Pudzian okazał się mistrzem!

Starcia w MMA Mariusz Pudzianowski kontra Marcin Najman wyczekiwali wszyscy miłośnicy sztuk walki.

Nikt się jednak nie spodziewał, że wielkie widowisko skończy się tak szybko. Walka trwała zaledwie 44 sekundy. Dominator nie dał szans rywalowi.

Strongman serią ciosów i kopnięć zaatakował Najmana. Unikając gradu uderzeń rywal wycofał się do narożnika. Boksera powalił lewy sierpowy, połączony z silnym kopnięciem. Pudzianowski zakończył walkę uderzeniami w parterze. Sędziowie przerwali nierówny pojedynek. Wygrał Mariusz Pudzianowski.

- Na ostatnim treningu, gdy skończyłem biegać 5 km, złapałem zimnego powietrza i przeziębiłem się. Jeszcze w dniu walki miałem 38 stopni gorączki - mówił Mariusz. - Ciężko było, bo dusiłem się od kaszlu na rozgrzewce, oczy mnie niesamowicie bolały. Ta wygrana nie robi na mnie wielkiego wrażenia. Walka wyszła tak jak powinna. Teraz czekają mnie jeszcze cięższe treningi. Mało kto może wytrzymać takie kopnięcie jakie wyprowadzam. Nie było przypadkiem, że ktoś pisał o tym, iż trenerowi, który przyjął moje kopnięcie kość pękła, a jednemu z zawodników MMA nogi porozbijałem. To nie były jakieś ściemy medialne, tylko prawda. Jednemu chłopakowi podczas sparingów noga pękła, drugiemu także coś się stało. Tu akurat 12 lat treningów karate dało efekt. Jaka czeka mnie przyszłość? Na razie byłem na parterze. Teraz wszedłem na pierwsze piętro. Przede mną jest dziesięć pięter, więc jeszcze długa droga przede mną.

Najsilniejszy człowiek świata za niespełna minutową walkę z Marcinem Najmanem miał zarobić 500 tysięcy złotych. Marcin Najman tylko 30 tysięcy. Zarówno bokser jak i strongman podpisali kontrakty na cztery walki w KSW.

Jest dwóch polskich kandydatów do kolejnego starcia z Mariuszem Pudzianowskim. Są to Rafał Dąbrowski, wielki człowiek, mierzący 2 metry i ważący 130 kilogramów, oraz Paweł Nastula.

Być może za jakiś czas Mariusz Pudzianowski mógłby rywalizować na ringach w USA czy Japonii z wielkimi sławami MMA, gigantycznym Koreańczykiem Chong Man Choiem (213 centymetrów wzrostu) lub byłym futbolistą Bobem Sappem (196 cm, 152 kg).

- Jeszcze za wcześnie na USA czy Japonię. - twierdzi sam zainteresowany.

- Nie spodziewałem się, że to się tak zakończy. - powiedział Jerzy Kulej, dwukrotny mistrz olimpijski w boksie (1964 i 1968). - I że tak szybko. Pudzianowski zupełnie zaskoczył Marcina tymi kopnięciami. To były potwornie bolesne uderzenia. Dobrze, że nikomu nic się nie stało. Pudzian był świetny. Bił mocno. A jakaż to szybkość! I to przy tej masie. Te jego ręce… Zasuwał jak młynek. Nic go nie boli. Próg bólu ma na wyższym poziomie. Bez wątpienia ma predyspozycje, żeby pocierpieć trochę i wygrywać. Trzeba to wykorzystać. Podpisał kontrakt na cztery walki. Te trzy pozostałe to bym mu takie zrobił, że widownia rozniosłaby halę. Trzeba mu dobrać odpowiednich przeciwników.

Starcie na gali Konfrontacji Sztuk Walki na warszawskim Torwarze, oglądało 6,5 tysiąca widzów. - Były momenty, gdy włączyła mi się kobieca wrażliwość i na chwilę zamknęłam oczy - mówiła tancerka Edyta Herbuś.

Przerażona Małgorzata Foremniak co chwilę odwracała wzrok od walczących. Augustin Egurolla kibicował Pudzianowi, a mistrz boksu Dariusz Michalczewski trzymał kciuki za Najmana.

Zanim Mariusz Pudzianowski stoczył walkę, obronił pracę licencjacką, w Społecznej Wyższej Szkole Przedsiębiorczości i Zarządzania w Łodzi, która daje mu wyższe wykształcenie. Studiował na kierunku stosunki międzynarodowe. Profesorowie ocenili jego pracę "Kultura organizacyjna w marketingu sportowym na świecie" na czwórkę.

Źródło: Express Ilustrowany

Oceń wpis: 
(0 głosów)