poniedziałek, 12 listopad 2012 23:59

Właściciel KSW przerażony rywalem Pudzianowskiego

Najbliższa sobota to wielki dzień dla federacji KSW. Będzie to już 20. "Konfrontacja", po raz pierwszy w systemie pay-per-view. Współwłaściciel KSW Martin Lewandowski w rozmowie z eurosport.onet.pl wyjawił kilka tajemnic związanych z samą galą m.in. rozwiał wątpliwości dotyczące walki wieczoru.

Eurosport.onet.pl: Kto walczy w main evencie KSW 20: Janek Błachowicz czy Mariusz Pudzianowski?

Martin Lewandowski: Main event to Mariusz Pudzianowski, ostatnia walka. Natomiast "fight of the night" to Błachowicz. Janek to kategoria sportowa

Błachowicz nie wiedział, czy walczy jako ostatni, czy jednak wcześniej. To dla niego ważne przede wszystkim ze względu na sponsorów.

- Dziwne, że tego nie wie... Po co jemu ta wiedza? Nie tym powinien sobie zawracać głowę na trzy dni przed galą. Jednak mówiąc poważnie, mamy system pay-per-view i z całym szacunkiem dla Janka, nawet gdyby na gali mieli walczyć Mamed Chalidow lub Michał Materla, to oni również nie wyszliby w main evencie. Mariusz Pudzianowski jest lokomotywą, która ciągnie najbliższą galę. Poza tym jest to także lekka wytyczna telewizji Polsat.

Czym KSW sugeruje się dobierając rywali dla Mariusza Pudzianowskiego. James Thompson to "freak", ale z dużym doświadczeniem i przyzwoitym rekordem. Z kolei Bob Sapp to nazwisko, ale od przegrywania walk. Teraz zakontraktowaliście Christosa Piliafasa, którego nie znają nawet najwięksi fani MMA w Polsce. Oficjalnie ma pięć stoczonych walk na koncie, ale nieoficjalnie zdecydowanie więcej. Wiedzieliście o tym?

- Wiedzieliśmy, że ma dużo walk amatorskich. Nie wiedzieliśmy, że ma aż 40! Muszę przyznać, że to mnie trochę przeraziło. Oznacza to, że ma duże doświadczenie i to, że jest dłużej w gazie niż świadczy o tym jego zawodowy rekord. Natomiast klucz doboru rywali dla Mariusza jest następujący: stwierdziliśmy, że nie będziemy mu załatwiać żadnych gwiazd. Dlaczego? Albo mają one coś z głową jak Thompson. Albo mają coś z głową jak Sapp. Albo są na tyle doświadczeni i świetnie wytrenowani, że np. jak Tim Sylvia potrafią pić piwo na dzień przed galą, a później leją Mariusza w trochę szkolny sposób... Gwiazdy są bardzo doświadczone, mają zbyt dużo walk. Dlatego teraz Mariusz dostał rywala z mniejszym rekordem zawodowym, o mniej głośnym nazwisku. I tak od tej pory będzie.

Pudzianowski poradzi sobie z Piliafasem?

- Nie mam pojęcia. Zawsze jest tak, że jeden zawodnik jest mocniejszy np. w parterze, a drugi w stójce, lub w jeszcze innych elementach. Patrząc na Piliafasa, oglądając dostępne materiały uznaliśmy, że jest to idealny przeciwnika dla Mariusza. "Pudzian" po prostu będzie się z nim lał, a tego w ostatnich walkach Mariusza brakowało. On ma pokazać, na co go stać. To już inny zawodnik, bardziej doświadczony, który rozwinął się w MMA.

Dlaczego zakontraktowaliście Jacka Wiśniewskiego? Kamil Waluś nie uchodzi za "freaka". Jego trener Łukasz "Juras" Jurkowski powiedział, że kompletnie nie rozumie tego zestawienia i nic nie daje ono Walusiowi.

