Atmosfera staje się coraz gorętsza. Pięciokrotny mistrz świata siłaczy podchodzi do debiutu w MMA na tyle poważnie, że potrenuje z zawodowym pięściarzem.

Odliczanie trwa. Mieliśmy już walkę stulecia pomiędzy Andrzejem Gołotą i Tomaszem Adamkiem, teraz czas na kolejne MEGAstarcie - Mariusza Pudzianowskiego z Marcinem Najmanem. Już 11 grudnia na warszawskim Torwarze.

Dla pierwszego będzie to debiut w MMA. I choć w przeszłości popularny „Dominator” miał już do czynienia ze sztukami walki, to mimo wszystko jego doświadczenie jest znikome. Nic więc dziwnego, że Pudzianowski otwarty jest na pomoc z różnych stron. Jego najnowszy pomysł na pokonanie Najmana to treningi z Andrzejem Wawrzykiem. Jak na razie pięściarz jest na zawodowych ringach niepokonany. A na rozkładzie ma także... rywala Pudzianowskiego. Znokautował go w kwietniu ubiegłego roku. Najman zebrał ostre lanie. Teraz Wawrzyk ma pomóc w tym samym „Dominatorowi”.

Taktyka na Najmana jest prosta: trzeba się na niego rzucić od pierwszej sekundy walki. Musi złapać go, ścisnąć i nie puszczać - radzi na łamach „Super Expressu” Mariuszowi.

Pudzianowski się posłucha?
Jeśli chce wygrać - powinien. Zwłaszcza, że jego rywal ma jeszcze bardziej imponujące osoby po swojej stronie. Pomagają mu i Jerzy Kulej, i Andrzej Gmitruk, trener Tomasza Adamka. Jak go „Pudzian” złapie, to mu żaden trener nie pomoże - zaznacza Wawrzyk. Na razie obaj panowie ostro trenują i obrzucają się w mediach błotem. Show więc trwa w najlepsze. A im bliżej walki, tym jest goręcej. Ciekawe, co nas jeszcze czeka... Siła siłą, ale jeszcze trzeba rywala złapać. Uda się to Pudzianowskiemu? Jak obstawiacie?

Kategoria: News
piątek, 13 listopad 2009 17:10

Nauczę Pudziana jak zlać Najmana

Coraz mniej czasu zostało do pojedynku, który elektryzuje polskich kibiców sportów walki. Mariusz Pudzianowski (32 l.) przed starciem z Marcinem Najmanem (30 l.) prosi o pomoc jego pogromcę - Andrzeja Wawrzyka (22 l.).

Wawrzyk znokautował Marcina Najmana już w 2. rundzie ich walki o mistrzostwo Polski półtora roku temu. Teraz będzie sparował z "Pudzianem". To ma pomóc najsilniejszemu człowiekowi świata w pokonaniu "El Testosterona".

- Dopiero się o tym dowiedziałem, ale chętnie mu pomogę. Taktyka na Najmana jest prosta: trzeba się na niego rzucić od pierwszej sekundy walki - mówi wprost Wawrzyk.- Pudzian nie jest bokserem, więc nie może liczyć na jakiś mocny cios. Musi złapać Najmana, ścisnąć i nie puszczać. Sam jestem ciekaw, jak to się zakończy.

Marcin Najman też nie próżnuje. "El Testosteron" trenuje pod okiem dwukrotnego mistrza olimpijskiego Jerzego Kuleja (69 l.), o pomoc w przygotowaniach poprosił też Andrzeja Gmitruka (58 l.), szkoleniowca Tomasza Adamka (33 l.).

- Jak go "Pudzian" złapie, to mu żaden trener nie pomoże - śmieje się jednak Wawrzyk, który sam szykuje się do walki w obronie pasa młodzieżowego mistrza świata (18 grudnia w Łodzi).

---Źródło: Super Express ----

Kategoria: News
sobota, 14 listopad 2009 17:10

"Pudzian": Podniosę go i rzucę o podest!!!

Trwa wojna na słowa przed walką MMA Mariusz Pudzianowski (32 l.) - Marcin Najman (30 l.), która 11 grudnia odbędzie się w Warszawie- Wygra lepszy. Ja jestem oszczędny w słowach. Wolę mało mówić, a więcej robić - powiedział Mariusz Pudzianowski na antenie radia TokSport, ale chwilę później dodał, że rzuci rywalem jak workiem ziemniaków.

