Kokietuje czy rzeczywiście uważa Pudzianowskiego za przyszłą gwiazdę MMA? Po przegranej, już na spokojnie, doceniał klasę rywala.

Przed walką (choć trudno ocenić, na ile w tym wszystkim było podkręcania atmosfery i aktorstwa, a na ile autentyczności) obaj okładali się słowami w mediach. W tego typu utarczkach przodował Marcin Najman.

Przypomnijmy kilka jego cytatów. Co mówił o Pudzianowskim?

To prosta gra, trzeba wyjść na ring i go zlać. Jak go trafię, tak właśnie będzie.
Wygląda na to, że płacą za każdy cios przyjęty na głowę (...)."Pudzian" dostanie cztery razy więcej pieniędzy, ale też cztery razy więcej ciosów w łeb.
Pudzianowski nie szanuje pięściarzy i zawodników MMA. Kiedyś usłyszałem jego wypowiedź, że nikt nie jest w stanie zrobić mu krzywdy, bo jest taki silny i taki odważny. Przemawiała przez niego pycha, zadufanie.
Przenoszenie ziemniaków, przerzucanie żelastwa, ciąganie samochodów - to są czynności, które bardzo pomagają w życiu. Ale to nie zasługują na miano sportu, tym bardziej zawodowego sportu.

Atmosfera gęstniała z każdym dniem - im bliżej walki, tym więcej prowokacji (nawet w czasie ważenia). Wreszcie w piątek wieczorem obaj stanęli w ringu i wszystko było jasne - Najman nie miał ŻADNYCH szans z Pudzianowskim. Przetrwał niecałą minutę.

Na portalu boxingnews.pl czytamy dziś rozmowę z pokonanym pięściarzem. Co pierwsze rzuca się w oczy? Nie ma już w nim tej buty i agresywności wobec Pudziana! Jest za to pokora, duuużo pokory! Zobaczcie, co mówi o rywalu:

Mariusz Pudzianowski udowodnił jak wielkim jest mistrzem i jak wielkim championem MMA może być. Tą walką udowodnił jak wielkie ma predyspozycje do tego, aby być wielkim wojownikiem, a kto wie, czy nie mistrzem MMA.
Mogę wypowiadać się o nim w samych superlatywach, bo to wielki sportowiec i wielki wojownik.
To był majstersztyk w jego wykonaniu (o walce - przyp. red.). To była doskonała praca poparta wielką siłą i dynamiką.
Myślę, że on ma wszelkie predyzpozycje do tego, aby stać się czołową postacią w tym sporcie. To jest wielki sportowiec i wielki mistrz. Uważam, że w wadze ciężkiej będzie on znaczącą postacią MMA w Europie oraz na Świecie.

Kto by pomyślał, że ten sam człowiek może mówić w tak różnym tonie... Najman skrytykował nawet tych, którzy czepiali się butów Pudzianowskiego. W butach czy bez - wynik, jak sam powiedział, byłby taki sam.

Czy ten szacunek wobec Pudziana jest szczery? Jak odbieracie najnowsze wypowiedzi Marcina Najmana?

info: sportfan

Kategoria: News
wtorek, 15 grudzień 2009 23:55

Jurkowski: przed "Pudzianem" wiele pracy

Po debiucie Mariusza Pudzianowskiego w MMA w Polsce zapanowała "Pudzianomania". Chociaż była to dopiero pierwsza walka Pudzianowskiego, kibice już widzą "Pudziana" walczącego z jednym z najlepszych zawodników wagi ciężkiej MMA Fedorem Emelianenko. Należący do elity polskiego MMA Łukasz Jurkowski twierdzi jednak, że na razie "Pudzian" nie miałby żadnych szans z Fedorem.

Fedor Emelianenko to były mistrz wagi ciężkiej organizacji PRIDE, obecny mistrz świata federacji WAMMA, wielokrotny mistrz świata w sambo bojowym. Rosjanin jest wielką gwiazdą światowego MMA i jednym z najbardziej rozpoznawalnych zawodników. Co by się działo gdyby w ringu naprzeciwko Fedora stanął Pudzianowski?

- Tak daleko to nie wybiegajmy bo Fedor już nie takich ludzi wywracał na plecy. Kwestią czasu jest, kiedy „Pudzian” pójdzie walczyć za granicę, ale konfrontacja z klasowymi zawodnikami MMA na świecie na razie raczej nie zagra. Na tę chwilę rywalizacja z Fedorem to bardziej żart. Przed „Pudzianem” jeszcze wiele pracy, on ma czas - powiedział w rozmowie z Wirtualną Polską Łukasz Jurkowski, pierwszy zwycięzca KSW.

Zdaniem popularnego "Jurasa" Pudzianowski ma duży potencjał i jeżeli będzie rozwijał się w tak szybkim tempie jak dotychczas, to może namieszać w MMA. Jurkowski twierdzi jednak, że na walki z najlepszymi jest jeszcze zdecydowanie za wcześnie. Jego zdaniem "Pudzian" nie jest gotowy nie tylko na Fedora Emelianenko, ale również na byłego polskiego mistrza olimpijskiego w judo Pawła Nastule, który typowany jest na kolejnego rywala Pudzianowskiego.

