poniedziałek, 14 grudzień 2009 20:10

Najman docenił siłę Pudzianowskiego

Marcin Najman po porażce z Mariuszem Pudzianowskim docenił rywalizację Strongmanów. Jeszcze przed walką "El Testosteron" mówił, że zmagania siłaczy nie mają nic wspólnego z rywalizacją sportową, ale po starciu powiedział krótko: Ludzie, to jest pięciokrotny mistrz świata w zawodach Strongman!

Prezentujemy wywiad, jakiego serwisowi BoxingNews.pl udzielił Marcin Najman.

Łukasz Głowacki: Jak czujesz się po walce z Mariuszem Pudzianowskim?

Marcin Najman: Fizycznie wszystko OK. Nogi lekko ucierpiały, ale tak to jest wszystko w porządku. Gorzej z tą duchową sferą, bo nie udało mi się wygrać tego pojedynku. Natomiast Mariusz Pudzianowski udowodnił jak wielkim jest mistrzem i jak wielkim championem MMA może być. Tą walką udowodnił jak wielkie ma predyspozycje do tego, aby być wielkim wojownikiem, a kto wie czy nie mistrzem MMA. Byłem bardzo zaskoczony tym, że nie spalił się. W pierwszej oficjalnej walce w ringu nie postępował chaotycznie, tylko cały czas myślał. Zrobił kilka zwodów, które na mnie nie robiły na początku dużego wrażenia, ale świadczyły, że on cały czas myśli w ringu. To było naprawdę zdumiewające. Później dopadł mnie tym potwornym low-kickiem, który rozbił mi koncepcję walki. Po low-kickach starałem się już tylko bronić.

Czym najbardziej zaskoczył cię w ringu Mariusz Pudzianowski?

Zaskoczył mnie swoją szybkością i dynamiką. Ja się spodziewałem, że on może zadać low-kick, ale liczyłem, że będzie na tyle wolny, że uda mi się go uniknąć i odskoczyć. W ogóle takiego scenariusza nie brałem pod uwagę. Byłem przygotowany na atak Pudzianowskiego na nogi. Byłem przygotowany na to, że rzuci się na mnie od pierwszej sekundy. Byłem przygotowany na to, że będzie chciał mnie złapać i rzucić na ziemię. Wszystkie możliwości braliśmy pod uwagę i wiedziałem jak mam zareagować. Chodziło tylko o to, abym przetrwał pierwszą minutę walki. Jak się okazało on odrobił lepiej pracę domową. To on znalazł lukę dzięki, której potrafił wykorzystać swoją szansę. Mogę wypowiadać się o nim w samych superlatywach, bo to wielki sportowiec i wielki wojownik.

Czy gdybyś mógł wyjść z Mariuszem Pudzianowskim ponownie do ringu zrobiłbyś to?

Powiem tak. W Polsce na dziś po tej walce jest tylko dwóch ludzi, którzy odważyliby się wyjść z Pudzianowskim do ringu. Pierwszym jest Paweł Nastula. Niesamowity wojownik, doskonały judoka i wielki twardziel. A drugim zawodnikiem, który byłby w stanie wyjść z Pudzianowskim do ringu jest Marcin Najman, który nigdy przed nikim nie pęka.

Jaki miałeś plan na ten pojedynek, bo udało ci się w zasadzie wyprowadzić tylko jeden cios?

Plan był taki, aby przetrwać pierwszą minutę i on się nie powiódł. Natomiast ja nie robiłem ani pół kroku w stronę Pudzianowskiego i czekałem, aby go skontrować. On w ogóle nie dążył do zwarcia i był w dalekim dystansie. On był na tyle daleko, że uniemożliwiał mi kontrowanie, a jednocześnie stał na tyle blisko, aby zadawać low-kicki. To był majstersztyk w jego wykonaniu. To była doskonała praca poparta wielką siłą i dynamiką.

Czy gdybyś wiedział, że Mariusz Pudzianowski przyjmie właśnie taką taktykę walczyłbyś w tym pojedynku inaczej?

Oczywiście, że tak. Gdybym spodziewał się walki na dystans rzuciłbym się na niego od pierwszej sekundy i starał trafić. Jednak jak już mówiłem Mariusz był świetnie przygotowany taktycznie i fizycznie do tej walki i to zdecydowało o jego zwycięstwie.

