środa, 19 maj 2010 23:59

"Pudzian" kontra Emelianienko?

W środowisku MMA gruchnęła sensacyjna wiadomość, że Aleksander Emelianienko w przyszłym tygodniu przyleci do Polski, aby negocjować warunki walki z Mariuszem Pudzianowskim. - Federacja KSW dementuje tę informację - mówi "Wirtualnej Polsce" Maciej Kawulski, współwłaściciel KSW. Możliwości zorganizowania walki nie wyklucza za to sam sztab Mariusza Pudzianowskiego. - Wszystko jest możliwe - odpowiada Barbara Demczuk , menedżer "Pudziana".

Emelianienko faktycznie ma się w Polsce pojawić. - Mała organizacja robi galę w Polsce, ma kontakt z rosyjską federacją M-1 i zaprosiła Aleksandra jako gościa honorowego - tłumaczy nam Kawulski i dodaje. - To się zdarza. Dobrzy zawodnicy żyją często z tego, że jeżdżą po świecie po małych galach i biorą za to po parę tysięcy euro.

Co więcej, Emelianienko przy okazji wspomnianej gali FCA spotka się 27 maja w poznańskim Centrum Sportowym Green Pointa na konferencji prasowej z Pudzianowskim. Czy celem spotkania będzie podpisanie kontraktu na walkę?

- Federacja KSW dementuje tę informację. To jest totalna bzdura. Nie jesteśmy zainteresowaniu taką walką - wyjaśnia Kawulski. Najbliższym rywalem Pudzianowskiego na gali organizowanej przez federację KSW ma być Paweł Nastula, który nota bene walczył z Aleksandrem Emelianienką na gali PRIDE.

- Mariusz ma z nami kontrakt, a Paweł jest w trakcie podpisywania tego kontraktu - wyjaśnia Kawulski. Do walki "Pudzian" kontra Nastula ma dojść we wrześniu na 14. edycji Konfrontacji Sztuk Walki.

Jak się okazuje, zorganizowania walki nie wyklucza sam sztab Pudzianowskiego. - Wszystko jest możliwe, będziemy rozmawiać na ten temat w przyszłości. Mariusz jasno sobie stawia cele i nie rzuca słów na wiatr. Powtarzam: wszystko jest możliwe - mówi nam przebywająca w USA Barbara Demczuk, menedżer Mariusza Pudzianowskiego.

Źródło: wp.pl

Kategoria: News
poniedziałek, 24 maj 2010 20:11

Dobre wiadomości dla Pudzianowskiego

Jak podawały pierwsze niepokojące informacje po walce Mariusza Pudzianowskiego (2-1) z Timem Sylvią (26-5) na gali Moosin "Art of Martial Arts", w piątkową noc z 21 na 22 maja - nasz zawodnik został przewieziony do szpitala z podejrzeniem złamania śródstopia, do którego miało dojść przy zadawaniu ciosu nogą. Informację o pobycie w szpitalu jako pierwszy podał Łukasz Jurkowski, który walczył na tej samej gali i była ona zgodna z prawdą. Po prześwietleniu okazało się, iż Polak ma tylko silne stłuczenie i nie ma niebezpieczeństwa złamania - poinformowała polską prasę. Barbara Demczuk, menedżerka zawodnika.

Przypomnijmy, że "Pudzian" stoczył heroiczny bój z byłym mistrzem UFC w wadze ciężkiej i uległ mu dopiero w 2 rundzie pojedynku co trzeba oceniać trzeźwo jako spory wyczyn było nie było debiutanta i amatora w sportach walki. Pudzianowski zaledwie w trzecim swoim pojedynku stanął naprzeciwko jednej z legend młodego sportu i przez dłuższy czas nawiązywał walkę. Oczywiście oczekiwania i deklaracje były zgoła inne, ale paradoksalnie można powiedzieć, że była to jak dotąd najlepsza z walk, które stoczył, a klasa rywala nie powinna zostawiać żadnych wątpliwości, że podjął się trudnego zadania. Wielu powątpiewało, że Pudzianowski do niej wyjdzie szczególnie po trudnym pojedynku jaki stoczył dwa tygodnie temu z doświadczonym Japończykiem Kawaguchim i w którym nie błyszczał kondycją i techniką. Były spore obawy nie o wynik, ale o to czy Polak w ogóle wyjdzie do tego starcia i czy nie będzie szukał wymówek by go uniknąć. Okazało się, że obawy są bezpodstawne i zobaczyliśmy to, na co tak długo przyszło nam czekać w ogniu dyskusji i polemik.

