wtorek, 19 październik 2010 10:31

KSW 14: "Pudzian" rozbił "Butterbeana"!

Gala KSW 14 była zapowiadana jako "Dzień Sądu" i rzeczywiście dla wielu zawodników takim dniem była. W walce wieczoru błyskawiczne zwycięstwo nad Erikiem "Butterbeanem" Eschem odniósł Mariusz Pudzianowski. Tym samym "Pudzian" zrehabilitował się za niedawną porażkę z Timem Sylvią.

Mariusz Pudzianowski - Eric Esch
Zwycięstwo: Pudzianowski

Walka rozpoczęła się od dwóch, celnych, bardzo mocnych lewych prostych "Butterbeana". Później jednak do głosu doszedł Pudzianowski. Polski siłacz umiejętnie unikał wymiany ciosów, a kiedy nadarzyła się szansa obalił ważącego 200 kilogramów rywala. Tam z furią okładał Amerykanina potężnymi ciosami. Dokładnie po 44 sekundach "Butterbean" musiał poddać pojedynek. Wspaniałe zwycięstwo "Pudziana" przed czasem.

Jan Błachowicz - Daniel Tabera
Zwycięzca: Błachowicz

W pierwszej rundzie przewagę miał Błachowicz. 27-letni zawodnik sprowadził Hiszpana do parteru, gdzie cały czas szukał możliwości wykonania kończącej techniki. Przez całą pierwszą część walki Tabera tylko się bronił.

Tabera próbował odrabiać straty w drugiej rundzie, był bardziej aktywny. Błachowicz jednak cały czas kontrolował walkę, a kiedy przyszedł odpowiedni moment zaatakował. W parterze zasypał rozpaczliwie zasłaniającego głowę Hiszpana lawiną ciosów. Po kilku sekundach sędzia przerwał walkę. Pas KSW dla Błachowicza.

Krzysztof Kułak - Daniel Dowda
Zwycięzca: Kułak

Pojedynek rozpoczął się od wymiany mocnych low-kicków. Dowda dążył do sprowadzenia walki do parteru, gdzie mógłby wykorzystać swoje świetne umiejętności techniczne. Kułak nie ustępował i oddawał nawet leżąc na plecach.

Niezwykle widowiskowa walka trwała również w drugiej rundzie. Przewagę miał Kułak, który przeważał w stójce, ale również w parterze nie próżnował. Niewiele brakowało, a wygrałby przed czasem przez trójkątne duszenie. Sędziowie jednak postanowili, że o zwycięstwo rozstrzygnie dogrywka.

Dodatkowa runda stała pod znakiem przewagi Kułaka. Dowda pomimo wielkiego serca do walki, był zbyt zmęczony, aby przeciwstawić się popularnemu "Modelowi". Kułak wygrał jednogłośną decyzją sędziów.

Niko Puhakka - Danny Van Bergen
Zwycięzca: Puhakka

Puhakka udowodnił w pierwszej rundzie, że jest mistrzem strategii. Fin oszczędzał siły, ale klika obaleń sprawiło, że przez cały czas przeważał i kontrolował walkę. Van Bergen tylko się bronił, jedynie od czasu do czasu zadając pojedyncze ciosy.

Druga runda miała podobny scenariusz. Puhakka kontrolował sytuację w parterze, nie dając Holendrowi szans przeprowadzenie jakiejkolwiek akcji. Fin konsekwentnie realizował swój plan i jednogłośną decyzją sędziów awansował do finału turnieju, gdzie zmierzy się z Maciejem Górskim na KSW 15.

Maciej Górski - Michał Mankiewicz
Zwycięzca: Górski

Od samego początku przewagę miał Górski. W pierwszej rundzie walka toczyła się głównie w stójce, a tam swoje warunki narzucił "Góral". Mankiewiczowi tylko raz udało się obalić rywala, ale zabrakło mu czasu, aby wykonać jakąś skuteczną akcję.

