niedziela, 17 październik 2010 10:47

Nie będzie już Pudzianowskiego. Przykro mi

Już w sobotę na KSW 14 Mariusz Pudzianowski zmierzy się z ważącym 200 kilogramów Erikiem "Butterbeanem" Eschem. "Pudzian" zapowiada, że sprowadzi Amerykanina do parteru i tam zakończy pojedynek. Z kolei "Butterbean" jest przekonany, że znokautuje "Pudziana". - Kiedy zaatakuję będzie po nim. Nie będzie już Pudzianowskiego - mówi w wywiadzie dla Wirtualnej Polski.

 

- To twoja pierwsza wizyta w Polsce?

Tak. Jak na razie bardzo mi się tutaj podoba. Ludzie są wobec mnie bardzo życzliwi, cieszę się, że tutaj jestem.

 

- Wiesz coś o Polsce? Może znasz jakichś znanych Polaków…

Nie, niestety. Przepraszam, oczywiście znam Andrzeja Gołotę! To szalony facet, znam go osobiście. Nigdy nie wiadomo, czego się można po nim spodziewać.

 

- To może słyszałeś również o Tomaszu Adamku?

Tak, jego również znam. Co prawda nie osobiście, ale słyszałem o nim. To bardzo dobry pięściarz.

 

- Porozmawiajmy o twojej walce z Pudzianowskim. Jak się do niej przygotowywałeś?

Trenowałem niezwykle ciężko. Walczę bardzo często, czasami nawet trzy razy w miesiącu. Na koncie mam blisko 200 zawodowych pojedynków, jestem gotowy na walkę z Mariuszem. Uważam, że w naszym pojedynku kluczową rolę odegra doświadczenie. Mariusz być może jest silniejszy, może podnosić samochody, ale ja jestem silny na ringu. Jeżeli rywalizowalibyśmy w podnoszeniu samochodów lub kamieni i przerzucali je przez ścianę, pokonałby mnie. Ale w sobotę wejdziemy do ringu i zagramy w moją grę. Przykro mi, ale tam nie ma ze mną żadnych szans.

 

- Pudzianowski nie stanowi więc dla ciebie zagrożenia?

Kiedyś będzie bardzo dobry, ma bardzo duży potencjał. Jednak jeszcze nie teraz, musi poczekać.

 

- Pudzianowski przyznał, że jego strategia jest prosta. Zamierza sprowadzić cię do parteru, a tam jak sam powiedział będziesz „bezbronny jak żółw”. Jaki jest twój plan na walkę z Polakiem?

Wiem, że tak powiedział. Niedawno walczyłem w Pride z Zuluzinho, on również mówił podobne rzeczy. Czasami żółw jest bardzo cierpliwy i dzięki temu wygram. Kiedy go zaatakuje będzie po nim. Nie będzie już Pudzianowskiego.

 

- Przez ostatnie 12 miesięcy Pudzianowski zrzucił aż 26 kilogramów, dzięki czemu jest teraz szybszy. Zmienił również trenerów od przygotowania fizycznego i zapewnia, że jest w świetnej kondycji.

Nie rozumiem dlaczego, tak bardzo schudł. Po co to zrobił? Zamierza przede mną uciekać? Jeśli to zrobi i tak go złapię. Natomiast w przypadku trenerów, postąpił słusznie. Przyjechałem tutaj, aby mu udowodnić, że jeszcze dużo pracy przed nim. Uważam jednak, że w przyszłości Polacy będą z niego bardzo dumni.

 

- Jakie są najmocniejsze i najsłabsze strony Pudzianowskiego?

Przede wszystkim technika jest ważniejsza od siły. Jego mocną stroną jest to, że bardzo szybko się uczy. Mariusz jest bardzo bystrym facetem. Z kolei jego słabą stroną jest walka w stójce. Jeśli chce mnie przewrócić najpierw będzie się musiał do mnie zbliżyć, ale wtedy ja będę mógł go trafić. Aby go pokonać wystarczy jeden cios. Uważam, że on się boi tej walki.