Co teraz tak na spokojnie i bez kamer powiedziałbyś Mariuszowi Pudzianowskiemu po tej walce?

Powiedziałbym: Mariusz jesteś wielkim wojownikiem i gratuluję ci tego co pokazałeś dzisiaj w ringu.

Uważasz, że Mariusz Pudzianowski może być mistrzem w MMA?

Myślę, że on ma wszelkie predyspozycje do tego, aby stać się czołową postacią w tym sporcie. To jest wielki sportowiec i wielki mistrz. Uważam, że w wadze ciężkiej będzie on znaczącą postacią MMA w Europie oraz na Świecie.

Co dalej z twoją karierą?

Musi opaść kurz po bitwie. Przyjdzie czas na jakieś głębsze refleksje. Dostałem drugą szansę stoczenia wielkiej walki. Tyle, że ta była naprawdę wielkim wydarzeniem. Niestety nie udało mi się tej szansy wykorzystać. Co będzie w przyszłości czas pokaże. Na pewno wszyscy macie świadomość, że Najman nie pęka i jeszcze być może w przyszłości coś ciekawe z jego udziałem się wydarzy.

Byłeś zaskoczony reakcją kibiców zgromadzonych w hali, bo większość przywitała cię gwizdami? Chciałbyś powiedzieć coś na temat ich zachowania przed i po walce?

Na hali było kilku moich przyjaciół, dla których walczyłem. Ja walczyłem dla nich, a nie dla kibiców, którzy kibicowali mojemu rywalowi. Ja nie mam im nic do powiedzenia. To oni przychodzą i płacą za bilety. Przyszli na walkę, kibicowali swojemu bohaterowi i mieli do tego pełne prawo. Ani się na nich nie obrażam, ani nie mam o to do nich pretensji. Sympatyzowali z Mariuszem Pudzianowskim i tyle. Tylko, że to nie oni bili się z Pudzianowskim tylko ja i ich reakcja jest dla mnie bez znaczenia.

Pudzianowski był dużo cięższy od ciebie. Uważasz, że to miało decydujące znaczenie podczas tej walki? Czy gdyby naprzeciw ciebie stał zawodnik o podobnych gabarytach do ciebie walka potoczyłaby się inaczej?

Oczywiście, że to miało znaczenie, ale u Pudzianowskiego nie waga miała znaczenie, tylko jego potworna siła. Ludzie to jest pięciokrotny mistrz świata w zawodach Strongman. To jest najsilniejszy człowiek świata. Tu nie tylko waga miała znaczenie, ale jego ogromna siła. Prawdą jest, że ważyłem od niego 30 kg mniej, ale ja nie będę mówił, że przegrałem, bo byłem od niego lżejszy. Przecież ja doskonale zdawałem sobie sprawę z kim wychodzę do ringu. Wiedziałem, że będę ważył w tej walce dużo mniej. Uważam, że była szansa wygrać w tej walce. Natomiast Mariusz Pudzianowski wykonał tak dobrą pracę przed tą walką, że tego dnia zwycięstwo w moim wykonaniu było niemożliwe.

Czy zdziwiło cię, że Mariusz Pudzianowski wyszedł do tej walki w butach, a nie tak jak ty na boso?

Ludzie przestańcie się czepiać butów Pudzianowskiego. Miał ochotę walczyć w butach to walczył w butach. Jakby walczył bez obuwia to tego dnia wynik walki i tak byłby na pewno taki sam. To na pewno nie wypaczyło wyniku tej walki. Dajcie spokój już z tymi butami Pudzianowskiego.

Jakie masz plany na najbliższe tygodnie, miesiące?

Ja myślę, że prędzej czy później jak już będę wiedział jakie mam plany to wszystkich o tym poinformuję. Na dzisiaj muszę odpocząć i wszystko przemyśleć.

Chciałbyś coś dodać na koniec?

Dziękuję wszystkim przyjaciołom i kibicom, którzy mi kibicowali i trzymali za mnie kciuki. Mam nadzieję, że dobrze bawili się podczas gali KSW 12 i mimo tego, że nie udało mi się wygrać walki to emocje, które przyniosła im ta walka zrekompensowały im to, że nie udało mi się odnieść zwycięstwa w tym pojedynku.