- To nie jest dobry pomysł. Ta walka byłaby wielkim hitem medialnym, ale byłby to duży krok wstecz dla Mariusza. Warsztat techniczny „Nastka” a „Pudziana” to „świat i ludzie”, a poza tym przewaga fizyczna „Pudziana” nie byłaby tak duża, bo Nastula waży 105 kilogramów. W połączeniu z jego techniką, ta walka skończyłaby się tak szybko jak ostatnio Pudzianowskiego z Najmanem, oczywiście na niekorzyść Mariusza - mówi nam Jurkowski.

Z całą pewnością dla "Pudziana" pojedynek z Nastulą byłaby prawdziwym sprawdzianem jego umiejętności ponieważ walka z Marcinem Najmanem - z całym szacunkiem dla pięściarza - na pewno takim nie była.

Źródło: Maciej Rowiński, Wirtualna Polska

Kategoria: News
wtorek, 15 grudzień 2009 23:50

Pudzian okazał się mistrzem!

Starcia w MMA Mariusz Pudzianowski kontra Marcin Najman wyczekiwali wszyscy miłośnicy sztuk walki.

Nikt się jednak nie spodziewał, że wielkie widowisko skończy się tak szybko. Walka trwała zaledwie 44 sekundy. Dominator nie dał szans rywalowi.

Strongman serią ciosów i kopnięć zaatakował Najmana. Unikając gradu uderzeń rywal wycofał się do narożnika. Boksera powalił lewy sierpowy, połączony z silnym kopnięciem. Pudzianowski zakończył walkę uderzeniami w parterze. Sędziowie przerwali nierówny pojedynek. Wygrał Mariusz Pudzianowski.

- Na ostatnim treningu, gdy skończyłem biegać 5 km, złapałem zimnego powietrza i przeziębiłem się. Jeszcze w dniu walki miałem 38 stopni gorączki - mówił Mariusz. - Ciężko było, bo dusiłem się od kaszlu na rozgrzewce, oczy mnie niesamowicie bolały. Ta wygrana nie robi na mnie wielkiego wrażenia. Walka wyszła tak jak powinna. Teraz czekają mnie jeszcze cięższe treningi. Mało kto może wytrzymać takie kopnięcie jakie wyprowadzam. Nie było przypadkiem, że ktoś pisał o tym, iż trenerowi, który przyjął moje kopnięcie kość pękła, a jednemu z zawodników MMA nogi porozbijałem. To nie były jakieś ściemy medialne, tylko prawda. Jednemu chłopakowi podczas sparingów noga pękła, drugiemu także coś się stało. Tu akurat 12 lat treningów karate dało efekt. Jaka czeka mnie przyszłość? Na razie byłem na parterze. Teraz wszedłem na pierwsze piętro. Przede mną jest dziesięć pięter, więc jeszcze długa droga przede mną.

Najsilniejszy człowiek świata za niespełna minutową walkę z Marcinem Najmanem miał zarobić 500 tysięcy złotych. Marcin Najman tylko 30 tysięcy. Zarówno bokser jak i strongman podpisali kontrakty na cztery walki w KSW.

Jest dwóch polskich kandydatów do kolejnego starcia z Mariuszem Pudzianowskim. Są to Rafał Dąbrowski, wielki człowiek, mierzący 2 metry i ważący 130 kilogramów, oraz Paweł Nastula.

Być może za jakiś czas Mariusz Pudzianowski mógłby rywalizować na ringach w USA czy Japonii z wielkimi sławami MMA, gigantycznym Koreańczykiem Chong Man Choiem (213 centymetrów wzrostu) lub byłym futbolistą Bobem Sappem (196 cm, 152 kg).

- Jeszcze za wcześnie na USA czy Japonię. - twierdzi sam zainteresowany.

- Nie spodziewałem się, że to się tak zakończy. - powiedział Jerzy Kulej, dwukrotny mistrz olimpijski w boksie (1964 i 1968). - I że tak szybko. Pudzianowski zupełnie zaskoczył Marcina tymi kopnięciami. To były potwornie bolesne uderzenia. Dobrze, że nikomu nic się nie stało. Pudzian był świetny. Bił mocno. A jakaż to szybkość! I to przy tej masie. Te jego ręce… Zasuwał jak młynek. Nic go nie boli. Próg bólu ma na wyższym poziomie. Bez wątpienia ma predyspozycje, żeby pocierpieć trochę i wygrywać. Trzeba to wykorzystać. Podpisał kontrakt na cztery walki. Te trzy pozostałe to bym mu takie zrobił, że widownia rozniosłaby halę. Trzeba mu dobrać odpowiednich przeciwników.

Starcie na gali Konfrontacji Sztuk Walki na warszawskim Torwarze, oglądało 6,5 tysiąca widzów. - Były momenty, gdy włączyła mi się kobieca wrażliwość i na chwilę zamknęłam oczy - mówiła tancerka Edyta Herbuś.

Przerażona Małgorzata Foremniak co chwilę odwracała wzrok od walczących. Augustin Egurolla kibicował Pudzianowi, a mistrz boksu Dariusz Michalczewski trzymał kciuki za Najmana.

Zanim Mariusz Pudzianowski stoczył walkę, obronił pracę licencjacką, w Społecznej Wyższej Szkole Przedsiębiorczości i Zarządzania w Łodzi, która daje mu wyższe wykształcenie. Studiował na kierunku stosunki międzynarodowe. Profesorowie ocenili jego pracę "Kultura organizacyjna w marketingu sportowym na świecie" na czwórkę.

