piątek, 08 kwiecień 2011 16:47

Pudzianowski do rywala: bierz się za robotę!

W piątek w jednej z sal warszawskiego hotelu Jan III Sobieski ogłoszono, że przeciwnikiem Mariusza Pudzianowskiego na gali KSW 16 będzie Anglik James Thompson. - Nie wiadomo, czego można się po nim spodziewać. Trzeba być przygotowanym na wszystko - mówi Wirtualnej Polsce "Pudzian".

- Poznaliśmy nazwisko twojego przeciwnika. Będzie nim James Thompson. Co o nim sądzisz?

- Zawodnik bardzo mocny fizycznie jak na MMA, no i nieobliczalny. Tak naprawdę nie wiadomo, czego można się po nim spodziewać. Być może zacznie spokojnie, być może zacznie wolno. Można powiedzieć, że to taki zawodnik trochę "nieobrobiony", parter ma w miarę rozsądny, stójkę też ma w miarę rozsądną. Nie wiadomo, czego można się po nim spodziewać. Trzeba być przygotowanym na wszystko.

- Jak zatem przebiegają przygotowania do tego pojedynku?

- Moje przygotowania zaczęły się tak naprawdę pierwszego grudnia po walce z Butterbeanem. Cały czas pracujemy nad techniką. Jestem jeszcze daleko za zawodnikami czołówki MMA pod kątem technicznym, wydolnościowym. Ci zawodnicy trenują po 15 lat, ja z kolei trenowałem 22 lata sporty siłowe, 12 lat zawodowo, cały czas startowałem. Ostatni raz 5 marca ubiegłego roku w zawodach Pucharu Polski. Wtedy zresztą wygrałem, po czym powiedziałem "dość".

- Moje treningi znacznie się zmieniły. Chodzę na siłownię, ale już nie ma ciężarów po 300 kg. To jest zupełnie coś innego. Moi trenerzy pokazali mi, że można być silnym, a nie trzeba dźwigać po trzysta parę kilogramów. Zapaśnicy nie dźwigają takich ciężarów, ale są naprawdę silni i sprawni. Teraz zrozumiałem co to znaczy.

- Dziennikarze dzisiaj poznali nazwisko twojego rywala, ty poznałeś je wcześniej. Przygotowujesz się już pod kątem tego rywala?

- Poznałem nazwisko przeciwnika troszeczkę wcześniej. Kiedy zacząłem trenować, jeszcze nie było jednak wiadomo, czy przeciwnikiem będzie James, czy ktoś inny. Cały czas się przygotowuję, cały czas trenuję ostro. Czy to by było z nim, czy z kimś innym, tak samo musiałbym trenować. Teraz, na sześć tygodni przed walką, będziemy trenować jakąś taktykę pod tego rywala. Do tej pory trenowałem boks, jiu-jitsu, zapasy. Muszę to szlifować, żeby był automatyzm. Przygotowuje mnie kilka osób, także mam nadzieję, że do walki przygotują mnie dobrze.

- Z wytrzymałością też coraz lepiej?

- Ciężko trenuję by tak było. Nie obijam się. Jak zawsze mówię: "trening czyni mistrza". Wprawdzie jeszcze mi daleko do zawodników z górnej półki, ale nie stoję w miejscu. Cały czas idę do góry, więc jeśli idzie o wydolność, na pewno będzie lepiej niż w poprzedniej walce.

- Kiedy mieliśmy okazję rozmawiać przed walką z Butterbeanem, mówiłeś, że schudłeś ponad 20 kilogramów. Jak teraz z twoją wagą?

- Teraz trzymam wagę 130 kilogramów, 131. Chcę, żeby w dniu walki moja waga wahała się w granicach 125-130 kg. To moja naturalna waga, nie będę nic kombinował. Mam się czuć dobrze.

- Czyli będziesz sporo cięższy niż w pojedynku z Butterbeanem.

- Tak, wtedy ważyłem 116-117 kilogramów.

- I jak się w takiej wadze czułeś?

- To nie było to. Dużo wtedy biegaliśmy, dużo pracowaliśmy nad wydolnością. Dla mnie to jednak nie było to. Muszę wyjść z taką wagą, jaką dała mi natura. Nie chcę z tym kombinować.

- James Thompson jest przeciwnikiem, który w swojej karierze stoczył kilka długich i wyczerpujących pojedynków. Czeka cię trudne zadanie. Jesteś na to przygotowany?