- Bardzo dużo daje. Trenerzy i inne osoby ze środowiska patrzą tylko na kwestię sportową. My jesteśmy po drugiej stronie, my płacimy zawodnikom, my ich promujemy i my wiemy, co się sprzedaje najlepiej. Nie chodzi o to, że Waluś ma nam zapełnić jakąś "dziwolągową" lukę. Ma za sobą dopiero trzy walki, a Jacek Wiśniewski ma nieoficjalnie 200 walk stoczonych...

Ale raczej nie w MMA...

- No prawie w MMA... Ale walki. Jest to człowiek z bitnym charakterem, pięć lat trenował boks, osiem miesięcy trenuje MMA. To nie jest słaby przeciwnik dla Walusia. Jeden może jest silniejszy, drugi szybszy... Ciężko jest wskazać faworyta.

Jaka przyszłość czeka Marcina Różalskiego w przypadku porażki z Jeromem Le Bannerem? Do tej pory w MMA nie szło mu najlepiej, choć w swojej ostatniej walce z Valentijnem Overeemem pokazał się z niezłej strony. Jest kontrowersyjny, barwny, ludzie chcą go słuchać i oglądać, ale jednak w ringu KSW raczej zawodzi. Dalej będzie jedną z flagowych postaci KSW jeśli przegra?

- Ważne jest jak się przegrywa. Wtedy będziemy mądrzejsi. To nie jest boks. "Różal" i Le Banner mogą dać najpiękniejszą walkę i zdobędą wszystkie możliwe bonusy. Dlatego nikogo bym nie przekreślał po jednej walce. Poza tym "Różal" jest nośną postacią niczym "Pudzian". Nawet gdyby przegrywali swoje pojedynki, to i tak przez dwa-trzy lata będą wzbudzali ogromne emocje. A przecież o to chodzi. Wtedy pojedynek jest ciekawy.

Po raz pierwszy robicie galę w systemie pay-per-view. Jaki wynik sprzedaży będzie satysfakcjonował KSW?

- Między 60-80 tysięcy. Wtedy będzie dobrze. 200-300 tysięcy kupiło walkę Tomka Adamka z Witalijem Kliczką. Inne gale bokserskie sprzedają się na poziomie 30-40 tysięcy i jeśli uda nam się podwoić ten wynik, to będzie bardzo dobrze. MMA to młoda dyscyplina, a boks od lat był "testowany" w pay-per-view na świecie. Człowiek mentalnie przywykł do tego, że trzeba pay-per-view z wielką walką bokserską wykupić. Wcześniej KSW było za darmo, a teraz my to ludziom zabieramy i jest bunt. A przecież to nie jest kasa, którą zainwestujemy w nowe zamki, tylko w rozwój tej dyscypliny.

20 numerowanych gal KSW za wami. Gdy zaczynaliście to sądziliście, że znajdziecie się tu, gdzie jesteście?

- Przy okazji KSW 1 na pewno nie myśleliśmy... Przed debiutem Salety zaczęliśmy zajmować się tym w pełni profesjonalnie. Zrezygnowałem z pracy, Maciej również pozamykał swoje interesy. Stwierdziliśmy, że idziemy do przodu i na całego wchodzimy w MMA. Fajnie, że tak to się poukładało. Teraz czas jeszcze bardziej przyspieszyć.

Piotr Onami

Kategoria: News

Okazuje się, że najlepszy polski pięściarz zna się również na mieszanych sztukach walki. Pojedynku Pudzianowskiego i Najmana wysoko jednak nie ocenia.

Tomasz Adamek święta spędzi w USA, ale z rodziną i przy wigilijnym typowo polskim stole. Czego będą „Góralowi” życzyć najbliżsi? Z pewnością zdrowia i mistrzowskiego pasa w wadze ciężkiej. Będzie to zadanie bardzo trudne do wykonania , ale nie niemożliwe. Pierwszy krok już 6 lutego w starciu z Jasonem Estradą. Za bardzo w święta Adamek nie może się więc obijać. Zresztą zdaje sobie z tego sprawę. Kilka chwil odpoczynku i powrót do ciężkiej pracy. Nie ma zmiłuj!

