Jeśli ktoś wychodzi do walki na ring, to nie po to, żeby się głaskać albo pieścić swojego przeciwnika - mówi Mariusz Pudzianowski na łamach "Polska - The Times" w rozmowie z Oskarem Berezowskim.

Debiutował Pan na ringu podczas Konfrontacji Sztuk Walki i od razu rozpalił Pan wyobraźnię kibiców. Zresztą nie tylko ich, nawet przeciwnika. Marcin Najman, który przetrwał między linami 44 sekundy, stwierdził, że Pudzianowski to robot, który ma pięć żyć. Ostrzegł też potencjalnych przeciwników, że jest Pan tak silny, że może kiedyś komuś zrobić na ringu krzywdę. Trochę cierpnie skóra po tych słowach.

- Jeśli ktoś wychodzi do walki na ring, to nie po to, żeby się głaskać albo pieścić swojego przeciwnika. Jeden człowiek może mieć kości twardsze, inny bardziej kruche. O tym decyduje genetyka, jego trening, predyspozycje, przygotowanie do starcia. Tak więc to, czy komuś stanie się krzywda, nie zależy tylko ode mnie.

- Komuś może stać się krzywda?

- Oczywiście. Proszę pamiętać, że na ringu i bokserom czaszki pękały, łamali sobie szczęki ciężkimi ciosami i nikogo to nie dziwi. Każdy, kto wychodzi do pojedynku ze mną, musi wkalkulować jakieś obrażenia w ryzyko wykonywanego przez siebie zawodu. Przecież profesjonalny kierowca rajdowy liczy się z tym, że może uczestniczyć w poważnym wypadku. Profesjonalista, który wychodzi między liny, nieważne czy to boks, czy mieszane sztuki walki, musi zakładać ryzyko i mieć świadomość, że pojedynek może się skończyć jakimś urazem. Nawet ciężkim.

- Ostatnio mówił Pan, że chciałby walczyć w Stanach Zjednoczonych.

- Zaraz, zaraz. Chciałbym? Ktoś może źle zrozumiał moją wypowiedź. Więc ustalmy precyzyjnie: na razie nie myślę o wyjeździe do Stanów. W późniejszym okresie pewnie się to wydarzy. W tej chwili koncentruję się wyłącznie na treningach. Moim celem jest podniesienie umiejętności i jak najlepsze przygotowanie do kolejnej walki. Tak samo było, gdy zaczynałem karierę strongmana. Na początku pragnąłem być najlepszy w Polsce i wylewałem litry potu na treningu, żeby zrealizować ten plan. Gdy mi się to udało, ruszyłem oczko wyżej, moją ambicją była pozycja numer jeden w Europie. Dopiero potem postanowiłem podbić świat. Ta analogia pasuje też do tego, co robię teraz: krok po kroku chcę piąć się wyżej.

- Ale myśli Pan o USA?

- Ameryka nie jest kolebką mieszanych sztuk walki. Można być najlepszym zawodnikiem, nie startując w USA. Nie ma co demonizować wyjazdu tam. Wolę koncentrować się na tym, żeby być najlepszym w tym, co robię, niezależnie od miejsca rywalizacji. Można przecież toczyć świetne walki z bardzo dobrymi rywalami w Europie, Rosji. Dla mnie to bez różnicy.

- Mówi Pan o kolebce. To w Japonii i Brazylii narodziły się podobne turnieje.

- No właśnie, a w Stanach UFC (Ultimate Fighting Championship) jest po prostu dobrze wypromowane.

- Podoba się Panu UFC? Tam starcia są organizowane w oktagonie, który niektórzy nazywają klatką. Dla wielu osób to trochę przerażający widok. Wszedłby Pan do klatki?

- Jak najbardziej. Klatka sprawia, że nie można mieć tylko silnych rąk, ale trzeba być wszechstronnym zawodnikiem.

- UFC preferuje jednak fighterów, którzy uderzają.

- UFC to tylko federacja, która organizuje starcia w mieszanych sztukach walki. Generalne zasady więc są takie same. Tam też bokser, nie wygra pojedynku tylko dzięki sile własnych pięści. Tam też trzeba mieć siłę, technikę, doskonałe umiejętności zapaśnicze, znać judo, boks, dobrze kopać. Klatka też jest dla wszechstronnych ludzi.

- Wracając do kolebki. Chciał Pan kiedyś bić się w Japonii w K-1. Prowadził Pan nawet nieoficjalne negocjacje? Dlaczego się nie udało?