- To jest przeciwnik nieobliczalny. Nie wiadomo, co pokaże. Będę przygotowany na cały dystans, dwa razy po 5 minut plus 3 minuty dogrywki. Nie można mówić, ile ta walka potrwa, czy 20 sekund czy dłużej. Mam być przygotowany na pełen dystans 13 minut. Jeśli uda się wygrać wcześniej, to będzie "surprise", bardzo fajna niespodzianka

- Martin Lewandowski w jednym z wywiadów powiedział, że od przegranej walki z Timem Sylvią przeszedłeś bardzo długą drogę. Jakim zawodnikiem MMA jest dzisiaj Mariusz Pudzianowski?

- Akurat nie chcę tego oceniać, jakim teraz jestem zawodnikiem. Niech to ocenią inni, fachowcy. Ja jestem jeszcze laikiem w tej dziedzinie. Wyniki pokażą, na jakim etapie jestem, czy idę w dobrym kierunku.

- Na KSW 17 też ciebie zobaczymy?

- Najprawdopodobniej tak. A kto będzie przeciwnikiem, zobaczymy później. Na razie myślimy o KSW 16, o Thompsonie. W najbliższej walce dam z siebie wszystko, postaram się nie dać ciała. Muszę się pilnować w pojedynku z Thompsonem. Jak widać, to jest chłop mojej wagi, jesteśmy podobnego wzrostu, choć jestem trochę większy od niego. Siłowo na pewno mi nie dorównuje, tego jestem pewien. Gdybyśmy się sprawdzili w pojedynku siłowym, to nie miałby najmniejszych szans. Chciałbym tę silę wykorzystać w ringu, gdyby tak się stało, byłbym zadowolony. Bym mógł powiedzieć: "Wychodzę, nie mam co z nim robić". Ale tego niestety nie mogę powiedzieć.

Chciałbyś na koniec coś przekazać swojemu rywalowi?

- Bierz się za robotę. Łatwo mnie nie kupisz!

Rozmawiał Karol Borawski / Wirtualna Polska

źródło:wp.pl

Kategoria: News

Trwa przedsprzedaż wejściówek na galę KSW XVI, która odbędzie się 21 maja w trójmiejskiej Ergo Arenie. W walce wieczoru naprzeciw Mariusza Pudzianowskiego stanie James "Kolos" Thompson. To ostatni moment na zakup biletów! Podajemy ceny i szczegóły ich zakupu.

Najtańsze wejściówki można nabyć już za 50zł, zapewnią one jednak możliwość obejrzenia gali tylko z najwyższych rzędów Ergo Areny. Widoczność nie jest tam niestety zbyt dobra. Aby w pełni móc rozkoszować się walkami współczesnych gladiatorów trzeba zakupić wejściówki o nominale 150-200zł. Tych jednak zostało już bardzo niewiele.

Ciekawą opcją zaproponowaną przez organizatorów gali jest zakup miejsc w tzw. lożach KSW Fan Zone. Wejściówka sprzedawana jest w formie pakietu, który zawiera bardzo dobre miejsca na lożach VIP'owskich, oraz pamiątkowy plakat z gali wraz z podpisami zawodników KSW, w tym Mariusza Pudzianowskiego i Mameda Khalidova. Pakiet kosztuje 150zł.

Dla fanów z zasobniejszymi portfelami przygotowano Pakiety Elite VIP, zawierające najlepsze miejsca przy samym ringu, obsługę hostess, czerwony dywan, powitalnego drinka i zaproszenie na afterparty. Sympatycy mieszanych sztuk walk, którzy chcieliby zaopatrzyć się w pakiet Elite VIP muszą jednak przygotować od 1000zł do nawet 1400zł.

Najdroższe wejściówki, kosztujące 1700zł, zostały już wyprzedane. Dystrybucją biletów na galę zajmuje się eventim.pl.

źródło:gazeta.pl


 

Kategoria: News

Ludzie na całym świecie wciąż pamiętają sukcesy "Dominatora" w strongmenach. Nie dziwi, że jego osiągnięcią rozbudzają wyobraźnię aż... do przesady.

Mariusz Pudzianowski w Polsce jest bardzo popularny, ale nie jest anonimową postacią również zagranicą. To wszystko osiągnął głównie dzięki wielu sukcesom w strongmenach. Tytuły najsilniejszego człowieka na świecie zrobiły swoje.