A może by tak kiedyś Adamek spróbował swoich sił w MMA? Pożyjemy, zobaczymy. Na razie jak sam przyznaje, na mieszane sztuki walk by się nie zdecydował. Dlaczego? Bo...

Trzeba być kozakiem, żeby tam walczyć – przyznaje w wywiadzie dla portalu www.boxingnews.pl.

Dodaje oczywiście, że głównie chodzi o walkę w parterze, o której nie ma zielonego pojęcia. Choć sam na razie nie chce próbować, to z zaciekawieniem śledził pojedynek Mariusza Pudzianowskiego z Marcinem Najmanem.

Dla mnie to nie był pojedynek. W MMA trzeba zawalczyć trochę parteru, trochę stójki, tak że walki ja tam wielkiej nie widziałem – zdradza.

Trudno się z nim nie zgodzić. Z drugiej jednak strony pamiętajmy, że Pudzianowski debiutował, że to dla niego dopiero pierwsze kroki w tym sporcie. Te argumenty nie trafiają jednak do Adamka, który nie daje strongmanowi większych szans z najlepszymi.

Widzę, jak wygląda MMA w Stanach. Pudzian z zawodowcami nie miałby żadnych szans. Mistrzem nie będzie, nie oszukujmy się.

Jak będzie, czas pokaże. O Adamku też wielu mówiło, że mistrzem nie będzie. Mylili się, może w przypadku Pudzianowskiego będzie podobnie. Kto wie...

Zgadzacie się z Adamkiem? Pudzian nie masz szans w walce z prawdziwymi kozakami MMA?

żródło: www.sportfan.pl

Kategoria: News

Były mistrz świata siłaczy chyba zdał sobie sprawę z tego, że do ringu w Ergo Arenie nie wyjdzie z jakimś słabiutkim "ogórkiem".

Jeszcze kilka tygodni temu, kiedy dopiero ogłaszano nazwisko rywala Mariusza Pudzianowski na galę KSW 20, panowało powszechne przekonanie, że Christos Piliafas to nie jest zawodnik, który może zagrozić byłemu strongmenowi.

Tę opinię zweryfikował dopiero przyjazd amerykańskiego fightera do Polski i specjalny pokaz na media treningu. "Szalony Grek" udowodnił, że czuje się świetnie zarówno w stójce, jak i parterze. Doświadczenie też ma dużo większe niż "Dominator", co dało się zauważyć gołym okiem po samych jego ruchach na macie.

Co na to Pudzian? Chyba zdał sobie sprawę, że starcie z Piliafasem nie będzie spacerkiem i zaczyna pękać!

Szanse mamy wyrównane, oceniłbym je 50 na 50. Okres przygotowawczy przepracowałem na pełnych obrotach, nie mam sobie nic do zarzucenia. Ale cóż, to jest sport, raz się wygra, a raz przegra. Jeśli zaś miałbym przegrać, to tylko z honorem i w dobrym stylu - mówi tak jakby się asekurował (za sport.pl).

W tym samym wywiadzie narzeka, że trudno było mu doszukać się słabszych stron rywala, ponieważ w internecie krąży zaledwie kilka filmików z jego walkami i wszystkie kończone bardzo szybko. Ale poddawać się jeszcze przed wyjściem na ring nie zamierza.

Wiem, że Christos ma za sobą kilkanaście walk amatorskich, w których też na pewno sporo się nauczył. Ale nie widziałem ich. Jeśli jednak myśli, że skończy ze mną już w pierwszej rundzie, to się grubo myli - odgraża się.

