wtorek, 15 wrzesień 2009 17:10

Najdroższa walka w Europie!

Mistrz Jerzy Kulej oceniając plusy i minusy każdego z Wojowników powiedział: - „Pudzian nie był w prawdziwym zagrożeniu, zagrożeniu fizycznym przez przeciwnika. Owszem jego sport niesie ze sobą ryzyko kontuzji, ale to jest inna sprawa, niż walka na ringu”.
Marcin Najman: - „Pudzian ma wiele do stracenia. Owszem trenował sporty walki, ale tylko trenował. Nie miał walki. A walka to nie sparing. Sam się przekona, jak się oddycha podczas walki, prawdziwej walki... ”

Na to Pudzian: - „Oj, Marcin, masz blisko, mieszkasz w Częstochowie, pomódl się... A ja mam na koncie prawdziwe walki, nieoficjalne... „

I tak się Panowie przegadywali, bardzo miło i sympatycznie. Marcin podarował Mariuszowi komplet do badmintona.

Konferencja w CHAMPIONS SPORT BAR RESTAURANT była naprawdę „punktem przełomowym” w historii polskiego MMA. Tylu dziennikarzy, fotoreporterów, tylu kamer i mikrofonów nie widziałem nigdy wcześniej przy okazji imprez
MMA. Dwa nazwiska, sława z poprzednich dokonań, sportowcy, którzy zagościli nie tylko w sportowych mediach. Rozpoznawalni, lubiani i kontrowersyjni.

Pudzianowski i Najman “pociągną” popularność Mixed Martial Arts w Polsce. Torwar będzie pełny 11 grudnia 2009 roku podczas Konfrontacji Sztuk Walki. Zanim na ringu pojawili się bohaterowie - Martin Lewandowski i Maciej Kawulski opowiedzieli krótko o negocjacjach z Pudzianem. Przymierzali się do tego już trzy lata temu. Wtedy Mariusz odmówił. Po roku kolejne podejście i Mariusz zaczął się zastanawiać. Aż doszło do kolejnej tury rozmów i - jak widać na załączonym obrazku kontrakt podpisano.

O Marcinie i Mariuszu będzie jeszcze głośno wiele razy. Zresztą najważniejsze jest to, co pokażą a nie to co mówią. Chciałbym Wam teraz przekazać słowa Mistrza Jerzego Kuleja. Sam byłem bardzo ciekawy, jaki ma pogląd na MMA, jak widzi szanse swojego podopiecznego. Oto co usłyszeliśmy:

Jerzy Kulej: - „Pierwszy raz w życiu widziałem walki MMA podczas pobytu w Stanach. Szczerze mówiąc bałem się, spociłem się - patrząc co oni sobie nawzajem robią. Podziwiam zawodników MMA za ich wszechstronność. Czy odradzałem Marcinowi walkę? Raczej nie. Uważam, że gdyby miał walczyć z Pudzianem w boksie to na pewno by go pokonał. W formule MMA będzie trudniej, jest więcej elementów. Nie wiem, na ile Mariusz jest przygotowany.

Choć... może się zdziwicie - miałem okazję trenować z Pudzianowskim. To było podczas imprezy w Dziwnowie. Mariusz prezentował swój trening z ciężarami. Ale w pewnym momencie w jego dłoniach zobaczyłem skakankę, prawdziwą bokserską skakankę. Ponieważ do tej pory ćwiczę - zaproponowałem rywalizację. Nie da się ukryć, że Mariusz skakał w dobrym tempie co najmniej o minutę dłużej, niż ja.

Jak oceniam szanse?

Najsilniejszy Człowiek Świata ma masę, siłę, dynamikę, ale może też zaskoczyć nas boksersko. Jego słaba strona to fakt, że nie stoczył żadnej oficjalnej walki, nie był „w zagrożeniu”.

Szanse Marcina?
Będzie ciężko, ale na pewno ma szanse zwycięstwa. Pomogę mu jeśli tylko będzie taka potrzeba w sprawach bokserskich.”

-Tyle Mistrz, później dziennikarze pytali o szczegóły dotyczące przygotowań, kto będzie w narożniku obu przeciwników, kto będzie sędziował Walkę Wieczoru. Następnie odbyła się ceremonia ważenia. Proporcje wyglądają tak: 104 do 140 kilogramów.

Kategoria: News
piątek, 07 sierpień 2009 17:04

Pudzianowski vs. Najman!

Mistrz świata strongmanów Mariusz Pudzianowski zmierzy się w ringu z bokserem Marcinem Najmanem. Pojedynek według zasad MMA (mieszane sztuki walki) odbędzie się 11 grudnia w Warszawie podczas "Konfrontacji Sztuk Walki". Obaj zawodnicy nie darzą się sympatią, dlatego podczas wtorkowej konferencji prasowej nie zabrakło uszczypliwości i docinek.

Pudzianowski ma wiele do stracenia, nigdy nie stoczył żadnej oficjalnej walki bokserskiej, dlatego zamiast tego pojedynku powinien spróbować czegoś lżejszego, może na przykład... badmintona - powiedział Najman, który wręczył Pudzianowskiemu rakietki do badmintona.

Na ripostę najsilniejszego człowieka na świecie nie trzeba było długo czekać:
- Mógłbyś pójść do Częstochowy na kolanach i się pomodlić... Nasza konfrontacja będzie wyglądać jak zderzenie malucha z lokomotywą. A co do wątpliwości Najmana, stoczyłem sporo walk na ulicy, a MMA to prawie jak bitwa uliczna, więc niech się o mnie nie martwi. Dawałem sobie radę - odparł Pudzianowski.