Źródło: BoxingNews.pl
Foto: PAP

Kategoria: News

Rozmawiał Daniel Bednarek, sport.onet.pl
Mamied Chalidow (fot. konfrontacja.com)

Podczas XII Konfrontacji Sztuk Walki, która w piątkowy wieczór odbyła się na warszawskim Torwarze nie mogło zabraknąć gwiazdy polskiego MMA, Mamieda Chalidowa.

W przerwie między walkami organizatorzy przypomnieli na rozstawionych w hali telebimach ostatnią jego walkę w formule MMA. Na gali Sengoku XI, w październiku, pokonał mistrza świata organizacji World Victory Road, Brazylijczyka Jorge Santiago. Chalidow zebrał zasłużoną porcję braw, którą przyjął ze skromnością. Między innymi dzięki tej wygranej jest bez wątpienia jest najbardziej znanym szerzej zawodnikiem formuły MMA reprezentującym nasz kraj.

Chalidow, który urodził się w Czeczenii, ale mieszka w Polsce od 1997 roku i przyjął nasze obywatelstwo, podsumował specjalnie dla Onet.pl walkę Mariusza Pudzianowskiego z Marcinem Najmanem.

- Spodziewał się Pan, że sędzia zakończy to starcie po 44 sekundach?

- Szczerze mówiąc, miałem nadzieję, że trochę powalczą. Ale "Pudzian" obrał dobrą strategię i low-kickami wszedł w boksera. Powalił go, a w parterze decydujący był brak doświadczenia Najmana.

"Jeden Najman", Gołota do lamusa - czytaj na blogu Daniela Bednarka "Faul taktyczny"

- Mariusz Pudzianowski to groźny przeciwnik w ringu?

- Oczywiście. I sądzę, że on jeszcze będzie się rozwijał. Jeżeli chce walczyć w MMA, to będzie trenował. Może pokazać całemu światu, że i w tym jest bardzo dobry.

- Chciałby się Pan spotkać z nim w ringu?

- To raczej niemożliwe. On waży trochę więcej, prawie dwa razy więcej ode mnie.

- Ale, teoretycznie rzecz biorąc, wiedziałby Pan, jak go pokonać?

- Teoretycznie? Jeżeli pojawiłaby się propozycja takiej walki, i byłyby dobre warunki, to na pewno bym jej nie odrzucił. Ale dopiero wtedy zacząłbym się zastanawiać, jak z nim wygrać (śmiech).

Kategoria: News

Zmasakrował rywala w 44 sekundy. A między liny wyszedł strasznie osłabiony – ponownie dopadła go grypa. Strach pomyśleć co może zrobić w pełni sił.

Już dawno nikt na światowych ringach nie zaliczył takiego debiutu. Może rywal nie był z najwyższej półki, może rywal miał niesamowitego pietra, może cała hala była przeciwko niemu, ale to, co wczoraj wyprawiał Mariusz Pudzianowski, zrobiło wrażenie. I to ogromne.

Będzie królem MMA? Pożyjemy, zobaczmy. O swoich spostrzeżeniach i planach na przyszłość „Dominator” opowiada w rozmowie ze Sportfanem!

Emocje już opadły? Jesteś zadowolony ze swojej postawy - tak to miało wyglądać?
Emocji prawie nie było, bo mnie dopadło straszne choróbsko. Wychodziłem na ring mając 38 stopni gorączki - grypa i przeziębienie w jednym. Musiałem nawet wziąć kroplówkę na wzmocnienie organizmu. Wziąłem też antybiotyk, ale już po walce - bo on to by mnie w ogóle osłabił. Ale chyba nie było tak źle?

Było bardzo dobrze!
Spokojnie, spokojnie. Ja chcę zdobyć 10-piętrowy budynek , ale na razie jestem na parterze. Piętro po piętrze, tak to ma wyglądać. Trening czyni mistrza, powtarzałem to i będę powtarzał. Zawsze!

Te twoje kopniaki (low-kicki - przyp. red.) wyglądały niesamowicie. Aż na trybunach było słychać jak Najman dostaje.
Taka była taktyka. Ja przecież 15 lat siedziałem w karate, wiem, o co w tym chodzi, znam to z praktyki. Dwa, trzy kopy i każdy się położy, każdy! Na to nie ma mocnych.