Pudzianowski wciąż marzy o wielkich sukcesach w MMA. Gdyby jednak nie udało mu się ich spełnić, to chodzą plotki, że skupi się na karierze freak fightera i będzie toczył pojedynki z takimi zawodnikami jak choćby Robert Burneika, który ze sportami walki ma tyle wspólnego, co on sam z futbolem.

 

Kategoria: News
niedziela, 20 grudzień 2009 23:59

"Pudzian" zepsuł swój wymarzony prezent

Święta Bożego Narodzenia to przede wszystkim rodzinna atmosfera, ale czym byłaby Wigilia bez prezentów? Każdy z nas pamięta jak był dzieckiem i z niecierpliwością czekał na to, co przyniesie św. Mikołaj. Polscy sportowcy nie są wyjątkami i na łamach "Super Expressu" wspominają o swoich najwspanialszych świątecznych prezentach.

Najsilniejszy człowiek na świecie Mariusz Pudzianowski pamięta jak w dzieciństwie dostał wymarzoną kolejkę elektryczną i już po kilku godzinach... ją zepsuł.

- Najbardziej wryła mi się w pamięć wspaniała kolejka elektryczna, którą dostałem, gdy miałem 10-11 lat. Może dlatego tak ją pamiętam, że bawiłem się nią tylko... 3 godziny - wspomina "Pudzian". - Chciałem, żeby jeździła szybciej i szybciej, w związku z tym przeprowadziłem mały eksperyment. Ominąłem transformator i przewody się spaliły. Byłem zrozpaczony, ale na szczęście po świętach udało się kolejkę naprawić - dodaje.

Z kolei Mariusz Czerkawski była polska gwiazda NHL najbardziej pamięta, jak pod choinka znalazł swoje pierwsze hokejowe łyżwy. - Dostałem je, jak miałem 8 lat. Pamiętam, że w nocy spałem w tych łyżwach, nie mogąc się z nimi rozstać i czekając niecierpliwie, aż rano będę mógł pochwalić się kolegom - wspomina polski hokeista.

A jaki był Wasz najwspanialszy świąteczny upominek?

Kategoria: News
czwartek, 15 listopad 2012 23:59

KSW 20: "Pudzian" cięższy od Piliafasa

KSW 20: "Pudzian" cięższy od Piliafasa

W piątek na sopockim molo obyło się ważenie przed galą KSW 20. Ceremonia była otwarta dla publiczności. Mariusz Pudzianowski wniósł na wagę 117,2 kg.

Gala odbędzie się w sobotę w trójmiejskiej Ergo Arenie. Spore zainteresowanie kibiców wzbudza pojedynek Mariusz Pudzianowskiego. "Pudzian" wniósł na wagę 117,2 kg, podczas gdy jego rywal Christos Piliafas 114,5 kg.

Jan Błachowicz okazał się minimalnie cięższy od Houstona Alexandra, a Marcin Różalski niecały kilogram lżejszy od Rodneya Glundera, który w ostatniej chwili zastąpił kontuzjowanego Jerome'a Le Bannera.

Wyniki ważenia przed galą KSW 20:

Paul Reed (70kg) vs. Anzor Azhiev (70kg)
Jacek Wiśniewski (105kg) vs. Kamil Waluś (115kg)
Rafał Moks (76.8kg) vs. Borys Mańkowski (76.9kg)
Karl Knothe (107kg) vs. Karol Bedorf (109.4kg)
Rodney Glunder (103.8kg) vs. Marcin Różalski (103kg)
Houston Alexander (92.5kg) vs. Jan Błachowicz (92.7kg)
Christos Piliafas (114.5kg) vs. Mariusz Pudzianowski (117.2kg)

Kategoria: News
niedziela, 20 grudzień 2009 23:59

Pudzian wyzywa go na pojedynek!