Z pewnością potyczka Pudzianowskiego z Najmanem, znanym m.in. z występu w programie reality show, to spore - jak na polskie warunki - wydarzenie medialne.

- Pudzianowski powiedział kilka słów za dużo i czas aby go z nich rozliczyć - zapowiedział Najman.

Z kolei strongmen odpowiedział: - Nie wchodzę do ringu, aby głaskać rywala. Dla Najmana mam jedną radę - więcej pokory. Gdybym miał porównać tę walkę z występami w rywalizacji strongmenów, byłby to rzut workiem... - żartował siłacz.

W Warszawie odbyło się również oficjalne ważenie. Pudzianowski waży prawie 140 kg, a Najman niewiele ponad 100 kg. - Ale jak powiedział były trener Tysona, zawodnik ważący ponad 90 kg jest w stanie znokautować każdego innego" - tłumaczył Najman.

- Ale tobie do Tysona sporo brakuje - przekonywał swego przeciwnika Pudzianowski.

Zawodnicy walczący w MMA stosują techniki m.in. z boksu, kickboxingu, judo, zapasów itd. Od pięciu lat w Polsce organizowane są "Konfrontacje Sztuk Walki". Pudzianowski mówi wprost: "W sportach siłowych osiągnąłem wszystko, teraz to już tylko powielanie sukcesów. Treningi na macie podobają mi się coraz bardziej i zapewniam, że to nie będzie mój jedyny występ w MMA".

Kategoria: News

Prosze na to wziasc poprawke""""MARIUSZ"""

Zapowiadało się całkiem niewinnie. Marcin Najman i Mariusz Pudzianowski w towarzystwie swoich menedżerów pojawili się w sali restauracyjnej jednego z klubów sportowych, aby dogadać szczegóły planowanej na grudzień walki bokserskiej. Niespodziewanie spotkanie wymknęło się spod kontroli. Podobno z winy strongmana.

Pudzian ciągle głupio i szyderczo się uśmiechał, gadając coś pod nosem. Tak bardzo działał mi na nerwy, i to już od dawna, że nie wytrzymałem. Wyprowadziłem cios, doszło do szarpaniny - powiedział Super Expressowi Najman. Pudzianowski niech dziękuje Martinowi, bo gdyby mnie nie zatrzymał, byłoby już po walce. Podobno to właśnie Martin, przedstawiciel z ramienia zawodów Konfrontacji Sztuk Walki miał największe zasługi w rozdzieleniu obu sportowców. No troszeczkę... troszkę się przepychaliśmy. Chłopak wybuchowy jest, ale mnie ciężko z równowagi wyprowadzić - mówi Pudzian. Gość dużo gada, a ja jestem bardziej oszczędny w słowach. Wolę mniej mówić i więcej robić. Aż taki niekulturalny to nie jestem, żeby w miejscach publicznych niekulturalny to nie jestem, żeby w miejscach publicznych się szarpać i tak dalej.publicznych się szarpać i tak dalej... - wyznał """"Pudzian"""""" Panowie spotkają się na ringu 12 grudnia. Pudzianowski wynegocjował 200 tysięcy złotych za sam udział w walce. Może to tak wkurza Marcina Najmana?

Kategoria: News

Podczas finałów mistrzostw Polski strongmanów, dwóch zawodników deptało po piętach "Dominatorowi". Ostatecznie...

Do niedawna wydawało się, że Mariusza Pudzianowskiego nie zobaczymy już podczas zawodów strongmanów. Miał skończyć z tym sportem i zająć się MMA! Jego debiut "w klatce" jednak mocno się przeciąga. Do tego kontuzja pokrzyżowała mu plany.

W rozmowie z Sportfanem zapowiedział, że w swojej pierwszej walce w MMA spuści łomot Marcinowi Najmanowi. Ale najpierw musi obronić szósty raz tytuł mistrza świata siłaczy - to jest jego cel priorytetowy na ten rok.

Pudzian to tchórz: nie będzie walczył w MMA.
Słusznie?
W międzyczasie Pudzian został już mistrzem Europy i wystartował na zawodach w Moskwie. Wszędzie udowodnił, że nie ma sobie równych w rywalizacji strongmanów. Nie inaczej było podczas wczorajszych finałów mistrzostw Polski.

Pudzian jak Terminator! Wygrywa w Polsce, wygrywa w Rosji...
„Dominator” nie dał żadnych szans swoim rywalom! Jedynie w dwóch konkurencjach: 1) wiązanej (załadowanie trzech elementów ważących od 120 do 150 kg na podesty, następnie przeniesienie dwóch walizek ważących łącznie 310 na odcinku 20 m i spacer buszmena - 380 kg) oraz 2) schodach (225 kg, 250 kg, 275 kg) ... po piętach deptał mu Grzegorz Szymański, który ostatecznie zakończył zawody na drugiej pozycji. Trzeci był Krzysztof Radzikowski. Dla Mariusza Pudzianowskiego to już ósmy złoty medal na krajowym podwórku.

Czy jest Polak, który kiedyś będzie w stanie go zdetronizować?

Kategoria: News

Jego kariera rozwija się w błyskawicznym tempie, zdobył już serca kibiców za Oceanem. Co myśli o decyzji Mariusza Pudzianowskiego? A o innych naszych wojownikach?