Rozmawiał Maciej Rowiński / Wirtualna Polska

Kategoria: News
niedziela, 17 październik 2010 10:45

KSW 14. Pudzian faworytem bukmacherów

 

KSW 14. Pudzian faworytem bukmacherów

Według bukmacherów, większe szanse na zwycięstwo ma Pudzianowski. Jedna z firm za funta wypłaci 1,33 po wygranej naszego strongmana. W przypadku, gdyby wygrał Amerykanin, można zarobić już 2,46.

Przeczytaj koniecznie: Saleta: rozjadę Najmana.

- Trzeba będzie uważać na jego prawą rękę, bo to jest młot pneumatyczny. Gdyby ten młot dostał się na moją głowę, chyba bym zaliczył "dechy". A tego nie chcę. Jego prawej ręki będę bał się jak ognia - powiedział Pudzianowski w rozmowie z lookr.tv.

 

żródło:se.pl

Kategoria: News

KSW 14: "Butterbean" pokonał wagę!

 

Za nami ważenie zawodników, którzy wezmą udział w sobotniej gali Konfrontacje Sztuk Walki 14 w łódzkiej Atlas Arenie. Największą jego gwiazdą był Eric "Butterbean" Esch, który... pokonał wagę, na której stawali zawodnicy!

Pierwsi na wagę weszli zawodnicy, którzy będą walczyć w turnieju w wadze lekkiej. Okazało się, że Borys Mańkowski minimalnie przekroczył limit 70 kilogramów, ale nie przekreśla to jego występu na gali.

Ważenie zawodników walczących w pojedynkach typu "extra fight", rozpoczęli Marcin Najman i Przemysław Saleta. Pierwszy na wagę wszedł "El Testosteron", który okazał się minimalnie lżejszy od Salety (100 kilogramów wobec 101).

Następni w kolejności byli Daniel "Kociao" Dowda i Krzysztof Kułak. Dwaj zawodnicy KSW Team stoczą pojedynek w wadze średniej.

Po nich na wagę weszli finaliści turnieju KSW 13 - Hiszpan Daniel Tabera i Jan "John" Błachowicz. Polski mistrz świata w Muay Thai okazał się minimalnie cięższy od swojego rywala.

Fani MMA najbardziej czekali na występ na ważeniu Erica "Butterbeana" Escha, i ten ich nie zawiódł. Okazało się, że Amerykanin waży ponad 200 kilogramów! Waga, na której stawali zawodnicy zatrzymała się na swoim maksymalnym limicie i nie była w stanie podać dokładnej masy "Butterbeana".

Mariusz Pudzianowski był zdecydowanie lżejszy od swojego przeciwnika - obecnie "Dominator" waży 118 kg.

Wyniki ważenia przed KSW 14:

Waga ciężka
Najman 100 kg - Saleta 101 kg

Waga średnia
Daniel "Kociao" Dowda 84,2 kg - Krzysztof Kułak 83,6 kg

Finał KSW 13, półciężka
Daniel Tabera 92,7 - Jan Błachowicz 93 (mistrz świata w Muay Thai)

Waga ciężka
Eric Esch (ponad 200 kg) - Mariusz Pudzianowski (118 kg).

źródło:wp.pl

Kategoria: News
środa, 10 marzec 2010 00:00

Nastula kontra Pudzian: Starcie tytanów

Ta walka rozgrzeje do czerwoności całą Polskę. Jak udało nam się dowiedzieć, Mariusz Pudzianowski (33 l.) na początku września zmierzy się z Pawłem Nastulą (40 l.)! Sensacyjną informację, na którą czekają wszyscy kibice MMA, potwierdził sam "Pudzian".

 

Niewiele brakowało, a Mariusz walczyłby z Nastulą już 7 maja w Spodku. Ponieważ poszukiwania rywala dla "Pudziana" przeciągały się, szefowie organizującej galę federacji KSW zaproponowali siłaczowi, by zmierzył się właśnie z byłym mistrzem olimpijskim w judo.

Pudzianowski wahał się, ale jednak odmówił.

- To nie jest tak, że boję się Pawła Nastuli, przeciwnie - chcę z nim walczyć - deklaruje w rozmowie z nami Mariusz. - Ale jeszcze nie teraz. Wszystko mam już zaplanowane, nawet nie tyle ja, co ludzie, którzy spokojnie, konsekwentnie, krok po kroku przygotowują mnie do walk z tak trudnymi rywalami.

