KSW 14: "Butterbean" pokonał wagę!

 

Za nami ważenie zawodników, którzy wezmą udział w sobotniej gali Konfrontacje Sztuk Walki 14 w łódzkiej Atlas Arenie. Największą jego gwiazdą był Eric "Butterbean" Esch, który... pokonał wagę, na której stawali zawodnicy!

Pierwsi na wagę weszli zawodnicy, którzy będą walczyć w turnieju w wadze lekkiej. Okazało się, że Borys Mańkowski minimalnie przekroczył limit 70 kilogramów, ale nie przekreśla to jego występu na gali.

Ważenie zawodników walczących w pojedynkach typu "extra fight", rozpoczęli Marcin Najman i Przemysław Saleta. Pierwszy na wagę wszedł "El Testosteron", który okazał się minimalnie lżejszy od Salety (100 kilogramów wobec 101).

Następni w kolejności byli Daniel "Kociao" Dowda i Krzysztof Kułak. Dwaj zawodnicy KSW Team stoczą pojedynek w wadze średniej.

Po nich na wagę weszli finaliści turnieju KSW 13 - Hiszpan Daniel Tabera i Jan "John" Błachowicz. Polski mistrz świata w Muay Thai okazał się minimalnie cięższy od swojego rywala.

Fani MMA najbardziej czekali na występ na ważeniu Erica "Butterbeana" Escha, i ten ich nie zawiódł. Okazało się, że Amerykanin waży ponad 200 kilogramów! Waga, na której stawali zawodnicy zatrzymała się na swoim maksymalnym limicie i nie była w stanie podać dokładnej masy "Butterbeana".

Mariusz Pudzianowski był zdecydowanie lżejszy od swojego przeciwnika - obecnie "Dominator" waży 118 kg.

Wyniki ważenia przed KSW 14:

Waga ciężka
Najman 100 kg - Saleta 101 kg

Waga średnia
Daniel "Kociao" Dowda 84,2 kg - Krzysztof Kułak 83,6 kg

Finał KSW 13, półciężka
Daniel Tabera 92,7 - Jan Błachowicz 93 (mistrz świata w Muay Thai)

Waga ciężka
Eric Esch (ponad 200 kg) - Mariusz Pudzianowski (118 kg).

źródło:wp.pl

Kategoria: News
środa, 10 marzec 2010 00:00

Nastula kontra Pudzian: Starcie tytanów

Ta walka rozgrzeje do czerwoności całą Polskę. Jak udało nam się dowiedzieć, Mariusz Pudzianowski (33 l.) na początku września zmierzy się z Pawłem Nastulą (40 l.)! Sensacyjną informację, na którą czekają wszyscy kibice MMA, potwierdził sam "Pudzian".

 

Niewiele brakowało, a Mariusz walczyłby z Nastulą już 7 maja w Spodku. Ponieważ poszukiwania rywala dla "Pudziana" przeciągały się, szefowie organizującej galę federacji KSW zaproponowali siłaczowi, by zmierzył się właśnie z byłym mistrzem olimpijskim w judo.

Pudzianowski wahał się, ale jednak odmówił.

- To nie jest tak, że boję się Pawła Nastuli, przeciwnie - chcę z nim walczyć - deklaruje w rozmowie z nami Mariusz. - Ale jeszcze nie teraz. Wszystko mam już zaplanowane, nawet nie tyle ja, co ludzie, którzy spokojnie, konsekwentnie, krok po kroku przygotowują mnie do walk z tak trudnymi rywalami.

Jednak co się odwlecze, to... Jak udało nam się ustalić, KSW i Mariusz uzgodnili, że walka z Nastulą ma się odbyć na początku września!

- Potwierdzam, takie są ustalenia. Ale jest jeden warunek: Paweł też musi się zgodzić. Teraz wszystko zależy od niego - tłumaczy "Pudzian".

Nastula od dłuższego czasu negocjuje warunki kontraktu z KSW. Były judoka nie dogadał się z federacją co do wysokości gaży, ale teraz rozmowy mają nabrać przyspieszenia.