W Stanach Zjednoczonych, gdzie mieszane sztuki walki są niesamowicie popularne, Tomasz Drwal zyskuje w oczach ekspertów coraz większe uznanie. Zapraszany jest na największe gale organizacji UFC, a jego rywalami są coraz to lepsi zawodnicy. Urodzony w Nowym Sączu Drwal w głowie ma jedną myśl - mistrzowski pas.

Jedno jest pewne - żaden Polak nie był tak blisko spełnienia tego marzenia. Sportfan dotarł do „Goryla”. Rozmawialiśmy - m.in. - o popularności MMA w Polsce i USA, walkach kobiet, Najmanie i Pudzianowskim, seksie i dopingu. Zapraszamy do lektury.

Tylko u nas: Pudzian wybrał MMA! Najpierw spuści łomot... (ZOBACZ)

Chcesz zrobić karierę? Uciekaj z Polski!
Na początek może zdradzisz naszym Czytelnikom skąd pseudonim „Goryl”?
To moja ksywka od małego. A wszystko przez starszych braci, z którymi, jak to w rodzeństwie, czasami się biłem. I jak płakałem, to robiłem takie miny, jak właśnie goryl (śmiech). Tak zostało do dziś. Mnie się podoba, ale jeśli dziennikarze nadadzą mi kiedyś jakiś inny przydomek, to na pewno się nie obrażę.

A w USA wiedzą, co oznacza twoje nazwisko - Drwal?
Powoli się orientują. Swoją drogą moje nazwisko idealnie pasuje do tego sportu.

Jak przekonałbyś niedowiarków w Polsce, że MMA to naprawdę ekscytujący sport, a nie zwykłe mordobicie?
Najlepiej samemu zacząć uprawiać MMA, spróbować powalczyć, poszarpać się. I dopiero wtedy można wypowiadać takie osądy. Tego sportu nie można porównać z żadnym innym. Ostatnio swoje pierwsze dwie walki stoczył były triathlonista. I nawet on stwierdził, że MMA to bardzo ciężki kawałek chleba. Trzeba być przygotowanym na wszystko - stójka, parter. Naprawdę nie jest łatwo.

Ostatnio coraz głośniej o Polakach w MMA: Bart Palaszewski, Krzysztof Soszyński, Ty.
Soszyński choć ma polskie korzenie, to jednak dorastał i został wychowany za granicą. Nie jest pewne, czy gdyby został w Polsce, kiedykolwiek byśmy o nim usłyszeli. Ja w Polsce skończyłem studia, za chwilę będę się bronił. Oczywiście też dużo wyjeżdżałem - trenowałem w Norwegii, Holandii, Niemczech. Prawda jest taka, że ten sport jest u nas nadal mało popularny i jeśli chce się liczyć na sukcesy, trzeba uciekać za granicę. Kojarzę wielu zawodników, którzy są znani tylko w Polsce, ale nie ma to ekonomicznego przełożenia. Jedyną deską ratunku jest więc wyjazd. Także dlatego, że my ciągle jesteśmy zawaleni tymi wszystko związkami sportowymi. Ja Bogu dziękuję, że jeszcze MMA nie ma takiego związku, bo wiadomo czym by się to skończyło.

Seks przed walką?
Nie pomaga, nie przeszkadza

Jakie są twoje największe zalety, w czym jesteś lepszy od rywali?
Nie wiem czy jestem lepszy, może po prostu mam szczęście. Wiem natomiast jedno - jeśli dobrze i ciężko trenuję, to zawsze jest OK. Czuję się dobrze i w stójce i w parterze. O końcowym triumfie decyduje także to, jak rywal się prowadzi. Ja nie mam sobie nic do zarzucenia.

Jak spędzasz ostatnie godziny przed walką?
Generalnie najważniejsze moim zdaniem jest otoczenie, z którym jedzie się na walkę. Można pożartować, wyluzować się. Ale kiedy przychodzi moment koncentracji, wtedy nic innego się nie liczy. Teraz to ja i tak już jestem obyty, wiem co mnie czeka, czego mogę się spodziewać. Na początku było jednak ciężko.

Jedni mówią, że seks przed walką szkodzi, inni wręcz przeciwnie. Jak to jest u ciebie?
To zależy od zawodnika - czy w tych sprawach jest długodystansowcem, czy krótkodystansowcem (śmiech). Ja nie mam takiego problemu, bo moja dziewczyna na walką do USA ze mną nie jeździ, więc tak czy siak jestem skazany na abstynencję.

Da się wyżyć z MMA?
Teraz jest fajnie, wystarczająco dobrze. Ale ja nie jestem jakimś tam mega wymagającym człowiekiem, wystarczy mi nóż i dżungla - dżungla mnie wykarmi (śmiech). A tak poważnie... Mogę sobie pozwolić na rzeczy, na które wcześniej nie było mnie . Ja MMA traktuję jak pracę, fajnie, że mogę z tego wyżyć. Ale nie zawsze tak było.

Kobiety w MMA?
Jakie kobiety? To transformersy...

12 grudnia w Warszawie Marcin Najman spotka się z Mariuszem Pudzianowskim. Co o tym sądzisz?
Dla mnie to porażka, że taki gość, jak Najman przez swoje chamstwo niszczy wizerunek wszystkich fighterów. Ciężko pracujemy na dobre słowo wśród kibiców, a przez takiego osobnika wszystko trzeba zaczynać od nowa. Pół Polski się przecież z tego śmieje, to jest żenujący spektakl, postawa Najmana nie ma nic wspólnego ze sportem.