Postanowił pan wyjść na ring. Wcześniej próbował pan innych dyscyplin, takich jak na przykład rugby.
- Jednak nie wystarczyło czasu na to, by bawić się w rugby. Kiedy koledzy grali mecze, ja musiałem zazwyczaj wyjeżdżać za granicę.

Dlaczego zdecydował się pan na walkę z Najmanem?
- Chciałem porobić coś nowego. Zdecydowałem więc, że wyjdę na ring i troszkę się poszarpię.

Wcześniej ćwiczył pan też karate.
- Bawiłem się w to od małego, ale przez ostatnie osiem lat zawodowo oddałem się dźwiganiu "żelastwa". Jednak w tymże "żelastwie" osiągnąłem już wszystko i mógłbym tylko powielać swoje sukcesy. Kilka razy zdobyłem mistrzostwo świata, Europy i Polski. A boks to dla mnie nowe wyzwanie. Nie wykluczam jednak, że wrócę do zawodów strong man.

Pana walkę z Marcinem Najmanem niektóre media porównują do pojedynku Wałujewa z Haye.
- To złe porównanie, bo ja na pewno nie będę się ruszał wolno jak wół. Tak jak Wałujew.

Lepszym porównaniem byłoby zestawienie pana pojedynku z walką Gołota - Adamek?
- Nie do końca. Ukłony dla Adamka, bo jest dobrym sportowcem, który przykłada się do ciężkiej pracy. Nie wiem, jak to było z Andrzejem Gołotą, ale... zostawię to bez komentarza.

Przed waszą walką rozpętała się mała wojna na wypowiedzi. Oboje wbijacie sobie wzajemnie słowne "gwoździe".
- Gwóźdź to zostanie przybity dopiero jedenastego. Wygra lepszy. Ja wychodzę z takiego założenia, by mało mówić, a więcej robić. Staram się być oszczędny w słowach. Jest takie powiedzenie, że krowa, która najgłośniej ryczy, najmniej mleka daje. Mogę tylko zapewnić, że tanio skóry nie sprzedam.

Marcin Najman używał ostrych słów. Śmiał się, że na co dzień zajmuje się pan przenoszeniem worków z ziemniakami.
- Skoro uważa, że podnoszę ziemniaki, to ja go podniosę jak worek i rzucę nim na podest. Zrobimy małe puree ziemniaczane.

Nie obawia się pan, że pana honor i osiągnięcia zostaną po tej walce wystawione na szwank?
- Nie ma takiej opcji. Jeśli za coś się biorę, to ciągnę to już do samego końca. Wychodzę z takiego założenia, że ciężka praca się opłaca.

Czy ta walka będzie zwieńczeniem pana bogatej kariery?
- Ale przecież to dopiero początek mojej kariery w sztukach walki. Jeśli wszystko pójdzie dobrze, będę się tym zajmował przez najbliższe cztery-pięć lat.

Którego z bokserów podziwiał pan w swoim życiu najbardziej?
- Ze wszystkich bokserów, których oglądałem, dla mnie najlepszy był Tyson. Niestety jest to osoba kontrowersyjna. Kiedyś był jak maszyna do zabijania, która robiła to, co sobie zaplanowała. W którymś momencie coś się zachwiało w jego karierze. Mimo wszystko jego walki były najbardziej spektakularne.

Ale nie odgryzie pan kawałka ucha Najmanowi, tak jak Tyson Holyfieldowi?
Raczej nie, ale jakby była potrzeba to i oba bym odgryzł.

Co sądzi pan o George'u Foremanie?
- Też był dobrym zawodnikiem, ale nie miał tak spektakularnych walk jak Tyson.

Na czym obecnie skupia się pan podczas treningów?
- Trenuje nacinanie skóry rywala rękawicami i posypywanie jej solą. Zapewniam zatem, że na pewno będzie bardzo bolało.

Staje się pan coraz bardziej popularny. Pewnie nie może się pan pozbyć natarczywych dziennikarzy i fotoreporterów.
- Obecnie dziennikarze nie mają wstępu na moje treningi. Już jeden fotoreporter za mną ciągle chodził i nie chciał przestać. Ostrzegałem go, że zabiorę mu aparat. W końcu wziąłem mu kartę pamięci i jeszcze oburzony powiedział mi, że pójdzie na policję. Dlatego jestem w stanie zrozumieć to, że Tyson ostatnio delikatnie znokautował fotoreportera. Ja jestem jednak troszkę mniej porywczy od niego.

inf-----super expres--

Kategoria: News
niedziela, 15 listopad 2009 17:10

Pudzian ostro trenuje!!!!