W świetle fachowej prasy amerykańskiej - mało zainteresowanej promowaniem gwiazd z zewnątrz a tym bardziej jakiejś koreańskiej organizacji - Pudzianowski nie pokazał za wiele, choć tu i ówdzie pojawiają się ciepłe słowa o odwadze i chęci rywalizacji z najlepszymi. Nie powinno to dziwić, bo polski zawodnik szczególnie tak mocno nagłaśniany zawsze będzie nie w smak tamtejszym mediom. Amerykanom przyzwyczajonym do wiadomości o UFC i ukierunkowanym np. na lokalne gwiazdy trudno przychodzi dostrzeżenie czegokolwiek poza własnym rynkiem i własnymi sympatiami. Przegrana Pudzianowskiego daje im pole do odwetu za klika wypowiedzi Polaka o chęci podbicia rynku i przytarcia nosa uznanym mistrzom. Nie mogą jednak nie zauważyć, iż gala i występ zostały zauważone wszędzie gdzie MMA ma jakiekolwiek znaczenie i to jest ogromny kapitał, który Pudzianowski może spożytkować.


Przegrane w MMA nie są niczym dziwnym, a w zasadzie są codziennością nawet największych gwiazd. Przykładem niech będzie Brock Lesnar, który jedno z podejść pod UFC okupił klęską w walce z Frankiem Mirem, gdy ten poddał go szybko w 2008 roku. Brock miał o niebo lepsze podstawy niż Pudzianowski do toczenia takich pojedynków, a mimo to musiał przyjąć lekcję pokory. Kto wie czy pokonałby on obecnego Sylvię na ówczesnym etapie i czy wypadłby dużo lepiej niż Pudzianowski.

Błędem Pudzianowskiego był brak wystąpienia bezpośrednio po walce w octagonie i bark kilku ciepłych słów z podziękowaniem do fanów i choćby lekkim "przepraszam, tym razem jeszcze się nie udało". Niezależnie od przyczyn absencji - będzie to pamiętane i nagłaśniane w kontekście negatywnym przez opozycję jaką ten zawodnik już posiada - nie tylko w USA, ale także u nas w kraju. Szkoda, bo tak jak w przypadku jednego z bokserów po niedawnym zwycięstwie można tym wiele zyskać i wiele stracić. Mariusz potrafi, w odróżnieniu od asa pięściarskiego rzemiosła, skompletować parę sensownych zdań nawet pod wpływem adrenaliny i sportowej złości. To jest temat do przemyślenia dla jego sztabu i przygotowania się na każdą ewentualność, skoro chce się działać z powodzeniem na tym rynku. Z całym szacunkiem - występy na trudnym i obserwowanym przez miliony rynku sportów walki - to nie to samo co popisy z przeciąganiem ciężarówek na rynku prowincjonalnego miasteczka (z całym szacunkiem wobec małych miasteczek). Zainteresowanie Pudzianowskim i jego występami w MMA jest ogromne i byłoby wielką szkodą gdyby ten kapitał został roztrwoniony.

Liczymy też na kolejne spektakularne walki Mariusza, bo pojedynek z Sylvią a wcześniej pokazał, że jest w stanie walczyć z niezłymi fighterami, ale rywali trzeba teraz dobierać staranniej i na miarę aktualnych możliwości. Pozwoli to nabrać doświadczenia i obyć się ze sceną MMA, by potem wejść na jakiś kolejny topowy pojedynek. Naszym zdaniem w odróżnieniu od fali krytyki, której i my słusznie nie szczędziliśmy np. po walce z Najmanem, przed Mariuszem jest przyszłość w MMA. Jak mówią "czasem trzeba zrobić krok w tył aby potem móc pójść dwa do przodu".

Źródło: onet.pl / fightsport.pl

Kategoria: News
środa, 19 maj 2010 23:59

Kolejka do Pudziana

Do organizatorów gali FCA, która odbędzie się 28 maja w poznańskiej Hali Arena zgłaszają się zawodnicy chcący zdetronizować polskiego mistrza wagi ciężkiej MMA.

