wtorek, 15 grudzień 2009 23:59

Pudzian kontra Oliwa?!

Telewizja Polsat chce namówić Krzysztofa Oliwę (36 l.) do występu w kolejnej gali MMA. Czy zabijaka z hokejowej ligi NHL będzie rywalem Mariusza Pudzianowskiego (32 l.)? Ta walka rozgrzałaby do czerwoności całą Polskę!

Informację o tym, że Polsat rozmawia z Oliwą, podał portal eurosport.pl. Zasięgnęliśmy języka we własnych źródłach i okazało się, że coś jest na rzeczy! Po ogromnym sukcesie medialnym walki "Pudziana" z Marcinem Najmanem (oglądało ją 6 mln widzów) Polsat chce iść za ciosem i zamierza skusić do występów w ringu kolejną megagwiazdę.

Oliwa ma na koncie setki bijatyk na taflach NHL, z których zazwyczaj wychodził zwycięsko. To kawał chłopa (196 cm, 111 kg) i choć karierę sportową zakończył w 2006 roku, to ostatnio jako menedżer reprezentacji potrafił za pomocą pięści poskromić młodszych kolegów z kadry, sprawiających kłopoty wychowawcze. Jedno jest pewne - twardziel z NHL byłby dużo bardziej wymagającym rywalem niż Najman, a starcie "Pudziana" z Oliwą przyciągnęłoby przed telewizory jeszcze więcej widzów niż niedawna "Wojna Tytanów".

Pudzianowski to medialny fenomen, kura znosząca złote jajka, i zarówno w KSW (federacja, z którą Mariusz ma kontrakt), jak i w Polsacie dobrze wiedzą, że na razie nie ma sensu ryzykować jego porażki i rzucać taki talent na pożarcie prawdziwym gwiazdom MMA. Na razie lepszy byłby stosunkowo mało wymagający rywal, ale z głośnym nazwiskiem. Oliwa wydaje się idealnym kandydatem.

źródło: super express

Kategoria: News

Mariusz Pudzianowski podczas gali KSW20: Symfonia walki, która odbędzie się w sobotni wieczór w gdańskiej Ergo Arenie zmierzy się z Grekiem Christosem Pilifiasem. "Pudzian" zapowiada, że kibice będą mieli na co popatrzeć. - Nie będzie głaskania i pieszczenia się - zapewnia na łamach "Faktu".

Pudzianowski zmierzy się z "Szalonym Grekiem" w walce wieczoru. Podczas oficjalnego ważenia "Pudzian" okazał się o prawie trzy kilogramy cięższy. Ale sam Pudzianowski podkreśla, że to wcale nie musi oznaczać, że walkę z Pilifiasem wygra. - Nie wiem, jak długo potrwa walka, bo moim rywalem jest człowiek, a nie jakieś żelastwo, a ludzie są nieprzewidywalni - wyjaśnia.

Kategoria: News

Wymienia się zawodników MMA, bokserów, siłaczy, a tymczasem przeciwnikiem „Dominatora” niespodziewanie może być zabijaka z...

Jeśli te plotki się potwierdzą, będzie to wydarzenie przynajmniej dwukrotnie bardziej medialne, niż stracie Mariusza Pudzianowskiego z Marcinem Najmanem. O jaką walkę chodzi? Choć trudno w to uwierzyć, Polsat rozmawia z...... Krzysztofem Oliwą! Taką wiadomość podał dziś portal www.eurosport.pl. Dziennikarze powołali się na bardzo wiarygodne źródło związane z szefami Polsatu. Gdyby rzeczywiście doszło do takiego pojedynku mielibyśmy kolejne wielkie wydarzenie medialne w polskim MMA. Co prawda po raz kolejny z pogranicza sportowo-showbiznesowego, ale zawsze!

Jesteśmy dziwnie spokojni, że Oliwa byłby kilkukrotnie groźniejszym rywalem dla Pudziana niż Najman. Były hokeista ma za sobą przecież setki bijatyk na taflach NHL. Do dziś w tej kategorii jest szanowany i pamiętany w gronie amerykańskich kibiców. Oliwa w latach świetności miał naprawdę potężne uderzenie.

