Nie stoczył jeszcze choćby jednej walki, a już dzwonią i zapraszają go do siebie. „Dominator” ma jednak głowę na karku. Wie, że wcześniej musi się sporo nauczyć.

Na ten debiut czekają kibice nie tylko w Polsce. Choć nie wiadomo, co pokaże w ringu, na pewno będzie ciekawie. Na razie wiemy tyle, że na treningach połamał kości swoim sparingpartnerom. Mariusz Pudzianowski to samo zrobi z Marcinem Najmanem?

Pożyjemy, zobaczymy.

Walka już 11 grudnia na warszawskim Torwarze. Ci, którzy chcieliby zobaczyć ten pojedynek, a nie mają biletu, mogą zapomnieć o wejściówce! Te rozeszły się w iście ekspresowym tempie. Na szczęście zostaje jeszcze transmisja w telewizji. Chętnych znajdzie się wielu. Także za oceanem. Okazuje się bowiem, że Pudzianowski dostał kilka ofert z zagranicy. Dzwonili z USA, Japonii, Anglii.

Miło, ale ja na razie nigdzie się nie wybieram. Wiem, w jakim jestem miejscu. Wszystko w swoim czasie - zdradza w rozmowie ze Sportfanem.

Takie podejściem nam się podoba. Jak dodaje „Dominator”, na Zachód na razie się nie pcha. Chce zostać najlepszym w Polsce. Później przyjdzie czas na podbijanie świata. A że jest konsekwentny, nie raz już nam udowodnił.

Jak zaczynałem zmagania w siłaczach, też przecież od razu nie pojechałem na mistrzostwa świata. Na początek własne podwórko, później można szaleć - zaznacza.

Propozycje z USA nas w ogóle nie dziwią. Dla Amerykanów Pudzianowski to byłby bardzo łakomy kąsek. Medialny, z nazwiskiem - wręcz ideał. Na razie jednak muszą uzbroić się w cierpliwość.

Ludzie w następny piątek ocenią, czy się do tego nadaję. Ja jestem o siebie spokojny - kończy Pudzianowski. Na razie jednak trzeba pokonać Najmana. Później będzie można myśleć, co dalej.

Jak widać - na brak propozycji „Dominator” na pewno nie będzie narzekać.

-----sportfan inf0-----

Kategoria: News

Jego rywal niech drży - na treningach najsilniejszy człowiek świata szaleje. Dysponuje wręcz niesamowitą siłą. Przekonali się o tym...

Mariusz Pudzianowski to pięciokrotny mistrz świata siłaczy. Wrażenia na nim nie robią więc nawet olbrzymie pasażerskie samoloty - jak trzeba to i je potrafi przeciągnąć. Już niedługo zadebiutuje w MMA. Wykorzysta tam swoją siłę?

Wiele wskazuje na to, że tak. A wtedy Marcin Najman, jego przeciwnik, będzie w poważnych tarapatach. Bardzo poważnych. Przekonali się o tym na własnej skórze sparingpartnerzy i zarazem trenerzy Pudzianowskiego - Radosław Roszkiewcz i Mirosław Okniński.

Co się stało?
Podczas sparingów, pierwszemu z nich Pudzian złamał dwa żebra, drugiemu kość strzałkową lewej nogi. SZOK! To już nie jest „Dominator”, to jest „Niszczyciel”! - nie ma złudzeń w rozmowie ze Sportfanem Okniński.

Dochodzi do tego, że nikt nie ma ochoty sparować z Pudzianowskim. Po prostu... boją się o życie. Jak już się któryś zdecyduje, mówi tylko: „ale proszę, lekko”. Mariusz to King Kong - dodaje trener. Lekarze Oknińskiemu chcą włożyć nogę w gips. Choć trener broni się przed tym rękami i nogami, raczej tego nie uniknie. A wtedy do narożnika podczas walki wejdzie o kulach. Nie ma lekko na treningach, nie ma.

Ale to Najman niech się martwi. Mariusz dysponuje bowiem MEGAsiłą. Kibice Pudzianowskiego tym bardziej nie mogą się już doczekać jego debiutu. Ciekawe co na te wszystkie rewelacje sam Najman. Popularny „El Testosteron” skupił się na obrzucaniu rywala błotem. Jak widać, lepiej jednak nie denerwować „Dominatora”.