Mariusz Pudzianowski skacze na skakance. Choć waży 131 kg, przeskakuje lekko z nogi na nogę. Na elektronicznym przenośnym zegarze, duże czerwone cyfry odmierzają czas: od pięciu minut do zera. W końcu zegar odzywa się głośnym i przenikliwym sygnałem. Zaczyna teraz odliczać sekundy od minuty do zera, a „Pudzian" może odpocząć. Kiedy zegar znów natarczywie daje o sobie znać, zaczyna skakać przez kolejnych pięć minut. I tak cztery razy pod rząd. W końcu siłacz odkłada skakankę i wyciera pomarańczowym ręcznikiem spocone czoło.

- Nie ma siły. Jestem zmęczony tymi treningami - mówi od nosem i idzie na matę na której zaraz rozpocznie się trening MMA (mieszanych sportów walki).

Od pięciu tygodni Mariusz Pudzianowski jest częstym widokiem w Pawilonie Sportów Walki warszawskiej Akademii Wychowania Fizycznego. Pojawia się w sali zapasów i judo nawet dwa razy dziennie na treningach klubu Okniński MMA. Pod okiem Mirosława Oknińskiego przygotowuje się do walki z bokserem Marcinem Najmanem.


Pojedynek odbędzie się 11 grudnia na Torwarze, na dwunastej gali federacji Konfrontacja Sztuk Walki. Pudzianowski i Najmam będą walczyli po raz pierwszy w formule mma. Najman zapowiedział, że chce pokonać Pudziana, by udowodnić, że boks jest najbardziej skuteczną sztuką walki. Pudzianowski będzie tego dnia cięższy od boksera o ok. trzydzieści kilogramów. Jest aktualnie jednym z najsilniejszych ludzi na świecie, ma na kącie pięć tytułów mistrza świata w zawodach Strong Men. Pojedynek z Najmanem będzie jego pierwszą zawodową walką sportową. Ma jednak za sobą jednak kilkanaście lat treningu karate kyokushin (zdobył w nim tytuł wice mistrza Polski) oraz kilka lat treningów bokserskich. Przez ostatnich osiem lat trenował sztuki walki kopiąc tylko i obijając worek dla przyjemności.

- Gdyby ktoś powiedział mi dwa lata temu, że będę przygotowywał się do zawodowej walki, to bym nie uwierzył. Zdecydowałem się, bo w dźwiganiu żelastwa osiągnąłem już wszystko. Poza tym lubię wyzwania i rywalizację. Dlatego kiedyś zdecydowałem się na udział w „Tańcu z Gwiazdami" - mówi Mariusz Pudzianowski.

Tańcząc z Magdaleną Soszyńską-Michno zajęli drugie miejsce w VII miejsce tego programu. Walka Pudziana będzie wydarzeniem medialnym, które ściągnie przed telewizory miliony widzów. Właściciel KSW Martin Lewandowski w wywiadzie dla boxingnews.pl powiedział, że „obecnie to najdroższa walka w historii europejskiego mma". Mirosław Okniński przygotował już do zwycięstw w KSW Łukasza „Jurasa" Jurkowskiego i Antoniego „Chmiela" Chmielewskiego. Wyszkolił też trenerów Mameda Khalidova, najlepszego zawodnika tej federacji.

- Kiedy Pudzian zgłosił się do mnie, trochę obawiałem się, że będzie odstawiał gwiazdę. Od razu okazało się, że to normalny, bystry facet. Ma dobrze przemyślany i ułożony plan. Lubię z nim pracować, bo on wkłada serce w to co robi. Uczy się szybko i wyciąga właściwe wnioski - mówi Mirosław Okniński.

Trwa rozgrzewka. Po zapaśniczej macie biega w koło dziesięciu mężczyzn. Różnego wzrostu i postury. Kilku z nich to młodzieńcy stawiający pierwsze kroki w mma. Pudzian ze swą herkulesową posturą wygląda na tym tle zabawnie. Biega, robi pompki, staje na głowie i robi mostek. Potem Okniński pokazuje sekwencję techniczną, pozwalającą przy walce w parterze przejąć kontrolę nad przeciwnikiem. Pudzian ćwiczy ją z synem Oknińskiego Adamem.