Źródło: Express Ilustrowany

Kategoria: News
wtorek, 15 grudzień 2009 23:40

Pudzian. Historia prawdziwa

Jego życiorys nadaje się scenariusz filmowy. Karateka, bokser, rugbysta, strongmen... Do najbardziej znanych Polaków w Stanach Zjednoczonych zalicza się Jan Paweł II, Lech Wałęsa i właśnie on - Mariusz Pudzianowski, najsilniejszy człowiek na świecie. Jest najlepszym strongmanem w historii tego sportu. W tym roku, podczas finału Mistrzostw Polski "Strong Man" nie było niespodzianek. Mariusz Pudzianowski, zwany nie bez przyczyny "Dominatorem", zdobył swój ósmy tytuł. "Pudzian" dominował podczas całych zawodów. Tylko w dwóch konkurencjach - w wiązanej i w schodach - kroku dotrzymywał mu Grzegorz Szymański.

Mariusz Pudzianowski urodził się 7 lutego 1977 roku w Białej Rawskiej. Pochodzi z usportowionej rodziny. Ojciec "Pudziana", Wojciech, był sztangistą. Mariusz też miał smykałkę do sportu, najbardziej umiłował sporty siłowe. Trenuje je od 7 grudnia 1990 roku. Pierwszym startem przyszłego "Dominatora" nie były oczywiście zawody strongmenów, ale ciężary. 16-letni Pudzianowski wystartował w mistrzostwach Polski w wyciskaniu sztangi. Rok wcześniej zaczął również boks (trenował go do 22 roku życia), a od 11 roku życia ćwiczy także karate kyokushin. W pierwszym występie Mistrzostw Polski w wyciskaniu jego najlepszym wynikiem było 160 kilogramów, podczas gdy dwa lata później wyciskał już 205 kilogramów. Jakby tych dyscyplin sportowych było mało, trzeba dodać kolejne - rugby. "Pudzian" był zawodnikiem Budowlanych Łódź.

Światową sławę zapewniły Mariuszowi nie zabawy ze sztangą, ani granie jajowatą piłką, nie rozbijanie cudzych nosów i nie walka w kimonach. 1 maja 1999 roku był jego debiutem w zawodach strongmenów. I właśnie ta dyscyplina była strzałem w dziesiątkę, uczyniła z Pudzianowskiego sportową gwiazdę w naszym kraju i zapewniła mu szacunek fanów tej dyscypliny na całym świecie. Już od ponad dziesięciu lat jest jednym z najsilniejszych ludzi świata. Jest pierwszym i jak na razie jedynym Polakiem, który może się pochwalić tytułem "Najsilniejszego Człowieka Świata". Pudzianowski ma najwięcej tytułów mistrza świata - pięć (2002, 2003, 2005, 2007 i 2008). To także sześciokrotny mistrz Europy (2002, 2003, 2004, 2007, 2008 i 2009) i trzykrotny Drużynowy Mistrz Świata Par Strongman (2003, 2004 i 2005). Osiem razy został mistrzem Polski, ostatni raz w ubiegłym tygodniu.

Mimo, że pierwszy występ w zawodach strongmenów "Dominator" zaliczył w 1999 roku, to początek jego kariery został przyblokowany przez pobyt w więzieniu. Pudzianowski został aresztowany w 2000 roku i na 19 długich miesięcy osadzony w zakładzie karnym w Łowiczu. Wyrok był kontrowersyjny i nie da się ukryć, bardzo niekorzystny dla przyszłego mistrza świata.

- Do aresztu śledczego wsadził mnie miejscowy boss. Jest człowiekiem bardzo wpływowym i wyjątkowo brutalnym - mówił w wywiadzie dla Faktu. - Właśnie poszło o tę brutalność, bo nie mogłem patrzeć, jak się znęcał nad osiemnastoletnim chłopakiem. Bił go, aż chłopak upadł, potem skopał leżącego i stanął mu butem na twarzy. Właśnie ta scena z butem wyprowadziła mnie z równowagi.

"Pudzian" odsiedział wyrok. Kilka lat temu powrócił do zakładu w Łowiczu, ale już nie jako więzień, a gość. Zorganizował spotkanie resocjalizacyjne z więźniami.

Cztery lata temu założył Szkołę Ochrony Fizycznej "Pudzian Academy", która kształci pracowników ochrony. W ubiegłym roku zdobył tytuł licencjata w Społecznej Wyższej Szkoły Przedsiębiorczości i Zarządzania w Łodzi. Jego praca nosiła tytuł "Kultura organizacyjna w marketingu sportowym na świecie".

Sukcesy Mariusza Pudzianowskiego sprawiły, że upomniał się o niego showbiznes. Wziął udział w 7. edycji popularnego "Tańca z gwiazdami", gdzie wspólnie z Magdaleną Soszyńską-Michno doszedł aż do wielkiego finału. Wziął udział w 5. edycji "Jak oni śpiewają", tym razem bez sukcesów. Występował gościnnie w takich serialach jak: "Na Wspólnej", "Camera Cafe" czy "Niania". Gościł u Kuby Wojewódzkiego, Szymona Majewskiego, Dzień Dobry TVN, jego sylwetkę prezentowano w "Kulisach sławy".