Jak widać, Mariusz Pudzianowski nabrał ochoty do lania ludzi za grubą kasę. Po zmiażdżeniu Marcina Najmana (który domaga się już rewanżu!) zrobiło się o nim głośno za granicą. Pudzian pojawi się na okładce styczniowego wydania amerykańskiego magazynu Fighting Fit. Z dość ciekawą deklaracją.

 

Chcę Lesnara - zapowiada. Mariusz wyzywa na pojedynek gwiazdę federacji Ultimate Fighting Championship, organizacji zajmującej się mieszanymi sztukami walki (MMA), w których gustuje teraz Pudzian.

 

Brock Lesnar to mistrz świata wagi ciężkiej UFC! - opisuje Sportfan.pl. Jego kariera w MMA jest krótka i burzliwa - w czerwcu 2007 zadebiutował na ringu (wcześniej był gwiazdą wrestlingu, grał

także lidze futbolu amerykańskiego NFL), w listopadzie 2008 już był mistrzem - po pokonaniu Randy'ego Couture'a.

 

 

 

Trzeba przyznać, że to dobry chwyt PR - dzięki takiej deklaracji o Pudzianowskim na pewno będzie się więcej mówiło. Nawet jeżeli póki co walka taka jest nierealna. Po pierwsze, Mariusz ma jeszcze zbyt małe doświadczenie w MMA, by móc mierzyć się z mistrzami. Po drugie Lesar zmaga się obecnie z kontuzją i chorobą jelit, która uniemożliwia mu stanięcie w ringu.

Kategoria: News
środa, 16 grudzień 2009 23:59

Oliwa: walka z Pudzianem? To fajny pomysł!

W ostatnich dniach media informowały, że w przyszłym roku rywalem Mariusza Pudzianowskiego w formule MMA może być... Krzysztof Oliwa. Teraz okazało się, że sam hokeista uznał ten pomysł za bardzo dobry- Myślę, że to fajny pomysł. Byłoby niezłe show. Ja nikomu nie odmawiam w tym względzie. Nie byłem jeszcze w ringu, ale mam doświadczenie w bójkach. Stoczyłem ich na lodzie ponad 400! Wszystkie odbywały się przy większej liczbie widzów niż ta, która oglądała ostatnią walkę Pudziana - powiedział doświadczony hokeista w rozmowie z telewizją Polsat Sport..

 

Eurosport.pl stwierdził w środę, że "ludzie z władzą" w telewizji Polsat toczą zaawansowane rozmowy na temat zorganizowania takiej walki.

- Jakbym potrenował 8-9 miesięcy to myślę, że coś fajnego by z tego wyszło - odważnie zapowiedział Oliwa.

Kiedy Pudzianowski usłyszał te słowa, zadzwonił do Polsatu i dodał, że jest, podnosi i rękawice i jest gotowy do walki. Według komentatora Polsatu, Mateusza Borka już w maju mogłoby dojść do tej niezwykłej walki!

Dodajmy, że Oliwa za czasów swojej gry w NHL był specjalistą od bójek z największymi twardzielami przeciwnych ekip. Polak był "ochroniarzem" najlepszych zawodników w drużynach, w których występował. Gdy tylko trener uznał, że trzeba "przytemperować" poczynania rywali, Oliwa wyjeżdżał na lód. Czytaj więcej >>

WP.PL / Polsat Sport / Eurosport.pl

Kategoria: News

Szefowie KSW starają się jak mogą bronić płatnych transmisji. Nie chcą jednak powiedzieć wprost, że chodzi o kasę dla nich.

Na ten moment długo czekali polscy fani MMA - wracają czołowi wojownicy ze stajni federacji KSW. Dzisiaj w gdańskiej hali Ergo Arena odbędzie się już dwudziesta gala tej organizacji.

W pewnym sensie jest historyczna, bo po raz pierwszy telewidzowie będą musieli za nią dodatkowo zapłacić. Szefowie podjęli bowiem decyzję, że transmisja zostanie przeprowadzona jedynie za sprawą systemu pay-per-view. Cena? 30 złotych za całą galę. Wszyscy mają co do tego pomysłu wielkie wątpliwości, ale...

