Źródło: Sport.pl

Mariusz Pudzianowski potrzebował zaledwie 44 sekundy by znokautować w swoim debiucie w MMA Marcina Najmana. Były wielokrotny mistrz świata siłaczy serią silnych kopnięć położył rywala na deski. Bezdyskusyjnie wygrał walkę wieczoru 12. gali KSW.

- Pudzian zaczął powoli, ale potem zaczął niskimi kopnięciami walić tak mocno, że nas bolało przed telewizorami. Z Najmana nic nie zostało. KONIEC po 44 sekundach, to była rzeź. Pudzian zniszczył Najmana - pisaliśmy w relacji Z czuba

Najman w zasadzie tylko raz próbował zaatakować Pudzianowskiego, ale ten skutecznie się obronił. Później przyszedł czas na atomowe kopnięcia popularnego "Pudziana", które posłały Najmana na deski. Pudzianowski nie miał zamiaru rezygnować z "dobicia" przeciwnika, sędzia z trudem powstrzymał go od dalszych ciosów przerywając walkę.

Pudzianowski wygrał przez nokaut techniczny. - Spodziewałem się, że będzie sporo ganiania po ringu, ale się udało - powiedział zaraz po zakończeniu rywalizacji Pudzianowski.

Kim oni są?

Mariusz Pudzianowski

Ośmiokrotny mistrz Polski, sześciokrotny mistrz Europy i pięciokrotny mistrz świata siłaczy. Jedna z największych legend tej dyscypliny sportu. W Polsce ma status celebryty, w 2008 roku brał udział w popularnym programie telewizyjnym "Taniec z gwiazdami". Dotarł tam do finału. Pudzianowski pasjonuje się także sportami walki, dlatego postanowił sprawdzić się w MMA.

Marcin Najman

Pięściarz wagi ciężkiej, nie osiągnął jednak znaczących sukcesów. Rok temu przegrał przez nokaut w drugiej rundzie walkę o mistrzostwo Polski z Andrzejem Wawrzykiem. Jest byłym dwukrotnym wicemistrzem Polski w kick-boxingu. Brał udział w reality show "Big Brother VIP".

Co to jest MMA?

Mieszane sztuki walki to dyscyplina, w której zawodnicy walczą używając różnych technik, w zasadzie nie ma w tym względzie żadnych ograniczeń, muszą czerpać jednak z metod walki wręcz. Sport jest popularny szczególnie w USA, ale powoli podbija także inne rejony, głównie Azję.

 

Kategoria: News

Źródło: www.sportfan.pl

Już tylko godziny dzielą nas od walki siłacza z bokserem w MMA. Cała Polska czeka z niecierpliwością. Kto będzie górą? Swojego faworyta ma...

Kilkanaście dni temu zadebiutował na japońskiej gali Sengoku. I to jak zadebiutował - pokonał samego mistrza wagi średniej Brazylijczyka Jorge Santiago! Mamed Khalidov, bo o nim mowa, tą jedną walką zaskarbił sobie serca wszystkich kibiców w Polsce.

Czeczen z naszym paszportem nie może się także doczekać pojedynku Mariusza Pudzianowskiego z Marcinem Najmanem. Najlepszy obecnie Polak w MMA poświęcił chwilę Sportfanowi, dzieląc się z nami swoimi odczuciami przed starciem „Dominatora” z „El Testosteronem”.

To będzie cyrk czy prawdziwa męska walka? Bo zdania są podzielone.
Żadnego cyrku nie będzie. Dlaczego? Bo oni wyjdą na ring i będą się bić tak, jak najlepiej potrafią. Widać też, że za sobą nie przepadają, więc nie będzie zmiłuj. Już nie mogę się doczekać!

Na kogo postawisz pieniądze?
Na nikogo, zabrania mi tego moja religia.

Kogo więc widzisz w roli faworyta?
Trudno przewidywać, dla obu to będzie debiut. Ale więcej plusów ma Najman. Oczywiście jeśli skupimy się na aspektach związanych ze sztukami walki. Marcin ma z nimi do czynienia na co dzień, jest obyty w ringu, ma mocny cios, dobre zdrowie. To będzie jego przewaga!