O „Dominatorze” masz podobne zdanie?
Nie, nie! Do niego to akurat mam ogromny szacunek. Takiego drugiego pewnie nie będzie. Szacunek za te pięć tytułów mistrza świata. On nie ma w MMA nic do stracenia, może tylko udowodnić, że jest twardym facetem. Musi tylko trochę zmienić trening, nauczyć się nowych rzeczy. Najważniejsza i tak jest psychika, w głowie wszystko się rozgrywa. Jestem pewien, że w ringu jeszcze niejednego pozamiata.

Walki kobiet - interesują cię, czy odrażają?
To drugie. Nie mam pojęcia, dlaczego decydują się na taki sport, kobiety są zbyt piękne, by uprawiać taką dyscyplinę. Swojej dziewczyny nigdy w życiu nie wypuściłbym na ring! Swoją drogą, te co się decydują to nie wiem do końca, czy to kobiety, czy tzw. transformersy (śmiech). Miriam też przecież długo była kobietą... Woli walczyć w klatce, można ją wykorzystać w czasie pojedynku.

Często trafiasz na badania antydopingowe?
Po ostatnich dwóch walkach przebadali mnie gruntowanie, nie ma zmiłuj. Ale mi to się podoba, nie będzie później niedomówień.

Czy inni biorą?
Jak obserwowałem zawodników w formule PRIDE, którzy teraz walczą w UFC to jest różnica, ale to tylko moje spostrzeżenie. Niektórzy na pewno biorą, ale trzeba się też postawić w ich sytuacji, np. kiepska sytuacja finansowa. Różne są powody zażywania...

Wolisz walki w ringu, czy w klatce?
Zdecydowanie klatka. Jest bezpieczniejsza, nie da się z niej wypaść jak z ringu. Po drugie można ją odpowiednio wykorzystać podczas walki. Jednym słowem - przydaje się.

Czemu w ogóle MMA?
Zaczynałem od karate, potem był kick-boxing i brazylijskie jujitsu. Po drodze wpadły mi w ręce kasety z nagraniami pierwszych gal UFC. Wersja tragiczna, ledwo co było widać, lektor rosyjski, ale wciągnęło mnie. I tak zostało.

Jakie jest twoje sportowe marzenie?
Takie samego jak każdego sportowca: tytuł mistrza świata. Ale do tego to jeszcze trzeba trochę walk.

Życzymy więc powodzenia.

info sportfan

Kategoria: News
poniedziałek, 13 lipiec 2009 09:08

Pudzian wybrał MMA! Najpierw spuści łomot...

We wrześniu obrona tytułu mistrzowskiego u siłaczy, później tylko treningi do debiutanckiej walki w MMA. Sportfan zdradza przyszłość najsilniejszego człowieka świata.

Mariusz Pudzianowski kilkanaście dni temu wyleczył bardzo poważną kontuzję prawego bicepsu. Do rywalizacji strongmanów wrócił w fantastycznym stylu, wygrywając w Bartoszycach mistrzostwa Europy, a w ten weekend Puchar Świata w Moskwie.

Przed popularnym „Dominatorem” jeszcze mistrzostwa Polski pod koniec lipca, a potem już przygotowania do wrześniowego czempionatu globu. W RPA Pudzianowski będzie chciał wywalczyć - już po raz szósty - mistrzostwo świata. Co potem?

Jak się dziś dowiedzieliśmy, Mariusz zdecydował się wreszcie na debiut w MMA. Kontrakt na pierwszą walkę jest w końcowej fazie negocjacji, a do ustalenia pozostały już tylko szczegóły. Kto więc będzie rywalem „Dominatora”? Jak podaje serwis www.boxingnews.pl między liny Pudzianowski wyjdzie z Marcinem Najmanem. Pięściarz jest pewny swego. Ba, atakuje nawet słowami najsilniejszego człowieka świata.
- Kto Waszym zdaniem wyjdzie zwycięsko z tej walki
- Najman czy Pudzianowski?

Kategoria: News
poniedziałek, 13 lipiec 2009 07:08

Najman: "Zobaczymy czy 'Pudzian' ma jaja!"

Prezentujemy wywiad z pięściarzem wagi cięzkiej Marcinem Najmanem, który w kilku słowach opowiedział o swoich najbliższych planach związanych z powrotem na ring. Pięściarz ocenił także sobotnią walkę Tomasza Adamka oraz plany związane z pojedynkiem z Andrzejem Gołotą. Najman w wywiadzie zaatakował także Mariusza Pudzianowskiego, z którym najprawdopodobniej zmierzy się podczas kolejnej gali KSW.

Witaj Marcin. Jak przebiega rehabilitacja po kontuzji, której doznałeś przed KSW XI. Czy rozpocząłeś już treningi?
Marcin Najman: Na razie trenuje tylko na siłowni i tylko górne partie. Z nogą juz jest w miarę dobrze. Jeżeli będzie się tak goiła jak do tej pory to z początkiem sierpnia powinienem wrócić do pełnego treningu.

