piątek, 20 maj 2011 16:20

Ważenie Pudzian vs Thompson James

Walka wieczoru:

85 kg.: Mamed Chalidow (85,2) vs. Matt Lindland (85,2)

Główna karta:

127 kg.: Mariusz Pudzianowski (123) vs. James Thompson (127,2)
93 kg.: Jan Błachowicz (93,3) vs. Toni Valtonen (93)
84 kg.: Michał Materla (84) vs. James Zikic (83,9)
70 kg.: Artur Sowiński (70) vs. Cengiz Dana (69,7)
95 kg.: Attila Vegh (94,2) vs. Grigor Aschugbabjan (94,3)
105 kg.: Marcin Różalski (101) vs. Sergey Shemetov (105,5)

więcej informacji podamy jutro.

Kategoria: News

Popularność MMA w Polsce wciąż rośnie. Według polskiej ikony tego sportu - Łukasza „Jurasa” Jurkowskiego - wojownicy mogą niedługo wyjść z hal.

Długo oczekiwany przez fanów MMA w Polsce dzień nadszedł. Dziś wieczorem Mariusz „Dominator” Pudzianowski stoczy swoją piątą walkę w karierze. Przeciwnikiem byłego strongmana w Ergo Arenie w Gdańsku będzie wyblakła już nieco gwiazda brytyjskiego MMA, James „Colossus” Thompson (zapraszamy od 20:00 na relację LIVE w Sportfanie; transmisja gali od godz. 20 w Polsacie Sport i Polsacie otwartym).

Były zawodnik MMA, dziś komentator telewizyjny, Łukasz Jurkowski przewiduje, że polski wojownik powinien wygrać ten pojedynek. W rozmowie z serwisem www.sport.gadu-gadu.pl popularny „Juras” wskazał Pudzianowi, jak walczyć z brytyjskim „Kolosem”.

Jeżeli Thompson tradycyjnie w swoim stylu ruszy od razu na awanturę to będzie dobrze, bo Mariusz będzie miał ułatwione zadanie aby sprowadzić Thompsona do ziemi. Jeżeli go wywróci to myślę, że ta walka zakończy się po góra trzech minutach - stwierdził Jurkowski

Gorzej byłoby, gdyby Pudzian chciał bić się z Thompsonem w stójce. Brytyjczyk ma bowiem znacznie większy zasięg ramion.


„Jurasa” cieszy fakt, że popularność MMA w Polsce stale rośnie. Były wojownik nie wyklucza, że w przyszłości Pudzian i spółka będą walczyć na większych obiektach, niż dotychczas. Mowa o... stadionach piłkarskich!

Fajnie, że tak naprawdę ostatnia wielka hala w Polsce zostanie zapełniona podczas gali KSW (...) Nie ma już większych obiektów, więc najpewniej w przyszłości będziemy krążyć między tymi gigantami, czyli łódzką Atlas Areną, Katowickim Spodkiem i właśnie Ergo Areną. Jeśli to już zacznie robić się nudne to kto wie - w końcu niedługo zostanie otwarty Stadion Narodowy w Warszawie! - poddał ciekawy pomysł Jurkowski.

Na trybunach obiektu w stolicy zasiąść będzie mogło 55 tys. kibiców. Do tego miejsca na murawie, wokół ringu i...

Walka Pudziana przed 60-tysięczną publicznością na Stadionie Narodowym? Możliwy to scenariusz?

 

Kategoria: News

To już dziś! Po ośmiu miesiącach przerwy Mariusz Pudzianowski (34 l.) wraca na ring. Rywalem naszego "Supermana" podczas gali KSW 16 w Gdańsku będzie ogromny Anglik James "Kolos" Thompson (33 l.). - James, obiecuję ci, że dziś nad naszym pięknym Bałtykiem przekonasz się, co to znaczy 10 w skali Beauforta. Będzie ostro! - odgraża się "Pudzian".

 - To starcie prawdziwych gigantów, zderzenie ambicji i potwornej siły "Pudziana" z doświadczeniem Thompsona - zapowiada Martin Lewandowski, współwłaściciel KSW.

Przed walką obaj panowie nie szczędzili sobie złośliwości. Thompson nazwał Pudzianowskiego "paskudnym skur...". Stwierdził, że Polak jest tak brzydki, że wygląda, jakby go ktoś w dzieciństwie upuścił na ziemię. "Pudzian" tylko się na to uśmiecha. - Piękniś się znalazł. Chyba przed walką podaruję mu lusterko - odpowiada.

