poniedziałek, 30 listopad 2009 17:10

Bilety na walkę Pudzian - Najman poszły jak woda!

Na dwa tygodnie przed 12. galą Konfrontacji Sport Walki w Warszawie, której "gwoździem programu" będzie pojedynek Mariusza Pudzianowskiego z Marcinem Najmanem zabrakło biletów! A hala Torwaru nie należy przecież do małych.
Gala KSW odbędzie się 11 grudnia. - Zapewniam, że nie jest tak, że skoro zakontraktowaliśmy "Pudziana", to pozostali będą "kelnerami" - zapewnia Martin Lewandowski, współwłaściciel organizacji.

Wiadomo iż namówienie "Pudziana" na taki występ to ogromny wydatek. Wielu ludzi obawiało się nawet, że na tym ucierpi trochę poziom gali, no ale na szczęście udało się Wam wypełnić cały program ciekawymi walkami.

Nie obawiacie się trochę, że zatrudnienie Mariusza może się Wam odbić czkawką? Co będzie jeśli przegra?
Martin Lewandowski, współwłaściciel organizacji KSW: - Walka Pudzianowski - Najman jest jedną z dziesięciu na całej gali. Pozostałych dziewięć będzie stało na wysokim poziomie. Wezmą w nich udział zawodnicy rozpoznawalni. Wiadomo, że można sobie tworzyć nazwiska i ustawiać pary, ale wszystko musi się przełożyć nam jako organizatorom na wynik finansowy. Ale nie będzie takiej sytuacji, że jak już wzięliśmy "Pudziana", to teraz w pozostałych walkach będą już tzw. "kelnerzy". Rozpiski gali nie możemy się wstydzić, a właśnie przez walkę "Pudzian" vs Najman gala dostaje jeszcze większego kolorytu i większego splendoru. To jest jedno. Co do tego, czy się obawiamy odbicia się czkawką to nie, bo przecież co może się stać? "Pudzian" może wygrać i przegrać, tak samo jak Marcin Najman. Tutaj nie ma innych rozwiązań. Nawet jeśli Pudzianowski by przegrał, to sądzę, że może to tylko spowodować, iż będzie chciał rewanżu i jeszcze raz stanąć na ringu MMA. Testujemy się nawzajem. Zobaczymy jak Mariusz Pudzianowski wypadnie. Nie obawiam się w żaden sposób, by jego udział w gali odbił się nam czkawką. Wręcz przeciwnie, dzięki niemu wzrosło zainteresowanie mediów. Zainteresowanie jest tak duże, że pierwszy raz w historii KSW na dwa miesiące przed galą mamy wyprzedane bilety! Do gali zostały dwa tygodnie, ale my już dwa miesiące wcześniej mieliśmy sprzedane wszystkie bilety. Torwar okazał się śmiesznie mały. Chcieliśmy przenieść galę do Łodzi, nawet Mariusz Pudzianowski przekonywał nas, że i łódzką Atlas Arenę wypełnimy, no ale inne względy podyktowały fakt, że na Łódź się nie zdecydowaliśmy.

Wiadomo - ta gala przyniesie Wam same plusy, natomiast nie ukrywajmy, ludzie przyjdą do hali i zasiądą przed telewizorem żeby raczej zobaczyć Pudzianowskiego i w momencie gdy on wygra, to kółko kręci się dalej...
- Mariusz w "Strongmanach" zajął drugie miejsce, ale kolejny jego pojedynek, gdzie będzie pretendował do championa "Strongmanów", będzie oglądany z równym zainteresowaniem. Wszyscy będą zainteresowani, czy on jeszcze jest w stanie wygrać ponownie, już po raz szósty bodaj. Chyba myślisz, że w momencie kiedy on dostanie, to wtedy cała zainteresowana publika odwróci się i przestanie oglądać MMA i KSW, tak?

Może inaczej. Ja śmiem twierdzić, że po zwycięstwie nad Najmanem jeszcze więcej ludzi będzie chciało oglądać Pudzianowskiego.
- To pod warunkiem, że on nadal będzie chciał się konfrontować. Na razie on traktuje to testowo. Wiesz, trzeba wziąć pod uwagę, że ten człowiek, przy całym szacunku dla niego jako zawodnika siłaczy, nigdy nie stał na ringu. Gdzieś tam bawił się na macie, kopał, uderzał, ale on nigdy tak naprawdę nie stoczył prawdziwej walki i to akurat duży minus Pudzianowskiego. Przecież inne emocje się w człowieku wydzielają, ten organizm trochę inaczej reaguje i człowiek nie jest w stanie zapanować nad tym wszystkim. Ja nie mówię o tym, że Pudzian będzie się bał, ale o poziomie adrenaliny. Wchodząc do ringu i słysząc muzykę on wie, iż realnie może dostać zaraz w twarz, realnie może stać się mu krzywda. Najman nie wykona raczej żadnych parterowych działań, żadnego duszenia czy dźwigni, natomiast każde uderzenie w twarz boli. "Pudzian" może zaliczyć nokaut, może mieć złamany nos - on nie ma doświadczenia, bo jednak co by nie mówić, to Najman ileś tam razy już stał w ringu. Dostawał już po twarzy i tułowiu, także on pod tym względem ma przewagę. Jest to przewaga mentalna, a mentalnością wygrywa się walki. Biorąc jednak pod uwagę fakt, że Mariusz jest często na jakichś zawodach, przy wielkiej publiczności, na pewno nie zachowa się jak nowicjusz i nie zaczną mu się trząść nogi. Mimo wszystko będzie to realna walka. To już nie będzie sparing, gdzie mógłby odklepać i powiedzieć dość, tylko będzie miał te dwie rundy po pięć minut z możliwą dogrywką trwającą trzy minuty, gdzie musi coś pokazać. Jeden i drugi mają świadomość tego, że nie będą mogli uciekać. To nie może być walka z cieniem, gdzie będą się ganiać między linami. Muszą też pokazać krew i serce do walki. Zrobili duży szum, ludzie się nastawiają na ten pojedynek, bo rewanż nie będzie już tak atrakcyjny i jeśli walka będzie mizerna, to kibice z takim zainteresowaniem nie będą chcieli tego oglądać. A pamiętajmy, iż to wszystko gdzieś się przekłada na pieniądze - czy to moje, czy to mojego wspólnika, nie mówiąc już o Marcinie Najmanie, czy Mariuszu Pudzianowskim.