Kontuzja pokrzyżowała twoje plany startowe. Czy wiesz juz jak będą one teraz wyglądały?
M.N: Na pewno 12 grudnia odbędzie sie mój zaległy debiut w MMA na KSW XII. Jeżeli nic sie nie zmieni to stoczę pojedynek z innym debiutantem w tej formule, Mariuszem Pudzianowskim. O ile oczywiście nie "strzeli z tyłka" i pod jakimś pozorem z tych planów sie wycofa. Wiadomo nie od dziś, że mówić a robić to dwie rożne rzeczy, a ring jak nic innego doskonale oddziela chłopców od mężczyzn. Aby walczyć trzeba mieć jaja, a aby przeciągnąć tira wystarczy mieć siłę. Niewykluczone, że oprócz debiutu w MMA jeszcze w tym półroczu w ramach przygotowań do KSW stocze również walkę bokserska.

Skąd ta pewność siebie? Z Najmana pięściarz żaden – ktokolwiek widział choćby jedną jego walkę podzieli to zdanie. Zanim wybrał boks, uprawił kick-boxing. Poza drobnymi sukcesami na krajowym polu, też nic wielkiego nie osiągnął.
- Moich jaj Najman nie zobaczy. Taki widok jest zarezerwowany tylko i wyłącznie dla mojej dziewczyny – odpowiada w swoim stylu w rozmowie ze Sportfanem Pudzianowski.

Kilka tygodni temu na naszych łamach siłacz zadeklarował, że w MMA nie boi się nikogo. Tym bardziej więc słowa Najmana nie robią na nim wrażenia.
- On ma spore doświadczenia w sztukach walki, ale i ja się na treningach nie obijam. Zobaczymy na ringu kto jest lepszy – kończy „Dominator”.

info sportfan

Kategoria: News
czwartek, 04 czerwiec 2009 18:31

Pudzian szykuje się do walki!

Od pewnego czasu nic nie słychać o pana występach.
Mariusz Pudzianowski: - Zaszyłem się u siebie w Białej Rawskiej i skoncentrowałem na treningach. W domu mam wszystkie przyrządy potrzebne do ćwiczeń, małą siłownię i jacuzzi do odnowy biologicznej. Nie widzę zatem sensu, żeby się stąd ruszać.

Rozumiem, że to cisza przed burzą pustelnika z Białej Rawskiej...
- Opracowałem sobie pięciomiesięczny plan przygotowań do mistrzostw świata i konsekwentnie go realizuję, trenując po cztery godziny dziennie. Zamierzam zdobyć tytuł najsilniejszego człowieka globu po raz szósty. Zdaję sobie sprawę, że walka z mocnymi Amerykanami to nie przelewki. Muszę być do niej optymalnie przygotowany.

Gdzie odbędą się mistrzostwa?
- W Afryce Południowej. W tych pięknych okolicznościach przyrody chciałbym święcić kolejny triumf.

Wcześniej nigdzie pan nie wystartuje?
- Sprawdzę swoje możliwości na początku lipca w mistrzostwach Europy, które odbędą się w Bartoszycach koło granicy z Rosją.

Skąd pomysł na rozegranie właśnie tam prestiżowych zawodów?
- Nie będziemy tam po raz pierwszy. Burmistrz miasta, bardzo przychylny sportowi, umie zadbać o organizację i atmosferę. Jestem pewien, że doczekamy się świetnej imprezy, która będzie się podobać publiczności.

Co dalej?
- Pojadę do Rygi na zawody Pucharu Świata. Zabiorę na nie zwycięzcę ostatniego Pojedynku Gigantów - Krzysztofa Radzikowskiego. Wystąpię pewnie w kilku imprezach pokazowych i ruszę do Afryki, by bronić tytułu siłacza globu.

Rozumiem, że nic pana już nie boli i jest pan gotowy do walki na sto procent?
- Tak dobrze jeszcze nie jest. Oszczędzam kontuzjowaną rękę. Uważam, że jest ona sprawna w 80 procentach. Za to kolana dzięki zabiegom doktora Marka Krochmalskiego mam jak nowe. Przysiady z ciężarami znów nie są dla mnie problemem.

Express Ilustrowany

Kategoria: News

8 czerwca polscy kibice MMA zjadą się do gdańskiej Ergo Areny. Tam bowiem odbędzie się gala KSW 23, która zapowiada się znakomicie. Nikt nie powinien narzekać, bo największych gwiazd nie zabraknie. Już od kilku miesięcy wiadomo, z kim powalczą Mamed Khalidov i Michał Materla. Pierwszy z nich będzie miał okazję sprawdzić się na tle Melvina Manhoefa, który za pierwszym razem wycofał się w ostatniej chwili z powodu kontuzji.

"Cipao" przejął z kolei rywala po Khalidovie i powalczy z Kendallem Grovem. Nie ma wątpliwości, że za niecały miesiąc będziemy świadkami najlepszej gali w polskim MMA. Nie dość, że zaprezentują się niemal wszyscy najpopularniejsi fighterzy, to w dodatku dziś prezentują bardzo wysoki poziom w ringu.Dlatego też właściciele KSW zastanawiają się, jaki podtytuł dać KSW 23. Poprzednia gala została okrzyknięta "Pride Time" (Czas Dumy). Jak będzie tym razem? Jest pewien pomysł.