We wrześniu czeka nas więc polska walka tysiąclecia. A wcześniej, 7 maja w Katowicach, rywalem Pudzianowskiego ma być... Japończyk, którego nazwisko poznamy już wkrótce.

- Facet waży 110 kg i ma imponujący ranking. Na 90 procent to mój najbliższy rywal - zdradza nam Mariusz.

Tę informację potwierdzają też szefowie KSW. - Katowicka gala ma się odbyć pod hasłem "kumite". Dlatego chcemy, żeby zarówno Mariusz, jak i Mamed Chalidow walczyli z cenionymi japońskimi zawodnikami - mówi Maciej Kawulski z KSW.

Zaledwie 2 tygodnie później, 21 maja, "Pudzian" zmierzy się z Amerykaninem Timem Sylvią (pod Bostonem). Początkowo walka miała się odbyć już 23 kwietnia, ale wobec ostrego sprzeciwu KSW (kolizja z terminem gali w Katowicach), została przełożona.

Zatem najpierw Japończyk, potem Amerykanin, później hit z Nastulą... - A w grudniu zamierzam stoczyć czwartą w tym roku walkę - zdradza nam Pudzianowski.

  • Autor: Jan Ciosek , Michał Chojecki
  • Źródło: Super Express
Kategoria: News
niedziela, 17 październik 2010 10:38

Tak "Pudzian" chce pokonać "Butterbeana"

Wiemy już, w jaki sposób Mariusz Pudzianowski chce pokonać Erika Escha. O taktyce pięciokrotnego mistrza świata siłaczy na sobotnią walkę na gali KSW 14 opowiada Łukasz "Juras" Jurkowski, który pomaga "Pudzianowi" w przygotowaniach.

- Wiadomo, że "Butterbean" od początku będzie się spodziewał sprowadzenia do parteru w wykonaniu Mariusza. Dlatego "Pudzian" musi jak najdłużej wytrzymać w stójce, nie dać się trafić, a później złapać rywala za nogę i spróbować obalenia - zdradził Jurkowski w rozmowie z serwisem Eurosport.pl.

- Następnie ma przejść do pozycji bocznej i zadawać jak najwięcej ciosów leżąc na rywalu. Słowem ground & pound - dodał znany polski zawodnik MMA, który tak jak Pudzianowski walczył w maju na gali Moosin: Gods of Martian Arts w Worcester pod Bostonem. Jurkowski w odróżnieniu od "Dominatora" swój pojedynek wygrał.

Taktyka Pudzianowskiego będzie zbliżona do tej obranej przez ostatniego rywala "Butterbeana", Jeffa Kugela. Były hokeista z ligi OHL, pełniący na lodowisku rolę "enforcera", czyli taką, jak przez lata w NHL nasz Krzysztof Oliwa, również czekał na dogodny moment do przewrócenia Escha. W końcu podciął go, powalił na deski i tam zasypał gradem ciosów. Sędzia przerwał walkę już po 40 sekundach.

źródło:wp.pl

Kategoria: News

iStrongman już wszystko ustalił i teraz czeka na ruch ze strony judoki. Ten jednak o niczym nie wiedział. Do dziś. Jak zareagował?

7 maja gala w Katowicach i rywal - japoński sumita, dwa tygodnie później wyjazd do USA i batalia z Timem Sylvią, a na koniec we wrześniu starcie z Pawłem Nastulą. Mariusz Pudzianowski i jego cały team wszystko skrzętnie przygotowali. Problem w tym, że o ewentualnym, prawie potwierdzonym pojedynku, mistrz olimpijski usłyszał od nas.


O walce Pudzianowskiego z Nastulą pisało się i mówiło już po zwycięstwie „Dominatora” z Najmanem. Wszystko jednak i tak zależało od byłego judoki i tego, czy wreszcie dogada się z KSW. Dopiero wtedy obydwaj panowie mogliby wyjść na ring. Podpisu jednak Nastula do dziś nie złożył. Mimo to wczoraj wyciekła informacja, że strongman z judoką zmierzą się we wrześniu.