Poza tym hokeista śledził na żywo zmagania Pudzianowskiego w jego debiucie w MMA. Widać, że brakuje mu bójek, bo gdy ochroniarze wyprowadzali z sali awanturującego się Jana Borysewicza, ten liderowi Lady Pank przybiegł ,jako jeden z pierwszych, na pomoc. Uwiecznił to na nasz fotoreporter.

Ciekawe jak podobała mu się walka „Dominatora”. Raczej był zadowolony, w końcu sam nie raz uczestniczył w tego typu bójce. Naprawdę życzymy Polsatowi powodzenia w negocjacjach. W tym jednak przypadku potrzeba będzie zdecydowanie więcej kasy. Najman wziął skromne 50 tysięcy (przy 200 Mariusza - przyp. red.). Oliwa od takiej kwoty zapewne dopiero zacznie rozmawiać.

Chcielibyście zobaczyć walkę Pudzianowski - Oliwa?

zródło: www.sportfan.pl

Kategoria: News

zródło: www.sportfan.pl

Za chwilę miał wyjść na ring i stoczyć debiutancką walkę w MMA. Co robił? Sprawdzał, czy nikt go nie oszukuje.

Jeżeli ktoś myśli, że Mariusz Pudzianowski to pusty i głupi mięśniak, jest w ogromnym błędzie. „Dominator” ma łeb na karku, co udowadnia od wielu lat. Każdy, kto choć raz miał okazję go spotkać, zgodzi się z naszą tezą.

O tym, że jest poważnym i bezwzględnym biznesmenem,przekonał wszystkich przed ostatnią walką - debiutem w MMA. Jak?

Kilkadziesiąt minut przed walką z Marcinem Najmanem chciał wzywać policję - poinformował serwis dziennik.pl.

Po co? Okazało się podobno, że pod halą byli ludzie, którzy nielegalnie handlowali szalikami z podobizną Pudziana. Czyli - pisząc wprost - okradali „Dominatora”.

Dobrze, że nabuzowany przed walką Pudzian nie wpadł w szał i sam nie postanowił przegonić handlarzy :) A tak poważnie... Krzyczał podobno (cytat za dziennik.pl):

Nie po to zastrzegłem ten symbol, aby mnie teraz ktoś okradał.I słusznie. Nam umiejętność logicznego myślenia, na chwilę przed tak ważną walką, zaimponowała. Pudzian doskonale wie, co chce osiągnąć w życiu, doskonale pilnuje swojego biznesu i jest konsekwentny aż do bólu.

A Ty? Jak ocenisz zachowanie „Dominatora” na chwilę przed walką z Najmanem? Rozumiesz jego zdenerwowanie?
Kategoria: News
wtorek, 15 grudzień 2009 23:59

"Pudzian" zrezygnuje z zawodów siłaczy?

Kto mógłby wyjść jako drugi do walki z Mariuszem Pudzianowskim w MMA? To pytanie zadaje sobie wielu kibiców po piątkowej gali KSW. Wymienia się największe gwiazdy tej dyscypliny, jednak na razie konkretów nie ma.

Najważniejsze jest to, że "Pudzian" bardzo poważnie podszedł do swojego nowego wyzwania. - Mariusz zdradził mi, że rozważa nawet rezygnację z zawodów strongmanów, żeby poważnie zająć się sportami walki - powiedział na łamach "Super Expressu" jeden z organizatorów KSW - Maciej Kawulski.

Z kim zatem "Pudzian" wyjdzie do ringu w swojej drugiej walce MMA? Już teraz można z pełną odpowiedzialnością powiedzieć, że nie będzie to wielka gwiazda mieszanych sztuk walki. Ludzie odpowiedzialni za karierę Mariusza zdają sobie sprawę z tego, że muszą mądrze wprowadzać go do tej dyscypliny. Pojedynki z najlepszymi na samym początku kariery w MMA, mogłyby bardzo niekorzystnie wpłynąć na Mariusza, pomimo, iż ma ogromny potencjał.

- Musimy odpowiednio dobierać mu kolejnych rywali. Na razie nie widzę nikogo takiego w Polsce. Paweł Nastula? Może w kolejnej walce, teraz na to za wcześnie - tłumaczy drugi z organizatorów KSW, Martin Lewandowski.