Na stronie theroar.com.au pojawił się ranking 15. największych gwiazd sportowych. W tym gronie znalazł się także Pudzian. Jego popisy ogromnej siły widzieliśmy w strongmenach, a ostatnio możemy podziwiać w MMA.

Jakby tego było mało, "Dominator" znalazł się w bardzo doborowym towarzystwie. Obok niego pojawiły się takie osoby jak Mike Tyson, Usain Bolt, Shaquille O'Neal czy Wayne Gretzky. To same wielkie nazwiska światowego sportu.


Czy może być lepsza rekomendacja Mariusza Pudzianowskiego? Wielu polskich sportowców może pozazdrościć mu popularności w innych krajach. Nawet Australijczycy kochają Pudziana, a wspomniany ranking jest jednym z dowodów.

Pudzian obok takich sław sportu - czy rzeczywiście na to zasłużył?

 

Kategoria: News

Siłacze znad Wisły nadal odnoszą sukcesy na arenie międzynarodowej. Problem w tym, że w Polsce mało kogo to już dzisiaj obchodzi...

Co słychać u polskich strongmanów? - odpowiedzi na tak postawione pytanie na próżno dziś szukać w dużych serwisach internetowych, telewizji czy prasie.

Fanom rywalizacji siłaczy, którzy chcieliby dowiedzieć się czegoś więcej na temat dokonań na arenie międzynarodowej polskich zawodników, pozostają jedynie branżowe serwisy internetowe. I to też nie jest gwarancją zdobycia najświeższych informacji. Wniosek nasuwa się więc sam.

Hammond pojawił się również... Pudzianowski. Były już strongman nie wziął udziału w pojedynku Polska vs USA

Czy to się komuś podoba, czy też nie, to zawody strongmanów są dziś w Polsce... jedynie niszowym sportem!

A przecież strongmani znad Wisły nie zawodzą. Wygrywają zawody, zdobywają nagrody - są żywym przykładem na to, że dyscyplina jeszcze nie umarła. Problem w tym, że dziś mało kogo to interesuje. Oto dwa przykłady - tylko z ostatnich tygodni.

Jeden z najlepszych obecnie polskich siłaczy, 22-letni Mateusz Baron z Bytomia, został w Columbus (Ohio) mistrzem świata amatorów. W imprezie zorganizowanej pod patronatem słynnego Arnolda Schwarzeneggera Polak nie miał sobie równych w stawce 60 strongmanów z 15 krajów.



Ochroniarz ze Śląska, który w wieku szesnastu lat zafascynował się karierą najsilniejszego człowieka na świecie, Mariusza „Dominatora” Pudzianowskiego wygrał w Columbus wszystkie konkurencje i zadziwił obserwatorów.

Pojechałem, zwyciężyłem, wracam - mówił polskim dziennikarzom po powrocie zza Oceanu.

Gdyby dziś zrobić sondaż na temat popularności nowo koronowanego mistrza świata w swoim rodzinnym kraju to wynik byłby porażający. Kto dziś w Polsce zna nazwisko Baron, poza kurczącą się od ponad roku grupą siłaczy i coraz bardziej wąskiego grona ich sympatyków?

Przykład nr 2. W kwietniu doszło do prestiżowego pojedynku strongmanów Polski i USA. W hali Hammond Civic Center w Hammond (stan Indiana) rywalizowały reprezentacje obu krajów. Biało-czerwoni w składzie: Baron, Krzysztof Radzikowski, Tomasz Kowal, Jarek Nowacki pokonali rywali 3:2.
, ale to właśnie do „Dominatora” ustawiały się największe kolejki po autografy. Pudzian pomimo faktu, że od 15 miesięcy nie rywalizował w zawodach siłaczy był największą gwiazdą tego spotkania. Ok. 2000 kibiców wypełniło halę w Indianie po to, by zobaczyć najsilniejszego człowieka świata. Gdyby nie jego przyjazd do Hammond, to na potyczkę polsko-amerykańską przyszłaby najpewniej garstka kibiców.

Co ciekawe, większość mediów w Polsce nie odnotowała w ogóle wydarzenia, jakim była rywalizacja reprezentacji Polski i USA. Kilka serwisów zaledwie zamieściło krótkie wzmianki na ten temat.

Jestem bardzo, bardzo szczęśliwy, że ludzie nie zapominają o tym sporcie. Jest dużo młodych strongmanów, którzy idą w kierunku, który wyznaczyłem - mówił Pudzianowski w Indianie.

