W sobotę na gali KSW 17 w Łodzi Mariusz Pudzianowski stoczy swoją kolejną walkę w formule MMA, a jego rywalem ponownie będzie Anglik James Thompson. W nocy z wtorku na środę "Pudzian" przyleciał z USA do Warszawy, gdzie odbył trening i spotkał się z dziennikarzami. Jak się okazuje - były strongman wcale nie jest pewny zwycięstwa.

Tak naprawdę pewny jestem tylko tego, że kiedyś wszyscy wylądujemy na tamtym świecie. A jeśli chodzi o walkę, to zobaczymy, jak to się potoczy. Może wygram, a może i przegram? Może się zdarzyć tak, że opuszczę rękę i dostanę. Różnie może być - podkreśla Pudzianowski w rozmowie z dziennikarzami.

Przygotowania do walki rewanżowej z Jamesem Thompsonem Pudzianowski rozpoczął już w lipcu. Czym będzie chciał zaskoczyć rywala?

- Taktyka to moja tajemnica. Za trzy dni przekonacie się, co na niego przygotowałem. Na pewno mam parę niespodzianek. Przez trzy miesiące ostro trenowałem i zobaczymy, jakie będą tego efekty - mówi.

Tak naprawdę pewny jestem tylko tego, że kiedyś wszyscy wylądujemy na tamtym świecie. Jeśli chodzi o walkę, to różnie może być. Mariusz Pudzianowski

- Z pewnością trzeba umiejętnie rozkładać siły, bo jest to walka na dziesięć minut. Trzeba więc być przygotowanym do walki w pełnym dystansie. A jeśli wyjdzie jakaś niespodzianka i uda się wygrać wcześniej, to plus dla mnie - zauważa "Pudzian".

Polak, który do tej pory w walkach MMA zazwyczaj walczył w butach, tym razem nie będzie ich miał na sobie.

- Tym razem na pewno wyjdę do walki bez butów. Lepiej czuję się bez nich. Trenowałem tak w Stanach przez całe trzy miesiące i mogę powiedzieć, że lepiej jest bez - wyjaśnia.

W przygotowaniach do walki z Thompsonem pomagał mu m.in. światowej klasy specjalista od przygotowania kondycyjnego i ścinania wagi Mike Dolce.

- Podczas treningów uciekło mi parę kilogramów. Na chwilę obecną ważę 115-116 kilogramów i ta waga już zostanie chyba na stałe. Ważne były też zajęcia na siłowni - maksymalny ciężar, jaki podnosiłem to 80 kg na sztandze – wyjawia.

- Jeżeli chodzi o dietę, to nie była aż tak straszna. Przede wszystkim odżywiałem się jedzeniem bardziej wartościowym w węglowodany i dostarczające więcej energii - przyznaje.

Dwa lata temu, gdy Mariusz Pudzianowski zaczynał swoją przygodę z MMA treningi i sparingi z nim były dość groźne dla jego trenerów. Niedawno Robert Roszkiewicz opowiadał, jak „Pudzian” złamał mu dwa żebra. Teraz podobne wydarzenia nie mają już jednak miejsca.

- Na każdym treningu staramy się uważać, żeby nie zrobić sobie krzywdy. Wiadomo, że pojawiały się jakieś stłuczenia czy obicia, ale to jest normalne, bo MMA to sport kontaktowy - mówi Pudzian Wirtualnej Polsce.

Pudzianowski przyleciał do Polski na cztery dni przed walką. Czy to wystarczający czas, żeby zaaklimatyzować się w kraju po znaczącej zmianie strefy czasowej?

- Gdybym pojechał z Polski do Stanów i walczył tam o 23.00, to w Polsce byłaby 4.00 rano. Tymczasem przyjechałem z USA do Polski i kiedy tu będzie 23.00, tam będzie 17.00. Dlatego jest lepiej. Choć wróciłem dopiero minionej nocy, więc tak naprawdę chodzę jeszcze na rzęsach i jestem trochę śnięty - przyznaje.

Czy nie dało się wrócić wcześniej? - Nie. Albo trzeba było wrócić tu 2 tygodnie wcześniej, albo na samą walkę. Wróciłem na 3 dni przed walką i tak musi już zostać - podkreśla w rozmowie z WP.PL.