Swoich sił pragnie spróbować między innymi Chris "The Beast" Mahle, ważący 131 kg i mierzący 193 cm bokser i zawodnik MMA z Austrii. Bestia przyjeżdża 28 maja do Poznania na galę FCA zakontraktować swój pojedynek z Rafałem "Uszolem" Dąbrowskim a jak sam stwierdził: "po tej wygranej walce czekam na Mariusza Pudzianowskiego w Austrii lub w Polsce".

Mahle podczas najbliższej poznańskiej gali będzie kibicował zawodowemu bokserowi z Czech Romanowi Vanickiemu, który stanie do pojedynku z Jędrzejem "Węgorzem" Kubskim - trenerem i zawodnikiem BJJ oraz MMA. Będzie to niezwykle ciekawy pojedynek zważywszy na ilość mistrzowskich pasów Vanickiego w boksie oraz umiejętności parterowe Kubskiego.

Podczas Full Contact Areny będzie można zobaczyć także Edwina Raczyńskiego, Sebastiana Grabarka oraz Tomka Kondraciuka, a w walce wieczoru zmierzą się Krzysztofiak - zdobywca tytułu QUESTARENA CHAMPION i pretendent do tytułu Bandel.

Organizatorzy zakontraktowali w sumie 12 pojedynków a całą galę produkuje znana marka BRYLANTPROMOTION, choć najbardziej interesująca może być konferencja prasowa 27 maja w poznańskim Centrum Sportowym Green Point, z udziałem Pudzianowskiego i Emelianenki.

Źródło: wp.pl

Kategoria: News

Eric "Butterbean" Esch, jeden z organizatorów gali "Moosin: Gods of Martial Arts", na której Mariusz Pudzianowski walczył z Timem Sylvią, był zachwycony postawą Polaka. I to nie tyle w czasie walki, co przed nią.

- Bardzo podobało mi się, jak "Pudzian" uciszył gestem polskich kibiców, gdy był odgrywany amerykański hymn. Inni zawodnicy z innych krajów tego nie robią. Za to należy mu się wielki szacunek - powiedział były zawodnik MMA.

Esch po gali w Worcester pod Bostonem chwalił też polskich kibiców, których około sześciu tysięcy wspierało najsilniejszego człowieka świata.

- Polscy fani bardzo gorąco dopingowali "Pudziana", ale kiedy zobaczyli, że przegrał nie zareagowali negatywnie, a cieszyli się, że zobaczyli świetną walkę. Potrafili okazać szacunek obu zawodnikom.

źródło:wp.pl

Kategoria: News

Pozostały już tylko godziny. Zobacz, kto stanie na drodze polskiego wojownika na szczyty MMA. Kim jest dziś Sylvia?

Dla wielu fanów talentu Mariusza Pudzianowskiego (polsatowskie show „Tylko Nas Dwoje” pokazało, że jest ich mnóstwo) i mieszanych sztuk walki piątkowa noc będzie z pewnością nieprzespaną.

Późną nocą lub wczesnym porankiem - jak kto woli - (transmisja w Polsacie od 2:30) okaże się, czy marzenia Mariusza Dominatora Pudzianowskiego o mistrzostwie świata w MMA są realne. Formę polskiego wojownika sprawdzi bowiem w amerykańskim Worcester były mistrz tego sportu, 34-letni Amerykanin Tim Sylvia.

Serwis news.fightmagazine.com próbuje dziś odpowiedzieć na pytanie dlaczego Sylvia postanowił walczyć z Pudzianowskim. Dlaczego wojownik, którego dziś w USA już nikt nie traktuje zbyt serio, powraca do MMA? Dla wielu ekspertów bowiem czas Sylvii w tym sporcie dawno już przeminął.

Amerykański serwis zatytułował artykuł o Sylvii: „Jeśli mnie nie nienawidzisz, ja nienawidzę Ciebie”.

Nie są to słowa bezpośrednio skierowane do Pudzianowskiego, a motto życiowe amerykańskiego fightera. Jego charakter jest bowiem trudny, ale i twardy jak skała. Nie przejmuje się tym co sądzą inni, robi cały czas swoje.