Napisaliśmy o tym my, a na dodatek na łamach „Super Expressu” Pudzianowski potwierdził, że tak właśnie będzie. Według niego brakuje już tylko zgody i podpisu na kontrakcie Nastuli. Tyle, że...

Serio? Mariusz tak mówi? Dowiaduje się więc od Was. Ale skoro Pudzian tak uważa, to walka jest blisko. Oczywiście podejmuję rękawicę, jak zwykle zresztą - przyznaje Nastula w rozmowie ze Sportfanem.

Kiedy możemy spodziewać się stuprocentowego potwierdzenia ze strony mistrza olimpijskiego?

Na razie jestem zaskoczony. Naprawdę nic nie wiem... Muszę wykonać kilka telefonów do swoich ludzi i popytać. Ale cały czas trenuje, jestem w formie, a zdrowie dopisuje. Jak zajdzie taka potrzeba we wrześniu będę gotowy na walkę z Pudzianem.

Jak ocenia swoje szanse w takim pojedynku? Nastula - niczym Witalij Kliczko w starciu z Albertem Sosnowskim - widzi je 50 na 50. Kurtuazja?
Ależ skąd (śmiech). W sportach walki zawsze wszystko jest możliwe. Na razie jednak muszę podpisać kontrakt - zdradza.

Co jednak gdyby z KSW się jednak dogadać nie udało? Nastula jest tajemniczy.

Plan „B” jest, ale to niespodzianka. Chciałbym walczyć w tym roku, czy w Polsce, czy za granicą. Jak to się nie uda, to chyba trzeba będzie zakończyć karierę.

Miejmy więc nadzieję, że jednak obie strony dojdą do porozumienia. Walka Pudzianowski - Nastula byłaby MEGAwydarzeniem i zarazem niesamowita gratką dla kibiców. Zgadzacie się?

Kategoria: News
niedziela, 17 październik 2010 10:36

"Los Pudzianowskiego zależy od tej walki"

Od walki z Erikiem "Butterbeanem" Eschem mogą zależeć dalsze losy Mariusza Pudzianowskiego w MMA. Zdaniem Macieja Kawulskiego, jednego z współwłaścicieli federacji KSW, porażka może sprawić, że on i Martin Lewandowski nie będą już zainteresowani promowaniem "Pudziana".

- Nadal twierdzimy, że los Mariusza Pudzianowskiego jest uzależniony od tej walki. Bardzo wiele by się zmieniło, gdyby Mariusz dziś był niepokonany i cały czas walczył dla nas, a to byłaby być może jego pierwsza porażka. Wtedy sytuacja wyglądałaby zupełnie inaczej - powiedział Kawulski w rozmowie z serwisem boxingnews.pl.

- Mariusz w międzyczasie przegrał walkę i mówi się, że z kretesem i jest w tym ziarnko prawdy - dodał współwłaściciel KSW, mając oczywiście na myśli pojedynek "Dominatora" z Amerykaninem Timem Sylvią.

Pudzianowski przegrał z byłym mistrzem prestiżowej federacji UFC w maju, na gali Moosin: Gods of Martial Arts, w Worcester pod Bostonem. Nie był w stanie zagrozić przewyższającemu go doświadczeniem rywalowi i poddał się w drugiej rundzie.

"Pudzian" nie jest już niepokonany, nie jest też uważany za tak ogromny talent w MMA, jak po walce z Marcinem Najmanem. Pojedynek z Eschem zdaniem Kawulskiego będzie dla niego kluczowy.

- Ta walka jest decydująca. Jeżeli będzie tak, że on przegra sobotnią walkę tak jak tą w Stanach może być tak, że nie będziemy już zainteresowani dłużej promowaniem nazwiska Mariusza Pudzianowskiego. Jak pięknie wygra na pewno będziemy rozmawiać o kolejnych walkach - zdradził Maciej Kawulski w rozmowie z boxingnews.pl.

