Chalidow: to był jedyny błąd Mariusza

Mamed Chalidow na gali KSW 16 w gdańskiej Ergo Arenie w niezwykle efektowny sposób pokonał weterana UFC, Amerykanina Matta Lindlanda. Czeczeński wojownik z polskim paszportem zrobił na wszystkich ogromne wrażenie, podobnie jak porażka Mariusza Pudzianowskiego z Anglikiem Jamesem Thompsonem. - Mariusz w pierwszej rundzie popełnił jeden duży błąd - mówi Chalidow w rozmowie z Wirtualną Polską

To twoja kolejna wygrana walka z klasowym zawodnikiem. Jakie to uczucie?

- Bardzo się cieszę. Jest to kolejny ważny krok w mojej karierze, dziękuję za to Bogu i mam nadzieję, że kolejne pojedynki również rozstrzygnę na swoją korzyść.

Organizatorzy gali KSW stwierdzili, że chciałeś walczyć z Mattem Lindlandem, a więc umożliwili ci to. Jak to było z aranżacją tego pojedynku?

- Było kilku zawodników do wyboru z górnej półki światowego MMA. Zdecydowałem się jednak na Lindlanda ponieważ jest to naprawdę dobry i doświadczony zawodnik, a tylko zwycięstwo nad takim rywalem otwiera mi drogę do walk z jeszcze lepszymi zawodnikami.

Kto będzie zatem kolejnym przeciwnikiem Mameda Chalidowa?\

- Nie mogę powiedzieć kto będzie następny, bo to nie zależy już tylko ode mnie. Tak jak powiedziałem mam tylko nadzieję, że będzie to kolejny silny zawodnik i że będzie to kolejne zwycięstwo dla Polski.

Od początku walki z Lindlandem ruszyłeś do ataku. Taka była taktyka, czy po pierwszych ciosach wyczułeś szansę na skończenie tego pojedynku przed czasem i zdecydowałeś się nie czekać na ruch przeciwnika?

- Wiedziałem, że to on będzie atakował, a ja chciałem czekać na jego uderzenia i je kontrować. Ale potem poczułem swoją szansę, kilka razy mocno uderzyłem i czekałem na jego błąd. Nadarzyła się szansa na obalenie więc z niej skorzystałem, a potem przydusiłem rywala.

Ty dzisiaj wygrałeś, ale inna gwiazda XVI KSW, Mariusz Pudzianowski doznał porażki. Dlaczego tak się stało?

- Jedynym błędem, jaki Mariusz popełnił w pierwszej rundzie było to, że rzucił się do szaleńczych ataków, poszedł na wymianę ciosów, a później nie starczyło mu siły. Zabrakło mu trochę doświadczenia w MMA. Gdyby miał go więcej to by wiedział, że musi atakować i trochę odczekać. Mariusz nie chciał czekać i to go zmęczyło.

Może był to w takim razie błąd w taktyce przygotowanej na pojedynek z Jamesem Thompsonem?

- Taktyka na pewno była dobra. Ja na jego miejscu też ruszyłbym od razu do ataku. Jednak w momencie, gdy traciłbym siły, to bym się cofnął, zregenerował i spróbował znowu uderzyć. Mariusz tego nie zrobił.

Jak myślisz, jak dalej potoczy się kariera Mariusza Pudzianowskiego w MMA?
- Dzisiaj Mariusz przegrał, ale takie rzeczy się zdarzają w MMA. Mariusz będzie trenował dalej, rozwijał się i jestem pewien, że nie odpuści.

Na koniec pytanie z trochę innej beczki. Nie tak dawno mówiło się, że z powodu ramadanu nie mogłeś przygotować się do bardzo prestiżowej gali. Czy jest szansa na to, że już wkrótce zobaczymy cię walczącego w Japonii?

- Jedyne, co mogę powiedzieć z pewnością, to że będę walczył w Polsce na kolejnej już XVII edycji KSW. Co do dalszych planów? Zobaczymy...

Z Mamedem Chalidowem rozmawiał Przemysław Dubiński, Wirtualna Polska

Oceń wpis: 
(0 głosów)