Mimo bycia jedną z gwiazd showbiznesu, Pudzianowski nie zrezygnował ze sportu. Nadal jest strongmenem, występuje w zawodach i chce ponownie zostać mistrzem świata. Chce też spróbować kolejnej dyscypliny - MMA, czyli mieszanych sztuk walki. To widowiskowa dyscyplina, gdzie dozwolone są właściwie wszystkie techniki używane w sportach walki. Pod koniec roku ma dojść do pierwszej walki Pudzianowskiego. Przeciwnikiem będzie inny debiutant, Marcin Najman, który już prowokuje "Dominatora":

- Na pewno 12 grudnia odbędzie się mój zaległy debiut w MMA. Jeżeli nic się nie zmieni, to stoczę pojedynek z innym debiutantem w tej formule, Mariuszem Pudzianowskim. O ile oczywiście nie "strzeli z tyłka" i pod jakimś pozorem z tych planów się wycofa - mówi na łamach "boxingnews.pl" Najman i dodaje. - Aby walczyć trzeba mieć jaja, a aby przeciągnąć tira wystarczy mieć siłę.

Na odpowiedź Pudzianowskiego długo nie trzeba było czekać. "Pudzian" przyjął wyzwanie. - Moich jaj Najman nie zobaczy. Taki widok jest zarezerwowany tylko i wyłącznie dla mojej dziewczyny. On ma spore doświadczenia w sztukach walki, ale i ja się na treningach nie obijam. Zobaczymy na ringu, kto jest lepszy - powiedział "Sportfanowi" świeżo upieczony mistrz Europy siłaczy.

Do pojedynku może dojść już 12 grudnia na gali organizowanej przez federację KSW. Mariusz Pudzianowski zacznie wtedy nowy etap swojej kariery...

"Pudzian" w liczbach:

Wymiary ciała:

- biceps: 56 cm
- kark: 54 cm
- obwód pasa: 92 cm
- obwód uda: 80 cm
- waga: 142 kg
- wzrost: 186 cm
- obwód klatki piersiowej: 148 cm
- obwód przedramienia: 45 cm

Wybrane osiągnięcia:

1999

I miejsce - Puchar Polski, pierwsza edycja Warka Strongman
III miejsce - Drużynowe Mistrzostwa Świata Strongman, Chiny

2000

I miejsce - Puchar Świata
IV miejsce - Mistrzostwa Świata Strongman, Sun City, RPA
Mistrz Polski Strongman
II miejsce - Drużynowe Mistrzostwa Świata Strongman, Węgry

2002

I miejsce - Mistrzostwa Świata Strongman, Kuala Lumpur, Malezja
I miejsce - Giganci Świata
I miejsce - Mistrzostwa Europy Strongman, Gdynia
II miejsce - Puchar Polski Strongman

2003

I miejsce - Puchar Polski Strongman
I miejsce - Puchar Świata "Super Series"
I miejsce - Mistrzostwa Świata Strongman, Victoria Falls, Zambia
I miejsce - World Record Breakers, Gdynia
I miejsce - Drużynowe Mistrzostwa Świata Strongman, Węgry
I miejsce - Mistrzostwa Europy Strongman, Sandomierz
IV miejsce - Arnold Strongman Classic, Columbus, USA

2004

I miejsce - Puchar Polski Strongman
I miejsce - Drużynowe Mistrzostwa Świata Strongman, Płock
I miejsce - Mistrzostwa Europy Strongman, Jelenia Góra
III miejsce - Mistrzostwa Świata Strongman, Paradise Island, Nassau, Bahamy
V miejsce - Arnold Strongman Classic, Columbus, USA

2005

I miejsce - Mistrzostwa Świata Strongman, Chengdu, Chiny
I miejsce - Puchar Polski
I miejsce - Drużynowe MŚ, Poznań
I miejsce - Puchar Świata "Super Series"

2006

I miejsce - Mistrzostwa Polski Strongman, Września
I miejsce - Puchar Świata "Super Series"
II miejsce - Mistrzostwa Świata Strongman, Sanya, Chiny
VI miejsce - Arnold Strongman Classic, Columbus, USA

2007

I miejsce - trzeci Pojedynek Gigantów, Łódź
I miejsce - Mistrzostwa Europy Strongman, Łódź
I miejsce - Puchar Świata "Super Series"
I miejsce - Puchar Polski, Strzegom
I miejsce - Mistrzostwa Świata Strongman, Anaheim, Kalifornia, USA

2008

I miejsce - Mistrzostwa Polski
I miejsce - Puchar Polski
I miejsce - Mistrzostwa Świata Strongman, USA

2009

8. miejsce - Piąty Pojedynek Gigantów, Łódź (kontuzjowany)
1. miejsce – Mistrzostwa Europy Strongman 2009, Bartoszyce

Kolejne sukcesy w zawodach strongmenów czy pierwsze sukcesy w zawodach MMA nie będą oznaczały, że Mariusz ponownie nas nie zaskoczy i za jakiś czas nie wystartuje w kolejnej dyscyplinie sportu. Dyscyplin siłowych i sportów walki jeszcze trochę zostało. Mariusz Pudzianowski, którego motto brzmi: "Nigdy nie odpuszczam i zawsze walczę do końca", na pewno nie da o sobie tak łatwo zapomnieć.

