Pudzianowski: Hardkorowy trening, padałem na kolana

Po trzech miesiącach w USA pod okiem najlepszych specjalistów wrócił do kraju Mariusz Pudzianowski. W sobotę w Łodzi na gali KSW 17 ponownie zmierzy się Jamesem Thompsonem. Gadu-Gadu.pl zapytało o przygotowania

Mariusz Pudzianowski: W bardzo ciepłym miejscu. Nie żałuję niczego, to były najlepsze trzy miesiące treningów MMA jakie można sobie wymarzyć. Najlepsi z najlepszych, nic tylko uczyć się. USA to mekka MMA, trafiłem pod naprawdę dobre skrzydła. Przekonacie się już w sobotę!

Zobacz też: Thompson o Pudzianie: Dowiem się gdzie mieszka i zabiję go

GG: Przygotowałeś coś ekstra dla kibiców?

MP: Oczywiście. Nie zdradzę co, ale wszyscy będziecie w szoku. A zwłaszcza Thompson. Nie wiem czy wygram, czy przegram, to przecież tylko sport, ale fizycznie, psychicznie i taktycznie jestem przygotowany najlepiej w karierze.

GG: Z miesiąca na miesiąc jest coraz mniej Pudziana. Dieta cud?

MP: MMA to nie zawody siłaczy, musiałem przerobić dosłownie wszystko. Pudzian był kiedyś wielki, teraz jest już mniejszy, ale trzeba się było pozbyć tych kilogramów. Jak skończyłem z dźwiganiem żelastwa ważyłem 145 kg, teraz jest 30 kg mniej. A diety żadnej w USA nie było - po prostu hardkorowy trening. Padałem wiele razy na kolana, było cholernie ciężko.

GG: Dwa razy w MMA przegrałeś z kondycją i teraz na każdym kroku powtarzasz, że trzeciej takiej wpadki już sobie nie wybaczysz.

MP: Wiem, że jeszcze nie raz dostanę po głowię, wiem, że jeszcze wielu jest lepszych ode mnie, ale kondycyjnie nie mam prawa już przegrać, po prostu to się nie może wydarzyć. Nie po to harowałem jak szalony w USA, by teraz po trzech minutach odcięło mi prąd.

GG: Thompson na oficjalnej stronie KSW przyznał, że jak przegra, to znajdzie Twój dom i zabije Cię we śnie. Co ty na to?

MP: Mam nadzieję, że będzie musiał mnie szukać, bo to będzie oznaczać, że to ja wygrałem. Śmieszą mnie tego jego uszczypliwe żarty. Poza ringiem mogą być śmiechy, ale między linami to będzie mój wróg numer jeden.

GG: Bez względu na wynik wracasz do USA trenować?

MP: Tak. W styczniu wylatuję do USA, tym razem na znacznie dłużej. Tylko tam mogę nauczyć się MMA. Obiecuję, że nawet w przypadku porażki kariery nie zakończę, to nie byłoby w moim stylu. W mojej głowie jest teraz tylko sobotnia walka oraz późniejsza praca, praca i jeszcze raz praca!

żródło:gadu-gadu.pl

 

Oceń wpis: 
(0 głosów)