Po porażkach z Timem Sylvią i Jamesem Thompsonem „Pudzian” musiał zmierzyć się z falą krytyki, jaka przeszła przez fora internetowe. Co sądzi o ludziach, którzy anonimowo go obrażają?

Wszyscy poklepują cię, gdy wygrywasz, ale kiedy przegrasz i przewrócisz się, to jeszcze cię skopią. Takich ludzi nie chcę znać.

- Najlepiej, żeby ci, którzy piszą takie komentarze, pokazali się. Wtedy można by z nimi porozmawiać inaczej. Ale to tylko komentarze internetowe… Kij im w oko! Teraz to, co robię, robię dla siebie. I przede wszystkim sobie chcę coś udowodnić. A kibice? Szanuję tych, którzy mnie szanują. Nie chcę mieć do czynienia z tymi, którzy jednego dnia poklepują mnie po plecach, a następnego dnia wbijają w plecy kij - twierdzi.

- Tak samo było zresztą z Tomkiem Adamkiem. Wiadomo, że był mistrzem świata dwóch kategorii wagowych. Tym razem mu nie wyszło, gdy walczył z Kliczko, a po walce wielu jechało z nim i cisnęło mu, choć tak naprawdę mu się to nie należało. Tak to jest. Wszyscy poklepują cię, gdy wygrywasz, ale kiedy przegrasz i przewrócisz się, to jeszcze cię skopią. Takich ludzi nie chcę znać - nie ma wątpliwości.

Pudzianowski zdaje sobie sprawę z tego, że jako zawodnik MMA nie zawsze będzie wygrywał.

- Nieraz jeszcze przegram, nieraz dostanę po głowie zanim dojdę do tego, do czego chcę dojść. Taki jest sport. Na razie wiem, że muszę trenować, trenować i jeszcze raz trenować - uważa.

Michał Bugno, Wirtualna Polska

Kategoria: News

Martin Lewandowski przyznaje, że nie jest pewien, czy MMA bez byłego strongmana nie skończy jak skoki bez Małysza. Przeczytaj, co powiedział Sportfanowi!

Z roku na rok federacja KSW coraz bardziej umacnia się na europejskim rynku MMA. Zanim jednak jej gale będą mogli na żywo oglądać również kibice w innych krajach, minie jeszcze trochę czasu.

W tej chwili za zagranicznych kibiców prowadzimy jedynie transmisje internetowe w systemie pay-per-view. Oczywiście rozmawiamy również z przedstawicielami różnych telewizji oraz dystrybutorami sygnału. Jesteśmy nawet gotowi dostosować się do czasu amerykańskiego, czy japońskiego, jeśli zajdzie taka potrzeba - zdradza Sportfanowi jeden z szefów organizacji Martin Lewandowski.

Ale gale z udziałem Mariusza Pudzianowskiego, Mameda Khalidova i Jana Błachowicza transmitowane na cały świat, to dopiero początek mocarnych planów Konfrontacji Sztuk Walki.

Nie jest wykluczone bowiem, że kiedyś gale polskiej federacji zawitają poza granicami Polski, tak jak to robi UFC, które gości w Brazylii, Japonii, Australii, Anglii, a nawet Szwecji.

Wszystko jednak zależy od kolejnych dwóch lat. W tym czasie Lewandowski i jego partner Maciej Kawulski chcą sprawić, by polscy kibice pokochali mieszane sztuki walki. By zawodnicy walczący pod ich szyldem stali się rozpoznawalni w całym kraju.

A to dlatego, że szefowie KSW boją się następującej sytuacji: jeśli Mariusz Pudzianowski nie będzie chciał się już bić w MMA, to ten sport straci na popularności.

Martin Lewandowski porównuje to do... Małysza i Kubicy.

Najpierw musimy się umocnić na polskim rynku. Mówię o środowisku i fanach. Bo tak naprawdę nie wiemy, czy te zainteresowanie MMA po prostu pójdzie w stronę mody, jak było z Małyszem i Kubicą, że kiedy ich zabrakło skoki i Formuła 1 stały się sportami niszowymi - wyjaśnia właściciel KSW. - Mówiąc wprost: nie możemy opierać naszych gal na jednym zawodniku, tylko na pięciu czy sześciu. Wtedy będziemy mogli myśleć o zagranicznych podbojach.