Karol Borawski / Wirtualna Polska

Kategoria: News
wtorek, 15 grudzień 2009 23:30

"Pudzianowski okaleczył Najmana"

- Moim zdaniem jest dwóch polskich kandydatów do walki z Mariuszem Pudzianowskim. Są to Rafał Dąbrowski, wielki człowiek, mierzący 2 metry i ważący 130 kilogramów, oraz Paweł Nastula. Jednak walkę z którymś z nich "Pudzian" mógłby stoczyć najwcześniej za trzy miesiące - uważa Andrzej Janisz, dziennikarz Polskiego Radia i Polsatu Sport, jeden z najlepszych znawców mieszanych sztuk walki w Polsce.

- Myślałem, że walka Pudzianowskiego z Marcinem Najmanem potrwa co najwyżej 100 sekund. Trwała zdecydowanie krócej, co mnie zaskoczyło. Byłem też absolutnie zaskoczony postawą "Pudziana" - mówi Janisz w rozmowie z Wirtualną Polską.

Co zdaniem znakomitego znawcy MMA było zadziwiającego w zachowaniu pięciokrotnego mistrza świata siłaczy? - O wyniku pojedynku zadecydowały cztery niesamowicie mocne low-kicki wyprowadzone w 30 sekund. Kiedy po walce rozmawiałem z Marcinem Najmanem zdradził mi, że już tym pierwszym kopnięciem "Pudzian" wyłączył mu nogę - ujawnia Andrzej Janisz.

- Cały obóz Najmana nie liczył się z tym, że walka rozstrzygnie się dzięki niskim kopnięciom. Wszyscy myśleli, że "Pudzian" go złapie, będzie chciał położyć. Dla mnie te low-kicki też były zaskoczeniem, tak jak szybkość i agresja z jaką je wyprowadził. No i siła - dodaje komentator Polsatu Sport.

Jak się okazuje Mariusz Pudzianowski jeszcze w dniu walki miał 38 stopni gorączki, co jednak nie przeszkodziło mu w błyskawicznym rozstrzygnięciu pojedynku. - Wiedziałem, że jest chory, bo rozmawiałem z nim dzień przed walką. Powiedział mi, że przez ostatni tydzień nie trenował, jest pod kroplówką i celowo zrezygnował z antybiotyku - opowiada Janisz.

Czy uciążliwa choroba sprawia, że powinniśmy patrzeć na "Pudziana" z jeszcze większym uznaniem i podziwem? Zdaniem Andrzeja Janisza nie. - Każdy zawodnik wie, kiedy ma walkę, jego sprawą jest to, by być do niej przygotowanym. Przeziębienie również wchodzi w grę - mówi.

Jak się okazało Marcin Najman nie był wymagającym przeciwnikiem dla pięciokrotnego mistrza świata siłaczy. Prawdziwy sprawdzian dopiero czeka "Pudziana". Kto mógłby teraz sprawdzić umiejętności najsilniejszego człowieka w Polsce, a może i na świecie?

- Zanim przyjdą walki za granicą "Pudzian" może stoczyć dwie wielkie walki w Polsce. Kandydatem moim zdaniem jest Rafał Dąbrowski, który wygrał niedawno na gali "Beast of the East" z Valentinem Overeemem. Dąbrowski to wielki człowiek, 2 metry wzrostu, 130 kilogramów wagi. W następnej kolejności jest Paweł Nastula, mistrz olimpijski w judo z Atlanty, który stoczył pięć walk w MMA w federacji Pride - mówi Wirtualnej Polsce Janisz. Dodaje też, że na taką walkę Pudzianowski mógłby być gotowy najwcześniej za trzy miesiące.

Doświadczony dziennikarz Polskiego Radia uważa, że w sportach walki Pudzianowski może zdziałać bardzo wiele. - Przyszłość jego widzę ogromną. Może jeszcze nie w tej chwili, ale rozmawiałem z "Pudzianem" po walce i on powiedział, że za 12 miesięcy będzie w pełni zawodnikiem MMA. Ja mu wierzę. On robi dobrze wszystko, za co się bierze. W tej chwili nie jest zawodnikiem MMA. Jest człowiekiem z ogromny potencjałem, z ogromną siłą, szybkością, agresją. I nazwiskiem - wyjaśnia Andrzej Janisz.

Być może za jakiś czas Mariusz Pudzianowski mógłby rywalizować na ringach w USA czy Japonii z wielkimi sławami MMA, gigantycznym Koreańczykiem Chong Man Choiem (213 centymetrów wzrostu), lub byłym futbolistą Bobem Sappem (196 cm, 152 kg)? - Ale dlaczego mówimy o "freakach" (dziwadłach - przyp. WP)? Uważam, że Pudzianowski będzie w stanie walczyć z prawdziwymi wojownikami, a nie z zawodnikami o miernych umiejętnościach, a wielkich gabarytach - komentuje Janisz. - Myślę, że jeśli Mariusz stoczy jeszcze dwie walki wygrane z ludźmi o głośnych nazwiskach, to każda federacja będzie chciała go mieć u siebie - dodaje.

Co musi poprawić Mariusz Pudzianowski, by stać się pełną gębą wojownikiem MMA? Zdaniem Andrzeja Janisza wszystko.

Jeśli chodzi o Marcina Najmana, komentator Polsatu Sport nie uważa, że jego występ był wielkim zawodem? - Kogo zawiódł tego zawiódł. Jeśli ktoś myślał, że jest on wielkim bokserem, to był w błędzie. Dla mnie bez względu na pieniądze mało osób odważyło by się wyjść do ringu w formule MMA z Pudzianowskim. Za to należą mu się słowa uznania i o tym mówił sam "Pudzian" - mówi.