A Pudzianowski? Jakie są Twoim zdaniem jego plusy?
Przede wszystkim siła i charakter zwycięzcy. On jest przyzwyczajony do wygrywania, to ważne dla każdego sportowca.

Idąc takim tokiem rozumowania, Najman nie ma charakteru?
Nie, nie! Ma i to także dużego kalibru. Gdyby go nie miał, nie zajmowałby się boksem. Poza tym zdecydował się na walkę z takim siłaczem jak Pudzian. Za to wielki szacunek dla niego.

Trenowałeś z Najmanem. Co dokładnie robiliście?
Trening to za duże słowo. Po prostu mieliśmy wspólne badania wydolnościowe. Zaskoczę cię, ale Marcin miał dużo lepsze wyniki ode mnie! To kolejny dowód na to, że dziś nie można go skreślać.

Ta jedna walka wywołuje więcej emocji i zainteresowania niż wszystkie wcześniejsze w Polsce razem wzięte. Nie denerwuje Cię to?
Ależ skąd! Jeszcze trzy lata temu grupka osób w Polsce interesowała się MMA. Teraz to zupełnie inna bajka, a starcie Pudziana z Najmanem będzie po prostu najlepszą reklamą z możliwych dla tego sportu. U mnie w Olsztynie MMA oglądają całe rodziny z dzieciakami. Super! Oby tak dalej, na pewno dzisiejsza walka jeszcze pomoże bardziej rozreklamować MMA.

Chciałbyś się kiedyś zmierzyć z Pudzianowskim?
Kiedyś tak, ale teraz nie widziałbym w tym sensu. Mariusz ma za sobą zaledwie trzy miesiące treningu, to za mało. Ale za jakiś czas czemu nie.

Co w ogóle może Pudzian osiągnąć w MMA?
Jeśli tylko będzie do tego podchodził tak poważnie jak teraz, stać go na wiele. Na bardzo wiele!

A co u Ciebie? Jakie najbliższe plany?
W kontrakcie mam jeszcze dwie walki w Japonii, Są toczone także rozmowy z USA. W klatce walczyłem już trzy razy, z chęcią powalczyłbym jeszcze kilka razy (śmiech).

Kategoria: News

Źródło: Sport.pl

Ten pojedynek może być hitem. Może mieć większą oglądalność niż bokserska walka stulecia Gołoty z Adamkiem. Może też trwać pięć sekund. Starcie Mariusz Pudzianowski - Marcin Najman elektryzuje kibiców, dzieciaki i gospodynie domowe - pisze na blogu Maciek Baranowski.

- Organizatorzy Konfrontacji Sztuk Walki mają głowy na karku. Wiedzą, że nawet jeśli na swoje widowiskowe i robione z rozmachem gale ściągnęliby największe gwiazdy MMA, szerszej publiki to i tak nie zainteresuje. Bo dla nich to walki w klatce. Koniec i kropka. Postawili więc na sprawdzoną receptę. Na MMA namówili dwóch słynnych sportowców. A że jeden niekoniecznie dobry? To już nieważne.

Obaj są znani, a do tego wpisują się w schemat walki dobra ze złem. Pudzianowski to ten dobry, Najman to ten zły. Obaj swoje role grają świetnie. - Przenoszenie ziemniaków to nie jest sport - kpi z rywala Najman. "Dominator" nie jest mu dłużny. - Jeśli ja podnoszę ziemniaki, to podniosę Najmana jak worek i rzucę nim na podest - ripostuje Pudzianowski - pisze na swoim blogu Maciek Baranowski.

- Pudziana znają wszyscy. Sympatyczny wielkolud szturmem zdobył serca widzów, którzy kibicowali mu podczas zawodów strongmanów (nic to, że większość było retransmitowanych). Sześć tytułów mistrza Europy, pięć mistrza świata. Polak to legenda tej dyscypliny. A do tego facet, którego nie sposób nie lubić. Udziela się charytatywnie, unika skandali, jest idolem wielu dzieciaków, mało brakowało a wygrałby "Taniec z gwiazdami".

- Głośniej bowiem o nim dzięki stałej obecności w bulwarówkach. Był ekspertem chyba już od wszystkiego, gotów był też zostać obrońcą Joli Rutowicz, uczestniczył w marnym show w Big Brother VIP i miał romans z gwiazdką pop Sashą Strunin. Rok temu miał też szansę na tytuł mistrza Polski wagi ciężkiej (proszę nawet nie zastanawiać się jak to możliwe ). Andrzej Wawrzyk zafundował mu ciężki nokaut już w drugiej rundzie.

