Pudzian zawsze był mistrzem, nie lubi porażek". Jeśli znów przegra...

O przyszłości w MMA "Dominatora" wypowiedział się jeden z szefów KSW. Na pewno będą kolejne walki, ale wynik potyczki z „Kolosem” będzie miał fundamentalne znaczenie!

Już tylko dwa dni pozostały do KSW 17, która odbędzie się w łódzkiej Atlas Arenie. W sobotę zobaczymy wiele interesujących walk, ale oczywiście najwięcej emocji budzi pojedynek Mariusza Pudzianowskiego z Jamesem Thompsonem.

Kibice czekają z niecierpliwością na to, co pokaże w ringu były strongman,który przez trzy miesiące przygotowywał się do walki z Brytyjczykiem w kolebce MMA - Stanach Zjednoczonych.

O przyszłości Pudziana we wszechstylowej walce wręcz mówi na łamach serwisu Eurosport.pl szef KSW Martin Lewandowski.

Okazuje się, że pojedynek z „Kolosem” nie jest dla Pudzianowskiego tym z gatunku „być albo nie być”. Ale będzie miał ogromne znaczenie dla kariery Polaka. Z tego powodu Lewandowski nie bierze pod uwagę porażki byłego strongmana. Zobaczmy.

W przyszłym roku chcemy podpisać (z Pudzianowskim - przyp. red.) nową umowę, na trzy-cztery walki. Dla nas istotne jest to, żeby zawodnicy, którzy dostają kupę kasy walczyli jak najlepiej i z jak najlepszymi przeciwnikami. Mariusz musi pokonać Thompsona. Nie widzę innego wyjścia. Jeśli przegra, to trzeba będzie mu ściągnąć kogoś trochę słabszego. Ale jaka to będzie atrakcja? (...) Zwycięstwo z Thompsonem spowoduje, że będzie miał mocniejszych rywali, jak każdy inny z naszych zawodników - zdradził Lewandowski w rozmowie z Eurosport.pl.


Lewandowski stwierdził też, że wynik walki z „Kolosem” wpłynie na wysokość przyszłego kontraktu Pudzianowskiego.

Wynik może zadecydować tylko o finansach.Mariusz deklaruje, że chce walczyć dla nas, w Polsce. W Stanach Zjednoczonych, gdzie trenował, pewnie nie próżnował i również rozglądał się po rynku. Może będzie również walczył w Ameryce. On musi zadać sobie pytanie, czy to, ile wysiłku włożył w przygotowania, w zupełności wystarczy i czy nadaje się na zawodnika MMA. Gdyby przegrał jeszcze trzy walki, to byłaby deklasacja i zapewne by zrezygnował. Kiedy ktoś wygrywał niemal przez cały czas w innej dyscyplinie, nie lubi porażek. Zawsze był mistrzem i ciężko zaakceptować przegraną - ocenił szef KSW.

źródło: sportfan.pl

Oceń wpis: 
(0 głosów)