Kategoria: News
piątek, 20 listopad 2009 17:10

"Pudzian to urodzony wojownik"

Wielu pukało się w czoło, gdy Mariusz Pudzianowski (32 l.) postanowił sprawdzić się w ringu. Mówili, że siłacz nadaje się tylko do dźwigania ciężarów.

Okazuje się, że to nieprawda! - Pudzianowski to prawdziwy fenomen. Z moich analiz wynika, że jest wręcz stworzony do sportów walki - mówi dr Stanisław Kuźmicki (55 l.).
Na warszawskim AWF dr Kuźmicki bada zależności między budową ciała a predyspozycjami do różnych dyscyplin sportu, głównie sztuk walki.

- To badania antropometryczne. Polegają na dokładnych pomiarach części ciała. Mierzę kości, tkankę tłuszczową, mięśnie, stosunek wzrostu do wagi itp. - wyjaśnia naukowiec. - Wynik tych szczegółowych wyliczeń pozwala mi umieścić danego człowieka na somatogramie - dodaje dr Kuźmicki, demonstrując swój przypominający diament wykres.

Na jego trzech końcach umieszczone są zdjęcia Pudzianowskiego, potężnego zawodnika sumo i szczupłej modelki.
- To trzy ekstremalne typy - tłumaczy badacz. - Zmierzyłem uczestników mistrzostw świata w judo i zapasach. Okazało się, że ci najlepsi mieli bardzo podobne wyniki, inne niż zawodnicy przeciętni. Jednak jeden z tych wojowników miał rezultat zupełnie inny. Chodzi o Aleksandra Karelina. Karelin to genialny rosyjski zapaśnik, który absolutnie zdominował swoją kategorię wagową. Seryjnie zdobywał tytuły mistrza świata (9 razy) i olimpijskiego (w Seulu, Barcelonie i Atlancie).

- Kiedy zmierzyłem Karelina, okazało się, że ma niezwykle szerokie nasady kostne, łokcie i kolana. Do tego doszła potężna muskulatura i niesamowicie niski poziom tkanki tłuszczowej - zdradza dr Kuźmicki. - Pewnie to te cechy pozwoliły mu tak dominować.

Gdy Pudzianowski zaczął przygotowywać się na obiektach warszawskiego AWF do walki z Marcinem Najmanem (11 grudnia, Hala Torwar w Warszawie), naukowiec nie mógł przegapić takiej okazji.

- Pan Mariusz zgodził się, żebym go zmierzył. Wynik pomiarów był zaskakujący! Niemal identyczny jak rezultat Karelina! - ujawnia dr Kuźmicki. Pudzianowski nie jest więc zwykłym "mięśniakiem", nadającym się jedynie - jak kpi Najman - "do noszenia ziemniaków". - To prawdziwy fenomen. Ma znakomite predyspozycje genetyczne do tego, żeby być mistrzem sportów walki - ocenia naukowiec.

- Inni ludzie mogliby całe życie spędzić na siłowni, ale nie dorównają Pudzianowskiemu pod względem warunków fizycznych, z tym trzeba się urodzić. Nie oznacza to jednak, że "Pudzian" jest skazany na sukces w ringu. - Podobnie jak Karelin ma ogromny potencjał. Rosjanin go wykorzystał. Czy Mariuszowi się uda?

Nie wiem, sam jestem ciekaw - zastanawia się dr Kuźmicki.

- Na pewno niezbędne jest opanowanie odpowiedniej techniki. Jeżeli to zrobi, to będzie piekielnie niebezpieczny. Widziałem go w akcji podczas treningów i wbrew temu co niektórzy sądzą, mimo potężnej masy jest bardzo szybki. Aż się boję o jego rywala, bo Pudzianowski może mu zrobić straszną krzywdę - dodaje badacz. "Pudzian" jest silny, szybki, ale... jego predyspozycje mogą obrócić się przeciwko niemu.

- To atleta doskonale przystosowany do ekstremalnych obciążeń, ale w krótkim czasie - tłumaczy dr Kuźmicki. - Jeżeli ten wysiłek potrwa dłużej, to jego organizm przy takiej masie może nie wytrzymać kondycyjnie.

Dlatego powinien jak najszybciej załatwić sprawę. Tyle, że jego rywal pewnie spróbuje przeciągać walkę... inf: super expres:

Kategoria: News

Predyspozycje genetyczne ma rewelacyjne. Wręcz jak legendarny zapaśnik. Rozniesie swojego najbliższego rywala? Tak, jeśli...