Więcej o walce - na blogu "z Barana go!"

Kategoria: News
sobota, 12 grudzień 2009 19:10

Czas na łomot!

Autor: Jan Ciosek
Źródło: Super Express

Już tylko godziny zostały do "walki tytanów" w Konfrontacji Sztuk Walki. Marcin Najman (30 l.) i Mariusz Pudzianowski (32 l.) są już gotowi. - "Pudzian" ma niecałą minutę, żeby mnie skończyć - mówi Najman, spoglądając na swojego złotego roleksa, wartego 50 tysięcy złotych!

To tyle samo, ile Najman dostanie za dzisiejszą walkę. Jeszcze nigdy nie zarobił podobnych pieniędzy. - Pudzianowski zaatakuje od pierwszego gongu. Jeśli wytrzymam ten pierwszy atak i nie dam się powalić czy ścisnąć, to obiję go i znokautuję - zapowiada. - Daję "Pudzianowi" minutę szans. Potem będzie po nim.

Jeśli słowa boksera się potwierdzą, może to być jedna z najdroższych minut w historii polskiego sportu (zawodnicy dostaną za walkę w sumie 250 tysięcy złotych). Ale akurat Marcin Najman potrafi cenić czas. I to dosłownie. Jego największą pasją poza boksem są luksusowe zegarki, ma kilka sztuk w kolekcji. Jak mówi, to jedyna biżuteria, jaką powinien nosić prawdziwy męż-czyzna i z dumą prezentuje złoty model Rolex Submariner, warty ponad 50 tysięcy złotych.

- To na nim odmierzam czas do wielkiej porażki "Pudziana" i zawodu tysięcy zakochanych w nim osiłków z siłowni - mówi Najman. - Słyszałem groźby, że wywali mnie za ring. Wywalić to on może jęzor ze zmęczenia po minucie walki...

Co na to najsilniejszy człowiek świata? Strongman jest pewny swego w dzisiejszej walce, ale na zegarki z Najmanem się nie chciał mierzyć. Wygląda na to, że ma lepszą sylwetkę, lepszy samochód, większą popularność i lepsze zarobki. Walkę na zegarki przegrał jednak walkowerem.

A jak będzie dziś wieczorem w ringu?

Kategoria: News
sobota, 12 grudzień 2009 18:10

Marcin znokautuje Pudziana!

Autor: Jan Ciosek
Źródło: Super Express

Jeszcze niedawno nikt nie dawał mu szans w walce z Mariuszem Pudzianowskim (32 l.). Jednak im bliżej pojedynku, tym więcej ekspertów stawia na Marcina Najmana (30 l.). Andrzej Gmitruk (58 l.), trener Tomasza Adamka (33 l.), oraz Jerzy Kulej (69 l.), dwukrotny mistrz olimpijski, przewidują, że bokser obije swojego rywala.

- Mam ogromny szacunek dla Mariusza Pudzianowskiego, bo jest wielkim mistrzem w swojej dyscyplinie. Ale boleśnie się dziś przekona, że co innego przerzucać ciężary, a co innego wyjść do ringu, do realnej walki - tłumaczy Jerzy Kulej, legendarny bokser. - Różnica jest taka, że żaden z dźwiganych przez Pudzianowskiego ciężarów nigdy... mu nie oddał. A Marcin to zrobi.

Kulej pomagał Najmanowi w przygotowaniach, choć ten go nie posłuchał. - Odradzałem Marcinowi tę walkę. Jego mama tak się o niego bała, że prosiła mnie, bym mu wybił to z głowy - zdradza mistrz olimpijski z Tokio (1964) i Meksyku (1968). - Wcale się nie dziwię, że się bała. Pojedynek z Pudzianowskim to poważne zagrożenie dla życia i zdrowia. Przecież aż strach myśleć, co się stanie, kiedy złapie i ściśnie Marcina. Jego uścisk to kleszcze, zabójcza siła, zdolna nawet złamać kręgosłup!

Jerzy Kulej spędził jednak wiele godzin, żeby pomóc Najmanowi opracować odpowiednią taktykę na dzisiejszą walkę.