- Przy mojej wadze mogę mieć z tym kłopoty - mówi zaaferowany. - No przecież robiłeś to wczoraj! Z nim - Okniński pokazuje na postawnego młodego mężczyznę rozgrzewającego się na macie obok. Zapaśnik Dariusz „Ponti" Smagowski przygotowuje się do sparingu, który za kilkanaście minut będzie miał z Pudzianem. Waży 130 kilogramów i jest czołowym polskim zapaśnikiem w stylu wolnym. Wyraźnie widać, że cieszy go perspektywa starcia z „Dominatorem", jak bywa także nazywany Mariusz Pudzianowski. W końcu Okniński kończy część techniczną treningu.

- No to dobra panowie, teraz walki - komenderuje.

Na jednej macie trenujący zaczynają walkę na chwyty. Potem kilka osób zakłada ochraniacze i walczy w formule MMA. Ich zmagania są obserwowane z wielką uwagą przez studentów AWF siedzących w barze. Na drugiej macie Pudzian przerabia z Pontim rzeczy, których nauczył się na treningu. Potem podnoszą na równe nogi i zaczynają walkę zapaśniczą. - Pięć minut! - Okniński włącza zegar. Siłacze zmagają się, sapią i pocą, ale żadnemu nie udaje się nawet przewrócić rywala. - Jeszcze trzydzieści sekund. Wygra ten kto przewróci na ziemię przeciwnika - Okniński zagrzewa ich do walki. W końcu Pudzian powala Pontiego i wygrywa. Po walce siada zmachany na ławce.

- 11 grudnia wygra lepszy. Na pewno tanio skóry nie sprzedam. Trenuję mma od pięciu tygodni. Na początku chłopaki robili sobie ze mnie worek treningowy, teraz rolę się pomału odwracają. Ale ja nigdy nikogo nie lekceważę. Do każdego przeciwnika podchodzę z szacunkiem i respektem. Tak czy inaczej będę tym samym facetem - mówi Mariusz Pudzianowski. Po południu czeka go trening boksu z trenerem Jackiem Kucharczykiem. A potem przed snem pół godziny biegania na bieżni. - O godzinie 23 wyłączam wszystko i kładę się na siłę spać - mówi Pudzian, który jak zdradza Okniński nawet leżąc w łóżku przed snem myśli o treningach.

Kategoria: News

Zaledwie półtora miesiąca zostało do jego debiutu w MMA. Na treningach z wycieńczenia aż wymiotuje. Wszystko po to, by wygrać!
Za nami bokserska walka stulecia. Teraz czas na kolejne niezwykle emocjonujące starcie. Już 11 grudnia na warszawskim Torwarze w swoim pierwszym pojedynku w MMA Mariusz Pudzianowski zmierzy się z Marcinem Najmanem. Będzie się działo, oj będzie.

Na razie panowie są właśnie w decydującym momencie przygotowań. I nie obijają się. Zwłaszcza popularny „Dominator”. Pudzianowski z wysiłku aż...

Raz zwymiotowałem, tak poszedłem na maksa. Ale to i tak nic. Po czterech godzinach treningu do suszenia idą dwa komplety strojów. Nie ma zmiłuj - zdradza w rozmowie ze Sportfanem Pudzianowski.

Tylko nam Mariusz zdradził także wyniki najnowszych badań. Pięciokrotny mistrz świata strongmanów został przebadany od
„A” do „Z”.

W jakim celu?
Mówiąc w skrócie, chodzi o jego budowę i warunki genetyczne, czyli do czego się nadaje, a do czego nie.

Wniosek? Wyszło, że znakomicie nadaję się do przeróżnych sztuk walki. Nawet lepiej niż do siłaczy. Medycyna nie kłamie - zapewnia Mariusz. By z Najmanem stoczyć zwycięski bój, „Dominator” musi także schudnąć i nabrać szybkości. Z tym pierwszym nie przewiduje problemów.

Na pewno nie wyjdę do ringu jak tłusty grubas Gołota. Zrobili mi pomiary tkanki tłuszczowej. Okazało się, że zero tłuszczu, same mięśnie. Oby tak dalej! - zdradza.

Waga docelowa 11 grudnia to według Mariusza 125 kilogramów. Teraz waży 135, więc do zrzucenia ma dyszkę.

Uda się. Będę jak wyżyłowany gladiator. Wszystko dzięki harówce na macie i ringu - opowiada.

Jak widać Pudzianowski podchodzi niezwykle poważne do swojego debiutu w MMA. Jakiś czas temu mówił na naszych łamach, że pojedynek z Najmanem to będzie dla niego tylko przetarcie. On chce być najlepszy - tak jak w strongmanach.