Mariusz Pudzianowski to profesjonalista w każdym calu - do wszystkiego, co robi, stara się podchodzić z pełnym zaangażowaniem i oddaniem. Teraz jest podobnie. Do swojego debiutu w MMA przygotowuje się bardzo starannie. Nie chce pominąć choćby jednego szczegółu.

Nie tylko haruje na treningach, ale także dba o wszystkie pozostałe kwestie. Zgodził się więc także na specjalistyczne badania pod okiem doktora Stanisława Kuźmickiego z warszawskiego AWF.

Jakie są ich wyniki?
Dla „Dominatora” wręcz rewelacyjne!

Wspomniany Kuźmicki od wielu lat zajmuje się podobnymi sprawami. Jego badania polegają na pomiarach poszczególnych części ciała. Później to, co zapisze, umieszcza na somatogramie.

I wszystko jest jasne. To prawdziwy fenomen. Ma znakomite predyspozycje genetyczne do tego, żeby być mistrzem sportów walki. Inni ludzie mogliby całe życie spędzić na siłowni, ale nie dorównają Pudzianowskiemu - cytuje Kuźmickiego dzisiejszy „Super Express”.To nie koniec sensacji. Okazuje się bowiem, że swego czasu polski doktor mierzył także legendarnego zapaśnika Aleksandra Karelina. Rosjanin to trzykrotny mistrz olimpijski i dziewięciokrotny mistrz świata. Podobnie jak Karelin ma ogromny potencjał. Rosjanin go wykorzystał – dodaje ekspert. Ale, ale. Sprawa ma drugie dno. Jeśli Pudzianowski marzy o zwycięstwie nad Marcinem Najmanem, to musi sprawę załatwić błyskawicznie. Inaczej czekają go duże kłopoty. To atleta przystosowany do ekstremalnych obciążeń, ale w krótkim czasie. Jeżeli wysiłek potrwa dłużej, to jego organizm przy takiej masie może nie wytrzymać kondycyjnie - zdradza Kuźmicki. Proste - albo „Dominator” szybko znokautuje Najmana, albo ten drugi, z minuty na minutę, będzie w dużo lepsze sytuacji.

Kategoria: News

Atmosfera staje się coraz gorętsza. Pięciokrotny mistrz świata siłaczy podchodzi do debiutu w MMA na tyle poważnie, że potrenuje z zawodowym pięściarzem.

Odliczanie trwa. Mieliśmy już walkę stulecia pomiędzy Andrzejem Gołotą i Tomaszem Adamkiem, teraz czas na kolejne MEGAstarcie - Mariusza Pudzianowskiego z Marcinem Najmanem. Już 11 grudnia na warszawskim Torwarze.

Dla pierwszego będzie to debiut w MMA. I choć w przeszłości popularny „Dominator” miał już do czynienia ze sztukami walki, to mimo wszystko jego doświadczenie jest znikome. Nic więc dziwnego, że Pudzianowski otwarty jest na pomoc z różnych stron. Jego najnowszy pomysł na pokonanie Najmana to treningi z Andrzejem Wawrzykiem. Jak na razie pięściarz jest na zawodowych ringach niepokonany. A na rozkładzie ma także... rywala Pudzianowskiego. Znokautował go w kwietniu ubiegłego roku. Najman zebrał ostre lanie. Teraz Wawrzyk ma pomóc w tym samym „Dominatorowi”.

Taktyka na Najmana jest prosta: trzeba się na niego rzucić od pierwszej sekundy walki. Musi złapać go, ścisnąć i nie puszczać - radzi na łamach „Super Expressu” Mariuszowi.

Pudzianowski się posłucha?
Jeśli chce wygrać - powinien. Zwłaszcza, że jego rywal ma jeszcze bardziej imponujące osoby po swojej stronie. Pomagają mu i Jerzy Kulej, i Andrzej Gmitruk, trener Tomasza Adamka. Jak go „Pudzian” złapie, to mu żaden trener nie pomoże - zaznacza Wawrzyk. Na razie obaj panowie ostro trenują i obrzucają się w mediach błotem. Show więc trwa w najlepsze. A im bliżej walki, tym jest goręcej. Ciekawe, co nas jeszcze czeka... Siła siłą, ale jeszcze trzeba rywala złapać. Uda się to Pudzianowskiemu? Jak obstawiacie?