- Na razie jeszcze nie wybraliśmy podtytułu, choć powiem szczerze, że ciągle po głowie krąży mi "królewskie rozdanie". Wprawdzie w przeszłości była już gala, na której walczyli Khalidov, Materla i "Pudzian", ale wówczas nie prezentowali jeszcze tak wysokiego poziomu. Obecnie to są wielkie gwiazdy. Bilety na tę galę sprzedały się w 72 godziny - mówi w rozmowie z onet.pl Maciej Kawulski.Wielu kibiców czeka jednak z niecierpliwością na ujawnienie jednej z największych tajemnic. Oczywiście chodzi o rywala Mariusza Pudzianowskiego. Wydawało się, że wybór nie będzie dla wszystkich satysfakcjonujący.Kilka tygodni temu władze KSW zdradziły charakterystykę wojownika, którego chcieliby zestawić z Pudzianem.

- Szukamy wśród młodszych, mniej znanych zawodników, ale jednocześnie takich, którzy sportowo znajdują się na tym samym poziomie, co Pudzianowski - mówił Martin Lewandowski.

Okazuje się, że całkowicie zmieniono koncepcję. Jest szansa, że nawet najbardziej wybredni kibice będą zadowoleni.Wiemy, że przeciwnik dla Pudzianowskiego jest już załatwiony. Jego nazwisko poznamy jednak dopiero w przyszłym tygodniu. Wygląda na to, że warto czekać, bo to może być bardzo atrakcyjne nazwisko w świecie MMA.
- Rozmowy z obozem jego rywala już się zakończyły. Będzie to amerykański zawodnik, który ma bardzo wielkie doświadczenie. Powiem szczerze, że "Pudzian" nie miał jeszcze takiego przeciwnika, z którym dzieliłaby go tak wielka przepaść pod względem doświadczenia. Jego nazwisko zostanie ujawnione na początku następnego tygodnia, kiedy zostanie wyprodukowany specjalny trailer - zdradza współwłaściciel KSW.

No to zapowiada się przełom w dotychczasowej karierze Pudziana. Ostatnio wyszukiwano mu bardzo słabych przeciwników. Teraz ma się pojawić ktoś, kto przebije wszystkie dotychczasowe nazwiska. Zapowiada się bardzo ciekawy wieczór.

źródło: sportfan

Kategoria: News
wtorek, 07 maj 2013 21:52

Biografia

Mariusz Pudzian Pudzianowski

Zawodnik mieszanych sztuk walki (MMA), sportowiec, 
profesjonalny zawodnik Strongman (wielokrotny mistrz świata)

Informacje

M

ariusz Pudzianowski urodził się 7 lutego 1977 roku w Białej Rawskiej. Natomiast trenowanie sportów siłowych rozpoczął już od 7 grudnia 1990. Pierwszym startem były Mistrzostwa Polski w wyciskaniu sztangi leżąc. Miał wtedy 16 lat. Jego rekord wynosił wtedy 160 kg. Dwa lata później wyciskał już 205 kg.

Mariusz Pudzianowski jest synem sztangisty, Wojciecha Pudzianowskiego, który był jego pierwszym trenerem sportów siłowych. Pudzianowski rozpoczął treningi siłowe i brał udział w zawodach w wyciskaniu. Od pierwszego występu na Mistrzostwach Polski, dziesięciokrotnie stawał na najwyższym podium. Trenował karate kyokushin (obecnie posiada 4 kyu), rugby oraz boks (jednak przed 11 grudnia 2009 r. nie stoczył żadnej oficjalnej walki).

Był zawodnikiem rugby w zespole Budowlani Łódź. Boks uprawiał przez niecałe 7 lat (15-22 lat). Pierwszy jego start w zawodach Strongman odbył się 1 maja 1999 w Płocku. Mariusz Pudzianowski jest zrzeszony w federacji WSMC (The World Strongman Cup Federation).

W 2005 roku Mariusz Pudzianowski założył Szkołę Ochrony Fizycznej Pudzian Academy, która kształci przyszłych pracowników ochrony. Szkoła Ochrony Fizycznej po kilku latach działalności została przekształcona przy współpracy z Beskidzkim Towarzystwem Edukacyjnym.

27 maja 2008 r. Mariusz ukończył studia wyższe, uzyskując tytuł zawodowy licencjata w Społecznej Wyższej Szkoły Przedsiębiorczości i Zarządzania w Łodzi. Praca dyplomowa Mariusza Pudzianowskiego zatytułowana była Kultura organizacyjna w marketingu sportowym na świecie. 9 czerwca 2010 r. uzyskał tytuł magistra w Społecznej Wyższej Szkole Przedsiębiorczości i Zarządzania w Łodzi, uzyskując ocenę dobrą.

      

14 września 2008 r. na Mistrzostwach Świata Strongman 2008, pomimo kontuzji, zdobył kolejny tytuł Mistrza Świata Strongman i tym samym stał się pierwszym zawodnikiem posiadającym pięć tytułów Najsilniejszego Człowieka Świata.

Mieszka w Białej Rawskiej. Pudzianowski angażuje się również w różne przedsięwzięcia biznesowe, np. w 2005 r. założył Szkołę Ochrony Fizycznej Pudzian Academy, która została w późniejszym czasie przekształcona. W 2013 roku Mariusz Pudzianowski rozpoczął działalność transportową (więcej: http://transport.pudzian.pl). Poza tym prowadzi salę bankietową "Sala u Pudziana" w Białej Rawskiej.

