Po walce wygranej walce z Yusuke Kawaguchim na gali KSW w amerykańskich serwisach pojawiły się sugestie, że "Dominator" i jego sztab może zrezygnować z walki z Timem Sylvią, zasłaniając się kontuzją. "Pudzian" zareagował błyskawicznie i uciął wszelki spekulacje.

- Prędzej doczekają się spokojnej starości, niż tego, że ja wymięknę. Jeśli myślą, że Polska to mały kraj i nam Polakom brakuje jaj, to się grubo Jankesi mylą - stwierdził "Dominator".

- Nawet, gdybym miał złamaną nogę to i tak wyszedłbym do klatki bić się - zapowiedział Pudzianowski za pośrednictwem swojej oficjalnej strony.

- Amerykanom w zawodach strongman pokazywałem, że jak trzeba to potrafię walczyć na czworaka. Z Sylvią, jak trzeba będzie, zrobię tak samo - stwierdził z kolei "Pudzian" na łamach "Super Expressu".

Przypomnijmy, że byłym mistrzem świata federacji UFC, Polak ma się zmierzyć za niespełna dwa tygodnie w USA.

Źródło: wp.pl

 

Kategoria: News
środa, 14 lipiec 2010 19:47

Esch: Pudzianowski bije jak dziewczynka

Po gali "Moosin: Gods of Martial Arts" w maju tego roku Eric Esch, jeden ze współwłaścicieli federacji Moosin, wychwalał Mariusza Pudzianowskiego i był zachwycony jego postawą. Teraz kieruje pod jego adresem bardzo cierpkie słowa. - On bije jak dziewczynka - kpi z Polaka Esch.

Jeszcze niedawno, tuż po gali w Worcester, "Butterbean" tak mówił o postawie Pudzianowskiego: - Bardzo podobało mi się, jak "Pudzian" uciszył gestem polskich kibiców, gdy był odgrywany amerykański hymn. Inni zawodnicy z innych krajów tego nie robią. Za to należy mu się wielki szacunek.

Walkę "Pudziana" z Timem Sylvią również komentował pełen entuzjazmu. Teraz, kiedy entuzjazm już opadł, krytycznie ocenia umiejętności najsilniejszego człowieka świata.

- Wiem, że złamał stopę w pojedynku z Sylvią, ale on nic nie pokazał do czasu, gdy się poddał. Nie potrafi walczyć w stójce i jak na swoją siłę uderza jak dziewczynka - mówi Esch.

- Wszystko co robi, to zasypywanie rywala ciosami pięściami. Potrzebuje pomocy. Jest pięciokrotnym mistrzem świata siłaczy, a uderza jak ktoś, kto waży 60 kilogramów, a nie 120 - dodaje współwłaściciel federacji Moosin.

- Pudzianowski nie ma umiejętności, by walczyć na tym poziomie, na którym chce. Kiedy nauczy się walczyć w stójce może być liczącą się postacią w MMA. Musi też pracować nad walką w parterze. Wszyscy wiemy, że jest bardzo silny, ale to nie wystarczy, by wejść na najwyższy poziom - komentuje "Butterbean".

- Nie wiem, kto jest jego trenerem, ale powinien być zwolniony. Aby udowodnić swoją wartość musi pokonać dobrego wojownika, zanim dostanie szansę na kolejną wielką walkę na naszej gali 9 października - zaskakuje Esch, który mówi zupełnie co innego niż drugi właściciel Moosin, Corey Fischer. Ten przekonuje, że jest bliski doprowadzenia do walki Pudzianowskiego z Kevinem "Kimbo Slice'em" Fergusonem.

źródło:wp.pl

Kategoria: News

"Pudzian" zrejteruje?! "To niemożliwe!"
"Tim Sylvia już się ślini na walkę z Mariuszem Pudzianowskim" - napisał po walce "Pudziana" z Yusuke Kawaguchim serwis sportowy amerykańskiego portalu "Yahoo!". Zdaniem dziennikarzy tej witryny po tym, co Polak pokazał w walce z Japończykiem, jego sztab może wymyślić jakąś kontuzję, by doprowadzić do przełożenia walki z dwukrotnymi mistrzem świata UFC.