Źródło: Grzegorz Wojnarowski, Wirtualna Polska

Kategoria: News
wtorek, 15 grudzień 2009 23:10

Pudzianowski o swojej przyszłości w MMA

Mariusz Pudzianowski w piątkowej walce z Marcinem Najmanem nie pozostawił rywalowi żadnych złudzeń. Pojedynek trwał jedynie 44 sekundy i pięciokrotny mistrz świata strong menów w świetnym stylu zadebiutował w kategorii MMA. - Nie spodziewałem się, że walka potoczy się tak szybko. Dopadłem go i otrzymał należną wypłatę - stwierdził szczęśliwy Pudzianowski w rozmowie na antenie Radia TokSport.

- Tym razem szybko udało się wygrać, ale mam świadomość, że z następnymi przeciwnikami może być o wiele, wiele trudniej - dodał zwycięzca piątkowej walki. - Spodziewałem się, że pewnie będę musiał gonić Najmana po ringu - jest przecież ode mnie o 20 kilogramów lżejszy i szybszy. Przewidywałem więc, że jak to bokser - będzie tańczył i czekał na dobrą okazję do wyprowadzenia ciosu, a ja będę musiał za nim chodzić. Wiedziałem jednak, że gdy go dorwę w ręce, to zacznie się rzeźnia. Jak się okazało, wszystko poszło o wiele szybciej. Dostał się w okolice lin i otrzymał należną wypłatę.

Zaskoczenie u obserwatorów wywołał sposób, w jaki Pudzianowski zwyciężył - zadecydowały kopnięcia, a nie walka w parterze. - Starałem się utrzymać tę tajną broń w tajemnicy - powiedział "Pudzian". - Jednak na jednym z treningów dziennikarze zauważyli, że mój trener miał owinięte kolano i zapytali go o to, co się stało. On odparł, że koń go kopnął, na co dziennikarze: "A który to koń ma taką siłę?". Wtedy wskazał na mnie.

Do ostatnich minut przed piątkową galą najlepszy strong men świata walczył z przeziębieniem. - Nie miałem zbyt wiele czasu na relaks. Lekko przeziębiłem się podczas biegania na treningu i jeszcze na rozgrzewce walczyłem z gorączką. Bałem się, że może ona przynieść opłakane skutki, ale robiłem wszystko, żeby dotrwać. Przyznam, że gdyby walka potrwała dziesięć minut mógłbym być w niemałych opałach - zdradził Pudzianowski.

Obaj rywale nie ukrywali, że nie darzą się szczególną sympatią. - Najman jest jaki jest, nie przepadamy za sobą, ale brawa dla niego za odwagę i sam fakt, że wyszedł na ring - stwierdził rozmówca Radia TokSport.

Pudzianowski podpisał kontrakt na cztery pojedynki w kategorii MMA. Jak przewiduje swoją przyszłość? - Teraz czeka mnie kilka tygodni odpoczynku, a od 4 stycznia wrócę do treningów - powiedział. - Planuję wyjazd na miesiąc do Brazylii, do Anglii, trenować będę również w Polsce, więc przyszły rok zapowiada się bardzo pracowicie. Zakładam, że dla mnie przyszłość w MMA to dziesięciopiętrowy blok. Na razie jestem na parterze, a teraz mam kolejne piętra do pokonania. Przede mną trudne zadanie, ale uważam, że nie ma rzeczy niemożliwych. Jeżeli się postaram i będę ostro pracował przez następne dwa lata, to myślę, że będę w stanie powalczyć z każdym. W rywalizacji strong menów osiągnąłem już wszystko - pięć razy zdobyłem mistrzostwo świata i to czy kolejny raz będę mistrzem nie ma już dla mnie żadnego znaczenia. Przede mną nikt tego nie osiągnął i mam pewność, że przez najbliższe 10-15 lat nikt tego nie powtórzy. Teraz muszę znaleźć sobie nowe wyzwania, a takim jest właśnie sukces w MMA - zakończył "Pudzian".

Kategoria: News
wtorek, 15 grudzień 2009 22:10

"Pudzian" vs Nastula coraz bliżej

Po udanym debiucie Mariusza Pudzianowskiego w MMA, kibice mieszanych sztuk walki w Polsce zastanawiają się, kto będzie kolejnym rywalem "Pudziana". - Jedyną osobą z Polski, z którą Mariusz Pudzianowski mógłby skrzyżować rękawice jest Paweł Nastula i nikt więcej nie wchodzi w grę - powiedział w rozmowie z Wirtualną Polską, Artur Przybysz rzecznik prasowy KSW.

W swojej debiutanckiej walce Pudzianowski nie dał szans zawodowemu pięściarzowi Marcinowi Najmanowi. Pojedynek trwał zaledwie 44 sekundy, w których "Pudzian" wręcz zmasakrował swojego rywala.

Kiedy kibice ponownie zobaczą "Pudziana" w ringu? - Najwcześniej w maju, kiedy jest kolejne KSW. Co do podpisania kontraktu na dłużej i jego kolejnego rywala, to rozmowy trwają - powiedział nam Artur Przybysz rzecznik prasowy KSW.

Wcześniej informowaliśmy, że najbliższym przeciwnikiem może być Rafał Dąbrowski, o którym głośno zrobiło się po zwycięstwie podczas gali Beast Of The East. - Kandydatem moim zdaniem jest Rafał Dąbrowski. W następnej kolejności jest Paweł Nastula - powiedział nam wcześniej Andrzej Janisz, dziennikarz Polskiego Radia i ekspert Polsatu Sport w dziedzinie MMA.