Druga runda nadal przebiegała pod dyktando Górskiego. Mankiewicz najwyraźniej bardzo zmęczony po walce z Reedem był jedynie tłem dla poczynań "Górala". Sędziowie nie mieli najmniejszych wątpliwości, kto w tym pojedynku był lepszy. Górski będzie walczył w finale podczas KSW 15.

Przemysław Saleta - Marcin Najman
Zwycięzca: Saleta

Gdy Najman usłyszał pierwszy gong od razu rzucił się na Saletę. "El Testosteron" sprowadził rywala do parteru i zasypał Saletę gradem ciosów. Pierwszy zawodowy mistrz Europy w boksie zaczął krwawić, ale przetrwał desperacki atak Najmana. Salecie udało się uzyskać dogodną pozycję w parterze i przedramieniem "udusił" Najmana.

Zaraz po walce Saleta wyjawił, że kiedy dusił Najmana zapytał: "i co teraz"? - Gdyby Marcin był w takiej sytuacji, w jakiej ja byłem na początku walki, na pewno by odklepał - stwierdził zwycięzca pojedynku.

Borys Mańkowski - Niko Puhakka
Zwycięzca: Puhakka

Mańkowski rozpoczął niezwykle zdeterminowany. Polak próbował sprowadzić walkę do parteru, ale tam, podobnie jak w stójce doświadczony Fin kontrolował przebieg walki. Mańkowski obalił kilka razy rywala, co z pewnością zrobiło wrażenie na sędziach.

"Diabeł Tasmański" bardzo agresywny był także w drugiej rundzie. Wyniesienie i następnie rzucenie Puhakki o ring wywołało entuzjazm na trybunach. Fin jednak cały czas doskonale wiedział co robi. Dostrzegł chwile słabości rywala i efektownym duszeniem "anakonda" zmusił Mańkowskiego do poddania.

Artur Sowiński - Danny Van Bergen
Zwycięzca: Van Bergen

Zawodnicy od początku narzucili wysokie tempo. W stójce zdecydowanie lepszy był Sowiński. Kilka mocnych ciosów doszło celu, a po efektownej akcji kolanami, kibice nagrodzili popularnego "Kornika" brawami. Van Bergen widząc, że w stójce jest słabszy obalił Polaka. W parterze Holender nie zrobił Sowińskiemu wielkiej krzywdy.

Na początku drugiej rundy Sowiński popełnił błąd, w którego wyniku został sprowadzony do parteru. Polak nieudanie próbował zakończyć walkę dźwignią na łokieć, czego później spróbował również Van Bergen. Emocjonująca, wyczerpująca bitwa w parterze nie dała jednak rozstrzygnięcia. Sędziowie także nie potrafili wytypować zwycięzcy i zarządzili dogrywkę.

Dodatkowa runda rozpoczęła się od furiackiego ataku Van Bergena. Sowiński jakimś cudem przetrzymał natarcie, ale Holender cały czas przeważał. Sędziowie nie mieli wątpliwości, do półfinału awansował Van Bergen.

Maciej Górski - Kazuki Tokudome
Zwycięzca: Górski

Walka rozpoczęła się od wymiany uderzeń w stójce. Klika ciosów doszło do głowy Japończyka, ale Tokudome szybko sprowadził Górskiego do parteru. Popularny "Góral" świetnie się bronił i w pewnym momencie wyrwał się rywalowi. Pojedynek wrócił do stójki, gdzie wspaniałym kopnięciem Górski znokautował Japończyka. Ciosy rękami tylko dopełniły formalności. Wspaniałe zwycięstwo!

Michał Mankiewicz - Paul Reed
Zwycięzca: Mankiewicz

Pierwsza runda rozpoczęła się po myśli Mankiewicza. Polski zawodnik sprowadził rywala do parteru, gdzie zasypywał go serią ciosów. Niewiele brakowało, aby zawodnik KSW Team efektownie wygrał przez założenie dźwigni na bark. Szkot jednak umiejętnie obronił się przed technikami kończącymi. Runda była bardzo wyrównana.

