Polski Goryl podbija USA. Chce być mistrzem świata MMA!

Jego kariera rozwija się w błyskawicznym tempie, zdobył już serca kibiców za Oceanem. Co myśli o decyzji Mariusza Pudzianowskiego? A o innych naszych wojownikach?

W Stanach Zjednoczonych, gdzie mieszane sztuki walki są niesamowicie popularne, Tomasz Drwal zyskuje w oczach ekspertów coraz większe uznanie. Zapraszany jest na największe gale organizacji UFC, a jego rywalami są coraz to lepsi zawodnicy. Urodzony w Nowym Sączu Drwal w głowie ma jedną myśl - mistrzowski pas.

Jedno jest pewne - żaden Polak nie był tak blisko spełnienia tego marzenia. Sportfan dotarł do „Goryla”. Rozmawialiśmy - m.in. - o popularności MMA w Polsce i USA, walkach kobiet, Najmanie i Pudzianowskim, seksie i dopingu. Zapraszamy do lektury.

Tylko u nas: Pudzian wybrał MMA! Najpierw spuści łomot... (ZOBACZ)

Chcesz zrobić karierę? Uciekaj z Polski!
Na początek może zdradzisz naszym Czytelnikom skąd pseudonim „Goryl”?
To moja ksywka od małego. A wszystko przez starszych braci, z którymi, jak to w rodzeństwie, czasami się biłem. I jak płakałem, to robiłem takie miny, jak właśnie goryl (śmiech). Tak zostało do dziś. Mnie się podoba, ale jeśli dziennikarze nadadzą mi kiedyś jakiś inny przydomek, to na pewno się nie obrażę.

A w USA wiedzą, co oznacza twoje nazwisko - Drwal?
Powoli się orientują. Swoją drogą moje nazwisko idealnie pasuje do tego sportu.

Jak przekonałbyś niedowiarków w Polsce, że MMA to naprawdę ekscytujący sport, a nie zwykłe mordobicie?
Najlepiej samemu zacząć uprawiać MMA, spróbować powalczyć, poszarpać się. I dopiero wtedy można wypowiadać takie osądy. Tego sportu nie można porównać z żadnym innym. Ostatnio swoje pierwsze dwie walki stoczył były triathlonista. I nawet on stwierdził, że MMA to bardzo ciężki kawałek chleba. Trzeba być przygotowanym na wszystko - stójka, parter. Naprawdę nie jest łatwo.

Ostatnio coraz głośniej o Polakach w MMA: Bart Palaszewski, Krzysztof Soszyński, Ty.
Soszyński choć ma polskie korzenie, to jednak dorastał i został wychowany za granicą. Nie jest pewne, czy gdyby został w Polsce, kiedykolwiek byśmy o nim usłyszeli. Ja w Polsce skończyłem studia, za chwilę będę się bronił. Oczywiście też dużo wyjeżdżałem - trenowałem w Norwegii, Holandii, Niemczech. Prawda jest taka, że ten sport jest u nas nadal mało popularny i jeśli chce się liczyć na sukcesy, trzeba uciekać za granicę. Kojarzę wielu zawodników, którzy są znani tylko w Polsce, ale nie ma to ekonomicznego przełożenia. Jedyną deską ratunku jest więc wyjazd. Także dlatego, że my ciągle jesteśmy zawaleni tymi wszystko związkami sportowymi. Ja Bogu dziękuję, że jeszcze MMA nie ma takiego związku, bo wiadomo czym by się to skończyło.

Seks przed walką?
Nie pomaga, nie przeszkadza

Jakie są twoje największe zalety, w czym jesteś lepszy od rywali?
Nie wiem czy jestem lepszy, może po prostu mam szczęście. Wiem natomiast jedno - jeśli dobrze i ciężko trenuję, to zawsze jest OK. Czuję się dobrze i w stójce i w parterze. O końcowym triumfie decyduje także to, jak rywal się prowadzi. Ja nie mam sobie nic do zarzucenia.

