wtorek, 15 grudzień 2009 23:59

"Ta walka byłaby dla Mariusza próbą..."

Mariusz Pudzianowski nie schodzi z ust ludzi interesujących się walkami. Tym razem o naszym nowym zawodniku MMA wypowiedział się Janusz Pindera znany ekspert bokserski uważa, że przed "Dominatorem" drzwi do największych walk stoją otworem.

- Mariusz Pudzianowski posiada jeden olbrzymi atut. Ogromną siłę, przy tym jest szybki i może swoim potencjalnym rywalom sprawić bardzo przykrytą niespodziankę - powiedział Janusz Pindera w wywiadzie dla serwisu "BoxingNews.pl". - Warto dodać, że Mariusz bardzo poważnie podchodzi do tego, co robi.

Dominator nie powinien mieć problemów z kolejnymi propozycjami walki. - Mówiąc o jego przyszłości, warto podkreślić, że jest bardzo znanym celebrytą, dlatego na pewno będzie atrakcją tego typu gal - uważa Janusz Pindera.

Coraz częściej mówi się o kolejnym starciu "Pudziana". - Słyszałem coś o walce z Pawłem Nastulą. To byłby już zupełnie inny stopień trudności. Nastula to jest zawodnik rutynowany, który ma nie tylko wspaniałą karierę judoki, ale również spore doświadczenie w MMA. Stoczył już kilka solidnych walk z zawodnikami z najwyższej półki. Ta walka byłaby dla Mariusza próbą wejścia na bardzo wysoką górę - podkreślił znany publicysta.

- Na razie wszyscy dookoła mówią o tej walce, ale ze mną nikt o niej nie rozmawiał. Jestem jednak otwarty na propozycje - stwierdził Nastula w rozmowie z "Dziennikiem Gazetą Prawną".

Źródło: wp.pl / BoxingNews.pl

Kategoria: News

To nie była gala pełna efektownych walk. Jeden wojownik nie rozczarował - to Mariusz Pudzianowski, który w parterze pokonał rywala.

 

 

Na ten dzień długo czekali kibice polskiego MMA. W gdańskiej hali Ergo Arena spotkali się czołowi wojownicy federacji KSW.

Gwiazdą, która wywoływała największe emocje, był oczywiście Mariusz Pudzianowski. Tym razem były strongmen nie mógł spokojnie przygotowywać się w USA. Pojawiały się nawet plotki, że pozjadał wszystkie rozumy i w kraju nie trenuje najlepiej. Sam jednak obiecywał, że w ringu pokaże, czego się nauczył. Z jakim skutkiem?

Pudzian w pierwszych sekundach był spokojny, aż nagle... ruszył na "Szalonego Greka"! Obalił go na ziemię, gdzie cierpliwie rozbijał gardę rywala. Następnie zaprezentował unik, a następnie kolejny efektowny rzut. To już był gwóźdź do trumny Amerykanina...

Tym razem Piliafas nie był w stanie wybronić się w parterze. "Dominator" go "dosiadł", a następnie potężnymi ciosami masakrował jego twraz. Sędzia musiał wkroczyć do akcji i przerwać pojedynek. Pudzianowski nie rzucał słów na wiatr. Był dobrze przygotowany i pokazał, że już chyba jest gotowy na poważniejszych przeciwników.

Od początku mieliśmy taktykę, żeby nie dostać w głowę, walczyć w parterze i to się udało. Czuć było jego siłę, szacunek dla niego i ukłony - powiedział Pudzian.

 

Przedostatnią walką wieczoru był pojedynek Jana Błachowicza z Houstonem Alexandrem. Weteran gal słynnej federacji UFC może już nie jest młodzieniaszkiem, ale i tak na jego tle Polak mógł się sprawdzić przed planowanym podbojem Stanów Zjednoczonych. To miała być wojna...

Obaj wojownicy zaczęli z respektem, aż Błachowicz dwukrotnie powalił Amerykanina do parteru. Tam zasypywał go mocnymi ciosami, a że nie przynosiło efektów, to spróbował założyć dźwignię na rękę, co także zakończyło się fiaskiem. Kolejna odsłona walki na kolana nie powaliła, choć w końcówce Polak już zakładał trójkątne duszenie, ale zabrakło czasu.