Znany jest już komplet nazwisk uczestników gali?
- Jeszcze nie mogę podać ostatnich czterech nazwisk, ponieważ właśnie w tym momencie jesteśmy na etapie doboru zawodników zagranicznych. Natomiast polskie nazwiska to już naprawdę czołówka MMA. Oprócz tego turnieju mamy także walkę o pas w kategorii poniżej 85 kilogramów - Vitora Nobregi z Aslamem, a to też pojedynek, na który czeka duża rzesza kibiców. Na gali będą wspaniałe walki z udziałem Maćka Górskiego i Daniela Dowdy , zawodników KSW Team z naprawdę uznanymi rywalami ze sceny angielskiej. Po raz pierwszy gościmy Anglików i są to naprawdę głośne nazwiska. Jeśli ktoś ma jakieś pretensje do poziomu sportowego MMA tych dziewięciu walk, to naprawdę ma już chyba niespełnione i chore ambicje.

Kategoria: News

Już 11 grudnia na warszawskim Torwarze odbędzie się XII gala Konfrontacja Sztuk Walki. W stolicy zaprezentuje się kilku utalentowanych wojowników. Ozdobą wieczoru będzie pojedynek strongmana Mariusza Pudzianowskiego i boksera Marcina Najmana.Wokół tego pojedynku narosło już wiele nieporozumień. Nie jest tajemnicą, że obaj zawodnicy raczej za sobą nie przepadają, więc główną motywacją będzie dla nich sama walka i chęć zwycięstwa.

- Przygotowania idą w dobrym kierunku - mówi Mariusz Pudzianowski - Dzień zaczynam o 6 dwudziestoma minutami biegu, potem prysznic, śniadanie, godzinne ćwiczenia techniki, a późnym popołudniem półtoragodzinny trening na macie ze sparingpartnerem.

- Trenuję przede wszystkim szybkość - nogi i szybkie wyjścia z parteru - zdradza z kolei Marcin Najman i dodaje: - Pudzianowski nie szanuje bokserów i zawodników, którzy występują w MMA. Podobno mówi, że nikt nie jest wstanie zrobić mu krzywdy. Przemawia przez niego pycha i zadufanie. Pudzianowski stara się nie odpowiadać na te zaczepki, bo wszystko, jak twierdzi, zweryfikuje ich pojedynek w ringu.

Tego wieczoru odbędzie się również walka o pas Federacji KWS. W wadze ciężkiej (do 85 kg) zmierzą się Czeczen z polskim paszportem Aslanbek Saidov i powracający po nieudanym starcie w IX gali KSW - Brazylijczyk Vitor Nobrega. Faworytem pojedynku wydaje się być Saidov, ale Nobrega na pewno będzie się chciał zrehabilitować i pokazać z jak najlepszej strony. Podczas gali zobaczymy również dwie specjalne walki. Powracający po kontuzji Daniel "Kociao" Downa zmierzy się z Jamesem "The Messenger" Zickic'em, a najlepszy polski zawodnik wagi lekkiej - karateka Maciej Górski będzie walczył z Dean' em Amasingerem. Wśród zawodników turniejowych XII gali Konfrontacje Sztuk Walki zobaczymy m.in. Wojciecha Orłowskiego, Michała Kowalskiego, Daniela Omielańczuka, Karola Bedorfa i Davida Olive (USA).

Polsat Sport rozpocznie transmisję na żywo z gali od godziny 20.40, na antenie głównej Polsat widzowie będą śledzić zmagania zawodników (w tym walkę Pudzianowski - Najman) od 21.45.

Kategoria: News
wtorek, 24 listopad 2009 17:10

Pudzianowski - Najman: 6:0 i remis

11 grudnia podczas gali KSW 12 odbędzie się walka Mariusza Pudzianowskiego z Marcinem Najmanem, na którą czekają zarówno fani sportów walki jak i sportów siłowych. Portal www.fight24.pl zapytał kilku sportowców jakiego wyniku walki spodziewają się w pojedynku "Pudziana" z "El Testosteronem".

