KSW 20: Pudzian rozbił rywala! Zasypał go ciosami i...

To nie była gala pełna efektownych walk. Jeden wojownik nie rozczarował - to Mariusz Pudzianowski, który w parterze pokonał rywala.

 

 

Na ten dzień długo czekali kibice polskiego MMA. W gdańskiej hali Ergo Arena spotkali się czołowi wojownicy federacji KSW.

Gwiazdą, która wywoływała największe emocje, był oczywiście Mariusz Pudzianowski. Tym razem były strongmen nie mógł spokojnie przygotowywać się w USA. Pojawiały się nawet plotki, że pozjadał wszystkie rozumy i w kraju nie trenuje najlepiej. Sam jednak obiecywał, że w ringu pokaże, czego się nauczył. Z jakim skutkiem?

Pudzian w pierwszych sekundach był spokojny, aż nagle... ruszył na "Szalonego Greka"! Obalił go na ziemię, gdzie cierpliwie rozbijał gardę rywala. Następnie zaprezentował unik, a następnie kolejny efektowny rzut. To już był gwóźdź do trumny Amerykanina...

Tym razem Piliafas nie był w stanie wybronić się w parterze. "Dominator" go "dosiadł", a następnie potężnymi ciosami masakrował jego twraz. Sędzia musiał wkroczyć do akcji i przerwać pojedynek. Pudzianowski nie rzucał słów na wiatr. Był dobrze przygotowany i pokazał, że już chyba jest gotowy na poważniejszych przeciwników.

Od początku mieliśmy taktykę, żeby nie dostać w głowę, walczyć w parterze i to się udało. Czuć było jego siłę, szacunek dla niego i ukłony - powiedział Pudzian.

 

Przedostatnią walką wieczoru był pojedynek Jana Błachowicza z Houstonem Alexandrem. Weteran gal słynnej federacji UFC może już nie jest młodzieniaszkiem, ale i tak na jego tle Polak mógł się sprawdzić przed planowanym podbojem Stanów Zjednoczonych. To miała być wojna...

Obaj wojownicy zaczęli z respektem, aż Błachowicz dwukrotnie powalił Amerykanina do parteru. Tam zasypywał go mocnymi ciosami, a że nie przynosiło efektów, to spróbował założyć dźwignię na rękę, co także zakończyło się fiaskiem. Kolejna odsłona walki na kolana nie powaliła, choć w końcówce Polak już zakładał trójkątne duszenie, ale zabrakło czasu.

Alexander pokazał, że pomimo wieku wciąż jest znakomitym wojownikiem. Dowodem na to niech będzie wyswobodzenie się z dwóch dźwigni zakładanych przez Polaka. Słabszy rywal już dawno by przegrał, a tak... do akcji ponownie wkroczyli arbitrzy. Jednogłośnie przyznali zwycięstwo Błachowiczowi.

 

Ta walka była bardzo ważna. Trzy tygodnie temu zerwałem więzadła, ale postanowiłem walczyć. Dlatego walka wyglądała tak, jak wyglądała. Nie chciałem zawieść kibiców - powiedział.
 
Wcześniej miał się odbyć hitowy bój Marcina Różalskiego z legendą K-1, Jeromem Le Bannerem. Francuz niestety po raz drugi nie mógł walczyć z powodu kontuzji. Jego miejsce zajął zatem Rodney Glunder, który sprawił naszemu wojownikowi sporo problemów.

Widać jednak było, że rywal nie jest najlepiej przygotowany fizycznie. W drugiej rundzie "Różal" dwukrotnie powalił go na deski mocnym ciosem prosto w twraz. Co z tego, skoro nie potrafił dobić go w parterze, gdzie obaj byli bardzo nieporadni. Nie udało się załatwić sprawy nokautem, ale werdykt sędziów mógł być tylko jeden, zwycięstwo Polaka.
 
Tradycyjnie w pierwszych walkach oglądaliśmy wojowników, którzy dopiero pracują na swój dorobek. Już na początek byliśmy świadkami wyrównanego pojedynku, który ostatecznie decyzją sędziów wygrał Anzor Azhiev. Tym samym sprawił wielką radość publiczności, która była prowokowana przez Paula Reeda.

Największym wydarzeniem był jednak debiut Jacka Wiśniewskiego. Były piłkarz miał za zadanie pokonanie Kamila Walusia, który w debiucie pokonał Bazelaka. Nie zabrakło kontrowersji, bo sędzia szybko poddał "Wiśnię".Ten z kolei nie zgadzał się z tym werdyktem twierdząc, że pomimo otrzymania kilku ciosów w parterze był gotów dalej walczyć.

Czy tak wygląda znokautowany człowiek? Czuję się bardzo dobrze. Chcę dalej walczyć. Sędzia mnie wku****. Będę jeszcze więcej trenował - mówił po walce w rozmowie z reporterem Canal+.

Nie można pominąć świetnego stylu walki dwóch wielkich przyjaciół. Nie dziwi, że sędziowie orzekli werdykt niejednogłośnie. Pamiątkowy puchar trafił zatem w ręce Borysa Mańkowskiego, choć Rafał Moks wcale na jego tle nie odstawał. Arbitrzy także zdecydowali o zwycięstwie Karola Bedorfa.

Komplet wyników gali KSW 20.
1) Anzor Azhiev pokonał Paula Reeda decyzją sędziów.
2) Kamil Waluś pokonał Jacka Wiśniewskiego przez TKO.
3) Borys Mańkowski wygrał z Rafałem Moksem decyzją sędziów.
4) Karol Bedorf wygrał z Karolem Knothe decyzją sędziów.
5) Marcin Różalski wygrał z Rodneyem Glundererem decyzją sędziów.
6) Jan Błachowicz pokonał Houstona Alexandra decyzją sędziów.
7) Mariusz Pudzianowski pokonał Christosa Piliafasa przez TKO.

 

Oceń wpis: 
(0 głosów)