Kilka miesięcy opowiadał na lewo i prawo, jak załatwi "Dominatora"! Kiedy przyszło mu stoczyć pierwszy pojedynek w MMA... zrezygnował.

Pudzian to tchórz, gej i pseudowojownik - to tylko, niektóre z epitetów, którymi Kamil Bazelak prowokował pięciokrotnego mistrza świata strongmanów. 35-letni siłacz pod koniec lipca miał zadebiutować w walkach MMA, co było przepustką do walki z "Dominatorem". Miał... Bo niespodziewanie się wycofał!

Czyżby stchórzył? Bazelak tłumaczy się kontuzją i niezadowalającymi warunkami finansowymi, które mu zaproponowano (tak od razu dwie wymówki jednocześnie?). Organizatorzy gali Hussars' Fight Night 1, na której zawodnik miał wystąpić, przyznają, że są zaskoczeni.

Powody decyzji Kamila Bazelaka nie są dla mnie do końca jasne. Do wczoraj byłem przekonany, że doszliśmy do porozumienia - mówi na łamach serwisu sporty-walki.org Marcin Orłowski, organizator gali.

Dla kibiców Hussars' Fight Night 1 to ogromna ulga, bo podobno nie podobał im się pomysł z walką 35-latka na zawodach, których celem jest promowanie młodych wojowników.

Niepocieszony z takiego obrotu sprawy będzie natomiast Mariusz Pudzianowski, bo to oznacza, że na walkę z Bazelakiem będzie musiał jeszcze trochę poczekać. A szkoda, bo wszyscy chętnie by się przekonali, czy jest on tak mocny w ringu, jak w gębie!

Jak myślicie, Bazelak wystraszył się Pudziana, a te wszystkie tłumaczenia to bujda? I czy kiedykolwiek zmierzy się z "Dominatorem"?

źródło:wp.pl

Kategoria: News

Pojawiają się pierwsze nieoficjalne informacje dotyczące transmisji trzeciej walki Mariusza Pudzianowskiego w MMA. Jak się nieoficjalnie dowiedzieliśmy wzrosły szanse na to, że walkę, która odbędzie się 22 maja zobaczymy w polskiej telewizji.

Rano wydawało się, że nie ma większych szans na to, by polscy fani MMA mogli ujrzeć "Dominatora" podczas gali w Stanach Zjednoczonych. - Z tego, co mi wiadomo Polsat nie pokaże walki Mariusza Pudzianowskiego z Timem Sylvią - mówił w rozmowie z Wirtualną Polską Andrzej Janisz, znany polski dziennikarz komentujący w telewizji Polsat walki MMA.

Z naszych informacji wynika, że szanse na pokazanie walki "Pudziana" w Bostonie wzrosły. Jak udało się nam dowiedzieć, do czwartku zostanie podjęta ostateczna decyzja w sprawie transmisji. W tej chwili trwają negocjacje między Polsatem, a organizatorami walki z USA.

Zainteresowanie walką naszego zawodnika jest ogromne. Warto przypomnieć, że ostatnią galę KSW obejrzało blisko pięć milionów osób. Zainteresowanie Pudzianowskim w Polsce jest tak duże, że na pewno rzesza fanów zdecyduje się zarwać noc, by obejrzeć starcie z Sylvią.

Źródło: wp.pl

Kategoria: News

„El Testosteron” chyba postradał zmysły! A może zapomniał, jak Pudzian zmasakrował go w zaledwie 44 sekundy? Jedno jest pewne - opowiada bzdury, jakich mało...

18 września oczy wszystkich kibiców sportów walki będą zwrócone na galę KSW 14. Dojdzie na niej do arcyciekawego (ale na pewno nie pod względem sportowym!) pojedynku pomiędzy Przemysławem Saletą, a Marcinem Najmanem.