Jednak co się odwlecze, to... Jak udało nam się ustalić, KSW i Mariusz uzgodnili, że walka z Nastulą ma się odbyć na początku września!

- Potwierdzam, takie są ustalenia. Ale jest jeden warunek: Paweł też musi się zgodzić. Teraz wszystko zależy od niego - tłumaczy "Pudzian".

Nastula od dłuższego czasu negocjuje warunki kontraktu z KSW. Były judoka nie dogadał się z federacją co do wysokości gaży, ale teraz rozmowy mają nabrać przyspieszenia.

We wrześniu czeka nas więc polska walka tysiąclecia. A wcześniej, 7 maja w Katowicach, rywalem Pudzianowskiego ma być... Japończyk, którego nazwisko poznamy już wkrótce.

- Facet waży 110 kg i ma imponujący ranking. Na 90 procent to mój najbliższy rywal - zdradza nam Mariusz.

Tę informację potwierdzają też szefowie KSW. - Katowicka gala ma się odbyć pod hasłem "kumite". Dlatego chcemy, żeby zarówno Mariusz, jak i Mamed Chalidow walczyli z cenionymi japońskimi zawodnikami - mówi Maciej Kawulski z KSW.

Zaledwie 2 tygodnie później, 21 maja, "Pudzian" zmierzy się z Amerykaninem Timem Sylvią (pod Bostonem). Początkowo walka miała się odbyć już 23 kwietnia, ale wobec ostrego sprzeciwu KSW (kolizja z terminem gali w Katowicach), została przełożona.

Zatem najpierw Japończyk, potem Amerykanin, później hit z Nastulą... - A w grudniu zamierzam stoczyć czwartą w tym roku walkę - zdradza nam Pudzianowski.

  • Autor: Jan Ciosek , Michał Chojecki
  • Źródło: Super Express
Kategoria: News
niedziela, 17 październik 2010 10:38

Tak "Pudzian" chce pokonać "Butterbeana"

Wiemy już, w jaki sposób Mariusz Pudzianowski chce pokonać Erika Escha. O taktyce pięciokrotnego mistrza świata siłaczy na sobotnią walkę na gali KSW 14 opowiada Łukasz "Juras" Jurkowski, który pomaga "Pudzianowi" w przygotowaniach.

- Wiadomo, że "Butterbean" od początku będzie się spodziewał sprowadzenia do parteru w wykonaniu Mariusza. Dlatego "Pudzian" musi jak najdłużej wytrzymać w stójce, nie dać się trafić, a później złapać rywala za nogę i spróbować obalenia - zdradził Jurkowski w rozmowie z serwisem Eurosport.pl.

- Następnie ma przejść do pozycji bocznej i zadawać jak najwięcej ciosów leżąc na rywalu. Słowem ground & pound - dodał znany polski zawodnik MMA, który tak jak Pudzianowski walczył w maju na gali Moosin: Gods of Martian Arts w Worcester pod Bostonem. Jurkowski w odróżnieniu od "Dominatora" swój pojedynek wygrał.

Taktyka Pudzianowskiego będzie zbliżona do tej obranej przez ostatniego rywala "Butterbeana", Jeffa Kugela. Były hokeista z ligi OHL, pełniący na lodowisku rolę "enforcera", czyli taką, jak przez lata w NHL nasz Krzysztof Oliwa, również czekał na dogodny moment do przewrócenia Escha. W końcu podciął go, powalił na deski i tam zasypał gradem ciosów. Sędzia przerwał walkę już po 40 sekundach.

źródło:wp.pl

Kategoria: News

iStrongman już wszystko ustalił i teraz czeka na ruch ze strony judoki. Ten jednak o niczym nie wiedział. Do dziś. Jak zareagował?

7 maja gala w Katowicach i rywal - japoński sumita, dwa tygodnie później wyjazd do USA i batalia z Timem Sylvią, a na koniec we wrześniu starcie z Pawłem Nastulą. Mariusz Pudzianowski i jego cały team wszystko skrzętnie przygotowali. Problem w tym, że o ewentualnym, prawie potwierdzonym pojedynku, mistrz olimpijski usłyszał od nas.