Łukasz "Juras" Jurkowski, znany polski zawodnik wszechstylowej walki wręcz oraz komentator Polsatu Sport, uważa, że takie insynuacje są kompletną bzdurą. - Nie, nie, to niemożliwe - przekonuje Jurkowski. - Rozmawiałem z Mariuszem o tej walce, jest przygotowany, wszystko jest już dopięte. Na pewno ta walka się odbędzie! - zapewnia.

Sugerowanie, że "Pudzian" w ostatniej chwili wycofa się z walki z Sylvią, to nikczemne insynuacje, które nie mają nic wspólnego z prawdą. Znając ambicję Mariusza można być pewnym, że on nigdy nie uciekłby z pola bitwy w tak niegodny sposób.

Choć w walce z Kawaguchim "Dominator" nie zachwycił, to jednak wygrał dość pewnie. W drugiej rundzie wyglądał już na bardzo zmęczonego, ale mimo to nie dał Japończykowi szansy na zwycięstwo.

- Spodziewałem się, że Mariusz Pudzianowski od początku ruszy na Kawaguchiego. Myślę, że on jest świadomy tego, że nie ma kondycji na prowadzenie walki od początku w równym tempie, przez dwie rundy po pięć minut. Wiedziałem, że jeśli nie skończy rywala w 2-3 minuty, to może być kłopot. Na szczęście dla Mariusza Japończyk nie był jakimś bardzo doświadczonym zawodnikiem, bo mogło by być różnie w drugiej rundzie, kiedy Kawaguchi zorientował się, że może skończyć tą walkę przed czasem - ocenia piątkowy pojedynek Jurkowski.

Choć niewiele dobrego mówi się o stylu, w jakim zwyciężył "Pudzian", to jednak trzeba zauważyć, że był on w stanie zdominować znacznie bardziej doświadczonego rywala. - Kawaguchi miał dobry rekord (11 walk, 10 zwycięstw), wcześniej nie bił się z takim przeciwnikiem jak Mariusz. "Pudzian" technicznie nie był w stanie go zdominować, ale był wielki i silny i tym go przytłoczył. Japończyk po pierwszych minutach trochę się wystraszył i potem już tak ochoczo nie atakował - komentuje dominację "Dominatora" polski zawodnik MMA.

- Dla Pudzianowskiego była to tak naprawdę pierwsza walka w MMA, wygrał i bardzo dobrze. Ale ocenić będzie go można dopiero po 5-6 walkach i wtedy będzie można powiedzieć, czy stać go na coś więcej, niż Najman i Kawaguchi - dodaje "Juras".

Już 21 maja w Bostonie Pudzianowski stanie naprzeciwko Tima Sylvii. Starcie z dwukrotnym mistrzem świata UFC, zawodnikiem, który stoczył już 31 walk w MMA, będzie największym wyzwaniem w jego karierze. - Mariusz trochę ryzykuje, ale znacznie więcej ryzykuje Tim Sylvia. Jeśli "Pudzian" przegra z dwukrotnym mistrzem świata UFC, to będzie to coś, czego się wszyscy spodziewają. Gorzej będzie dla Amerykanina, jeśli Mariusz jakimś cudem wygra, bo na papierze nie ma atrybutów, by zagrozić swojemu rywalowi. A jeśli stanie się coś takiego, jak w walce Sylvii z Rayem Mercerem, gdy przegrał on od razu przez nokaut po pierwszym ciosie pięściarza, wtedy Sylvia będzie skończony. Myślę, że do tego pojedynku Pudzianowski podejdzie na psychicznym luzie, bo to jego rywal ma więcej do stracenia - mówi Jurkowski, który będzie walczył na tej samej gali z Koreańczykiem Changiem Seobem Lee.

