Szymon Majewski znów wymyślił...

"Pudzian" wkręcił znaną dziennikarkę

W programie "Szymon Majewski Show" często pojawiają się w ostatnim okresie sportowcy. Po niedawnym występie boksera Artura Szpilki, tym razem na antenie TVN pojawił się Mariusz Pudzianowski. Konwencja uczestnictwa byłego strongmana, a obecnie zawodnika MMA w show Majewskiego, była co najmniej nietypowa.

http://szymon.tvn.pl/informacje/pudzian-wkreca-nieemitowane-fragmenty,44168,1.html


Otóż sportowiec pojawił się w roli osoby "wkręcającej" znaną dziennikarkę i aktorkę Annę Wendzikowską. Śliczna celebrytka wystąpiła m.in. w "Klanie" oraz "M jak Miłość". Pudzianowski zaprosił Wendzikowską i jej ekipę na wywiad do siebie do domu, a na pytania odpowiadał zgodnie z instrukcjami podawanymi mu na bieżąco przez słuchawkę przez Majewskiego.

- Może panią zaskoczę, ale gram w filmie. To będzie taki film pod tytułem "Samotny Ogrodnik". Ale nie mogę za dużo o tym mówić, dlatego że to jeszcze jest tajemnica - stwierdził zapytany o plany na najbliższą przyszłość "Pudzian". - Gram takiego fajnego ogrodnika niemowę, który ma dysleksję. Ten ogrodnik ma dysleksję taką, że nie czuje zapachów - dodał.

Zapytany o dietę zaczął odpowiadać jeszcze dziwniej. - Podstawa to ziemniaki. Na śniadanie gdzieś tak piętnaście - dwadzieścia kilo. Jak mam siłę to obieram, a jak nie mam, to nawet nie obieram. Jak mam siłę to gotuję, jak nie mam siły to żyję sobie tak na luzie, jak ten ogrodnik. On też jest kawalerem - mówił Pudzianowski.

Kiedy Wendzikowska, wyraźnie już skonfundowana dziwnymi odpowiedziami celebryty, zapytała go o to, co robi w wolnym czasie, Pudzianowski kontynuował żarty. - Teraz to ta rola, a poza tym ćwiczę trochę. Ćwiczę przycinanie krzewów. A później sadzę pietruchę, to jest dopiero przewalona robota - powiedział, a jego rozmówczyni nie wytrzymała i schowała głowę w kolanach.

Po chwili dalszych żartów program się zakończył, ale Pudzianowski wypadł bardzo dobrze, długo bez śmiechu znosząc powtarzanie absurdalnych odpowiedzi Majewskiego. Warto wspomnieć, że taka formuła programu jest już sprawdzona w Stanach Zjednoczonych, gdzie Ellen DeGeneres instruowała choćby Davida Beckhama.

Roman Koń

Kategoria: News

Zdjęcia, które przesłałem z moich treningów w USA nie kłamały. Naprawdę na początku było bardzo ciężko, ale bardzo dużo dały mi sparingi z zawodnikami UFC wagi ciężkiej. Było tam z kim sparować, a efekty zobaczycie w trakcie walki - powiedział na konferencji prasowej przed galą KSW19 Mariusz Pudzianowski, jedna z gwiazd nadchodzącej gali.

Pracowałem przede wszystkim nad kondycją, treningi nad nią były dwa razy intensywniejsze. Na pewno w USA przez dwa i pół miesiąca nie leżałem. Było bardzo ciężko, a czasami jeszcze gorzej. Skręciłem nogę, potem uszkodziłem łokieć i musiałem lżej trenować. Ale dziesięć tygodni ciężkich treningów dało efekt - dodał "Pudzian", który stanie w ringu oko w oko z Bobem Sappem.

- Tak się złożyło, że dostałem propozycję z USA i mogłem tam wyjechać. Po walce zostanę w Polsce sześć tygodni i znów tam wyjeżdżam, tym razem na dłużej niż przed starciem - zdradził swoje plany Pudzianowski.