źródło:wp.pl

Kategoria: News
wtorek, 19 październik 2010 10:35

KSW14: "Pudzian" pożarł "olbrzymią fasolę"

Mariusz Pudzianowski wygrał przez nokaut z Erikiem Eschem w walce wieczoru podczas czternastej gali Konfrontacji Sztuk Walki, która odbyła się w Łodzi. "Pudzian" po krótkiej wymianie ciosów, wręcz zmasakrował rywala.

Tłumy kibiców zgromadzonych w łódzkiej "Atlas Arenie" obejrzało galę "KSW14: Dzień Sądu". W najciekawszej walce wieczoru polski wielokrotny mistrz świata strongmanów, Mariusz Pudzianowski, zmierzył się z ważącym ponad 200 kg Amerkaninem, Erikiem "Butterbeanem" Eschem.

Dla popularnego "Pudziana" walka z Eschem była powrotem na ring po porażce z dwukrotnym mistrzem federacji UFC, Timem Sylvią. Swój ostatni pojedynek przegrał także "Butterbean" (nota bene pseudonim Amerykanina paradoksalnie pochodzi od diety, którą swego czasu stosował, a opierała się ona kurczakach i fasoli półksiężycowatej – ang. butter bean), ulegając swojemu rodakowi Jeffowi Kugelowi.

Początek walki to wymiana ciosów z obu stron. "Butterbean" wyraźnie podrażniony po niezbyt udanym, delikatnie mówiąc, odśpiewaniu hymnu amerykańskiego. Po krótkiej wymianie, niczm pirania zaatakował "Pudzian". Polak skoczył na nogi Amerykanina, powalając go. Po chwili grad ciosów, istne tornado spadało przez kilkadziesiąt sekund na głowę Escha, aż sędziowie zmuszeni byli wstrzymać pojedynek. To kolejne zwycięstwo Pudzianowskiego na gali KSW, na której wciąż jest niepokonany.

Nieco wcześniej zwycięstwem Przemysława Salety zakończył się, sygnowany jako pierwszy "extra fight", pojedynek z Marcinem Najmanem. Walka niespodziewanie dla widzów rozpoczęła się od szaleńczego ataku Najmana. Co ciekawe, "El Testosteron" uczynił to w bliźniaczym stylu do Mariusza Pudzianowskiego, od którego dostał sromotne "lanie" w swoim pierwszym pojedynku w MMA. Saleta zdołał wytrzymać natarcie, ale na jego twarzy pojawiła się krew. Sędzia na moment musiał przerwać walkę, która toczyła się w parterze. Po wznowieniu, Salecie udało się wyjść z opresji i przez duszenie pokonać Najmana, który dał sygnał sędziemu, że poddaje walkę.

W pojedynku finałowym majowego turnieju KSW XIII (do 93 kg) zmierzyli się Daniel Tabera (Hiszpania) i Jan Błachowicz. Zacięte starcie, które śmiało można określić najlepszą walką tego wieczoru, toczyło się głównie w parterze. Niespełna minutę przed zakończeniem drugiej rundy atak przypuścił Błachowicz, który wykorzystał chwilę dekoncentracji Hiszpana i zaczął zadawać celne ciosy w głowę rywala. Tabera po kilkudziesięciu sekundach sukcesywnego okładania pięściami, w końcu musiał skapitulować. Tym samym Jan Błachowicz wszedł w posiadanie mistrzowskiego pasa KSW.

Natomiast w finale turnieju KSW XIV, który tradycyjnie odbędzie się na kolejnej gali Konfrontacji Sztuk Walki, zmierzą się Maciej "Highlander" Górski oraz Fin Niko Puhakka. Polak na swojej drodze pokonał po ładnym nokaucie Japończyka Kazuki Tokudome, a w półfinale okazał się lepszy przez niejednogłośną decyzję sędziów od Michała Mankiewicza. Puhakka z kolei wygrał przez poddanie z Borysem Mańkowskim oraz przez jednogłośną decyzję sędziów z Holendrem van Bergenem.

