Pudzian po walce: to jakaś ściema!

Pudzianowski dla WP: to jakaś ściema! Po przegranej z Mariuszem Pudzianowskim Bob Sapp zaskoczył, kiedy zarzucił swojemu narożnikowi, że za wcześnie go poddał. W takie tłumaczenia Amerykanina nie wierzy Mariusz Pudzianowski. - To chyba jakaś "ściema" z jego strony - mówi w rozmowie z Wirtualną Polską.

Chyba byłeś wściekły, wchodząc do ringu. Kilka godzin przed walką mówiłeś nam w hotelu, że najprawdopodobniej zaczniesz spokojnie, tymczasem z furią ruszyłeś na Sappa.

Mariusz Pudzianowski: Wiesz, jak się wchodzi do ringu, to nie po to, żeby się głaskać, tylko jeden drugiemu krzywdę chce zrobić. To widać w ringu - oczy podbite, łuki porozcinane. To nie jest zabawa.

Nawet po tym jak narożnik dał sędziemu sygnał, żeby zakończył walkę, ty nadal chciałeś Sappa bić!

Wszyscy mówili, że on przyjechał do Polski po łatwą wypłatę. On też cały czas gdzieś tam powtarzał, że sobie tutaj przyjedzie i sobie podniesie ten czek z ringu. Skoro chciał sobie ten czek tak po prostu podnieść, to musiałem sprawić, żeby drogo za niego zapłacił. Nie ukrywam, że to jego gadanie trochę mnie zdenerwowało. Dążyłem z całych sił do tego, żeby on nawet nie zdążył poddać tej walki.

Jak w ogóle ocenisz postawę Sappa w ringu?

Jak spojrzałem na niego w ringu, to zobaczyłem, że ma strach w oczach. Przed walką mówił, że jestem kurczakiem, a sam wyglądał w ringu jak kurczak. Takie rzeczy od razu widać, kiedy spojrzysz człowiekowi prosto w oczy.

Sapp przyznał jednak, że musisz poprawić celność ciosów.

Faktycznie, jeśli chcesz kogoś pięścią położyć, to musisz go trafić centralnie w brodę. Z jednej strony się z nim zgodzę - muszę nad tą precyzją popracować. Na to potrzeba jednak czasu, a ja trenuję raptem 2 lata. Z drugiej jednak strony, przecież w ringu polała się krew i to moje ciosy mu te łuki brwiowe porozcinały!

Dodał też, że narożnik za wcześnie poddał walkę (czytaj więcej) . Jego zdaniem to był błąd.

To chyba jakaś "ściema" z jego strony. Tam już nie było po co przedłużać walki. Jeszcze 30 sekund i bym go na tym dole roztrzaskał!

Jesteś zadowolony ze swojej postawy w ringu? Czy coś byś poprawił?

Powtarzam to jak mantrę i powtórzę raz jeszcze: cały czas uczę się MMA. Dlatego też zawsze będzie jakieś niezadowolenie: dlaczego nie uderzyłem go precyzyjnie, dlaczego nie "usiadł" na tyłku po moim ciosie, dlaczego tak, dlaczego inaczej... Zawsze będzie jakiś niedosyt i świadomość, że coś można było zrobić lepiej.

Mamed Khalidov powiedział, że zrobiłeś postęp, ale dodał też, że już nie powinieneś walczyć z takimi rywalami jak Sapp, bo prostu stać cię na walkę z lepszymi. Jak skomentujesz te słowa?

Zgadzam się z Mamedem w zupełności. Stać mnie na walkę z lepszymi rywalami. Tym razem padło na Sappa, a kolejnym razem będzie ktoś inny, ktoś mocniejszy.

Walczący w UFC Krzysiek Soszyński przyznał z kolei, że jesteś za duży i - żeby coś osiągnąć w MMA - musisz zbić zgubić te mięśnie. Co ty na to?

Biorę słowa Krzyską pod uwagę, bo to sympatyczny chłopak, ale to nie jest takie proste. Mam swoich trenerów w American Top Team i oni doskonale wiedzą, co muszę robić, aby stawać się coraz lepszym zawodnikiem. Zewsząd słyszę, żebym zbił wagę do 110 kilogramów, żebym zrobił to, żebym zrobił tamto. Ciekawe tylko, jak mam przeskoczyć czas! To wymaga czasu. Zdaję sobie z tego wszystkie sprawę, trenuję naprawdę ciężko, ale efekty przychodzą z czasem.

Zasugerował, że powinieneś walczyć z Timem Sylvią. Tego samego rywala przymierza dla ciebie KSW. Jesteś gotowy rewanżową na walkę z nim?

Nie wiem, kiedy będzie następna gala. Wiem tylko, że za parę tygodni wracam Stanów i znów będę ciężko trenował. Porozmawiam też spokojnie z trenerami, którzy mnie prowadzą i oni również ocenią, czy jestem gotów na drugą walkę z Sylvią.

rozmawiał Artur Mazur, Wirtualna Polska

Oceń wpis: 
(0 głosów)