- Nie zdołali spełnić moich warunków, więc odłożyłem to sobie na później, miałem inne priorytety. To od kiedy interesował się Pan takimi wyzwaniami jak K-1 czy mieszane sztuki walki. Od dawna. Trenowałem przecież karate kyokushin, bawiłem się też trochę w boks.

- To dlaczego nie zobaczyliśmy Pana wcześniej w ringu?

- Do tej pory jednak lepiej można było zarobić na noszeniu żelastwa, a sport to mój zawód, więc musiałem wybrać bardziej intratne zajęcie. Teraz mieszane sztuki walki trochę inaczej wyglądają, choć w Polsce większość zawodników wciąż dostaje jakieś małe pieniądze.

- Ma Pan jakiś cel w postaci określonego przeciwnika z najwyższej półki?

- Jest kilku naprawdę dobrych zawodników; np. Rosjanin Fiodor Emelianenko, bardzo mi się podoba, jak walczy Mirko "CroCop" Filipovic czy Wanderlei Silva. Ale nie trenuję w tej chwili z myślą, że będę kiedyś z nimi walczył: to raczej jest jakaś inspiracja.

- Zaczął Pan już przygotowania do kolejnego pojedynku w KSW?

- Już ćwiczę. Rano chodzę na siłownię, potem trening wytrzymałościowy, czyli biegi, albo jazda na rowerze, wieczorem trening techniczny na mecie: boks, zapasy. Wszystko jest już poukładane jak trzeba. To nie jest jeszcze sto procent pracy, jaką będę wykonywał wkrótce, bo nie byłbym w stanie tego wytrzymać.

- Gdzie Pan trenuje technikę?

- Głównie w Warszawie: boks na Legii, na Gwardii zapasy, jujitsu i inne pokrewne sztuki na Akademii Wychowania Fizycznego.

- Podobno szuka Pan nowego trenera mma? Nie układa się współpraca z Mirosławem Oknińskim?

- To bzdura. W moim teamie nie ma żadnych zgrzytów. Wszystko idzie swoim torem.

- Mariusz Pudzianowski to symbol siły. Łatwo jest Panu znaleźć chętnych do treningu?

- Nie mam z tym wielkich problemów. Trenuję z każdym dobrym zawodnikiem, jaki chce przyjść do mnie na zajęcia. Nie zauważyłem, żeby ktoś się bał. Ćwiczę i z takimi ważącymi po 120 kilogramów, i z takimi o masie 85 kg. Z tymi lżejszymi trenuję uważniej, oni są szybsi, ale i ja muszę uważać, żeby nie wkładać 100-procentowej siły. Zresztą nie używam na zajęciach całej mocy w uderzenia. A jak chcę, żeby ktoś dał mi w kość, to po prostu robię szybsze zmiany partnerów i jak mają dwie minuty, to naprawdę są w stanie w tym czasie się zajechać.

- Ma Pan dużo propozycji na kolejną walkę?

- Faktycznie jest tego sporo, ale w dużym stopniu to propozycje od gości, którzy chcą się trochę wypromować, niż poważne oferty. Staram się nie nakręcać tym szumem medialnym.

- Informacja, że może się Pan bić z byłym hokeistą-zabijaką Krzysztofem Oliwą była prawdziwa?
Śmieję się z tego i nawet szkoda to komentować. W każdym razie nie rozmawiałem o walce z Oliwą. Ktoś wyssał to sobie z palca.

- To ile walk z udziałem Mariusza Pudzianowskiego zobaczymy w tym roku?

- Planuję dwa pojedynki, najwyżej trzy.

- Z kim?

- Tego jeszcze nie wiem. Na pewno każdy kolejny przeciwnik będzie mocniejszy. Poza tym to my wybieramy rywala i my mu złożymy propozycję, nie odwrotnie. Mamy pięć, sześć nazwisk odpowiadających mojemu obecnemu poziomowi. Nie będą to jeszcze ludzie z najwyższej półki - nie od razu Rzym zbudowano.

- Rozmawiał Pan z innymi strongmanami na temat swojej kariery w mma? Jakie są ich opinie?

- Nie rozmawiałem z nimi. Każdy robi to, co uważa za słuszne, i niech tak zostanie.

- Spodziewał się Pan, że ta walka z Najmanem odbije się aż tak szerokim echem na świecie?