Pudzianowski potrzebuje kilku miesięcy żmudnej pracy w ringu, by móc toczyć pojedynki z najlepszymi zawodnikami. "Super Express" przedstawił ewentualnych rywali z którymi kolejno mógłby się mierzyć "Pudzian":

1. Aleksander Emelianenko jest bratem najbardziej utytułowanego zawodnika MMA - Fedora.
2. Paweł Nastula - najbardziej znany polski zawodnik MMA, a wcześniej legendarny judoka. Ma za sobą występy w słynnej organizacji Pride, w której to pokonał wielkiego Edisona Drago.
3. Brock Lesnar niedawno pojawił się w UFC i sensacyjnie został mistrzem świata. Wcześniej był jednym z najsłynniejszych amerykańskich wrestlingowców (ustawiane walki w ringu).

Źródło: wp.pl / Super Express

Kategoria: News
wtorek, 15 grudzień 2009 23:59

"Chcę Lesnara". Walka za rok?

Na okładce styczniowego wydania ukazującego się w Stanach Zjednoczonych magazynu "Fighting Fit" znajduje się duże, wymowne zdjęcie Mariusza Pudzianowskiego i słowa "I want Lesnar" (chcę Lesnara). Wygląda więc na to, że "Pudzian" już wie z kim najbardziej chciałby zmierzyć się w walce w formule MMA.

Brock Lesnar to zawodnik, na którym w pewnym sensie wzoruje się Pudzianowski. Najsilniejszy człowiek świata ma nagrania z walk tego byłego zapaśnika, aktualnego mistrza świata federacji UFC w wadze ciężkiej. Pojedynek z nim byłby dla "Pudziana" wielką nobilitacją i ogromną szansą na zaistnienie w świadomości fanów MMA na całym świecie. Jednak na razie nie jest jeszcze gotowy na taki pojedynek, federacja Konfrontacje Sztuk Walki stara się o łatwiejszego rywala dla swojego czempiona. Kto nim będzie? Tego na razie nie wiemy. Współwłaściciel KSW Martin Lewandowski szuka kandydata w Stanach Zjednoczonych.

Starcie z Lesnarem byłoby dla Pudzianowskiego możliwe dopiero po stoczeniu i wygraniu kilku walk z coraz mocniejszymi przeciwnikami. Na takim pojedynku mógłby zarobić wielkie pieniądze, z pewnością obejrzałyby go miliony widzów nie tylko w Polsce, ale i na całym świecie.

Wielka kariera Brocka Lesnara w MMA jest dużym zaskoczeniem. Ten 191 centymetrów i ważący 120 kilogramów zawodnik przez lata brał udział w galach wrestlingu, które więcej mają wspólnego z cyrkiem niż z prawdziwą walką. Po trzykrotnym zdobyciu tytułu mistrza World Wrestling Entertainment w 2004 roku porzucił na chwilę ustawiane zapasy na rzecz futbolu amerykańskiego. W zespole Minnesota Vikings nie zaistniał i wrócił do wrestlingu, tym razem cyrkowe sztuczki na ringu prezentował w Japonii.

Prawdziwym wojownikiem Lesnar stał się w czerwcu 2007 roku, gdy stoczył swoją pierwszą walkę w MMA. Pokonał wówczas na punkty Koreańczyka Kima Min-Soo. Do prestiżowej federacji UFC trafił już w październiku i w swoim debiucie przegrał z jednym z najlepszym zawodników wagi ciężkiej Frankiem Mirem. Później było już znacznie lepiej. Pokonał Heatha Herringa na UFC 87, a na UFC 91 został mistrzem świata wagi ciężkiej pokonując przez techniczny nokaut Randy'ego Couture'a. Tytuł obronił w starciu z Frankiem Mirem na UFC 100 w lipcu tego roku, rewanżując się swojemu jedynemu pogromcy.

Kolejną walkę Lesnar miał stoczyć w październiku tego roku z Shanem Carwinem na UFC 106, jednak był zmuszony do wycofania się. Ciężko zachorował i trafił do szpitala znajdował się w fatalnym stanie. Jego znajomi twierdzili, że jest z nim naprawdę bardzo źle. Podobno infekcja bakteryjna połączona z mononukleozą sprawiła, że walczył o życie. "Szybko się z tego nie wygrzebie", "może już nigdy nie walczyć" - mówiono. Lekarze stwierdzili, że "materiał fekalny" przedostaje się do jego podbrzusza powodując ogromny ból, powstanie wrzodów i przeciążając jego układ odpornościowy. Musiał przejść operację.

