Thompson musi znokautować Pudziana?! "Bo z sędziami nic..."

 Brytyjski fighter nie chce zdradzać swojej taktyki. Daje jednak jasno do zrozumienia, że interesuje go tylko zwycięstwo przed czasem, bo boi się... przekrętu

Osiem lat na zawodowym ringu MMA. W tym czasie 29 pojedynków, z czego 15 wygranych, a 14 przegranych - doświadczeniem James Thompson bije Mariusza Pudzianowskiego (3 zwycięstwa, 1 porażka) na głowę.

W sobotę 21 maja w hali Ergo Arena w Gdańsku - podczas gali KSW 16 - nikt jednak nie będzie rozpamiętywał przeszłości. Będzie liczyło się tu i teraz.

Brytyjczyk zdaje sobie z tego sprawę, dlatego nie lekceważy byłego mistrza świata strongmanów.

Pudzian to bardzo skoncentrowany indywidualista, który wnosi dużo siły do swoich umiejętności zapaśniczych. Wydaje mi się, że zacznie walkę twardo i szybko będzie starał się mnie trafić - mówi w wywiadzie dla mmaweekly.com.

Pudzian do Thompsona: "łatwo mnie nie kupisz!". Brzmi znajomo... >>

Swojej taktyki na Polaka "Kolos" nie chce zdradzać. Wyraźnie jednak sugeruje, że interesuje go tylko nokaut, ponieważ w ojczyźnie "Pudziana" - gdzie kochają go miliony - na punkty nie ma szans.

Nigdy nie można być pewnym sędziów jakiejkolwiek federacji, dlatego będę starał się zakończyć ten pojedynek przed czasem. Walka jest w Polsce - na jego podwórku - więc tylko w ten sposób mogę być pewny, że wygrałem - stwierdza.

"Przekręty" sędziów to dla Thompsona chleb powszedni. W ostatniej walce z Yusuke Kawaguchim (którego kiedyś pokonał... Pudzian) został oszukany. Thompson nie chce już jednak wracać do kontrowersji, tylko czeka na sobotni bój z Polakiem.

Czy "Kolos" rzeczywiście powinien obawiać się sędziów na KSW? A może przesadza?

Oceń wpis: 
(0 głosów)