Łukasz “Juras” Jurkowski:
Wszystko zależy od tego jak zawodnicy przygotowywali się do walki. Ile włożyli w to profesjonalizmu i serca.
Za Marcinem powinno przemawiać doświadczenie ringowe jednak zarówno on jak i Mariusz Pudzianowski nigdy nie startowali przy kilkutysięcznej publiczności, która bardzo surowo potrafi ocenić postawę w ringu. Dużo będzie zależało od nastawienia do walki. Pudzian to typ zwycięzcy, który z tego co mi wiadomo ostro zasuwa i bardzo szybko “uczy się” MMA. Marcin natomiast koncentruje się na osobnym treningu boksu i zapasów, a jak wiadomo czasy Royce`a Gracie już dawno minęły i trzeba trenować przekrojowo. Mój typ? Przy całej sympatii dla Najmana, wygra Pudzian przez Ground and Pound w 1R.

Ireneusz Kuraś (strongman)
Wielu zadaje mi pytanie co sądzę o pojedynku Mariusza z Marcinem Najmanem. Niewątpliwie to duże wydarzenie i dość nieprzewidywalne. Dla fanów i kibiców MMA świetna promocja tej fantastycznej dyscypliny…Nikt z nas nie wie jaki będzie poziom walki i jaki będzie jej scenariusz. Jeżeli Marcin Najman wywodził by się z zapasów, judo lub innych pokrewnych dyscyplin z wytypowaniem nie miałbym problemu ale w takim wypadku coś mi mówi, że walka zakończy się w 1 rundzie. Znam Pudziana i wiem, że jego serce jest przepełnione smakiem zwycięstwa. Mariusz wbije się z impetem w Najmana, sprowadzi do parteru i natrze uszy.

Antoni Chmielewski
Moim zdaniem ciężko jest rokować, ponieważ obaj debiutują i nie wiadomo jak zachowają się w ringu ze świadomością, że po gongu wszystko może się
zdarzyć. Wiesz ogląda Cię na żywo 6. tys ludzi, a w telewizji ok 10 milionów. To naprawdę ogromnie może zestresować. Najman walczył już, a Pudzian nie, także tego stresu Najman może mieć mniej. Nie chce obstawiać, obaj są sportowcami i obydwu szanuje za to, ze chcą się ze sobą zmierzyć. Obaj maja takie same szanse, Najman większe w stójce, a Pudzian w zwarciu i im dłużej walka będzie trwać tym szala przechyla się na Najmana…ale to jest MMA i nie zdziwię się jak np: Pudzian znokautuje, a Najman udusi bądź założy dźwignię. Moja opinia po równo 50% na 50%.

Rafał Simonides
Osobiście obstawiam na zwycięstwo dla Mariusza Pudzianowskiego. Mimo iż jest to jego pierwsza walka, uważam , że wielokrotnie dawał poznać, że jest nieustępliwym, twardym zawodnikiem i najlepszym Strongmanem Świata.Uważam , że wygra w 1-szej lub 2-giej rundzie być może przez przyduszenie rywala (tu dzięki sile będzie górował nad przeciwnikiem).

Michał Tomczykowski
Wydaje mi się, że trudno wytypować w tej walce faworyta, ponieważ zarówno dla Mariusza Pudzianowskiego jak i Najmana będzie to start w nowej dyscyplinie sportu. Co prawda obaj mieli doświadczenie ze sztukami walki lecz w zupełnie innych formułach i innych zasadach. Ja osobiście chyba będę kibicował Pudzianowskiemu. Jak na wielkiego sportowca przystało przejawia determinację na sukces i potrafi walczyć o zwycięstwo. Najman natomiast mimo, że jest bokserem to nie jest za dobry w tym co robi. Próbuje nadrabiać gadaniem i całą otoczką, którą próbuje wokół siebie robić, a wszyscy wiemy, że gadanie w ringu nie na wiele się zdaje. Kiedyś pewien mądry człowiek powiedział mi, że w sporcie, a zwłaszcza sporcie walki trzeba mieć pokorę i szacunek do przypadku. Tak więc mój typ na tą walkę to Mariusz Pudzianowski.

Joanna Jędrzejczyk
Ciężko mi powiedzieć kto może wygrać ten pojedynek. Będzie to na pewno wielkie i pełne emocji widowisko. Chyba każdy zna Mariusza Pudzianowskiego, który jest niesamowicie silnym człowiekiem. Niestety co do Marcina Najmana, to nigdy nie miałam okazji oglądania jego bokserskich pojedynków. Podnoszenie ciężarów różni się zupełnie od walki na ringu i czasami siła nie przesądza o wygranej, ponieważ w walce ważne są również inne umiejętności takie jak szybkość, spryt i obycie na ringu. Chciałabym chyba, aby to Mariusz Pudzianowski wygrał pojedynek i aby pokazał, że ciężka praca i przygotowanie do walki od podstaw jest możliwe.