Tymczasem najbliższa impreza KSW 17 w Atlas Arenie (26.11.) zapowiada się hitowo. Już teraz sprzedano ponad 12 tysięcy biletów (na 14,5 możliwych). Przed telewizorami Lewandowski spodziewa się 5-6 milionów widzów.

Bez Pudziana MMA w Polsce stanie się niszową dyscypliną?

źródło:sportfan.pl

Kategoria: News

Były mistrz Strikeforce w kategorii ciężkiej docenia to, jak "Dominator" radzi sobie w MMA. A jaki typuje wynik jego walki z Thompsonem?

Zdanie Alistaira Overeema na temat najlepszego polskiego fightera MMA - Mameda Khalidova - już znamy. Były mistrz Strikeforce w wadze ciężkiej, który miał miał okazję z nim potrenować podczas lipcowych seminariów w naszym kraju, powiedział wprost:

Parter, stójka, siła i wytrzymałość - myślę, że (Mamed - przyp. red.) ma wszystko by bić się z najlepszymi największych organizacji takich jak: Strikeforce czy UFC.

Wielu z kibiców chciałoby również poznać opinię Holendra na temat Mariusza Pudzianowskiego. Były mistrz świata strongmenów 26 listopada stoczy rewanżowy pojedynek z Jamesem Thompsonem. Jeśli wygra, dostanie najprawdopodobniej możliwość drugiej walki z Timem Sylvią, który pokonał go na początku jego przygody z MMA.

Overeem w wywiadzie dla portalu stsport.pl bardzo ciepło wypowiedział się o byłym strongmanie.

Mariusz jest duży i silny, a widzowie właśnie takich wojowników chcą oglądać. Podziwiam jego odwagę, nie jest łatwo walczyć w MMA, jeśli nie ma się dużego doświadczenia. Obecnie musi się nauczyć wykorzystywać swoją siłę w walce. Jest popularny i mądrze to wykorzystuje, zwłaszcza teraz gdy MMA w Polsce staje się tak popularne - ocenił.

Świeżo upieczony wojownik organizacji UFC pokusił się również o wytypowanie wyniku walki z Pudziana z Thompsonem.
Jestem przekonany, że Mariusz będzie tym razem lepiej przygotowany, bo wie już czego może spodziewać się po swoim przeciwniku. Czy wygra? Tak! - stwierdził.

Podczas, gdy "Dominator" przygotowuje się do KSW 16, Overeem myślami jest już na gali UFC 141, która będzie jego długo wyczekiwanym debiutem dla tej największej federacji MMA na świecie. Holender zmierzy się z Brockiem Lesnarem o możliwość walki z aktualnym mistrzem wagi ciężkiej - Juniorem dos Santosem.

To była zwykła uprzejmość, a może były czempion Strikeforce rzeczywiście aż tak docenia to, co Pudzian robi dla MMA?

Kategoria: News

Pudzian" kontra "Maximus" na KSW? "Niemożliwe!!!"

Mimo że Mariusza Pudzianowskiego czeka rewanżowa walka z Jamesem Thompsonem (26 listopada w Łodzi, przyp. red), to w czwartek gruchnęła wiadomość na temat jego kolejnego rywala. Po walce z Anligkiem Pudzianowski miałby się zmierzyć się na wiosennej gali KSW ze strongmanem Robertem "Maximusem" Szczepańskim. Postanowiliśmy zweryfikować tę informację u źródeł, a więc właścicieli Konfrontacji Sztuk Walki.

W czwartek na jednym z serwisów pojawiła się informacja, że "Pudzian" po walce z Thompsonem mógłby się zmierzyć ze Szczepańskim na wiosnę przyszłego roku. Mało tego, Federacja KSW miała wyrazić wstępne zainteresowanie taką walką.

O komentarz poprosiliśmy właścicieli KSW. - Co takiego?! Z kim ma walczyć? - odpowiedział wyraźnie zaskoczony współwłaściciel federacji Martin Lewandowski. - Nie było takich rozmów ani negocjacji - wyjaśnił Maciej Kawulski, drugi ze współwłaścicieli KSW.