W drugim starciu lepszy był Szkot. Reed miał przewagę, był aktywniejszy. Mankiewicz opadł z sił i poza kilkoma ciosami w stójce nie pokazał nic godnego uwagi. Polak miał dużo szczęścia ponieważ sędziowie uznali wo właśnie jego uznali zwycięzcą pojedynku. Wydaje się jednak, że bardziej odpowiednia byłaby dogrywka.

źródło:wp.pl

Kategoria: News
wtorek, 19 październik 2010 10:30

"Pudzian" dla WP: nie mogłem się pogodzić

Mariusz Pudzianowski zaimponował wszystkim błyskawicznie pokonując ważącego 200 kilogramów Erica "Butterbeana" Escha. "Pudzian" przyznał później, że po porażce z Timem Sylvią cały czas siedziała w nim sportowa złość. - Nie mogłem się pogodzić z tym, że przegrałem dlatego, że zabrakło mi kondycji - powiedział Pudzianowski.

Wyglądało to na prostą robotę...

Mariusz Pudzianowski: To nie była prosta walka. Przygotowywałem się do niej przez cztery miesiące. Przez cały ten okres ciężko pracowałem. Taktyka była prosta - ucieczka przed jego rękami. Dwa lewe mimo wszystko "wyłapałem" i poczułem te ciosy. Miałem nie wdawać się z nim w boksowanie. Ewentualnie miałem zadać lewy prosty i uciekać. To jest stary wyga, który 20 lat boksuje, więc "starego lisa na plewy się nie złapie", a na pewno nie taki amator, jak ja. Za wszelką cenę dążyłem do obalenia. Ostatniej nocy przed walką oglądałem nawet jego pojedynki, które przegrał z zawodnikami mojej postury. Oni walczyli w taki sam sposób - lewy, ucieczka, low-kick i obalenie. "Butterbean" w parterze walczy jak żółw.

Ciężko było przewrócić "Butterbeana"?

Ciężko było. Poczułem na sobie jego opór, bo waży przecież 200 kg! Trenowałem z chłopaki, którzy ważyli 160-170 kg i wiedziałem, co mnie będzie czekać.

Przed walką nie chciałeś zdradzać, kto cię do niej przygotowuje. Teraz możesz powiedzieć, kto cię szkolił?

Profesjonaliści. Więcej nie powiem.

Jak wyglądała twoja kondycja w walce?

To półtorej minuty mnie nie zmęczyło. Miałem solidną rozgrzewkę i muszę powiedzieć, że czułem się dobrze.

Co powiedział ci "Butterbean" po walce? Przeprosił cię za te uszczypliwe uwagi?

Powiedział, że widać po mnie te cztery miesiące ciężkiej pracy. Powiedział, że jeśli dalej będę z takim uporem trenować, to powinno być dobrze.

Po swoim debiucie w MMA powiedziałeś, że chcesz być mistrzem świata. Podtrzymujesz te słowa teraz?

Będę ciężko trenował i zobaczymy, jak się to wszystko potoczy. Nie wiem, ile czasu będzie potrzeba, żeby zrealizować cel. Na pewno nie jestem wiekowym zawodnikiem. Myślę tylko o ciężkich treningach, a moi trenerzy już wybili mi z zapędzanie się w słowach.

Przyznaj, że od maja siedziała w tobie sportowa złość.

Oczywiście, że siedziała. Mogę przegrać walkę po tym jak dostanę gonga i zostanę znokautowany, po tym jak mi ktoś rękę wykręci. Taką porażkę mogę się pogodzić, ale nie mogłem się pogodzić z tym, że przegrałem dlatego, że zabrakło mi kondycji. Powiedziałem sobie: kondycję to ja będę miał i będę innych zamęczał.

. Jak ci się walczy po zrzuceniu masy?

Walczy się lepiej ze względu na kondycję. Cztery miesiące to dopiero początek drogi, ale było o niebo lepiej.

Czy w tym momencie zdecydowałbyś się na rewanż z Timem Sylvią?

Jeszcze nie. Z jakiś czas oczywiście, ale decyzja będzie należeć do moich trenerów, dlatego że są to czynni zawodnicy, którzy mają bardzo duże doświadczenie.

Jak oceniasz walkę Najmana z Saletą?