Paweł Jędrzejczyk
Mariusz Pudzianowski to mistrz w swoim fachu i w sportach siłowych osiągnął już wszystko. Jest przy tym człowiekiem niezwykle wysportowanym. Trenował karate kyokushin i boks ale nie stoczył nigdy żadnej oficjalnej walki, dlatego też nie ma żadnego doświadczenia ringowego. Marcin Najman nie jest niestety mistrzem w swoim fachu. Jest człowiekiem, który potrafi doskonale zadbać o swoją promocję. Toczył walki w ringu ale nie było ich wiele, a przeciwnicy byli przeważnie słabi. Ważną rolę odgrywa fakt, iż jeden i drugi po raz pierwszy będą walczyć w formule MMA, w której żaden z nich nie ma doświadczenia. Tak więc pod tym względem szanse się wyrównują. Myślę, że kluczowym elementem będzie niesamowita siła Mariusza i to on wygra ten pojedynek. Sprowadzi do parteru Najmana a ten nie będzie miał żadnych szans w starciu z jego ogromna siłą. Myślę, że wygra Pudzianowski przez ground’n'pound w pierwszej rundzie. Pamiętam pojedynek Boba Sapa z wielkim Mistrzem Ernesto Hoostem. Walka odbyła się na zasadach K1 gdzie jak wiemy nie ma parteru…Wielka siła kontra wielki wojownik z ogromnym doświadczeniem, wygrał Sapp chociaż był to dla niego bardzo ciężki pojedynek, a Marcin nie jest w boksie tym kim był Hoost w K1. Tak więc typy to 6 do 0 dla Mariusza Pudzianowskiego oraz 1 remis. Jednak nie zapominajmy, że już nieraz statystyki okazywały się zgubne i wynik walki był odwrotny do przewidywanego. Co pokaże ring przekonamy się już 11 grudnia!

Kategoria: News

Jerzy Kulej, Andrzej Gmitruk, a teraz on. Cały sztab specjalistów będzie pomagał mu przed starciem z siłaczem. Wystarczy do zwycięstwa?

Coraz bliżej kolejnej wielkiej walki w Polsce. Był pięściarski pojedynek stulecia, teraz czas na MMA. Panowie przygotowują się jak na wojnę. Kto wyjdzie z niej cało? Trudno dziś przewidywać. Jedno jest pewne - i Mariusz Pudzianowski i Marcin Najman niezwykle poważnie traktują swoje treningi.

Ten drugi na tyle, że do swojego sztabu zaprosił kolejną znaną osobistość. Od dłuższego czasu pomaga mu Jerzy Kulej, a od niedawna opiekun Tomasza Adamka - Andrzej Gmitruk. To nie koniec. Teraz Najman postanowił o kilka rad i lekcji poprosić Mameda Khalidova. Czeczen z polskim paszportem zadebiutował kilka dni temu na japońskiej gali Sengoku. I wygrał w swojej pierwszej walce z miejscowym mistrzem świata. Dla Najmana to będzie więc nieoceniona pomoc. Mając takich ludzi u boku popularny „El Testosteron” może naprawdę namieszać 11 grudnia na warszawskim Torwarze. Będę miał okazję przez trzy dni korzystać z konsultacji tego utalentowanego zawodnika KSW - podkreśla Najman w wywiadzie dla www.boxingnews.pl.

Marcin odkąd tylko podpisał kontrakt na walkę z Pudzianowskim, nie oszczędza rywalowi cierpkich słów. Najczęściej powtarzaną przez niego kwestią jest ta, że „Dominator” jest zbyt pyszny i zbyt pewny siebie, dlatego jego upadek będzie tak głośny. Jeśli tylko słowa i rady Kuleja, Gmitruka oraz Khalidova wprowadzi podczas walki w życie, być może i Pudzianowski średnio będzie wspominał swój debiut w MMA.

Takie trio w narożniku doda skrzydeł Najmanowi?

 

Kategoria: News
piątek, 20 listopad 2009 17:10

"Pudzian to urodzony wojownik"

Wielu pukało się w czoło, gdy Mariusz Pudzianowski (32 l.) postanowił sprawdzić się w ringu. Mówili, że siłacz nadaje się tylko do dźwigania ciężarów.

Okazuje się, że to nieprawda! - Pudzianowski to prawdziwy fenomen. Z moich analiz wynika, że jest wręcz stworzony do sportów walki - mówi dr Stanisław Kuźmicki (55 l.).
Na warszawskim AWF dr Kuźmicki bada zależności między budową ciała a predyspozycjami do różnych dyscyplin sportu, głównie sztuk walki.

- To badania antropometryczne. Polegają na dokładnych pomiarach części ciała. Mierzę kości, tkankę tłuszczową, mięśnie, stosunek wzrostu do wagi itp. - wyjaśnia naukowiec. - Wynik tych szczegółowych wyliczeń pozwala mi umieścić danego człowieka na somatogramie - dodaje dr Kuźmicki, demonstrując swój przypominający diament wykres.

Na jego trzech końcach umieszczone są zdjęcia Pudzianowskiego, potężnego zawodnika sumo i szczupłej modelki.
- To trzy ekstremalne typy - tłumaczy badacz. - Zmierzyłem uczestników mistrzostw świata w judo i zapasach. Okazało się, że ci najlepsi mieli bardzo podobne wyniki, inne niż zawodnicy przeciętni. Jednak jeden z tych wojowników miał rezultat zupełnie inny. Chodzi o Aleksandra Karelina. Karelin to genialny rosyjski zapaśnik, który absolutnie zdominował swoją kategorię wagową. Seryjnie zdobywał tytuły mistrza świata (9 razy) i olimpijskiego (w Seulu, Barcelonie i Atlancie).