Wschodząca gwiazda MMA miała niestety rację tylko w jednym. W Polsce są młodzi siłacze, którzy mają talent, aspiracje i być może szanse na przyszłe triumfy. Bez obecności Pudziana mają jednak małe szanse na to, by odnieść sukces medialny. Spowodować, że fani nad Wisłą znów - jak za czasów „Dominatora” - zaczną emocjonować się zawodami strongmanów.

Statystycy odnotowali, że odkąd Pudzianowski przerzucił się ze strongmanów na rywalizację w formule MMA, to sale treningowe przeżywają prawdziwe oblężenie. Wszyscy - tak jak Pudzian - zamarzyli o karierze w klatce. Wszytko też kosztem dramatycznego spadku popularności zawodów siłaczy.

Wygląda na to, że bez Pudziana dyscyplina ta zmierza w sportową otchłań. Nie pomogą kolejne triumfy Barona i spółki. Zawody siłaczy bez Pudzianowskiego, to już jednak nie to samo. Z takiego założenia wychodzi większość kibiców, co powoduje, że o strongmanach w Polsce mówi się coraz mniej.

Czy to już koniec tej widowiskowej dyscypliny sportu nad Wisłą? Czekamy na Wasze opinie na ten temat.
Kategoria: News
poniedziałek, 09 maj 2011 16:43

Będzie rewanżowa walka Pudziana z Sylvią?

To byłby prawdziwy hit! Właściciele KSW planują ściągnąć do Polski Tima Sylvię (35 l.). Amerykanin rok temu upokorzył Mariusza Pudzianowskiego (34 l.), pokonując go wyraźnie podczas gali w Chicago, gdy Polak opadł z sił.

Po tej walce "Pudzian" wziął się ostro do roboty, zrobił postępy i teraz bardzo chce zrewanżować się Sylvii. Do drugiego starcia dwóch wielkoludów mogłoby dojść już na kolejnej gali KSW, jesienią.

- Rewanż Pudzianowskiego z Sylvią? Nie ukrywam, że myślimy już nad zorganizowaniem tej walki. To byłby ciekawy rewanż i jeśli wszystko dobrze się ułoży, to z pewnością wyjdziemy z taką propozycją. Ta walka może się odbyć nawet szybciej, niż mi się wydaje - zdradził w wywiadzie dla telewziji lookr.tv Maciej Kawulski, współwłaściciel KSW.

Wcześniej, już 21 maja, w Gdańsku Pudzianowski musi pokonać Anglika Jamesa "Kolosa" Thompsona.

Nie przegap

Kategoria: News

Wymiana ciosów to zdecydowanie najgorsza taktyka dla Polaka w walce z Brytyjczykiem. Były wojownik MMA radzi byłemu strongmenowi, aby...

Niespełna dwa tygodnie pozostały Mariuszowi Pudzianowskiemu na przygotowania do piątego w karierze pojedynku MMA. Przypomnijmy, że były strongman 21 maja na KSW 16 w gdańskiej Ergo Arenie zmierzy się z mającym za sobą najlepsze lata, ale wciąć szalenie niebezpiecznym, Jamesem Thompsonem.

Ostatnich rad Polakowi przed walką udzielił na łamach "Przeglądu Sportowego" Łukasz Jurkowski, który niedawno zakończył karierę w MMA i teraz udziela się jako komentator.

Juras" jest przekonany, że Pudzian nie powinien na początku wdać się w wymianę ciosów.

Thompson to zawodnik, który dziesięć ze swoich piętnastu zwycięstw odniósł przez KO lub TKO, po ciosach właśnie. Ma spory zasięg rąk i w początkowej fazie walki nie będzie zbyt rozsądnie wymieniać z nim uderzenia, bo nawet jak ktoś nie ma perfekcyjnej techniki to przy 125 kg moc ciosu będzie - tłumaczy.

A więc co ? Jaki jest klucz do sukcesu "Dominatora"?

Jeżeli sprowadzi Thompsona szybko do ziemi, to wygra - stwierdza.

Sam Pudzian niedawno przyznał w rozmowie z portalem konfrontacja.com iż jest przygotowany na typowe mordobicie w ringu. Strachu przed rywalem jednak nie czuje, wierząc, że ostatnie miesiące treningów - pod kątem bokserskim, siłowym i wytrzymałościowym - przyniesie wymierny skutek.