Wyniki gali KSW14:

Mariusz Pudzianowski (Polska) – Eric Esch (USA) – wygrana przez nokaut
Przemysław Saleta (Polska) – Marcin Najman (Polska) – wygrana przez poddanie
Krzysztof Kułak (Polska) – Daniel Dowda (Polska) – wygrana przez niejedno głośną decyzję sędziów

Finał turnieju KSW13:

Jan Błachowicz (Polska) – Daniel Tabera (Hiszpania) – wygrana przez nokaut

Turniej KSW 14:

półfinały:
Maciej Górski (Polska) – Michał Mankiewicz (Polska) – wygrana przez niejednogłośną decyzję sędziów
Niko Puhakka (Finlandia) – Danny van Bergen (Holandia) – wygrana przez jednogłośną decyzję sędziów

ćwierćfinały:
Michał Mankiewicz (Polska) - Paul Reed (Szkocja) – wygrana przez wskazanie sędziów
Maciej Górski (Polska) – Kazuki Tokudome (Japonia) – wygrana przez KO
Danny van Bergen (Holandia) – Artur Sowiński (Polska) – wygrana po dogrywce przez wskazanie sędziów
Nuka Puhakka (Finlandia) – Borys Mańkowski (Polska) – wygrana przez poddanie

Z Łodzi, Tomasz Nieboga, sport.onet.pl
Autor: Tomasz Nieboga Źródła: Onet.pl

 

Kategoria: News
wtorek, 19 październik 2010 10:34

Pudzianowski: tutaj nie wygrywa waga

Mariusz Pudzianowski był w dobrym nastroju po pokonaniu przez nokaut Erika Escha. "Pudzian" przez kilkadziesiąt sekund okładał pięściami rywala, ważącego bagatela 80 kg więcej od polskiego zawodnika.

- Chciałem podziękować mojemu sztabowi szkoleniowemu, który ze mną ćwiczył i kibicom za gorący doping – powiedział świeżo po walce "Pudzian".

Słynny "Butterbean" imponował przede wszystkim wagą (ponad 200 kg), ale w starciu z polskim zawodnikiem nie miał szans. – 80 kilogramów różnicy, to jest sporo, ale tutaj w walkach na zasadach MMA nie wygrywa waga – dodał Pudzianowski.

Wielokrotny mistrz świata strongmanów enigmatycznie wypowiadał się natomiast na temat swojej przyszłości. – Co będzie dla mnie szczytem w MMA? Tego nie wiem. Najważniejsze są teraz treningi, a reszta sama przyjdzie – powiedział bohater wieczoru.

Tomasz Nieboga/Onet.pl

Kategoria: News
wtorek, 19 październik 2010 10:32

Błyskawiczne zwycięstwo Pudzianowskiego!

Mariusz Pudzianowski w znakomitym stylu, już w pierwszej rundzie pokonał Erica Escha "Butterbeana" w walce wieczoru gali KSW XIV!

Już w pierwszej minucie pojedynku "Dominator" obalił potężnego Amerykanina z Alabamy na łopatki i spuścił na niego całą lawinę ciosów. Po 44 sekundach przyjmowania uderzeń na głowę "Butterbean" "odklepał" walkę.

- To zwycięstwo to zasługa moich trenerów. Bardzo im dziękuję. Cztery miesiące ciężko ze mną pracowali i krok po kroku idę do góry. Przy "Butterbeanie" jestem szczupaczkiem, ale tutaj nie wygrywa waga - powiedział "Pudzian" zaraz po walce.

- Teraz biorę tydzień wolnego i wracam na salę treningową. Ale najpierw grzecznie jadę do hotelu. Dziękuję kibicom za doping. Z całego serca - dodał "Dominator".

źródło:wp.pl

Kategoria: News
wtorek, 19 październik 2010 10:31

KSW 14: "Pudzian" rozbił "Butterbeana"!

Gala KSW 14 była zapowiadana jako "Dzień Sądu" i rzeczywiście dla wielu zawodników takim dniem była. W walce wieczoru błyskawiczne zwycięstwo nad Erikiem "Butterbeanem" Eschem odniósł Mariusz Pudzianowski. Tym samym "Pudzian" zrehabilitował się za niedawną porażkę z Timem Sylvią.