- Kiedy zmierzyłem Karelina, okazało się, że ma niezwykle szerokie nasady kostne, łokcie i kolana. Do tego doszła potężna muskulatura i niesamowicie niski poziom tkanki tłuszczowej - zdradza dr Kuźmicki. - Pewnie to te cechy pozwoliły mu tak dominować.

Gdy Pudzianowski zaczął przygotowywać się na obiektach warszawskiego AWF do walki z Marcinem Najmanem (11 grudnia, Hala Torwar w Warszawie), naukowiec nie mógł przegapić takiej okazji.

- Pan Mariusz zgodził się, żebym go zmierzył. Wynik pomiarów był zaskakujący! Niemal identyczny jak rezultat Karelina! - ujawnia dr Kuźmicki. Pudzianowski nie jest więc zwykłym "mięśniakiem", nadającym się jedynie - jak kpi Najman - "do noszenia ziemniaków". - To prawdziwy fenomen. Ma znakomite predyspozycje genetyczne do tego, żeby być mistrzem sportów walki - ocenia naukowiec.

- Inni ludzie mogliby całe życie spędzić na siłowni, ale nie dorównają Pudzianowskiemu pod względem warunków fizycznych, z tym trzeba się urodzić. Nie oznacza to jednak, że "Pudzian" jest skazany na sukces w ringu. - Podobnie jak Karelin ma ogromny potencjał. Rosjanin go wykorzystał. Czy Mariuszowi się uda?

Nie wiem, sam jestem ciekaw - zastanawia się dr Kuźmicki.

- Na pewno niezbędne jest opanowanie odpowiedniej techniki. Jeżeli to zrobi, to będzie piekielnie niebezpieczny. Widziałem go w akcji podczas treningów i wbrew temu co niektórzy sądzą, mimo potężnej masy jest bardzo szybki. Aż się boję o jego rywala, bo Pudzianowski może mu zrobić straszną krzywdę - dodaje badacz. "Pudzian" jest silny, szybki, ale... jego predyspozycje mogą obrócić się przeciwko niemu.

- To atleta doskonale przystosowany do ekstremalnych obciążeń, ale w krótkim czasie - tłumaczy dr Kuźmicki. - Jeżeli ten wysiłek potrwa dłużej, to jego organizm przy takiej masie może nie wytrzymać kondycyjnie.

Dlatego powinien jak najszybciej załatwić sprawę. Tyle, że jego rywal pewnie spróbuje przeciągać walkę... inf: super expres:

Kategoria: News

Predyspozycje genetyczne ma rewelacyjne. Wręcz jak legendarny zapaśnik. Rozniesie swojego najbliższego rywala? Tak, jeśli...

Mariusz Pudzianowski to profesjonalista w każdym calu - do wszystkiego, co robi, stara się podchodzić z pełnym zaangażowaniem i oddaniem. Teraz jest podobnie. Do swojego debiutu w MMA przygotowuje się bardzo starannie. Nie chce pominąć choćby jednego szczegółu.

Nie tylko haruje na treningach, ale także dba o wszystkie pozostałe kwestie. Zgodził się więc także na specjalistyczne badania pod okiem doktora Stanisława Kuźmickiego z warszawskiego AWF.

Jakie są ich wyniki?
Dla „Dominatora” wręcz rewelacyjne!

Wspomniany Kuźmicki od wielu lat zajmuje się podobnymi sprawami. Jego badania polegają na pomiarach poszczególnych części ciała. Później to, co zapisze, umieszcza na somatogramie.

I wszystko jest jasne. To prawdziwy fenomen. Ma znakomite predyspozycje genetyczne do tego, żeby być mistrzem sportów walki. Inni ludzie mogliby całe życie spędzić na siłowni, ale nie dorównają Pudzianowskiemu - cytuje Kuźmickiego dzisiejszy „Super Express”.To nie koniec sensacji. Okazuje się bowiem, że swego czasu polski doktor mierzył także legendarnego zapaśnika Aleksandra Karelina. Rosjanin to trzykrotny mistrz olimpijski i dziewięciokrotny mistrz świata. Podobnie jak Karelin ma ogromny potencjał. Rosjanin go wykorzystał – dodaje ekspert. Ale, ale. Sprawa ma drugie dno. Jeśli Pudzianowski marzy o zwycięstwie nad Marcinem Najmanem, to musi sprawę załatwić błyskawicznie. Inaczej czekają go duże kłopoty. To atleta przystosowany do ekstremalnych obciążeń, ale w krótkim czasie. Jeżeli wysiłek potrwa dłużej, to jego organizm przy takiej masie może nie wytrzymać kondycyjnie - zdradza Kuźmicki. Proste - albo „Dominator” szybko znokautuje Najmana, albo ten drugi, z minuty na minutę, będzie w dużo lepsze sytuacji.