- Ten człowiek (Szczepański, przyp. red.), poprzez swoich menedżerów, próbuje się znami skontatktować i robi jakieś "zakusy". Ale po pierwsze, nie padły żadne deklaracje, że ten człowiek w ogóle będzie się u nas bił. A po drugie, że będzie się bił z Mariuszem Pudzianowskim. Nie wyobrażamy sobie, żeby jakikolwiek debiutant miał stanąć naprzeciwko kogoś, kto ma już pięć walk za sobą. To niemożliwe - uciął wszelkie dyskusje Kawulski.

- Nie chcemy się wypowiadać za samego Mariusza, ale naszym zdaniem "Pudzian" jest już na wyższym etapie. Wybrał inną drogę w MMA i dlatego nie wyobrażamy sobie, żeby walczył z kimś takim jak Szczepański. Odnoszę wrażenie, że są osoby, które chcą się wypromować na nazwisku Pudzianowski i stąd w mediach pojawiają się tego typu informacje - dodał Lewandowski.

Przypomnijmy, że Pudzianowski najbliższą walkę stoczy na gali KSW 17 - Revenge, która odbędzie się już 26 listopada w łódzkiej Atlas Arenie. Jego rywalem będzie James Thompson, z którym przegrał przez poddanie na gali KSW 16.

Ps:   Mariusz Pudzianowski  :Przyłączam sie do wypowiedzi włascicieli KSW i popieram ich wypowiedz nic mi o tym nie wiadomo bzdura!!Robert jest dobrym zawodnikiem Strong Man popieram ale dziś juz wiem że MMA to nie Strong Man to zupełnie inny sport.
Artur Mazur, Wirtualna Polska

Kategoria: News

Przyznać trzeba, że nazwiska szkoleniowców "Dominatora" robią duże wrażenie. Brytyjski "Kolos” może zacząć się już bać?!

Bez obrazy dla polskiego MMA i polskich trenerów, ale moim zdaniem w Stanach Zjednoczonych jest całkiem inna szkoła MMA niż u nas w kraju. Oni są kolebką tego sportu - tłumaczył niedawno Mariusz Pudzianowski powody, dla których postanowił przygotowywać się do rewanżowej walki z Jamesem Thompsonem za oceanem.

Do potyczki MMA Pudziana z brytyjskim „Kolosem” pozostało już tylko osiem dni - KSW 17 odbędzie się w łódzkiej Atlas Arenie 26 listopada - i dopiero teraz polski wojownik zdradził, kto szkolił go w USA.

W końcu kibice, jak i sam Thompson, poznali nazwiska trenerów, pod okiem których były strongman pracował w słynnej szkole MMA American Top Team na Florydzie.

Przyznać trzeba, że Pudzian trafił w dobre ręce. Zobaczmy.

Pudziana" do pojedynku przygotowują najlepsi trenerzy m.in. Ricardo Liborio, Vitelmo Katel, a także Kami Barzini. Wspomniani fachowcy oprócz Pudzianowskiego przygotowują również taki gwiazdy MMA jak Thiago Alves, Thiago Silva i Hector Lombard - czytamy w serwisie www.konfrontacja.com.

Brazylijczyk Liborio to lider akademii American Top Team, świetny fachowiec, przez wielu ekspertów uważany za jednego z najlepszych zawodników jiu-jitsu na świecie. Założyciel legendarnego Brazilian Top Team.

Rodak Liborio, Katel Kubis to były zawodnik MMA (8-4-1) specjalizujący się w walce w stójce, trener Muay Thai. Barzini natomiast to urodzony w Iranie zapaśnik o wielkim międzynarodowym doświadczeniu.

Wielkie gwiazdy światowego MMA: Thiago Alves, Thiago Silva czy Hector Lombard - tak jak Pudzian przez ostatnie tygodnie - prawie zawsze przygotowują się do swoich walk pod okiem instruktorów z amerykańskiej akademii.

Kategoria: News
niedziela, 13 listopad 2011 23:59

OŚWIADCZENIE!!!

W odpowiedzi na pomówienie zawarte w poniższej wypowiedzi Pana Oknińskiego dotyczące mojej osoby:

 

"Zaczął brać z powrotem sterydy, chociaż tłumaczyłem mu, że po testosteronie gęstnieje krew, przez co tlen wolniej dostarczany jest do mięśni, co z kolei powoduje kłopoty wydolnościowe. Ciężko jest dobrze dotlenić 130 kg mięśni przy gęstej krwi. Było to jednak gadanie do pustej ściany - stwierdził Okniński."

