"Jak przegrać, to z honorem". Pudzian się asekuruje?

Były mistrz świata siłaczy chyba zdał sobie sprawę z tego, że do ringu w Ergo Arenie nie wyjdzie z jakimś słabiutkim "ogórkiem".

Jeszcze kilka tygodni temu, kiedy dopiero ogłaszano nazwisko rywala Mariusza Pudzianowski na galę KSW 20, panowało powszechne przekonanie, że Christos Piliafas to nie jest zawodnik, który może zagrozić byłemu strongmenowi.

Tę opinię zweryfikował dopiero przyjazd amerykańskiego fightera do Polski i specjalny pokaz na media treningu. "Szalony Grek" udowodnił, że czuje się świetnie zarówno w stójce, jak i parterze. Doświadczenie też ma dużo większe niż "Dominator", co dało się zauważyć gołym okiem po samych jego ruchach na macie.

Co na to Pudzian? Chyba zdał sobie sprawę, że starcie z Piliafasem nie będzie spacerkiem i zaczyna pękać!

Szanse mamy wyrównane, oceniłbym je 50 na 50. Okres przygotowawczy przepracowałem na pełnych obrotach, nie mam sobie nic do zarzucenia. Ale cóż, to jest sport, raz się wygra, a raz przegra. Jeśli zaś miałbym przegrać, to tylko z honorem i w dobrym stylu - mówi tak jakby się asekurował (za sport.pl).

W tym samym wywiadzie narzeka, że trudno było mu doszukać się słabszych stron rywala, ponieważ w internecie krąży zaledwie kilka filmików z jego walkami i wszystkie kończone bardzo szybko. Ale poddawać się jeszcze przed wyjściem na ring nie zamierza.

Wiem, że Christos ma za sobą kilkanaście walk amatorskich, w których też na pewno sporo się nauczył. Ale nie widziałem ich. Jeśli jednak myśli, że skończy ze mną już w pierwszej rundzie, to się grubo myli - odgraża się.

Pudzianowski wciąż marzy o wielkich sukcesach w MMA. Gdyby jednak nie udało mu się ich spełnić, to chodzą plotki, że skupi się na karierze freak fightera i będzie toczył pojedynki z takimi zawodnikami jak choćby Robert Burneika, który ze sportami walki ma tyle wspólnego, co on sam z futbolem.

 

Oceń wpis: 
(0 głosów)