Jakie techniki i umiejętności Sylvii będą zdaniem "Jurasa" najgroźniejsze dla Pudzianowskiego? - Boks, przede wszystkim boks i zasięg - Sylvia ma 201 centymetrów wzrostu, dobrze i mocno boksuje. O sile jego boksu przekonał się chociażby słynny Antonio Nogueira, który całkiem nieźle boksuje, a został przez Sylvię zbity w stójce - zauważa komentator Polsatu Sport.

Czy "Pudzian" poradzi sobie z wyższym, bardziej doświadczonym i lepszym technicznie rywalem? Czy na niego też rzuci się od początku? Z całą pewnością będzie to pierwszy przeciwnik, który będzie w stanie znokautować "Dominatora". Ale ostatnio spisuje się słabo. Jeśli Polak trafi jednym potężnym ciosem, walka może skończyć się bardzo szybko.

Grzegorz Wojnarowski, Wirtualna Polska

Kategoria: News
piątek, 16 lipiec 2010 19:46

Esch: znokautuję Pudzianowskiego!

Jeszcze kilka dni temu szef federacji Moosin zapowiadał, że podczas kolejnej gali kibice zobaczą w ringu walkę Mariusza Pudzianowskiego z Kimbo Slicem. Teraz Eric "Butterbean" Esch, jeden ze współwłaścicieli federacji nie wyklucza, że sam zmierzy się z "Pudzianem". Co więcej, ważący 189 kilogramów Esch jest przekonany, że pokonałby Polaka.

Popularny "Butterbean" uważa, że "Pudzian" jest marnym zawodnikiem i nie odniesie wielkich sukcesów w MMA jeżeli nie poprawi umiejętności bokserskich.

- Moosin chce wykorzystać Pudzianowskiego, bo jest Polakiem i zrobić jego walkę w Chicago. On dostanie pieniądze za to, że jest popularny, bo za styl walki powinien nie dostać ani grosza, nawet nie umie zadawać ciosów prostych, a w walce nie istnieje. Bije na ślepo i trafia w ramię rywala. To wielki i silny facet, ale siła to nie wszystko. Musi nauczyć się zadawać ciosy, żeby móc kogoś znokautować, a nie tylko patrzeć się na niego i uśmiechać - powiedział Esch.

Zdaniem 44-letniego olbrzyma, do walki z Pudzianowskiego z Kimbo Slicem nie dojdzie, ponieważ dzieli ich przepaść, jeżeli chodzi o umiejętności.

- Myślę, że do tej walki nie dojdzie. Staram się znaleźć kogoś innego, kto mógłby walczyć z Pudzianowskim. Kimbo to nie ten kaliber dla niego, to silny i twardy facet. Nie można każdej walki argumentować tym, że Pudzianowski był pięciokrotnym mistrzem Strongman. On nie potrafi zadawać ciosów. Jeżeli chce poważnie podejść do tego sportu to musi potrenować z dobrym trenerem od boksu. Ma niesamowicie mocne kopnięcia. Ma dobre kopnięcia, a podczas walki na ziemi potrafi przetrwać. Jednak jeżeli walka jest w stójce to nie widzę go w takim pojedynku. Nie wydaje mi się, aby Moosin musiało promować kogoś, kto nie daje ekscytujących walk - nie pozostawia wątpliwości Esch.

"Butterbean" nie wyklucza, że sam mógłby walczyć z Pudzianowskim i uważa, że bez problemu znokautowałby Polaka.

- Bardzo chętnie zawalczę z Pudzianowskim. Nikt jednak mi takiej walki nie proponował. Jeżeli do niej dojdzie to znokautuję "Pudziana". Wszyscy wiedzą, że mógłbym go znokautować i dlatego nie wydaje mi się, aby pozwolili mi z nim walczyć. Ja wiem, że znokautowałbym go i nie wiem, dlaczego Tim tego nie zrobił podczas ich walki - zakończył potencjalny rywal "Pudziana".