Kategoria: News

Atmosfera staje się coraz gorętsza. Pięciokrotny mistrz świata siłaczy podchodzi do debiutu w MMA na tyle poważnie, że potrenuje z zawodowym pięściarzem.

Odliczanie trwa. Mieliśmy już walkę stulecia pomiędzy Andrzejem Gołotą i Tomaszem Adamkiem, teraz czas na kolejne MEGAstarcie - Mariusza Pudzianowskiego z Marcinem Najmanem. Już 11 grudnia na warszawskim Torwarze.

Dla pierwszego będzie to debiut w MMA. I choć w przeszłości popularny „Dominator” miał już do czynienia ze sztukami walki, to mimo wszystko jego doświadczenie jest znikome. Nic więc dziwnego, że Pudzianowski otwarty jest na pomoc z różnych stron. Jego najnowszy pomysł na pokonanie Najmana to treningi z Andrzejem Wawrzykiem. Jak na razie pięściarz jest na zawodowych ringach niepokonany. A na rozkładzie ma także... rywala Pudzianowskiego. Znokautował go w kwietniu ubiegłego roku. Najman zebrał ostre lanie. Teraz Wawrzyk ma pomóc w tym samym „Dominatorowi”.

Taktyka na Najmana jest prosta: trzeba się na niego rzucić od pierwszej sekundy walki. Musi złapać go, ścisnąć i nie puszczać - radzi na łamach „Super Expressu” Mariuszowi.

Pudzianowski się posłucha?
Jeśli chce wygrać - powinien. Zwłaszcza, że jego rywal ma jeszcze bardziej imponujące osoby po swojej stronie. Pomagają mu i Jerzy Kulej, i Andrzej Gmitruk, trener Tomasza Adamka. Jak go „Pudzian” złapie, to mu żaden trener nie pomoże - zaznacza Wawrzyk. Na razie obaj panowie ostro trenują i obrzucają się w mediach błotem. Show więc trwa w najlepsze. A im bliżej walki, tym jest goręcej. Ciekawe, co nas jeszcze czeka... Siła siłą, ale jeszcze trzeba rywala złapać. Uda się to Pudzianowskiemu? Jak obstawiacie?

Kategoria: News
piątek, 13 listopad 2009 17:10

Nauczę Pudziana jak zlać Najmana

Coraz mniej czasu zostało do pojedynku, który elektryzuje polskich kibiców sportów walki. Mariusz Pudzianowski (32 l.) przed starciem z Marcinem Najmanem (30 l.) prosi o pomoc jego pogromcę - Andrzeja Wawrzyka (22 l.).

Wawrzyk znokautował Marcina Najmana już w 2. rundzie ich walki o mistrzostwo Polski półtora roku temu. Teraz będzie sparował z "Pudzianem". To ma pomóc najsilniejszemu człowiekowi świata w pokonaniu "El Testosterona".

- Dopiero się o tym dowiedziałem, ale chętnie mu pomogę. Taktyka na Najmana jest prosta: trzeba się na niego rzucić od pierwszej sekundy walki - mówi wprost Wawrzyk.- Pudzian nie jest bokserem, więc nie może liczyć na jakiś mocny cios. Musi złapać Najmana, ścisnąć i nie puszczać. Sam jestem ciekaw, jak to się zakończy.

Marcin Najman też nie próżnuje. "El Testosteron" trenuje pod okiem dwukrotnego mistrza olimpijskiego Jerzego Kuleja (69 l.), o pomoc w przygotowaniach poprosił też Andrzeja Gmitruka (58 l.), szkoleniowca Tomasza Adamka (33 l.).

- Jak go "Pudzian" złapie, to mu żaden trener nie pomoże - śmieje się jednak Wawrzyk, który sam szykuje się do walki w obronie pasa młodzieżowego mistrza świata (18 grudnia w Łodzi).

---Źródło: Super Express ----

Kategoria: News
sobota, 14 listopad 2009 17:10

"Pudzian": Podniosę go i rzucę o podest!!!

Trwa wojna na słowa przed walką MMA Mariusz Pudzianowski (32 l.) - Marcin Najman (30 l.), która 11 grudnia odbędzie się w Warszawie- Wygra lepszy. Ja jestem oszczędny w słowach. Wolę mało mówić, a więcej robić - powiedział Mariusz Pudzianowski na antenie radia TokSport, ale chwilę później dodał, że rzuci rywalem jak workiem ziemniaków.

Postanowił pan wyjść na ring. Wcześniej próbował pan innych dyscyplin, takich jak na przykład rugby.
- Jednak nie wystarczyło czasu na to, by bawić się w rugby. Kiedy koledzy grali mecze, ja musiałem zazwyczaj wyjeżdżać za granicę.

Dlaczego zdecydował się pan na walkę z Najmanem?
- Chciałem porobić coś nowego. Zdecydowałem więc, że wyjdę na ring i troszkę się poszarpię.

Wcześniej ćwiczył pan też karate.
- Bawiłem się w to od małego, ale przez ostatnie osiem lat zawodowo oddałem się dźwiganiu "żelastwa". Jednak w tymże "żelastwie" osiągnąłem już wszystko i mógłbym tylko powielać swoje sukcesy. Kilka razy zdobyłem mistrzostwo świata, Europy i Polski. A boks to dla mnie nowe wyzwanie. Nie wykluczam jednak, że wrócę do zawodów strong man.