   

Pudzian jak twierdzi, jako strongman osiągnął już wszystko, dlatego podjął nowe wyzwanie sportowe. Ponieważ od kilkunastu lat trenuje amatorsko sporty walki, chciał spróbować swych sił w oficjalnym pojedynku na ringu. 11 grudnia 2009 r. na gali KSW XII, na warszawskim Torwarze stoczył debiutancką walkę w formule MMA z pięściarzem Marcinem Najmanem. Do walki przygotowywał go między innymi Mirosław Okniński. Pudzianowski zapowiadał wykorzystanie swojego największego atutu, siły fizycznej i pokonanie rywala w parterze. Specjalnie do tego starcia zmniejszył masę ciała do około 125 kg, aby znacznie zwiększyć swą szybkość. Pudzianowski zmusił Najmana do poddania się w 43. sekundzie walki, wykorzystując niskie kopnięcia, a następnie uderzania pięściami w parterze.


Podczas gali KSW XIV pokonał przez poddanie ważącego ponad 80 kg więcej boksera Erica Escha. W 2011 roku podpisał z KSW kontrakt na dwie kolejne walki. Pierwszą z nich stoczył 21 maja 2011 roku w Ergo Arenie, gdy przegrał przez poddanie z Brytyjczykiem Jamesem Thompsonem.

We wrześniu 2011 roku Pudzianowski wyjechał na treningi do Stanów Zjednoczonych, gdzie na Florydzie trenował w klubie mieszanych sztuk walki – American Top Team. 26 listopada 2011 roku na gali KSW XVII: „Zemsta” pokonał w walce rewanżowej Jamesa Thompsona po decyzji sędziów. Ostatecznie, w wyniku stwierdzenia błędów w procedurze sędziowania, walka została uznana za no contest.

Od stycznia 2012 roku Pudzianowski ponownie przebywał na Florydzie, gdzie trenował w klubie American Top Team. 12 maja 2012 roku wystąpił w walce wieczoru na gali KSW 19, podczas której pokonał Boba Sappa przez TKO w 1. rundzie. Wówczas jego waga wynosiła 123 kg. Pudzianowski kolejną walkę stoczył 15 września 2012 roku, na gali KSW 20. Pokonał w niej przez nokaut techniczny (ciosy pięściami) Christosa Piliafasa.

16 grudnia 2012 roku na gali MMC Fight Club miał zmierzyć się w Londynie z Tyberiuszem Kowalczykiem, który nominalnie miał stoczyć walkę w formule K-1 z Marcinem Najmanem, lecz Najman zrezygnował z pojedynku ze względu na „niewywiązanie się z ustaleń, organizatorów tej walki”. Do walki z Pudzianowskim także nie doszło, ponieważ organizatorzy gali nie wywiązali się ze zobowiązań.

8 czerwca 2013 roku na KSW 23 przegrał przez poddanie w 1. rundzie z Seanem McCorkle. Po tej porażce zmienił częściowo sztab trenerski. Jego głównym trenerem został Piotr Jeleniewski. 28 września 2013 roku na KSW 24 w Łodzi zrewanżował się Seanowi McCorkle wygrywając z nim po dwóch rundach jednogłośną decyzją sędziów.

17 maja 2014 roku na gali KSW 27 w Ergo Arenie (Gdańsk/Sopor) Mariusz Pudzianowski stoczył pojedynek z Oli Thompsonem. Była to druga walka wieczoru na majowej gali KSW 27, której znakiem charakterystycznym jest wprowadzenie "klatki" zamiast białego ringu (znanego z aren KSW).

O walce obu zawodników mówiło się już od jakiegoś czasu. Thompson wielokrotnie w wywiadach wykazywał chęć stoczenia walki z Mariuszem Pudzianowskim. Jednak dopiero kiedy to „Pudzian” w wywiadzie po gali KSW 25 dla telewizji Polsat publicznie wyznał, że chciałby walczyć z pogromcą Kamila Walusia, właściciele KSW postanowili doprowadzić do starcia byłych strongmenów.

Gala KSW 27 "Cage Time" okazała się szczęśliwsza dla Mariusza Pudzianowskiego. Polak wygrał z Olim Thompsonem jednogłośnie na punkty (20:19, 20:18, 20:18). Nasz reprezentant nie był faworytem tego pojedynku. Eksperci stawiali na Oliego Thompsona, który w kapitalnym stylu zdemolował Kamila Walusia w KSW 25.

Brytyjski zawodnik doznał już ostatnio bardzo dotkliwej porażki - Thompson przed walką z Pudzianem przegrał w kilkanaście sekund z Gzimem Selmanim po tym, jak nadział się na kolano, a następnie został przyduszony. Początek sobotniego starcia toczony był w stójce. Delikatną przewagę miał Polak, który starał się obalić swojego oponenta i wyprowadzał silne uderzenia, nie były one jednak dostatecznie celne, by zrobić krzywdę Anglikowi. Pod koniec pierwszej rundy "Pudzian" zdołał efektownie obalić Thompsona, jednak sędzia zdecydował się nie uznać tej akcji, ponieważ chwilę wcześniej Mariusz trzymał się siatki, co jest niezgodne z przepisami.

Drugą rundę Mariusz rozpoczął świetnie. Szybko obalił Oliego i będąc z góry starał się w kolejnych minutach wyprowadzać ciosy. Sędzia zdecydował się podnieść walkę do stójki na minutę i dwadzieścia sekund przed końcem walki, ponieważ obaj zawodnicy w parterze nie byli dostatecznie aktywni. Nie minęło kilka chwil od decyzji arbitra i "Pudzian" ponownie obalił Anglika. Potem jednak Thompson skontrował i w ostatnich chwilach walki, to on był na górze. Sędziowie punktowi przyznali jednogłośne zwycięstwo reprezentantowi Polski!