Alexander pokazał, że pomimo wieku wciąż jest znakomitym wojownikiem. Dowodem na to niech będzie wyswobodzenie się z dwóch dźwigni zakładanych przez Polaka. Słabszy rywal już dawno by przegrał, a tak... do akcji ponownie wkroczyli arbitrzy. Jednogłośnie przyznali zwycięstwo Błachowiczowi.

 

Ta walka była bardzo ważna. Trzy tygodnie temu zerwałem więzadła, ale postanowiłem walczyć. Dlatego walka wyglądała tak, jak wyglądała. Nie chciałem zawieść kibiców - powiedział.
 
Wcześniej miał się odbyć hitowy bój Marcina Różalskiego z legendą K-1, Jeromem Le Bannerem. Francuz niestety po raz drugi nie mógł walczyć z powodu kontuzji. Jego miejsce zajął zatem Rodney Glunder, który sprawił naszemu wojownikowi sporo problemów.

Widać jednak było, że rywal nie jest najlepiej przygotowany fizycznie. W drugiej rundzie "Różal" dwukrotnie powalił go na deski mocnym ciosem prosto w twraz. Co z tego, skoro nie potrafił dobić go w parterze, gdzie obaj byli bardzo nieporadni. Nie udało się załatwić sprawy nokautem, ale werdykt sędziów mógł być tylko jeden, zwycięstwo Polaka.
 
Tradycyjnie w pierwszych walkach oglądaliśmy wojowników, którzy dopiero pracują na swój dorobek. Już na początek byliśmy świadkami wyrównanego pojedynku, który ostatecznie decyzją sędziów wygrał Anzor Azhiev. Tym samym sprawił wielką radość publiczności, która była prowokowana przez Paula Reeda.

Największym wydarzeniem był jednak debiut Jacka Wiśniewskiego. Były piłkarz miał za zadanie pokonanie Kamila Walusia, który w debiucie pokonał Bazelaka. Nie zabrakło kontrowersji, bo sędzia szybko poddał "Wiśnię".Ten z kolei nie zgadzał się z tym werdyktem twierdząc, że pomimo otrzymania kilku ciosów w parterze był gotów dalej walczyć.

Czy tak wygląda znokautowany człowiek? Czuję się bardzo dobrze. Chcę dalej walczyć. Sędzia mnie wku****. Będę jeszcze więcej trenował - mówił po walce w rozmowie z reporterem Canal+.

Nie można pominąć świetnego stylu walki dwóch wielkich przyjaciół. Nie dziwi, że sędziowie orzekli werdykt niejednogłośnie. Pamiątkowy puchar trafił zatem w ręce Borysa Mańkowskiego, choć Rafał Moks wcale na jego tle nie odstawał. Arbitrzy także zdecydowali o zwycięstwie Karola Bedorfa.

Komplet wyników gali KSW 20.
1) Anzor Azhiev pokonał Paula Reeda decyzją sędziów.
2) Kamil Waluś pokonał Jacka Wiśniewskiego przez TKO.
3) Borys Mańkowski wygrał z Rafałem Moksem decyzją sędziów.
4) Karol Bedorf wygrał z Karolem Knothe decyzją sędziów.
5) Marcin Różalski wygrał z Rodneyem Glundererem decyzją sędziów.
6) Jan Błachowicz pokonał Houstona Alexandra decyzją sędziów.
7) Mariusz Pudzianowski pokonał Christosa Piliafasa przez TKO.

 

Kategoria: News

Po prostu to jest tak, że niektórzy mają takie coś w sobie, że są osobami do wygrywania. Myślę, że i ja coś takiego w sobie mam. Ta wygrana nie robi na mnie jakiegoś wielkiego wrażenia - mówi po zwycięskim debiucie w MMA Mariusz Pudzianowski.

Pudzianowski wygrał nie tylko z rywalem w ringu, ale i z chorobą. - W czwartek jeszcze miałem 38 stopni gorączki. Także przed walką czekało mnie zbijanie gorączki polopiryną i kroplówką z witaminą C dożylnie. Po to, aby zbić tę temperaturę i wzmocnić organizm. Ciężko było, bo dusiłem się od kaszlu na rozgrzewce, oczy mnie niesamowicie bolały - mówi.