Pana walkę z Marcinem Najmanem niektóre media porównują do pojedynku Wałujewa z Haye.
- To złe porównanie, bo ja na pewno nie będę się ruszał wolno jak wół. Tak jak Wałujew.

Lepszym porównaniem byłoby zestawienie pana pojedynku z walką Gołota - Adamek?
- Nie do końca. Ukłony dla Adamka, bo jest dobrym sportowcem, który przykłada się do ciężkiej pracy. Nie wiem, jak to było z Andrzejem Gołotą, ale... zostawię to bez komentarza.

Przed waszą walką rozpętała się mała wojna na wypowiedzi. Oboje wbijacie sobie wzajemnie słowne "gwoździe".
- Gwóźdź to zostanie przybity dopiero jedenastego. Wygra lepszy. Ja wychodzę z takiego założenia, by mało mówić, a więcej robić. Staram się być oszczędny w słowach. Jest takie powiedzenie, że krowa, która najgłośniej ryczy, najmniej mleka daje. Mogę tylko zapewnić, że tanio skóry nie sprzedam.

Marcin Najman używał ostrych słów. Śmiał się, że na co dzień zajmuje się pan przenoszeniem worków z ziemniakami.
- Skoro uważa, że podnoszę ziemniaki, to ja go podniosę jak worek i rzucę nim na podest. Zrobimy małe puree ziemniaczane.

Nie obawia się pan, że pana honor i osiągnięcia zostaną po tej walce wystawione na szwank?
- Nie ma takiej opcji. Jeśli za coś się biorę, to ciągnę to już do samego końca. Wychodzę z takiego założenia, że ciężka praca się opłaca.

Czy ta walka będzie zwieńczeniem pana bogatej kariery?
- Ale przecież to dopiero początek mojej kariery w sztukach walki. Jeśli wszystko pójdzie dobrze, będę się tym zajmował przez najbliższe cztery-pięć lat.

Którego z bokserów podziwiał pan w swoim życiu najbardziej?
- Ze wszystkich bokserów, których oglądałem, dla mnie najlepszy był Tyson. Niestety jest to osoba kontrowersyjna. Kiedyś był jak maszyna do zabijania, która robiła to, co sobie zaplanowała. W którymś momencie coś się zachwiało w jego karierze. Mimo wszystko jego walki były najbardziej spektakularne.

Ale nie odgryzie pan kawałka ucha Najmanowi, tak jak Tyson Holyfieldowi?
Raczej nie, ale jakby była potrzeba to i oba bym odgryzł.

Co sądzi pan o George'u Foremanie?
- Też był dobrym zawodnikiem, ale nie miał tak spektakularnych walk jak Tyson.

Na czym obecnie skupia się pan podczas treningów?
- Trenuje nacinanie skóry rywala rękawicami i posypywanie jej solą. Zapewniam zatem, że na pewno będzie bardzo bolało.

Staje się pan coraz bardziej popularny. Pewnie nie może się pan pozbyć natarczywych dziennikarzy i fotoreporterów.
- Obecnie dziennikarze nie mają wstępu na moje treningi. Już jeden fotoreporter za mną ciągle chodził i nie chciał przestać. Ostrzegałem go, że zabiorę mu aparat. W końcu wziąłem mu kartę pamięci i jeszcze oburzony powiedział mi, że pójdzie na policję. Dlatego jestem w stanie zrozumieć to, że Tyson ostatnio delikatnie znokautował fotoreportera. Ja jestem jednak troszkę mniej porywczy od niego.

inf-----super expres--

Kategoria: News
niedziela, 15 listopad 2009 17:10

Pudzian ostro trenuje!!!!

Mariusz Pudzianowski skacze na skakance. Choć waży 131 kg, przeskakuje lekko z nogi na nogę. Na elektronicznym przenośnym zegarze, duże czerwone cyfry odmierzają czas: od pięciu minut do zera. W końcu zegar odzywa się głośnym i przenikliwym sygnałem. Zaczyna teraz odliczać sekundy od minuty do zera, a „Pudzian" może odpocząć. Kiedy zegar znów natarczywie daje o sobie znać, zaczyna skakać przez kolejnych pięć minut. I tak cztery razy pod rząd. W końcu siłacz odkłada skakankę i wyciera pomarańczowym ręcznikiem spocone czoło.

- Nie ma siły. Jestem zmęczony tymi treningami - mówi od nosem i idzie na matę na której zaraz rozpocznie się trening MMA (mieszanych sportów walki).

Od pięciu tygodni Mariusz Pudzianowski jest częstym widokiem w Pawilonie Sportów Walki warszawskiej Akademii Wychowania Fizycznego. Pojawia się w sali zapasów i judo nawet dwa razy dziennie na treningach klubu Okniński MMA. Pod okiem Mirosława Oknińskiego przygotowuje się do walki z bokserem Marcinem Najmanem.