Kategoria: News

Niedawno zaliczył wejście smoka na japońskim ringu, katując w kilka minut mistrza świata. Pudziana jednak woli omijać szerokim łukiem.

Mamed Khalidov robi furorę w MMA, ale nie chciałby walczyć z najsilniejszym człowiekiem świata, Mariuszem Pudzianowskim - czytamy na stronach "Super „Ekspressu”.

29-letni Polak czeczeńskiego pochodzenia stał się kilka dni temu autorem ogromnej sensacji podczas gali MMA w Tokio, gdzie wręcz skatował mistrza świata wagi średniej Brazylijczyka Jorge Santiago. Khalidov, który w Polsce mieszka już od dwunastu lat, marzy teraz o pojedynku o mistrzostwo świata.

To w tej chwili - obok walczących w USA Krzysztofa Soszyńskiego i Tomasza Drwala - największa polska nadzieja na sukcesy w MMA. Wojownik z Groznego, związany z organizacją walk w klatkach od dwóch lat, zapowiada, iż może dziś walczyć z każdym tylko nie z... Pudzianem.

Strongman, który niedługo zadebiutuje w MMA, wywołuje bowiem u pogromcy Santiago obawy o... własne życie!
Czy wy chcecie mojej śmierci? - tak zareagował Khalidov na pytanie o pojedynek z Pudzianowskim. Pół żartem, pół serio - tak chyba należy ocenić tę wypowiedź. Mamed doskonale bowiem zdaje sobie sprawę, iż jego walka z Pudzianem jest w tej chwili nierealna.

Dominator to przecież wagowo zupełnie inna półka dla ważącego około 80 kg Khalidova. Choć oglądając jego popis w Japonii, śmiem twierdzić, iż wcale nie byłby bez szans w starciu ze stawiającym pierwsze kroki w MMA Pudzianem (jego premierowa walka z Marcinem Najmanem 11 grudnia).

Co sądzicie na temat kariery Dominatora w klatce? Pudzian rzeczywiście jest tak mocny, że będzie demolować rywali w MMA?

Kategoria: News

Jeden zupełnie spokojny, drugi wręcz przeciwnie - ciągle prowokuje, nabija się z rywala. Który będzie górą? Dowiemy się dokładnie za miesiąc.

Mariusz Pudzianowski kontra Marcin Najman. Ta walka elektryzuje całą Polskę. Panowie zmierzą się 11 grudnia. Na razie ostro zasuwają na treningach. Nie ma taryfy ulgowej - pojedynek urósł już bowiem do miana ringowej wojny.

Zachowując oczywiście odpowiednie proporcje, ich starcie można porównać do niedawnego starcia Nikołaja Wałujewa z Davidem Haye. A zwłaszcza jeśli weźmiemy pod uwagę zachowanie obu pięściarzy przed pierwszym gongiem. Rosjanin był nad wyraz spokojny, Brytyjczyk wręcz przeciwnie. Efekt? Wygrał ten drugi.

W Warszawie 11 grudnia będzie podobnie? Niewykluczone. Na razie Najman, jak Haye, ciągle prowokuje Pudzianowskiego. Nie zważa na słowa. Właśnie przekonaliśmy się o tym po raz kolejny. Popularny „El Testosteron” atakuje swojego rywala podczas oficjalnego filmu promującego gale z ich udziałem.

Oto kilka smacznych cytatów jego autorstwa:
To będzie walka dobra ze złem. Złem będzie Pudzianowski, dobrem ja.
Pudzianowski nie szanuje pięściarzy i zawodników MMA. Kiedyś usłyszałem jego wypowiedź, że nikt nie jest w stanie zrobić mu krzywdy, bo jest taki silny i taki odważny. Przemawiała przez niego pycha, zadufanie.
Pudzian osiągnął dużo. Dlatego jego upadek będzie ta głośny i bolesny.
Przenoszenie ziemniaków, przerzucanie żelastwa, ciąganie samochodów - to są czynności, które bardzo pomagają w życiu. Ale to nie zasługują na miano sportu, tym bardziej zawodowego sportu.
Pudzianowski już niedługo przekona się, czym różni się hodowla organizmu od uprawiania sportu.

Musicie przyznać, że w swoich wypowiedziach Najman jest bardzo odważny. Haye też nabijał się z Wałujewa i ostatecznie później pokonał go także w ringu.

