"Nie podobało mi się zachowanie Adamka"

Przed walką z Marcinem Najmanem Mariusz Pudzianowski - będąc pewnym wygranej - zastanawiał się, jak upokorzyć rywala po rozłożeniu go na łopatki. - Jednak później uznałem, że można przeciwnika nie lubić, ale nie można go poniżać - mówi "Pudzian" "Super Expresowi".

Podczas konferencji prasowej poprzedzającej walkę, Najman wręczył Pudzianowskiemu rakietki do badmintona. "El Testosteron" zasugerował, że tylko do tego nadaje się jego przeciwnik. "Pudzian" zapowiedział, że wręczy mu je z powrotem zaraz po tym, jak się z nim rozprawi.

- Tak, miałem też inne pomysły, jak mu dopiec. Ale później uznałem, że można rywala nie lubić, ale nie wolno go upokarzać. Adamek skakał po narożniku Gołoty, wykrzykując, że jest "number one" i bardzo mi się to nie podobało. Mam taką zasadę: pokora przede wszystkim - mówi Mariusz Pudzianowski "Super Expresowi".

Pięciokrotny mistrz świata strongmanów od początku podkreślał, że jego przeciwnikowi należy się szacunek już za samo wyjście do ringu. Po walce miał okazję porozmawiać z Marcinem Najmanem.

- Powiedział mi, że po pierwszym kopniaku czuł się jakby go prąd kopnął a potem to już było ratuj się kto może. Po tych kopach sam mam siną nogę, a jego pewnie jest czarna - domyśla się Mariusz Pudzianowski.

Źródło: KAR, wp.pl

Oceń wpis: 
(0 głosów)