- Spodziewałem się. Pamiętam choćby, co działo się po "Tańcu z gwiazdami". Za co nowego się nie wezmę, to wzbudza to duże zainteresowanie mediów. Na świecie mam ugruntowaną pozycję dzięki karierze strongmana. Stacja ESPN transmitowała moje zawody do ponad stu krajów. Relacje nadawane są w dobrym czasie antenowym. Moje nazwisko obija się więc w różnych mediach od dawna. Nie wychodzę jednak na ring dla rozgłosu, ja już mam swoją pozycję i nie muszę się dodatkowo promować. Szum niech robią wokół siebie muzycy albo aktorzy, ja mam inne zajęcia.

- Nie rezygnuje Pan z zawodów siłaczy?

- W Marcu startuję w Gdańsku, w kwietniu lecę do Afryki na zawody, w maju w jakiś imprezach w Polsce uczestniczę. Cały czas coś się będzie działo.

- Jest Pan teraz bardziej strongmanem czy zawodnikiem mma?

- Jednym i drugim. Do mma też jest potrzebna siła, w strongmanach niezbędna jest ogólna sprawność i wytrzymałość. Mogę więc to wszystko ze sobą pogodzić.

Źródło: "Polska - The Times"

Kategoria: News

Burneika kontra Pudzian? "Wiem, że chcecie to zobaczyć!"

Mariusz Pudzianowski kontra Robert Burneika w formule MMA? Taka walka z pewnością wzbudziłaby w Polsce olbrzymie zainteresowanie i wielkie emocje. W trakcie środowej konferencji przed zbliżającą się galą KSW 19 "Pudzian" wyjawił, co myślio ewentualnej walce z "Hardcorowym Koksem".

W sobotę na gali KSW 19 w Łodzi Pudzianowski stoczy swoją siódmą walkę w formule MMA, a jego przeciwnikiem będzie Amerykanin Bob Sapp. Z kolei Burneika w sportach walki zadebiutował 27 kwietnia, pokonując Marcina Najmana na gali MMA Attack 2 w Katowicach. Czy możliwe, że wkrótce zobaczymy w ringu lub oktagonie "Pudziana" walczącego z "Hardcorowym Koksem"?

- Oczywiście zdaję sobie sprawę z tego, że chcielibyście taką walkę zobaczyć - zwrócił się Pudzianowski do dziennikarzy i kibiców zebranych w Amfiteatrze Bemowo. - Kiedyś miałem podobne gabaryty jak Robert Burneika. Jak to się potoczy? Zobaczymy. To, czy taki pojedynek może dojść do skutku, zależy od Martina Lewandowskiego i Maćka Kawulskiego. Na pewno jednak wielu ludzi chciałoby taką walkę obejrzeć.

Oczywiście na razie nie wiadomo, czy kolejnymi walkami w MMA zainteresowany będzie Robert Burneika. Do tej pory podkreślał on, że nie ma podobnych planów, a pojedynek z Najmanem traktuje jako przygodę i dobrą zabawę.

- Każdy próbuje ode mnie wyciągnąć to, czy będę walczył dalej, a ja nie mam na razie żadnych planów. Zobaczymy, jak to wszystko się potoczy. Nie powiem, że to koniec, ale nie powiem też, że będę występował w następnych walkach - mówił "Hardcorowy Koksu" w rozmowie z WP.PL.

Oczywiście nawet jeśli Burneika zdecyduje się kontynuować swoją przygodę z MMA, to walka z Pudzianowskim wciąż będzie mało prawdopodobna. "Pudzian" od 2009 roku występuje na galach organizowanych przed federację KSW, a słynny kulturysta zadebiutował w organizacji MMA Attack, która już wkrótce może mu złożyć kolejne propozycje.

- Zobaczymy. Usiądziemy, zjemy "stejki" i luźno porozmawiamy. Jeżeli mu się to spodobało, to czemu nie? Do pierwszej walki nie było go ciężko namówić. Przedstawiliśmy mu, na czym miałoby to polegać, a po tygodniu Robert dał odpowiedź - "tak, startuję!". Była to dla nas super wiadomość! Oczywiście, on już wcześniej oglądał MMA. Mieszka przecież w Las Vegas - sercu tego sportu - podkreślił w rozmowie z WP.PL prezes MMA Attack Dariusz Cholewa.

Burneika od pewnego czasu zna się z Pudzianowskim. Obaj sportowcy lubią się i szanują. Latem ubiegłego roku wspólnie wystąpili w telewizyjnym programie Szymona Majewskiego. Tego dnia stoczyli ze sobą pojedynek na... typowanie końcówek rozpoczętych filmików. "Walka" zakończyła się wygraną Pudziana 2:1.