O walce Pudzianowskiego z Nastulą pisało się i mówiło już po zwycięstwie „Dominatora” z Najmanem. Wszystko jednak i tak zależało od byłego judoki i tego, czy wreszcie dogada się z KSW. Dopiero wtedy obydwaj panowie mogliby wyjść na ring. Podpisu jednak Nastula do dziś nie złożył. Mimo to wczoraj wyciekła informacja, że strongman z judoką zmierzą się we wrześniu.

Napisaliśmy o tym my, a na dodatek na łamach „Super Expressu” Pudzianowski potwierdził, że tak właśnie będzie. Według niego brakuje już tylko zgody i podpisu na kontrakcie Nastuli. Tyle, że...

Serio? Mariusz tak mówi? Dowiaduje się więc od Was. Ale skoro Pudzian tak uważa, to walka jest blisko. Oczywiście podejmuję rękawicę, jak zwykle zresztą - przyznaje Nastula w rozmowie ze Sportfanem.

Kiedy możemy spodziewać się stuprocentowego potwierdzenia ze strony mistrza olimpijskiego?

Na razie jestem zaskoczony. Naprawdę nic nie wiem... Muszę wykonać kilka telefonów do swoich ludzi i popytać. Ale cały czas trenuje, jestem w formie, a zdrowie dopisuje. Jak zajdzie taka potrzeba we wrześniu będę gotowy na walkę z Pudzianem.

Jak ocenia swoje szanse w takim pojedynku? Nastula - niczym Witalij Kliczko w starciu z Albertem Sosnowskim - widzi je 50 na 50. Kurtuazja?
Ależ skąd (śmiech). W sportach walki zawsze wszystko jest możliwe. Na razie jednak muszę podpisać kontrakt - zdradza.

Co jednak gdyby z KSW się jednak dogadać nie udało? Nastula jest tajemniczy.

Plan „B” jest, ale to niespodzianka. Chciałbym walczyć w tym roku, czy w Polsce, czy za granicą. Jak to się nie uda, to chyba trzeba będzie zakończyć karierę.

Miejmy więc nadzieję, że jednak obie strony dojdą do porozumienia. Walka Pudzianowski - Nastula byłaby MEGAwydarzeniem i zarazem niesamowita gratką dla kibiców. Zgadzacie się?

Kategoria: News
niedziela, 17 październik 2010 10:36

"Los Pudzianowskiego zależy od tej walki"

Od walki z Erikiem "Butterbeanem" Eschem mogą zależeć dalsze losy Mariusza Pudzianowskiego w MMA. Zdaniem Macieja Kawulskiego, jednego z współwłaścicieli federacji KSW, porażka może sprawić, że on i Martin Lewandowski nie będą już zainteresowani promowaniem "Pudziana".

- Nadal twierdzimy, że los Mariusza Pudzianowskiego jest uzależniony od tej walki. Bardzo wiele by się zmieniło, gdyby Mariusz dziś był niepokonany i cały czas walczył dla nas, a to byłaby być może jego pierwsza porażka. Wtedy sytuacja wyglądałaby zupełnie inaczej - powiedział Kawulski w rozmowie z serwisem boxingnews.pl.

- Mariusz w międzyczasie przegrał walkę i mówi się, że z kretesem i jest w tym ziarnko prawdy - dodał współwłaściciel KSW, mając oczywiście na myśli pojedynek "Dominatora" z Amerykaninem Timem Sylvią.

Pudzianowski przegrał z byłym mistrzem prestiżowej federacji UFC w maju, na gali Moosin: Gods of Martial Arts, w Worcester pod Bostonem. Nie był w stanie zagrozić przewyższającemu go doświadczeniem rywalowi i poddał się w drugiej rundzie.

"Pudzian" nie jest już niepokonany, nie jest też uważany za tak ogromny talent w MMA, jak po walce z Marcinem Najmanem. Pojedynek z Eschem zdaniem Kawulskiego będzie dla niego kluczowy.