Patrz też: KSW 16. Pudzian - Thompson. Mariusz Pudzianowski: Jestem gotowy na furię Kolosa - WYWIAD

Dla obu to walka o być albo nie być na wielkiej scenie MMA. - Thompson to jeden z najbardziej szalonych zawodników w historii KSW - ocenia Maciej Kawulski, współwłaściciel KSW. - Do tego doskonale wie, że jeżeli pokona Mariusza, to wróci do gry. Rzuci w ringu wszystko co ma.

Typy buków

Khalidov (1.40) - Lindland (2.70)
Pudzianowski (1.35) - Thompson (2.95)

Nie przegap

Gala KSW 16 - 21 maja, godz. 20 - Polsat i Polsat Sport

źródło:se.pl

Kategoria: News
Mariusz Pudzianowski przegrał z Anglikiem Jamesem Thompsonem w pierwszej walce wieczoru gali KSW 16. W drugiej rundzie rywal założył Polakowi trójkątne duszenie i walka została przerwana. To druga porażka "Pudziana" na ringach MMA.

Już w dziesiątej sekundzie Mariusz rzucił rywala na plecy i dopadł go w pozycji bocznej, ale po kilkudziesięciu sekundach rywalowi udało się uwolnić i przywrócić walkę do "stójki".

Pudzianowski pokazał, że poprawił swój boks i dalszej części rundy kilkakrotnie trafił Anglika bardzo mocnymi ciosami. Na 1:50 przed gongiem Polak zepchnął rywala do narożnika i zasypał lawiną ciosów. Wydawało się, że Anglik za chwilę padnie na deski, ale nic z tego.

Thompson przetrwał najgorsze i chwilę później to on sprowadził Polaka do parteru i zaczął niemiłosiernie obijać. Na szczęście Pudzianowskiemu także udało się wybrnąć z opałów.

Na drugą rundę obaj zawodnicy wyszli piekielnie zmęczeni. Pudzianowski zaczął niezwykle spokojnie i wylądował w parterze. W drugiej minucie rywal założył Polakowi trójkątne duszenie i Pudzianowski musiał "odklepać".

Kategoria: News
poniedziałek, 23 maj 2011 16:14

Chalidow: to był jedyny błąd Mariusza

Mamed Chalidow na gali KSW 16 w gdańskiej Ergo Arenie w niezwykle efektowny sposób pokonał weterana UFC, Amerykanina Matta Lindlanda. Czeczeński wojownik z polskim paszportem zrobił na wszystkich ogromne wrażenie, podobnie jak porażka Mariusza Pudzianowskiego z Anglikiem Jamesem Thompsonem. - Mariusz w pierwszej rundzie popełnił jeden duży błąd - mówi Chalidow w rozmowie z Wirtualną Polską

To twoja kolejna wygrana walka z klasowym zawodnikiem. Jakie to uczucie?

- Bardzo się cieszę. Jest to kolejny ważny krok w mojej karierze, dziękuję za to Bogu i mam nadzieję, że kolejne pojedynki również rozstrzygnę na swoją korzyść.

Organizatorzy gali KSW stwierdzili, że chciałeś walczyć z Mattem Lindlandem, a więc umożliwili ci to. Jak to było z aranżacją tego pojedynku?

- Było kilku zawodników do wyboru z górnej półki światowego MMA. Zdecydowałem się jednak na Lindlanda ponieważ jest to naprawdę dobry i doświadczony zawodnik, a tylko zwycięstwo nad takim rywalem otwiera mi drogę do walk z jeszcze lepszymi zawodnikami.

Kto będzie zatem kolejnym przeciwnikiem Mameda Chalidowa?\

- Nie mogę powiedzieć kto będzie następny, bo to nie zależy już tylko ode mnie. Tak jak powiedziałem mam tylko nadzieję, że będzie to kolejny silny zawodnik i że będzie to kolejne zwycięstwo dla Polski.

Od początku walki z Lindlandem ruszyłeś do ataku. Taka była taktyka, czy po pierwszych ciosach wyczułeś szansę na skończenie tego pojedynku przed czasem i zdecydowałeś się nie czekać na ruch przeciwnika?

- Wiedziałem, że to on będzie atakował, a ja chciałem czekać na jego uderzenia i je kontrować. Ale potem poczułem swoją szansę, kilka razy mocno uderzyłem i czekałem na jego błąd. Nadarzyła się szansa na obalenie więc z niej skorzystałem, a potem przydusiłem rywala.

Ty dzisiaj wygrałeś, ale inna gwiazda XVI KSW, Mariusz Pudzianowski doznał porażki. Dlaczego tak się stało?