 

Informuję że sprawa ta znajdzie swój finał w Sądzie w przeciągu kilku dni.

 

Ps: mogę się poddać badaniom antydopingowym w każdej chwili w terminie wyznaczonym przez Sąd i nie pozwolę sobie na takie bezpodstawne oszczerstwa pod moim adresem - Mariusz Pudzianowski

Kategoria: News

żródło:sportfan.pl

Mariusz Pudzianowski - "Tak jestem w trakcie rozmów i jak wszystko menagerka Barbara Demczuk  ustali dojdzie do tej walki w kwietniu ,dostałem zaproszenie i propozycje od Team SYLVY i  wygląda na to ze tak bede walczył w Bostonie."

Dominator miałby walczyć w Massachusetts 23 kwietnia! Tim Sylvia zgodził się już na konfrontację z najsilniejszym człowiekiem globu! Krystalizuje się powoli przyszłość w MMA Mariusza Pudzianowskiego. Kiedy wszyscy kibice w kraju pasjonują się „szukaniem” rywala dla Pudziana, sensacyjne wiadomości dotarły do nas zza Oceanu.

Jak pisze serwis www.lowkick.com, powołując się na informację BostonHerald.com, 23 kwietnia w hali DCU Center w Worcester (w pobliżu Bostonu) w stanie Massachusetts Pudzianowski ma stoczyć pojedynek z Timem Sylvią. To były mistrz UFC wagi ciężkiej (bilans 26-5). Znany pod pseudonimem "The Maine-iac" - Sylvia ponoć zgodził się już na walkę z Polakiem.

Druga walka Pudzianowskiego w MMA miałaby odbyć się pod egidą organizacji Moosin, która organizuje gale K-1 w Korei i USA. "The Maine-iac" nie ma ostatnio dobrej passy. W 2008 roku 34-letni dziś Amerykanin poległ na gali UFC 81 z Antonio Nogueirą.

Po odejściu z UFC przegrał też dwa kolejne swoje pojedynki. W 36 sekund załatwił Sylvię Fiodor Emelianenko, a potem jednym ciosem powalił go były bokserski mistrz świata 46-letni Ray Mercer.

Nie zmienia to faktu, że Sylvia jest zawodnikiem dużo bardziej doświadczonym w MMA od Pudziana. I ich pojedynek wcale nie musi trwać mniej niz minute.
Mariusz "Dominator" Pudzianowski kontra Tim "The Maine-iac" Sylvia - brzmi nieźle! Myślicie, że Pudzian ma szanse na zwycięstwo w starciu z byłym mistrzem UFC?.

Kategoria: News

Amerykański portal Boston Herald opublikował sensacyjną informację o możliwej walce byłego mistrza UFC wagi ciężkiej Tima Sylvia (26-5) z polskim strongmanem Mariuszem "Dominatorem" Pudzianowskim (1-0), do której miałoby dojść na gali organizacji Moosin w hali DCU Center w Worcester (w pobliżu Bostonu) w stanie Massachusetts w USA 23 kwietnia br.

Fakt ten potwierdził na łamach w/w portalu promotor Corey Fischer i słynny zawodnik Eric "Butterbean" Eschn. Moosin jest organizacją, która organizuje gale K-1 w Korei i USA i są to sprawne organizacyjnie przedsięwzięcia, które kończyły się sukcesami. Promotor zapowiedział też podpisanie umowy z weteranami UFC - Richem Clementim, Yvesem Edwardsem i Houstonem Alexandrem. Co więcej organizacja planuje wejście na rynek 14 krajów z możliwością pokazywania gal w systemie pay-per-viev. W ten zakres wchodzi m.in. Polska, Chiny i Kanada.

Informacja nie musi być tzw. kaczką dziennikarską, bowiem pozyskanie Pudzianowskiego, który jest niezwykle popularny w Chinach, dałoby możliwość wejścia z ogromnym impetem na ten rynek a także na inne rynki. Problem tkwi w tym, że według niepotwierdzonych informacji polski 5 krotny mistrz świata strongmanów podpisał w ubiegłym roku umowę z polską federacją KSW na okres dwóch lat lub czterech pojedynków. Możliwe jednak, iż dotyczy to tylko polskich gal, a więc dla Mariusza otwierałaby się furtka na walki zagraniczne i od razu na świetnym poziomie medialnym i co tu dużo kryć - finansowym. Pojedynek z Timem Sylvia w tym terminie raczej byłby trudnym zadaniem, ale nie tak do końca niewykonalnym. Inną opcją byłaby współpraca z polską federacją lub odkupienie kontraktu - za zgodą "Dominatora".