BoxingNews.pl/wp.pl

 

Kategoria: News

Ten człowiek jest po prostu nie do zdarcia! Zaraz po wyczerpującej walce z Yusuke Kawaguchim (30 l.) Mariusz Pudzianowski (33 l.) wsiadł w samochód i jeszcze w nocy wrócił z Katowic do Warszawy. - O godzinie 9 rano musiałem być w studiu Polsatu - tłumaczy "Pudzian", który dzień po gali KSW zrobił prawdziwy show w programie "Tylko nas dwoje". Ubrany w komiczny strój rozbawił telewidzów do łez

"Super Express": - Przed walką zapowiadałeś, że szybko rozprawisz się z Japończykiem...

 

Mariusz Pudzianowski: - Myślałem, że skończę to w 3 minuty. Przeciwnik okazał się jednak wytrzymały. Na początku dostawał naprawdę mocne bomby, przecież siedziałem na nim i go lałem. Widziałem, że ma już szaro w oczach, ale nie chciał się poddać. Wtedy już wiedziałem, że będzie ostra jazda, że będą dwie rundy.

 

 

- Szybko opadłeś z sił. Druga runda była drogą przez mękę...

 

- Pierwszą rundę wygrałem sam, drugą wygrał dla mnie trener. Co chwila krzyczał, bym oszczędzał siły i żebym go co chwila punktował. Tak właśnie robiłem. Gdyby nie rady trenera, drugą rundę bym przegrał. Bardzo pomogli mi też kibice. Słyszałem ich doping i wiedziałem, że muszę dać radę, bo nie mogę ich zawieść.

 

- Następna walka już za 2 tygodnie w USA. A rywal będzie jeszcze trudniejszy.

 

- Trudniejszy, ale i... łatwiejszy. Tim Sylvia jest cięższy ode mnie i to on teraz będzie musiał dotlenić więcej mięsa. Waży przecież ponad 140 kg. Będzie więc wolniejszy niż Japończyk, który okazał się bardzo szybkim zawodnikiem. W USA może być różnie. Jedno wiem na pewno - będzie we mnie więcej pokory. Siły rozłożę na cały dystans. Potrzebowałem lekcji MMA i ją dostałem.

 

- Po walce z Kawaguchim Amerykanie kpią z ciebie. Piszą, że pewnie stchórzysz, symulując kontuzję.

 

- Bzdura! Nie mogę się już z tego wycofać. Skoro się tego podjąłem, to dopnę swego. Amerykanom w zawodach strongmanów pokazywałem, że jak trzeba, to potrafię walczyć na czworaka. Z Sylvią, jak będzie trzeba, zrobię tak samo.

 

- W walce z Najmanem nie przyjąłeś żadnego ciosu. Z Kawaguchim już kilka ich było.

 

- No właśnie, a przecież niektórzy trenerzy mówili, że dostanę jednego gonga i się rozpłaczę jak dziecko. Przyjąłem ich kilka, ale szedłem cały czas do przodu.

Źródło: se.pl

Kategoria: News

Deklaracja Erica "Butterbeana" Escha postawiła pod znakiem zapytania plany Konfrontacji Sztuk Walki wobec Mariusza Pudzianowskiego. - Mamy już potencjalnych rywali dla "Pudziana", ale ta deklaracja w pewnym sensie wpłynie na ponowne zrewidowanie planów- mówi "Wirtualnej Polsce" Martin Lewandowski, współwłaściciel federacji KSW. Niewykluczone, że najbliższym rywalem "Pudziana" na wrześniowej gali będzie właśnie popularny "Butterbean"!

Przypomnijmy, że kilka dni temu "Butterbean" zdobył się na uszczypliwości wobec "Pudziana" - stwierdził, że Polak w walce z Timem Sylvią bił jak dziewczynka i nie pokazał nic, czym mógłby pochwalić się pełnokrwisty zawodnik MMA.

