KSW 19: szybka robota "Pudziana". Ekspresowe KO

Mariusz Pudzianowski znokautował Bobba Sappa w walce wieczoru gali KSW 19. "Pudzian" zwyciężył na początku pierwszej rundy.

Bob Sapp w swojej poprzedniej walce przegrał w fatalnym stylu. Przed sobotnim pojedynkiem obiecał właścicielom KSW, że nie położy się przed Pudzianowskim.

- Nie wiem co on zrobi, ale jeżeli się przewróci, to ja go dobiję! - zapowiadał w rozmowie z Wirtualną Polską "Pudzian". - Niech ciężko zapracuje na pieniądze, które tu dostanie. Ja na to, żeby tutaj być, pracowałem 4,5 miesiąca. A on jeżeli uważa, że wyjdzie na chwilę na ring i lekko podniesie swój czek, to się grubo myli. Podniesienie tego czeku będzie go dużo kosztowało.

Do pojedynku z Sappem Polak przygotowywał się w cenionej amerykańskiej akademii wszechstylowej walki wręcz, American Top Team. Przygotowania te kosztowały "Pudziana" bardzo dużo wysiłku.

- Dla mnie to było jak więzienie. Zero życia prywatnego. Dzień wyglądał tak: trzy treningi, o 10, 15, i 19, sześć razy w tygodniu. Dosłownie rzeźnia! Najgorsze były poniedziałki pomimo, że byliśmy wtedy po dniu wolnym, a najcięższe były dwugodzinne zapasy. Na tyle, na ile mogłem, podciągnąłem wszystko do granic swoich możliwości. Więcej już nie dało się trenować. Dałem z siebie wszystko.

"Pudzian" zaczął walkę od błyskawicznych ataków. Sapp po kilkunastu sekundach padł na deski. Mariusz Pudzianowski zaczął obijać rywala potężnymi ciosami. Sędziowie szybko przerwali pojedynek, a Polak dopisał kolejne zwycięstwo do swoich statystyk w MMA.

Bob Sapp w ostatnim czasie dłużej wchodzi do ringu niż w nim przebywa. Na KSW 19 było podobnie.

- Ciężka praca się opłaciła - powiedział po walce Mariusz Pudzianowski. - Za parę tygodni wrócę do Stanów nadal trenować. Wszystko idzie w dobrym kierunku. Sportowo jestem spełniony w stu procentach. Teraz to co robię, robię dla siebie. To wielkie wyzwanie, zobaczymy co osiągnę. Chciałem podziękować fanom z Łodzi, dziękuję!

Oceń wpis: 
(0 głosów)