Strongman mówi, że w walce z Najmanem pomogło mu to, że kiedyś trenował karate. - 12 lat treningów karate dało efekt. Karate kyokushin jest dość twardym sportem, a tu w ringu trzeba było nawalać. To nie były jakieś ściemy medialne, że jednemu chłopakowi podczas sparingów noga pękła, drugiemu także coś tam się stało - mówi "Pudzian".

Pudzianowski mówi, że zwycięstwo nie zrobiło na nim wielkiego wrażenia. - Trening był dobrze zrobiony i walka wyszła tak jak powinna. Teraz czekają mnie jeszcze cięższe treningi - powiedział.

Źródło: mo, Fight24.pl

Kategoria: News
wtorek, 15 grudzień 2009 23:59

Pudzianowski fenomenem na skalę światową

Mariusz Pudzianowski to fenomen na skalę światową. Już dawno o polskim sportowcu światowe media nie rozpisywały się tak intensywnie. Pod tym względem z "Pudzianem" może się równać Robert Kubica.

Po sobotniej walce z Marcinem Najmanem o Pudzianowskim piszą media w każdym zakątku świata - od Kamczatki po przylądek Wrangla.

Debiut "Pudziana" został dostrzeżony przez Chińczyków, Rosjan, Duńczyków, Francuzów, Czechów, Finów, Turków, czy Chorwatów - takim zainteresowaniem już dawno nie cieszył się żaden Polski sportowiec. O walce Pudzianowskiego można przeczytać w niemal każdym języku, jaki jest dostępny największej internetowej wyszukiwarce - "Google".

Dużo miejsca polskiemu zawodnikowi poświęcił min. chorwacki portal "index.hr", czy też popularny serwis dotyczący MMA - "sherdog.com" oraz wiele innych serwisów z całego świata.

"Najsilniejszy człowiek świata wygrywa na gali KSW" - tak zatytułował jeden ze swoich artykułów "sherdog.com". News o zwycięstwie Pudzianowskiego był drugim w kolejności najczęściej czytanych wiadomości.

Pudzianowski jest oczywiście niekwestionowanym bohaterem polskich mediów. XII galę Konfrontacji Sztuk Walki obejrzała rekordowa liczba kibiców zarówno w hali Torwaru oraz stacji Polsat. Żadna gala KSW nie cieszyła się taką popularnością.

Kolejne starcie z udziałem Pudzianowskiego, która zostanie zorganizowana w maju, może się okazać jeszcze większym sukcesem.

Źródło: ART

Kategoria: News
wtorek, 15 grudzień 2009 23:59

Na nich szykuje się Pudzian

Jeszcze kurz nie opadł po walce Mariusza Pudzianowskiego (32 l.) z Marcinem Najmanem (30 l.), a już trwają nerwowe poszukiwania kolejnego rywala dla najsilniejszego człowieka świata. "Super Express" dowiedział się, kto ma największe szanse zmierzyć się z "Pudzianem".

Debiut Pudzianowskiego w mieszanych sztukach walki (MMA) był pełnym sukcesem nie tylko sportowym, ale i marketingowym. Dlatego teraz trzeba iść za ciosem. "Pudzian" na razie odpoczywa, ale 4 stycznia ostro weźmie się do roboty, żeby szykować się do kolejnych walk.

- Mariusz zdradził mi, że rozważa nawet rezygnację z zawodów strongmanów, żeby poważnie zająć się sportami walki - mówi "Super Expressowi" Maciej Kawulski (30 l.), organizator KSW.

Eksperci nie mają wątpliwości, że jeśli Pudzianowski będzie ciężko trenował, może osiągnąć w MMA bardzo wiele.

- Musimy odpowiednio dobrać mu kolejnych rywali. Na razie nie widzę nikogo takiego w Polsce. Paweł Nastula? Może w kolejnej walce, teraz na to za wcześnie - tłumaczy Martin Lewandowski (34 l.), organizator KSW. - Szukamy rywala za granicą, w Rosji lub Stanach Zjednoczonych. Mocnym kandydatem jest Aleksander Emelianenko, brat słynnego Fedora Emelianenki. Inny to Amerykanin Brock Lesnar.