Dobra walka. Najman kompletnie mnie zaskoczył. Gdyby miał odrobiną więcej determinacji, to mógłby wygrać. Przemek wygrał i należą mu się brawa, ale Najman też zasłużył na oklaski.

z Łodzi - Artur Mazur, Wirtualna Polska

źródło:wp.pl

Kategoria: News
wtorek, 19 październik 2010 10:29

Prawdziwy "show" Pudzianowskiego

Mariusz Pudzianowski nie zawiódł swoich kibiców i w pięknym stylu pokonał ważącego ponad 200 kilogramów Erica "Escha" Butterbeana na na 14 Gali KSW w Łodzi. Tak znakomicie dysponowanego "Pudziana" jeszcze nie widzieliśmy.

Różnica w przygotowaniu fizycznym polskiego zawodnika w stosunku do walki choćby z Tonym Sylvią była widoczna gołym okiem. Były mistrz świata zawodów "Strong Man" postawił na poprawienie kondycji, znacznie wyszczuplał ( w ciągu ostatnich 12 miesięcy zrzucił 26 kilogramów). Wielu kibiców obawiało się, że w związku z tym Pudzianowski straci swoją wielką siłę.

Ich obawy okazały się bezpodstawne. Podczas 75 sekund walki przekonaliśmy się że nowy sztab szkoleniowy Pudzianowskiego miał rację zmieniając trening siłowy na kondycyjny. W pierwszych sekundach pojedynku Polski zawodnik nie dał się trafić Amerykaninowi, a po chwili sam przeszedł do ataku. Gdy Butterbean znalazł się na macie, można było być pewnym że walka jest już zakończona.

Trzeba przyznać, że tak dysponowanego Pudzianowskiego jeszcze na zawodach MMA nie widzieliśmy. W walkach z Sylvą czy Yusuke Kawaguchim wyraźnie szwankowała kondycja. Teraz zagrało wszystko. Świetna szybkość, zwinność i refleks musiały zaimponować wszystkim, którzy obserwowali 14 Konfrontację Sztuk Walki w Atlas Arenie w Łodzi.

- To wszystko jest zasługą moich trenerów dzięki którym cały czas pnę się w górę. Dalej chcę zostać mistrzem świata, ale wszystko po kolei. Teraz myślę tylko o kolejnych treningach - powiedział Pudzianowski tuż po wygranym pojedynku.

Błyskawiczne zwycięstwo nad olbrzymim Butterbeanem uratowało "Dominatorowi" karierę w zawodach MMA. Porażka mogłaby przekreślić jego szanse na zaistnienie w tej konkurencji. Teraz przed Pudzianowskim otworzyła się duża szansa na walki z bardziej renomowanymi przeciwnikami.

- James Thompson z Anglii byłby dla niego dobrym rywalem. Moosin ma wielu zawodników, z którymi Mariusz mógłby stanąć w ringu - - powiedział po walce z Pudzianowskim Eric Esch "Butterbean", który jest jednocześnie promotorem organizacji Moosin.

- Mariusz jest bardzo utalentowany. Kiedy walczył na gali Moosin, bił jak dziewczynka. Teraz widać, że jego nowy trener poprawił jego umiejętności bokserskie. Wciąż musi się wiele nauczyć, ale jest twardym facetem.

źródło:wp.pl

Kategoria: News
wtorek, 19 październik 2010 10:28

Thompson kolejnym rywalem "Pudziana"?

Mariusz Pudzianowski błyskawicznie, bo już po upływie 75 sekund rozprawił się z Erikiem Eschem "Butterbeanem". Kto będzie jego następnym rywalem? Ważący ponad 200 kilogramów Amerykanin, który jest promotorem organizacji Moosin twierdzi że idealnym rywalem dla Polaka byłby James Thompson.- Moosin ma wielu zawodników, z którymi Mariusz mógłby stanąć w ringu. James Thompson z Anglii byłby dla niego dobrym rywalem - mówi Esch.