Obaj panowie już od kilku tygodni prowadzą „medialną wojnę” i żaden z nich nie zamierza odpuścić. Tym razem do ataku przeszedł Najman, który na łamach boxingnews.pl stwierdził, że jeśli przegra, nie pozostanie mu nic innego, jak „wziąć wędkę i pójść na ryby”.

Nie wyobrażam sobie, jak po porażce mógłbym dalej kontynuować sportowa karierę. No nie oszukujmy się, Mike'm Tysonem to Saleta nie jest - mówi ironicznie o swoim rywalu „El Testosteron”.

A co jeśli walka zakończy się jego triumfem? I tu Najman rozłożył nas na łopatki! Posłuchajcie!

Jeżeli pokonam Saletę to będę chciał rewanżu z Mariuszem Pudzianowskim - zapowiada.

Bokserowi chyba rzeczywiście życie niemiłe! Czyżby zapomniał, jakie lanie dostał w zeszłym roku od pięciokrotnego mistrza świata strongmanów? Najwyraźniej tak... Chyba, że to kolejna z zagrywek Najmana, aby zrobić trochę szumu wokół siebie.

źródło:sportfan.pl

Kategoria: News

Nie mamy jeszcze podpisanego kontraktu, ale daleko już zabrnęliśmy i chcemy dotrzymać słowa. Chcemy obejrzeć we wrześniu pierwszą walkę Pawła Nastuli na KSW z Mariuszem Pudzianowskim - podkreśla w rozmowie z INTERIA.PL współwłaściciel Konfrontacji Sztuk Walki, Martin Lewandowski.

INTERIA.PL: Trzynasta już gala KSW za nami. Jak ją pan ocenia?

Martin Lewandowski (współwłaściciel KSW): - Zarówno ja, jak i mój wspólnik, Maciek Kawulski, możemy być tylko i wyłącznie zadowoleni i to z kilku powodów. Pierwszym są rekordy oglądalności; od dwóch lat żadna impreza w Polsce nie miała takiej oglądalności. W najlepszym momencie 60 procent wszystkich Polaków siedzących przed telewizorami oglądało właśnie Polsat i walki "Pudziana" i Mameda. Cała gala również miała najlepszą oglądalność w historii, co jest kolejnym powodem do zadowolenia. Ja jestem bardzo zadowolony z kibicowania i z klasy, jaką zaprezentowali Polacy w Spodku, bo to nie byli tylko i wyłącznie kibice z Górnego Śląska, ale przekrojowo z całego kraju. Pokazali, że rozumieją ten sport i doceniają widowisko i zawodników, zarówno tych wygranych, jak i przegranych. Nie było pseudokibicowania, co również cieszy. Warto też wspomnieć o honorowym patronacie prezydenta Katowic, pana Piotra Uszoka. Prezydent dokonuje selekcji imprez, pod którymi się podpisuje, dlatego to ma dla nas spore znaczenie i stanowi wyróżnienie. Podsumowując poziom sportowy gali był na wysokim poziomie, walki były ciekawe, publiczność miała okazję zobaczyć, czym jest MMA.

Co pana zaskoczyło w wynikach walk? Kogo można wyróżnić?

- Jeśli chodzi o turniej, to liczyłem, że Daniel Tabera i Jan Błachowicz spotkają się w finale. Uważam, że ta gala należała do Krzyśka Kułaka. Pokazał, że jest "fighterem" z krwi i kości, potrafił udźwignąć promocyjny charakter; wyjść z tego opancerzonego wozu, pomachać do ludzi, zrobić na wstępie show, a potem dać kapitalny popis MMA i taktycznie elegancko rozegrać walkę. To była jego gala. Wrócił na ring w wielkim stylu.