Zgadzacie się z opinią z Jurkowskiego. Najrozsądniej byłoby gdyby Pudzianowski unikał walki w stójce, tylko sprowadził rywala jak najszybciej do parteru?

Kategoria: News
Już tylko dni dzielą nas od kolejnej walki Mariusza Pudzianowskiego w formule MMA. 21 maja w Gdańsku na gali KSW16 "Pudzian" zmierzy się z Jamesem Thompsonem. Czego może się po "Kolosie" z Anglii? - Zaatakuje z furią natychmiast - uważa Eric "Butterbean" Esch, który w swojej karierze pokonał Thompsona i przegrał z Pudzianowskim.

Thompson to prawdziwa legenda formuły MMA. Walczył na galach PRIDE FC, Dream czy EliteXC. Jego starcie z Kevinem "Kimbo Slicem" Fergusonem biło rekordy oglądalności w hali i telewizji.

Czego można się spodziewać po "Kolosie"? Na ten temat dużo może powiedzieć Eric "Butterbean" Esch, który pokonał Anglika w 2007 roku na gali Cage Rage.

- Thompson zaatakuje z furią natychmiast. Mariusz musi być od pierwszej sekundy tego starcia niesamowicie skoncentrowany i gotowy dosłownie na wszystko. Bardzo jestem ciekaw, jak Pudzianowski poradzi sobie z kimś takim jak "Kolos". Zapowiada się pasjonująca bijatyka - zapowiada "Butterbean" na łamach "Super Expressu".

Esch, który w 2010 roku przegrał z Pudzianowskim, będzie kibicował Polakowi. - To dlatego, że nie chcę, żeby Thompson zakończył jego karierę. Bardzo chcę zrewanżować się Pudzianowskiemu za tamtą porażkę i koniecznie w Polsce, bo bawiłem się w waszym kraju znakomicie - nie ukrywa "Butterbean".

Przypomnijmy, że na gali KSW16 oprócz Pudzianowskiego zobaczymy walkę Mameda Khalidova, który stawi czoła słynnemu Mattowi Lindlandowi, powracającego po kontuzji Janowi Błachowiczowi (będzie walczył z Tonim Valtonenem) i Marcina Różalskiego. Transmisję z gali przeprowadzi Polsat i Polsat Sport.

Kategoria: News

Kolejna gala KSW przed nami. Z racji obecności na niej Pudzianowskiego sukces marketingowy murowany! "Dominator" popularyzuje MMA, a w zamian za to...

Już tylko 8 dni dzieli nas od szesnastej edycji KSW. Tym razem wojownicy zawitają do Gdańska. Nie zabraknie świetnych fighterów, ale gwiazdą wieczoru i tak będzie Mariusz Pudzianowski.

Jeśli zamierzacie się wybrać na jego pojedynek z Jamesem Thompsonem, to radzimy nie zwlekać. Zainteresowanie jest tak wielkie, że rozeszły się niemal wszystkie wejściówki!

Zostało około 300 biletów, z ogółem 11 tysięcy przeznaczonych do sprzedaży. Ale zainteresowanie rzeczywiście było ogromne. Większość biletów rozeszła się już kilka tygodni temu, od razu po rozpoczęciu dystrybucji - mówi właściciel KSW Martin Lewandowski na łamach sport.pl.


Nie trzeba chyba szczególnie wyjawiać, kto jest magnesem gdańskiej gali. Nie jest żadną tajemnicą, że były strongmen stał się dla właścicieli KSW "kurą znoszącą złote jajka". Pudzian popularyzuje MMA, a w zamian otrzymuje możliwość wypromowania własnej osoby.


Martin Lewandowski, współwłaściciel KSW, jest bardzo zadowolony ze współpracy z "Dominatorem".

Mariusz jest bardzo mocno związany z KSW i to dzięki nam mógł pokazać, że poza przenoszeniem ciężkich rzeczy, ma jaja ze stali i potrafi też ostro walczyć. Dajemy mu możliwość pokazania się na galach znanych w całym świecie i to w zupełnie innej i popularniejszej dyscyplinie niż zawody strongmanów. Pod naszymi skrzydłami ma możliwość zmierzenia się z zawodnikami ze światowej czołówki MMA. Dzięki startom w KSW Mariusz zyskał nową tożsamość - dodaje Lewandowski.