Sylvia nie ma dziś za Oceanem, mimo osiągnięć w tym sporcie , swoich wiernych kibiców. Oczekuje się, że wchodząc do klatki, by walczyć z Pudzianem, zostanie... wygwizdany, aniżeli przyjęty brawami.

Walką z Pudzianowskim Sylvia chce jednak udowodnić niedowiarkom, że stać go na wielki wynik . Pudzian ma być tylko pierwszą przeszkodą w drodze na szczyt. Jak Amerykanin zamierza walczyć z Polakiem?

    W momencie, kiedy zacznę z nim boksować, będzie w opałach. Nie zamierzam się z nim siłować. Siła bowiem w tym sporcie nie ma kompletnie znaczenia. To tak jakbym ja wymyślił sobie, że zostanę mistrzem strongmenów. Do diabła! Przecież nie mam żadnych szans, nawet tego nie planuję - tłumaczy Sylvia .
    
    Amerykanin jest przekonany, że łatwo „ogra” Pudziana. Że walką z Polakiem rozpocznie wspinaczkę na szczyt, na który już kiedyś się wdrapał. Jednego można więc być pewnym. Piątkowy pojedynek pokaże, ze dla jednego z nich nie ma już (lub w ogóle) miejsca w MMA.

    Czy przegranym będzie Pudzian? A może jednak Sylvia? Jaki jest Wasz typ?

źródło: sportfan.pl

Kategoria: News

Od jakiegoś czasu polscy kibice byli "straszeni", że - podobnie jak fani MMA zza oceanu - nie zobaczą strongmana za darmo.Początkowo sprawa wyglądała tak: Amerykanie 21 maja pokażą walkę Mariusza Pudzianowskiego i Tima Sylvii w systemie płatnej telewizji. Fani z USA będą musieli zapłacić prawie 30 dolarów.

W Polsce telewizja Polsat szykowała się do pokazania Pudziana, jednak również w pay-per-view. Wiadomo było w każdym razie, że bez opłat się nie obejdzie.

W weekend usłyszeliśmy coś innego - w czasie polsatowskiego show "Tylko Nas Dwoje" dowiedzieliśmy się, że walka Pudzianowskiego będzie pokazywana w otwartym kanale.

Telewizja wycofała się więc z pomysłu pobierania pieniędzy od fanów MMA. Nie wiadomo, ile osób byłoby gotowych zapłacić za możliwość obejrzenia walki polskiego zawodnika.

Na oficjalnej stronie Pudzianowskiego można wyczytać już potwierdzenie tej informacji . Walkę z Sylvią, podczas gali God of Martial Arts w Worchester pod Bostonem, jednak zobaczymy w otwartym kanale.

Teraz, wszystko na to wskazuje, zakończy się jeszcze bez płacenia. Jak będzie z kolejnymi walkami Pudziana, kiedy, być może, zostanie gwiazdą MMA?

Źródło: sportfan.pl

Kategoria: News

Mariusz Pudzianowski poważnie myśli o wyjeździe za granicę - informuje dziennik "Polska The Times". Najsilniejszy człowiek świata chce poznawać tajniki sportów walki u najlepszych na świecie i dlatego rozważa dłuższy pobyt w Stanach Zjednoczonych.

"Dominator" zdaniem "Polski" rozmawiał już wstępnie z trenerami z dwóch grup - American Top Team i Sityodtong. Obie stajnie mają w swoich szeregach zawodników walczących dla największych federacji na świecie.

W American Top Team są m.in. niedawny rywal Mameda Khalidova, Brazylijczyk Jorge Santiago, mistrz świata wagi średniej federacji Sengoku, uliczny zabijaka Kimbo Slice i weteran UFC Thiago Silva.

Sityodtong specjalizuje się w Muay Thai. Wielu jej zawodników walczy na galach UFC, m.in. Stephan Bonnar i Jorge Rivera.

- Muszę ćwiczyć z elitą, jeśli chcę z nią potem konkurować. Moim celem jest światowy szczyt i zrobię wszystko, by na niego wejść - zapewnia Pudzianowski, a jego trener Mirosław Okniński dodaje: - Trzy, cztery miesiące w dobrym klubie w USA mogłyby okazać się decydujące.