Zaledwie dzień później Amerykanin (ważący według różnych źródeł od 160 do nawet 190 kg - przyp. red.) wypalił, że gdyby miał okazję zmierzyć się z przygotowującym się do następnej walki na KSW "Pudzianem", to bez problemów znokautowałby go.

- Powiem szczerze, że w pewnym sensie ta deklaracja wpłynie na ponowne zrewidowanie planów wobec Mariusza na następną walkę - odpowiada Martin Lewandowski. Federacja KSW postanowiła zaczerpnąć informacji u źródeł i sprawdzić, czy "Butterbean" nie rzuca słów na wiatr. Okazuje się, że nie!

- Rozmawialiśmy już z przedstawicielami federacji Moosin, z którą współpracuje "Butterbean". Okazuje się, że gdybyśmy złożyli oficjalną propozycję walki, to nie wykluczone, że "Butterbean" przyjąłby ją. Jest po prostu zainteresowany walką z "Pudzianem" i mógłby przyjechać do Polski na galę KSW XIV - zdradza wyniki rozmów ze stroną amerykańską Maciej Kawulski, drugi współwłaściciel federacji KSW.

Mimo że potężnie zbudowany "Butterbean", nie jest już tym zawodnikiem, który efektownie nokautował swoich rywali (z 20 walk wygrał 12 - przyp. red.), to sama walka mogłaby się okazać interesująca.

- Walka z "Butterbeanem" byłaby atrakcyjna z wielu powodów - przekonuje Lewandowski. - Po pierwsze,sam przeciwnik jest niezwykle atrakcyjny i pasujący do "Pudziana". Pod względem masy i umiejętności mógłby stawić czoła Mariuszowi. Dodatkowo sam "Buttebean" jest gwiazdą. Wszyscy weterani PRIDE będą mieli miejsce na KSW. Mamy sentyment do tej nieistniejącej już federacji . Po drugie, po raz kolejny o KSW usłyszeliby kibice na rynku w USA - wtóruje mu Kawulski.

Najbliższa gala organizowana przez Konfrontację Sztuk Walki odbędzie się już 18 września w łódzkiej Atlas Arenie.

- Obydwaj zawodnicy spokojnie zdążą przygotować się do wrześniowej gali. Optymalny cykl przygotowawczy w MMA trwa około 6 tygodni, a więc na tę chwilę czasu jest aż nadto. Nie wiem, jaka jest forma "Butterbeana", natomiast "Pudzian" haruje w swoim stylu - uspokaja Kawulski.

Na wrześniowej Konfrontacji Sztuk Walki oprócz Pudzianowskiego, zobaczymy między innymi walki Jana Błachowicza z Danielem Taberą, Krzysztofa Kułaka z Danielem Dowdą oraz Marcina Najmana z Przemysławem Saletą. W łódzkiej Atlas Arenie rozegrany zostanie również nowy turniej w kategorii do 70 kg - w nim zobaczymy między innymi zawodnika KSW Team Macieja Górskiego, który będzie bronił pasa i tutyłu Mistrza KSW w tej kategorii wagowej.

Artur Mazur, Wirtualna Polska

Kategoria: News

Mariusz Pudzianowski ma za sobą prawdziwy, ogromnie wyczerpujący "debiut" w MMA. Tuż po walce z Japończykiem był kompletnie wyczerpany, zaś w szatni błyskawicznie odzyskał wigor i udowodnił jak niespożytą siłą dysponuje. Po stoczeniu dziesięciominutowej walki wsiadł z kółko (!) i ruszył do Warszawy, gdzie czekają obowiązki związane z popularnym show Polsatu.

Przemierzamy wąskie korytarze katowickiego Spodka i po chwili znajdujemy się w szatni "Pudziana". Na zegarze prawie 2.00. Siłacz jest już rozluźniony. Udziela ostatnich wywiadów przed opuszczeniem hali. - Jeszcze chłopaki z patronackich mediów - wita się "Pudzian".

