Pudzianowski i Chalidow bohaterami "Zemsty"

Mariusz Pudzianowski i Mamed Chalidow to miały być i były gwiazdy wieczoru gali KSW 17 - Zemsta, która odbyła się w sobotnią noc w Atlas Arenie w Łodzi. Obaj zawodnicy wygrali swoje walki, a "Kanibal" zrobił to w iście mistrzowskim stylu.

Tradycyjnie na najważniejsze starcia trzeba było czekać do późnej nocy. Jednak opłaciło się. Mariusz Pudzianowski, który w maju przegrał z Jamesem Thompsonem, tym razem zrewanżował się Brytyjczykowi, pokonując go przed jednogłośną decyzję sędziów. To rozwścieczyło "Kolosa", który zabrał mikrofon prowadzącemu i zaczął kpić z werdyktu sędziowskiego.

- Dziękuje tym, którzy pomogli mi wyjechać do USA, gdzie trenowałem przed tą walką. Dzięki ludziom, którzy ze mną ćwiczyli, którzy mi pomogli, dzięki całemu "Pudzian Team" jestem zwycięzcą walki. "Pudzian Team" górą, Polska górą - powiedział po wygranej Mariusz "Pudzian" Pudzianowski.

- Jestem jeszcze żółtodziobem w tym sporcie. Jeszcze wiele muszę się nauczyć. Ci, którzy spisali mnie na straty po poprzedniej walce, kij im w oko! Ruszam w styczniu za ocean, gdzie dalej będę trenował i szykował się do kolejnych walk. Jeszcze wam pokażę, to jeszcze nie koniec - zapowiedział "Pudzian".

Nie było żadnych wątpliwości co do wyniku walki Mameda Chalidowa. Nasza gwiazda MMA bez większych problemów poradziła sobie z Jesse Taylorem z USA. Amerykanin na początku rzucił się na "Kanibala", ale ten umiejętnie bronił się w parterze, aż w końcu przechwycił nogę rywala i założył efektowną dźwignię na staw kolanowy, natychmiastowo wymuszając poddanie przeciwnika.

- Dziękuję bardzo kibicom. Za wsparcie, które mocno czuję. Dziękuję wszystkim, którzy pomogli mi w odniesieniu tego zwycięstwa - powiedział po wygranej szczęśliwy Mamed Chalidow.

- "Pudzian" wygrał, wygrali Materla i Błachowicz, to była udana gala, za co dziękuję chłopakom i ludziom, którzy nas wspierali - dodał polski mistrz MMA.

Na wielkie słowa uznania zasłużył także Artur Sowiński. Popularny "Kornik" efektownie znokautował silnym podbródkowym Macieja "Irokeza" Jewtuszkę. Taki wynik był swego rodzaju niespodzianką, ponieważ w roli faworyta do tego starcia przystępował bardziej doświadczony Jewtuszko.

Oceń wpis: 
(0 głosów)