Thompson, pseudonim "Kolos" to bardzo doświadczony zawodnik. W swojej karierze występował przede wszystkim w zawodach z serii Pride. Ma 31 lat. W formule MMA stoczył już 29 walk, z których 15 zakończyło się jego zwycięstwem. W swojej karierze walczył już z takimi legendami jak Kimbo Slice czy Tengiz Tedoradze.

Ostatni pojedynek stoczył w 4 czerwca i przegrał z Miodragiem Petkovicem przez KO. Czy byłby on odpowiednim rywalem dla Pudzianowskiego?

źródło:wp.pl

Kategoria: News
wtorek, 19 październik 2010 10:26

"Butterbean" chciałby rewanżu

Eric "Butterbean" Esch przed KSW 14 zapowiadał, że znokautuje Mariusza Pudzianowskiego, ale to jednak "Pudzian" zakończył pojedynek przed czasem. Amerykanin nie ukrywa, że chętnie jeszcze raz zmierzyłby się z Pudzianowskim. Stwia tylko jeden warunek - walka miałaby się odbyć w Polsce. Nasz kraj zrobił na "Butterbeanie" wielkie wrażenie.

Czy nadal uważasz, że Mariusz walczy jak dziewczynka?

Eric "Butterbean" Esch: Nigdy nie powiedziałem, że Mariusz walczy jak dziewczyna, tylko, że uderza jak dziewczyna. Teraz mogę powiedzieć, że potrafi dobrze przyłożyć. Poza tym bardzo umiejętnie mnie obalił.

Co możesz powiedzieć o Mariuszu po tej walce?

Jestem bardzo dobrym fighterem, ale musi się jeszcze dużo nauczyć. Po tym wszystkim muszę jednak powiedzieć jedno: Polska jest fantastyczna!

Co powiesz na rewanż z Pudzianowskim?

Jeśli Mariusz zechce rewanżu, to bardzo chętnie się z nim zmierzę ponownie, ale tylko w Polsce! Nie chcę z nim walczyć w Stanach. Jeśli chciałby rewanżu, to musiałbym jednak potrenować kilka miesięcy. Popracować nad obroną przed obaleniami.

Jesteś promotorem w organizacji Moosin. Czy Mariusz będzie dla was walczył?

Oczywiście, że tak i to wkrótce!

Z kim mógłby się zmierzyć?

Jest wielu zawodników, z którymi Mariusz mógłby się zmierzyć. James Thompson z Anglii byłby dla niego dobrym rywalem. Moosin ma wielu zawodników, z którymi Mariusz mógłby stanąć w ringu. Mariusz jest bardzo utalentowany. Nigdy nie powiedziałem, że nie ma możliwości. Powiedziałem tylko, że kiedy walczył na gali Moosin, bił jak dziewczynka. Teraz widać, że jego nowy trener poprawił jego umiejętności bokserskie. Wciąż musi się wiele nauczyć, ale jest twardym facetem.

Jak zapamiętasz Polskę?

Kocham Polskę! Jesteście bardzo przyjaźnie nastawieni, macie pyszną kuchnię i absolutnie piękne kobiety! Och! Przeżyłem w Polsce wspaniałe chwile. Tu mieszkają cudowni ludzie, którzy witali mnie z otwartymi ramionami. Dziękuję wam za wszystko.

z Łodzi - Artur Mazur, Wirtualna Polska

źródło:wp.pl

Kategoria: News

Przed walką mówił, że doskonale wie, jak pokonać Erica "Butterbeana" Escha (44 l.) i zrealizował swój plan w 100 procentach. - Esch miał być bezradny jak żółw i był bezradny jak żółw - triumfuje Mariusz Pudzianowski (33 l.).

Super Express": - Esch miał cię zmiażdżyć, znokautować i pożreć, ale to ty łatwo sobie z nim poradziłeś...