- Krystian ustaw samochód, żeby był gotowy do wyjazdu - mówi siłacz do swojego brata. - Kto prowadzi? - pyta Krystian Pudzianowski. - Jak to kto, ja - odpowiada zupełnie naturalnie "Pudzian", czym kompletnie zaskoczył obecnych.

Czy Mariusz Pudzianowski ma siłę, żeby po tak morderczej walce prowadzić auto - pytam.

- Oczywiście! - rzuca "Pudzian". - Jest siła. Wracamy dzisiaj jeszcze do domu, bo jutro już o godzinie 9 rano muszę być w studio Polsatu. Jutro czeka mnie kolejne show. Mamy 300 kilometrów do zrobienia - mówi nam Pudzianowski.

Później opowiada już o walce i przyznaje, że Yusuke Kawaguchi postawił mu ciężki warunki. - Pierwszy raz stoczyłem taki dziesięciominutowy pojedynek. No i małe zaskoczenie - nie ukrywa.

Czasu na rozmyślanie nad piątkową walką w ramach XIII edycji Konfrontacji Sztuk Walki, "Pudzian" nie będzie miał wiele. Już za dwa tygodnie (sic!) stoczy kolejną walkę i to z nie byle kim. Jego rywalem będzie były mistrz świata federacji UFC, Tim Sylvią.

"Pudzian" nie raz udowadniał, że jest niezwykle pracowity. - Ostatnio zrobiłem ciągiem 7 dni pod rząd i okazało się za dużo tego wszystkiego. Trener mnie po prostu wygnał z treningu i powiedział: "Pudzian, weź ty sobie odpocznij troszeczkę i daj sobie na luz. Nie masz prawa wstępu przez dwa dni na salę". To była dla mnie największa kara, bo ja nie potrafię odpuścić - mówił Pudzianowski w naszej ostatniej rozmowie przed walką z Kawaguchim. Skąd on czerpie energię na wszystkie te wyzwania? Niepojęte.

z Katowic, Artur Mazur - Wirtualna Polska

Kategoria: News

Marcin Najman najlepiej wie, co potrafi zrobić w ringu Mariusz Pudzianowski. Podczas 12 KSW „Pudzian” pokonał "El Testosterona" po 44 sekundach walki. Najman dla Onet.pl ocenia piątkową walkę swego pogromcy z Japończykiem Yusuke Kawaguchim. Mówi też o tym, że nie wzrusza go zupełnie, gdy publiczność widząc go zaczyna gwizdać i buczeć. Najman w swej kolejnej walce w formule MMA zmierzy się najprawdopodobniej z Krzysztofem "Modelem" Kułakiem.

- Mariusz Pudzianowski kontra Yusuke Kawaguchi. To była inna walka niż Pana z "Dominatorem"…

- Tak jak przewidywałem, Japończyk był trudnym rywalem. On z dwunastu pojedynków jedenaście wygrał, więc to zawodnik bardzo doświadczony i dlatego ta walka tak, a nie inaczej, wyglądała. Mariusz pokazał charakter, że przetrzymał. Myślałem, że gorzej będzie wyglądał po dwóch minutach. "Pudzian" pokazał, że ma wszystko, czego potrzebuje wielki wojownik. Życzę mu serdecznie wszystkiego najlepszego.

- Pudzianowski dał z siebie bardzo dużo. Kosztowało go to sporo zdrowia?

- Na pewno. To była ciężka walka. Po dziesięciu minutach walki każdy jest zmęczony, więc i on i Japończyk także. To jest waga ciężka, tu się troszkę inaczej dopompowuje organizm tlenem.

- Teraz zmierzy się z Timem Sylvią. Kto jest faworytem tej walki?

- Sylvia jest od Mariusza wyższy, więc to będzie dla niego znów inna walka. Ale trzeba pamiętać o jednym – Mariusz jest piekielnie mocny i piekielnie szybki. Początek walki z nim w ringu jaki jest – widzieliśmy już dwa razy. Faworyta w tej walce nie podejmuję się wskazać, ale na pewno będę kibicował Mariuszowi.

