Niesamowity "Pudzian"! Jechał całą noc

Mariusz Pudzianowski ma za sobą prawdziwy, ogromnie wyczerpujący "debiut" w MMA. Tuż po walce z Japończykiem był kompletnie wyczerpany, zaś w szatni błyskawicznie odzyskał wigor i udowodnił jak niespożytą siłą dysponuje. Po stoczeniu dziesięciominutowej walki wsiadł z kółko (!) i ruszył do Warszawy, gdzie czekają obowiązki związane z popularnym show Polsatu.

Przemierzamy wąskie korytarze katowickiego Spodka i po chwili znajdujemy się w szatni "Pudziana". Na zegarze prawie 2.00. Siłacz jest już rozluźniony. Udziela ostatnich wywiadów przed opuszczeniem hali. - Jeszcze chłopaki z patronackich mediów - wita się "Pudzian".

- Krystian ustaw samochód, żeby był gotowy do wyjazdu - mówi siłacz do swojego brata. - Kto prowadzi? - pyta Krystian Pudzianowski. - Jak to kto, ja - odpowiada zupełnie naturalnie "Pudzian", czym kompletnie zaskoczył obecnych.

Czy Mariusz Pudzianowski ma siłę, żeby po tak morderczej walce prowadzić auto - pytam.

- Oczywiście! - rzuca "Pudzian". - Jest siła. Wracamy dzisiaj jeszcze do domu, bo jutro już o godzinie 9 rano muszę być w studio Polsatu. Jutro czeka mnie kolejne show. Mamy 300 kilometrów do zrobienia - mówi nam Pudzianowski.

Później opowiada już o walce i przyznaje, że Yusuke Kawaguchi postawił mu ciężki warunki. - Pierwszy raz stoczyłem taki dziesięciominutowy pojedynek. No i małe zaskoczenie - nie ukrywa.

Czasu na rozmyślanie nad piątkową walką w ramach XIII edycji Konfrontacji Sztuk Walki, "Pudzian" nie będzie miał wiele. Już za dwa tygodnie (sic!) stoczy kolejną walkę i to z nie byle kim. Jego rywalem będzie były mistrz świata federacji UFC, Tim Sylvią.

"Pudzian" nie raz udowadniał, że jest niezwykle pracowity. - Ostatnio zrobiłem ciągiem 7 dni pod rząd i okazało się za dużo tego wszystkiego. Trener mnie po prostu wygnał z treningu i powiedział: "Pudzian, weź ty sobie odpocznij troszeczkę i daj sobie na luz. Nie masz prawa wstępu przez dwa dni na salę". To była dla mnie największa kara, bo ja nie potrafię odpuścić - mówił Pudzianowski w naszej ostatniej rozmowie przed walką z Kawaguchim. Skąd on czerpie energię na wszystkie te wyzwania? Niepojęte.

z Katowic, Artur Mazur - Wirtualna Polska

Oceń wpis: 
(0 głosów)