 

Mariusz Pudzianowski: - Może to tak łatwo wyglądało z trybun czy sprzed telewizorów. Ale te 4 miesiące potwornie ciężkich przygotowań do walki, to nie była łatwizna. Byłem świetnie przygotowany taktycznie, wiedziałem, że muszę bardzo uważać na jego ciężkie ręce, bo w stójce ten facet to maszyna. Zresztą dwa lewe proste "wyłapałem" na głowę i muszę przyznać, że je mocno poczułem. To stary wyga, 20 lat już boksuje i wiedziałem, że nie mogę wdać się w wymianę ciosów, bo takiego starego lisa na plewy się nie złapie, a już na pewno nie zrobi tego taki amator jak ja. Musiałem za wszelką cenę go obalić.

 

- I to ci się udało. Łatwo było wywrócić takiego 200-kilogramowego kolosa?

 

- Oj, ciężko! Poczułem, ile waży. Na szczęście przed walką trenowałem z chłopakami, którzy ważą po 160-170 kg, więc mniej więcej wiedziałem, co mnie czeka. Ostatniej nocy oglądałem walki Escha, które przegrał z zawodnikami mojej postury. Oni walczyli tak samo jak ja - lewy, ucieczka, kopnięcie, markowanie ciosu i w odpowiednim momencie obalenie. A w parterze "Butterbean" miał być bezbronny jak żółw. I był.

 

- Amerykanin twierdził jednak, że w parterze też sobie z tobą poradzi. Ostatnio walcząc na ziemi, pokonał Brazylijczyka Zuluzinho...

 

- Tak, ale Zuluzinho to taki sam kolos jak Esch - tak samo ogromny i tak samo wolny. Ja jestem dużo szybszy i wiedziałem, że to wykorzystam.

 

- Esch kpił z ciebie, że bijesz się jak dziewczynka. Przeprosił cię po walce?

 

- Pogratulował mi i powiedział, że widać, że przez te 4 miesiące ciężko pracowałem, bo zrobiłem duże postępy i jeśli dalej będę się tak rozwijał, to będzie bardzo dobrze.

 

- Po swoim debiucie i błyskawicznej walce z Marcinem Najmanem zapowiadałeś, że chcesz być mistrzem świata. Podtrzymujesz te deklaracje?

 

- Teraz chcę po prostu tydzień odpocząć, a potem znów wrócić na salę i ciężko trenować. Nie wiem, jak to wszystko się potoczy. Moi trenerzy nauczyli mnie pokory i wybili mi z głowy przechwałki i czczą gadaninę.

 

- Po majowej porażce z Timem Sylvią było w tobie dużo sportowej złości...

 

- Tak, bo gdyby Sylvia mnie załatwił gongiem na głowę, kopnięciem czy dźwignią, łatwiej by mi było taką porażkę zaakceptować. Ale nie mogłem się pogodzić z tym, że przegrałem, bo zabrakło mi sił. Dlatego obiecałem sobie, że będę miał taką kondycję, że to ja będę zamęczał rywali

se.pl

Kategoria: News

"Pudziana dzieli od tego jedna walka"

(fot. konfrontacja.com) Tylko jedna walka dzieli Mariusza Pudzianowskiego od znalezienia się w rankingu znanego w świecie MMA magazynu "FIGHT!". Co ciekawe - porażka z "Dominatorem" sprawiła, że do rankingu wrócił Eric "Butterbean" Esch.

Ważący ponad 200 kilogramów Amerykanin znalazł się w rankingu na 58. pozycji, przed takimi sławami jak Kevin "Kimbo Slice" Ferguson (61.) i Bob Sapp (82.). Numerem jeden w wadze ciężkiej jest Brock Lesnar. Drugi jest Cain Velazquez, a dopiero trzeci nazywany "Ostatnim Cesarzem MMA" Fiodor Jemielianienko. Jego pogromca Fabricio Werdum zajmuje czwartą pozycję.

Kiedy w rankingu magazynu "FIGHT!" zadebiutuje Pudzianowski? "Żaden zawodnik z KSW nie debiutował w ringu będąc już w naszym rankingu, ale kilku wywalczyło sobie miejsce w nim. "Pudziana" dzieli od tego jedna walka - skomentowali redaktorzy magazynu na swojej stronie internetowej.

Przyznali też, że 58. miejsce Escha nie jest adekwatne do jego obecnych możliwości, ale raczej pochodną jego poprzednich występów.