- Niemiłe przyjęcie zgotowali Panu kibice w Katowicach. Były gwizdy i buczenie.

- Do walki z "Pudzianem" wychodziłem przy przeraźliwym gwiździe. Na mnie takie rzeczy wrażenia nie robią. Ja robię swoje i moja psychika jest nie do złamania. Ludzie mają do tego prawo. Kupują bilety i chcą kibicować swoim zawodnikom. To jest ich święte prawo.

- Najbliższe Pana plany związane z MMA?

- Wystąpię na 14 lub 15 KSW. To zależy od tego, czy wypali mi planowana gala boksu w Częstochowie.

Marcin Najman najprawdopodobniej podczas 14 KSW zmierzy się z Krzysztofem Kułakiem, który w piątkowy wieczór pokonał Brazylijczyka Vitora Nobregę i zdobył pas międzynarodowego mistrza federacji KSW w wadze średniej. "El Testosteron" kontra "Model" – brzmi zachęcająco, nieprawdaż?

W Katowicach rozmawiał Daniel Bednarek, sport.onet.pl

Autor: Daniel Bednarek
Źródła: Onet.pl

Kategoria: News
sobota, 08 maj 2010 23:59

Pudzianowski: jestem zaszokowany!

Kawaguchi okazał się naprawdę trudnym zawodnikiem, dlatego że przez pierwsze 3 minuty bombardowany był dosyć mocno i widziałem, że w oczach mu się już szaro robiło, ale nie chciał się poddać. Jestem zaszokowany, że wytrzymał to bombardowanie - powiedział Wirtualnej Polsce Mariusz Pudzianowski po walce z Japończykiem Yusuke Kawaguchim.

Ochłonąłeś już po walce?

Siły już wróciły, ale muszę powiedzieć, że w MMA muszę się jeszcze dużo, dużo nauczyć. W każdym wywiadzie powtarzam, że jestem jeszcze żółtodziobem w MMA. Niektórzy mówią, że udaję wielkiego fightera. Nie! Powtarzam - jeszcze jestem żółtodziobem w tej dziedzinie.  
 
Spodziewałeś się aż tak morderczej walki?

Tak naprawdę Kawaguchi nic mi nie zrobił, nie jestem poobijany, nie jestem rozbity. Parę tam strzałów wyłapałem. Kawaguchi okazał się naprawdę trudnym zawodnikiem, dlatego że przez pierwsze 3 minuty bombardowany był dosyć mocno i widziałem, że w oczach mu się już szaro robiło, ale nie chciał się poddać. Sędzia to oczywiście też bardzo dobrze widział, ale puszczał go. Po tych trzech minutach, każdy mój strzał był już troszeczkę słabszy. Umówmy się, nawet "Pudzian" nie jest maszyną. Nie mogłem go skończyć.  
 
Kawaguchi okazał się naprawdę twardy. W pierwszej rundzie byłem przekonany, że pęknie pod lawiną twoich ciosów?

Jestem zaszokowany, że on wytrzymał to trzyminutowe bombardowanie! Teraz mogę powiedzieć, że popełniłem trochę błędów. Za szybko chciałem go skończyć. Wystarczyło go troszkę rozbić, "dosiąść go" i spokojnie z nim walczyć: jeden strzał i 10 sekund przerwy. Wtedy, te strzały byłyby mocniejsze.  
 
Widać było wyraźnie, że w dalszej fazie walki wyraźnie zabrakło ci sił.

Byłem zbyt pewny siebie, myślałem, że go skończę w trzy minuty i to był błąd. Następna lekcja pokory.  
 
Można zatem powiedzieć, że zaliczyłeś prawdziwy debiut w MMA i to na pełnej długości.

Pierwszy raz stoczyłem taki dziesięciominutowy pojedynek. No i małe zaskoczenie.  
 
Najmana rozbiłeś low-kickami, a w tej walce to Kawaguchi cześciej wyprowadzał kopnięcia.