- Narodziła się światowa gwiazda MMA. Teraz tylko trzeba go odpowiednio prowadzić. Od słabych rywali się nic nie nauczy, ale na bardzo mocnych, jak Nastula, też jest jeszcze trochę za wcześnie. Nie ma sensu już teraz rzucać takiego talentu na pożarcie - wyjaśnia Kawulski. - Mariusz potrzebuje 7-8 miesięcy poważnych treningów i nauki. Wtedy będzie gotowy na naprawdę poważne wyzwania.

Oto zawodnicy, którzy stoją na drodze "Dominatora" na szczyt MMA

Aleksander Emelianenko (28 l.)

Rosja. 198 cm, 116 kg.

Styl walki: sambo (mistrz świata z 2006 roku).

Kawał chłopa. Brat słynnego Fedora Emelianenki, jednego z najbardziej utytułowanych zawodników MMA. Aleksander też jest groźny, choć do brata mu daleko.

Paweł Nastula (39 l.)

Polska 183 cm, 107 kg.

Styl walki: judo (mistrz olimpijski z 1996 roku). Najbardziej znany polski zawodnik MMA, wcześniej legendarny judoka. W mieszanych stylach walki występował w prestiżowej organizacji Pride, gdzie pokonał słynnego Edsona Drago.

Brock Lesnar (32 l.)

USA. 191 cm, 120 kg. Styl walki: zapasy.

Jeden z najsłynniejszych zawodników amerykańskiego wrestlingu (zapasy z ustalonym wcześniej scenariuszem). Przeszedł do UFC (walki w klatkach) i sensacyjnie został mistrzem świata. Posturą przypomina Pudzianowskiego.

Autor: Jan Ciosek
Źródło: Super Express

Kategoria: News
wtorek, 15 grudzień 2009 23:59

Pudzianowski zarobił aż pół miliona?

Ile zarobił Mariusz Pudzianowski na walce z Marcinem Najmanem? Media podawały, że 200 tysięcy złotych, ale federacja Konfrontacje Sztuk Walki twierdziła, że ta kwota jest nieprawdziwa. Wszyscy sądzili, że "Pudzian" otrzymał mniej, a tymczasem okazuje się, że mógł otrzymać prawdziwą fortunę.

- Powiem tylko tyle, że kwoty podawane w mediach nie były prawdziwe. Pudzianowski otrzymał więcej, niż pisano - powiedział w rozmowie z "Dziennikiem Gazetą Prawną" Artur Przybysz, rzecznik federacji KSW.

O jaką kwotę chodzi? Jeden z dzienników podaje, że o 500 tysięcy złotych. Pudzianowski miał zarobić na walce z Najmanem aż pół miliona, tymczasem jego rywal "tylko" 30 tysięcy złotych.

Bardzo upraszczając można powiedzieć, że "Pudzian" dostał 500 tysięcy za 44 sekundy pracy. Wychodzi 11,363 złote za każdą sekundę, czyli mniej więcej tyle, ile w miesiąc zarabia poseł na sejm. Średnią krajową najsilniejszy Polak przebił mniej więcej czterokrotnie.

Źródło: wp.pl

Kategoria: News
wtorek, 15 grudzień 2009 23:59

Zarzeczny: generalnie sadyzm i wiocha

Polscy kibice w większości są zachwyceni postawą Mariusza Pudzianowskiego w walce z Marcinem Najmanem. Fani niezwykle popularnego siłacza, a także znawcy sportów walki, są przekonani, że "Pudzian" może zostać gwiazdą MMA. Jednak niektórzy dziennikarze w krytyczny sposób oceniają "danie główne" XII Konfrontacji Sztuk Walki.

"A to się porobiło! W ten weekend media nakręcały bójkę "Pudziana" i Najmana. Obu nie znam, no i obu wolałbym nie poznawać raczej. Brzydcy. Jeden to chodząca reklama apteki. A drugi kryminału. Obie reklamy niezdrowe. Ale przedstawiono to jako sport" - pisze publicysta dziennika "Polska The Times" Paweł Zarzeczny.

"Oczywiście się skusiłem. No i mam za swoje! 40 minut reklam ("Pudzian", wisisz mi za cztery drinki!) i 40 sekund ganiania po ringu plus łomotanie bezbronnego z kopa i z łokcia. Generalnie sadyzm i wiocha. Ale to dopiero początek... Czy przypadkiem ten "Pudzian" nie powalczy za chwilę z Adamkiem? Albo Adamek z kobietą z wąsami?" - zastanawia się znany dziennikarz sportowy.