To historyczny moment dla polskiego sportu, dla MMA i dla KSW. PPV to jedyna możliwość dalszego rozwoju dyscypliny - mówi Maciej Kawulski w "Fakcie".

Prawda jest jednak taka, że tutaj nie chodzi o żadną misję czy rozwój. Właściciele KSW liczą przede wszystkim, że ten system zapewni im większe zyski niż tradycyjna sprzedaż praw telewizyjnych. Powiedzmy wprost, chodzi tylko o kasę!


Sami wojownicy na razie narzekają na ten pomysł, za co im się oberwało od Martina Lewandowskiego na naszych łamach. Szefowie liczą jednak, że gala dobrze się sprzeda, a jednym z magnesów ma być Mariusz Pudzianowski. Były strongmen zmierzy się dziś z Christosem Piliafasem i zapowiada zwycięstwo.

Miałem tylko trzy dni przerwy po ostatnim pojedynku, z Bobbym Sappem. Potem cały czas była praca. Jej efekty zobaczycie w sobotę. Nie wiem, jak długo potrwa walka, bo moim rywalem jest człowiek, a nie jakieś żelastwo, a ludzie są nieprzewidywalni. Zrobię jednak wszystko, by wygrać.

Można dyskutować i przewidywać efekty wprowadzenia PPV, ale wszystko w rękach kibiców. Jeśli dziś mała liczba Polaków zdecyduje się na wykup, to KSW może zapomnieć o rozwoju i pieniądzach. Prawdopodobieństwo jest bardzo duże, bo mecze piłkarskiej kadry sprzedały się za każdym razem w liczbie około 100 tys, a walkę Adamka wykupiło ledwie 7 tys.

 

Kategoria: News

- Nie ma osoby nie do pokonania. Jak wychodzę, to wychodzę by wygrać. Nie boję się nikogo, bo miałem już naprzeciw siebie dużo większych rywali. - powiedział Krzysztof Oliwa na antenie Polsatu Sport na temat potencjalnego pojedynku z Mariuszem Pudzianowskim (1-0) na zasadach MMA w organizacji KSW.

- Mam ponad 400 bójek na koncie w trakcie piętnastu lat kariery i na pewno psychicznie jestem zaprawiony w boju - powiedział Oliwa, który na lodowisku miał opinię wyjątkowo brutalnie grającego zawodnika.

- Wychodzisz na lód czy ring, przełączasz guzik, robisz swoje i wracasz do domu. Jeśli dojdzie do tej walki, to na pewno wygram ja - uważa były gracz ligi NHL.

Źródło: Sporty-walki.org, tka

Kategoria: News

Olivia (z prawej) po wygranej walce z Wojciechem Orłowskim. /sporty-walki.or

Jedną z gwiazd dwunastej edycji Konfrontacji Sztuk Walki był Amerykanin David Olivia (4-0), który przebojem dotarł do finału turnieju wagi ciężkiej. - Widziałem walkę Pudzianowskiego z Najmanem. Była naprawdę ekscytująca. Nie do końca wiedziałem czego można się po Pudzianie spodziewać, bo przecież dotąd nie był zawodnikiem MMA. To taki polski Brock Lesnar - porównał Olivia.Olivia, to były zapaśnik, a podczas KSW najpierw szybko uporał się z Wojciechem Orłowskim, by kilkadziesiąt minut później po dwóch rundach wygrać jednogłośnie na punkty z Danielem Omielanczukiem. Dzięki temu w kolejnej edycji KSW zmierzy się z potężnie zbudowanym Łotyszem Konstantinem Głuchowem (6-4). Zapraszamy Was do wywiadu, jaki Olivia (na zdjęciu) udzielił naszemu serwisowi kilka godzin po swoim występie.