Spodziewałeś się po Najmanie czegoś więcej?
I tak brawa, że w ogóle wyszedł na ring. Dla mnie to był idealny rywal na początek. A czy się czegoś spodziewałem? Po prostu nie miał szans. Zacząłem spokojnie, nie chciałem dostać jakiegoś przypadkowego ciosu, a potem zrobiłem swoje.

Nie denerwowało cię ciągłe przesuwanie godziny rozpoczęcia walki?
Wkur***** się strasznie, ale co poradzić - to TV rozdaje karty, takie są reguły, więc może denerwowanie i tak tego nie zmieni.

źródło: www.sportfan.pl

Kategoria: News
poniedziałek, 14 grudzień 2009 20:10

Sędzia okiełznał "Pudziana"

Po trwającej zaledwie 44 sekundach walki Mariusza Pudzianowskiego z Marcinem Najmanem triumfujący "Pudzian" powiedział, że jego rywalowi należą się brawa za to, że w ogóle odważył się stanąć z nim do walki. Na ringu dużą odwagą wykazał się jednak ktoś jeszcze... sędzia pojedynku Tomasz Bronder.

Zaraz po pierwszym gongu "Pudzian" rzucił się na Najmana. Zawodowemu pięściarzowi udawało się uciekać przed Pudzianowskim tylko przez kilkanaście sekund. "Pudzian" zaczął zadawać lowkicki i w końcu dopadł Najmana. Gdy ten się przewrócił wszyscy wiedzieli, że zaraz będzie po walce.

Pudzianowski posyłał piekielnie mocne ciosy na głowę Najmana, a ten po kilku sekundach z obawy o własne zdrowie poddał walkę. Gdy sędzia ringowy Tomasz Bronder zobaczył tylko jak Najman "odklepuje" rzucił się na "Pudziana", aby przerwać pojedynek.

Trzeba przyznać, że sędzia wykazał się nie lada odwagą i zrobił to czego nie potrafił zrobić Najman. Powalił rozwścieczonego "Pudziana" zadającego potężne ciosy. Z impetem przechwycił prawą rękę Pudzianowskiego i rzucając się na niego odciągnął "Dominatora" od leżącego Najmana.

Źródło: MR, wp.pl

Kategoria: News
poniedziałek, 14 grudzień 2009 20:10

"Pudzian" żonglował Najmanem jak piłką

Lepszego debiutu w formule MMA Mariusz Pudzianowski nie mógł sobie wymarzyć. W wypełnionym po brzegi warszawskim Torwarze Pudzian wręcz zmasakrował Marcina Najmana - potężnymi kopnięciami żonglował nim, niczym piłką.

Faworytem starcia był oczywiście "Pudzian" - to dla niego warszawska hala wypełniła się do ostatniego miejsca. Publika, która na XII edycję KSW przybyła w liczba 6,5 tysiąca, nie ukrywała sympatii.

Za każdym razem, kiedy na telebimach prezentowano wypowiedzi Najmana sprzed walki, halę przeszywały przeraźliwie gwizdy. I odwrotnie - kiedy tylko pojawiał się "Pudzian", gromkie brawa nie milkły.

Podobnie było podczas wejścia obydwu zawodników do ringu. A później to, na co czekali wszyscy - walka!

Początek był dość spokojny. "Pudzian", który - jak sam przyznał - odczuwał lekką tremę, badał swojego rywala. Tak było do pierwszego low-kicku, po którym Najman stracił kontakt matą! Po tym kopnięciu już nikt na Torwarze nie siedział. "Pudzian" ruszył i kolejnymi low-kickami żonglował Najmanem niczym piłeczką.

Najman nie był w stanie przeciwstawić się tej nawałnicy. "Pudzian" sprowadził swojego rywala do parteru a tam zasypał go lawiną ciosów. Po 11 uderzeniach pięścią sędzia, rzucił się na rozjuszonego "Pudziana" i przerwał walkę.

- Spodziewałem się, że będzie dużo ganiania, ale obeszło się bez niego. Brawo dla Marcina za odwagę, że w ogóle wszedł ze mną do ringu - stwierdził jeszcze w ringu Pudzianowski.