- Nie mnie oceniać walkę Roberta Burneiki i decydować czy się z nim zmierzę. Wiem, że kibice chcieliby zobaczyć nas walczących ze sobą. Czy tak będzie? To zależy tylko od ludzi, którzy organizują walki - wypowiedział się "Pudzian" na temat potencjalnego pojedynku z "Hardkorowym Koksu".

Kategoria: News

Medialnie byłoby to jedno z największych wydarzeń w polskim MMA. Do tej walki może niebawem dojść, bo obaj nie wykluczają spotkania w ringu. »

Wielkie odliczanie do gali KSW już się rozpoczęło. W środę wszyscy uczestnicy sobotniego wydarzenia pojawili się na oficjalnym ważeniu. Najwięcej emocji było, gdy wywołani zostali Mariusz Pudzianowski i Bob Sapp.

"Dominator" musi pokonać amerykańskiego giganta, bo ten ostatnio przegrywa z każdym. Nie dziwi, że były strongman już jest pytany o przyszłość. Na razie cały czas podkreśla, że nie jest jeszcze gotowy na czołowych wojowników z racji braku doświadczenia.

Dziennikarze wczoraj pytali przede wszystkim o walkę z Hardkorowym Koksem, który wygrał w debiucie z Marcinem Najmanem. Okazuje się, że Pudzian... wcale nie wyklucza takiego starcia! Od czego to zależy?


Oczywiście zdaję sobie sprawę z tego, że chcielibyście taką walkę zobaczyć. Będąc byłym mistrzem świata w podnoszeniu ciężarów miałem podobne gabaryty jak Robert Burneika. Jak to się potoczy? Zobaczymy. To, czy taki pojedynek może dojść do skutku, zależy od Martina Lewandowskiego i Maćka Kawulskiego. Na pewno jednak wielu ludzi chciałoby taką walkę obejrzeć - wyznał gwiazdor KSW w rozmowie z wp.pl.



Zielone światło ze strony Pudzianowskiego zatem jest. Warto tutaj przypomnieć, że takiej walki nie wykluczył także Robert Burneika. Zobaczcie, co mówił po walce z Najmanem.

Kibice na pewno by chcieli takiego pojedynku. Są jednak dużo mądrzejsze rzeczy niż bicie się po mordach w MMA. Głupi nie jestem. Ja już mówiłem, że nie jestem żadnym fighterem. Gdybym miał walczyć z Pudzianem, to musiałbym się do tego naprawdę przygotować, a nie tak jak z Najmanem, że wszedłem do ringu bez treningu


Sprawa zatem jest otwarta. Tylko czy Pudzianowi są jeszcze potrzebne takie "freak show"? Chcielibyście zobaczyć walkę Pudzianowski vs. Hardkorowy Koksu?

 

Kategoria: News

Jutro przygotowania do kolejnej walki w MMA będą na drugim planie. Pięciokrotny mistrz świata siłaczy wystąpi bowiem w niesamowitym przedstawieniu.Mariusz Pudzianowski od kilku lat nie jest tylko zwykłym sportowcem. To także jedna z najbardziej rozpoznawalnych twarzy w Polsce bez względu na wykonywany zawód. Mamy właśnie na to kolejny dowód. O co chodzi?

W lipcu będziemy obchodzić 600. rocznicę bitwy pod Grunwaldem. Ale inauguracja nastąpi już jutro - w Warszawie. Jednym z bohaterów artystycznego widowiska będzie o dziwo „Dominator”. W jakiej roli wystąpi sportowiec? Rycerza!

Jak donosi portal internetowy dziennika „Rzeczpospolita”, Pudzianowski ma być twarzą obchodów tej legendarnej bitwy. Jutro na Zamku Królewskim (godzina 12.00) ma się pojawić w stroju rycerskim. Będzie się działo, oj będzie. Swoją posturą i wyczynami przypomni o XV-wiecznym Mikołaju Powale z Taczewa, który ostrza toporów gołymi rękoma zginał - mówi Edward Chdzuik, wicedyrektor Narodowego Centrum Kultury. Co na to Pudzianowski?