Mariusz Pudzianowski - Eric Esch
Zwycięstwo: Pudzianowski

Walka rozpoczęła się od dwóch, celnych, bardzo mocnych lewych prostych "Butterbeana". Później jednak do głosu doszedł Pudzianowski. Polski siłacz umiejętnie unikał wymiany ciosów, a kiedy nadarzyła się szansa obalił ważącego 200 kilogramów rywala. Tam z furią okładał Amerykanina potężnymi ciosami. Dokładnie po 44 sekundach "Butterbean" musiał poddać pojedynek. Wspaniałe zwycięstwo "Pudziana" przed czasem.

Jan Błachowicz - Daniel Tabera
Zwycięzca: Błachowicz

W pierwszej rundzie przewagę miał Błachowicz. 27-letni zawodnik sprowadził Hiszpana do parteru, gdzie cały czas szukał możliwości wykonania kończącej techniki. Przez całą pierwszą część walki Tabera tylko się bronił.

Tabera próbował odrabiać straty w drugiej rundzie, był bardziej aktywny. Błachowicz jednak cały czas kontrolował walkę, a kiedy przyszedł odpowiedni moment zaatakował. W parterze zasypał rozpaczliwie zasłaniającego głowę Hiszpana lawiną ciosów. Po kilku sekundach sędzia przerwał walkę. Pas KSW dla Błachowicza.

Krzysztof Kułak - Daniel Dowda
Zwycięzca: Kułak

Pojedynek rozpoczął się od wymiany mocnych low-kicków. Dowda dążył do sprowadzenia walki do parteru, gdzie mógłby wykorzystać swoje świetne umiejętności techniczne. Kułak nie ustępował i oddawał nawet leżąc na plecach.

Niezwykle widowiskowa walka trwała również w drugiej rundzie. Przewagę miał Kułak, który przeważał w stójce, ale również w parterze nie próżnował. Niewiele brakowało, a wygrałby przed czasem przez trójkątne duszenie. Sędziowie jednak postanowili, że o zwycięstwo rozstrzygnie dogrywka.

Dodatkowa runda stała pod znakiem przewagi Kułaka. Dowda pomimo wielkiego serca do walki, był zbyt zmęczony, aby przeciwstawić się popularnemu "Modelowi". Kułak wygrał jednogłośną decyzją sędziów.

Niko Puhakka - Danny Van Bergen
Zwycięzca: Puhakka

Puhakka udowodnił w pierwszej rundzie, że jest mistrzem strategii. Fin oszczędzał siły, ale klika obaleń sprawiło, że przez cały czas przeważał i kontrolował walkę. Van Bergen tylko się bronił, jedynie od czasu do czasu zadając pojedyncze ciosy.

Druga runda miała podobny scenariusz. Puhakka kontrolował sytuację w parterze, nie dając Holendrowi szans przeprowadzenie jakiejkolwiek akcji. Fin konsekwentnie realizował swój plan i jednogłośną decyzją sędziów awansował do finału turnieju, gdzie zmierzy się z Maciejem Górskim na KSW 15.

Maciej Górski - Michał Mankiewicz
Zwycięzca: Górski

Od samego początku przewagę miał Górski. W pierwszej rundzie walka toczyła się głównie w stójce, a tam swoje warunki narzucił "Góral". Mankiewiczowi tylko raz udało się obalić rywala, ale zabrakło mu czasu, aby wykonać jakąś skuteczną akcję.

Druga runda nadal przebiegała pod dyktando Górskiego. Mankiewicz najwyraźniej bardzo zmęczony po walce z Reedem był jedynie tłem dla poczynań "Górala". Sędziowie nie mieli najmniejszych wątpliwości, kto w tym pojedynku był lepszy. Górski będzie walczył w finale podczas KSW 15.

Przemysław Saleta - Marcin Najman
Zwycięzca: Saleta

Gdy Najman usłyszał pierwszy gong od razu rzucił się na Saletę. "El Testosteron" sprowadził rywala do parteru i zasypał Saletę gradem ciosów. Pierwszy zawodowy mistrz Europy w boksie zaczął krwawić, ale przetrwał desperacki atak Najmana. Salecie udało się uzyskać dogodną pozycję w parterze i przedramieniem "udusił" Najmana.