Kategoria: News
piątek, 13 listopad 2009 17:10

Nauczę Pudziana jak zlać Najmana

Coraz mniej czasu zostało do pojedynku, który elektryzuje polskich kibiców sportów walki. Mariusz Pudzianowski (32 l.) przed starciem z Marcinem Najmanem (30 l.) prosi o pomoc jego pogromcę - Andrzeja Wawrzyka (22 l.).

Wawrzyk znokautował Marcina Najmana już w 2. rundzie ich walki o mistrzostwo Polski półtora roku temu. Teraz będzie sparował z "Pudzianem". To ma pomóc najsilniejszemu człowiekowi świata w pokonaniu "El Testosterona".

- Dopiero się o tym dowiedziałem, ale chętnie mu pomogę. Taktyka na Najmana jest prosta: trzeba się na niego rzucić od pierwszej sekundy walki - mówi wprost Wawrzyk.- Pudzian nie jest bokserem, więc nie może liczyć na jakiś mocny cios. Musi złapać Najmana, ścisnąć i nie puszczać. Sam jestem ciekaw, jak to się zakończy.

Marcin Najman też nie próżnuje. "El Testosteron" trenuje pod okiem dwukrotnego mistrza olimpijskiego Jerzego Kuleja (69 l.), o pomoc w przygotowaniach poprosił też Andrzeja Gmitruka (58 l.), szkoleniowca Tomasza Adamka (33 l.).

- Jak go "Pudzian" złapie, to mu żaden trener nie pomoże - śmieje się jednak Wawrzyk, który sam szykuje się do walki w obronie pasa młodzieżowego mistrza świata (18 grudnia w Łodzi).

---Źródło: Super Express ----

Kategoria: News
sobota, 14 listopad 2009 17:10

"Pudzian": Podniosę go i rzucę o podest!!!

Trwa wojna na słowa przed walką MMA Mariusz Pudzianowski (32 l.) - Marcin Najman (30 l.), która 11 grudnia odbędzie się w Warszawie- Wygra lepszy. Ja jestem oszczędny w słowach. Wolę mało mówić, a więcej robić - powiedział Mariusz Pudzianowski na antenie radia TokSport, ale chwilę później dodał, że rzuci rywalem jak workiem ziemniaków.

Postanowił pan wyjść na ring. Wcześniej próbował pan innych dyscyplin, takich jak na przykład rugby.
- Jednak nie wystarczyło czasu na to, by bawić się w rugby. Kiedy koledzy grali mecze, ja musiałem zazwyczaj wyjeżdżać za granicę.

Dlaczego zdecydował się pan na walkę z Najmanem?
- Chciałem porobić coś nowego. Zdecydowałem więc, że wyjdę na ring i troszkę się poszarpię.

Wcześniej ćwiczył pan też karate.
- Bawiłem się w to od małego, ale przez ostatnie osiem lat zawodowo oddałem się dźwiganiu "żelastwa". Jednak w tymże "żelastwie" osiągnąłem już wszystko i mógłbym tylko powielać swoje sukcesy. Kilka razy zdobyłem mistrzostwo świata, Europy i Polski. A boks to dla mnie nowe wyzwanie. Nie wykluczam jednak, że wrócę do zawodów strong man.

Pana walkę z Marcinem Najmanem niektóre media porównują do pojedynku Wałujewa z Haye.
- To złe porównanie, bo ja na pewno nie będę się ruszał wolno jak wół. Tak jak Wałujew.

Lepszym porównaniem byłoby zestawienie pana pojedynku z walką Gołota - Adamek?
- Nie do końca. Ukłony dla Adamka, bo jest dobrym sportowcem, który przykłada się do ciężkiej pracy. Nie wiem, jak to było z Andrzejem Gołotą, ale... zostawię to bez komentarza.

Przed waszą walką rozpętała się mała wojna na wypowiedzi. Oboje wbijacie sobie wzajemnie słowne "gwoździe".
- Gwóźdź to zostanie przybity dopiero jedenastego. Wygra lepszy. Ja wychodzę z takiego założenia, by mało mówić, a więcej robić. Staram się być oszczędny w słowach. Jest takie powiedzenie, że krowa, która najgłośniej ryczy, najmniej mleka daje. Mogę tylko zapewnić, że tanio skóry nie sprzedam.

