali Moosin: Gods of Martia Arts w Worcester pod Bostonem, ale mimo to odniósł dwa zwycięstwa. Jakie? Po pierwsze pokazał w Stanach Zjednoczonych, jak bardzo jest popularny. Po drugie - udowodnił, że jest odporny na ból.

Fachowe amerykańskie serwisy były pod wrażeniem liczby kibiców, którzy ściągnęli do Worcester, by kibicować "Pudzianowi". Było ich około 6 tysięcy. Nasi rodacy stanowili najgłośniejszą grupę fanów i sprawili, że Pudzianowski oraz Łukasz "Juras" Jurkowski mogli czuć się jakby walczyli u siebie.

"Na miejscach dla mediów pełno było dziennikarzy z Polski, dookoła krążyli polscy kibice wymachujący biało-czerwonymi flagami, z wymalowanymi w barwy narodowe twarzami. Hala DCU Center należała do nich" - pisze fachowy serwis sherdog.com.

"Choć gala zaczynała się o drugiej w nocy polskiego czasu, była transmitowana do Polski, gdzie Pudzianowski może liczyć na oglądalność rzędu 6 milionów" - dodaje Sherdog.

Jeden ze współwłaścicieli federacji Moosin, Corey Fischer powiedział, że oglądalność walki Pudzianowski - Sylvia w Europie i Korei Południowej mogła sięgnąć 9 milionów widzów. Być może się przeliczył, ale jeśli jego gala zbliży się do tego wyniku, z całą pewnością będzie to zasługa "Dominatora".

Wie o tym drugi z właścicieli Moosin, Eric "Butterbean" Esch, który chce, by Pudzianowski walczył na kolejnych galach organizowanych przez jego federację. On już wie, że Polak to doskonały magnes dla kibiców i telewidzów, zwłaszcza w swoim kraju i wśród amerykańskiej Polonii, której przecież jest w stanach blisko 10 milionów!

- Zamierzamy traktować ich tak dobrze, że nie będą chcieli walczyć dla nikogo innego - powiedział o Pudzianowskim i Sylvii Esch. Dla "Dominatora" to oznacza bardzo dobrze propozycje od federacji Moosin.

W USA przekonano się, jak wielką siłę ma "Pudzian". I nie chodzi tu o siłę fizyczną, a medialną. W tej chwili z polskich sportowców może mu dorównać chyba tylko Robert Kubica.

Walka z Sylvią udowodniła nie tylko to, że Pudzianowski świetnie się sprzedaje, ale też, że jest odporny na ból. Jeszcze przed pojedynkiem z Japończykiem Yusuke Kawaguchim na początku maja Krzysztof Kosedowski, uczący siłacza boksu, stwierdził, że "Pudzian" nie wie czym jest ból. Odporność na ciosy miała być jego słabą stroną.

Tymczasem amerykańscy komentatorzy relacjonujący walkę Pudzianowski - Sylvia obserwując poczynania Polaka przyznawali, że potrafi on przyjąć silny cios. "He's got a chin" - mówili z uznaniem po kolejnych mocnych uderzeniach Sylvii. W ten sposób dawali do zrozumienia, że naszego siłacza nie jest łatwo znokautować.

"Najsilniejszy człowiek świata pokazał, że ma przyszłość w tym sporcie. Musi pracować nad walką w parterze, nad kondycją, nad wszystkim" - komentowali. Pytanie brzmi czy Pudzianowski na serio weźmie się do pracy nad swoimi umiejętnościami, czy też będzie dzielił czas między treningi a występy w kolejnych programach telewizyjnych.

Grzegorz Wojnarowski, Wirtualna Polska

Kategoria: News