Wyjechać za granicę planuje także Paweł Nastula. Jeśli zostanie podpisany kontrakt na walkę mistrza olimpijskiego w judo z Atlanty (1996 rok) z Pudzianowskim, Nastula chce wyjechać na zgrupowanie do Starego Oskołu, by trenować u najlepszego zawodnika w historii MMA Fiodora Emelianenki.

WP.PL/Polska The Times

 

Kategoria: News

Autor: Maciej Brylski

Szanowni Państwo, mam wielką przyjemność zaprosić Was do współtworzenia bezprecedensowego wydarzenia na polskiej scenie sportów walki. FCA – Full Contact Arena – zawodowa gala MMA to największy spektakl dynamiki i siły w naszym kraju, zestawienie potęgi ludzkich mięśni z niezawodną techniką walki.

Na gali FCA odbędzie się 12 pojedynków MMA a w tym walka o Pas Mistrza Polski MW pomiędzy Marcinem Krzysztofiakiem posiadającym pas Quest Arena Champion a pretendentem do tytułu Marcinem Bandelem. Ponadto w klatce spotkają się Jędrzej Kubski – poznański trener i zawodnik MMA versus zawodowy bokser z Czech Roman Vanicki oraz czołowi poznańscy zawodnicy MMA: Raczyński, Kondraciuk, Grabarek.

FCA – to niezwykle prestiżowe wydarzenie, które mamy zaszczyt organizować dla poznańskiej publiczności. Gala MMA odbędzie się 28 maja w Hali Arena o godzinie 17:00. Osobą prowadzącą oraz mistrzem ceremonii będzie wspomniany wcześniej 5-cio krotny najsilniejszy człowiek świataMariusz Pudzianowski. Po raz pierwszy w swojej karierze „Pudzian” poprowadzi całą imprezę wzmacniając swój wizerunek jako czołowego polskiego a w przyszłości światowego zawodnika MMA.

Gościem honorowym gali FCA będzie jeden z najlepszych zawodników MMA na świecie. Wielokrotny zwycięzca najlepszych turniejów w Japonii i Rosji, gwiazda światowego formatu – Aleksander Emelianenko. Jest to jego pierwsza oficjalna wizyta w naszym kraju, która zarówno dla prasy Rosyjskiej jak i światowej stała się sensacją. Sam Emelianenko będzie w Poznaniu przez 5 dni aby wziąć udział w Gali, spotkać się z zawodnikami oraz poprowadzić seminarium MMA. Jego przyjazd do naszego kraju jest wydarzeniem niezwykle ważnym pod względem sportowym i społecznym.

Z poważaniem
Maciej Brylski
Rzecznik Prasowy FCA


 

Kategoria: News
poniedziałek, 17 maj 2010 23:59

"Pudzian" skazany na walkę z Nastulą

Już za daleko zabrnęliśmy, jeżeli chodzi o rozmowy z menedżerami Pawła. On sam cały czas trenuje i czeka na wyznaczenie konkretnego terminu. Pierwszą walkę jaką stoczy Nastula na gali KSW, będzie starcie z Mariuszem Pudzianowskim - zapowiada w wywiadzie udzielonym dla "Wirtualnej Polski" Martin Lewandowski. Współwłaściciel federacji KSW opowiedział nam o najbliższych planach i kolejnej gali Konfrontacji Sztuk Walki.

Artur Mazur: medialny sukces KSW jest wymierny. W jakich liczbach się zawiera?

Martin Lewandowski: samą walkę "Pudziana" oglądało średnio 5 milionów 30 tysięcy widzów, przy udziale ponad 62 procent wśród wszystkich widzów oglądających telewizję! Średnio w każdej minucie przez cały czas trwania gala przyciągnęła przed telewizory ponad 4,3 miliona widzów. Pod względem udziału w rynku przebiliśmy galę, na której zmierzył się Tomasz Adamek z Andrzejem Gołotą, którą nota bene również produkowaliśmy i to chyba jest najlepszym dowodem sukcesu 13. edycji KSW. Od 2 lat żadna impreza nie miała takich wyników oglądalności.  
 
KSW 13 pobiła również rekord pod względem ilości widzów w hali?