Rzeczni KSW zdementował jednak, że Dąbrowski jest rozważany jako potencjalny rywal "Pudziana". Zostaje więc Nastula!

- Andrzej Janisz powiedział, że Mariusz może walczyć z Rafałem Dąbrowskim. Mogę od razu zdementować tą informację. Jedyną osobą z Polski, z którą Mariusz Pudzianowski mógłby skrzyżować rękawice jest Paweł Nastula i nikt więcej nie wchodzi w grę - zaznaczył Przybysz.

"Pudzian" pomimo tego, że zamierza zawojować polskie i światowe MMA nie chce rezygnować z zawodów siłaczy. Pojawie się pytanie, czy przygotowania do strongmanów nie przeszkodzą mu w zrobieniu kariery w MMA.

- To mu nie przeszkadza. Mało kto wie, że na dwa tygodnie przed walką z Marcinem Najmanem, Mariusz Pudzianowski wziął udział w zawodach strongmanów, które wygrał - wyjawił rzecznik KSW.

Mariusz Pudzianowski nie zamierza więc odpoczywać i nadal chce być najsilniejszym człowiekiem na świecie, a przy tym namieszać w MMA. Czy jego następnym rywalem będzie były mistrz olimpijski w judo Paweł Nastula? Rozmowy trwają, ale jedno nie ulega wątpliwości - starcie "Pudziana" z popularnym "Nastkiem" byłoby prawdziwym hitem.

Źródło: wp.pl

Kategoria: News
wtorek, 15 grudzień 2009 22:10

Na świecie głośno o wygranej "Pudziana"

Jak się okazuje walka Mariusza Pudzianowskiego z Marcinem Najmanem duże emocje wzbudziła nie tylko w Polsce. Większość największych serwisów poświęconych MMA wiele miejsca poświęciła udanemu debiutowi "Pudziana" w mieszanych sztukach walki. Również kibice z całego świata są pod wielki wrażeniem Pudzianowskiego.

"Najsilniejszy człowiek świata wygrywa na gali KSW" - tak zatytułował jeden ze swoich artykułów popularny serwis sherdog.com. News o zwycięstwie Pudzianowskiego był drugim w kolejności najczęściej czytanych wiadomości.

Autor tekstu pisze, że walka w Polsce cieszyła się olbrzymią popularnością, a Pudzianowski zdominował pojedynek i nie dał najmniejszych szans Najmanowi.

Z kolei serwis mma.fanhouse.com walkę "Pudziana" z Najmanem nazwał "zwariowanym show". Jak podkreśla autor wiadomości, Pudzianowski pomimo braku doświadczenia w ringu radził sobie bardzo dobrze. Dziennikarz wątpi jednak, aby "Pudzian" był w stanie pokonać najlepszych zawodników MMA.

Innego zdania są dziennikarze i internauci serwisu fiveouncesofpain.com. "Dobrym pytaniem jest jak daleko Pudzian zajdzie w tym sporcie. Jeśli Brock Lesnar (obecny mistrz UFC w wadze ciężkiej - przyp WP) wróci do zdrowia, a Pudzian zaliczy kilka wartościowych zwycięstw to..." - zastanawia się autor artykułu. UFC (Ultimate Fighting Championship) to najbardziej prestiżowa seria MMA na świecie.

Pod wrażeniem tego, co Pudzianowski zrobił w ringu są także internauci fiveouncesofpain.com.

"Co za bestia. Śledziłem jego karierę w zawodach strongman przez dłuższy czas, a teraz jest kimś, kto może dosyć łatwo pokonać Brocka" - elkymbo

"O mój Boże! Niech wygra jeszcze kilka walk i przenieście jego tyłek do UFC. On jest nieludzki" - Connor Cobain

"Japonia pokocha tego kolesia. Jeśli wygra jeszcze 2-3 walki znajdzie się na celowniku UFC. Jego czysta siła sprawia, że będzie trudnym rywalem dla każdego" - dpk

"On jest jak bestia. Te kopnięcia musiały być bardzo bolesne" - Rich S.

Źródło: wp.pl

Kategoria: News
wtorek, 15 grudzień 2009 21:10

Niemcy piszą o Pudzianowskim. Co?

Debiut Mariusza Pudzianowskiego w MMA odbił się szerokim echem nie tylko w Polsce. O efektownej wygranej pięciokrotnego mistrza świata siłaczy z Marcinem Najmanem dyskutują fani sportów walki na całym świecie. A co o "Pudzianie" mówią i piszą w Niemczech? Sprawdziliśmy.

Na popularnym niemieckim forum dla miłośników sportów walki, BamBamscorner.de, pasjonaci MMA oceniają występ Pudzianowskiego. "Zawodnik o świetnej technice i dość dużej sile położyłby Pudzianowskiego na łopatki. Nie rozumiem, dlaczego ten zawodnik chce walczyć, skoro świetnie radził sobie w zawodach siłaczy" - pisze internauta o nicku "costa".

"Jak pokonać Pudzianowskiego? Można to zrobić dzięki technice. Jego przeciwnik w tej walce uciekał już po otrzymaniu pierwszego ciosu. Myślę, że zawodnikiem klasy Fiedora Emielianienki "Pudzian" mógłby polec już w pierwszej rundzie" - uważa "Lenzowar".