Nie może zabraknąć pytania o ocenę "Pudziana" i Mameda Khalidova

- Spodziewałem się, że Mariusz Pudzianowski wygra z Yusuke Kawaguchim i że będzie to dla niego bardzo ciężki i poważny bój. Największe pozytywne zaskoczenie to Ryuta Sakurai. Wszyscy zawodnicy z Japonii słyną z twardości i z tego, że nie "odklepują" (poddają się podczas walki - przyp.red). Miał trzy razy pięknie zapiętą gilotynę, dostał cios kolanem, o którym Mamed mówił, że widział, że Sakurai jest zamroczony, ale nie pękł. Zaskoczył mnie swoją postawą. Nie sądziłem, że walka zakończy się remisem. Myślałem, że Mamed wygra, ale podobnie jak "Pudzian", po trudnej walce.

Wiele dobrego powiedział pan na temat Krzysztofa Kułaka. Sporo na jego temat mówił również Marcin Najman. Czy to jest możliwe, żeby mistrz KSW wagi średniej bronił pasa w walce z zawodnikiem, który na ten moment waży kilkanaście kilogramów więcej od niego i ma za sobą tylko jedną walkę w MMA?

- Wszystko jest możliwe. Nie ma w tej kwestii żadnych obostrzeń, to jest kwestia dogadania się między nami, a zawodnikami. Jeżeli dojdziemy do porozumienia, to możemy zrobić pojedynek w kategorii open i wtedy waga nie będzie miała znaczenia. Z reguły tej korzystamy przy okazji występów Mariusza Pudzianowskiego.

Czyli to by nie była obrona pasa, tylko extrafight?


- Tak, bo walka o pas to jest wyróżnienie dla zawodnika, nie każdy może dostać szansę stoczenia walki o tytuł. Nie chcę nic umniejszać Marcinowi, ale tak jak pan zauważył on ma jedną i to szybko przegraną walkę w MMA, dlatego jeszcze trochę musi powalczyć, zanim dostanie tego typu szansę. Czy dojdzie do tej walki? Ciężko powiedzieć, ale wiem, że chłopcy są zainteresowani, musimy się zastanowić, czy to pasowałoby nam do naszej koncepcji KSW. Na razie emocjami jesteśmy jeszcze przy piątkowej gali, za wcześnie żeby mówić o konkretach na kolejne.

Ale wstępne plany na pewno może pan zdradzić...

- Najbliższa gala planowana jest na wrzesień. Dokładny termin zostanie ustalony z Polsatem, ale najpewniej będzie to druga połowa września. Na pewno wystąpi na niej Mariusz Pudzianowski, będzie kilka innych znakomitych nazwisk, ale nie chcę jeszcze o nich mówić. Niektóre z nich będą nowe, będzie też powrót starych gwiazd. Będzie "Pudzian", będzie finał Tabera - Błachowicz, będzie turniej do 75 kg z Maćkiem Górskim, zawodnikiem KSW Team w roli głównej. Oczywiście to może ulec zmianie, ale na ten moment takie są postanowienia.

Pański wspólnik wspomniał po gali w Katowicach, że jesteście blisko doprowadzenia do oczekiwanej walki Mariusza Pudzianowskiego z Pawłem Nastulą. Czy to możliwe, że zobaczymy ich w ringu już we wrześniu?

- Czekamy jeszcze na kontrakt z poprawkami menedżerów Pawła Nastuli. Jesteśmy po długich, trwających wiele tygodni negocjacjach. Potwierdzam, że pracujemy nad tym, żeby doszło do tej walki we wrześniu. Nie mamy jeszcze podpisanego kontraktu, ale daleko już zabrnęliśmy i chcemy dotrzymać słowa. Chcemy obejrzeć we wrześniu pierwszą walkę Pawła Nastuli na KSW z Mariuszem Pudzianowskim. Obydwaj zawodnicy powiedzieli "tak", teraz czekamy na decyzję menedżerów Pawła.

Na koniec chciałem zapytać o pana prognozę na temat walki "Pudziana" z Timem Sylvią. Co pan sądzi o tej konfrontacji?