Marcin Najman używał ostrych słów. Śmiał się, że na co dzień zajmuje się pan przenoszeniem worków z ziemniakami.
- Skoro uważa, że podnoszę ziemniaki, to ja go podniosę jak worek i rzucę nim na podest. Zrobimy małe puree ziemniaczane.

Nie obawia się pan, że pana honor i osiągnięcia zostaną po tej walce wystawione na szwank?
- Nie ma takiej opcji. Jeśli za coś się biorę, to ciągnę to już do samego końca. Wychodzę z takiego założenia, że ciężka praca się opłaca.

Czy ta walka będzie zwieńczeniem pana bogatej kariery?
- Ale przecież to dopiero początek mojej kariery w sztukach walki. Jeśli wszystko pójdzie dobrze, będę się tym zajmował przez najbliższe cztery-pięć lat.

Którego z bokserów podziwiał pan w swoim życiu najbardziej?
- Ze wszystkich bokserów, których oglądałem, dla mnie najlepszy był Tyson. Niestety jest to osoba kontrowersyjna. Kiedyś był jak maszyna do zabijania, która robiła to, co sobie zaplanowała. W którymś momencie coś się zachwiało w jego karierze. Mimo wszystko jego walki były najbardziej spektakularne.

Ale nie odgryzie pan kawałka ucha Najmanowi, tak jak Tyson Holyfieldowi?
Raczej nie, ale jakby była potrzeba to i oba bym odgryzł.

Co sądzi pan o George'u Foremanie?
- Też był dobrym zawodnikiem, ale nie miał tak spektakularnych walk jak Tyson.

Na czym obecnie skupia się pan podczas treningów?
- Trenuje nacinanie skóry rywala rękawicami i posypywanie jej solą. Zapewniam zatem, że na pewno będzie bardzo bolało.

Staje się pan coraz bardziej popularny. Pewnie nie może się pan pozbyć natarczywych dziennikarzy i fotoreporterów.
- Obecnie dziennikarze nie mają wstępu na moje treningi. Już jeden fotoreporter za mną ciągle chodził i nie chciał przestać. Ostrzegałem go, że zabiorę mu aparat. W końcu wziąłem mu kartę pamięci i jeszcze oburzony powiedział mi, że pójdzie na policję. Dlatego jestem w stanie zrozumieć to, że Tyson ostatnio delikatnie znokautował fotoreportera. Ja jestem jednak troszkę mniej porywczy od niego.

inf-----super expres--

Kategoria: News
niedziela, 15 listopad 2009 17:10

Pudzian ostro trenuje!!!!

Mariusz Pudzianowski skacze na skakance. Choć waży 131 kg, przeskakuje lekko z nogi na nogę. Na elektronicznym przenośnym zegarze, duże czerwone cyfry odmierzają czas: od pięciu minut do zera. W końcu zegar odzywa się głośnym i przenikliwym sygnałem. Zaczyna teraz odliczać sekundy od minuty do zera, a „Pudzian" może odpocząć. Kiedy zegar znów natarczywie daje o sobie znać, zaczyna skakać przez kolejnych pięć minut. I tak cztery razy pod rząd. W końcu siłacz odkłada skakankę i wyciera pomarańczowym ręcznikiem spocone czoło.

- Nie ma siły. Jestem zmęczony tymi treningami - mówi od nosem i idzie na matę na której zaraz rozpocznie się trening MMA (mieszanych sportów walki).

Od pięciu tygodni Mariusz Pudzianowski jest częstym widokiem w Pawilonie Sportów Walki warszawskiej Akademii Wychowania Fizycznego. Pojawia się w sali zapasów i judo nawet dwa razy dziennie na treningach klubu Okniński MMA. Pod okiem Mirosława Oknińskiego przygotowuje się do walki z bokserem Marcinem Najmanem.