Z ciężkiej choroby Lesnar wyszedł mocno wyniszczony. Lekarze twierdzą, że do swojej normalnej formy fizycznej będzie w stanie dojść najwcześniej za rok. Może powróci, by walczyć z Pudzianowskim, który za 12 miesięcy może być już uznaną gwiazdą MMA?

WP.PL

Kategoria: News

Tymczasem były rywal "Dominatora" daje mu zaledwie 20% szans na zwycięstwo. Kto będzie górą wieczorem?

 Mówi się, że przed Mariuszem Pudzianowskim jedna z najtrudniejszych walk w karierze. Christos Piliafas wprawdzie ma zaledwie pięć walk na zawodowych ringach (4-1), ale przez wiele lat zbierał doświadczenie w amatorskim MMA. Zapraszamy na relację LIVE z gali KSW 20 - u nas za darmo

Daję mu wręcz 80 proc. szans, bo jego ciosy są naprawdę silne. „Szalony Grek” ma też niemałe doświadczenie na polu amatorskim. W dodatku nie jest specjalnie znany, więc wychodząc na ring nie ma zbyt wiele do stracenia. Jego nastawienie psychiczne jest korzystniejsze. Mariusz jest w Polsce popularny i wie, że nie może zawieść. Przyzwyczaił się też do wygrywania jeszcze jako strongmen. Ta presja zadziała jak nóż w plecy, bo jest szczególnie groźna właśnie dla zawodników sztuk walki, takich jak MMA - mówi w rozmowie z "Newsweekiem" Bob Sapp.

Tymczasem Pudzian na każdym kroku zapowiada, że odniesie kolejne zwycięstwo. Tym razem zaskoczył wszystkich, bo stwierdził, że... bardziej niż Piliafasa bał się Boba Sappa. Brzmi to niepoważnie, ale zobaczcie sami.

Bardziej obawiałem się Boba Sappa. Co prawda najlepsze lata kariery już za nim, ale doświadczenie to jednak doświadczenie, a Amerykanin stoczył przecież mnóstwo walk. Do tego jego waga - rywalizacja ze 150 kilogramowym kolosem do najłatwiejszych nie należy. Piliafas przy nim to kruszynka, fizycznie nie ma mnie czym zaskoczyć - przyznaje Pudzianowski w wywiadzie dla gadu-gadu.pl.

Wygląda to trochę tak, jakby były strongmen lekceważył swojego dzisiejszego rywala. W przypadku Sappa wiadomo przecież było od początku, że do Polski przyleciał tylko po kasę i w ringu będzie się ośmieszał.

W mediach od kilku dni pojawiają się inne niepokojące informacje. Wiadomo bowiem, że tym razem "Dominator" nie przygotowywał się normalnie w amerykańskiej szkole American Top Team. On sam jednak uspokaja wszystkich kibiców.

Zapewniam, że przygotowałem się do walki z Piliafasem jak należy. Opowiadania, że Pudzianowski jest najmądrzejszy i nikogo nie słucha radzę włożyć między bajki. Wieczorem na własne oczy przekonacie się, że Pudzian nie obijał się przez ostatnie miesiące.

Kto wygra dzisiejszy pojedynek Pudzianowski vs. Piliafas?

 

Kategoria: News

Wygląda na to, że naturalnie wyłonił się kolejny rywal dla Mariusza Pudzianowskiego. Wszystko dlatego, że w miniony piątek w sportach walki, a dokładniej w boksie, zadebiutował inny "Strongman", Arild Haugen (1-0, 1 KO).

Najsilniejszy człowiek Norwegii w 2007 i 2008 roku, a także ósmy zawodnik mistrzostw świata z ubiegłego sezonu, potrzebował zaledwie 45 sekund na zdemolowanie Pavelsa Dolgovsa (2-3-1, 1 KO).

Dwóch "Strongmanów", dwa debiuty, i dwa szybkie zwycięstwa (praktycznie co do sekundy) - czyż można byłoby sobie wskazać bardziej pasującego rywala dla Mariusza?

Wymiary Haugena:
wzrost 190 cm
waga 125 - 135 kg
biceps 50 cm
klatka piersiowa 140 cm
talia 93 cm

Źródło: interia.pl

Kategoria: News
wtorek, 15 grudzień 2009 23:59

Emelianenko lub Sapp dla "Pudziana"?