Dodajmy, że na 19. pozycji w rankingu jest sklasyfikowany pogromca Pudzianowskiego, Tim Sylvia.

We wszystkich kategoriach wagowych rankingu magazynu "Fight!" jest tylko trzech Polaków. Tomasz Drwal zajmuje 81. miejsce w wadze średniej, 40. w wadze półciężkiej jest Krzysztof Soszyński, a najwyższą pozycję zajmuje mało znany w naszym kraju Tomasz Narkun (33. w wadze półciężkiej).

WP.PL

Kategoria: News

Fischer: Pudzianowski będzie walczył w USA

 

Mariusz Pudzianowski będzie walczył na najbliższej gali federacji Moosin - powiedział w rozmowie z Wirtualną Polską promotor tej organizacji Corey Fisher. - Mariusz i jego obóz ostatnim razem dali nam słowo, że pojawią się na naszej następnej gali - zdradza Fisher.

O obecności "Pudziana" na następnej imprezie organizowanej przez Moosin mówił po walce z Polakiem jego ostatni przeciwnik Eric Esch. "Butterbean" powiedział, że "Dominator" oczywiście pojawi się na kolejnej gali.

Fischer potwierdził te informacje. - Mariusz i jego obóz niczego jeszcze nie podpisali, ale dali nam słowo - powiedział amerykański promotor. - Wkrótce podpiszemy zapewne kontrakt i "Pudzian" pojawi się w Stanach Zjednoczonych.

Nie wiemy jeszcze, kiedy odbędzie się następna gala organizacji, dla której "Pudzian" walczył już w maju tego roku. W Worcester pod Bostonem przegrał z byłym mistrzem UFC Timem Sylvią.

- Aktualnie pracujemy nad kontraktem na dużą imprezę w Chicago, którą telewizje będą transmitowały w systemie pay-per-view. Pierwotnie gala Moosin była zaplanowana na 9 października - to właśnie na nią pan Pudzianowski miał przyjechać, ale wiemy już, że nie odbędzie się w tym terminie - opowiada Wirtualnej Polsce Fisher.

- Wkrótce wybieram się do Chin i Korei na rozmowy z jedną z koreańskich telewizji. Mam nadzieję, że do tego dojdzie też umowa z telewizją z USA na sprzedaż gali w pay-per-view. Kiedy zakończymy rozmowy na temat umów z telewizjami, wyznaczymy datę gali w Chicago. Chcę doprowadzić do tego, by impreza odbyła się jeszcze w tym roku - zdradza promotor Moosin.

Eric Esch po walce z Pudzianowskim mówił, że przeciwnikiem pięciokrotnego mistrza świata siłaczy może być Anglik James Thompson. Ten doświadczony wojownik ma na koncie 29 walk w formule MMA. Wygrał 15 z nich, 13 przegrał a w jednej nie wydano werdyktu. 31-letni Thompson bił się m.in. z Erikiem Eschem oraz z takimi sławami jak Alistair Overeem i Aleksander Jemielianienko. Wszystkie te pojedynki przegrał.

- To może być dobry przeciwnik dla Pudziana. James to ceniony europejski zawodnik, dobrze walczący w stójce. Kontrakt na tą walkę nie jest jeszcze podpisany, ale jest szansa, że ona się odbędzie - mówi Wirtualnej Polsce Fisher.

- Naszym głównym celem było doprowadzenie do pojedynku Pudzianowskiego z Kevinem "Kimbo Slicem" Fergusonem, ale on podpisał kontrakt na cztery walki bokserskie i przez najbliższe 18 miesięcy do jego pojedynku z Pudzianowskim nie dojdzie - dodaje Amerykanin.

- Jest też możliwość, by "Dominator" walczył z Bobem Sappem - ujawnia Fischer. Ta walka "Pudziana" byłaby prawdziwym hitem. Sapp jest doskonale znaną postacią w świecie MMA, byłym futbolistą, 150-kilogramową górą mięśni. W MMA stoczył 17 walk, z których wygrał 10. Jest traktowany jako "ciekawostka przyrodnicza", ale jego walki budzą spore zainteresowanie.