- Od początku powtarzałem Marcinowi, że nie ma sensu się uczyć walki w parterze, bo tam i tak nie ma szans. On może wygrać tylko dzięki boksowi. Musi trzymać dystans i nie dać się przewrócić. I polować na głowę Pudzianowskiego. Jeśli czysto trafi, będzie po walce - analizuje Kulej.

- Pudzian jest jak ogromny robot, ale ma gorsze ogniwa. To właśnie głowa oraz wątroba, która jest słabym punktem ludzi jadących na dodatkowym paliwie... Marcin musi trafiać lewym pod prawy łokieć, na wątrobę. Na brzuch nie ma sensu bić, bo rywal tego nawet nie poczuje. Niech obija wątrobę i poluje na nokautujący cios na głowę. Dzięki temu wygra i sprawi sensację.

Podobne zdanie ma Andrzej Gmitruk, trener, który doprowadził Andrzeja Gołotę do olimpijskiego medalu, a potem Tomasza Adamka do zawodowego mistrzostwa świata. On też pomagał Najmanowi w przygotowaniach.

- Marcin ma naprawdę czym uderzyć. Jeśli takie czyste uderzenie dojdzie do głowy rywala, będzie nokaut. Pudzianowski jest wielki i niewiarygodnie silny, ale już nie tacy padali na deski po precyzyjnych bokserskich ciosach - mówi wprost Gmitruk.

NIE PRZEGAP

Konfrontacja Sztuk Walki, dziś, 21.45, Polsat

Kategoria: News
sobota, 12 grudzień 2009 18:10

Walka Pudziana z Najmanem

Źródło: Express Ilustrowany

Już w piątek o godzinie 20.40 w Polsacie Sport i od godz. 21.45 w Polsacie transmitowana będzie długo oczekiwana gala, dwunasta odsłona Konfrontacji Sztuk Walki.

W pojedynku wieczoru na warszawskim Torwarze zmierzą się mistrz świata strongmanów Mariusz "Pudzian" Pudzianowski i zawodowy bokser Marcin "El Testosteron" Najman.

Pudzianowski zapowiada, że starcie będzie jak zderzenie malucha z lokomotywą, a on zmiecie rywala z ringu.

Będzie to najdroższa walka w historii europejskiego MMA! Pudzian ma na niej zarobić około ćwierć miliona złotych, jego rywal cztery razy mniej. Zainteresowanie starciem przerosło chyba najśmielsze oczekiwania organizatorów. Bilety rozeszły się niczym świeże bułeczki w ciągu kilku dni. Gdyby przewidziano, że konfrontacja poruszy do tego stopnia kibiców, z pewnością gala odbyłaby się w Łodzi, w hali która może pomieścić kilkanaście tysięcy kibiców.

Obaj wielcy rywale walczą o zwycięstwo, pieniądze, prestiż i dalszą karierę. Sukces otwiera im drzwi do MMA. Mogą kontraktować kolejne pojedynki za znacznie większe stawki. Mariusz Pudzianowski, przekonany o swojej wartości, mówi, że do wszystkiego trzeba zmierzać małymi krokami i ciężką pracą. Na razie w dwóch, trzech walkach chce udowodnić, że jest najlepszy w Polsce. Potem być może spróbuje swoich sił w Japonii czy Ameryce. Taka sztuka nie udała się judoce Pawłowi Nastuli, który w walkach z mocniejszymi przeciwnikami, nie miał nic do powiedzenia i przegrał z kretesem.

Na razie jednak trzeba pokonać pierwszą przeszkodę. Marcin Najman potrafi wyprowadzić nokautujący cios, który zwala przeciwnika z nóg już w pierwszych sekundach walki. Jeżeli Pudzian nie da się obić na początku starcia jego szanse na sukces znacznie wzrosną. W meczach rugby, gdzie sama siła nie wystarczy, udowodnił, że jest bardzo sprawnym sportowcem. Potrafił biegać, robić uniki, brać przeciwnika na bary i powalać go na ziemię. Powtórzenie tej strategii w MMA może przynieść mu sukces.