Następnym przeciwnikiem Pudziana w klatce był Paweł Nastula. Walka odbyła się w Krakowie 06.12.2014. Tuż przed walką, Paweł Nastula ogłosił, że bez względu na wynik zakończy zawodową karierę. Dla Pawła Nastuli (44 lata) była to więc pożegnalna walka w Kraków Arenie. Mistrz olimpijski z Atlanty w judo zakończył w ten sposób ponad 20-letnią obecność na matach sportów walki.

Podczas walki w klatce po obu zawodnikach nie było widać wieku. Bardzo aktywni, świetnie wyszkoleni technicznie, co chwilę zmieniali losy pojedynku. Zdecydowanie lepiej niż w poprzednich walkach wyglądał Mariusz Pudzianowski, który wyraźnie przeważał kondycyjnie. Widać było gołym okiem, że Pudzian odrobił lekcje z poprzednich walk - wyszkolony technicznie, z lepszą wydolnością oraz kondycją zaskoczył nie tylko swojego rywala oraz kibiców, ale również i profesjonalnych komentatorów. Nastula umiejętnie się bronił i wykorzystywał doświadczenie wyniesione z judo, ale to było za mało na Pudziana. Warto podkreślić, że wygrana walka Pudziana z Nastulą przez wielu komentatorów została okrzyknięta walką wieczoru podczas gali KSW 29.

W 2015 roku Mariusz Pudzianowski 23.05.2015 w Ergo Arenie stoczył swój kolejny pojedynek. Przeciwnikiem Pudziana był utytułowany Rolles Gracie, który ma za sobą pojedynki między innymi w UFC czy WSOF. Miała to być pierwsza walka Pudziana na pełnym dystansie (3 x 5 minut), lecz trwała zaledwie 27 sekund. Był to pierwszy czysty nokaut w zawodowej karierze Mariusza Pudzianowskiego. Polak już pierwszym ciosem, bitym w okolice ucha posłał na deski Rollesa Gracie (8-4), po którym Brazylijczyk już się nie pozbierał. Wygrana walka Pudziana przyćmiła wszystkie inne pojedynki, które znajdowały się na karcie walk KSW31 i została okrzyknięta przez wielu komentatorów jako najlepszy nokaut wieczoru.

31.10.2015 Pudzian stoczył walkę z Peter'em Graham'em na gali KSW32: Road to Wembley. Była to pierwsza gala KSW poza granicami Polski. Pojedynek z Grahamem był jedną z walk wieczoru na brytyjskiej gali. Podczas pierwszej rundy Mariusz pokazał nam obalenia przeciwnika oraz wyczerpującą walkę w klinczu. Pierwsza runda była emocjonująca oraz wyrównana, lecz niestety końcówka pierwszej rundy zakończyła się potężnym ciosem, który trafił w twarz Pudziana. Ciężka walka w klinczu oraz potężny cios Graham'a w pierwszej rundzie przesądziły los całego pojedynku. Po tak ciężkiej rundzie, Mariusz stracił mnóstwo energii, ale kontynuował walkę dalej w drugiej rundzie. W drugiej rundzie Pudzian pokazał inicjatywę, ale to Peter Graham dominował ostatecznie w klatce i zakończył pojedynek ciosami młotkowymi. Tym razem pojedynek zakończył się jego zwycięstwem.

 

Moje wejście przy waszym dopingu! Atmosfera była nie do podrobienia, tak jak to, że nie dałem rady tym razem. Peter...

Posted by Mariusz Pudzianowski on Monday, November 2, 2015

27.06.2016 Mariusz Pudzianowski nieszczęśliwie przegrał z Marcinem Różalskim na gali KSW 35 w Gdańsku. Pierwsza runda zaczęła się od ostrej wymiany ciosów i nielegalnego kopnięcia Pudziana przez Różalskiego - po krótkiej przerwie zarządzonej przez sędziego, Różalski został powalony na matę przez Pudziana. Mariusz wyprowadził serię bardzo mocnych uderzeń przez co Różalski miał duże problemy.

Druga runda, tak jak pierwsza, zaczęła się od ostrej wymiany ciosów. Po chwili Pudzianowski znowu sprowadził przeciwnika do parteru i wyprowadził serię uderzeń młotkowych, na twarzy Różalskiego pojawiła się krew oraz zaniepokojenie. Za moment walka przybrała zupełnie nieoczekiwany obrót. Marcin Różalski jakimś sposobem zmieścił swoje ręce i zastawił duszenie gilotynowe na szyi Pudziana. Mariusz Pudzianowski nieoczekiwanie przegrał z Marcinem Różalskim przez poddanie. Po zakończonej walce przeciwnik Pudziana wyglądał na bardziej wykończonego i obitego od niego, ale to jemu tym razem przypadło zwycięstwo.

Mariusz Pudzianowski był przygotowany do pojedynku i zauważyli to kibice zgromadzeni w Gdańsku jak i przed telewizorami. Z tego powodu przełknięcie porażki było ciężkie dla Pudziana - tym bardziej pod wpływem takich emocji. Po opadnięciu emocjonalnego kurzu, Pudzian pogratulował zwycięstwa swojemu rywalowi i zadeklarował chęć rewanżu.

Kliknij poniższy przycisk, aby zobaczyć wyniki oraz inne osiągnięcia Pudziana:

 

 

Kategoria: Inne

Copyright 2013 © Pudzian Team
administracja i technologia:
Obsługa stron WWW