Michał Bugno, Wirtualna Polska

Kategoria: News
środa, 13 styczeń 2010 23:59

Rycerz Mariusz z Pudzianowa

Najsilniejszy człowiek świata Mariusz Pudzianowski będzie twarzą obchodów 600-lecia bitwy pod Grunwaldem. Na widowisko artystyczne inaugurujące imprezę przybędzie w stroju rycerskim.

– Swoją posturą i wyczynami przypomni o piętnastowiecznym Mikołaju Powale z Taczewa, który ostrza toporów gołymi rękoma zginał – mówi Edward Chudzik, wicedyrektor Narodowego Centrum Kultury. – Powała został uwieczniony przez Henryka Sienkiewicza w „Krzyżakach”.

Oprócz Pudzianowskiego w inauguracji obchodów na Zamku Królewskim wezmą udział pomysłodawca wiceminister kultury Piotr Żuchowski, aktor Daniel Olbrychski, sarmacki pieśniarz Jacek Kowalski, lider zespołu Armia Tomasz Budzyński, który ma skomponować pieśń z okazji jubileuszu bitwy.

Wybitny mediewista prof. Henryka Samsonowicz opowie podczas spotkania na zamku o dyplomacie Pawle Włodkowicu, który po bitwie grunwaldzkiej na soborze w Konstancji przekonał papieża do polskich racji, że warto ludy pogańskie pokojowo, a nie jak krzyżacy – mieczem.

Warszawianie będą mogli zobaczyć w środę paradny przemarsz XV-wiecznych rycerzy.

O godz. 10.45 spod Teatru Polskiego w Warszawie wyruszą konni, a z nimi pieszo w kierunku Zamku Królewskiego podążać będzie herold z bębnem, który ogłaszać będzie nowinę o bitwie.

Kategoria: News

W ekskluzywnym wywiadzie dla Sportfana Martin Lewandowski opowiada otwarcie, co myśli o Thompsonie i jego rewanżu z byłym strongmanem.

W jednym z niedawnych wywiadów James Thompson zasugerował, że miał obiecaną trzecią walkę z Mariuszem Pudzianowskim na gali KSW 19, ale właściciele federacji ostatecznie "olali" sprawę i w ogóle się do niego nie zgłosili

O komentarz w tej sprawie poprosiliśmy Martina Lewandowskiego, współzałożyciela największej organizacji MMA w Europe. I co się dowiedzieliśmy? Że to, co opowiada "Kolos", to bajki wyssane z palca!

Thompson chyba już za dużo przyjął na głowę, bo sam nie pamięta naszych ustaleń. Zapewniam, że w ogóle nie chcieliśmy go za przeciwnika Pudziana na KSW 19. Planowaliśmy go ściągnąć dopiero pod koniec tego roku albo na początku następnego - zdradził Spotfanowi.

Lewandowski i jego wspólnik, Maciej Kawulski, są tak wściekli na Brytyjczyka, że już teraz zapowiadają, że więcej do Polski go nie zaproszą!

Temat jest już zagrzebany! To kara za jego zachowanie: arogancję, bezczelność, chęć wykorzystania drugiej strony w tak niefajny sposób biznesowy. My zrobiliśmy dla tego głąba bardzo dużo odwołując werdykt, przyznając się do popełnionego błędu, a on teraz tak się odpłaca? - pytał retorycznie szef federacji.

Przedstawiciele polskiej organizacji MMA po części mają także pretensje do ludzi z narożnika Thompsona, jego menedżerów, a nawet dziewczyny! Chodzi o to, jak "Kolos" w ringu, po drugiej walce z Pudzianowskim, krzyczał, że "KSW to skur******"…

Takie zachowanie nigdy nie będzie tolerowane. To brak szacunku do innych! Ja rozumiem, że Thompson był wtedy zdenerwowany. Ale jeżeli on nie trzymał fasonu, to powinien ktoś z jego ekipy przyprowadzić go do porządku. Najwidoczniej są to ludzie podobnej klasy - podsumował Lewandowski.

Zgodzicie się z opiniami współzałożyciela największej polskiej organizacji MMA? Thompson za swoje chamstwo nie zasłużył na kolejną szansę

Kategoria: News

Mariusz Pudzianowski po krótkim odpoczynku wrócił już do treningów. Najsilniejszy człowiek świata, a od niedawna także zawodnik MMA, już wkrótce zamierza stoczyć kolejną walkę.Przypomnijmy, że "Pudzian" zadebiutował na zawodowym ringu podczas grudniowej gali Konfrontacji Sztuk Walki. Pięciokrotny mistrz świata strongman potrzebował zaledwie 44 sekund, żeby pokonać Marcina Najmana.