David, pierwsza walka w turnieju była dla Ciebie bardzo łatwa, ale w drugiej miałeś już naprawdę ciężkie zadanie.

David Olivia: To prawda, ta druga walka była naprawdę trudna. Miewam problemy z zawodnikami o podobnych gabarytach jak ja, bo wolę większych przeciwników. Miałem sporo kłopotów by użyć swojej koronnej techniki, czyli powalenia. On był naprawdę bardzo silny fizycznie.

No tak, okazałeś się specjalistą od "ground and pound".

- Zgadza się, to moja koronna technika.

Wiesz coś o swoim przyszłym rywalu, z którym przyjdzie Ci się zmierzyć w finale turnieju?

- Kojarzę go, a zresztą kręci się tu gdzieś obok (rozmowa była przeprowadzona na tzw. "after party" w klubie Champions). Oglądałem jego obie walki.

I po tym co zobaczyłeś, co o nim sądzisz?

- Jest dużo wyższy ode mnie i znacznie większy. Na pewno bardzo dobrze kopie i na to będę musiał szczególnie uważać. Z drugiej strony jest tak wysoki, że powinno mi być łatwo wejść mu w nogi i go powalić.

Wasze warunki fizyczne powodują, że możemy się spodziewać typowej konfrontacji stylów - striker kontra parterowiec.

- Z pewnością. Jestem na to przygotowany i kiedy tu powrócę, będę w dużo lepszej formie niż dzisiaj. Muszę popracować trochę nad technikami uderzanymi, ale na pewno powrócę do Polski w dużo lepszej formie.

Zachowałeś czyste konto i wciąż jesteś niepokonany. Załóżmy, że wygrywasz następną walkę i cały turniej. Co ten pas organizacji KSW znaczy dla Ciebie?

- Tak naprawdę jest dla mnie wszystkim. To byłby mój pierwszy tytuł w karierze, a występ tutaj to dobre doświadczenie na przyszłość. Na pewno dobrze zdobyć taki pas i mieć go w swej kolekcji.

Myślisz, że pas KSW mógłby przyspieszyć rozwój Twojej kariery?

- To więcej niż oczywiste. Przyjeżdżając tutaj na to właśnie liczyłem. Ten pas otworzy mi drzwi do jeszcze poważniejszych walk.

Każdy z zawodników MMA marzy o występach w organizacji UFC. Twoje marzenia są zapewne takie same...

- Oczywiście. Marzę o występach w UFC i mam nadzieję, że już niedługo się tam znajdę. Naturalnie muszę się odchudzić do 205 funtów (93 kg.), a tak naprawdę to jestem w stanie zejść nawet do 185 funtów (84 kg), czyli wagi średniej.

Jak podobała Ci się atmosfera na hali?

- Były różne reakcje. Spotkałem się także z gwizdami, ale to mi nie przeszkadza, a wręcz motywuje. Wielu ludzi okazało mi dużo sympati i naprawdę podobało mi się tutaj.

Czyli możemy spodziewać się Ciebie ponownie w Polsce?

- Z przyjemnością tu powrócę. Jeśli tylko dostanę taką propozycję, to na pewno znów tu przyjadę.

Oglądałeś pojedynek Mariusza Pudzianowskiego?

- Oglądałem i muszę przyznać, że to była naprawdę ekscytująca walka. Nie do końca wiedziałem czego można się po nim spodziewać, bo przecież dotąd nie był zawodnikiem MMA. To taki polski Brock Lesnar.

Myślisz, że Pudzianowski ma poważne szanse w MMA?

- Oczywiście że ma. Jedyne czego on teraz potrzebuje, to nabrać doświadczenia, a jak go już nabierze, będzie bardzo groźny.

żródło: www.interia.pl

Kategoria: News

Copyright 2013 © Pudzian Team
administracja i technologia:
Obsługa stron WWW