- Ta walka jest decydująca. Jeżeli będzie tak, że on przegra sobotnią walkę tak jak tą w Stanach może być tak, że nie będziemy już zainteresowani dłużej promowaniem nazwiska Mariusza Pudzianowskiego. Jak pięknie wygra na pewno będziemy rozmawiać o kolejnych walkach - zdradził Maciej Kawulski w rozmowie z boxingnews.pl.

źródło:wp.pl

Kategoria: News
wtorek, 19 październik 2010 10:35

KSW14: "Pudzian" pożarł "olbrzymią fasolę"

Mariusz Pudzianowski wygrał przez nokaut z Erikiem Eschem w walce wieczoru podczas czternastej gali Konfrontacji Sztuk Walki, która odbyła się w Łodzi. "Pudzian" po krótkiej wymianie ciosów, wręcz zmasakrował rywala.

Tłumy kibiców zgromadzonych w łódzkiej "Atlas Arenie" obejrzało galę "KSW14: Dzień Sądu". W najciekawszej walce wieczoru polski wielokrotny mistrz świata strongmanów, Mariusz Pudzianowski, zmierzył się z ważącym ponad 200 kg Amerkaninem, Erikiem "Butterbeanem" Eschem.

Dla popularnego "Pudziana" walka z Eschem była powrotem na ring po porażce z dwukrotnym mistrzem federacji UFC, Timem Sylvią. Swój ostatni pojedynek przegrał także "Butterbean" (nota bene pseudonim Amerykanina paradoksalnie pochodzi od diety, którą swego czasu stosował, a opierała się ona kurczakach i fasoli półksiężycowatej – ang. butter bean), ulegając swojemu rodakowi Jeffowi Kugelowi.

Początek walki to wymiana ciosów z obu stron. "Butterbean" wyraźnie podrażniony po niezbyt udanym, delikatnie mówiąc, odśpiewaniu hymnu amerykańskiego. Po krótkiej wymianie, niczm pirania zaatakował "Pudzian". Polak skoczył na nogi Amerykanina, powalając go. Po chwili grad ciosów, istne tornado spadało przez kilkadziesiąt sekund na głowę Escha, aż sędziowie zmuszeni byli wstrzymać pojedynek. To kolejne zwycięstwo Pudzianowskiego na gali KSW, na której wciąż jest niepokonany.

Nieco wcześniej zwycięstwem Przemysława Salety zakończył się, sygnowany jako pierwszy "extra fight", pojedynek z Marcinem Najmanem. Walka niespodziewanie dla widzów rozpoczęła się od szaleńczego ataku Najmana. Co ciekawe, "El Testosteron" uczynił to w bliźniaczym stylu do Mariusza Pudzianowskiego, od którego dostał sromotne "lanie" w swoim pierwszym pojedynku w MMA. Saleta zdołał wytrzymać natarcie, ale na jego twarzy pojawiła się krew. Sędzia na moment musiał przerwać walkę, która toczyła się w parterze. Po wznowieniu, Salecie udało się wyjść z opresji i przez duszenie pokonać Najmana, który dał sygnał sędziemu, że poddaje walkę.

W pojedynku finałowym majowego turnieju KSW XIII (do 93 kg) zmierzyli się Daniel Tabera (Hiszpania) i Jan Błachowicz. Zacięte starcie, które śmiało można określić najlepszą walką tego wieczoru, toczyło się głównie w parterze. Niespełna minutę przed zakończeniem drugiej rundy atak przypuścił Błachowicz, który wykorzystał chwilę dekoncentracji Hiszpana i zaczął zadawać celne ciosy w głowę rywala. Tabera po kilkudziesięciu sekundach sukcesywnego okładania pięściami, w końcu musiał skapitulować. Tym samym Jan Błachowicz wszedł w posiadanie mistrzowskiego pasa KSW.

Natomiast w finale turnieju KSW XIV, który tradycyjnie odbędzie się na kolejnej gali Konfrontacji Sztuk Walki, zmierzą się Maciej "Highlander" Górski oraz Fin Niko Puhakka. Polak na swojej drodze pokonał po ładnym nokaucie Japończyka Kazuki Tokudome, a w półfinale okazał się lepszy przez niejednogłośną decyzję sędziów od Michała Mankiewicza. Puhakka z kolei wygrał przez poddanie z Borysem Mańkowskim oraz przez jednogłośną decyzję sędziów z Holendrem van Bergenem.