Ostatnie dni 2009 roku Mariusz spędził na...walce z chorobą (po walce z "El Testosteronem" trafił do łóżka) i krótkim odpoczynku. Z początkiem stycznia wrócił już do ciężkich treningów. - Zasuwam ile się da. Spędzam wiele godzin na warszawskim AWF-ie intensywnie trenując - wyjaśnia "Pudzian" w rozmowie z "Expressem Ilustrowanym".Debiut Pudzianowskiego na ringu wywołał ogromne poruszenie w środowisku MMA. Strongman został zasypany propozycjami kolejnych walk. - Sprecyzowanych planów jeszcze nie mam, ale nie jest wykluczone, że w marcu wyjdę na ring w USA, a w maju w Polsce - zdradza.Znany ze swej ambicji Mariusz chce zostać mistrzem świata MMA. 2010 rok zamierza poświęcić na ciężką pracę na treningach. - Zamierzam pokazać, że potrafię skutecznie walczyć z najlepszymi - dodaje "Pudzian".

źródło: www.interia.pl

Kategoria: News
piątek, 08 styczeń 2010 23:59

Pudzianowski zmierzy się z Rańdą

30 stycznia podczas wrocławskich mistrzostw Polski na ergometrze wioślarskim Mariusz Pudzianowski zmierzy się z wicemistrzem olimpijskim, Pawłem Rańdą. "Pudzian" nie ukrywa, że w wolnych chwilach przygotowuje się do pojedynku.

30 stycznia podczas wrocławskich mistrzostw Polski na ergometrze wioślarskim Mariusz Pudzianowski zmierzy się z wicemistrzem olimpijskim, Pawłem Rańdą. "Pudzian" nie ukrywa, że w wolnych chwilach przygotowuje się do pojedynku.

- Akurat kondycyjnie na nic nie narzekam, więc możemy też zorganizować rewanż na skakance. A ergometr? Czasem się nim bawię podczas rozgrzewki - podkreśla "Pudzian" w rozmowie z "Gazetą Wrocławską".

Pojedynek na treningowej maszynie dla wioślarzy będzie przypominał starcie Dawida z Goliatem. Rańda to zawodnik niezbyt wysoki i ważący nieco ponad 70 kilogramów. Co jeśli pokona Pudzianowskiego?

- To wtedy zrobimy rewanż. Jak nie na zasadach MMA, to w ciężarach. Albo w obu dyscyplinach. Pole manewru jest spore. W każdym razie wybierzemy takie konkurencje, żeby koniec końców wyszło na moje 2:1 - tłumaczy Pudzianowski.

Źródło: Gazeta Wrocławska/WP.PL

Kategoria: News

Choć dopiero zaczął karierę w MMA, ma już także pomysł na sportową emeryturę. Zostanie przy sporcie, ale w zupełnie nowej roli. Jakiej?Mariusz Pudzianowski po dwóch tygodniach laby wrócił do ciężkich treningów. Kiedy stoczy kolejną walkę? Na razie nikt konkretów nie chce podać, ale wróble ćwierkają, że „Dominator” zmierzy się z Krzysztofem Oliwą - i to w USA! Szykuje się więc kolejne show.

Pięciokrotny mistrz świata strongmanów stawia dopiero pierwsze kroki w MMA, ale nie przeszkadza mu to myśleć o emeryturze. Ma już nawet pewne plany co będzie na niej robił. Plany bardzo zaskakujące. Od razu zaznaczamy, że Pudzian w politykę nie pójdzie. Jak przyznaje - dlatego, że nie pozwoli sobie w kaszę dmuchać.
Czym więc chciałby się zająć? Czymś na pograniczu polityki i sportu.Podejrzewam, że niejednego ministra od sportu bym zagiął. O, takiej działalności nie wykluczam - zdradza w wywiadzie dla „Gazety Wrocławskiej”.A co konkretnie ma na myśli? W życiu nie zgadniecie. Zrobi porządki w... Koło czterdziestki, gdy będę kończył karierę, mógłbym się spróbować w tej profesji. Na pewno zrobiłbym porządek w naszej piłeczce, o ile to wciąż będzie konieczne. Bo widzę, że tam - i nie tylko tam - każdy grabi do siebie, a nikt od siebie.Zaskoczeni? My tak! Swoją drogą, gdyby teraz Grzegorz Lato miał nad głową kogoś takiego, jak Pudzianowski, to może ze strachu nie robiłby takich głupot, jakie robi. Popieramy więc w pełni „Dominatora”. Twarda ręka to jest to, czego obecnie brakuje w PZPN.
A czy Pudzian by się sprawdził w nowej roli? Trudno teraz przewidywać. Wiadomo, że jak się za coś zabiera, stara się w to wkładać całe swoje serce. Nie ma mowy o olewaniu, czy przymykaniu oczu na pewne sprawy.