Potwierdzam. Troszkę organizatorzy musieli mnie namawiać, ale ostatecznie zgodziłem się. Lubię dobrą zabawę, a poza tym interesuję się takimi rzeczami - zdradza nam Mariusz.Pudzianowski doskonale odnajduje się w nowych dla siebie inicjatywach. Dał radę w „Tańcu z Gwiazdami”, da zapewne i w roli rycerza. Zabawa, zabawą, ale po widowisku wracam do treningu, by szykować formę na następnego rywala - dodaje po chwili.Profesjonalista pełną gębą. Na razie nadal nie wiadomo, z kim w swojej drugiej walce w MMA zmierzy się Pudzianowski. Sam zawodnik średnio się tym interesuje. Po prostu wykonuje swoją pracę i już. Jednak zanim wyjdzie na liny, czekają go rycerskie występy. Pierwszy z nich już jutro.

Pójdziecie w czwartek zobaczyć Pudziana w roli rycerza? To dobra rola dla niego?

Źródlo: www.sportfan.pl

Kategoria: News
środa, 13 styczeń 2010 23:59

Haugen będzie jednak rywalem Pudziana?

Cóż to byłby za pojedynek! Wciąż istnieje duża szansa, by kolejnym przeciwnikiem Mariusza Pudzianowskiego w formule MMA był jego stary rywal z zawodów strongmanów – 130-kilogramowy norweski gigant Arild Haugen - informuje serwis Stawiam.com.

Po pokonaniu Najmana Pudzianowski nie może opędzić się od ofert walki. Jak sam twierdzi, większość z kandydatów nie zasługuje na pojedynek z nim i dzięki Polakowi chce wyrobić sobie nazwisko.

Wygląda na to, że w tej chwili to właśnie Haugen (najsilniejszy człowiek Norwegii 2008 i 2009 roku) byłby dla Pudziana jedynym godnym rywalem.

Obu zawodników łączy bardzo wiele. W niemal tym samym czasie opuścili środowisko strongmanów i zajęli się sportami walki.

Pudzian w grudniu ubiegłego roku w 43. sekundy rozniósł Marcina Najmana w swojej debiutanckiej walce w formule MMA. Haugen niedawno został bokserem i... pozazdrościł Polakowi. Norweg w ringu stanął tego samego dnia, co Polak i był tylko odrobinę wolniejszy od Pudzianowskiego. Zasypał lawiną piorunujących ciosów Łotysza Pavelsa Dolgovsa i znokautował go po 45. sekundach od pierwszego gongu.

Źródło: wp.pl

Kategoria: News
W środowy wieczór w Warszawie odbyła się konferencja i poglądowe ważenie przed galą KSW 19, która odbędzie się 12 maja w Łodzi. Mariusz Pudzianowski okazał się lżejszy od swojego najbliższego rywala Boba Sappa o 22 kilogramy.

Oficjalne ważenia zawodników przed galami MMA zawsze odbywają się dzień przed imprezą. Środowy event został zorganizowany z myślą o kibicach, którzy - jak się okazało - licznie przybyli do Amfiteatru Bemowo.

Podczas ważenia największy entuzjazm wśród kibiców wzbudził Bob Sapp, który chwycił za mikrofon, nazwał „Pudziana” kurczakiem i w charakterystyczny dla siebie sposób się roześmiał. Po tym jak zszedł ze sceny, niezbędna była interwencja służb, bo stojąc na wadze Amerykanin rozlał napój z puszki i rozrzucił wokół siebie jedzenie (z tacy, na której znajdowała się podobizna Mariusza Pudzianowskiego).