Niektórzy fachowcy przewidują, że pierwsza udana akcja jednego z rywali może błyskawicznie zakończyć pojedynek. Wierzymy, że tak się nie stanie i będziemy świadkami dramatycznego starcia, które na długo pozostanie w pamięci widzów. Dzięki temu wszyscy zapomną o walce Gołota - Adamek, a będą mówić, o tym, co na Torwarze dokonywali bokser i strongman.

Każda walka gali KSW trwać będzie dwie rundy po pięć minut. Jeżeli po nich nie poznamy zwycięzcy, to wyłoni go trwająca trzy minuty dogrywka. Po każdej rundzie nastąpi minutowa przerwa.

Walki w MMA prowadzone są według ściśle określonych reguł, ale nie da się ukryć, że ryzykuje się w nich zdrowiem, a nawet życiem. Do tej pory odnotowano trzy wypadki śmiertelne. Najbardziej znanym jest historia zmarłego przed dwoma laty Sama Vasqueza. 35-letni Amerykanin przegrał przez nokaut z Vince’m Libardim. Po walce stracił przytomność. Został przewieziony do szpitala. Nie udało się usunąć zakrzepu krwi. Doznał udaru, zapadł w śpiączkę, z której już się nie wybudził.

Kategoria: News

W piątek na gali Konfrontacje Sztuk Walki w Warszawie dojdzie do zapowiadanego od dawna starcia pomiędzy strongmanem Mariuszem Pudzianowskim, a bokserem Marcinem Najmanem. Według polskiego mistrza Europy w brazylijskim ju-jitsu Najman jest bez szans.

Zdaniem opolskiego specjalisty od mieszanych sztuk walk i jednego z najlepszych polskich zawodników Damiana Grabowskiego zdecydowanym faworytem pojedynku jest popularny Pudzian.

- Przede wszystkim przemawia za nim potworna siła, ale też i przygotowanie ze sportów walki, które gdzieś tam się przewijało wcześniej podczas jego treningów. Rozmawiałem z jego trenerem Mirosławem Oksinskim i opowiadał mi, że jest super przygotowany.

Pudzianowski potrafi kopnąć, złapać czy też zachować się odpowiednio w parterze. Najman jest tylko pięściarzem i do tego niezbyt dobrym w swym fachu.

Myślę, że ta walka trwać będzie nie dłużej niż 90 sekund. Jak dojdzie do zwarcia to może dojść nawet do połamania żeber.

A jeśli nawet Najman będzie chciał wykorzystać swoje umiejętności czysto bokserskie to i tak będzie mu bardzo trudno przebić się przez gardę Pudziana i przez tę górę mięśni.

Jeśli chodzi o samo widowisko to dzięki Pudzianowskiemu, który jest już sławny poprzez swoje występy na galach strongmanów i dzięki temu więcej ludzi zobaczy co to jest pełnokontaktowa walka bokserska, czyli MMA.

Źródło: Gazeta Wyborcza Opole

Kategoria: News

To będą MEGAemocje. Pierwsze starcie panowie mają już za sobą. Doszło do niego podczas oficjalnego ważenia. Co się stało?

Na ich walkę czeka cała Polska. Czekają także sami zainteresowani. Do tego stopnia, że choć pojedynek dopiero jutro, mają za sobą już pierwsze "starcie". Nikt nikogo nie znokautował, ale było gorąco. A to tylko przedsmak tego, co zobaczymy za ponad 20 godzin na Torwarze.

Dziś za bohaterami oficjalne ważenie w hotelu Marriott. Wyniki?

Mariusz Pudzianowski - 125,8 kg, Marcin Najman - 100,2.

Różnica więc kolosalna. Taka też będzie w ringu? Pożyjemy, zobaczymy. Wiemy już jednak, kto nie potrafi utrzymać nerwów na wodzy. Pierwszemu puściły one Najmanowi.

Gdy "Dominator" schodził się ubrać po ważeniu, "El Testosteron" odepchnął go. Panów uspokoił współwłaściciel KSW Martin Lewandowski. Pudzianowski tylko uśmiechnął się pod nosem, ale w żadne większe przepychanki nie miał zamiaru się wdawać. I słusznie. Od tego jest ring.

A co mówili zainteresowani? Dziś byli bardzo oszczędni w słowa. Więcej uprzejmości i żartów. Choć pięciokrotny mistrz świata strongmanów rozbawił wszystkich do łez.