Źródło: Artur Mazur, Wirtualna Polska

Kategoria: News

Tam, gdzie decydował ring i pięści, zdecydowanie więcej do powiedzenia miał siłacz. Załatwił boksera błyskawicznie. Szok!!!

Na tę walkę czekała cała Polska. Pojedynek strongmana Mariusza Dominatora Pudzianowskiego z bokserem Marcinem El Testosteronem Najmanem na zasadach MMA elektryzował wszystkich kibiców sportów walki, i nie tylko, nad Wisłą.

Na długo przed sobotnim pojedynkiem, którego areną był warszawski Torwar, obaj wojownicy nie szczędzili sobie w mediach cierpkich słów. Teraz przyszła pora na prawdziwą weryfikację ich umiejętności.

6 tys. widzów - komplet! - zasiadło na Torwarze, by zobaczyć na żywo to widowisko. Sympatia widowni była zdecydowanie po stronie Pudziana, którego witała burza braw. El Testosteron otrzymał natomiast porcję solidnych gwizdów.

Historyczne wydarzenie polskiego MMA - Pudzian kontra Najman - rozpoczęło się od spektakularnych wejść obu wojowników. Bardziej ekspresyjny był Pudzian, który wchodził na ring przy rytmach "ZARAZ CIĘ ZNISZCZĘ!"

Najsilniejszy człowiek świata tak też uczynił. W niespełna 50 sekund załatwił Najmana. Szybkość, dynamika, cudowna technika nożna - to jego atuty. Dominator wygrał przez TKO po 44 sekundach walki.

Narodziła się nowa gwiazda MMA. I tylko dzięki temu, że sędzia ringowy zdążył przerwać ten pojedynek (co wcale nie było łatwym zadaniem dla arbitra), Najman nie odniósł poważniejszej kontuzji.

Jakoś udało się. Jak sobie poradziłem, to już nie mnie oceniać. Najmanowi należą się brawa, że chciał wyjść do walki. Taktyka była prosta: wyjść i wygrać! - mówił po walce Dominator.

Marcin Najman powiedział dla Polsatu:
To bardzo silny facet. Jest mi bardzo przykro, że tak się to zakończyło. Taktyka była taka, aby minutę wytrzymać, ale to mi się nie udało. Nie ma co teraz mówić o przyszłości, muszę ochłonąć.

Źródło: www.sportfan.pl

Kategoria: News
poniedziałek, 14 grudzień 2009 20:10

Nastula kolejną ofiarą "Pudziana"?

W walce wieczoru XII gali KSW Mariusz Pudzianowski potrzebował zaledwie 44 sekund, aby wybić z głowy starty w MMA zawodowemu pięściarzowi Marcinowi Najmanowi. Kto będzie następną ofiarą "Pudziana"?

Najsilniejszy człowiek w Polsce, a być może nawet na świecie, z federacją KSW podpisał kontrakt na cztery walki. Pierwszą wygrał w bardzo widowiskowy sposób i kibice już nie mogą się doczekać kiedy znowu zobaczą "Dominatora" w ringu. W środowisku sztuk walki coraz głośniej jest, że tym, który spróbuje przeciwstawić się nieludzkiej sile "Pudziana" będzie sam Paweł Nastula.

Nastula byłby dla "Pudziana" o niebo trudniejszym rywalem niż Najman. W końcu najlepszy w historii polski judoka to były mistrz olimpijski, dwukrotny mistrz świta i trzykrotny mistrz Europy. Po zakończeniu przygody z judo, Nastula podpisał kontrakt z federacją Pride FC, swego czasu drugą co do wielkości organizacją MMA. Co prawda w prestiżowej federacji wygrał tylko jedną walkę i poniósł 4 porażki, ale z pojedynku na pojedynek widać było, że Nastula radzi sobie coraz lepiej.

Jednak czy w starciu z "Pudzianem" popularny "Nastek" miałby w ogóle okazję wykorzystać swoje umiejętności np. w walce w parterze?

- Po dwóch miesiącach treningów nie można rywalizować z kimś, kto trenuje od lat. Sam się o tym boleśnie przekonałem w moim debiucie w MMA, teraz mogę dać podobną lekcję "Pudzianowi" - mówił Nastula w rozmowie z "Super Expressem" jeszcze przed walką "Pudziana" z Najmanem.