Jakie jest Wasze zdanie? Mariusz jest w stanie zrobić porządki w polskiej piłce? Piszcie na forum!

źródło: sportfan.pl

Kategoria: News
niedziela, 10 styczeń 2010 23:59

Pomogą "Pudzianowi". Będzie zagadką

"Pudzian" będzie dla nas pewnego rodzaju zagadką. Trening i wysiłek startowy strongmana znacząco różni się od tego, który on teraz realizuje. Na pewno będziemy w stanie mu pomóc tak, aby w perspektywie kolejnych walk był w stanie wytrzymać nie jedną, ale nawet dwie rundy. Oczywiście będąc przy tym skutecznie atakującym - opowiada Michał Garnys, specjalista od przygotowania fizycznego w Federacji KSW.

Od dłuższego czasu funkcjonuje specjalistyczna komórka Federacji KSW, o nazwie "KSW Lab". Jej głównym zadaniem jest pomoc wszystkim zawodnikom sportów walki w doborze suplementacji, treningu oraz przy układaniu diety. Jedną z głównych inicjatyw tejże komórki jest organizacji obozów z udziałem zawodników "KSW Team". Osoba odpowiedzialna za poprawne funkcjonowanie działań "KSW Lab" to Michał Garnys, specjalista od przygotowania fizycznego w Federacji KSW.

Wytłumacz proszę czym jest powstała jakiś czas temu komórka o nazwie "KSW Lab".

- Głównym zadaniem tego przedsięwzięcia jest pomoc zawodnikom i trenerom w planowaniu treningu. W praktyce wygląda to tak, że jest walka zawodnika KSW Team, odpowiednio wcześniej robimy testy wytrzymałościowe, następnie analizujemy ich wyniki i na ich podstawie rozpisujemy plany treningowe na poszczególne dni. Oczywiście wszystko odbywa się w porozumieniu i akceptacji z samym fighterem i jego szkoleniowcami. W trakcie tych przygotowań robimy kontrole zaplanowanego treningu, adekwatnym testem. Chodzi tutaj o sprawdzenie czy owe ćwiczenia spełniają zaplanowane założenia. Kolejnym założeniem "KSW Lab” jest organizacja obozów treningowych dla adeptów MMA, gdzie trenerami są zawodnicy "KSW Team”. W przyszłości planujemy rozwinąć inne formy szkoleń, takie jak: seminaria dla zawodników oraz kursy trenerów.

Czy z pomocy "KSW Lab" mogą skorzystać ludzie z zewnątrz?

- Oczywiście. "KSW Lab” nie powstało tylko na potrzeby Federacji KSW. Moją osobistą ambicją jest zmienić standardy i kulturę treningu. Nie oszukujmy się, ale delikatnie mówiąc te elementy są w chwili obecnej mierne. I chciałbym zaznaczyć, że nie wynika to ze złej woli kogokolwiek, a raczej z niedostatecznej i aktualnej wiedzy, która jest przekazywana na kursach trenerskich, czy też z pokolenia na pokolenie.

Więc do kogo trzeba się zgłosić?

- Osoby które chcą skorzystać z naszej pomocy powinny się zgłosić bezpośrednio do mnie. Czy jest to komórka stworzona stricte pod MMA, czy mogą z niej korzystać osoby uprawiające inne sporty, takie jak ping-pong, tenis, pływanie, czy chodzące po prostu na siłownię?

- Naszym założeniem jest zajmowanie się osobami trenującymi wszystkie sporty walki, nie tylko MMA. Owszem, w przyszłości chcemy współpracować ze specjalistami, którzy reprezentują inne dyscypliny sportu, na przykład „kometkę” (śmiech). Mówiąc poważnie to w tej chwili skupiamy się głównie na sportach walki. Jednak cały czas jestem w kontakcie i współpracuję z trenerami innych dyscyplin.

Jaką pomoc może uzyskać osoba, która się zgłosi?

- Wszystko zależy od tego, co dana osoba będzie chciała poprawić. Z doświadczenia wiem, że ludzie sami czują, że z ich treningiem jest coś nie tak, a ćwiczenie nie przekłada się na ich dyspozycję.