Wyniki gali KSW14:

Mariusz Pudzianowski (Polska) – Eric Esch (USA) – wygrana przez nokaut
Przemysław Saleta (Polska) – Marcin Najman (Polska) – wygrana przez poddanie
Krzysztof Kułak (Polska) – Daniel Dowda (Polska) – wygrana przez niejedno głośną decyzję sędziów

Finał turnieju KSW13:

Jan Błachowicz (Polska) – Daniel Tabera (Hiszpania) – wygrana przez nokaut

Turniej KSW 14:

półfinały:
Maciej Górski (Polska) – Michał Mankiewicz (Polska) – wygrana przez niejednogłośną decyzję sędziów
Niko Puhakka (Finlandia) – Danny van Bergen (Holandia) – wygrana przez jednogłośną decyzję sędziów

ćwierćfinały:
Michał Mankiewicz (Polska) - Paul Reed (Szkocja) – wygrana przez wskazanie sędziów
Maciej Górski (Polska) – Kazuki Tokudome (Japonia) – wygrana przez KO
Danny van Bergen (Holandia) – Artur Sowiński (Polska) – wygrana po dogrywce przez wskazanie sędziów
Nuka Puhakka (Finlandia) – Borys Mańkowski (Polska) – wygrana przez poddanie

Z Łodzi, Tomasz Nieboga, sport.onet.pl
Autor: Tomasz Nieboga Źródła: Onet.pl

 

Kategoria: News
wtorek, 19 październik 2010 10:34

Pudzianowski: tutaj nie wygrywa waga

Mariusz Pudzianowski był w dobrym nastroju po pokonaniu przez nokaut Erika Escha. "Pudzian" przez kilkadziesiąt sekund okładał pięściami rywala, ważącego bagatela 80 kg więcej od polskiego zawodnika.

- Chciałem podziękować mojemu sztabowi szkoleniowemu, który ze mną ćwiczył i kibicom za gorący doping – powiedział świeżo po walce "Pudzian".

Słynny "Butterbean" imponował przede wszystkim wagą (ponad 200 kg), ale w starciu z polskim zawodnikiem nie miał szans. – 80 kilogramów różnicy, to jest sporo, ale tutaj w walkach na zasadach MMA nie wygrywa waga – dodał Pudzianowski.

Wielokrotny mistrz świata strongmanów enigmatycznie wypowiadał się natomiast na temat swojej przyszłości. – Co będzie dla mnie szczytem w MMA? Tego nie wiem. Najważniejsze są teraz treningi, a reszta sama przyjdzie – powiedział bohater wieczoru.

Tomasz Nieboga/Onet.pl

Kategoria: News
wtorek, 19 październik 2010 10:32

Błyskawiczne zwycięstwo Pudzianowskiego!

Mariusz Pudzianowski w znakomitym stylu, już w pierwszej rundzie pokonał Erica Escha "Butterbeana" w walce wieczoru gali KSW XIV!

Już w pierwszej minucie pojedynku "Dominator" obalił potężnego Amerykanina z Alabamy na łopatki i spuścił na niego całą lawinę ciosów. Po 44 sekundach przyjmowania uderzeń na głowę "Butterbean" "odklepał" walkę.

- To zwycięstwo to zasługa moich trenerów. Bardzo im dziękuję. Cztery miesiące ciężko ze mną pracowali i krok po kroku idę do góry. Przy "Butterbeanie" jestem szczupaczkiem, ale tutaj nie wygrywa waga - powiedział "Pudzian" zaraz po walce.

- Teraz biorę tydzień wolnego i wracam na salę treningową. Ale najpierw grzecznie jadę do hotelu. Dziękuję kibicom za doping. Z całego serca - dodał "Dominator".

źródło:wp.pl

Kategoria: News

Copyright 2013 © Pudzian Team
administracja i technologia:
Obsługa stron WWW