"Trzeba przyznać, że te kopnięcia były naprawdę dobre, wręcz "wybuchowe". Tak czy inaczej Pudzianowski raczej nie miał by szans z Brockiem Lesnarem i innymi superciężkimi z MMA, ale kto wie, jak potoczy się jego przyszłość. Musi moim zdaniem popracować nad wytrzymałością" - twierdzi "krush".

Na niemieckim forum przeważają opinie przychylne Pudzianowskiemu, choć fani MMA są zdania, że póki co z najlepszymi zawodnikami Mariusz nie może się równać. Są jednak zgodni, że czeka go ciekawa przyszłość w świecie sportów walki.

Kategoria: News

Krzysztof Pyzia : Można sobie było wymarzyć lepszy debiut w MMA?
Mariusz Pudzianowski : Można było sobie wymarzyć troszeczkę lepszy dlatego, że przed walką miałem gorączkę. 38 stopni trzymało mnie od czterech, pięciu dni i nie mogłem tego paskudztwa wykurzyć. Przed wyjściem na ring troszeczkę było niepewności. Czy wytrzymam to, czy przeżyję tę walkę?

Ale wytrzymałeś i zaliczyłeś bardzo dobry debiut. Czym Ciebie zaskoczył Najman? Zaskoczył Cię w ogóle czymś?
- Nie miał okazji mnie zaskoczyć. Zabrakło czasu, by mógł się rozwinąć. Troszeczkę nie dałem mu pola do popisu, więc tak naprawdę nie zaskoczył mnie czymś. A czy mnie w ogóle czymś zaskoczył? Zaskoczył mnie swoją odwagą, że nie bał się i do samego końca pozostał na ringu. Dotrzymał słowa. Co prawda mu nie wyszło, ale cóż?

Wierzysz, że dojdzie do kolejnych Waszych pojedynków?
- Nie mi to jest oceniać. Są od tego menadżerowie, niech oni już to ustalają. Moja rola to uczciwie trenować, a jak to się wszystko dalej potoczy, to już jest zadanie menadżerów.

Myślisz, że Najman byłby na tyle odważny, by stanąć z Tobą jeszcze raz na ringu?
- Odważny to już jest, bo wyszedł raz. Być może wyszedłby i drugi raz. Nie mam zielonego pojęcia.

Jak wyglądały Twoje ostatnie godziny przed walką?
- Przed walką miałem podłączoną kroplówkę i inhalatory, ponieważ tak mnie męczył kaszel, że czasami ledwo powietrze łapałem.

Trzeba przyznać, że idąc na ring wyglądałeś zupełnie inaczej niż Twój przeciwnik. Byłeś „wyluzowany”, zachowywałeś się, jakbyś szedł na spacer.
 - W sporcie zawodowym startuję jedenaście lat. I na mnie sześcio tysięczna publiczność nie robiła wrażenia. Występowałem już przy dużo większej publiczności, czy to w Stanach Zjednoczonych, czy też w Polsce. Po prostu wychodziłem za każdym razem, jakbym szedł na zawody, żeby zrobić swoje.

Kiedy do Ciebie dotarło, że to już koniec? Walka trwała przecież tylko 44 sekundy!
- Kiedy sędzia odciągnął mnie od liny i powiedział dość!

No właśnie, mało sędziemu co się nie oberwało…
- Nie. Wiadomo, że akurat będąc na macie, takiemu przeciwnikowi się nigdy nie odpuszcza, bo wtedy wystarczy jeden zły ruch i role mogą się odwrócić. Widziałem takie przypadki.

Teraz wszyscy zadają sobie jedno pytanie : „Koniec kariery strongmana Pudziana, początek przygody z MMA?”.
- Gdybym teraz zrezygnował z udziałów w zawodach strongmanów, to musiałby mnie ktoś zastąpić. Na dzień dzisiejszy to jest ciężki kawałek chleba, bo chyba nie ma mnie kto zastąpić. Zabrzmi to może nieskromnie, ale nie ma na razie w Polsce mojego następcy, który byłby w stanie zdobyć tytuł Mistrza Świata. Jeszcze ze strongmana nie rezygnuję, więc na pewno jeszcze w tej roli mnie zobaczycie.

Kogo upatrujesz na swojego następcę? Masz takich kandydatów?
- Aktualnie nie widzę. Może to jest brutalna prawda, ale na dzień dzisiejszy nie widzę chłopaków, którzy będą zajmować pierwsze trzy miejsca za każdym razem na imprezach międzynarodowych. Nie mówię o Polsce, bo Polska to jest tylko Polska. Mówimy o zawodach międzynarodowych. Tak jak startowałem przez ostatnie lata. Jechałem na zawody i zawszę jakiś puchar przywoziłem.

I na koniec zdradź nam – miałeś już okazję świętować swoje zwycięstwo w MMA?
- Nie, nie świętowałem. Cały czas bolały mnie oczy. Do tego miałem gorączkę. Po walce wyszedłem do kibiców na dwadzieścia minut. Przebrałem się w dres i samochodem wróciłem do domu. Wskoczyłem szybko do jacuzzi i później poszedłem spać.

Dziękuję za rozmowę i życzę szybkiego powrotu do zdrowia.
- Dziękuję również.

Kategoria: News

Copyright 2013 © Pudzian Team
administracja i technologia:
Obsługa stron WWW