„Pudzian” nawet nie próbował popisywać się w podobny sposób. Od 2,5 miesięcy koncentrował się na sportowych przygotowaniach do walki.

- Nad czym szczególnie pracowałem? Przede wszystkim nad kondycją. Treningi kondycyjne były dwa razy mocniejsze niż ostatnio, a waga 121 kg wyszła z ciężkiej pracy. Było naprawdę bardzo ciężko. W jednym z treningów skręciłem nogę, a później podczas sparingu, przy obaleniu, poszedł łokieć… To było dziesięć tygodni ciężkiej pracy - podkreślał Pudzianowski podczas środowej konferencji.

- Jak trenowałem w American Top Team za pierwszym razem, pół roku temu, to nie było łatwo. Teraz jednak trudy zwiększyły się o jakieś 60%. Zdjęcia z treningów, jakie zamieszczałem w internecie, były efektowne, ale nie kłamały - było bardzo ciężko - zaznaczył.

Dodał też, że w trakcie przygotowań miał okazję posparować z zawodnikami, przygotowującymi się do gali UFC 146.

- Przygotowywała się tam cała ekipa wagi ciężkiej. Byli tacy zawodnicy jak Mark Hunt czy Bobby Lashley i wielu innych fighterów, którzy za dwa tygodnie będą startować w UFC 146. Na własnej skórze odczułem, jak jest ciężko - relacjonował Pudzianowski.

Jego rywal, który z ostatnich jedenastu walk w formule MMA przegrał aż osiem, nie wydaje się być trudnym przeciwnikiem. W ostatnim pojedynku (odbywającym się na zasadach K-1) z Rokiem Struclem na gali WFC 16 Sapp... zupełnie nie miał siły walczyć i ostatecznie poddał walkę po tym, jak padł na ring, ciężko oddychając. Widowisko trwało raptem półtorej minuty i zakończyło się nokautem bez ciosu!

- Mogę zapewnić, że tym razem nie poddam się tak szybko - obiecuje Amerykanin, choć nie brzmi to zbyt przekonująco.

Nowością na gali KSW będzie walka kobiet. Kibice, którzy przyjadą do Łodzi, będą mieli okazję na własne oczy zobaczyć, jak w ringu radzą sobie Paulina Suska i Marta Chojnoska. Na obu zawodniczkach spoczywa olbrzymia odpowiedzialność, bo jeśli ich starcie nie wypali, to pojedynki kobiet mogą nie być już organizowane.

- Obie doskonale zdajemy sobie sprawę z tej odpowiedzialności. Trenujemy nie od dziś i chcemy dać dobrą walkę. Myślę, że pokażemy MMA na wysokim poziomie, pomagając rozwojowi tej dyscypliny w Polsce. Ta walka na pewno wypali i będzie zacięta – obiecywały Suska i Chojnoska podczas środowej konferencji.


Wyniki ważenia poglądowego:

Walka wieczoru 2 (open):
Mariusz Pudzianowski - 121 kg
Bob Sapp - 143 kg

Walka wieczoru 1 (-85 kg):
Mamed Chalidow - 89 kg
Rodney Wallace - 88 kg

Extrafight 5 (-84 kg):
Michał Materla - 87 kg
Jay Silva - 89 kg

Extrafight 4 (-84 kg):
Antoni Chmielewski - 88 kg
Matt Horwich - 92 kg

Extrafight 3 (-77 kg):
Asłambek Saidow - 79 kg
Grigor Aschugbabjan - 81 kg

Extrafight 2 (-55 kg):
Marta Chojnoska - 57 kg
Paulina Suska - 56 kg

Extrafight 1 (-77 kg):
Borys Mańkowski - 79 kg
Marcin Naruszczka - 84 kg


Michał Bugno, Wirtualna Polska

Kategoria: News

Coraz głośniej o naszych wojownikach mieszanych sztuk walki na świecie. Kto tym razem został wyróżniony?Jeszcze kilkanaście tygodni temu stosunkowo niewielka liczba osób interesowała się walkami MMA. Wszystko zmieniło się jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki - dzięki starciu Mariusza Pudzianowskiego z Marcinem Najmanem.

