KSW 17: "Pudzian" zrewanżował się "Kolosowi"!

Mariusz Pudzianowski po dramatycznej i emocjonującej walce pokonał na gali KSW 17: czas zemsty w łódzkiej Atlas Arenie Anglika Jamesa Thompsona. To była zdecydowanie najlepsza walka "Dominatora" w MMA!

W maju tego roku na gali KSW 16 "Pudzian" przegrał z Thompsonem przez poddanie w drugiej rundzie. W pierwszym starciu pięciokrotny mistrz świata siłaczy był bardzo bliski pokonania Anglika przez nokaut, ale nie zdołał wykończyć przeciwnika, a kiedy opadł z sił był bez szans w starciu z bardzo doświadczonym przeciwnikiem.

Przed rewanżowym starciem "Dominator" ostro wziął się za siebie. Podjął współpracę ze specjalistą od diety Mike'em Dolce i wyjechał trenować do USA, do słynnej ekipy American Top Team. Do walki na KSW 17 przystępował ważąc zaledwie 116 kilogramów i tym razem miało mu starczyć sił na pełne dwie rundy.

Sęk w tym, że Thompson również wziął się za siebie i w pierwszej rundzie było to widoczne. Kiedy walka się rozpoczęła, Pudzian był bardzo spokojny. Chyba trochę za spokojny i szybko został obalony przez cięższego o blisko 10 kilogramów przeciwnika. Były strong man całkiem nieźle się bronił, ale do stójki zawodnicy wrócili dopiero po trzech minutach.

W końcowej fazie rundy Pudzianowski starał się zadawać celne ciosy na głowę Thompsona i rozbijać jego nogę wykroczną niskimi kopnięciami. Jednak na kilkanaście sekund przed końcem Anglik znów przewrócił Polaka i zasypał go ciosami młotkowymi. Mocno zaznaczył finisz tego starcia i to on wygrał rundę numer 1.

Drugą rundę Pudzian zaczął od mocnego ciosu na szczękę "Kolosa", który na chwilę zamroczył Anglika. Thompson szybko się jednak otrząsnął i po chwili dosiadł polskiego wojownika, zalewając go krwią ze swojego rozbitego nosa.

Thompson znów długo nie pozwalał Pudzianowskiemu uwolnić się. Sekundy upływały, a czasu dla Polaka na odwrócenie losów walki było coraz mniej. Jego rywal opadał z sił, ale sędzia dopiero na 70 sekund przed końcem podniósł walkę do stójki. W końcówce rundy "Dominator" zadał rywalowi wiele silny ciosów w głowę, na sekundy przed końcem Anglikowi z ust wypadł ochraniacz na zęby, ale "Kolos" dotrwał do kończącego rundę gongu.

Choć wydawało się, że przez większą część walki dominował Thompson, to jednak mocne zakończenie drugiej rundy i większe "zniszczenia" na twarzy Anglika sprawiły, że zwycięzcą pojedynku ogłoszono Mariusza Pudzianowskiego!

źródło:wp.pl

Oceń wpis: 
(0 głosów)