- Od samego początku razem z Maćkiem Kawulskim głośno mówiliśmy, że to jest zły pomysł, żeby Mariusz startował do Tima. Na taki krok jest stanowczo za wcześnie. "Pudzian" buduje dopiero swoją pozycję, nie powinien już teraz atakować zawodnika z tak wysokiej półki. Tim jest weteranem, dwukrotnym mistrzem UFC. To, że ostatnio przegrywał to jedno, ale Mariusz stoczył dopiero dwie walki, w tym jedną na jakimś tam dystansie i dopiero teraz mógł poczuć, co to jest MMA. Według mnie popełnia błąd i przegra tą walkę i to zdecydowanie. Ale my mamy wyłączność na występy Mariusza tylko w Polsce, na świecie może walczyć gdzie tylko chce.

Rozmawiał: Dariusz Jaroń
Źródło: interia.pl

Kategoria: News
poniedziałek, 10 maj 2010 23:59

Pięć milionów dla Pudziana!

Ponad pięć milionów telewidzów Polsatu i Polsatu Sport oglądało piątkową walkę Mariusza Pudzianowskiego z Yusuke Kawaguchim podczas gali KSW 13 w katowickim Spodku.

Mariusz Pudzianowski kontra Yusuke Kawaguchi, Fot konfrontacja.com /Informacja prasowa
Obydwie stacje przyciągnęły przed telewizory 4,3 mln widzów. W szczytowym momencie - o godzinie 22.36 - galę oglądało aż 5,4 mln. Samą walkę "Pudziana" oglądało łącznie na obu kanałach średnio 5 mln i 30 tysięcy widzów.

Stacja Polsat Sport w trakcie trwania walki "Pudziana" z Kawaguchim osiągała wyższy udział w widowni niż jakakolwiek główna stacja poza Polsatem - zarówno TVN, jak i TVP1 i TVP2 miały mniejszą oglądalność w trakcie walki.

Liczba widzów w trakcie transmisji na antenie Polsat Sport momentami przekraczała nawet milion.

Walkę Mameda Khalidova z Ryutą Sakuraiem emitowana 30 minut po północy oglądało średnio prawie 3,4 mln widzów. W szczytowym momencie walki ok. 00.44 walkę oglądało nawet 3,6 mln widzów.

Przypomnijmy, że "Pudzian" po dwóch pięciominutowych rundach pokonał decyzją sędziów zawodnika z Japonii. To był jego drugi pojedynek w formule MMA. Wcześniej - przy okazji grudniowego debiutu - pokonał na KSW 12

Marcina Najmana. Już niebawem, 21 maja, stoczy trzecią walkę, tym razem z byłym mistrzem prestiżowej organizacji UFC, Timem Sylvią.

Kategoria: News

To już niemal pewne. Tak jak informowaliśmy w czerwcu, Kimbo Slice nazywany "Mistrzem nokautu" będzie kolejnym rywalem Mariusza Pudzianowskiego. Do konfrontacji dojdzie w październiku najprawdopodobniej w Chicago.

Informację tę potwierdził Corey Fischer, dyrektor agencji odpowiedzialnej za interesy Polaka w Stanach. - Mogę poinformować, że walka pomiędzy tymi dwoma zawodnikami jest bardzo bliska finalizacji. Chcemy doprowadzić do niej w Chicago, ze względu na liczną rzeszę Polaków zamieszkujących tamtą okolicę - zaznaczył

źródło:wp.pl

Kategoria: News

Z tego, co mi wiadomo Polsat nie pokaże walki Mariusza Pudzianowskiego z Timem Sylvią - mówi w rozmowie z Wirtualną Polską Andrzej Janisz, znany polski dziennikarz komentujący w telewizji Polsat walki MMA. Żadna inna polska telewizja zdaniem Janisza najprawdopodobniej również nie przeprowadzi transmisji. To fatalne wiadomości dla polskich fanów i miejmy nadzieję, że jednak któraś stacja pokaże walkę "Pudziana".