Zaraz po walce Saleta wyjawił, że kiedy dusił Najmana zapytał: "i co teraz"? - Gdyby Marcin był w takiej sytuacji, w jakiej ja byłem na początku walki, na pewno by odklepał - stwierdził zwycięzca pojedynku.

Borys Mańkowski - Niko Puhakka
Zwycięzca: Puhakka

Mańkowski rozpoczął niezwykle zdeterminowany. Polak próbował sprowadzić walkę do parteru, ale tam, podobnie jak w stójce doświadczony Fin kontrolował przebieg walki. Mańkowski obalił kilka razy rywala, co z pewnością zrobiło wrażenie na sędziach.

"Diabeł Tasmański" bardzo agresywny był także w drugiej rundzie. Wyniesienie i następnie rzucenie Puhakki o ring wywołało entuzjazm na trybunach. Fin jednak cały czas doskonale wiedział co robi. Dostrzegł chwile słabości rywala i efektownym duszeniem "anakonda" zmusił Mańkowskiego do poddania.

Artur Sowiński - Danny Van Bergen
Zwycięzca: Van Bergen

Zawodnicy od początku narzucili wysokie tempo. W stójce zdecydowanie lepszy był Sowiński. Kilka mocnych ciosów doszło celu, a po efektownej akcji kolanami, kibice nagrodzili popularnego "Kornika" brawami. Van Bergen widząc, że w stójce jest słabszy obalił Polaka. W parterze Holender nie zrobił Sowińskiemu wielkiej krzywdy.

Na początku drugiej rundy Sowiński popełnił błąd, w którego wyniku został sprowadzony do parteru. Polak nieudanie próbował zakończyć walkę dźwignią na łokieć, czego później spróbował również Van Bergen. Emocjonująca, wyczerpująca bitwa w parterze nie dała jednak rozstrzygnięcia. Sędziowie także nie potrafili wytypować zwycięzcy i zarządzili dogrywkę.

Dodatkowa runda rozpoczęła się od furiackiego ataku Van Bergena. Sowiński jakimś cudem przetrzymał natarcie, ale Holender cały czas przeważał. Sędziowie nie mieli wątpliwości, do półfinału awansował Van Bergen.

Maciej Górski - Kazuki Tokudome
Zwycięzca: Górski

Walka rozpoczęła się od wymiany uderzeń w stójce. Klika ciosów doszło do głowy Japończyka, ale Tokudome szybko sprowadził Górskiego do parteru. Popularny "Góral" świetnie się bronił i w pewnym momencie wyrwał się rywalowi. Pojedynek wrócił do stójki, gdzie wspaniałym kopnięciem Górski znokautował Japończyka. Ciosy rękami tylko dopełniły formalności. Wspaniałe zwycięstwo!

Michał Mankiewicz - Paul Reed
Zwycięzca: Mankiewicz

Pierwsza runda rozpoczęła się po myśli Mankiewicza. Polski zawodnik sprowadził rywala do parteru, gdzie zasypywał go serią ciosów. Niewiele brakowało, aby zawodnik KSW Team efektownie wygrał przez założenie dźwigni na bark. Szkot jednak umiejętnie obronił się przed technikami kończącymi. Runda była bardzo wyrównana.

W drugim starciu lepszy był Szkot. Reed miał przewagę, był aktywniejszy. Mankiewicz opadł z sił i poza kilkoma ciosami w stójce nie pokazał nic godnego uwagi. Polak miał dużo szczęścia ponieważ sędziowie uznali wo właśnie jego uznali zwycięzcą pojedynku. Wydaje się jednak, że bardziej odpowiednia byłaby dogrywka.

