Pudzianowski do rywala: bierz się za robotę!

W piątek w jednej z sal warszawskiego hotelu Jan III Sobieski ogłoszono, że przeciwnikiem Mariusza Pudzianowskiego na gali KSW 16 będzie Anglik James Thompson. - Nie wiadomo, czego można się po nim spodziewać. Trzeba być przygotowanym na wszystko - mówi Wirtualnej Polsce "Pudzian".

- Poznaliśmy nazwisko twojego przeciwnika. Będzie nim James Thompson. Co o nim sądzisz?

- Zawodnik bardzo mocny fizycznie jak na MMA, no i nieobliczalny. Tak naprawdę nie wiadomo, czego można się po nim spodziewać. Być może zacznie spokojnie, być może zacznie wolno. Można powiedzieć, że to taki zawodnik trochę "nieobrobiony", parter ma w miarę rozsądny, stójkę też ma w miarę rozsądną. Nie wiadomo, czego można się po nim spodziewać. Trzeba być przygotowanym na wszystko.

- Jak zatem przebiegają przygotowania do tego pojedynku?

- Moje przygotowania zaczęły się tak naprawdę pierwszego grudnia po walce z Butterbeanem. Cały czas pracujemy nad techniką. Jestem jeszcze daleko za zawodnikami czołówki MMA pod kątem technicznym, wydolnościowym. Ci zawodnicy trenują po 15 lat, ja z kolei trenowałem 22 lata sporty siłowe, 12 lat zawodowo, cały czas startowałem. Ostatni raz 5 marca ubiegłego roku w zawodach Pucharu Polski. Wtedy zresztą wygrałem, po czym powiedziałem "dość".

- Moje treningi znacznie się zmieniły. Chodzę na siłownię, ale już nie ma ciężarów po 300 kg. To jest zupełnie coś innego. Moi trenerzy pokazali mi, że można być silnym, a nie trzeba dźwigać po trzysta parę kilogramów. Zapaśnicy nie dźwigają takich ciężarów, ale są naprawdę silni i sprawni. Teraz zrozumiałem co to znaczy.

- Dziennikarze dzisiaj poznali nazwisko twojego rywala, ty poznałeś je wcześniej. Przygotowujesz się już pod kątem tego rywala?

- Poznałem nazwisko przeciwnika troszeczkę wcześniej. Kiedy zacząłem trenować, jeszcze nie było jednak wiadomo, czy przeciwnikiem będzie James, czy ktoś inny. Cały czas się przygotowuję, cały czas trenuję ostro. Czy to by było z nim, czy z kimś innym, tak samo musiałbym trenować. Teraz, na sześć tygodni przed walką, będziemy trenować jakąś taktykę pod tego rywala. Do tej pory trenowałem boks, jiu-jitsu, zapasy. Muszę to szlifować, żeby był automatyzm. Przygotowuje mnie kilka osób, także mam nadzieję, że do walki przygotują mnie dobrze.

- Z wytrzymałością też coraz lepiej?

- Ciężko trenuję by tak było. Nie obijam się. Jak zawsze mówię: "trening czyni mistrza". Wprawdzie jeszcze mi daleko do zawodników z górnej półki, ale nie stoję w miejscu. Cały czas idę do góry, więc jeśli idzie o wydolność, na pewno będzie lepiej niż w poprzedniej walce.

- Kiedy mieliśmy okazję rozmawiać przed walką z Butterbeanem, mówiłeś, że schudłeś ponad 20 kilogramów. Jak teraz z twoją wagą?

- Teraz trzymam wagę 130 kilogramów, 131. Chcę, żeby w dniu walki moja waga wahała się w granicach 125-130 kg. To moja naturalna waga, nie będę nic kombinował. Mam się czuć dobrze.

- Czyli będziesz sporo cięższy niż w pojedynku z Butterbeanem.

- Tak, wtedy ważyłem 116-117 kilogramów.

- I jak się w takiej wadze czułeś?

- To nie było to. Dużo wtedy biegaliśmy, dużo pracowaliśmy nad wydolnością. Dla mnie to jednak nie było to. Muszę wyjść z taką wagą, jaką dała mi natura. Nie chcę z tym kombinować.

- James Thompson jest przeciwnikiem, który w swojej karierze stoczył kilka długich i wyczerpujących pojedynków. Czeka cię trudne zadanie. Jesteś na to przygotowany?

- To jest przeciwnik nieobliczalny. Nie wiadomo, co pokaże. Będę przygotowany na cały dystans, dwa razy po 5 minut plus 3 minuty dogrywki. Nie można mówić, ile ta walka potrwa, czy 20 sekund czy dłużej. Mam być przygotowany na pełen dystans 13 minut. Jeśli uda się wygrać wcześniej, to będzie "surprise", bardzo fajna niespodzianka

- Martin Lewandowski w jednym z wywiadów powiedział, że od przegranej walki z Timem Sylvią przeszedłeś bardzo długą drogę. Jakim zawodnikiem MMA jest dzisiaj Mariusz Pudzianowski?

- Akurat nie chcę tego oceniać, jakim teraz jestem zawodnikiem. Niech to ocenią inni, fachowcy. Ja jestem jeszcze laikiem w tej dziedzinie. Wyniki pokażą, na jakim etapie jestem, czy idę w dobrym kierunku.

- Na KSW 17 też ciebie zobaczymy?

- Najprawdopodobniej tak. A kto będzie przeciwnikiem, zobaczymy później. Na razie myślimy o KSW 16, o Thompsonie. W najbliższej walce dam z siebie wszystko, postaram się nie dać ciała. Muszę się pilnować w pojedynku z Thompsonem. Jak widać, to jest chłop mojej wagi, jesteśmy podobnego wzrostu, choć jestem trochę większy od niego. Siłowo na pewno mi nie dorównuje, tego jestem pewien. Gdybyśmy się sprawdzili w pojedynku siłowym, to nie miałby najmniejszych szans. Chciałbym tę silę wykorzystać w ringu, gdyby tak się stało, byłbym zadowolony. Bym mógł powiedzieć: "Wychodzę, nie mam co z nim robić". Ale tego niestety nie mogę powiedzieć.

Chciałbyś na koniec coś przekazać swojemu rywalowi?

- Bierz się za robotę. Łatwo mnie nie kupisz!

Rozmawiał Karol Borawski / Wirtualna Polska

źródło:wp.pl

Oceń wpis: 
(0 głosów)