"Ja tych wszelkich siłaczy wysyłałbym do skansenu. Sposób na nich pokazał Harrison Ford w "Poszukiwaczach zaginionej Arki". Jeden debil szpanuje nadludzką techniką walki mieczem, na co H.F. patrzy z politowaniem, wyciąga zza paska "klamkę" i załatwia sprawę w mgnieniu oka. Pach, pach! Naprawdę nie goła siła jest dziś ważna, tylko siła umysłu, małolaty - uważa publicysta "Polski The Times".

Nie on jeden krytycznie ocenia piątkową walkę Mariusza Pudzianowskiego z Marcinem Najmanem. W internecie przeważają co prawda pozytywne komentarze i pochwały pod adresem "Pudziana", ale są i tacy, którzy nie oszczędzają pięciokrotnego mistrza świata strongmanów.

"To nie była walka, to był paniczny atak" - napisał internauta o nicku "Matador". "Hej - jeżeli paniczny atak kończy się wygraną, to ja uprzejmie proszę żeby PZPN wprowadził "paniczny atak" do podstawowych zagrywek naszej kadry :-)" - odpowiedział mu "Waxer".

Niektórzy internauci widzą już pojedynek Pudzianowskiego z legendą światowego MMA, Fiedorem Emielianenką. "Walczy jak maszyna i pokonał już większych i cięższych niż Pudzian Lubie gościa bo jest niesamowity, to co robi z przeciwnikami to się w głowie nie mieści!! Nie dałbym Pudzianowi większych szans!!" - uważa "yaro". "Czy ktoś widział, jak on walczy?? To jest prawdziwa maszyna do zabijania. Jestem ciekawy, jak szybko załatwiłby Mariusza" - zastanawia się "Leszek K.".

Na Emielianienkę dla Pudzianowskiego jeszcze zdecydowanie za wcześnie. Najbliższą walkę najsilniejszy człowiek świata może stoczyć z Pawłem Nastulą. Niektórzy twierdzą, że "Nastek" byłby dla "Pudziana" zbyt wymagającym rywalem. Ale "Tomek" twierdzi, że to siłacz byłby faworytem. "Kumpel był jednym z lepszych w judo w regionie, ja jednym z lepszych w podnoszeniu żelastwa (w swojej wadze) kiedyś doszło z nami do spięcia - po krótkiej wymianie kumpel miał dość - nie zastosował żadnego chwytu, rzutu itp. (sam 2 lata trenowałem judo i wiem jak się przed tym wybronić ) - wystarczy krótki trening i przy sile Pudziana zmasakruje on Nastulę" - przedstawia swoją historię.

Jak byłoby naprawdę? Ring prawdę ci powie. Może już wkrótce się dowiemy, czy wygrałby Pudzianowski, czy Nastula. Mistrz olimpijski z Atlanty jest podobno jedyną opcją dla federacji KSW, która chce doprowadzić do jego walki z "Dominatorem".

Kategoria: News
wtorek, 15 grudzień 2009 23:59

"Nie podobało mi się zachowanie Adamka"

Przed walką z Marcinem Najmanem Mariusz Pudzianowski - będąc pewnym wygranej - zastanawiał się, jak upokorzyć rywala po rozłożeniu go na łopatki. - Jednak później uznałem, że można przeciwnika nie lubić, ale nie można go poniżać - mówi "Pudzian" "Super Expresowi".

Podczas konferencji prasowej poprzedzającej walkę, Najman wręczył Pudzianowskiemu rakietki do badmintona. "El Testosteron" zasugerował, że tylko do tego nadaje się jego przeciwnik. "Pudzian" zapowiedział, że wręczy mu je z powrotem zaraz po tym, jak się z nim rozprawi.

- Tak, miałem też inne pomysły, jak mu dopiec. Ale później uznałem, że można rywala nie lubić, ale nie wolno go upokarzać. Adamek skakał po narożniku Gołoty, wykrzykując, że jest "number one" i bardzo mi się to nie podobało. Mam taką zasadę: pokora przede wszystkim - mówi Mariusz Pudzianowski "Super Expresowi".