Pojedynek odbędzie się 11 grudnia na Torwarze, na dwunastej gali federacji Konfrontacja Sztuk Walki. Pudzianowski i Najmam będą walczyli po raz pierwszy w formule mma. Najman zapowiedział, że chce pokonać Pudziana, by udowodnić, że boks jest najbardziej skuteczną sztuką walki. Pudzianowski będzie tego dnia cięższy od boksera o ok. trzydzieści kilogramów. Jest aktualnie jednym z najsilniejszych ludzi na świecie, ma na kącie pięć tytułów mistrza świata w zawodach Strong Men. Pojedynek z Najmanem będzie jego pierwszą zawodową walką sportową. Ma jednak za sobą jednak kilkanaście lat treningu karate kyokushin (zdobył w nim tytuł wice mistrza Polski) oraz kilka lat treningów bokserskich. Przez ostatnich osiem lat trenował sztuki walki kopiąc tylko i obijając worek dla przyjemności.

- Gdyby ktoś powiedział mi dwa lata temu, że będę przygotowywał się do zawodowej walki, to bym nie uwierzył. Zdecydowałem się, bo w dźwiganiu żelastwa osiągnąłem już wszystko. Poza tym lubię wyzwania i rywalizację. Dlatego kiedyś zdecydowałem się na udział w „Tańcu z Gwiazdami" - mówi Mariusz Pudzianowski.

Tańcząc z Magdaleną Soszyńską-Michno zajęli drugie miejsce w VII miejsce tego programu. Walka Pudziana będzie wydarzeniem medialnym, które ściągnie przed telewizory miliony widzów. Właściciel KSW Martin Lewandowski w wywiadzie dla boxingnews.pl powiedział, że „obecnie to najdroższa walka w historii europejskiego mma". Mirosław Okniński przygotował już do zwycięstw w KSW Łukasza „Jurasa" Jurkowskiego i Antoniego „Chmiela" Chmielewskiego. Wyszkolił też trenerów Mameda Khalidova, najlepszego zawodnika tej federacji.

- Kiedy Pudzian zgłosił się do mnie, trochę obawiałem się, że będzie odstawiał gwiazdę. Od razu okazało się, że to normalny, bystry facet. Ma dobrze przemyślany i ułożony plan. Lubię z nim pracować, bo on wkłada serce w to co robi. Uczy się szybko i wyciąga właściwe wnioski - mówi Mirosław Okniński.

Trwa rozgrzewka. Po zapaśniczej macie biega w koło dziesięciu mężczyzn. Różnego wzrostu i postury. Kilku z nich to młodzieńcy stawiający pierwsze kroki w mma. Pudzian ze swą herkulesową posturą wygląda na tym tle zabawnie. Biega, robi pompki, staje na głowie i robi mostek. Potem Okniński pokazuje sekwencję techniczną, pozwalającą przy walce w parterze przejąć kontrolę nad przeciwnikiem. Pudzian ćwiczy ją z synem Oknińskiego Adamem.

- Przy mojej wadze mogę mieć z tym kłopoty - mówi zaaferowany. - No przecież robiłeś to wczoraj! Z nim - Okniński pokazuje na postawnego młodego mężczyznę rozgrzewającego się na macie obok. Zapaśnik Dariusz „Ponti" Smagowski przygotowuje się do sparingu, który za kilkanaście minut będzie miał z Pudzianem. Waży 130 kilogramów i jest czołowym polskim zapaśnikiem w stylu wolnym. Wyraźnie widać, że cieszy go perspektywa starcia z „Dominatorem", jak bywa także nazywany Mariusz Pudzianowski. W końcu Okniński kończy część techniczną treningu.

- No to dobra panowie, teraz walki - komenderuje.

Na jednej macie trenujący zaczynają walkę na chwyty. Potem kilka osób zakłada ochraniacze i walczy w formule MMA. Ich zmagania są obserwowane z wielką uwagą przez studentów AWF siedzących w barze. Na drugiej macie Pudzian przerabia z Pontim rzeczy, których nauczył się na treningu. Potem podnoszą na równe nogi i zaczynają walkę zapaśniczą. - Pięć minut! - Okniński włącza zegar. Siłacze zmagają się, sapią i pocą, ale żadnemu nie udaje się nawet przewrócić rywala. - Jeszcze trzydzieści sekund. Wygra ten kto przewróci na ziemię przeciwnika - Okniński zagrzewa ich do walki. W końcu Pudzian powala Pontiego i wygrywa. Po walce siada zmachany na ławce.