Niecałe 12 tysięcy i jest to zdecydowanie najwyższy wynik w historii KSW. Poza tym nigdy nie organizowaliśmy imprezy w tak pojemnej hali jak Spodek.

Jesteście rozpoznawalni, a kibice dyskutowali o gali jak o dobrym meczu piłkarskim.

Już przy okazji 12. edycji ludzie prawie każdego zawodu i wieku rzeczywiście rozmawiali o KSW. Spodziewaliśmy się, że zainteresowanie Pudzianowskim przeciągnie się na 13. edycję. Spotkaliśmy się z sytuacją, że państwo w średnim wieku, którzy potencjalnie nie są naszymi klientami, rozmawiali o Pudzianowskim i znali nawet Mameda Khalidova. To świadczy, że zakorzeniliśmy się w świadomości ludzi.
 
Można powiedzieć, że MMA już nie jest sportem niszowym.

Do tego właśnie dążyliśmy. Chcieliśmy wyjść z takiego "podziemia", bo to automatycznie daje nam nową tożsamość. Nie chcemy być kojarzeni z jakimś undergroundem, czymś nielegalnym, niebezpiecznym. Ten sport na całym świecie jest dyscypliną ucywilizowaną. W Japonii i w USA, czyli na dwóch największych rynkach MMA, zawodnicy są bohaterami jak każdy inny sportowiec. Chcemy, żeby w Polsce było podobnie i ten proces już się zaczął, a na tym zyska całe środowisko MMA, począwszy od małych klubów, trenerów, zawodników. Bardzo często nawet środowisko MMA krytykując nas, nie zdaje sobie sprawy, że to my nakręcamy im koniunkturę. Teraz widzę, że przychodzi powoli moda na walki wszechstylowe, świadczy o tym fakt pojawiającej się konkurencji.
 
Sukces KSW, to przede wszystkim zasługa Mariusza Pudzianowskiego - zgodzi się pan z takim stwierdzeniem?

Po części tak - doceniamy wielki wkład "Pudziana" w rozpropagowanie MMA. Kosztowny Pudzianowski był wykalkulowanym ruchem promocyjno-marketingowo-sportowym. Sportowy wymiar Mariusza jest jeszcze niewielki, ale to się w przyszłości zmieni. Pamiętajmy, że to Federacja KSW, jako pierwsza dała Pudzianowskiemu nową tożsamość i przedstawiła światu "Pudziana", jako zawodnika MMA.
 
Z jednej strony sceny KSW stoi Pudzianowski, zaś z drugiej Mamed Khalidov. Wielu kibiców mówiło mi, że dla nich to właśnie Khalidov jest prawdziwym bohaterem.

W taki sposób jest podzielony nasz rynek. Jedni przychodzą oglądać zmagania celebrytów inni śledzą pojedynki zawodników MMA. Nasza gala nie opiera się na jednym nazwisku, co niejednokrotnie podkreślaliśmy. Na każdej gali jest kilku bohaterów. Teraz rosną nam kolejni jak chociażby Krzysiek Kułak czy Janek Błachowicz.  
 
Występu Janka nie powstydziliby się nawet organizatorzy UFC. Z pewnością dostałby tam nagrodę za nokaut, a może nawet walkę wieczoru.

My też wprowadziliśmy takie nagrody i Janek otrzymał gratyfikację finansową za nokaut wieczoru.
 
Kiedy kibice będą mogli obejrzeć kolejną odsłonę Konfrontacji Sztuk Walki?

We wrześniu. W tym momencie dopinamy terminy z telewizją Polsat i do końca bieżącego miesiąca powinniśmy poznać konkretną datę.
 
A miejsce?

Mamy trzy lokalizacje do dyspozycji - Łódź, Sopot i Wrocław. Kolejność w jakiej wymieniłem miasta nie jest przypadkowa.

Obsada po części jest już znana.

Janek Błachowicz zmierzy się z Danielem Taberą w finale kategorii do 95 kg. Zostanie również rozegrany nowy turniej w kategorii do 70 kg w roli głównej z Maćkiem Górskim, który jest posiadaczem pasa w kategorii do 75 kg. Łącznie obejrzymy dziewięć lub dziesięć walk, w tym oczywiście starcie Pudzianowskiego.