„Dominator” stawia jednak w tym sporcie dopiero pierwsze kroki. Dużo więcej doświadczenia i walk na koncie mają inni z biało-czerwonych. O nich też jest teraz głośno. W tym gronie jest też Mamed Khalidov. Czeczen z polskim paszportem został właśnie wyróżniony przez dziennikarzy bardzo prestiżowego portalu.
O co chodzi? Strona www.mmaweekly.com opublikowała listę najlepszych fighterów w poszczególnych kategoriach wagowych. Khalidov po raz pierwszy załapał się do czołowej "10" w wadze średniej. Żurnaliści umieścili zawodnika KSW Team na 10 miejscu.

Khalidov ma za sobą bardzo udany występ na japońskiej gali Sengoku 11, gdzie pokonał mistrza organizacji World Victory Road wagi średniej, Brazylijczyka Jorge Santiago. To było duże zaskoczenia dla kibiców, ekspertów jak i samego zawodnika. Oby Mamed zaskakiwał nas i siebie znacznie częściej.
Polski Czeczen ma jeszcze w kontrakcie ze wspomnianą organizacją dwa pojedynki. Jeśli zaprezentuje taką formę jak z batalii z Santiago, możemy być o niego spokojni. W zestawieniu wagi ciężkiej nie znalazł się Pudzianowski. W sumie nic dziwnego. Przed „Dominatorem” jeszcze sporo pracy. Prowadzi Fedor Emelianienko przed Brockiem Lesnarem i Frankiem Mirem.

Jak daleko zajdzie w MMA Khalidov? Jak przewidujecie?

źródło: www.sportfan.pl

Kategoria: News
poniedziałek, 11 styczeń 2010 23:59

"Pudzian": komuś może stać się krzywda

Mariusz Pudzianowski wrócił do intensywnych treningów przed kolejną walką w formule MMA. Chętnych do starcie z "Pudzianem" nie brakuje - strongman zapowiada jednak, że jego potencjalnym przeciwnikom może stać się krzywda.

- Jeśli ktoś wychodzi do walki w ringu, to nie po to, żeby się głaskać albo pieścić swojego przeciwnika. Jeden człowiek może mieć kości twardsze, inny bardziej kruche. O tym decyduje genetyka, jego trening, predyspozycje przygotowanie do starcia. Tak więc to, czy komuś stanie się krzywda, nie zależy tylko ode mnie - mówi "Pudzian" w wywiadzie dla dziennika "Polska The Times".

Wielokrotny mistrz świata strongmanów przestrzega, że sporty walki, to dyscypliny dla prawdziwych twardzieli i każdy kto wchodzi z nim do ringu musi wkalkulować jakieś obrażenia.

- Proszę pamiętać, że na ringu i bokserom czaszki pękały, łamali sobie szczęki ciężkimi ciosami i nikogo to nie dziwi. Każdy, kto wychodzi do pojedynku ze mną, musi wkalkulować jakieś obrażenia w ryzyko wykonywanego przez siebie zawodu - zaznacza "Pudzian".

Źródło: Polska The Times/WP.PL

Kategoria: News

Ciężkie treningi w Stanach Zjednoczonych przyniosły efekt. "Dominator" zmalał w oczach i dziś już zupełnie nie przypomina osiłka z czasów strongmenów.

Dwie ostatnie walki z Jamesem Thompsonem pokazały Mariuszowi Pudzianowskiemu, jak wiele nauki jeszcze przed nim w MMA. Gwiazdor federacji KSW wziął się do pracy i w ostatnich tygodniach harował w prestiżowej szkole American Top Team.