Jak spędzasz ostatnie godziny przed walką?
Generalnie najważniejsze moim zdaniem jest otoczenie, z którym jedzie się na walkę. Można pożartować, wyluzować się. Ale kiedy przychodzi moment koncentracji, wtedy nic innego się nie liczy. Teraz to ja i tak już jestem obyty, wiem co mnie czeka, czego mogę się spodziewać. Na początku było jednak ciężko.

Jedni mówią, że seks przed walką szkodzi, inni wręcz przeciwnie. Jak to jest u ciebie?
To zależy od zawodnika - czy w tych sprawach jest długodystansowcem, czy krótkodystansowcem (śmiech). Ja nie mam takiego problemu, bo moja dziewczyna na walką do USA ze mną nie jeździ, więc tak czy siak jestem skazany na abstynencję.

Da się wyżyć z MMA?
Teraz jest fajnie, wystarczająco dobrze. Ale ja nie jestem jakimś tam mega wymagającym człowiekiem, wystarczy mi nóż i dżungla - dżungla mnie wykarmi (śmiech). A tak poważnie... Mogę sobie pozwolić na rzeczy, na które wcześniej nie było mnie . Ja MMA traktuję jak pracę, fajnie, że mogę z tego wyżyć. Ale nie zawsze tak było.

Kobiety w MMA?
Jakie kobiety? To transformersy...

12 grudnia w Warszawie Marcin Najman spotka się z Mariuszem Pudzianowskim. Co o tym sądzisz?
Dla mnie to porażka, że taki gość, jak Najman przez swoje chamstwo niszczy wizerunek wszystkich fighterów. Ciężko pracujemy na dobre słowo wśród kibiców, a przez takiego osobnika wszystko trzeba zaczynać od nowa. Pół Polski się przecież z tego śmieje, to jest żenujący spektakl, postawa Najmana nie ma nic wspólnego ze sportem.

O „Dominatorze” masz podobne zdanie?
Nie, nie! Do niego to akurat mam ogromny szacunek. Takiego drugiego pewnie nie będzie. Szacunek za te pięć tytułów mistrza świata. On nie ma w MMA nic do stracenia, może tylko udowodnić, że jest twardym facetem. Musi tylko trochę zmienić trening, nauczyć się nowych rzeczy. Najważniejsza i tak jest psychika, w głowie wszystko się rozgrywa. Jestem pewien, że w ringu jeszcze niejednego pozamiata.

Walki kobiet - interesują cię, czy odrażają?
To drugie. Nie mam pojęcia, dlaczego decydują się na taki sport, kobiety są zbyt piękne, by uprawiać taką dyscyplinę. Swojej dziewczyny nigdy w życiu nie wypuściłbym na ring! Swoją drogą, te co się decydują to nie wiem do końca, czy to kobiety, czy tzw. transformersy (śmiech). Miriam też przecież długo była kobietą... Woli walczyć w klatce, można ją wykorzystać w czasie pojedynku.

Często trafiasz na badania antydopingowe?
Po ostatnich dwóch walkach przebadali mnie gruntowanie, nie ma zmiłuj. Ale mi to się podoba, nie będzie później niedomówień.

Czy inni biorą?
Jak obserwowałem zawodników w formule PRIDE, którzy teraz walczą w UFC to jest różnica, ale to tylko moje spostrzeżenie. Niektórzy na pewno biorą, ale trzeba się też postawić w ich sytuacji, np. kiepska sytuacja finansowa. Różne są powody zażywania...

Wolisz walki w ringu, czy w klatce?
Zdecydowanie klatka. Jest bezpieczniejsza, nie da się z niej wypaść jak z ringu. Po drugie można ją odpowiednio wykorzystać podczas walki. Jednym słowem - przydaje się.

Czemu w ogóle MMA?
Zaczynałem od karate, potem był kick-boxing i brazylijskie jujitsu. Po drodze wpadły mi w ręce kasety z nagraniami pierwszych gal UFC. Wersja tragiczna, ledwo co było widać, lektor rosyjski, ale wciągnęło mnie. I tak zostało.

Jakie jest twoje sportowe marzenie?
Takie samego jak każdego sportowca: tytuł mistrza świata. Ale do tego to jeszcze trzeba trochę walk.

Życzymy więc powodzenia.

info sportfan

Oceń wpis: 
(0 głosów)