W walce z Yusuke Kawaguchim "Pudzian" zgodnie z oczekiwaniami zaraz po pierwszym gongu ruszył na rywala. Najsilniejszy człowiek świata zasypał Japończyka gradem ciosów, ale o dziwo Kawaguchi dalej stawiał opór. Szturm Pudzianowskiego trwał dwie i pół minuty, później Polakowi zaczęło brakować sił. - Byłem zbyt pewny siebie, myślałem, że go skończę w trzy minuty i to był błąd. Następna lekcja pokory - mówił po walce "Pudzian".

Chociaż Pudzianowskiemu brakowało kondycji, dzięki wielkiej ambicji wytrzymał trudy pojedynku i wygrał decyzją sędziów. Przebiegiem walki zaskoczony był również Andrzej Janisz komentujący galę KSW XIII w telewizji Polsat.

- Nigdy nie spodziewałem się, że walka potrwa tak długo. Myślałem, że będzie to maksymalnie trzy minuty - powiedział Wirtualnej Polsce. - Jestem zbudowany tym, że Mariusz wytrzymał dziesięć minut. W życiu nie przypuszczałbym, że będzie w stanie wytrzymać pięć. „Pudzian” jest odważny - dodał.

Po wygranej nad Kawaguchim, teraz Pudzianowskiego czeka jeszcze trudniejsza przeprawa. Już 21 maja zmierzy się z żywą legendą MMA Timem Sylvią. Trudno przewidywać jaki przebieg będzie miała ta walka.

- Nikt nie jest w stanie przewidzieć przebiegu walki MMA. Element przypadkowości w MMA jest większy niż w jakimkolwiek innym sporcie. Mariusz musi spróbować go trafić. Może mu się uda, tak jak Ray'owi Mercerowi (pokonał Sylvię przez KO w 9. sek. pojedynku - przyp WP). Jeśli mu się nie uda, to nie wygra - stwierdził Janisz.

Niestety polscy kibice najprawdopodobniej nie będą mieli okazji zobaczyć walki "Pudziana" z Sylvią. - Z tego, co mi wiadomo Polsat nie pokaże tej walki. Wydaje mi się, że żadna z polskich telewizji również nie będzie transmitowała tego pojedynku - powiedział komentator Polsatu.

MR
źródło: wp.pl

Kategoria: News

Wbrew opiniom w USA, najbliższy rywal Polaka wcale go nie lekceważy, choć przemawiają za nim wszystkie argumenty. Póki co Amerykanin nokautuje...

Piątkowa walka Mariusza Pudzianowskiego z Yusuke Kawaguchim jest lekceważąco komentowana za Oceanem. Fachowcy i internauci wręcz nabijają się z umiejętności ringowych Pudziana. Padały hasła, żeby dał sobie spokój z MMA i wycofał się z planowanego na 21 maja pojedynku z Timem Sylvią.

Sylvia - były mistrz świata federacji UFC - dotąd nie wypowiadał się o walce Pudzian - Kawaguchi. W końcu jednak...

Zapytano go na Twitterze, czy widział ten pojedynek i czy (po męczarniach Pudzianowskiego) czuje się pewniejszy swojej wygranej 21 maja.

Nie widziałem tej walki, ale nic się nie zmienia. Wciąż wygląda na to, że czeka mnie ciężki pojedynek - napisał Sylvia.

Świadczy to o tym, że amerykańskiemu zawodnikowi nie udzieliła się buta , jaka przemawia przez amerykańskie media . A także innych fighterów...

Inna sprawa, że Sylvia w jednym z poprzednich wpisów na Twitterze zapewnił, że jest w znakomitej formie.  I że niszczy kolejnych sparingpartnerów.

Kolejny świetny sparing za mną. Jak tak dalej będę ich nokautował, to nikt mi nie zostanie - napisał 5 maja.
Jak sądzicie, kto zwycięży 21 maja? Pudzian zdoła się zregenerować po ciężkiej walce z Japończykiem i pokona Amerykanina? A może Sylvia wybije mu z głowy MMA?