Jak reaguje na te wszystkie zaczepki Pudzianowski? Dokładnie tak jak rosyjski gigant.
Mniej mówić, więcej robić: to jest moje motto.
Oglądajcie walkę, myślę, że wielu zaskoczę - ripostuje Pudzian.

Wałujewa spokój zgubił. Z Pudzianowskim będzie podobnie? Jak przewidujecie?

Kategoria: News

Rośnie ciśnienie przed walką Dominatora z Najmanem. To już jest prawdziwa wojna. Strongman zapowiada puree ziemniaczane ze swojego rywala!

Do 11 grudnia, kiedy to podczas polskiej walki stulecia w MMA spotkają się Mariusz Pudzianowski i Marcin Najman, pozostały jeszcze cztery tygodnie. Już jednak teraz ciśnienie przed tym starciem sięgnęło zenitu.

Atmosferę podsycają obaj wojownicy, którzy nie szczędzą sobie uszczypliwych uwag i wzajemnych złośliwości w mediach. Pudzian udzielił dziś obszernego wywiadu Radiu TokSport. I nie mogło w nim zabraknąć tematu Najmana. Posłuchajmy, co zamierza zrobić ze swojego rywala na ringu w Warszawie Dominator.

Jeśli Najman uważa, że ja podnoszę ziemniaki, to ja go podniosę, jak worek i rzucę nim na podest. Zrobimy z ziemniaka małe puree ziemniaczane - szydzi z przeciwnika strongman.

 

To reakcja na słowa Najmana, iż strongman bawi się w przenoszenie ziemniaków. Pisaliśmy o tym kilka dni temu... Pudzian zapowiedział również, że jeśli będzie trzeba to... odgryzie Najmanowi uszy! Jak Tyson!

 

Rozluźniony, żartujący Dominator sprawiał wrażenie pewnego siebie przed polską walką stulecia w MMA. Na pytanie, co dalej po grudniowej walce, Pudzian nas zaskoczył.

 

To dopiero początek mojej kariery w sztukach walki. Jeśli wszystko pójdzie dobrze, będę się tym zajmował przez najbliższe kilka lat - wypalił na antenie TokSport jeden z najsilniejszych ludzi świata.

 

Czyżby Dominator miał w planach marsz po tytuł mistrza świata w MMA?
Myślicie, że to realny scenariusz?

Kategoria: News

Mariusz "Pudzian" Pudzianowski pokonał Christosa "Szalonego Greka" Piliafasa w jednej z walk wieczoru podczas gali KSW20, która odbyła się w Ergo Arenie na pograniczu Gdańska i Sopotu. Polak pod koniec pierwszej rundy zasypał go gradem ciosów.

Przed walką było sporo pogróżek z obu stron. Obaj zawodnicy zapowiadali destrukcję rywala i zakończenie walki przed czasem. Słowa dotrzymał Polak, który uporał się z rywalem w pierwszej rundzie.

Zaczęło się od spokojnego badania z obu stron, walka schodziła również do parteru. Pod koniec pierwszej minuty walki "Pudzian" rzucił się na przeciwnika, powalił go na ring, jednak nie wykorzystał swojej przewagi w parterze. Piliafas, mimo tego że leżał na plecach, zdołał wyjść bez szwanku

 "Armageddon" przyszedł później. "Pudzilla" rzuciła się na Amerykanina greckiego pochodzenia, znów powaliła rywala na ziemię i tym razem zasypała gradem potężnych ciosów. "Grzmoty" trafiały raz po raz w głowę "Szalonega Greka", aż arbiter zdecydował się przerwać starcie.

Z Ergo Areny - Wojciech Demusiak, Onet

Kategoria: News
wtorek, 27 listopad 2012 17:52

Pudzian powalczy za Najmana

Gala MMC Fight Club w Londynie odbędzie się, tylko, że zamiast Marcina Najmana jej bohaterem będzie Mariusz Pudzianowski.

Marcin Najman ogłosił w poniedziałek, że rezygnuje z walki w formule K-1 z Tyberiuszem Kowalczykiem, do której miało dojść 8 grudnia w Londynie na gali MMC Fight Club. Najman obawiał się, że gala może się nie odbyć, jednak nic bardziej mylnego... Impreza nie zostanie odwołana, ale przełożona na 16 grudnia, a na trybunach ma się pojawić komplet gości.

Kategoria: News

Copyright 2013 © Pudzian Team
administracja i technologia:
Obsługa stron WWW