- Jedynym błędem, jaki Mariusz popełnił w pierwszej rundzie było to, że rzucił się do szaleńczych ataków, poszedł na wymianę ciosów, a później nie starczyło mu siły. Zabrakło mu trochę doświadczenia w MMA. Gdyby miał go więcej to by wiedział, że musi atakować i trochę odczekać. Mariusz nie chciał czekać i to go zmęczyło.

Może był to w takim razie błąd w taktyce przygotowanej na pojedynek z Jamesem Thompsonem?

- Taktyka na pewno była dobra. Ja na jego miejscu też ruszyłbym od razu do ataku. Jednak w momencie, gdy traciłbym siły, to bym się cofnął, zregenerował i spróbował znowu uderzyć. Mariusz tego nie zrobił.

Jak myślisz, jak dalej potoczy się kariera Mariusza Pudzianowskiego w MMA?
- Dzisiaj Mariusz przegrał, ale takie rzeczy się zdarzają w MMA. Mariusz będzie trenował dalej, rozwijał się i jestem pewien, że nie odpuści.

Na koniec pytanie z trochę innej beczki. Nie tak dawno mówiło się, że z powodu ramadanu nie mogłeś przygotować się do bardzo prestiżowej gali. Czy jest szansa na to, że już wkrótce zobaczymy cię walczącego w Japonii?

- Jedyne, co mogę powiedzieć z pewnością, to że będę walczył w Polsce na kolejnej już XVII edycji KSW. Co do dalszych planów? Zobaczymy...

Z Mamedem Chalidowem rozmawiał Przemysław Dubiński, Wirtualna Polska

Kategoria: News

Były strongman musi zmienić praktycznie wszystko, aby zacząć liczyć się w MMA. O jego przyszłości zadecyduje kolejny pojedynek. Nie może go przegrać!

Nie tak wyobrażał sobie swój ostatni pojedynek w MMA (z Jamesem Thompsonem) Mariusz Pudzianowski. W pierwszej rundzie były strongman miał swojego rywala już "na widelcu", ale nie wykorzystał szansy.

Na drugie starcie wyszedł potwornie zmęczony. Rywal zastosował trójkątne duszenie i Polak odklepał.

W rozmowie z wp.pl współwłaściciel federacji KSW Martin Lewandowski powiedział, że jest zadowolony z postawy "Dominatora", ponieważ można zauważyć jego postępy. Wciąż jednak twierdzi, iż przed nim jeszcze wiele ciężkiej pracy.

Mariusz musi zmienić wszystko! Przede wszystkim potrzebny jest mu profesjonalny zespół, który będzie dbał o niego od strony techniki, szkolenia mentalnego, fizycznego, wydolnościowego - wylicza. - Poza tym ważna jest zmiana sposób myślenia - ze strongmana na zawodnika MMA. Pudzian całe życie był przyzwyczajony, że jego wysiłek trwa kilkanaście sekund, a w MMA jest inaczej.

Święta racja! Na szczęście pięciokrotny mistrz świata siłaczy ma jeszcze sporo czasu na treningi przed kolejnym pojedynkiem. Następna gala największej federacji mieszanych sztuk walki w Polsce planowana jest na październik-listopad tego roku.


Na pewno nie będzie to starcie z rumuńskim olbrzymem Alexandru Lungu, o którym rozpisywała się ostatnio prasa. Lewandowski zapewnił, że to kompletna bzdura, a jedyne rozmowy, jakie sztab menedżerski Pudzianowskiego prowadzi w tej chwili, to z Thompsonem. W sprawie rewanżu.

Jeżeli Mariusz go nie pokona, to nie ma mowy o tym, żeby walczył z innym, silniejszym rywalem. Na ten temat rozmawiamy z samym Thompsonem i jego ”managementem”. Finalnej decyzji jeszcze nie ma, ale mogę powiedzieć, że walki chcą wszyscy - Pudzianowski, Thompson i Federacja KSW - zapewnił szef KSW.

Na wypadek, gdyby plan z brytyjskim fighterem nie wypalił, władze federacji mają w zanadrzu pomysł zorganizowania rewanżu z... Timem Sylvią. Amerykanin pokonał polskiego zawodnika przed rokiem w Worcester. Ponoć jest zainteresowany rewanżem. Wszystko zależy jednak od pieniędzy i odpowiednio skonstruowanego kontraktu.
Z Sylvią Mariusz przegrał w podobny sposób, jak z Thompsonem i niewykluczone, że teraz ich walka wyglądałaby zupełnie inaczej - dodaje Lewandowski.

