Pudzian dla GG: To były łatwe pieniądze? Bzdura!

Mariusz Pudzianowski bez większych problemów rozprawił się na gali KSW 19 z Bobem Sappem. "Dominator" podzielił się swoimi wrażeniami z naszym portalem. Zapraszamy do lektury.

Gadu-Gadu.pl: To najłatwiej zarobione pieniądze w Twojej karierze?

Mariusz Pudzianowski: Pięć miesięcy harowałem w USA. Jeśli dla kogoś to są łatwe pieniądze, to ok, ja nie będę polemizować. Bzdury i tyle.

GG: Ale chodzi mi już o sam ring i walkę z Sappem.

MP: On ważył prawie 150 kilogramów. Wystarczył jeden cios i padłbym nieprzytomny. MMA to nie jest łatwe zarabianie pieniędzy, a tym, którzy tak uważają, życzę powodzenia. Wyjdźcie na ring i zmierzcie się z takim kolosem. Ciekawe, czy tak łatwo byście sobie z nim poradzili.

GG: Kibice z góry znali jednak wynik tej walki.

MP: Wielu legendarnych zawodników przegrywało z Sappem. Może on ostatnio nie miał najlepszej passy, ale to wciąż bardzo groźny rywal. Ja mu jednak nie dałem szansy na cokolwiek. Wszyscy odradzali mi boksowania z nim, ale chciałem się sprawdzić. Potem na ziemi on nie miał już nawet siły, by odklepać.

GG: Za kilka dni Sapp walczy w Australii. To nie jest poważne...

MP: Wielu zawodników mając takie propozycje też by się na nie zgodziło. On przecież sporo ryzykuje - jakby przegrał przez KO, musiałby odpocząć minimum sześć tygodni i wtedy kontrakty byłyby zerwane.

GG: Niewiele brakowało, a Ty byś wygrał przez nokaut i zapewnił Sappowi dłuższy odpoczynek.

MP: I muszę przyznać, że bardzo chciałem go znokautować, ale zabrakło precyzji. A jak już leżał, sędzia szybko przerwał walkę.

GG: Przed walką Sapp popisał się kilkoma żenującymi żartami.

MP: Taki ma styl życia, mnie to nie ruszało. Pamiętajmy też, że on jest z USA, a tam jest inne poczucie humoru. Po prostu inna kultura, nasze żarty w Stanach także nie zawsze są śmieszne.

GG: Sapp trudnym rywalem nie był. Chciałbyś się zmierzyć z kimś z wyższej półki?

MP: Kibicom nigdy się nie dogodzi. Jakbym przegrał, mówili by, że jestem żenujący i do niczego się nie nadaję, jak wygrałem to mówią, że rywal za słaby. Jakoś fani dla takiego Szpilki nie domagają się od razu walk z braćmi Kliczko, a ode mnie oczekuje się Bóg wie czego. Spokojnie, moi rywale trenują od wielu, wielu lat, a ja ledwo co zacząłem przygodę z MMA.

GG: Jakie plany na najbliższe tygodnie?

MP: Na razie pięć dni wolnego, a potem znów na salę. Na razie w Polsce, do Stanów lecę w lipcu.

GG: Jak Ci się trenuje w USA?

MP: Harówka, jest ciężko, ale nie narzekam. Wiele się tam nauczyłem, teraz Pudzian nie jest już tym Pudzianem co dwa lata temu. Wiem jak uderzać rękami, nogami, umiem bić się w parterze. Do tego kondycja coraz lepsza. Podoba mi się MMA.

GG: Kibice z chęcią zobaczyliby Twoją walkę z Burneiką vel Hardkorowym Koksu.

MP: Medialnie walka byłaby super, ale na 95 procent już dziś można przewidzieć jej finał. Lubię Roberta, ale dla niego lepiej, byśmy do ringu nie wychodzili. Możemy iść na piwo.

GG: To może trzecia walka z Thompsonem?

MP: Jak będzie to ok, jak nie to nie. Mi na takim pojedynku zbytnio nie zależy. Takich Thompsonów są setki. Dlaczego akurat jemu miałbym dać zarobić? Chłopak nie ma kultury, jego problem.

Oceń wpis: 
(0 głosów)