No i co wtedy?

- Wtedy proponuję zmiany w planie treningowym. Rozpisuję zajęcia w terenie, takie jak rower czy biegi, ćwiczenia siłowe oraz proponuję, jak powinien wyglądać trening w sali. Oczywiście wszystko umiejscawiam w odpowiednim czasie, czyli kiedy i ile biegać, jaki trening przeprowadzić na siłowni i w którym okresie, a także jak powinny wyglądać zajęcia na Sali jeżeli chodzi o ich intensywność i czas trwania.

Czy dobór ćwiczeń oraz intensywność ćwiczeń to efekt finalny?

- Nie. Efektem końcowym jest dodanie do tego o czym wspomniałem planu dietetycznego i suplementacji.

Na przełomie stycznia i lutego odbędzie jedna z inicjatyw „KSW Lab”, czyli dwa obozy z udziałem zawodników „KSW Team”. Czego zatem mogą spodziewać się wszyscy ci, którzy zdecydują się na wyjazd?

- Już po raz drugi organizujemy obóz, gdzie trenerami będą zawodnicy KSW Team. Wzorem poprzedniego wyjazdu szkoleniowcy będą przekazywać swoją wiedzę i doświadczenie, jakie zdobyli w swoich dotychczasowych pojedynkach. Kilku z fighterów m.in. Janek Błachowicz i Maciek Górski będzie przygotowywać się do walki, które odbędą się w marcu. Na obozie obecny będzie również Łukasz Jurkowski, który także będzie w okresie przygotowawczym do startu. Na pewno będzie możliwość ćwiczenia z nimi, a także okazja, żeby podpatrzeć jak wygląda ich cykl treningowy przed walką.

Ty jako osoba od przygotowania fizycznego zawodników KSW Team będziesz mógł zagwarantować obozowiczom…

- Moja rola oprócz całej organizacji obozu jest taka, że będę podpowiadać młodym adeptom o zasadach prawidłowego żywienia, suplementacji oraz samego treningu.

Oczywiście zachęcamy do wyjazdu na obóz. Jednak to nie koniec inicjatyw„KSW Lab”. Wiem, że już w najbliższym tygodniu wszyscy zawodnicy „KSW Team” oraz Mariusz Pudzianowski zostaną poddani specjalistycznym testom. Powiedz proszę coś więcej o tym przedsięwzięciu.

- Dokładnie, pod koniec najbliższego tygodnia testy przejdą Mamed Khalidov, Maciek Górski, Łukasz Jurkowski i najprawdopodobniej Mariusz Pudzianowski.

Będziemy oceniać ich aktualną formę, by na tej podstawie móc zaplanować im trening. W tym miejscu zaczyna się indywidualna praca z zawodnikiem. Mamed razem z trenerami Szymonem Bońkowskim i Pawłem Derlaczem wzorem poprzednich przygotowań będzie trenować do możliwych startów, które być może w najbliższych miesiącach. Usiądziemy wszyscy razem i zaplanujemy dzień po dniu, każdy trening rozbijając nawet na poszczególne minuty.

Łukasz dopiero zaczyna trenować po dłuższej przerwie, więc naszym, celem będzie stworzyć dobrą bazę do treningów specjalistycznych.

Maciek Górski jest zawodnikiem, który trzyma formę na zadowalającym poziomie przez cały rok. Dlatego z nim będziemy pracować nad pewnym aspektem motorycznym, ściśle powiązanym z taktyką walki.

Co do „Pudziana” to będzie on dla nas pewnego rodzaju zagadką. Trening i wysiłek startowy strongmana znacząco różni się od tego, który on teraz realizuje. Na pewno będziemy w stanie mu pomóc tak, aby w perspektywie kolejnych walk był w stanie wytrzymać nie jedną, ale nawet dwie rundy. Oczywiście będąc przy tym skutecznie atakującym.

Michał, dzięki za rozmowę. Myślę, że rozjaśniliśmy większości osób w głowach i wiedzą, co to jest „KSW Lab” i jakie są cele tej komórki. Jeszcze raz dziękuję.

- Dziękuję również. Pozdrawiam wszystkich.

Rozmawiał Artur Przybysz

Źródło: wp.pl

Kategoria: News

Mariusz Pudzianowski (35 l.) był gościem portalu Gwizdek24.pl i "Super Expressu" podczas wideoczatu przed galą KSW 19. Czytelnicy pytali "Pudziana" o jego sobotnią walkę z Bobem Sappem (38 l.), dietę, czy mógłby pobić braci Kliczko.

