Pudzian o rywalu: jego mordercze walki nie robią na mnie wrażenia

Były strongman nie trzęsie portkami na myśl o starciu ze 130-kilowym fighterem z Wysp. Jest pewny swego, bo...

Szefowie KSW potwierdzili w poniedziałek, że są o krok od podpisania kontraktu z Jamesem Thompsonem. Anglik ma być rywalem Mariusza Pudzianowskiego podczas gali MMA, która ma odbyć się 21 maja w Ergo Arenie.

Jak tę informację przyjmuje sam zainteresowany? Czy pojedynek z zawodnikiem, który ma na swoim koncie  występy dla takich organizacji jak: Pride, EliteXC, Dream, Sengoku i Cage Rage, wzbudza w nim jakikolwiek niepokój? Nic bardziej mylnego…

 

Szczerze mówiąc, na mnie te jego mordercze walki aż takiego wrażenia nie zrobiły. Wiadomo, że jest to zawodnik duży, silny, a przede wszystkim góruje nade mną doświadczeniem. Zapewniam jednak, że jeżeli do tej walki dojdzie, to będę gotowy - obiecuje były strongmen w rozmowie z "Super Expressem".


Pudzian przygotowuje się do kolejnego starcia w MMA od początku grudnia. I choć na siłowni spędził tylko pierwszy miesiąc, to jego kibice nie muszą się martwić, że stracił cokolwiek na sile, która była jego największym atutem. Podobno nadal na ławeczce na spokojnie wyciska ponad 200 kg.

Z wytrzymałością też podobno nie jest najgorzej.

 

Wydolność idzie cały czas w górę. Teraz wytrzymanie ciężkiego sparingu - 2 razy po 5 minut plus 3 minuty dogrywki - nie jest już dla mnie żadnym problemem - zdradza.

Najwięcej czasu polski fighter poświęca jednak doskonaleniu sztuk walki. Boks, zapasy, jiu-jitsu to dla niego w ostatnich tygodniach chleb powszedni. O taktyce na Thompsona jednak jeszcze nie myśli. Skupi się na niej dopiero na 2-3 tygodnie przed pojedynkiem.

Nie da się nie zauważyć, że od Pudzianowskiego aż bije optymizm. Czy Wy - tak jak on sam - nie martwicie się o wynik walki z „kolosem”?
 
zródło;sportfan.
Oceń wpis: 
(0 głosów)