Jeśli zatem chcecie zobaczyć na żywo Pudziana, to macie ostatnią szansę, aby pozyskać bilety. Możemy spodziewać się ciekawej walki, bo James Thompson byle chłopcem do bicia nie jest. Sportfan już teraz zaprasza na relację LIVE z gali w Ergo Arena!

Kategoria: News
niedziela, 15 maj 2011 16:38

KSW16: "Pudzianowski pobije wszystkich"

Zaledwie kilka dni dzieli nas od 16. odsłony Konfrontacji Sztuk Walki. W Gdańsku na ring po dłuższej przerwie powróci Mariusz Pudzianowski i to jego walka z Jamesem Thompsonem wydaje się budzić największe emocje. - Pod względem oglądalności, to nie mam wątpliwości, że Mariusz Pudzianowski zdecydowanie pobije wszystkich - twierdzi współwłaściciel Federacji KSW Martin Lewandowski.

W Ergo Arenie kibiców czeka kilka ciekawych starć. Które zapowiada się najciekawiej?

- Mam kilku faworytów - mówi Lewandowski w rozmowie z serwisem "sporty-walki.org".

- Bardzo jestem ciekaw, jak potoczy się walka Mameda Khalidova z Matte Lindlandem. Jak sobie poradzi Mamed, bo pojawiają się różne kontrowersyjne opinie na ten temat - przyznaje Lewandowski.

Kibiców w Polsce elektryzuje oczywiście powrót na ring MMA Mariusza Pudzianowskiego. "Pudzian" zmierzy się w walce wieczoru z Jamesem "Kolosem" Thompsonem.

- Pod względem oglądalności, to nie mam wątpliwości, że Mariusz Pudzianowski zdecydowanie pobije wszystkich - mówi Lewandowski o starciu Polaka z Anglikiem.

Równie ciekawie zapowiada się powrót na ring Jana Błachowicza. - Ludzie pewnie będą zainteresowani, jak poradzi sobie Janek Błachowicz po wyleczeniu kontuzji. Każda walka będzie interesująca. Każdy amator sportów walki znajdzie coś dla siebie - uważa Lewandowski.

Przypomnijmy, że gala KSW16 odbędzie się w sobotę 21 maja. Transmisję z gali przeprowadzi stacja Polsat i Polsat Sport.

 

Kategoria: News

 Brytyjski fighter nie chce zdradzać swojej taktyki. Daje jednak jasno do zrozumienia, że interesuje go tylko zwycięstwo przed czasem, bo boi się... przekrętu

Osiem lat na zawodowym ringu MMA. W tym czasie 29 pojedynków, z czego 15 wygranych, a 14 przegranych - doświadczeniem James Thompson bije Mariusza Pudzianowskiego (3 zwycięstwa, 1 porażka) na głowę.

W sobotę 21 maja w hali Ergo Arena w Gdańsku - podczas gali KSW 16 - nikt jednak nie będzie rozpamiętywał przeszłości. Będzie liczyło się tu i teraz.

Brytyjczyk zdaje sobie z tego sprawę, dlatego nie lekceważy byłego mistrza świata strongmanów.

Pudzian to bardzo skoncentrowany indywidualista, który wnosi dużo siły do swoich umiejętności zapaśniczych. Wydaje mi się, że zacznie walkę twardo i szybko będzie starał się mnie trafić - mówi w wywiadzie dla mmaweekly.com.

Pudzian do Thompsona: "łatwo mnie nie kupisz!". Brzmi znajomo... >>

Swojej taktyki na Polaka "Kolos" nie chce zdradzać. Wyraźnie jednak sugeruje, że interesuje go tylko nokaut, ponieważ w ojczyźnie "Pudziana" - gdzie kochają go miliony - na punkty nie ma szans.

Nigdy nie można być pewnym sędziów jakiejkolwiek federacji, dlatego będę starał się zakończyć ten pojedynek przed czasem. Walka jest w Polsce - na jego podwórku - więc tylko w ten sposób mogę być pewny, że wygrałem - stwierdza.

"Przekręty" sędziów to dla Thompsona chleb powszedni. W ostatniej walce z Yusuke Kawaguchim (którego kiedyś pokonał... Pudzian) został oszukany. Thompson nie chce już jednak wracać do kontrowersji, tylko czeka na sobotni bój z Polakiem.

Czy "Kolos" rzeczywiście powinien obawiać się sędziów na KSW? A może przesadza?

Kategoria: News

Copyright 2013 © Pudzian Team
administracja i technologia:
Obsługa stron WWW