Ciekawe czy mistrz olimpijski z Atlanty po tym, jak zobaczył, co "Dominator" zrobił z Najmanem, nadal myśli, że dałby radę Pudzianowskiemu. Być może będziemy mieli okazję się o tym przekonać już niedługo. Walka Nastuli z "Pudzianem" byłaby starciem techniki z brutalną siłą i na pewno wzbudziłaby wielkie emocje. To dopiero byłby hit!

Źródło: wp.pl

Kategoria: News
poniedziałek, 14 grudzień 2009 20:10

Lanie rodem z wiejskiej dyskoteki

Jeżeli ktoś miał jakiekolwiek wątpliwości, czy Mariusz Pudzianowski poradzi sobie w walkach MMA, po pojedynku z Marcinem Najmanem z pewnością takowych się pozbył. "Pudzian" spuścił rywalowi lanie rodem z wiejskiej dyskoteki.

Plan był prosty - wyjść, i spuścić łomot. Dobrze, że gdzieś tam po ringu biegał czujny sędzia, bo mogło się to skończyć tragicznie. I kto teraz będzie pamiętał o "jednej Gołocie"? (53 s.). Od teraz mamy nową jednostkę czasu: "jeden Najman" (44s.).

Walka Pudzianowski - Najman przypominała bójkę rodem z dyskoteki w Pierdzionkowie Dolnym (jeżeli taka miejscowość istnieje, to z góry przepraszamy jej mieszkańców). Chamska siła zmasakrowała biednego "szaraczka", bo coś tam wcześniej źle powiedział, bo trochę krzywo się spojrzał ...

Dzisiejsze starcie podsumujemy może niezbyt parlamentarnie, może nie do końca zgodnie z dziennikarskimi kanonami, ale po porostu to teraz czujemy ... "PUDZIAN, I NIE MA CH... WE WSI!"

P.S. Też mieliście wrażenie, że Najman lada chwile zostanie "wykopany" pod reflektory?

Źródło: wp.pl

Kategoria: News
poniedziałek, 14 grudzień 2009 20:10

Ekstaza po błyskawicznym pokazie "Pudziana"

Ponad dwa miesiące przygotowań, kilkudniowe walki na słowa, tysiące zadrukowanych gazetowych szpalt i setki informacji w Internecie. Przed "Polską konfrontacją stulecia" w formule MMA Mariusza Pudzianowskiego z Mariuszem Najmanem szumu było prawie tyle samo, co przed pięściarską "Polską walką stulecia" Tomasza Adamka z Andrzejem Gołotą. Efekt końcowy był jednak zgoła inny – "Pudzian" potrzebował zaledwie 44 sekund, by wbić "El Testorena" w ring i wybić mu MMA z głowy. Przynajmniej na jakiś czas. Gdy przemówiły pięści stało się jasne, że z dwóch książąt zadatki na króla ma tylko jeden.
XII Konfrontacja Sztuk Walki byłą najsłynniejszą z dotychczasowych. Wszystko dzięki pojedynkowi "Pudziana" z Najmanem. To oni nakręcili całą machinę, która eksplodowała w piątkowy wieczór, a apogeum wybuchu nastąpiło trzy minuty przed północą.

XII KSW, która odbyła się na warszawskim Torwarze była wydarzeniem. Po raz pierwszy walki MMA obejrzało w Polsce na żywo ponad 6 tysięcy widzów. Wszyscy, albo zdecydowana większość, przyszła tylko z jednego powodu. Całą Polskę elektryzowała walka "Pudziana" z Najmanem, a tylko nieliczni szczęśliwcy mogli ją zobaczyć wokół ringu. Pustych miejsc w hali praktycznie nie było.

Inna sprawa, że większość kibiców nie bardzo rozumiała zasady, na jakich były rozgrywane walki. Sporo fanów po raz pierwszy w życiu widziało na żywo ten rodzaj coraz popularniejszej na świecie, a także i u nas dyscypliny. Podczas początkowych walk turniejowych czuć było, że widzowie dopiero uczyli się zasad. Ale już było wiadomo, w jakim celu przyszli.