Moja prawa pięść to śmierć, lewej sam się boję. Najman na pewno mi nie ucieknie z ringu, to nie boks, można łapać za nogi - wypalił.

Co na to Najman?

To prosta gra, trzeba wyjść na ring i go zlać. Jak go trafię, tak właśnie będzie.

Kategoria: News
sobota, 12 grudzień 2009 18:10

Pudzianowski vs Najman: pierwsze starcie

W czwartek w warszawskim hotelu Mariott Mariusz Pudzianowski i Marcin Najman w końcu stanęli twarzą w twarz. Na oficjalnej konferencji prasowej przed XII Konfrontacją Sztuk Walki było dość zabawnie, na późniejszym ważeniu doszło do spięcia pomiędzy siłaczem i bokserem.

Mariusz Pudzianowski na konferencji rozbawił wszystkich zebranych opisując swoją siłę. Najpierw zacisnął lewą dłoń i powiedział: - ta to jest śmierć. Potem to samo zrobił z prawą dłonią komentując: - a tej to sam się boję. W ten sposób "Pudzian" wywołał salwę śmiechu wśród zgromadzonych dziennikarzy.

Najsilniejszy człowiek w Polsce był przekonany o swojej sile, ale wrażenie bardzo pewnego siebie sprawiał również Najman, któremu bukmacherzy nie dają szans na wygraną z Pudzianowskim. - Ja od początku twierdzę, że szanse są rozłożone 50 na 50 - powiedział "El Testosteron" i dodał, że bardzo wierzy w swoje zwycięstwo. - Jeśli ja zrealizuję swój plan taktyczny, to zwyciężę. Jeśli uda się Pudzianowskiemu, to wygra on. Takie są reguły tej gry - skomentował.

- Człowiek, który jest moim wielkim przyjacielem i bardzo dużo mi pomaga, Jerzy Kulej, powiedział kiedyś jedną rzecz: nie ma odpornych na ciosy, są tylko źle trafieni - zakończył Najman.

Pięściarzowi będzie jednak bardzo trudno znokautować znacznie cięższego rywala. Pudzianowski ważył przed walką ponad 125 kilogramów, Najman niewiele ponad 100. Gdy "Pudzian" schodził z wagi został brzydko potraktowany przez "El Testosterona", który go odepchnął (czego nie widać na zamieszczonym niżej filmie). Do akcji musiał wkroczyć jeden z szefów KSW Martin Lewandowski, który uspokoił zawodników. Pudzianowski wcale nie zamierzał jednak odgryzać się Najmanowi

Źródło: wp.pl

Kategoria: News
sobota, 12 grudzień 2009 17:10

"Pudzian powinien go zjeść i wypluć buty"

Marcin nie ma uderzenia na wagę ciężką i on Pudzianowskiego nie znokautuje, nawet jak mu wyjdzie cios - uważa Dawid Kostecki.

- Jeżeli chodzi o Marcina Najmana, dla mnie Pudzianowski powinien go zjeść i wypluć tylko buty, żeby sobie nie zaśmiecać żołądka za bardzo. I to bez względu na to, czy Pudzianowski trenował boks czy nie. - powiedział w TokSporcie Dawid Kostecki.

- To jest człowiek, który waży 130 kilo i żeby z nim wygrać, trzeba mieć uderzenie. Marcin nie ma uderzenia na wagę ciężką i on Pudzianowskiego nie znokautuje, nawet jak mu wyjdzie cios - dodał "Cygan".

Faworytem pojedynku wydaje się być Mariusz Pudzianowski, jednak Marcin Najman zrobi wszystko, by udowodnić swoją wyższość.

Najman uważa, że jego przeciwnik nie ma kondycji i w tym widzi swoją szansę. Jeśli przetrwa pierwszą minutę walki, "wówczas bezlitośnie obije Pudzianowskiego" - twierdzi w wywiadzie z "Super Expressem". Co na to "Pudzian"?

- Jutro po prostu zrobię swoje i skończy się to ujadanie - zapewnia. - Jak nadarzy się okazja, to porzucam nim trochę w ringu. To będzie jak zderzenie malucha z lokomotywą - dodaje strongman.

info www.wp.pl

Kategoria: News

Copyright 2013 © Pudzian Team
administracja i technologia:
Obsługa stron WWW