Pięciokrotny mistrz świata strongmanów od początku podkreślał, że jego przeciwnikowi należy się szacunek już za samo wyjście do ringu. Po walce miał okazję porozmawiać z Marcinem Najmanem.

- Powiedział mi, że po pierwszym kopniaku czuł się jakby go prąd kopnął a potem to już było ratuj się kto może. Po tych kopach sam mam siną nogę, a jego pewnie jest czarna - domyśla się Mariusz Pudzianowski.

Źródło: KAR, wp.pl

Kategoria: News
wtorek, 15 grudzień 2009 23:59

KSW: 6 milionów widzów. "Dla nas to kosmos"

No i stało się! Padł rekord oglądalności gali MMA w Polsce. Piątkowe starcie Mariusza Pudzianowskiego z Marcinem Najmanem oglądało 6 milionów widzów!

To nieprawdopodobny wynik, ponieważ zainteresowanie galami MMA jeszcze nigdy nie było w Polsce tak wielkie. Obaj zawodnicy zagwarantowali zarówno stacji Polsat jak i właścicielom KSW niesamowity raiting, a sama walka okazała się strzałem w dziesiątkę.

Całą galę KSW oglądało średnio 4 miliony widzów, natomiast walkę wieczoru na kanale Polsat oraz Polsat Sport łącznie zobaczyło 6 milionów widzów! Dla porównania można przytoczyć oglądalność szlagierowego programu Polsatu "Jak oni Śpiewają" oglądało 2 miliony widzów, a Wydarzenia 1,5 miliona widzów.

Organizatorzy gali Konfrontacje Sztuk Walki są bardzo zadowoleni z wyników oglądalności gali. - Dla nas każdy wynik większy od poprzedniego to wielki sukces. A sześć milionów widzów to kosmos - skomentował rzecznik prasowy KSW Artur Przybysz. - Kolejnymi galami będziemy chcieli ustanawiać jeszcze lepsze wyniki - dodał.

W tym roku federacja KSW brała udział w dwóch największych eventach 2009 roku w Polsce. W organizacji "Walki Stulecia" Adamek vs Gołota oraz w przygotowania i organizacji największej w historii gali MMA w Polsce. Łącznie produkty przygotowane przez KSW oraz telewizję Polsat zgromadziły przed telewizory ponad 14 milionów widzów! Każde z tych wydarzeń było bezkonkurencyjne w stosunku do reszty programów nadawanych w tym samym czasie na innych stacjach telewizyjnych.

Źródło: boxingnews.pl/WP.PL

Kategoria: News
wtorek, 15 grudzień 2009 23:57

Drwal: szopka. MMA tak nie wygląda

Po piątkowej walce Mariusza Pudzianowskiego z Marcinem Najmanem i miażdżącym zwycięstwie "Pudziana" opinie na temat pojedynku są podzielone. Wielu fanów jest zachwyconych postawą najsilniejszego człowieka świata, ale na przykład czołowy zawodnik MMA Tomasz Drwal nie jest zadowolony z tego, co zobaczył.

- Szopka. Ludzie teraz będą myśleli, że tak wygląda MMA. To nieprawda - irytuje się "Goryl" w rozmowie z dziennikiem "Polska The Times", jedyny Polak, który walczy w największej obecnie organizacji MMA na świecie - UFC.

27-letni Drwal z 19 walk w formule MMA wygrał 17, z czego 10 przez nokaut. Po raz ostatni walczył z Amerykaninem Drew McFedriesem, którego pokonał w 63 sekundy. Ostatnią porażkę poniósł we wrześniu 2007 roku i to z nie byle kim, bo z Brazylijczykiem Thiago Silvą. "Goryl" widział niezliczoną ilość pojedynków najlepszych zawodników na świecie. Jeśli nazywa starcie "Pudziana" z Najmanem "szopką", to chyba wie, co mówi.

Drwal nie uważa jednak, że Mariusz Pudzianowski nie ma szans na karierę w sportach walki. - On ma potencjał: siłę, szybkość, jest wielki i pobudza wyobraźnię. Jeśli będzie ciężko pracował to ma szansę pojawić się w ciekawym show - analizuje jedyny Polak w UFC.

Źródło: WP.PL/Polska The Times
Foto: MMAWeekly/Ken Pishna

Kategoria: News

Copyright 2013 © Pudzian Team
administracja i technologia:
Obsługa stron WWW