- 11 grudnia wygra lepszy. Na pewno tanio skóry nie sprzedam. Trenuję mma od pięciu tygodni. Na początku chłopaki robili sobie ze mnie worek treningowy, teraz rolę się pomału odwracają. Ale ja nigdy nikogo nie lekceważę. Do każdego przeciwnika podchodzę z szacunkiem i respektem. Tak czy inaczej będę tym samym facetem - mówi Mariusz Pudzianowski. Po południu czeka go trening boksu z trenerem Jackiem Kucharczykiem. A potem przed snem pół godziny biegania na bieżni. - O godzinie 23 wyłączam wszystko i kładę się na siłę spać - mówi Pudzian, który jak zdradza Okniński nawet leżąc w łóżku przed snem myśli o treningach.

Kategoria: News
niedziela, 25 październik 2009 17:30

Mariusz Pudzianowski trenuje przed walką w ringu

Niecałe dwa miesiące zostały do jego debiutu w MMA. Zdąży się przygotować? Dba o to odpowiednia osoba. Opiekun „Dominatora” jest pod wrażeniem.

Już 11 grudnia pięciokrotny mistrz świata strongmanów stoczy swoją pierwszą walkę w życiu. Rywalem będzie pięściarz Marcin Najman. Kto wyjdzie z tego pojedynku zwycięsko? Trener Mariusza Pudzianowskiego nie ma najmniejszych wątpliwości.

Jako pierwsi rozmawiamy z Mirosławem Oknińskim, który od 25 lat zajmuje się sportami walki, w tym od 12 lat MMA.

Jakim uczniem jest Mariusz?
Słucha się, czy wręcz przeciwnie? Szczerze, to nie spodziewałem się, że będzie aż tak dobrze. Swego czasu trenowałem też Pawła Nastulę. On zawsze wszystko wiedział lepiej. Jak zapytałem go, co zrobi, gdy rywal będzie na nim siedział i go obijał, odpowiedział, że nie ma takiej opcji, bo on jest za silny, by ktoś go tak dopadł.

I co?
Pierwsza walka, Brazylijczyk na nim siedzi i go obija. Z Mariuszem takich problemów nie będzie. On wie, że musi się sporo nauczyć. Słucha się. Nie dlatego, że ja jestem taki super, po prostu zdaje sobie sprawę, jak dużo trzeba wysiłku, by potem wyjść na ring i wygrać.

Jakie ma pan rokowania dla Pudzianowskiego.Będą z niego ludzie?
Będą, będą! On ma wszystkie atuty, by być mistrzem. Nie mówię tego, by mu się przypodobać, tak jest w rzeczywistości! Jest dynamiczny, silny, rozciągnięty. Ma pojęcie o boksie, kopie mimo swojej postury na wysokości głowy! Do tego bardzo dobrze przewraca rywali, świetnie radzi sobie w parterze. Bardzo szybko się uczy. Choć mamy tylko dwa miesiące, zdążymy!

Jak zaczęła się wasza współpraca?
Ktoś mnie polecił Mariuszowi i tak zostało. Ja na pierwszym spotkaniu powiedziałem mu wprost - ja wszystkiego nie wiem, ale wiem, kto wie.

I kto wie?
By osiągać sukcesy w MMA trzeba uczyć się od najlepszych, posiłkować się ich wiedzą. I ja to robię. Na moje zaproszenie dwa dni z Mariuszem spędził brazylijski trener Mario Sukata - legenda MMA, ma w swoim teamie kilku mistrzów. A już niedługo przyjeżdża do nas świeżo upieczony mistrz świata w chwytach, kolejny Brazylijczyk Fabricio Werdum. Poza tym mamy znakomitego trenera od zapasów, byłego akademickiego mistrza z USA - Roberta Roszkiewicza oraz równie dobrego fachowca od boksu - Jacka Kucharczyka. Mariusz słucha uważnie i się uczy. Będzie mistrzem!

Co te zagraniczne gwiazdy mówią o Mariuszu?
Że ma potencjał i - broń Boże - nie można tego zmarnować. Ważne, by trenować z głową.

Kto wygra pojedynek 11 grudnia - Pudzianowski czy Najman?
Mariusz powinien z nim wygrać nawet bez treningu. Szanujemy rywala, ale Pudzianowski jest dużo lepszy. Oczywiście, może się przyplątać jakaś kontuzja, Mariusz się potknie i skręci kostkę, może się zdarzyć, że Najman trafi pojedynczym ciosem, ale to musiałby być pechowy zbieg okoliczności.

Kategoria: News

Copyright 2013 © Pudzian Team
administracja i technologia:
Obsługa stron WWW