Ile masz w bicepsie?

- Nie wiem, serio. Dawno nie mierzyłem, to nie jest najważniejsze w MMA.

- Jakie dajesz sobie szanse na wygraną z Bobem Sappem?

- Bob Sapp to bardzo niebezpieczny rywal, zwłaszcza na pierwsze minuty. No, ale nie po to trenuję tak ciężko, żeby przegrywać. Byłem w Stanach i uczyłem się bić z takimi jak on.

- Masz jakiś plan na walkę z Sappem?

- Wygrać jak najszybciej. Mam na niego przygotowanych parę sztuczek, których nauczyłem się w USA. Na pewno czymś go zaskoczę. Nasze starcie będzie walką parowozów. Nie odstąpię nawet centymetra, obiecuję.

- Nie tęsknisz za byciem strongmanem?

- Nie. Idę w stronę MMA. Tamten etap jest już zamknięty, ale uprzedzając wasze pytania - nie będzie kolejnej zmiany dyscypliny sportowej.

- Ile wyciskasz na klatę?

- Nie mam pojęcia. Od dwóch lat nie brałem więcej niż 150 kg.

- Jak z twoją kondycją?

- Całkiem nieźle. Na 800 metrów biegam 2 minuty i 20 sekund, a na kilometr o 37 sekund dłużej. Jak ktoś nie wierzy, można to sprawdzić na moim prywatnym sport testerze.

- Czy to prawda, że jesz 2 kilogramy kurczaka dziennie?

- Kompletna bzdura.

- Nie bałeś się udziału w ostatnim programie Szymona Majewskiego?

- Szymon Majewski łatwo mnie namówił. Jestem wyluzowany i potrafię się z siebie śmiać. A wkręcenie dziennikarki było dobrą zabawą.

- Czy rozmawiałeś po ostatniej walce z Georg'em Thompsonem i czy dojdzie do trzeciego starcia pomiędzy wami?

- Nie, nie rozmawialiśmy. A co do trzeciej walki, to jeśli będzie możliwość zmierzenia się z nim po raz kolejny, to bardzo chętnie.

- Jak długo zamierzasz walczyć w MMA?

- Wciąż jestem na początku swojej przygody z MMA. Jeszcze zdążycie się na mnie napatrzyć, aż wam bokami wyjdzie. Mogę jednak powiedzieć, że daję sobie 5 lub 6 lat z zawodowym sportem. Potem chcę skupić się na życiu prywatnym.

- Dałbyś radę braciom Kliczko?

- Nie bujajcie w obłokach. Pozdrawiam wszystkich Czytelników!

Mariusz Pudzianowski

5-krotny mistrz świata Strongmanów

Debiut w MMA: 11 grudnia 2009

Bilans walk w MMA: 3 zwycięstwa, 2 porażki, 1 walka nierozstrzygnięta

Relacja z KSW 19 z udziałem "Pudziana" w sobotę (od 22.00) na www.gwizdek24.pl

Kategoria: News
sobota, 02 styczeń 2010 23:59

Pudzianowski, Khalidov i Held nominowani

Niemiecki portal Groundandpound.de po raz kolejny zorganizował coroczny plebiscyt "Ground & Pound Awards International", czyli głosowanie na najlepszego zawodnika i zdarzenie MMA w minionym, 2009 roku. Wśród nominowanych w znalazło się trzech Polaków, w tym dwóch fighterów blisko związanych z Federacją KSW.

Debiutujący niedawno w wszechstylowej walce wręcz Mariusz ,"Pudzian" Pudzianowski otrzymał nominację w kategorii ,"Cult Fighter of the Year" (,"Kultowy zawodnik roku").

Drugim wyróżnionym jest Mamed Khalidov. Czeczen z polskim paszportem został nominowany w kategorii ,"Rookie of the Year" (,"{Debiutant roku"). Miejmy nadzieję, że kibice na całym świecie docenią wyczyny reprezentującego Polskę fightera z Czeczeniii oddadzą na niego swoje, jakże cenne głosy.

W plebiscycie nominowani są również Marcin Held ("Best Young Fighter" - "Najlepszy młody zawodnik")

Plebiscyt trwa do 14 stycznia! Aby zagłosować na reprezentantów Polski wystarczy kliknąć - tutaj. Głosowanie odbywa się w kilku kategoriach.

Źródło: konfrontacja.com/WP.PL

Kategoria: News

Copyright 2013 © Pudzian Team
administracja i technologia:
Obsługa stron WWW