Te low-kicki nie zrobiły mi krzywdy. Sam nie chciałem go kopać, bo inaczej rozłożyłem sobie strategię dla niego i muszę przyznać, że troszeczkę się przeliczyłem.  
 
Tuż po walce przyznałeś, że były chwile zwątpienia. W którym momencie?

Chwile zwątpienia były w drugiej rundzie, bo w pierwszej było spokojnie, tylko nie mogłem go rozbić - cały czas punktowałem, punktowałem... A w drugiej rundzie... No... Gdyby nie moja cała ekipa, to byłoby ze mną źle. Wtedy już w grę wchodziło doświadczenie moich trenerów.  
 
Oprócz trenerów pomógł chyba ktoś jeszcze - fantastyczni kibice, którzy przybyli na KSW XIII.

Kiedy już zaczynało brakować mi sił, wszyscy wstawali i krzyczeli: "Pudzian dawaj"! A to naprawdę dopinguje.  
 
Taki doping przydałby się za dwa tygodnie. Tim Sylvia, były mistrz świata UFC, to o wiele bardziej doświadczony zawodnik niż Kawaguchi.

Tamten przeciwnik będzie troszeczkę wolniejszy. To będzie zupełnie inny rywal - wysoki przede wszystkim. Tam trzeba będzie bardziej z głową podejść do walki i oszczędzać siły. Trzeba go będzie przewrócić, ułożyć i rozbijać go. Trzeba będzie liczyć na dwa strzały - naprawdę mocne strzały.

Krzysztof Kosedowski stwierdził, że Mariusz Pudzianowski nie wie, co to ból. Czy po walce z Kawaguchim już wie?

To są jego słowa. Ja wiem, co to znaczy ból. Skoro ktoś mówi, że ja nie wiem, co to znaczy ból, to dzisiaj miał okazję się przekonać, czy jak dostanę w nos, to od razu "siadam". Kilka razy oberwałem i muszę powiedzieć, że nie poczułem tego.

rozmawiał w Katowicach, Artur Mazur - Wirtualna Polska

Kategoria: News
poniedziałek, 19 lipiec 2010 19:39

KSW 14: Zwrot w sprawie walki Pudziana

Mariusz Pudzianowski może na KSW 14 zmierzyć się z Ericiem Eschiem. Popularny "Butterbean" ostatnio nie szczędzi Pudzianowskiemu złośliwości, a pomysł momentalnie podchwycili włodarze KSW.

Mariusz Pudzianowski w USA miał rozwijać swoją karierę na galach Moosin, ale ostatnio dość niespodziewanie szydził z niego Eric Esch, jedna z najważniejszych osób w Moosin. "Butterbean" najpierw wykpił technikę Pudzianowskiego, a później przyznał, że chętnie zmierzyłby się z polskim siłaczem i bez problemu znokautował Pudzianowskiego. - Myślę, że jeśli obie strony potwierdzą swoje zainteresowanie my podejmiemy rękawice - mówi Maciej Kawulski za pośrednictwem strony konfrontacja.com. - Nie mniej jednak jeżeli Butterbean będzie nadal podtrzymywał swoje zainteresowanie tą walką, my ze swojej strony rozpatrzymy ją poważnie, ale w tym celu potrzebujemy konkretniejszych deklaracji - wtórował Kawulskiemu Martin Lewandowski.

Skoro zainteresowanie wyraził Esch oraz najważniejsi ludzie w KSW, to trop prowadzi jasno do walki Pudzianowski - Esch na gali KSW 14, która 18 września odbędzie się w Łodzi. Jak informuje "Wirtualna Polska" organizatorzy KSW skontaktowali się z federacją Moosin i uzyskali potwierdzenie, że "Butterbean" może przyjechać do Polski na galę KSW 14. Taka walka odbiłaby się echem nie tylko w Polsce, bo mający za sobą występy w Pride oraz Cage Rage Esch jest bardzo rozpoznawalną postacią w świecie MMA.

źródło:sports.pl

Kategoria: News