Pojedynek odbędzie się 11 grudnia na Torwarze, na dwunastej gali federacji Konfrontacja Sztuk Walki. Pudzianowski i Najmam będą walczyli po raz pierwszy w formule mma. Najman zapowiedział, że chce pokonać Pudziana, by udowodnić, że boks jest najbardziej skuteczną sztuką walki. Pudzianowski będzie tego dnia cięższy od boksera o ok. trzydzieści kilogramów. Jest aktualnie jednym z najsilniejszych ludzi na świecie, ma na kącie pięć tytułów mistrza świata w zawodach Strong Men. Pojedynek z Najmanem będzie jego pierwszą zawodową walką sportową. Ma jednak za sobą jednak kilkanaście lat treningu karate kyokushin (zdobył w nim tytuł wice mistrza Polski) oraz kilka lat treningów bokserskich. Przez ostatnich osiem lat trenował sztuki walki kopiąc tylko i obijając worek dla przyjemności.

- Gdyby ktoś powiedział mi dwa lata temu, że będę przygotowywał się do zawodowej walki, to bym nie uwierzył. Zdecydowałem się, bo w dźwiganiu żelastwa osiągnąłem już wszystko. Poza tym lubię wyzwania i rywalizację. Dlatego kiedyś zdecydowałem się na udział w „Tańcu z Gwiazdami" - mówi Mariusz Pudzianowski.

Tańcząc z Magdaleną Soszyńską-Michno zajęli drugie miejsce w VII miejsce tego programu. Walka Pudziana będzie wydarzeniem medialnym, które ściągnie przed telewizory miliony widzów. Właściciel KSW Martin Lewandowski w wywiadzie dla boxingnews.pl powiedział, że „obecnie to najdroższa walka w historii europejskiego mma". Mirosław Okniński przygotował już do zwycięstw w KSW Łukasza „Jurasa" Jurkowskiego i Antoniego „Chmiela" Chmielewskiego. Wyszkolił też trenerów Mameda Khalidova, najlepszego zawodnika tej federacji.

- Kiedy Pudzian zgłosił się do mnie, trochę obawiałem się, że będzie odstawiał gwiazdę. Od razu okazało się, że to normalny, bystry facet. Ma dobrze przemyślany i ułożony plan. Lubię z nim pracować, bo on wkłada serce w to co robi. Uczy się szybko i wyciąga właściwe wnioski - mówi Mirosław Okniński.

Trwa rozgrzewka. Po zapaśniczej macie biega w koło dziesięciu mężczyzn. Różnego wzrostu i postury. Kilku z nich to młodzieńcy stawiający pierwsze kroki w mma. Pudzian ze swą herkulesową posturą wygląda na tym tle zabawnie. Biega, robi pompki, staje na głowie i robi mostek. Potem Okniński pokazuje sekwencję techniczną, pozwalającą przy walce w parterze przejąć kontrolę nad przeciwnikiem. Pudzian ćwiczy ją z synem Oknińskiego Adamem.

- Przy mojej wadze mogę mieć z tym kłopoty - mówi zaaferowany. - No przecież robiłeś to wczoraj! Z nim - Okniński pokazuje na postawnego młodego mężczyznę rozgrzewającego się na macie obok. Zapaśnik Dariusz „Ponti" Smagowski przygotowuje się do sparingu, który za kilkanaście minut będzie miał z Pudzianem. Waży 130 kilogramów i jest czołowym polskim zapaśnikiem w stylu wolnym. Wyraźnie widać, że cieszy go perspektywa starcia z „Dominatorem", jak bywa także nazywany Mariusz Pudzianowski. W końcu Okniński kończy część techniczną treningu.

- No to dobra panowie, teraz walki - komenderuje.

Na jednej macie trenujący zaczynają walkę na chwyty. Potem kilka osób zakłada ochraniacze i walczy w formule MMA. Ich zmagania są obserwowane z wielką uwagą przez studentów AWF siedzących w barze. Na drugiej macie Pudzian przerabia z Pontim rzeczy, których nauczył się na treningu. Potem podnoszą na równe nogi i zaczynają walkę zapaśniczą. - Pięć minut! - Okniński włącza zegar. Siłacze zmagają się, sapią i pocą, ale żadnemu nie udaje się nawet przewrócić rywala. - Jeszcze trzydzieści sekund. Wygra ten kto przewróci na ziemię przeciwnika - Okniński zagrzewa ich do walki. W końcu Pudzian powala Pontiego i wygrywa. Po walce siada zmachany na ławce.

- 11 grudnia wygra lepszy. Na pewno tanio skóry nie sprzedam. Trenuję mma od pięciu tygodni. Na początku chłopaki robili sobie ze mnie worek treningowy, teraz rolę się pomału odwracają. Ale ja nigdy nikogo nie lekceważę. Do każdego przeciwnika podchodzę z szacunkiem i respektem. Tak czy inaczej będę tym samym facetem - mówi Mariusz Pudzianowski. Po południu czeka go trening boksu z trenerem Jackiem Kucharczykiem. A potem przed snem pół godziny biegania na bieżni. - O godzinie 23 wyłączam wszystko i kładę się na siłę spać - mówi Pudzian, który jak zdradza Okniński nawet leżąc w łóżku przed snem myśli o treningach.

Kategoria: News

Copyright 2013 © Pudzian Team
administracja i technologia:
Obsługa stron WWW