Jego rywalem ma być Paweł Nastula. Uda się go namówić do udziału w KSW?

Tak. Już za daleko zabrnęliśmy, jeżeli chodzi o rozmowy z menedżerami Pawła. On sam cały czas trenuje i czeka na wyznaczenie konkretnego terminu. Pierwszą walkę jaką stoczy Nastula na gali KSW, będzie starcie z Pudzianowskim. Nie mamy jeszcze dopiętych kontraktów, ale myślę, że już wkrótce uroczyście ogłosimy ich podpisanie.

Czy jest szansa, że na najbliższej gali obejrzymy dwie walki wieczoru - na przykład z udziałem Mameda Khalidova?

Trudno wyrokować, ponieważ Mamed ma przed sobą jeszcze jedną walkę w japońskiej federacji SRC (Sengoku, przyp. red.). Decyzję będziemy podejmować w zależności od tego jak ułożą się terminy. Ale możliwe, że zobaczymy walkę wieczoru z udziałem kogoś innego.

Marcina Najmana?

Kolejna walka wieczoru będzie miała przede wszystkim wymiar czysto sportowy. Jeżeli wspomina pan o Marcinie, to nie wiem tylko czy Marcin zdecyduje się na walkę we wrześniu, czy na kolejnej gali  
 
Czy federacja bierze pod uwagę walkę Najmana z Krzysztofem Kułakiem?

Bierzemy taką możliwość pod uwagę. Osobiście nie jestem zwolennikiem tej walki, ale jeżeli się uprą i będą w stanie sensownie nas do niej przekonać, to myślę, że nawet kategoria wagowa nie będzie problemem.  
 
Pomówmy jeszcze o Pudzianie. Ile walk stoczy na galach KSW?


Mamy podpisane kontrakty na dwie najbliższe walki, natomiast w kwestii dwóch kolejnych musimy się jeszcze porozumieć. Zgoda musi być obopólna. Poza tym nie wiemy jak Mariusz zaprezentuje się w najbliższych walkach. Może dostawać z kretesem i jego wartość jako zawodnika może spaść - tego nie wiemy. Może się również okazać, że przedłużymy kontrakty na tych samych warunkach.  
 
A czy w notesach federacji KSW obok nazwisk Nastuli i Pudzianowskiego są inne, które przyciągnęłyby tłumy?

Oczywiście. Na horyzoncie są nawet trzy takie nazwiska w kolejce. Chcemy, aby trzech zawodników przeszło do MMA, ale jest zbyt wcześnie, aby zdradzać personalia. Na koniec chciałbym serdecznie podziękować telewizji Polsat Sport i panu Marianowi Kmicie. Szef sportu w Polsacie zaufał nam i postawił na MMA, za co jesteśmy mu niezwykle wdzięczni. Sukces KSW, to również jego sukces.

rozmawiał Artur Mazur
Źródło: wp.pl

Kategoria: News
Mariusz Pudzianowski w parze z Agatą Biernat? Tak, to nie żart. Nie chodzi jednak o wielką miłość, ale o Akademickie Mistrzostwa Siłaczy, które strongman, a ostatnio wojownik MMA, poprowadzi wraz z I vice Miss Polonia 2010.

O wydarzeniu informuje serwis "perspektywy.pl". Już w piątek 4 czerwca w łódzkim centrum handlowym Manufaktura odbędą się Akademickie Mistrzostwa Siłaczy. Zawodnicy zmierzą się w pięciu konkurencjach, takich jak m.in. spacer farmera, czy uchwyt Heraklesa.

Jedną z atrakcji imprezy będzie z pewnością Mariusz Pudzianowski. Pięciokrotny mistrz świata Strongman pojawi się na niej w charakterze prowadzącego, a także sędziego. Jednak dla wielu jeszcze bardziej atrakcyjna będzie osoba Agaty Biernat - Miss Polonia Województwa Łódzkiego oraz I vice Miss Polonia 2010 - która wraz z Mariuszem poprowadzi mistrzostwa.

Przypomnijmy, że nie będzie to debiut Mariusza Pudzianowskiego w roli konferansjera. Pod koniec maja poprowadził on galę MMA "Full Contact" w Poznaniu.

źródło:wp.pl

Kategoria: News