Podczas prezentacji wszystkich zawodników przed rozpoczęciem walk najwięcej gwizdów towarzyszyło wejściu na podest Najmana. A najwięcej braw – Pudzianowskiego. Sympatia widzów rozłożyła się bardzo wyraźnie – 99 procent było za strongmenem, który podczas KSW reprezentował karate, a zaledwie co setny trzymał stronę znanego bardziej z programu Big Brother niż z udanych występów na ringu boksera.

Ponad trzy godziny w oczekiwaniu na "Polską konfrontację stulecia" upłynęło bardzo szybko. Walki turniejowe, a także extrafight, które ją poprzedziły, były ciekawymi widowiskami. Niezbyt wyrobiona publiczność gwizdała, gdy przegrywali nasi, ale widać to już taka nasza narodowa mentalność… Szczególnie nie przypadł do gustu kibicom dzielny Amerykanin David Oliva, który pokonał dwóch Polaków.

Gdy zbliżała się północ nie miało to już jednak żadnego znaczenia. Pierwszy na ring, przy ogłuszających gwizdach, wyszedł Najman. Poprzedziła go czteroosobowa grupa tancerek, ale i one nie zdołały zniwelować jawnej niechęci publiczności do "El Testosterona". Fani momentalnie zmienili nastawienie, gdy spiker ogłosił, że za chwilę na pomoście pojawi się Pudzianowski. Poprzedził go jego brat i razem wkroczyli do hali przy dźwiękach wpadającego w ucho przeboju odśpiewanego przez młodszego z "Pudzianów".

Kibice wpadli w ekstazę. Głośne brawa i skandowanie "Pudzian, Pudzian" słychać było pewnie na Krakowskim Przedmieściu. Gdy strongmen zerwał z siebie koszulkę dało się słyszeć także piski całkiem licznie zgromadzonych na Torwarze przedstawicielek płci pięknej.

Nikt jednak nie spodziewał się, że ta walka potrwa zaledwie 44 sekundy. Obaj zaczęli spokojnie, ale po kilkunastu sekundach "Pudzian" ruszył do szturmu. Zadał kilka low-kicków, po których zaskoczony takim obrotem sprawy Najman zachwiał się, ale utrzymał się na nogach. Po kolejnych kopnięciach cięższego o ponad 25 kg pięciokrotnego mistrza świata strongmenów Najman padł na ring i tylko osłaniał głowę przed silnymi i szybkimi ciosami rywala. "Pudzian" wyprowadził ich około dziesięciu, gdyż na więcej nie pozwolił czujny i odważny arbiter, który złapał siłacza za rękę, sam prawie przy tym obrywając. Na szczęście przytomnie przerwał tę jatkę, bo gdyby nie jego interwencja, nie wiadomo, czy nie spełniłyby się słowa Pudzianowskiego z czwartkowego ważenia… "Ta pięść to śmierć" – powiedział, choć na pewno nie chodziło mu o dosłowne tego ostatniego słowa znaczenie. Gdy okładał Najmana, publiczność w hali wpadła w ekstazę, hala prawie eksplodowała. Pudzianowski rozprawił się z rywalem jak z uczniakiem.

- Nie spodziewałem się, że to się tak zakończy. I że tak szybko. Pudzianowski zupełnie zaskoczył Marcina tymi kopnięciami. To były potwornie bolesne uderzenia. Późniejsze ciosy to już tego konsekwencja. Najważniejsze, że nikomu nic się nie stało – powiedział Onet.pl Jerzy Kulej, dwukrotny mistrz olimpijski w boksie (1964 i 1968).

Najman po walce był załamany. – Chciałem przede wszystkim wytrwać pierwszą minutę. Nie udało się – wydukał załamany. – Pudzianowski to silny facet – dodał jeszcze. I to wszystko. Pod koniec gali pojawił się w okolicach ringu. Mówił niewiele, głównie kręcił głową, nie mogąc zrozumieć, jak doszło do tej błyskawicznej porażki.