Tim Sylvia zwany "The Maine-iac," w ostatnim czasie był anonsowany na przynajmniej trzech imprezach, w tym na jednej w Japonii. Po przegranej w 2008 roku w UFC z Antonio Nogueirą i odejściu z organizacji został zniszczony w 36 sekund przez Fiodora Emelianenkę w Affliction a później doznał kompromitującej porażki przez nokaut w pierwszych sekundach walki z byłym bokserskim mistrzem świata Rayem Mercerem, który miał wówczas 46 lat. Najbliższą walkę Tim Sylvia stoczy z Wesem Simsem w marcu w Ohio.

Mariusz Pudzianowski debiutował w MMA w grudniu 2009 pokonując pięściarza Marcina Najmana, który również debiutował. Ostatnio został zapowiedziany na gali KSW 13, która ma odbyć się 7 maja w katowickim "Spodku" a jego rywalem miał być sumita Robert Paczków (1-0), jednak w ostatnim czasie negocjacje federacji KSW prowadzącej rozmowy w imieniu Pudzianowskiego utknęły w martwym punkcie z niejasnych powodów i zostały zawieszone - przynajmniej w odniesieniu do Paczkówa. Być może wkrótce dowiemy się więcej na temat dalszych planów i kariery polskiego strongmana.

Źródło: fightsport.pl

Kategoria: News
wtorek, 23 luty 2010 23:59

Pudzianowski zmierzy się z Khalidovem

Jak dowiedziała się Wirtualna Polska 11 marca dojdzie to bardzo interesującego starcia dwóch największych gwiazd polskiego MMA - Mariusza Pudzianowskiego i Mameda Khalidova. Pojedynek zawodników został zorganizowany z okazji otwarcia olsztyńskiej Piwiarni Warki.

Tego, że Mariusz Pudzianowski bez względu na formę pojedynku będzie chciał wygrać możemy być pewni. "Pudzian" zawsze podkreśla, że wszystko co robi stara się robić dobrze. O jego sukcesach w zawodach siłaczy nie trzeba przypominać, debiut w MMA miał piorunujący, a ostatnio pokonał nawet wioślarskiego wicemistrza olimpijskiego z Pekinu Pawła Rańdę w rywalizacji na ergometrze. Teraz spróbuje swoich sił w jeszcze innej dyscyplinie, która z pewnością będzie cieszyła się dużą popularnością wśród bywalców olsztyńskiej Piwiarni przy ulicy Staromiejskiej 14.

Dla Khalidova, który do tej pory był wierny sportom walki i nie próbował swoich sił w innego rodzaju zmaganiach, będzie to całkowicie nowe doświadczenie, ale znając charakter zawodnika KSW będzie zawzięcie walczył o wygraną.

Oprócz Pudzianowskiego i Khalidova wydarzenie swoją obecnością uświetni także znany z Canal+ dziennikarz sportowy Tomasz Smokowski, który będzie komentować zmagania obu sportowców.

Kategoria: News

Mariusz Pudzianowski dostał zaproszenie od organizatorów prestiżowych zawodów 2010 World Strongman Super Series Mohegan Sun Grand Prix - informują zachodnie media.

Zawody odbędą się 25 kwietnia i będą jednymi z najsilniej obsadzonych w bieżącym roku.

Jeśli "Pudzian" zdecyduje się na start w Super Series, to będzie miał okazję do rewanżu Zydrunasowi Savickasowi, który także jest bliski udziału w zawodach.

W mistrzostwach świata rozgrywanych w 2009r. na Malcie Litwin zdobył tytuł najlepszego strongmana globu. Pudzianowski musiał zadowolić się drugim miejscem. Motywacji Polakowi nie powinno więc zabraknąć.

Kategoria: News
Strona 1 z 2

 Copyright 2013 © Pudzian Team | Administracja i obsługa: enato.pl