Pudzian musi zmienić podejście do MMA, a następnie wygrać rewanż z Thompsonem lub Sylvią. Tak mówi szef tej organizacji. Polski wojownik da sobie radę? W drugim podejściu rozprawi się z Brytyjczykiem lub Amerykaninem?

 

Kategoria: News

Czy porażka z "Kolosem" będzie oznaczać koniec kariery byłego strongmana w MMA? A jeśli wygra, to kto będzie jego kolejnym rywalem? Sprawdź!

Coraz bliżej do gali KSW 17 (26.10.), gdzie Mariusz Pudzianowski stoczy rewanżowy pojedynek z Jamesem Thompsonem. Współorganizator przedsięwzięcia Martin Lewandowski cieszy się, że udało się go zorganizować.

Pytanie tylko, czy nie lepszym pomysłem byłoby zestawienie byłego strongmena najpierw z kimś słabszym, w ramach walki na przetarcie, gdzie mógłby odbudować swoje morale?

Mariusz nie potrzebuje takich walk. Na przetarcie to bił się z Marcinem Najmanem. Liczą się wyzwania. Zresztą co by to było, gdybyśmy postawili w ringu jakiegoś ogórka. Kibice z pewnością by nas wygwizdali - wyjaśnia szef KSW w rozmowie ze Sportfanem.

Pudzian w ostatnich tygodniach przebywa w USA, gdzie z dala od szumu medialnego, pod okiem największych fachowców, pracuje nad technikami walki i przede wszystkim kondycją, która do tej pory była jego "piętą Achillesową". Wie, jak dużo zależy od starcia z "Kolosem". Ewentualny triumf może mu otworzyć drogę do... kolejnego rewanżu!

W przypadku zwycięstwa Mariusza, druga walka z Timem Sylvią jest najbardziej prawdopodobna - zdradza nam Lewandowski. - Pamiętajmy, że do pierwszego starcia z Amerykaninem Pudzian podchodził jak dziecko. Nie wiedział, co z czym się "je", jak się odżywiać, jak rozkładać siły, aby starczyło ich na całą walkę...

A co z Pawłem Nastulą? Zdaniem szefa KSW taka rywalizacja nie byłaby zbyt interesująca dla polskich kibiców...

Mariusz jest bardzo daleko od walki z Nastulą. Promotorzy Pawła niszczą mu karierę, wrzucając go na bardzo słabo zorganizowane gale, co nie służy jego wizerunkowi. A do tego jeszcze te zakusy polityczne. Już na zawsze będzie miał przypiętą łątkę zwolennika PSL - przypomina.

Oczywiście trzeba brać również pod uwagę scenariusz, w którym "Dominator" znów uznaje wyższość Thompsona. O dziwo największa polska federacja MMA nawet w tym przypadku będzie go wspierać.
Nadal będziemy go promować. Prowadzimy już nawet wstępne rozmowy dotyczące 2012 roku. Ale podkreślam, że musi wygrać, jeśli myśli o pojedynkach z mocniejszymi rywalami. Zresztą znając go na pewno sam się nie podda. Jest bardzo zawziętym facetem - stwierdza Lewandowski.

O zamianie MMA na wrestling bądź armwrestling, skąd Pudzian ma rzekomo propozycje, szef KSW nie chce nawet myśleć. Dla niego to zwykłe plotki, a przede wszystkim zbyt nudne sporty, aby pociągały byłego strongmana.

Kategoria: News

"Dominator" wziął sobie do serca ostatnią porażkę i wiele zmienił w swoich przygotowaniach. Teraz ma fachowców, którzy... wiedzą, jak zrobić z niego mistrza! »

Porażka z Jamesem Thompsonem bardzo dotknęła Mariusza Pudzianowskiego. Były strongman miał do siebie żal, że po raz kolejny zawiódł pod kątem wytrzymałości. W rewanżu w ogóle nie bierze pod uwagę, że znowu "spuchnie".


Jak informuje eurosport.pl, Pudzian w tym celu udał się do Stanów Zjednoczonych, a dokładniej na Florydę. Tam pracuje pod okiem fachowców z American Top Team.

Najlepszą rekomendację niech będzie fakt, że z ich stajni wywodzi się słynny Hector Lombard (przymierzany ostatnio do walki z Mamedem Khalidovem)! A w wadze ciężkiej z ATT gwiazdami są m.in. Jeff Monson, Kimbo Slice czy Mark Hunt.