Nieliczni podchodzili do niego, by zrobić sobie zdjęcie. Nie odmawiał, ale pewnie słyszał docinki kibiców. "Ja? Z nim? Zdjęcie? Chyba zwariowałeś. Po co mi?" – pytał retorycznie jeden z fanów, jak nietrudno się domyślić, zwolennik Pudzianowskiego. Najman mógł pewnie usłyszeć także, że jest... lepszy od Gołoty. Dokładnie o dziewięć sekund. "Od dziś "jedna Gołota" równa 53 sekundom przechodzi do lamusa, a do układu SI trzeba wpisać "jednego Najmana" – 44 sekundy" – dworowali kibice.

Nad Najmanem nie pastwił się za to Pudzianowski. I chwała mu za to, bo pokazał, że potrafi wygrywać z klasą. Pozwolił sobie po walce na jedną tylko uszczypliwość. "Najman przegrał, ale i tak jestem pod wrażeniem - że nie bał się ze mną wejść do ringu" – powiedział po walce. Zdradził także swój największy sekret, a mianowicie taktykę. "Miałem wyjść i wygrać" – stwierdził z rozbrajającą szczerością. "No cóż, jak widać dwa miesiące ciężkiej pracy przyniosły efekty" – ocenił walkę. I dodał, że spodziewał się więcej, jak to określił - "ganiania", ale obyło się bez tego. Gdy na koniec podziękował kibicom za doping, publika znów wpadła w ekstazę. I znów rozległo się głośne "Pudzian, Pudzian!".

Bez wątpienia Pudzianowski był wielkim bohaterem wieczoru. Ulubieniec publiczności, który na swoją popularność pracował latami ciężkiej pracy, znów nie zawiódł. Być może będzie gwiazdą formuły MMA… "On ma wielkie możliwości i wszelkie ku temu predyspozycje. Jest silny, ale do tego bardzo szybki. Trzeba to wykorzystać" – ocenił Kulej.

Pudzianowski udanie wszedł zatem w MMA. Zaskakująco łatwo rozprawił się z Najmanem, który przed walką wiele mówił o noszeniu worków z ziemniakami, przeciąganiu samolotów i "hodowli siłaczy". Najsilniejszy człowiek świata odpowiadał krótko: "Poczekajmy, niech przemówią pięści". W piątkowy wieczór, a w zasadzie w piątkową noc przemówiły. Bardzo skutecznie, głośno i dobitnie. I na tyle szybko, że – nawiązując do skeczu Marcina Dańca - retransmisję walki będzie można obejrzeć w "Teleexpressie"...

Źródło: Daniel Bednarek, sport.onet.pl

Kategoria: News
niedziela, 13 grudzień 2009 20:10

"Dominator" zmiażdżył Najmana!

Mariusz Pudzianowski zdemolował Marcina Najmana w głównej walce XII Konfrontacji Sztuk Walki. Pojedynek trwał niecałą minutę!

Mariusz zaatakował od samego początku. Wyprowadził serię low-kicków i mocnych ciosów, które pozwoliły mu dopaść Najmana, sprowadzić go na ziemię i tam "dobić". Wielu spodziewało się, że pojedynek będzie trwał nieco dłużej. "Pudzian" zaskoczył jednak szybkością i piorunującą siłą, którą wręcz zmiótł z powierzchni ringu Marcina Najmana.

Już w tej chwili ludzie związani z KSW mogą zacierać ręce, bo dzisiejszy pojedynek pokazał, że "Dominator" to nie tylko bardzo silny człowiek, ale również świetny materiał do starć w ringu.

Po walce Marcin Najman nie krył swojego smutku. Podczas rozmowy z dziennikarzem Polsatu, Mateuszem Borkiem bokser przyznał, że "Pudzian to bardzo silny facet. Przykro mi, że tak się to zakończyło. Chciałem przetrzymać pierwszą minutę, ale nie udało się. W tej chwili nie ma sensu mówić o mojej przyszłości w MMA". Podczas tej wypowiedzi z trybun rozległy się ogromne gwizdy.

Znacznie lepszy humor miał zwycięzca pojedynku. Mariusz Pudzianowski: "Jakoś się udało - z uśmiechem zaczął swoją rozmowę. Brawa dla Marcina za to, że w ogóle chciał wyjść do ringu. Na początku była trema, ale jakoś sobie poradziłem. Moim celem było wyjście i wygranie walki".

Źródło: wp.pl

Kategoria: News

Copyright 2013 © Pudzian Team
administracja i technologia:
Obsługa stron WWW