Na zdjęciach z treningów już było widać, jak zmienia się jego sylwetka. Przed walką z Bobem Sappem wprawdzie nie schudł i waży 121 kilogramów. Mimo to fani zauważyli, że Pudzian zmalał w oczach - zdjęcia znajdziecie w "Fakcie" - co zresztą ma swoje odzwierciedlenie w jego kondycji.

Wymiary nie mają żadnego znaczenia. Gdy zaczynałem walczyć w MMA, byłem wielki, ale po dwóch minutach brakowało mi prądu. Teraz wytrzymuję całą walkę i mam jeszcze siły na następną - mówi Pudzianowski w "Fakcie".

Niedawno były strongmen chwalił się, że osiąga rekordowe czasy w biegach. To wielka metamorfoza, bo wszyscy dobrze pamiętają, jak niedawno ledwo starczyło mu sił na niecałą jedną rundę. Efekt jest taki, że jego ciało to już praktycznie same mięśnie i nie ma mowy o jakimkolwiek tłuszczyku.


Możliwe, że niebawem będzie... jeszcze mniejszy.
Na razie celem jest pokonanie "Bestii".

Czuję się o niebo lepiej niż dwa lata temu, gdy zaczynałem nowy sport. Moim celem w MMA jest ciągły trening, poprawianie swoich umiejętności, a gdy wychodzę na ring, chcę zniszczyć rywala. W sobotę zobaczycie, czy byłem w Ameryce na wakacjach, czy czegoś się nauczyłem.

Kiedyś był wielkim osiłkiem ze strongmenów, a dziś ma sylwetkę, której może mu pozazdrościć wiele gwiazd światowej MMA.

Kategoria: News

To byłoby najlepsze rozwiązanie. My o tym pisaliśmy, piszą teraz nasi koledzy po fachu z USA. Taka walka zelektryzowałaby cały świat.Wciąż czekamy na nazwisko kolejnego rywala dla Mariusza Pudzianowskiego. Pięciokrotny mistrz świata strongmanów po przerwie świąteczno-noworocznej spotkał się już co prawda z ludźmi z KSW, ale konkretów na razie brakuje.

W mediach pojawia się coraz więcej spekulacji. Z niecierpliwością na ostateczną decyzję czekają też dziennikarze ze Stanów Zjednoczonych. Oni również mają swoją listę życzeń. Kogo widzieliby więc w roli przeciwnika „Dominatora”? Drugiego siłacza!

A konkretniej to Arilda Haugena. O jego debiucie między linami już Was informowaliśmy. Norweg co prawda wybrał boks, a nie MMA, ale to i tak żaden problem. W pierwszej swojej walce zdeklasował rywala już po 45 sekundach. Czyli przebywał w ringu zaledwie sekundę dłużej niż Pudzianowski w starciu z Marcinem Najmanem.

Już wtedy apelowaliśmy do KSW, by wzięli Haugena pod uwagę. Zorganizowanie walki dwóch strongmanów nie byłoby raczej zbyt trudne. Teraz ten pomysł podchwycili nasi koledzy po fachu z USA. Ich zdaniem może i Norweg boksersko jest lepszy, może jego ciosy mają więcej mocy, ale to Pudzianowski jest bardziej zwinny, szybszy i zdeterminowany.
Autor artykuły pisze, że Polak jak już się za coś zabiera, zazwyczaj osiąga zamierzony cel. Chciał zdobyć piąty tytuł MŚ siłaczy - zdobył, chciał zagrać w rugby - zagrał, chciał spróbować sił w MMA - spróbował. Teraz chce w MMA wdrapać się na szczyt - i zapewne, zdaniem dziennikarza z USA, wdrapie się.

My także chcielibyśmy zobaczyć taką walkę. I - podobnie jak żurnaliści ze Stanów - zastanawiamy się, czy lepiej, aby panowie zmierzy się w ringu, a może w klatce? Jakie jest Wasze zdanie? Piszcie na forum!

źródło: www.sportfan.pl

Kategoria: News

Copyright 2013 © Pudzian Team
administracja i technologia:
Obsługa stron WWW