źródło:wp.pl

Kategoria: News
wtorek, 19 październik 2010 10:30

"Pudzian" dla WP: nie mogłem się pogodzić

Mariusz Pudzianowski zaimponował wszystkim błyskawicznie pokonując ważącego 200 kilogramów Erica "Butterbeana" Escha. "Pudzian" przyznał później, że po porażce z Timem Sylvią cały czas siedziała w nim sportowa złość. - Nie mogłem się pogodzić z tym, że przegrałem dlatego, że zabrakło mi kondycji - powiedział Pudzianowski.

Wyglądało to na prostą robotę...

Mariusz Pudzianowski: To nie była prosta walka. Przygotowywałem się do niej przez cztery miesiące. Przez cały ten okres ciężko pracowałem. Taktyka była prosta - ucieczka przed jego rękami. Dwa lewe mimo wszystko "wyłapałem" i poczułem te ciosy. Miałem nie wdawać się z nim w boksowanie. Ewentualnie miałem zadać lewy prosty i uciekać. To jest stary wyga, który 20 lat boksuje, więc "starego lisa na plewy się nie złapie", a na pewno nie taki amator, jak ja. Za wszelką cenę dążyłem do obalenia. Ostatniej nocy przed walką oglądałem nawet jego pojedynki, które przegrał z zawodnikami mojej postury. Oni walczyli w taki sam sposób - lewy, ucieczka, low-kick i obalenie. "Butterbean" w parterze walczy jak żółw.

Ciężko było przewrócić "Butterbeana"?

Ciężko było. Poczułem na sobie jego opór, bo waży przecież 200 kg! Trenowałem z chłopaki, którzy ważyli 160-170 kg i wiedziałem, co mnie będzie czekać.

Przed walką nie chciałeś zdradzać, kto cię do niej przygotowuje. Teraz możesz powiedzieć, kto cię szkolił?

Profesjonaliści. Więcej nie powiem.

Jak wyglądała twoja kondycja w walce?

To półtorej minuty mnie nie zmęczyło. Miałem solidną rozgrzewkę i muszę powiedzieć, że czułem się dobrze.

Co powiedział ci "Butterbean" po walce? Przeprosił cię za te uszczypliwe uwagi?

Powiedział, że widać po mnie te cztery miesiące ciężkiej pracy. Powiedział, że jeśli dalej będę z takim uporem trenować, to powinno być dobrze.

Po swoim debiucie w MMA powiedziałeś, że chcesz być mistrzem świata. Podtrzymujesz te słowa teraz?

Będę ciężko trenował i zobaczymy, jak się to wszystko potoczy. Nie wiem, ile czasu będzie potrzeba, żeby zrealizować cel. Na pewno nie jestem wiekowym zawodnikiem. Myślę tylko o ciężkich treningach, a moi trenerzy już wybili mi z zapędzanie się w słowach.

Przyznaj, że od maja siedziała w tobie sportowa złość.

Oczywiście, że siedziała. Mogę przegrać walkę po tym jak dostanę gonga i zostanę znokautowany, po tym jak mi ktoś rękę wykręci. Taką porażkę mogę się pogodzić, ale nie mogłem się pogodzić z tym, że przegrałem dlatego, że zabrakło mi kondycji. Powiedziałem sobie: kondycję to ja będę miał i będę innych zamęczał.

. Jak ci się walczy po zrzuceniu masy?

Walczy się lepiej ze względu na kondycję. Cztery miesiące to dopiero początek drogi, ale było o niebo lepiej.

Czy w tym momencie zdecydowałbyś się na rewanż z Timem Sylvią?

Jeszcze nie. Z jakiś czas oczywiście, ale decyzja będzie należeć do moich trenerów, dlatego że są to czynni zawodnicy, którzy mają bardzo duże doświadczenie.

Jak oceniasz walkę Najmana z Saletą?

Dobra walka. Najman kompletnie mnie zaskoczył. Gdyby miał odrobiną więcej determinacji, to mógłby wygrać. Przemek wygrał i należą mu się brawa, ale Najman też zasłużył na oklaski.

z Łodzi - Artur Mazur, Wirtualna Polska

źródło:wp.pl

Kategoria: News

Copyright 2013 © Pudzian Team
administracja i technologia:
Obsługa stron WWW