Pudzianowski może na tym tylko zyskać. W końcu nie bez powodu American Top Team zachwala Dana White, szef najbardziej prestiżowej organizacji UFC.


Prawdopodobnie istnieją cztery lub pięć zespołów, które potrafią wychować mistrza świata. America Top Team jest jednym z nich - powiedział White.
 


Informacje na temat pobytu "Dominatora" na Florydzie potwierdza Mike Brown (były mistrz świata WEC), który także współpracuje z tym zespołem. Nie mogło obyć się bez pochwał!

Pudzianowski to duży i silny facet. Trenuje z nami w American Top Team na Florydzie od miesiąca. To dobrze, kiedy osoby takie Mariusz, uczą się jak robić to we właściwy sposób - wyznał Brown na łamach mmanews.pl


Sporo można zatem sobie obiecywać po miesiącu treningów w ATT. Jeśli dodamy do tego współpracę ze świetnym dietetykiem Mike'em Dolce, to Thompson już może się bać.

Kategoria: News

Miałem tą przyjemność wpaść na byłego mistrza WEC – Mike’a Brown’a w hotelowym holu. Nie zastanawiając się ani chwili dłużej, podszedłem do niego porozmawiać o jego karierze. O tym jednak później, ponieważ śpieszymy się na samą galę. W pewnym momencie nasza rozmowa zeszła na Mariusza Pudzianowskiego i wówczas Mike zaskoczył mnie słowami:

“Pudzianowski to duży i silny facet. Trenuje z nami w American Top Team na Florydzie od miesiąca.”

Kiedy Mike usłyszał krótkie streszczenie kariery Pudziana i fakt, że jest w Polsce celebrytą, odpowiedział:

“To dobrze, kiedy osoby takie Mariusz, uczą się jak robić to we właściwy sposób.”

To dobra wiadomość dla polskich fanów. Najpierw wiadomość o współpracy z Mike Dolce, jednym z najbardziej rozpoznawalnych dietetyków ostatnich miesięcy a teraz to.

Chciałbym napisać więcej, ale póki co… czas zbierać się na galę. Czeka nas polowanie na kolejne materiały.

Kategoria: News
poniedziałek, 07 listopad 2011 16:04

Pudzian" o treningach w American Top Team

Już dwudziestego szóstego listopada czeka fanów mieszanych sztuk walki nie lada gratka. Po raz drugi w Łodzi odbędzie się największa gala MMA w Europie, gala KSW17 – Zemsta. Jedną z głównych walk tego widowiska będzie rewanżowe starcie Anglika Jamesa Thompsona z pięciokrotnym mistrzem świata zawodów strongman, Mariuszem Pudzianowskim.

Pudzian” tym razem zostawił zimną, jesienną Polskę i od początku września przebywa w Stanach Zjednoczonych, gdzie trenuje i tutaj uwaga… w American Top Team, legendarnej akademii wszechstylowej walki w USA! – Bez obrazy dla polskiego MMA i polskich trenerów, ale moim zdaniem w Stanach Zjednoczonych jest całkiem inna szkoła MMA niż u nas w kraju. Oni są kolebką tego sportu – mówi Pudzianowski.

Wszyscy doskonale wiemy, że piętą achillesową byłego siłacza jest, a może była kondycja. Zabrakło jej gdy Pudzianowski walczył z Tim’em Sylvią, zabrakło również w pierwszym starciu z Thompsonem. Stąd zapewne ten wyjazd, który ma nie tylko pomóc zdobyć tzw. „zdrowie”, ale również zaowocować poprawą umiejętności walki w stójce i parterze. – W American Top Team pracuję nad poprawą nie tylko kondycji, ale również wszystkich pozostałych elementów. Wielokrotnie mówiłem, że jestem na początku drogi w MMA, dlatego też trenuję każdą płaszczyznę walki – opowiada.

Czy to w Polsce, czy w USA harmonogram treningów jest u „Pudziana” bardzo napięty. – Dzień rozpoczynam o siódmej rano, czterdziestopięciominutowym biegiem. O dziesiątej trening zapasów, o trzynastej muay thai i o osiemnastej brazylijskie jiu jitsu I tak sześć razy w tygodniu – kończy „Pudzian”.
Jak widać przygotowania Polaka idą pełną parą. Wierzymy, że tym razem Mariusz zaprezentuje się jeszcze lepiej niż w poprzedniej walce i udowodni wszystkim niedowiarkom, że chcieć to znaczy móc!

Kategoria: News

Copyright 2013 © Pudzian Team
administracja i technologia:
Obsługa stron WWW