Już niedługo możemy być świadkami wielkiej walki w formule MMA z udziałem Mariusza Pudzianowskiego. Jak podają "Polska The Times" i "Super Express" kolejnym rywalem "Pudziana" ma być prawdziwa gwiazda - Aleksander Emelianenko lub Bob Sapp.

"Polska The Times" informuje, że już w poniedziałek do biura federacji KSW wpłynęło nieoficjalne zaproszenie dla Pudzianowskiego do Rosji. Najsilniejszy człowiek w Polsce, a może i na świecie, miałby walczyć na gali organizowanej przez federację M-1, która jest w tej chwili jedną z najbardziej wpływowych grup na świecie. Jej współwłaścicielem jest legendarny Fiodor Emelianenko, jeden z najlepszych zawodników w historii MMA i brat Aleksandra.

Aleksander nie jest taką gwiazdą sportów walki jak jego starszy o pięć lat brat, ale to zawodnik wysokiej klasy. Z 18 walk wygrał 15, w tym z Pawłem Nastulą, którego pokonał w grudniu 2005 roku.

- Rozmawiałem z M-1 o konfrontacji Aleksandra Emelianenki z Pudzianowskim. Mamy zielone światło - zdradził współwłaściciel KSW Martin Lewandowski. Rosjanie chcą "Pudziana" już w kwietniu. Lewandowski uważa, że to za wcześnie i rzuca inne nazwisko - Bob Sapp. Potężny były gracz ligi futbolu amerykańskiego (196 cm, 150 kg) po raz ostatni walczył w 2007 roku, ale jego powrót na ring nie jest wykluczony. Choć imponuje warunkami fizycznymi nie jest zbyt wymagającym rywalem, zdaniem Andrzeja Janisza, komentatora Polsatu sport i znawcy MMA należy do grupy zawodników o miernych umiejętnościach i wielkich gabarytach. "Polska The Times" uważa, że Sapp byłby dla "Pudziana" łatwym łupem - jest duży i silny, ale wolny i tchórzliwy w realnym starciu.

- Stać nas na Sappa. Jedyne pytanie to takie, czy Mariusz go chce - mówi Lewandowski. - Sapp i Emelianenko to tylko opcje na przyszłość. Najbliższa walka powinna odbyć się w maju - dodaje.

Jedno jest pewne - najbliższy rywal "Pudziana" będzie stosunkowo łatwy i nie będzie Polakiem. - Rozmawiamy z menedżerami w USA, Rosji i Holandii - zdradza Martin Lewandowski.

Źródło: WP.PL/Polska The Times

Kategoria: News
wtorek, 15 grudzień 2009 23:59

Pudzianowski prawie jak siatkarze

PRZEGLĄD PRASY: Ponad 5 mln 750 tys. Polaków oglądało walkę MMA Mariusz Pudzianowski - Marcin Najman - donosi "Dziennik". Niemalże tyle samo (6 mln) przyciągną przed telewizory finał siatkarskich mistrzostw Europy z udziałem Polaków i więcej niż mecz o siatkarski brąz Polek (5,5 mln.)

Nikt nie ma złudzeń. Taki sukces gali MMA to zasługa jednego człowieka - Mariusza Pudzianowskiego. To on przyciągną przed telewizory miliony Polaków. Dla porównania poprzednią imprezę KSW w Polsacie oglądało ponad dwa razy mniej widzów.

- Nasza gala została zauważona w świecie MMA przez media, zawodników i matchmakerów - wylicza jeden z współwłaścicieli KSW Martin Lewandowski. - Prestiżowa strona internetowa Sheredog uznała walkę Pudzianowskiego za drugi najważniejszy pojedynek grudnia.

Statystyki oglądalności mówią same za siebie. Co prawda nadal największą oglądalnością cieszy się walka Adamka z Gołotą (8,2 mln) widzów. Jednak już pomiędzy finałem mistrzostw Europy siatkarzy, a pojedynkiem Pudzianowski - Najman różnica jest niewielka. Mecz Polaków o złoto oglądało 6 mln ludzi, a walkę MMA z udziałem Pudzianowskiego tylko 245 tys. ludzi mniej. Strongman wyprzedził zaś w tych statystykach spotkanie o brązowy medal naszych siatkarek.

Źródło: sport.pl

Kategoria: News

Copyright 2013 © Pudzian Team
administracja i technologia:
Obsługa stron WWW