Źródło: sportfan.pl

Kategoria: News
środa, 14 lipiec 2010 19:49

"Pudzian" kontra "Kimbo Slice"? "NIE"

- Mogę poinformować, że walka pomiędzy Kimbo Slicem a Mariuszem Pudzianowskim jest bardzo bliska finalizacji - zdradził w jednym z wywiadów Corey Fisher, współwłaściciel federacji Moosin. Co innego ma do powiedzenia w tej sprawie menadżer Kevina "Kimbo Slice'a" Fergusona.

Kierujący karierą amerykańskiego zabijaki Mike Imber na pytanie o walkę Fergusona z Pudzianowskim odpowiedział krótko: NIE. Według Fischera Slice miałby bić się z najsilniejszym człowiekiem świata w październiku w Chicago, jednak jak na razie nikt nie potwierdza tych informacji.

Współwłaściciel Moosin chciałby, by na wrześniowej gali w "Wietrznym mieście" wystąpił poza "Pudzianem" także Koreańczyk Hong Man Choi, który miałby się zmierzyć z... Timem Sylvią, ostatnim rywalem Polaka.

Te dwie walki na pewno stanowiłyby łakomy kąsek dla wielbicieli tak zwanych "freak show". Jednak jak na razie żadna z nich nie została zakontraktowana. Nie oznacza to, że do takich pojedynków nie dojdzie. Choć menadżer Fergusona teraz mówi nie, ma jeszcze dużo czasu na to, by zmienić zdanie.

źródło:wp.pl

Kategoria: News

Po ostatniej walce Mariusza Pudzianowskiego serwisy bukmacherskie przyjmują zakłady na kolejną walkę "Pudziana" - z Timem Sylvią. Kursy nie pozostawiają wątpliwości - faworytem będzie Amerykanin.

Portal BloodyElbow.com opublikował kursy na obu pięściarzy. Na Sylvię kurs cały czas spada, obecnie kurs na Amerykanina wynosi - 300, na Pudzianowskiego + 200. Oznacza to, że za każde 100 dolarów postawionych na "The Maine-aca" można wygrać zaledwie 133.

Według jednej z firm najpopularniejszych europejskich firm bukmacherskich, kurs na Tima Sylvię wynosi 1,35, natomiast na "Pudziana" aż 2,90.

Za Oceanem nie wierzą, że Pudzianowski mógłby wygrać z ich zawodnikiem. "Tim Sylvia już się ślini na walkę z Mariuszem Pudzianowskim" - napisał po walce "Pudziana" z Yusuke Kawaguchim serwis sportowy amerykańskiego portalu "Yahoo!". Zdaniem dziennikarzy tej witryny po tym, co Polak pokazał w walce z Japończykiem, jego sztab może wymyślić jakąś kontuzję, by doprowadzić do przełożenia walki z dwukrotnym mistrzem świata UFC.

O tym, że pokonanie Amerykanina nie będzie łatwym zadaniem świadczą chociażby warunki fizyczne popularnego "Maine-iaca". Ma 204 cm wzrostu i waży 118 kg.

Urodzony w Ellsworth Amerykanin na koncie ma już 31 walk z czego 25 wygrał i 6 przegrał. 34-letni zawodnik z całą pewnością będzie dużo trudniejszym rywalem dla "Pudziana". Na niekorzyść Polaka działa również fakt, że nie ma czasu na odpoczynek.

Pudzianowski mimo wszystko jest pewny siebie i marzy o zdobyciu mistrzostwa świata. Jednak, aby tak się stało musi pokonać Sylvię. Zwycięstwo nad żywą legendą MMA znacznie przybliżyłoby najsilniejszego człowieka na świecie do osiągnięcia tego celu.

Źródło: wp.pl

Kategoria: News