Pudzian ostro o odwołanej gali w Londynie

Były strongman kpi z Jamesa Thompsona, proponując mu posadę swojego... ochroniarza! "Mam wolny etat" - tłumaczy.

Mariusz Pudzianowski wyśmiał szefów federacji MMC Fight Club. Ci w kuluarowych rozmowach stwierdzili, że były strongman - a także inny polski fighter Damian Grabowski - byli zbyt pazerni na kasę, dlatego zrezygnowali z udziału na gali w Londynie.

Żeby zabierać się za cokolwiek, to trzeba mieć pieniądze, a jak się nie ma miedzi, to się na dupie siedzi - mówi w wywiadzie dla portalu gadu-gadu.pl.

"Dominator" przeczuwał, co się święci, dlatego nawet nie wsiadał do samolotu, aby chociaż pogadać z organizatorami w cztery oczy. Wolał zostać w domu, czekać na rozwój wydarzeń, a w międzyczasie zasuwać na treningach.

Oberwało się również Jamesowi Thompsonowi. "Kolos", na wieść o wycofaniu się Pudziana z walki z Tyberiuszem Kowalczykiem, zarzucił mu tchórzliwość.

Pisał Facebooku, że Pudzian podjął taką decyzję, bo się go przestraszył. Brytyjski fighter miał zjawić się w Londynie, aby wyzwać zawodnika KSW Team do trzeciej konfrontacji.

Jak Polak reaguje na te zaczepki?

Takich jak on, co chcieli mnie zlać, było wielu. Thompson musi się więc ustawić w kolejce. Choć skoro tak szuka pieniędzy, to mam dla niego ofertę. Kiedyś był ochroniarzem Davida Haye'a, to może teraz u mnie popracuje? Mam wolny etat - kpi Pudzianowski.

Nie wiadomo, czy w związku zamieszaniem, był mistrz świata strongmanów będzie czekał na czerwcową galę KSW 23, czy może uda mu się wcześniej załatwić jakiś inny pojedynek.

Oceń wpis: 
(0 głosów)