Obóz Mariusza Pudzianowskiego częściowo potwierdza słowa Coreya Fischera. - Można powiedzieć, że złożyliśmy pewne ustne deklaracje. Jeśli oferta Moosin będzie nas satysfakcjonowała, to Mariusz będzie walczył. Na razie trudno cokolwiek powiedzieć, czekamy na informacje od organizatorów gali, na wiadomość o tym, kiedy się ona odbędzie, tak aby Mariusz mógł wiedzieć, kiedy rozpocząć cykl treningowy. Pod koniec miesiąca sprawy powinny zacząć się wyjaśniać - mówi menadżerka "Pudziana" Barbara Demczuk.

- Oczywiście najlepiej byłoby, by gala odbyła się w Chicago. To duże skupisko Polaków, których Mariusz zapewne ściągnąłby na trybuny - dodaje Demczuk.

Grzegorz Wojnarowski, Wirtualna Polska

źródło:wp.pl

Kategoria: News

Tak Bob Sapp rozprawił się z "Butterbeanem"

 

 

 

- Możliwe, że zorganizujemy walkę Mariusza Pudzianowskiego z Bobem Sappem - mówił kilka dni temu w rozmowie z Wirtualną Polską promotor organizacji Moosin Corey Fischer. Starcie polskiego mocarza z amerykańską górą mięśni byłoby niezwykle interesujące. Obaj zawodnicy mają już "na rozkładzie" Erica "Butterbeana" Escha.

Były futbolista, a obecnie sławny, choć może niezbyt ceniony zawodnik MMA, mierzył się z "Butterbeanem" dawno temu - w 2001 roku. I to nie na zasadach wszechstylowej walki wręcz, a... sumo.

W walce, którą Sapp z Eschem stoczyli w Japonii, okazało się, że góra tłuszczu nie ma szans w starciu z górą mięśni. Sapp poradził sobie z "Butterbeanem" w kilka sekund.

W formule MMA Sapp stoczył 17 walk, z których wygrał 11. Osiem pojedynków wygrał przez nokaut. Czy mierzący prawie dwa metry i ważący 152 kilogramy zawodnik będzie najbliższym przeciwnikiem "Pudziana"? Szanse na to są spore, ostateczną odpowiedź na to pytanie powinniśmy poznać już wkrótce.

Kategoria: News
poniedziałek, 25 październik 2010 10:19

"Za dwa lata może być nie do pokonania"

Przed walką z Mariuszem Pudzianowskim Eric Esch mówił o Polaku, że "bije jak mała dziewczynka". Teraz "Butterbean" mówi zupełnie inaczej. - W ciągu dwóch lat może być nie do pokonania!

"Butterbean" zapowiadał, że bez trudu wygra z Pudzianowskim, który bije jak mała dziewczynka. Tymczasem Polak potrzebował zaledwie kilkudziesięciu sekund, by pokonać Amerykanina.

- On bardzo szybko się uczy. Nie jest głupi, to bardzo mądry facet, bardzo silny. Za dwa lata może być nie do pokonania - uważa "Butterbean".

Wiele wskazuje na to, że Mariusz Pudzianowski już wkrótce będzie walczył na gali Moosin, której "Butterbean" jest promotorem.

Jest wielu zawodników, z którymi Mariusz mógłby się zmierzyć - powiedział w wywiadzie dla Wirtualnej Polski. - James Thompson z Anglii byłby dla niego dobrym rywalem. Moosin ma wielu zawodników, z którymi Mariusz mógłby stanąć w ringu.

- Mariusz jest bardzo utalentowany. Nigdy nie powiedziałem, że nie ma możliwości. Powiedziałem tylko, że kiedy walczył na gali Moosin, bił jak dziewczynka. Teraz widać, że jego nowy trener poprawił jego umiejętności bokserskie. Wciąż musi się wiele nauczyć, ale jest twardym facetem.

Kategoria: News

Copyright 2013 © Pudzian Team
administracja i technologia:
Obsługa stron WWW